Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, September 13, 2009

Prawo natury

Zawleklim sie dzisiaj na Manhattan, boswa byli umowione z dzieckami we francuskim restorancie na brunch. Wiadomo juz powszechnie, ze jak Wspanialy sie umawia ze swoimi dzieckami to ciagnie mnie na miejsce spotkania na dlugo przed czasem, w porywach zdarzylo sie juz 5 godzin wczesniej. Dzisiaj tylko godzina!!!! Chwalmy niebiosa!!!
I co tu robic przez te godzine, czlowiek glodny, ale nie pojdzie do zadnego przybytku gdzie zrec daja nawet na kawe, bo moglby napasc talerz z sasiedniego stolika, a samemu zamawial nic nie bedzie bo przecie za godzine czeka go wyzerka.
Szlag, kupilismy kawe i zasiedli na lawce (2 ulice dalej) przy takim oto skwerku:


Nic ciekawego, ale mozna poplaszczyc dupsko i ludzi poogladac, no to wzielim sie za ogladanie.
Oprocz znudzonych pojedynczych jednostek, skwerek okupowala spora grupa golebi, ktore to co i rusz przemieszczaly sie cala nawalnica z jednego miejsca w drugie. Upatrzyly sobie tez drzewo pod ktorym siedzielismy, to sie na wszelki sluczaj przesunelim o lawke dalej, bo jakos nie bardzo mialabym ochote wystapic na brunchu z golebim gownem zdobiacym moja fryzure lub Wspanialego lysine. Ponizej zdjecie garstki golembiow jako dowod rzeczowy:

Te zdjecia bylam ze tak powiem zmuszona zrobic, a to z powodu starszej Matrony, ktora zajmowala lawke po skosie od naszej. Matrona od pierwszego wejrzenia byla wdziecznym obiektem obserwacji, bo jak na piekny sloneczny dzien odziana byla w plaszcz i kapilinder, to drugie chyba na zasadzie, ze pudlo powinno byc nakryte.
Malo tego zachowywala sie dziwnie w stosunku do przemieszczajacego sie ptactwa. No bo ptactwo jak to ptactwo jak juz przelecialo z jednego konca skwerka w drugi to chodzilo, dziubalo, grzebalo w piorkach i tez namietnie odstawialo taniec godowy.
Pan golab z opuszczonym az do ziemi i rozciapierzonym ogonem drobnym truchtem podazal za wybranka, a w tym momencie Matrona robila dyndajaco-kopiacy ruch stopa jednoczesnie wydalajac z otworu gebowego cos w rodzaju "akysz!!".
Niewiele sobie golebie z tego robily czasem tanczaca para przesuwala sie o 20-30 cm dalej i robila swoje wienczac taniec bzykankiem. Matrona na czas bzykania (golebie sa szybkie w tej materii) unosila glowe do gory i przytrzymujac dlonia rondo kapilindra starala sie byc niezmiernie pochlonieta obserwacja bezchmurnego nieba. No zupelnie jakby baba nie wiedziala, ze swiat na bzykaniu stoi i o bzykanie oparty jest.
Wspanialy w pewnym momencie nie zdzierzyl i tlumiac smiech powiedzial do mnie:
-- Durna baba, golebie to przecie golebie i nic wiecej nie robia tylko eat, shit and fuck.
Sie zgodzilam, bo tez jestem podobnego zdania i wyrazilam tylko chec sfotografowania Matrony. Obrzucil mnie oburzonym wzrokiem, bo przecie tak jak my obserwowalismy Matrone, tak i ona sama zauwazyla, ze jest przedmiotem naszych obserwacji. A takich sytuacji to Wspanialy nie lubi i zwsze mnie strofuje, ze nie powinnam. Ale z drugiej strony juz sie przyzwyczail, ze ja bez wzgledu na wszystko a glownie jego opinie i tak zrobie co chce.
I wlasnie z tego powodu musialam byla wykonac az 3 zdjecia coby nie bylo az tak bardzo ewidentne ze chce "zdjac Matrone". Szkoda tylko ze nie przyszlo mi do glowy zrobic zbilzenia, bylaby wieksza mozliwosc zobaczyc ten niepowtarzalny wyraz twarzy, ale w mysl zasady ze na zlodzieju czapka gore nie pomyslalam o tym.
Sie mowi trudno.
Jak juz zrobilam te zdjecia to w pewnym momencie Wspanialy zapytal:
-- W jakim miescie w Polsce bylo tak strasznie duzo golebi?
-- Na rynku w Krakowie - odpowiedzialam.
-- Czy Ty sobie wyobrazasz ile ona musialaby sie tam namachac stopka i na "akyszowac"?
-- Ty, a moze ona tam wlasnie byla i od tej pory chodzi z laska:)))
Tym sposobem zaliczylismy lekcje przyrody, seksualizmu i pruderii za jednym zamachem.

Stardust doksztalcona przez zycie:)

23 comments:

  1. Nie wiem czy akurat o kopulację chodziło. Szczerze gołębi nienawidzę, ganiam je jak tylko mogę, akysze mi nie obce. Gołębie to szczury roznoszące wirusy, bakterie i siejące zniszczenie gównem :-)

    ReplyDelete
  2. Sze--> Ona byla wyraznie oburzona kopulacja, bo te niekopulujace sie moglyby jej nawet siasc na kapeluszu i nie reagowala. Za golebiami tez nie przepadam, ale jak juz zdecydowalm siedziec gdzie akurat sa to je akceptuje:)

    ReplyDelete
  3. nie znoszę gołębi.Ale fakt jak siedzę między nimi to spox,nawet popatrzeć sie da.
    A kobieta dziwna jakaś,ciekawa ,i wygląd ma taki 'inny" no i grymas też jakiś tam daje się zobaczyć.

    ReplyDelete
  4. ona wygląda na bardzo starą i niezadowoloną (na powiększeniu widać), albo cierpiącą...

    ReplyDelete
  5. Nie zosze golebi, bo brudza....A matrona to ta w czerwonych skarpetkach? czy ta (ten) co sie na laweczce wyleguje?

    ReplyDelete
  6. ...chciałabym pojechać do Nowego Jorku...
    marzycielsko
    ale potem szybko wrócić do domu!

    ReplyDelete
  7. Tuv--> Jak wyzej napisalam, ja tez za nimi nie przepadam, ale trudno od ptoka wymagac zeby kontrolowal zew natury w miejscu publicznym, a tego raczej Matrona oczekiwala. No i taki hotelu tez sobie raczej nie wynajmie:)))

    ReplyDelete
  8. Beata--> Madre powiedzenie mowi ze po 40tce wnetrze czlowieka wychodzi na zewnatrz. Ona miala twarz osoby ktora chyba juz w dziecinstwie zapomniala co to usmiech, a razem z nim zyczliwosc do swiata. No coz przykre to ale sa tacy ludzie.

    ReplyDelete
  9. Gullviva--> Ta w czerwonych skarpetkach:))) I Matrona wcale nie nazywam ja ze wzgledu na wiek, ale raczej zachowanie i stosunek do swiata, bo to jakos wszystko wyraznie przemawialo z jej osoby:)) Tamten na lawce z podniesionymi w gore stopami to raczej bezdomny (nie sprawdzalam blizej) ale chyba zadowolony z zycia:)

    ReplyDelete
  10. Zocha--> Zawsze mozesz to zrobic, ja z kolei lubie wyjezdzac z NY i szybko wracac. Tu jest moj DOM.

    ReplyDelete
  11. Psi pysk to sie nazywa, co ta pani ma na twarzy - kaciki ust opuszczone, podbrodek wysuniety. Razem tworzy bardzo popularny wsrod pan gdzies "miedzy 40-tka a smiercia" wyraz twarzy. Zwykle poprzedzajacy wrzask i awanture o jakies absolutne drobiazgi.

    ReplyDelete
  12. czarownica - dobre:).Muszę sobie zapamiętać.
    Z tym że TA pani moze być nei całkiem normalna ( znaczy się nie jest groźna dla otoczenia,moze żyć samodzielnie ale...)

    PSI PYSK :)))
    rany,ile ja takich klientek oglądam na co dzień.
    I niestety CORAZ młodszych;>

    ReplyDelete
  13. Zgadzam sie, moze nie byc calkiem normalna, tylko co to jest normalnosc? :)

    ReplyDelete
  14. A ja to ostatnie zdjęcie ogarnęłam całościowo i wiesz co zobaczyłam? Na placu słońce ogrzewało każdą ławkę inaczej ;-) Począwszy od ostatniej, gdzie pan jest w krótkim rękawku a skończywszy na pani w "jesionce". To jest też wprost proporcjonalne do ich nastroju - od wyluzowania do smutnego wyrazu twarzy. Pewnie w ten sposób bym widziała ten kawałek "świata" będąc na Twoim miejscu.
    Ps. Myślę, że ta pani machała nogą na gołębie, bo dzięki temu się nie nudziła.

    ReplyDelete
  15. Jak wiadomo uwielbiam wszystkie pierzaściuchy i są one dla mnie nieustającym źródłem uciechy. To już mniej lubię psy, bo mogą ugryźć i kupy też robią większe. I kopulują bardziej ostentacyjnie. ;-/ A ta pani wygląda jak czarownica.

    ReplyDelete
  16. Czarownico--> Psi pysk!!!!!! usmialam sie do lez, ale wlasnie to jest adekwatne okreslenie.

    ReplyDelete
  17. Tuv--> bo psi pysk nie ma chyba nic wspolnego z wiekiem:))

    ReplyDelete
  18. Smakosiu--> Ja wiem ze Ty patrzysz na wszystko i wszystkich pozytywnie, ale zapewniam Cie to nie byla gimnastyka nogi;) Ona ten dyndajaco-kopiacy ruch wykonywala tylko na wypadek zblizajacego sie momentu kopulacji. Na czas kopulacji obserwowala niebo, a poza tym golebie moglyby jej uwic gniazdo na kapeluszu i byloby OK. Jej zachowanie tylko dlatego mnie intryguje ze przeciez nie musiala tam akurat siedziec, sa miejsca z lawkami gdzie nie ma golebi.

    ReplyDelete
  19. Nielot--> Masz racje czarownica wypisz wymaluj, no i fakt ptaki robia mniejsze kupy. Wyobrazasz sobie fruwajace krowy? :)))

    ReplyDelete
  20. Nielot, Star - wypraszam sobie. Pani wcale nie wyglada jak ja!!!
    ;)

    ReplyDelete
  21. A ja tez golebi nie lubie,chociaz nie z powodu kopulowania.Swego czasu dosc czesto i intensywnie osrywaly mi balkon,za to w tym roku przewazaly szpaki ,ktore sie obzarly czeresni i potem nie dosc ze sraly na fioletowo to jeszcze z pestkami,koszmar....

    ReplyDelete
  22. Czarownico--> Ale Ty jestes ta czarownica-dobra wrozka, a babol jest czarownica-wiedzma:))) No OK, dlatego wlasnie nazwalam ja w notce Matrona.

    ReplyDelete
  23. Aleksandro--> Nie dosc ze na fioletowo to jeszcze z pestkami:))))))))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...