Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, September 7, 2009

Notka do zdjec

Juz nie pamietam jak i kiedy trafilam do Woodstock po raz pierwszy, ale wiem ze zakochalam sie w tym miasteczku na amen. Urzeklo mnie atmosfera spowolnionej wolnosci, milosci i duchowosci. Kazdy zakatek tutaj to swoiste sanktuarium dla wszelkiego rodzaju artyzmu. Miasteczko ponoc od zawsze, a na pewno na dlugo przed slawnym koncertem przyciagalo cale rzesze artystow roznych dziedzin.
Sam koncert byl planowany gdzies w poblizu Woodstock, bo jako koncert pokojowy mial byc protestem przeciwko wojnie w Wietnamie i organizatorzy tak sobie wlasnie wydumali ze najbardziej odpowiednim miejscem beda okolice Woodstock. Niestety nie dostali permitu na zorganizowanie tak duzego koncertu (plany przewidywaly ok. 30 000 osob) w tych okolicach, wobec powyzszego przeniesli cale przedsiewziecie do odleglego o ok. 70 km. miasteczka Bethel, ktore znajduje sie w sasiedniej gminie.
Organizatorzy postanowili jednak pozostac przy oryginalnej nazwie Woodstock na czesc miasteczka i artystow, ktorzy w nim kiedys mieszkali m.in Bob Dylan. Plany przerosly najsmielsze oczekiwania organizatorow i na koncercie pojawilo sie 500 000 ludzi, owczesny Gubernator Nowego Yorku Nelson Rockeffeler zadzwonil drugiego dnia rano do organizatorow koncertu z propozycja wyslania 10 000 zolniezy Gwardii Narodowej dla utrzymania porzadku. Organizatorzy oswiadczyli ze nie ma takiej potrzeby i na szczescie do tego nie doszlo.
Pomimo tak ogromnej masy ludzkiej i opowiesci jakie do tej pory kraza na temat koncertu, odbyl sie on w nadzwyczaj spokojnych warunkach, biorac pod uwage fakt ze uczestnikami byli glownie mlodzi i butni protestujac przeciwko wojnie ktora pochlaniala dziesiatki tysiecy ludzkich istnien.
Udokumnetowano tylko dwa przypadki smiertelne, jeden na skutek naduzycia heroiny i drugi w ktorym przejezdzajacy traktor najechal na spiacego w sianie uczestnika koncertu. Odnotowano tez dwa porody i cztery poronienia. Tyle statystyki.
Jest faktem niezaprzeczalnym ze koncert jeszcze bardziej wplynal na popularnosc miasteczka i jego historia jest tam ciagle zywa.
Ja osobiscie zaczynam odczuwac atmosfere miasta juz przy wjezdzie, bo jedzie sie tam waska, kreta droga z mnostwem zieleni po obu stronach i tylko gdzie niegdzie dom albo tablica informacyjna podajaca kontakt ze szkola muzyczna, wytwornia jakiegos regionalnego rzemiosla, medytacjami czy tez masazami. Juz samo to wprowadza mnie w odpowiedni nastroj.
Samo miasteczko jak widac na zdjeciach ponizej jest naprawde malenkie i mozna by go przejsc w szerz i wzdluz przez pewnie nie wiecej niz pol godziny.
Ale jest tam tyle sklepow, sklepikow, hotelikow, restauracji i kawiarenek ze czlowiek chodzi godzinami juz mu nogi w tylek weszly a jeszcze ciagle jest cos do zobaczenia.
Wystarczy zerknac w glab drogi dojazdowej do jakiegos domu na tylach ulicy i juz sie okazuje ze jest tam cos warte zobaczenia. Nigdy nie odwazylam sie jechac do Woodstock w pelni lata, bo chyba raczej nie wytrzymalabym tlumow z dziecmi, wiec jesien jest najbardziej odpowiednia pora.
Raz jeden tez pojechalam tam na caly weekend i przezylam Woodstock noca, tez cos czego warto doswiadczyc. Wbrew pozorom nie ma dzikich tlumow na narkotykach, ale sa miejsca gdzie ludzie skupiaja sie wokol kogos grajacego na gitarze czy trumpecie i spiewaja do pozna w nocy. Nie jest to zadne wydzieranie sie, jest to glownie blues i jazz.
Generalnie ludzie sa tam bardzo spokojni i zyczliwie nastawieni, wszyscy wymieniaja pozdrowienia, przystaja zeby pogadac z przechodniem na jakikolwiek temat, kazdy jest tam tak samo wazny, jak i nie wazny i kazdy ma cos do powiedzenia lub do przemilczenia.
Wszedzie kroluja znaki pokoju, figury Buddy i innych Bogow, bardzo duzo wplywow hinduizmu co ja akurat uwielbiam.
Niemal w kazdym sklepie unosi sie zapach palonych slomek, a ja chodze i nie moge sie nawachac do woli, mimo ze w domu tez je uzywamy, ale tam wszystko jest inaczej;)
Wlasciciele sklepow i sprzedawcy nie napadaja na klientow, nie ingeruja, nic nie proponuja, ani nie narzucaja sie ze swoimi opiniami. Niektorzy nawet siedza za lada i spokojnie czytaja ksiazke w czasie kiedy klientela lazi i oglada, a jest co ogladac, oj jest!!!
Ale w tym wszystkim jest tez dyskretna obserwacja, bo jakims cudem taki wlasciciel czy tez sprzedawca zawsze znajdzie sie pod reka w momencie kiedy go potrzebujemy.
Tak wlasnie bylo w jednym ze sklepikow gdzie ogladalam takie plakietki z roznymi napisami i czesc z nich byla powieszona nad schodkami w dol a dojscie do schodkow zamkniete zawieszonym sznurkiem. I nagle jak spod ziemi wyrosla pani:
-- Ja przepraszam, ale mielismy zalane piwnice i musielismy zamkac dol, ale ja zdejme ten sznurek i bedziesz mogla podejsc blizej - wyjasnila niefortunna obecnosc odgrodzenia schodow.
I dopiero na moja uwage, ze mam bzika na punkcie takich roznych napisow, wdala sie w dyskusje na temat jakie maja i co jeszcze ewentualnie beda mieli.
Sa sklepy w ktorych zaraz od drzwi czlowiek sie czuje jakby wszedl do hinduskiej swiatyni, takim sklepem jest Pondicherry i sasiadujacy Modern Mythology tam mimo zawsze wiekszej ilosci ludzi jest tak cicho ze mozna uslyszec bicie wlasnego serca, a tylko od czasu do czasu dobiega nas szept sprzedawcy kasujacego kolejnego klienta.
Nic wiec dziwnego ze czuje wewnetrzna potrzebe odwiedzania takich miejsc:)))
Po takiej wizycie w Woodstock, New Hope, New Paltz i jeszcze kilku innych miasteczkach czuje sie tak zrelaksowana jak po tygodniowym urlopie.
Oprocz sklepow Woodstock ma tez dosc duzy i calkiem ciekawy flea market, tam tez jest wiele do zobaczenia, kupienia i przy okazji jest to miejsce do zdobycia wiedzy na rozne tematy. Kazdy sprzedawca bardzo chetnie wdaje sie w dyskusje na temat swoich eksponatow i nikt nie jest obrazony jak po 20 minutowej rozmowie klient jednak nic nie kupuje.
Trafilismy wlasnie do stoiska z kwiatami, ktore zyja i rosna bez ziemi i nie potrzebuja slonca. Calkiem ciekawe eksponaty, nawet rozwazalam mozliwosc zakupienia, bo moze przydalyby sie w pracy, ale zaniechalam w momencie kiedy ja rozmawialam z pania sprzedajaca a do jej meza podeszla cala wycieczka okolicznych sprzedawcow z tortem z zapalonymi swieczkami i spiewajac Happy Birthday. Troche to wprowadzilo zamieszania i uswiadomilam sobie ze na dobra sprawe to nie bardzo wiem gdzie i jakie te roslinki bylyby mi potrzebne. Dalam sobie spokoj na teraz, bedzie jeszcze nie jedna okazja...
Oczywiscie w sklepie ze swiecami dostalam kompletnego amoku.
Sklep jest duzy, bo zajmuje caly dol sporego domu i jest podzielony na pokoje. Swiece sa rozne i rozniste, nie wyobrazam sobie zebym mogla wymyslec cos czego tam by nie mieli.
Ja zawsze jestem glownie zainteresowana swiecami kapiacymi, ktore sa na scianie tuz przy tej wielkiej rzezbie z kapiacych swiec, ktora sklep tworzyl przez wlasnie 40 lat. Jeszcze kilka lat temu byly na niej zapalone swieczki, a teraz juz nic.
Tak sie sklada ze dostep do tego regalu jest lekko ograniczony przez te rzezbe i ludzi ktorzy ciagle ja ogladaja, jak podeszlam zeby wybrac swiece to byla tam jakas inna nawiedzona jak ja i z kilkoma swiecami w reku dlugo debatowala jakie jeszcze kolory dobrac.
Uzbrojona w cierpliwosc postanowilam przeczekac, ale kobitka sie zorientowala ze ja z tej samej sekty i ustepujac miejsca powiedziala:
-- To moze Ty wybierz co chcesz a ja w miedzyczasie pomysle.
Podziekowalam z usmiechem i zaczelam od gory regalu od lewej do prawej z kazdej przegrodki po 2 sztuki kazdego koloru. W polowie drogi do podlogi Wspanialemu brakowalo juz rak do trzymania tego co wybralam, wiec dyskretna sprzedawczyni podeszla z koszyczkiem zeby go wybawic, a kobieta ktora udostepnila mi regal na czas zastanawiania sie powiedziala:
-- Oooo, widze ze Ty masz swoja metode!! I ona dziala:)
-- No dziala, bo wiesz tak i tak potrzebujemy wszystkie kolory, a ze przyjezdzam nie za czesto to biore po dwa kazdego.
Kasjerka liczac te moje swiece zapytala jak duza jest moja rzezba. No i dupa, bo nie jest wcale duza, z powodu pani sprzatajacej, ktora kilka lat temu wyskrobala swieczniki do czysta, ale za to mam 4 takie swieczniki, wiec nie jest zle;)

I to tyle na temat mojej milosci do Woodstock.

25 comments:

  1. matko, notka wpraost kapie od parafiny:)

    ReplyDelete
  2. Dziękuje za zaproszenie jutro poczytam o ile mi całkiem nie wysiądą oczęta od sprawozdania SIO,,,cholerstwo.

    ReplyDelete
  3. Beata--> A niech se kapie do woli, ja lubie jak kapie:)))) A na Woodstock to i tak parafiny za malo:))))

    ReplyDelete
  4. Izza--> Milo mi ze przyszlas, mnie tez czasem oczeta odmawiaja posluszenstwa:))

    ReplyDelete
  5. Z checia bym sobie zyla w takim miasteczku... miala jakis sklepik albo galerie... eh!

    silly Valley jest taka bezduszna.. no moze z wyjatkiem Santa Cruz, ale ono juz dawno zadeptane przez turystow...

    ReplyDelete
  6. Nina--> 25 pazdziernika bedzie koncert rocznicowy w Speedway Meadows, Golden Gates. Koncert ma byc bezplatny wiec moze bylabys chetna, ja niestety nie polece:((
    Ooo i jak bedziesz kiedys na wschodnim wybrzezu to daj znac:)

    ReplyDelete
  7. Mi musi wystarczyć Przystanek Woodstock... Warto wspomnieć, że w pewnym momencie zabrakło jedzenia i zrzucano je wprost ze smigłowców ...

    ReplyDelete
  8. Razor--> Witaj:) Dzieki za uzupelnienie o dodatkowe ciekawostki. Mnie tez musza wystarczyc dyski z nagraniami koncertu, tak czasem bywa. I nawet na ten rocznicowy nie moge poleciec, bo to jednak daleko. Czasem za duza jest ta Ameryka;))

    ReplyDelete
  9. fajnie tak poczytać o miejscu KULTOWYM:)
    nie pamiętałam o tych świeczkowych rzeźbach.
    a pytałam o narkotyki bo jestem po prostu ciekawa,wiadomo.Zresztączytałam gdzieś publikację? reportaż? wywiad? artykuł a moze tylko książkę w której właśnie opisywali Miasteczko od tej gorszej strony:).
    no i ten,wiesz,skoro bywasz u źrodła to pytam by być moze roziwać kolejny mit;)

    ReplyDelete
  10. Tuv--> Narkotyki to duze pojecie, jesli mowimy o popularnej "marysce" to nie musze jechac do Woodstock, bo palili ja fryzjerzy na Manhattanie z ktorymi pracowalam. Z tym ze maryska to tak jakbys sobie strzelila drinka w czasie pracy, a za moich czasow w Polsce to sie strzelalo, niektorzy przez cale 8 godzin:))) Wiec maryska na pewno jest popularna tak w Woodstock jak i w pozostalej Ameryce. Natomiast nie bylo nigdy stoiska z maryska, wiec nie mam pojecia gdzie ludzie kupuja, ja tylko wiem ze niektorzy maja. Wiesz pokolenie owczesnych hippisow z koncowki lat 60tych jest dzis starsze ode mnie, malo rzucajace sie w oczy, chociaz to najczesciej obecni motocyklisci. Tak jak pisalam bylam w Woodstock tylko raz na caly weekend czyli rowniez w nocy, nie odnotowalam zadnych ekscesow poza spiewajacymi grupami. Nikt nikogo nie zaczepia, nikt sie z nikim nie bije, nie ma awantur. Nie wiem co czytalas ale nie moge dementowac tego co pisal ktos inny, bo widocznie mial inne doswiadczenia. Ja przez te 25 lat bylam w Woodstock z 15 razy i nigdy nie dzialo sie nic co by mnie odstraszylo od nastepnej wizyty. A boje sie np. pijanych, czy generalnie ludzi zachowujacych sie agresywnie. No jak widze czlowieka na chwiejnych nogach to uciekam, nie potrafie sie czuc swobodnie i bezpiecznie w srodowisku "nieprzewidywalnym":))))

    ReplyDelete
  11. Stardust: dam znac napewno jak sie bede wybierac :)

    ReplyDelete
  12. No, no, no! Miejsce bardzo historyczne, Mekka prawie!
    :-)

    ReplyDelete
  13. ze tak powiem calkowicie rozumiem bzika swiecowego:)))))

    ReplyDelete
  14. Stardust, a w pracy jak? wszystkie kobitki podazyły za Toba? zadowolone? Ty pewnie też! otoczenie ok? sennosc przeszła?..........co ja z kgb?

    ReplyDelete
  15. Cudowny tekst Marylko! Dziękuję Ci za wspaniałą ucztę duchową i tyle informacji, których kompletnie nie znałam. Natychmiast po przeczytaniu wrzuciłam do mojego video kasetę z filmem "Hair" i obejrzałam go z rozrzewnieniem po raz nie wiem już który w życiu. Ot skojarzenie :) Taka ze mnie wieczna hipiska...

    ReplyDelete
  16. Nina--> To fajnie moglybysmy sie wreszcie poznac:)) a wiem ze czasem sie tu blakasz w moich rejonach wschodnich. Ja juz baaardzo dawno nie bylam na zachodzie, ale jakby co to klikne:)

    ReplyDelete
  17. Mijka--> Potomek zawsze przed snem sprawdzal cale mieszkanie, bo sie bal ze kiedys sfajcze chalupe:))) Teraz Wspanialy ma podobnie.

    ReplyDelete
  18. Beata--> Moje klientki sa przyzwyczajone do chodzenia za mna po calym Manhattanie, dla wiekszosci z nich to juz siodme miejsce. A ze to jest duzo ladniejsze i w lepszym klasowo budynku to tym bardziej sa zadowolone.

    ReplyDelete
  19. Kurakowa--> Dziekuje bardzo, tez jestem taka hippiska, bardzo lubie te klimaty. No i muzyka tamtych czasow odpowiada mi duzo bardziej niz obecna. Wiek??? :))))))

    ReplyDelete
  20. Podgladam cie troche i nie komentuje ale teraz spodobal mi sie opis i zdjecia zreszta tez wiec chcialam o tym napisac..pozdrawiam cieplutko :)))

    ReplyDelete
  21. Gullviva--> Witaj bardzo mi milo ze sie odezwalas i serdecznie zapraszam do dyskusji:) Bylam na Twojej stronie ale jest juz pozno wiec bede musiala tam wrocic innym razem i zostawie slad;)

    ReplyDelete
  22. Na tym pierwszym Woodstock to oni grzali heroinę i lsd. Takie czasy byli ;-)

    ReplyDelete
  23. Sze--> Heroine i LSD ludzie dalej grzeja, bo sa tacy co grzeja i tacy co nie. Wczoraj wlasnie rozmawialam z klientka, ktorej rodzice mieszkali i ciagle mieszkaja w Bethel. Byli na koncercie, bo nawet nie musieli daleko isc:) Randi twierdzi ze do dzis wspominaja tamte czasy z wielkim sentymentem, a mimo to wychowali normalna rodzine. Ja tez kiedys zapalilam maryske, zeby sprobowac, czy to znaczy ze jestem narkomanka? uznalabym ze raczej nie. W Stanach wiele rzeczy bylo i jest bardziej dostepnych niz np. w Polsce w tamtych czasach czy nawet obecnie. Dostepne ciagle nie znaczy powszechnie uzywane. Czytalam na blogach ze polskie nastolatki cpaja sie zapachem kleju. No i co? ano w/g mnie nic. Gdyby mieli LSD to pewnie klej poszedlby w odstawke.
    Sze, Ty i ja wiemy ze wszystko jest dla ludzi, ale madrych:))

    ReplyDelete
  24. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...