Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 24, 2009

Pierwszy miesiac

Wczoraj minal pierwszy miesiac mojej pracy w nowym miejscu i jeszcze mnie nie opuscilo szalenstwo radosci. Ciagle uwielbiam to nowe miejsce i lece do pracy z radoscia.
Zawsze lubilam to co robie, bo generalnie nie wyobrazam sobie robic cos do czego musialabym sie zmuszac, uwazam, ze to bardzo niezdrowe i wczesniej czy pozniej musi sie odbic na zdrowiu.
Zawsze tez lubilam moje klientki, bo to w wiekszosci kobitki, ktore znam od czasow kiedy wiekszosc byla jeszcze dziewczatkami, teraz maja mezow, dzieci i sa kobietami. Wiekszosc dorastala pod swiatlem mojej lampy powiekszajacej.
Wlasnie wczoraj przelecialam liste i na ponad 400 sztuk mam tylko 15 w wieku po 50tce, w tym 3 po 60tce, cala reszta to 20tki, 30tki i 4otki, najmlodsza sztuka ma 15 lat.
Nie wiem skad sie to bierze, ale jakos lepiej sie dogaduje z duzo mlodszymi, to one najczesciej przychdza zwierzaja sie, pytaja o rade. Slowem traktuja mnie jak matke, tyle, ze bez skutkow ubocznych:))
Ale o klientkach mialo byc tylko wspomniane mimochodem.
Miejsce, moj nowy lokal, to jest to co nagle dalo mi nowego napedu do pracy. Przyznam sie ze jak sama siegam pamiecia wstecz, to jeszcze nigdy nie lecialam to pracy z taka checia. Jeszcze nigdy nie przygotowywalam miejsca pracy wieczorem na nastepny dzien z takim zaangazowaniem jak robie to teraz. Wspanialy prawie kazdego wieczora zastaje mnie z odkurzaczem i kiedys zapytal:
-- Czy Ty codziennie odkurzasz?
I o malo nie padl zemdlony jak uslyszal moje zdecydowane TAK, bo wczesniej to z bolem serca, glowy i wszystkich konczyn odkurzalam co drugi dzien i szlag mnie trafial, ze musze.
Wpadalam rano w ostatniej chwili, a nawet zdarzylo sie kilka razy, ze to klientka czekala juz pod drzwiami od 5 min (!!!) a teraz jestem na 30 min przed pierwsza klientka i czekam wodzac rozmilowanym wzrokiem po mebelkach, zachwycajac sie kojacym zapachem olejkow aromatycznych i usmiechajac do tanczacych plomykow swiec.
To dziwne jak przy odpowiedniej atmosferze otoczenia musze zamienia sie w chce zupelnie bezbolesnie. Ja teraz chce isc do pracy, a przeciez niewiele sie zmienilo, te same klientki, te same czynnosci tylko miejsce inne.
I to wcale nie znaczy, ze tamtego miejsca zupelnie nie lubilam, bylo calkiem fajne, przeciez w sumie to wszystko co bylo tam zostalo przeniesione tutaj, a jednak to miejsce ma jakas inna energie. I to nie tylko ja czuje, czesto moje klientki mowia to samo i bardzo mnie to cieszy.
A przeciez jeszcze nie wszystko jest zrobione tak jak zaplanowalam, ale to sie zrobi w dlugie nudne deszczowe weekendy:) Narazie szkoda pieknej pogody.
Tak naprawde to nie mialabym nic przeciwko temu zeby pracowac rowniez w poniedzialki, bo przeciez ja pracuje tylko 4 dni w tygodniu. Ale zdrowy rozsadek podpowiada, ze skoro wszystkie chetne na zabiegi moge zmiescic w czterech dniach, to ten piaty bedzie tylko dodatkowymi kosztami a nie zyskiem. A to raczej bezsensu.

To ja moze juz polece do pracy;)

15 comments:

  1. Star,
    jest taka dziedzina nauki(?) nazywana geomancja, ( Leszek Matela - ma dosc dobra ksiazke) chodzi o siatke energetyczna ziemii, tzw. ley lines, geomancy, polecam goraco.

    ReplyDelete
  2. ah, zapomnialam, gratulacje z okazji rocznicy.

    ReplyDelete
  3. wariatka... :)

    a serio, to po prostu super, i godne pozazdroszczenia, naprawde gratuluje.

    ReplyDelete
  4. Nawet nie wiesz, jak to miło czytać, gdy ktoś tak z radoscią pisze o tym co robi i o miejscu, w którym przebywa.Gratuluję Ci, trzymaj tak dalej,następne lata też. Miłego, :)

    ReplyDelete
  5. Lukrecjo--> Czytalam troche na ten temat, ale zawsze mozna poczytac wiecej:)) Dziekuje za rekomendacje autora. Ooo i za gratulacje:))

    ReplyDelete
  6. b.--> Wariatka - to najbardziej trafne okreslenie:))) Ale wiesz jest szansa, ze mi z czasem przejdzie, albo sie chociaz unormuje.

    ReplyDelete
  7. Anabell--> Czasem mysle, ze w wielu przypadkach nasze niezadowolenie jest niczym innym jak sklonnoscia do narzekania. Bo w sumie skoro czlowiek pracuje w jednym miejscu od lat i nie lubi, to juz moglby sie troche zmusic do polubienia:)))

    ReplyDelete
  8. Crazy girl, ale bardzo pozytywnie :)))

    ReplyDelete
  9. Takie nowe, swieze, czyste... To i leci czlek z radoscia. I odkurzy co dnia, coby sie nie zrobilo mniej ladnie, swiezo, czysto...
    Ja mam ten syndrom po kazdym remoncie...

    ReplyDelete
  10. szczesliwi ludzie, ktorzy lubia swoja prace:)

    ReplyDelete
  11. Wlasnie, szczesliwi. Zwlaszcza jak nei maja szefa nas soba;)

    ReplyDelete
  12. Zadowolenie z pracy, według mnie, jest ogromnie ważne i w moim życiu przedemerytalnym też miałam to szczęście, że miejsce pracy było moim drugim domem. Wprawdzie odnalazłam je ( samo się napatoczyło - przypadek ) po sześciu latach orki na niwie szkolnej, gdy już bardzo czułam, że dłużej nie wytrzymam psychicznie. Po prostu, widać, nie nadawałam się do tego zawodu, choć tak mi się wydawało... W MOJEJ bibliotece spokojnie przebyłam 24 lata i mogłabym chętnie dłużej, gdyby nie zdrowie.

    W Twej sytuacji świetnie harmonizują z sobą - lubiany zawód i miłość do Miasta, którą tak podkreślasz w wielu notkach. Życzę Ci nadal tego "pozytywnego zakręcenia" i upiększania lokalu :))

    ReplyDelete
  13. Zgago--> Mam dokladnie to samo, zachwyt kazda nowoscia, ale potem na szczescie powoli mija:) Pisze na szczescie, bo w przeciwnym wypadku zarobilabym sie na smierc:)))

    ReplyDelete
  14. Czarownico--> Brak szefa pomaga, to fakt. Ale w moim przypadku tez utrudnia, bo ja jestem strasznie niezdyscyplinowana i jednak potrzebuje bata nad glowa:)) To sama sobie musze czasem zdrowa zjebke strzelic;)

    ReplyDelete
  15. Kwoko--> To wspaniale, ze mialas taka mozliwosc, to sa przeciez najpiekniejsze wspomnienia to te szczesliwe. Ale tak na serio to czesto mysle, ze nie ma prac, ktore z gory maja jakies konkretne powody zeby ich nie lubic. Mysle ze czesto narzekamy dla samej sztuki narzekania;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...