Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, September 5, 2009

Nareszcie wrzesien

Moj ulubiony miesiac to wrzesien. Jest ciagle piekna letnia pogoda, ale bez wilgotnosci, dzisiejsza temperatura 28C, bezchmurne niebo, sloneczko swieci i generalnie sielanka.
Od wtorku bachorstwo pojdzie do szkol i to tez doda swiatu wiele uroku, przynajmniej w godzinach od 9 do 15tej wiadomo ze ulice sa puste od dzieciakow w wieku szkolnym.
Turysci sa w Nowym Yorku zawsze, ale juz nie ma turystow z dzieckami a to w szokujacym stopniu zmienia postac rzeczy. Dorosli turysci zachowuja sie w miare normalnie, z wyjatkiem sytuacji kiedy nie wiedza gdzie ida (czesto niestety;))).
Ale dorosly turysta, ktory nie wie gdzie idzie i jest obwieszony z jednej strony zona a z drugiej trojka marudzacych dzieciakow wywoluje we mnie instynkty mordercze.
Nareszcie bedzie mozna spokojnie wybrac sie gdzies na weekend bez zagrozenia ze zostaniemy zaatakowani przez dziatwe szkolna, bo na szczescie z zupelnie nieznanych mi powodow ludziska z dzieckami nie podrozuja w ciagu roku szkolnego. A przynajmniej robia to tylko w sytuacjach sporadycznych i chwala im za to.
Nie, to nie znaczy ze nie lubie dzieci, wrecz przeciwnie lubie i to bardzo ale w nieduzych, reglamentowanych ilosciach i jeszcze lepiej zeby te dzieci byly jednak wychowywane z jakas zdrowa domieszka stresu.
Bezstresowo wychowane bachorstwo doprowadza mnie do szalu, bialej goraczki, wscieklizny i wielu jeszcze innych stanow chorobowych na raz.
Pogoda powinna byc jeszcze piekna do polowy pazdziernika a moze i do konca pazdziernika, wiec bedzie okazja do takich krotkich, jednodniowych wyjazdow.
Chociaz Wspanialy wpadl wczoraj na pomysl ze moze bysmy pojechali pociagiem do Montrealu w drugi weekend wrzesnia.
Hmmm osobiscie uwazam pomysl za bombowy, bo nigdy jeszcze nie jechalam tutaj pociagiem, metro sie zdecydowanie nie liczy, to nie pociag. Od pewnego czasu nawet marudzilam ze chetnie zaliczylabym jakas dluga podroz pociagiem, no i masz, jednak zapamietal;)
Montreal tez jest juz od pewnego czasu na mojej liscie miejsc wartych zobaczenia, moze sie uda.
Pisze moze, bo to zalezy od jednej z moich klientek, ktora wlasnie w ten weekend wychodzi za maz i mam nadzieje ze zabukuje sobie wszystkie zabiegi ze mna przed czwartkiem, bo my wlasnie chcielibysmy wyjechac w czwartek.
Musze zadzwonic do niej we wtorek i dowiedziec sie jak ona to planuje.
A narazie juz przegladam wstepnie informacje na temat Montrealu:))
Jutro wybieramy sie do Woodstock. Kocham to miasteczko!!!!
Ma niesamowity urok, a nie bylismy tam juz chyba 3 lata, az trudno uwierzyc ze tak dlugo, normalnie musialam zaliczyc Woodstock co roku.
Wspanialy sie smieje ze juz oproznil bagaznik na moje zapasy kapiacych swiec, ktore zawsze kupuje wlasnie w Woodstock. Bo kapiace swiece tez lubie zwlaszcza na dlugie jesienne wieczory, moge siedziec przed taka zapalona swieca i patrzec w nieskonczonosc jak kapiacy wosk przekszalca moje swieczniki w nowe wielokolorowe rzezby.
Mam takich swiecznikow 4 i pamietam jak kiedys plakalam zywymi lzami jak mi jedna z pan sprzatajacych "wyczyscila" swieczniki. Bosze, lata tworczosci, a ona byla z tego taka dumna, nawet mi bylo szkoda powiedziec, ale musialam uprzedzic zeby tego wiecej nigdy nie robila.
A swiecznikowe rzezby zaczelam od nowa.
Ciekawa jestem bardzo co sie nowego dzieje w tym miasteczku, musze tez odwiedzic ichny flea market, zawsze mozna bylo tam znalezc ciekawe zdobycze, moze i teraz uda mi sie cos wyszperac.

Stardust czekajac na jutrzejszy wyjazd

22 comments:

  1. Zgadzam się z Tobą w każdym calu -co do uroku wczesnej jesieni i braku dzieci na horyzoncie, a nawet co do Montrealu :))
    Też bym tam chciała pojechać, oczywiście, będąc na Twoim miejscu.
    Czytając Twoje notki, mam fajne wrażenie przybliżenia do tych tak odległych dla mnie miejsc. I to właśnie cuda Internetu oraz Twoich barwnych relacji. Zatem miłych podróży Ci życzę! :)

    ReplyDelete
  2. Pogode faktycznie mamy teraz cudna. Tez co roku czekam z utesknieniem na wrzesien.

    Montreal polecam, bylam na 4th of July i b.b. mi sie podobalo.

    ReplyDelete
  3. Sie zabawie w Lorenze, bo ona nieangielska podobno - flea market.
    Tez je uwielbiam:)

    ReplyDelete
  4. Beato--> Oczywiscie pani sprzatajaca, na tej samej zasadzie jak ja jestem pani odklaczajaca;) i wszystko jest OK;))

    ReplyDelete
  5. Kwoko--> Jesien to juz od lat moja ulubiona pora roku, wedlug mnie jest bardzo romantyczna, refleksyjna, pelna bogactwa kolorow.. no piekna;)) Postaram sie nie zapomniec jutro aparatu!!!

    ReplyDelete
  6. Aga--> Pamietam te Twoja wycieczke do Montrealu i to zdjecie z katedry:)))) Mam nadzieje ze nam sie uda, jak nie to w innym terminie, ale juz sie duchowo nastawiam na teraz;)

    ReplyDelete
  7. Czarownico--> Dzieki, widocznie mam za malo do czynienia z pchlami i mi sie pochromolilo:) A Lorenza to przypuszczam kokietuje tak jak nowojorski Zyd z nieznajomoscia polskiego, a tylko stoi i strzyze uszami czy sie o nim nie mowi. Mialam kiedys taka scene w pracy i specjalnie napierniczalam, a kolezanka starala sie mnie uciszyc, a ja na to "przeciez od miesiecy sie wypiera ze nie rozumie slowa po polsku". Nie trwalo dluzej niz minute jak Zyd sobie poszedl lekko spasowialy.

    ReplyDelete
  8. a ja zaczynam lubić jesień z wiekiem. kiedyś tolerowałam tylko konkretne pory roku i to w ekstremalnych wydaniach. trzskający mróz - upalne lato. im jestem bogatsza w doświadczenia - tym bardziej umiem wczuć się w delikatność przemijania wczesnej jesieni. i lubić wieloznaczności jej kolorów. a nawet cenić :)

    (żesz - ja mówiłam, że przez Lorenzę to kulturalna będę. ale że SUBTELNA. no kuuuu..... ;)))) miłej wycieczki Star :*

    ReplyDelete
  9. Stardust, kiedys w stolicy byłam panią sprzątającą i do dziecka:), kariera mnie czekała wielka, ale stan wojenny zmusił do powrototu w miejsce stałego zameldowania...
    potem, po 15 latach to ja na wsi miałam przez rok sąsiadkę, która do mnie przychodziła sprzątac...gruntownie:) po roku zamknięto rynek z Rosją, firma Lubego padła, ja sprzątam kiedy musze:)
    Luby też sprząta (dzieci się wtedy pytaja, czy przychodza do nas goście, bo wszyscy sprzątamy:) )200 metrów jest co...
    teraz może nawet dałaby czasami sąsiadce zarobić, ale nikt ze wsi do nas nie przychodzi, bo się boja psów:( dzieci przychodzą, bo dzieci dla psów sa ok.

    ReplyDelete
  10. Spt--> Prosze jakie Lorenza ma wplywy:))) Wiesz ja sie czasem sama sobie dziwie skad to umilowanie jesieni, bo cale zycie bylam i ciagle jeszcze jestem zwariowana i szalona. Byc moze wlasnie dlatego lubilam jesien ze wplywala na mnie kojaco, a z czasem odkrywalam coraz to nowe piekno w tej porze roku.

    ReplyDelete
  11. Beata-> Ja sprzatalam jak przyjechalam i to na zarobek, przez rok, 3 razy w tygodniu. Szczerze tego zajecia nie lubilam, ale nie znalam jezyka wiec nie bylo innego wyboru. Uczylam sie jezyka (sama) i 3 razy w tygodniu klelam pod drzwiami zanim przycisnelam dzwonek. Sprzatalam tylko w angielskojezycznych domach, bo w ten sposob tez sie uczylam. Potem jak juz moglam zaczac pracowac w obecnym zawodzie to sobie zaserwowalam pania sprzatajaca, bo moj zawod daje dobra wymowke - nie mozna miec zniszczonych rak;) Po 11 wrzesnia kiedy Potomek stracil prace i wrocil na moje utrzymanie, musialam niestety wziac rozwod z pania Janeczka, ktora do dzis oplakuje i kocham miloscia niezmienna. W miejsce pani Janeczki moje zycie wkrotce przynioslo Wspanialego, ktory zajal sie sprzataniem. Tez mamy ok. 200 metrow mieszkanie, co prawda jest nas tylko dwoje, chociaz ja sama pewnie balaganie za trojke dzieci. Wspanialy wlasnie sprzata jak maja przyjsc goscie;) a pozniej oboje staramy sie utrzymac jaki taki porzadek. Wlasnie doszlismy do wniosku ze trzeba bedzie kogos zaprosic;)))

    ReplyDelete
  12. Tez lubie wrzesien... szkoda tylko w Polsce ta pogoda tak sie jakos uklada, ze caly roboczy tydzien piekny, a weekend do niczego. Wlasnie wybieramy sie z mezem do kina, bo za oknem zimno i szaro. Mam nadzieje, ze Twoj wybad bedzie udany :) pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
  13. hmm,
    Odnosnie pociagu Star, to bym sie zastanowila.
    Pewnego lata jakies 8 lat temu, z mlodym wybralismy sie na Floryde, Amtrak, ( do dzis mam dreszcze), niestety nie stac mnie bylo na sypialny ( ok.$1000), wiec jechalismy jak zwykli zjadacze chleba, NIGDY WIECEJ. brudno, obsluga do dupy.
    Najlepszy byl powrot:
    pociag jadacy South sie wykoleil, a poiewaz jest tam tylko jeden tor, przez 12 godzin -stalismy jak te ciucmy, podroz trwala 42 godziny !!!.

    ReplyDelete
  14. Kurakowa...mąż, z Toba do kina? mój nie chce... raz był, bo wymysliłam sobie taki prezent na 15 rocznicę ślubu (spacer całym bulwarem za rękę i kino...niestety w sobotę wieczorem, tłumy w kinie, jedzące kukurydzę, odstraszyły go skutecznie... teraz chodze sama)

    ReplyDelete
  15. Stardust, kiedy ja do Cie przyjadę, proszę, nie sprzątaj!

    ReplyDelete
  16. Beatko, my często chodzimy do kina, zazwyczaj do naszego katowickiego Centrum Handlowego Silesia. Tam Cinema ma kilkanaście sal i bywa, że jesteśmy na sali tylko we dwoje. Zawsze lubiłam kino, a teraz odkrywam je na nowo. Nawet słaby film w kinie odbiera się lepiej :) Polecam!

    ReplyDelete
  17. Kurakowa--> Jak milo wiedziec ze ciagle tutaj zagladasz:)))

    ReplyDelete
  18. Lukrecjo--> Wcale mnie to nie przeraza, na tym wlasnie polega zycie i w ten sposob zdobywa sie zyciowe doswiadczenia i wspomnienia na starosc:))))

    ReplyDelete
  19. Beata--> Obiecuje ze palcem nie rusze, ale nie odpowiadam za Wspanialego:)))

    ReplyDelete
  20. też kocham wrzesień :)
    a mają tam świeczki o zapachu bawełny? bo takiego świra mam od jakiegoś czasu ;)

    ReplyDelete
  21. Bere--> Szkoda ze dopiero dzis to przeczytalam wiec nie pytalam, ale sadze ze mozesz tam kupic swieczki o kazdym mozliwym zapachu jaki sobie wymarzysz. Sklep ze swieczkami (tylko) zajmuje caly dol dosc pokaznego domu i jest podzielony na 3 rozne pokoje. Swiece i swieczki w roznych rozmiarach, kolorach, gabarytach i zapachach, rzezbione, toczone, sojowe, woskowe, miodowe, kapiace i bezdymne..wszystko co tylko chcesz;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...