Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, October 31, 2009

Halloweenowe dylematy

Przylecialam do Stanow akurat na miesiac przed Halloween i nie mialam pojecia co to takiego jest. Pamietam tylko, ze pewnego dnia wieczorem wyszlismy z Owczesnym na ulice i byla parada przebierancow. Najwiekszym zaskoczeniem byl dla mnie fakt, ze przebierancami byly nie tylko dzieci i mlodziez ale glownie dorosli i wszyscy sie swietnie bawili.
Oczywiscie, ze zrobilo to na mnie duze wrazenie, taka impra dzien przed Wszystkimi Swietymi, przeciez bylam jeszcze "ciepla prosto z Polski". Nie moglam wykapowac dlaczego? po co? na co? skad taka tradycja? Stalam na ulicy obserwujac rozbawiony tlum z kopara opadajaca az do kolan i cala bylam jednym wielkim znakiem zapytania. Mieszkalismy wtedy w brooklinskiej dzielinicy Bay Ridge i parada odbywala sie przy brooklynskiej 5 aleii.
Potem dopiero Owczesny, ktory byl juz z lekka obeznany w tutejszych zwyczajach wyjasnil mi, ze 1 listopada nie ma tu zadnego zwyczaju odwiedzania grobow. Ani w ogole nie ma takiego dnia, w ktorym wszyscy zywi ida na cmentarze.
W nastepnym roku mialam juz oczywiscie wieksze pojecie o co biega i zreszta mialam przeciez malego Potomka do przygotowania na obchod po okolicznych domach. Sama tez musialam przygotowac zapas cukierkow, bo w tamtych czasach dzieciarnia potrafila obrzucic chalupe jajami jesli nic nie dostali.
Tak bylo, te 20 lat temu to po Halloween 1 listopada widac bylo wszedzie na chodnikach rozbite jaja, ale tez tuzin jaj kosztowal chyba 30 centow. No za takie pieniadze to mozna bylo rzucac nie tylko tuzinami ale calymi kopami:))
Przyznac musze, ze Potomek jakos nigdy nie byl zachwycony tym swietem, ot przebieral sie bo byla parada szkolna, w ktorej brali udzial wszyscy uczniowie, ale nigdy nie sprawialo mu to wielkiej frajdy.
Moze u nas w rodzinie jakos tak co drugie pokolenie jest inne?
Pamietam natomiast jak nie majac pojecia o tym jak straszne filmy sa tego dnia w tv pozwolilam mu ogladac film w czasie kiedy ja bylam zajeta w kuchni. Sprawa sie rypla jak przyszedl czas zeby Potomek szykowal sie do snu.
-- Mamo, czy mozesz siedziec w lazience jak ja sie bede kapal?
-- ???????
-- No wiesz, ja bede w wannie za zaslonka, a Ty bedziesz do mnie mowila, to sie nie bede bal.
-- A czego Ty sie masz bac, przeciez zawsze kapiesz sie sam.. - za cholere nie kapowalam.
Dopiero jak mi wytlumaczyl jaki to byl film, to sobie plulam w brode.
Durna matka, jak ja moglam pozwolic mu ogladac cos takiego bez kontroli?? Ale czy ja mialam pojecie co pokazuja w tv w tym dniu? Po doswiadczeniach z dwoma programami polskiej telewizji to ja w ogole nie mialam pojecia co sie tutaj dzieje, a ze sama nigdy nie lubilam i do tej pory nie lubie telewizji to wpadlam.
No to siedzialam na klopie i plotlam jakies trzy po trzy w czasie kiedy on sie kapal.
Potem musialam siedziec na brzegu lozka az zasnie i trzymac go za reke, az w koncu jak juz zasnal to zostawilam zaswiecona lampke i sama poszlam spac.
Dopiero nastepnego rana powiedzial, ze ta lampka mu napedzila strachu, bo cienie powstale od swiatla dzialaly mu na wyobraznie.
Z kazdym rokiem bylo latwiej ale i tradycja sie zmieniala, bo przyszedl czas, ze zaczely sie ostrzezenia zeby dzieci nie chodzily po domach same tylko pod opieka doroslej osoby. Potem byly wytyczne w kwestii jakie cukierki wolno dawac a jakich nie, cukierki musialy byc osobno i hermetycznie pakowane.
Najbardziej bezpieczne jest chyba dla dzieciakow chodzenie do okolicznych sklepow i restauracji.
Chociaz sama juz nie wiem co jest bezpieczne a co nie, z ulga stwierdzam, ze jestem szczesliwa, ze nie mam juz dzieci w tym wieku i z jeszcze wieksza ulga przyjmuje fakt, ze na wnuki tez mi sie chwilowo nie zanosi.
Wczoraj wieczorem taskajac ogromna torbe z cukierkami do domu rozmawialismy ze Wspanialym na ten temat, bo stwierdzil, ze on osobiscie ma bardzo mieszane uczucia do tej tradycji.
-- Dlaczego?
-- Jak to dlaczego? Ze wzgledu na bezpieczenstwo. Wiesz rodzice zwylke prowadzaja male dzieci, ale takie starsze to tez nigdy nie wiadomo do kogo zapukaja.
-- No fakt, ale skoro prowadza sie male dzieci przez kilka lat, to chyba powinno sie im wyjasnic, ze w przyszlosci moga chodzic tez tylko do tych domow, do ktorych chodzily wczesniej z rodzicami.
-- Wiesz jakie sa dzieci - skwitowal.
-- Wiem. A czy uwazasz, ze dorosli sa madrzejsi?
-- Nie wiem o czym mowisz?
-- No popatrz dookola, kazdy niby dba o wlasne bezpieczenstwo i prywatnosc, ale kazdy bierze udzial w Twitter, Flicker, Facebook itp. i kazdy zapelnia te strony zdjeciami dzieci, rodziny, kotow, psow...
Ja tam olewam koty i psy, ale wszyscy wiemy jak latwo jest odnalezc dane osoby dla kogos kto sie na tym zna i szuka. Przeciez wiekszosc rodzicow wystawia swoje pociechy prawie na tacy dla przestepcow roznego rodzaju.
I tak sobie gadalismy, bo naprawde to ja sie na tym nie znam, sama jestem uposledzona komputerowo, ale slysze dosc czesto o roznych przestepstwach dokonanych wlasnie przez uzyskanie zrodel z informacji w necie. Moze ktos madrzejszy sie tutaj wypowie, ale ja nie widze powodu dla ktorego mialabym zamieszczac cale albumy moich zdjec czy tez rodziny w n-k, na facebook itp. Tym bardziej ze nawet jak zlikwiduje konto na facebook to moje juz raz tam wstawione zdjecie jest wlasnoscia facebooka.
Tyle tylko, ze facebook o tym nie informuje przy otwieraniu konta.
A teraz siedze, dochodzi 18ta a ja nie wydalam jeszcze ani jednego cukierka:((
Czyzby tradycja ginela na moich oczach?

37 comments:

  1. no wlasnie to amerykanskie swieto sie tutaj cos 15-20 lat temu tez pojawilo, ale raczej tylko w miastach wiekszych gdzie byly bazy wojs amerykanskich....
    Teraz ich raczej troche mniej i ciszej sie zrobilo...
    Ale dziewczynki se na imprezke gdzies poszly a my hmm jakos sami w Hacie zostali ;)
    Tutaj nad Renem to raczej sie wiecej/mocniej, ta 5 dekade roku obchodzi....

    ReplyDelete
  2. ani jednego cukiereczka?
    no, koniec świata!

    ReplyDelete
  3. Ja naszykowałam 8 pakuneczków. Ale w porze największej odwiedzalności nie było nas w domu. W efekcie przyszły tylko trzy skromne ekipy, w tym jeden singielek.
    Będzie miał Małż bojowe zadanie pożreć te niemal 1,5 kg!

    ReplyDelete
  4. Diesel--> Znaczy sie "chata wolna, bedzie bal" :))))

    ReplyDelete
  5. Beata--> No ani jednego!!! Skandal:))) A normalnie to Wspanialy stal prawie caly czas przed domem z micha i rozdawal. Nie wiem co sie narobilo, ale moze to wina meczu, ja sie nie znam, ale ponoc to jakis wazny mecz jest.

    ReplyDelete
  6. Zgago--> Az poszlam i z ciekawosci zwazylam moje cukierki. Mam prawie 1.8kg. Ale u mnie to nie problem, bo wroca do pracy, bo ja moje z pracy przynioslam. Zawsze mam wieksza ilosc slodyczy w zapasie dla klientek.
    Wspanialy z rozpaczy polecial po lody:)))))))))

    ReplyDelete
  7. nie stardust, do mnie wszystkie dzieci przyszly. 7:24 a juz mialam 45 dzieci. ciekawe czy dobije do 150?

    czy juz mowilam ze nie lubie Halloween? ;)

    ReplyDelete
  8. jakos nieskladnie mi sie napisalo - mialo byc ze u Ciebie nie ma, bo wszystkie przyszly do mnie :)))

    ReplyDelete
  9. Doczekalam sie notki.
    Strasznie marny ten Halloween w PA, wlasnie wrocilismy, w Rite Aid, pusto, cicho, jedno zblakane dziecko w jakims marnym przebraniu, szepnelo cicho trick"r treat.
    Pamietam, 12 lat tem na Greenwich Village to byly parady na 6 Alei.

    ReplyDelete
  10. b.--> No popatrz, a u mnie ciagle NIC. Ale z drugiej strony, to w okolicy chyba niewiele mamy rodzin z dziecmi?
    A co ja sie madrze, przeciez i tak nie wiem:)))

    ReplyDelete
  11. Ja w zasadzie to lubie Halloween, a najbardziej to lubie takie male dziecka poprzebierane, co to ledwie chodza. Nie przeszkadza mi, owszem tej jajecznicy to nie lubilam, bo i kto by lubil jajem w leb niechcacy dostac.
    Jeszcze 10-15 lat temu to sama chodzilam na imprezy halloweenowe, ale z tego tez juz wyroslam:)))

    ReplyDelete
  12. Lukrecjo--> Parady na Greenwich Village ciagle sa, tylko komu sie tam chce jechac? bo mnie juz nie;))

    ReplyDelete
  13. Jest dobrze, fajerwerki rednecks puszczaja.

    Ogladalam parady na 6-tej Ave, bo nie mialam innego wyjscia, -LOL prace konczylam o 9 pm, i nie szlo sie do metra dostac.

    ReplyDelete
  14. 9:17 i tylko 90 dzieci. cukierki zostana i kto je zje?? ja.

    chyba juz moge napic sie piwa :)

    ReplyDelete
  15. to co ja mam powiedzieć b. - jak mi blondyn wór do domu przyniósł. a to wiadomo - sto rodzajów - i ja PRÓBUJĘ - a czy ta krowka się ciągnie a czy tem michałek dobry. FUCK.

    Hamerykańskie Laski - mam prośbę. O katalog PSIKUSÓW. bo u nas do nowe a kreatywnośc dzieci wydaje mi się zbyt daleko idąca. Blondynowi skasowałam plastelinę - A NA CO CI? A do zamków pchamy! Mówię - Chryste - synu ja na segment zbieram - nie będę ludziom zamków wymieniac!!! No to poszli faktycznie z jajkami i pastą do zębów. U nas to jeszcze te psikusy bardzo popularne bo nie wszyscy ludzie załapali nową tradycję. Co robią dzieci za oceanem ?

    ReplyDelete
  16. spt, dzieci za oceanem zbieraja cukierki. otwierasz drzwi i slyszysz "trick or treat". jesli powiesz im "trick!", to patrza sie na Ciebie jak na idiotke, bo nie wiedza o co chodzi.

    jak tu jestem 19 lat, to nie widzialam zeby ktokolwiek kogokolwiek nawet jajkami obrzucil.

    ok, wiem, szyby mi wybija w przyszlym roku, zeby mi nie bylo smutno, no ale na dzien dzisiejszy ten dzien sluzy temu zeby dzieci nazbieraly sobie tone cukierkow.

    moj bedzie je teraz jadl przez 2 miesiace, wbrew moim przekonaniom, bo ja takich cukierkow mu nie kupuje w ogole (z tytulu na syf i chemie ktore maja w sobie, ale to inny temat :))

    ReplyDelete
  17. Spt--> Nie ma "trickow", tak jak pisalam 25 lat temu byly jajka, ale to tez raczaj rzucane na ulice, autobusy dostaly czasem jajecznica, naprawde bardzo rzadko dom czy drzwi domu. Jest jeszcze taka pasta w sprayu, ale co to jest dokladnie to nie mam pojecia. O plastelinie i zalepianiu zamkow nigdy nie slyszalam. Wiesz wszystko sie zmienilo od czasu kiedy tradycja przegiela pale i zaczelo to byc niebezpieczne. Nas prawie nigdy nie ma w domu, bo jesli swieto wypada w normalny dzien tygodnia to jak wracam po 20tej juz jest po wszystkim. Nigdy nie bylo zadnych problemow, jajek na chalupie ani nic w zamkach. Dzieci chodza z doroslymi, to jest zupelnie inna zabawa teraz.
    A jak widzisz wczoraj siedzialam caly dzien w domu i nie bylo ani pol dzieciaka.

    ReplyDelete
  18. Ech, ja zdjęcia dziecka nie wywalam publicznie. Co z tego, jak moja rodzicielka powiesiła zdjęcia wnuczki na n-k :-/

    ReplyDelete
  19. Zuzanko--> Zauwazylam:)
    Widocznie dla wielu ludzi chec pochwalenia sie przyslania zdrowy rozsadek. Moj brat tez ma na n-k cala rodzine lacznie z wnuczka i pieskiem. A bratanica mnie kiedys zapytala "ciociu, a dlaczego Ty masz tylko jedno zdjecie na n-k?" ale z drugiej strony poradzila mi, zebym zlikwidowala numer gg, bo to "niebezpieczne". Niebezpieczne, bo ja mieszkam w kilkunastomilionowym miescie w Stanach i pewnie po tym numerze ktos mnie namierzy i zgwalci:)))) Nareszcie stara ciotka mialaby do syta i bez grzechu:))))
    Natomiast mieszkanie w 200tysiecznym miescie jest na tyle bezosobowe i bezpieczne ze mozna zamiescic 180 zdjec. Nie rozumiem, moze ja nie mam racji, moze (raczej na pewno) sie nie znam, no ale;))

    ReplyDelete
  20. trick or treat -> co to jest? i nie rozumiem tych jajek

    ReplyDelete
  21. Młoda odpowiedziala - nie mam cukirków i dostałam JAJEM.
    I kurdę do prania ciuchy.
    Dobrze że nei walnęli w dredy:>

    ReplyDelete
  22. Beata--> Przebirancy przychodza i tym powiedzeniem daja Ci do wyboru, albo dasz im cukierki czyli wybierasz "treat" albo nie dajesz i wtedy oni robia Ci "trick" czyli rozbijaja jaja o chalupe, albo na jak nizej napisala Tuv o Ciebie:)))
    Pisalam juz wczesniej, ze jaja wyszly z obiegu juz nascie lat temu. Dlaczego? nie wiem. Nie sadze, zeby ktos nie byl przygotowany na przyjscie przebierancow i nie mial w domu cukierkow. Wiec w sumie ten "trick" juz nie dziala.

    ReplyDelete
  23. Beata--> Ja tez nie rozumiem zdjec na n-k czy tez innym facebooku. Jak mam koniecznie ochote pokazania wlasnej twarzy to wysylam bezposrednio do osoby, ktorej chce pokazac, a nie dla nieograniczonych milionow ludzi. No ale co komu do jemu?:)))

    ReplyDelete
  24. Tuv--> Moja mama jak byla z wizyta, tez dostala jajem:))) Zupelnie przypadkowo znalazla sie na linii rzutu. Pamietam, biedny dzieciak przyszedl z nia do nas tlumaczac prawie z placzem, ze to byl absolutnie "wypadek". Nie mogl tego wyjasnic mamie i ja przeprosic, bo nie mowila po angielsku, to biedak przyszedl za nia do mieszkania. Czasem tak bywa, ze czlowiek dostanie niechcacy, albo umyslnie. Masz racje dobrze, ze to nie dredy dostaly:)

    ReplyDelete
  25. kurna, na amerykańskich filmach to zawsze takie miłe cukierkowe było! nic o jajach nie wiedziałam..przemoc!

    ReplyDelete
  26. a u nas nikt nie chodzi!i dobrze!

    nie mam cukierków:))))

    ReplyDelete
  27. --> Beata - na polski to jest - "cukierek albo psikus" :)

    ReplyDelete
  28. ale czemu jajkami, to szkoda jajek i to takie jakieś poniżające...

    ReplyDelete
  29. Beata--> Nie wiem czemu jajkami. A pomidorem, ziemniakiem czy kotletem byloby mniej ponizajace? To jest ogolnie glupie:))

    ReplyDelete
  30. Mijka--> U mnie w tym roku tez nikt nie byl, a szkoda, bo ja akurat lubie:))

    ReplyDelete
  31. Stardust? kotletem? hm...zachciało mi się schabowego, tos strzeliła!

    ReplyDelete
  32. No tak, publikowanie calego albumu rodzinnego na sieci plus zdjecie samochodu z rejestracja tudziez domu z numerem to faktycznie wspanialy pomysl i zaproszenie dla zlodziei, co najmniej.

    Od kiedy zaczal sie bym na Internet, korzysta z tego wynalazku cala masa ludzi, ktora sie na security czy w ogole komputerach nie zna i nie maja pojecia, co, kto i gdzie moze znalezc.

    ReplyDelete
  33. Beata--> Schabowy z koscia, zeby latwiej trafial do celu:))

    ReplyDelete
  34. Nina--> Wiec, ja sie tez nie znam, ale mysle, ze zdjecie dziecka czy tez doroslej osoby w lesie, czy na lace jest mniejsza szkoda niz jak napisalas w samochodzie z widoczna rejestracja. Mysle, ze ogolny zachwyt nad mozliwoscia dzielenia sie informacjami i zdjeciami przez internet spowodowal, ze ludzie rzucaja sie tak na leb na szyje. Sama widze, jak ciezko jest panowac nad sytuacja, bo czlowiek sie otwiera na w sumie caly swiat a jednak...

    ReplyDelete
  35. Stardust, to niech juz wala całymi żeberkami:)

    ReplyDelete
  36. Beata--> Tez tak mowie, ciwartka swiniaka wcale by mi nie zaszkodzila:)))
    Mowie Ci swiat chyli sie ku upadkowi, zanika duch w narodzie:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...