Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, September 23, 2009

Dla Sze i nie tylko;)

Nareszcie pamietalam zeby zrobic zdjecie tej skrzynki pocztowej ktora jest w lobby budynku gdzie pracuje. Obiecalam Szeherezadzie ze zrobie i troche to trwalo, ale jest;)

Za to w bonusie dorzucilam jeszcze zdjecie podlogi. Takie sa podlogi w korytarzach na kazdym pietrze, to jest recznie ukladana kostka marmurowa.


A skoro sie juz rozpedzilam to zapraszam na lunch do parku. To wlasnie ten park, o ktorym kiedys gdzies wspominalam, ze lubie tam chodzic jak jest ladna pogoda. Jest przy nastepnej ulicy na polnoc, wiec bardzo blisko. Czesto zabieram lunch i ide jesc na swiezym powietrzu, albo ksiazke zeby poczytac. Zreszta zobaczcie sami jak ten park wyglada w czasie lunchu.



Caly park jest podzielony na kilka takich sekcji ze stolikami, krzeslami i parasolami, ktore w upalne dni daja troche upragnionego cienia. W czasie lunchu ciezko tu znalezc wolny stolik czy krzeslo, ale przy dobrych checiach zawsze sie cos znajdzie. Ja przychodze pozniej kiedy duzo ludzi wraca juz do pracy, wiec mam latwiej, bo sobie sama reguluje czas lunchu.



Jest nawet stara karuzela dla dzieci, ale juz tylko dla ozdoby.

Uwazam ze ten park jest bardzo przyjemnym miejscem i naprawde solidnie wykorzystanym przez sasiadujace biura.
I na okrase kilka zdjec ciekawych budynkow z okolicy gdzie pracuje.

Stardust spacerujac poki cieplo i pieknie.

39 comments:

  1. strasznie podoba mi się to wyluzowanie nowojorczyków. u nas szybla kanapka w pracowej kuchni 0 byleby godzinę wcześniej do domu. sama nue wiem czy byłabym inna niż jestem (bo ja ze snujów lanczowo-kawowych w ramach roboty) gdybym miała z góry narzucony czas pracy :)

    UROCZO jednym słowem ! :)

    ReplyDelete
  2. mysle ze oni (nowojorczycy) maja po prostu nieplatna godzine na lunch, i tyle. czy ja przesiedzisz w pracy, czy w parku, i tak podejrzewam ze 80% nie moze biura wczesniej opuscic.

    przynajmniej tak jest tutaj, mysle ze NY wiele sie od mojego regionu w tym nie rozni. gdybym mogla wyjsc z pracy godzine wczesniej nie biorac 'lunch hour' to w ogole bym nie jadla :)

    ReplyDelete
  3. Bardzo miłe miejsce, choć rzeczywiście nieco tłoczno. Ale to naprawdę dobry pomysł,zeby zjeść coś na powietrzu, a nie cały czas siedzieć w tej rozpylającej zarazki klimatyzacji. A ta kostka marmurowa - I klasa. I mówisz,że ręcznie układana? Wielce pracochłonne zajęcie. Miło,że dzielisz się z nami widokami miejsc, w których bywasz, doceniam to.
    Miłego, :)

    ReplyDelete
  4. O pieknie:) Jesli dobrze kojarze ze to Bryant to w zimie tam chyba bylo lodowisko? Bo sie zapuscilismy w tamte okolice i straaasznie nam sie spodobal pomysl lodowiska w takim zatloczonym miejscu:) Milo bylo:) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  5. Nie bijta proszę, ale ten park (park???), to dla mnie, jakby skrzyżowanie Marszałkowskiej z Jerozolimskimi;)
    No, ale ja to kobita ze wsi, więc inne mam wyobrażenie o parkach:))

    ReplyDelete
  6. O.. bardzo przyjemny ten park. Nie dziwne, ze wychodzisz na lunch :)

    Jak to wyglada w zimie? Zgaduje, ze wtedy juz raczej ludzie nie przychodza i jedza gdzies we wnetrzach?

    Jak pracowalam w downtown San Jose to zawsze wychodzilam na zewnatrz na luch, ale w ostatniej pracy niestety biuro bylo na campusie w srodku niczego i jedyne miejsce, gdzie mozna bylo przysiasc, to kafeteria w sasiednim budynku, w ktorej wszyscy siedzieli.

    Nie ma to jak uroki miasta :)

    ReplyDelete
  7. B:
    w calych stanach godzina na lunch jest nieplatna (no chyba ze o czyms nie wiem).
    Pracuje sie osiem godzin (standardowo) a od tego odlicza przerwe na lunch.

    Czyli, przychodzisz na dziewiata a wychodzisz o 18.00 bo masz wliczona godzinna przerwe na lunch.
    Niektorzy robia tak, ze zamiast wychodzic na lunch jedza za biurkiem nie przerywajac pracy, ale nie wszystkim szefom sie to podoba.

    ReplyDelete
  8. to wy tam jecie na dworzu, żeby nie kruszyć w biurze? :)))))))))))

    ReplyDelete
  9. ja niestety jem z dziećmi, to znaczy cały czas w nerwach i w 20 minut trzeba się uporać:(

    ReplyDelete
  10. Ja też dziękuję za prezentację Twojego otoczenia, a naprawdę jest co pokazywać i masz szczęście, że tam się znalazłaś. Mam wrażenie, że oglądam film z miejscem akcji w NYC, a bardzo lubię to fotogeniczne miejsce akcji, znane mi właśnie tylko z filmów.
    A ta skrzynka na listy - cudo!!
    Ale cóż - "to jest Ameryka, to słynne USA. To jest bogaty kraj, na ziemi raj" - to fragment piosenki zapamiętanej z dzieciństwa.
    W Łodzi też wiele pięknych secesyjnych kamienic, wręcz prawie cała ul.Piotrkowska, ale niektóre strasznie zaniedbane,pozbawione właścicieli po wojnie. Te na Piotrkowskiej, dzięki specjalnej fundacji miłośników tej ulicy, na szczęście odzyskały swą urodę - głównie na zewnątrz!
    Tak przy okazji się na temat wypowiedziałam, bo cóż ta biedna Łódź w porównaniu do NYC ://

    ReplyDelete
  11. Spt--> No jest wyluzowanie w ciagu tej godziny, ale tak jak napisaly b. i Nina nizej, ta godzina jest nieplatna, wiec mozesz sobie z nia robic co chcesz.

    ReplyDelete
  12. b.--> Teoretycznie masz racje, tak to jest, ale w wyjatkowych sytuacjach (male dzieci) mozna uzyskac zgode na lunch w czasie pierwszej albo ostatniej godziny pracy. Tak samo jak mozna uzyskac zgode na prace "z domu" jeden lub dwa dni w tygodniu. Z tych dwoch dni najczesciej korzystaja matki malych dzieci. Z jednego dnia (sroda) korzysta Wspanialy, bo motywacja jest daleki dojazd. Moj maz dojezdza do pracy 2.5 do 3 godzin w jedna strone. W sumie jak jest dobrze umotywowany powod to mozna uzyskac zgode na jakis manewr, no i jak sie jest wartosciowym pracownikiem dla firmy.

    ReplyDelete
  13. Anabell--> Dotlenienie mozgu przez ta godzine czy nawet pol tez ma duze znaczenie dla produkcyjnosci.

    ReplyDelete
  14. Nienorka--> Dokladnie tak, zima jest tam lodowisko, ale nie fotografowalam tego placu, bo teraz nic tam nie ma;) Poczekam do zimy i wtedy zrobie jakies zdjecia.

    ReplyDelete
  15. Dikejko--> Nikt Cie nie bedzie bil:)) bo to wlasnie dokladnie tak jak skrzyzowanie Jerozolimskich z Marszalkowska, czyli srodek miasta. Takich miejsc jest w NYC duzo, wlasnie w centrum miasta. Natomiast jesli chodzi o prawdziwy park, to jesli znajdziesz w jakimkolwiek miescie wiekszy park niz Central Park w NY to juz w ogole nie bede sie odzywac na temat parkow;)) I w dodatku park, w ktorym mozna wylegiwac sie na zieleni, a nie z tabliczka "nie deptac trawnikow".
    Chyba raczej w konkurencji parkow i ich uzywania przez mieszkancow Ameryka ma duzo wieksza swobode;)

    ReplyDelete
  16. Nina--> To zalezy jak zimno jest w zimie. Pamietam jak pracowalam na obrzezach Central Parku to i zima w sloneczny dzien bylo przyjemnie posiedziec, niekoniecznie z kanapka, ale tak dla samego bycia na powietrzu.

    ReplyDelete
  17. Beata--> Dokladnie, zeby nie kruszyc:)))) bo i kto bedzie sprzatal? He?

    ReplyDelete
  18. Kwoko--> Alez Lodz jest bardzo ladna!!!! Bylam w ubieglym roku i bardzo mi sie podobala zarowno Piotrkowska jak i Manufaktura. Lodz jest naprawde ladna, szkoda tylko ze trafilismy na okres kiedy rowniez byla rozkopana i troche ciezko sie bylo poruszac, ale rozkopana, znaczy ze jeszcze pieknieje. Bylam nawet na koncercie w nowym budynku Filharmonii i bardzo mi sie podobalo. Slowa zlego na Lodz nie powiem:)) (no z wyjatkiem tej jednej knajpy, gdzie nam jesc nie dali;-)))))))))))

    ReplyDelete
  19. Mijka--> Mnie sie tez podoba:))) Wiekszosc ludzi mysli ze NYC to taka kamienna pustynia, a to wcale nie jest prawda.

    ReplyDelete
  20. Dziewczyny!
    Ratunku!
    Czemu mnie nie wpuszcza na hasłowane blogi na bloggerze i daje komunikat:błędy w formularzu i nie przyjmuje hasła?

    ReplyDelete
  21. Stardust, zapomniałam dodać że skrzyneczka zarabista, podłoga z kwadracików mi sie nie za bardzo podoba, ale ja sie nie znam:)

    ReplyDelete
  22. RUDA,nie wiem czemu,ale mi też tak robiło.zalogowałam się po prostu jak do pisania notki,widać jakaś awaria była.

    ReplyDelete
  23. Ruda--> Czasem mi sie tez tak zdarza jak jestem zalogowana, to wychodze z tego i wchodze "na chama" drugi raz i wpuszcza:))) Bierz z kopa blogera:)))

    ReplyDelete
  24. Beato--> Skrzyneczke chetnie bym sobie wziela do domu:)) Podloga tez nie jestem zachwycona, ale ja sie ponoc nie znam, bo to sie liczy reczna robota i te 100 lat jakie podloga przezyla:))))
    Wedlug mojego gustu, mogli ja ukladac w jakies bardziej wymyslne wzory, no ale coz mnie jeszcze nie bylo na swiecie jak robili te podloge. Eeee szkoda gadac:)))

    ReplyDelete
  25. Kiedys tam przyjade, zamieszkam na Manhattanie i pochodze sobie i posiedze tam, takie zdjecia mnie tylko podbudowuja, wiec dzieki.
    Nic innego mnie nie jest w stanie sklonic do lotu przez Atlantyk, z rodzina spotkanie, ani z przyjaciolmi.
    Jeszcze 2 lata tylko, brytyjski paszport i bede.

    ReplyDelete
  26. nowy jork to stan umysłu, podobno... byłam tam na jesieni kilka lat temu, teraz oglądając zdjęcia przypominam sobie tamten wyjazd;)a Twoja notka wywołała miłe wspomnienia. niezwykłe miasto i pewnie kiedyś tam wrócę, chociaż to nie mój stan umysłu;)

    ReplyDelete
  27. Teraz czasami teskinie do miasta - zawlaszcza jak ogladam takie zdjecia :))....pomimo ze od jakiegos czasu mieszkam na "wsi" ..to jednak czuje sie "miastowa" ;) i kiedys wroce do miasta :)))))

    ReplyDelete
  28. Sklrzynka i posadzka świetne. Architektura... hm. od razu widać, na czym się wzorowali twórcy i budowniczowie Pałacu Kultury. W parku chyba nie lubi9łabym ani posiedzieć, ani zjeść - tłok niewiarygodny, człowiek na człowieku.

    ReplyDelete
  29. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  30. Czarownico--> Przylatuj, ja juz sie ciesze, a lotu przez Atlantyk tez nienawidze jak czarnej zarazy:)))

    ReplyDelete
  31. Kamenari--> Mysle ze kazde miejsce to "stan umyslu" przynajmniej dla mnie:) Ja musze "czuc" miejsce tym siodmym zmyslem. I tak jest nie tylko w wypadku miasta, ale rowniez mieszkania. Jest kilka miast na swiecie, ktore widzialam i powiedzialam "moglabym tu zamieszkac", ale zadne jeszcze nie zagraza NY:))) Ja kocham to miejsce cala soba i nic nie jest w stanie tego zmienic. Ilekroc wyjade, to wracam z tupotem serca.

    ReplyDelete
  32. Gullviva--> Obawiam sie ze ja bede sie musiala zrobic "wsiowa" na starosc, bo nie bedzie nas stac na zycie w NY na dotychczasowym poziomie z emerytury. Zdaje sobie z tego sprawe i codziennie chlone to miasto wszystkimi zmyslami. Juz jest mi przykro z tego powodu:( Wiem, ja zupelnie stracilam glowe i rozum dla MIASTA:))))

    ReplyDelete
  33. Lorenzo--> Tlok w NY jest zawsze i wszedzie, to jest ponad 8 milionowe miasto, tych tylko rejestrowanych, a nierejestrowanych z turystami jest ponoc srednio zawsze ok. 4 miliony. Trudno nie spodziewac sie tloku. Dlatego ja czesto patrze na te Wasze narzekania na sezonowy tlok turystyczny z przymrozeniem oka, bo Wy naprawde nie wiecie co to jest tlok;) A ja kocham tutaj nawet ten tlok:)))

    ReplyDelete
  34. ha, ha, jak pracowalam na 40 ulicy miedzy 6 i 7 Ave, to tez chodzilam do parku na lunch.

    W moim budynku byla identyczna skrzynka.

    ReplyDelete
  35. Lukrecjo--> A powiedz szczerze, teskinsz za NY? w koncu minelo juz troche czasu jak tu nie mieszkasz.

    ReplyDelete
  36. Baaaaaaaaardzo, i nie moge sie doczekac kiedy wroce.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...