Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 10, 2009

Snilo mi sie..

Snilo mi sie ze bylam u Lorenzy, nie wiem gdzie to bylo ale wiem na pewno ze u Lorenzy, bo Lorenze widzialam wlasnym kaprawym okiem i jestem w stanie rozpoznac tak na jawie jak i we snie. No to szlysmy sobie z Lorenza do domu, i przechodzimy obok Lorenzowego samochodu (wiem, Lorenza natenczas samochodu nie posiada, ale w moim snie ma) i Lorenza stwierdzila ze cos w tym samochodzie nie dziala, nie wiem co? Ale zeby naprawic to musimy wlezc obie na dach i skakac. No to jak sie juz wgramolilysmy na ten dach, Lorenza oczywiscie sprawnie, mnie to szlo jak krew z nosa, bo wiadomo ze ja waga ciezka, a Lorenza wazy pewnie z polowe tego co ja jak nie mniej. Jako zywo tak samo bylo we snie;)
Jestesmy na dachu samochodu i skaczemy, w tym momencie przechodzi sasiad Lorenzy zwany panem Kaziem i pan Kaziu stwierdza fachowo ze w ten sposob to sie tego naprawic nie da, zaprasza tez cobysmy przyszly do niego to on powie co nalezy zrobic ze znarowionym pojazdem.
W nastepnej odslonie jest wiec mieszkanie pana Kazia, bardzo rozlegle ale jednopomieszczeniowe, tak wszystko w jednym kawalku i po tym mieszkaniu walaja sie 3 male bachorki nie nalezace do pana Kazia ale do Kaziowego syna, rowniez obecna jest pani Kaziowa, z ktorej wyrazu twarzy wyraznie wynika ze nie jest zadowolona z naszej wizyty. Co sie dzieje i jak przebiegaja rozmowy nie mam pojecia bo juz nastepuje kolejna odslona.
W tejze odslonie jestesmy w mieszkaniu Lorenzy i Lorenza przedstwia mi swojego psa jajnika, ktoren to pies jak oswiadcza Lorenza umie mowic.
Na dowod czego Lorenza zadaje psu rozne pytania a ten siedzi na dupie podpiera jajnikowata mordke przednia lapa i rzeczowo jakkolwiek niewyraznie odpowiada.
W pewnym momencie (chyba kolejna odslona) widze rzeczonego jajnika jak sobie zeby myje szczoteczka do zebow ale nie przy uzyciu pasty, tylko mydla lawendowego.
Nie wiem dlaczego? ale wiem ze mydlo jest na 100% lawendowe.
Pies na moja glupawa mine, przerywa czynnosci i mowi:
-- Zeby bola.
W kolejnej odslonie jestem w lazience i siedze na kibelku usilujac uczynic co ludzie normalnie tam czynia. Nagle z wielkim hukiem otwieraja sie drzwi i wchodzi Lorenzowa siostra (Lorenza o ile wiem siostry na jawie nie posiada, jakby chciala to ma jedna w moim snie).
Lorenzowa siostra jak mnie zobaczyla na kiblu w pozycji nie wymagajacej zadnych wyjasnien to zlapala klodke i jakis wichajster (kibel sie zamykal na klodke a nie normany zamek) i poleciala.
Ja siedze dalej i znow wchodzi Lorenza w towarzystwie pana Kazia, ktoren obecnie wystepuje jako specjalista od rozprawiczonych klodek lazienkowych.
Ja ciagle siedze na sraczu, pan Kazio przysiadl na pralce i cos gmera w tej klodce, a Lorenza prowokujaco przysiadla na brzegu wanny zakladajac noge na noge i dawaj kokietowac pana Kazia bujajac klapkiem zwisajacym ze stopy w bardzo ponentnym gescie.
I tu sie obudzilam bo mnie siedzaca na tym sraczu bardzo ta scena wkurwila.

Stardust majaca popierdykane sny;)

26 comments:

  1. boże stardust PROSZĘ CIĘ. nie zabijaj mnie. ja nic nie zrobilam takiego!!!!

    a Lorenza w tym śnie jak żywa ;)

    ReplyDelete
  2. po prostu ją widze na tej wannie z tym klapkiem!
    a Leon umie gadać i różne inne sztuki. ale to nie jajnik jeno syjam.

    ReplyDelete
  3. DS--> Ja tez mysle ze ten sen w duzym stopniu jest realistyczny, przeciez wiemy ze Lorenza jest mistrzynia w naprawianiu wszystkiego prowizorka, wiec skakanie po samochodzie w celu naprawienia go jest chyba mozliwe:)) A co do gadajacych zwierzat, to moze przysnil mi sie jajnik zamiast prawdziwego syjama Leona, bo ja sie boje kotow:)))

    ReplyDelete
  4. Cudowny ten sen. Moja skromna osoba wystapila ostatnio w snach kilkorga znajomych. W jednym z nich bylam kanarem w tramwaju w Krakowie. Tramwaj jechal na Bronowice:) Dla mnie bomba!

    ReplyDelete
  5. Aaaaaaa, pikne!
    W koncu ktos bardziej pojebany ode mnie (snowo;)

    ReplyDelete
  6. Ten samochód to chyba metafora mojego życia.

    ReplyDelete
  7. Swoją drogą to jest bardzo ciekawe, że wy mnie tak widzicie. Z tym klapkiem na czubku stópki, machającą zalotnie na wannie. Stardusy, jakbyś napisala "I strasznie rzucala kurwami maciami" - to bym jakoś się w tym odnalazła, a tak? :-)

    ReplyDelete
  8. Uśmiałam się :-)))

    Bo to że Lorenza skakałaby po dachu samochodu jest 100% pewne.

    Wszak skakała pod Szczylem skandując "jezus, jezus, jezus" !!!!

    ReplyDelete
  9. stardust, zazdroszcze takich snow. moje sa ostatnio z deczka koszmarne

    ReplyDelete
  10. Stardus, mistrzu opisu! seksu Ci się chce:) Nie! Nie z Lorenzą, chociaż, mnie sie podoba:) ale siedzenie na sraczu podobno z seksem się wiąże jesli ktoś Cie na tym sraczu podgląda, albo jest...(gmeranie w kłódce, hmmm...: )

    gadający pies, jajnik...jak to zniosła Lorenza i jak to zniosły jej koty?

    spisuj Stardust, film zrobimy!

    ReplyDelete
  11. Nieźle popierdykane.
    Golonka była na kolację ?
    :))

    ReplyDelete
  12. Aaaaaaaaaaaaaaa....
    Umarłam. Ze śmiechu.
    :-)))))

    ReplyDelete
  13. Milusiaki--> To Ty jestes prawie nocna terrorystka:))))

    ReplyDelete
  14. Lorenza--> Kurwami nie rzucalas i wrecz powiedzialabym ze zachowywalas sie zalotnie. Jak sie obudzilam to mi sie zaraz ten migdal przypomnial:))))))

    ReplyDelete
  15. Daisy--> Przestan, bo ja widze Lorenze przed tym Szczylem:)))))

    Ale wyobraz sobie mnie skaczaca po samochodzie, to musial byc czolg a nie jakies byle co:)))

    ReplyDelete
  16. b.--> ja koszmarki tez czasem miewam, ale na szczescie juz takie w lekkim wydaniu, ale ostatnio jest urodzaj na wlasnie takie zwariowane:))

    ReplyDelete
  17. Grzegorz--> No robi sie cos w glowe na starosc:))))

    ReplyDelete
  18. Malgoska--> Wcale nie bylo kolacji:(( bo dupsko za grube:((

    ReplyDelete
  19. Ade i Ruda--> Ja sie tez smialam jak sie obudzilam i drugi raz sie smialam jak staralam sie to wszystko spisac:)))

    ReplyDelete
  20. bedzie wykasowane, ale jak 9 postow na 23 to troche za duzo, a zreszta piszcie, jak chcecie.

    ReplyDelete
  21. Anon--> Nic nie bedzie wykasowane, lubie takie dokumenty cudzego braku odwagi do podpisania sie pod wlasna opinia.

    ReplyDelete
  22. " Ach, co to był za ...sen !" (prawie cytat) Ani chybi echa spotkania z Lorenzą dały o sobie znać w Twej podświadomości - ale jakże kapitalnie przetworzone oraz jak nam opowiedziane, to tzw.mała głowa ;))) Wprawdzie bohaterka snu protestuje przeciwko zalotności jej osoby, ale widać, taki jej obraz może się mieścić w wyobrażni postronnych z jakiegoś powodu.
    Niestety, jakoś nie pamiętam snów aż tak dokładnie i trochę żal... ;(

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...