Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, October 20, 2009

Powrot do rzeczywistosci

Barlozenie, barlozeniem, ale wszystko co dobre to sie kiedys konczy. W poniedzialek mialam jechac na Long Island, robic moja raz na 6 tygodni fuche, ale poniewaz sobote i niedziele przelezalam z katarem przelozylam to na nastepny tydzien, bo byloby to zupelnie nie fair jechac tam z resztkami moich zarazek majac swiadomosc, ze kobitki przychodza z dzieciorami.
No to odwolalam co trzeba i przebarlozylam rowniez poniedzialek.
Dzis natomiast juz nie bylo zadnego powodu, zeby nie pojsc do pracy.
Powrot do pracy po kazdym moim 3 dniowym weekendzie nastepuje z lekkim ociaganiem, ale dzis po 3 dniowym barlozeniu bylo jeszcze ciezej.
Niby wstalam, ale jakos nic mi nie szlo tak jak powinno, ciagle tesknym wzrokiem wodzilam w strone barlogu. Postanowilam wiec szybko zascielic, coby nie kusilo.
Ale gdzie tam.
To nie takie proste, nawet siedzac przed kompem w zupelnie innej czesci mieszkania moje mysli byly tam w pieleszach mieciutkiej poscieli.
Zrobilam szybki obchod blogowy, wdalam sie w dyskusje na zaprzyjaznionym forum, wypilam 3 kubly kawy, wzielam prysznic. Z zamknietymi oczami przeszlam przez sypialnie...barlog...ciagnie, ciagnie, ale trzymalam sie dzielnie. No zaparlam sie:)
Wreszcie na ostatnia chwile udalo mi sie dobiec do autobusu, zadowolona ze zdazylam rozsiadlam sie i w ciagu nastepnych 8 minut juz bylam przy stacji metra.
Juz wchodzilam na schody, juz mialam karte metra w reku gotowa do wejscia i nagle!!!!
Kryste!!!!!!!!!!!! Moj sprzet do woskowania zostal w domu!!!!!!!!!!!!!
Jest 11:12 a pierwsza klientka przychodzi o 12tej i to wlasnie na woskownie.
Nie ma mowy zebym zdazyla wrocic do domu i z powrotem do metra autobusem.
Zlecialam na dol po schodach, ani jednej taksowki, a normalnie stoi ich kilka.
Zaczelam sie krecic w kolko jak opetana, Potomek mial zwyczaj mowic, ze jak sie tak krece to moge zniknac we wlasnej dupie, ale takie krecenie sie w kolko lepsze niz zupelna bezczynnosc. Efektu zadnego to nie daje, ale czlowiek ma chociaz swiadomosc, ze cos robi.
I jak sie tak krecilam to nadjechala taksowka, jeszcze facet nie zdazyl wyhamowac jak juz otwieralam drzwi jednoczesnie ladujac sie do srodka:
-- Szybko musisz ze mna podjechac na 75 ulice, poczekasz tam na mnie minutke i potem wracamy z powrotem tutaj - wymamrotalam na jednym wdechu.
Jak szybko, to szybko kierowca dal na gaz, zanim jak wciagnelam moje szmaty do samochodu. Przytrzasnieta w drzwiach kurtka troche ograniczala moje ruchy, ale nie oponowalam.
Dojechalismy i znow jak on jeszcze hamowal to ja juz lecialam po schodkach w gore.
Zlapalam torbe ze sprzetem, zamknelam drzwi i juz bylam z powrotem. Rzucilam okiem na zegarek, 11:23, ni diabla nie dam rady zdazyc na 12ta.
Wyciagnelam telefon, odebrala!!!
-- Sania, tu Stardust mowi, czy Ty mozesz zamiast na 12 przyjsc o 14tej?
-- Stardust? czy cos sie stalo? czy Ty jestes OK?
-- Nic sie nie stalo, jestem OK... to znaczy nie jestem, ale bede OK jak bedziesz mogla przyjsc na 14ta.
-- Poczekaj, wlasnie sprawdzam moj grafik... tak moge przyjsc na 14ta.
-- OK!!! Dzieki!!! Pogadamy jak sie zobaczymy!!!
Odetchnelam z ulga, a caly weekend pamietalam, ze mam zabrac ten sprzet ze soba...
Ot juz nie te oczy;)
Udalo mi sie dojechac na 12:07 wiec w sumie nie bylo tak zle.
Moze to krecenie sie w kolko jednak pomaga?

24 comments:

  1. Heheheh. Nie cierpię się spóźniać. A z tym barłogiem to dobre. Mnie dziś raro tez przyciągał. Ubrałam się , umyłam i czekająć na wyjście połozyłam jeszcze głowę na ciepłą podusię....

    ReplyDelete
  2. też się kręcę,też pomaga.ot ciekawostka..

    barłóg opuściłam,wkurza mnie,bo ileż można?????
    poza tym znowu słabo sypiam..eh.

    ReplyDelete
  3. "z powrotem" (3 razy!)
    "zdążyć" chociaż "zdarzyć", mam nadzieję że widzisz polskie litery?

    a czemu na 14 przełożyłaś a nie na 12:30 na przykład?

    ReplyDelete
  4. bo o 13.00 była inna klientka:)

    a to krecenie w kółko trwało akurat SIEDEM minut :)

    ReplyDelete
  5. Zdecydowanie nie pomaga. Przynajmniej w moim przypadku. Wręcz szkodzi. Ja muszę w spokoju pomyśleć i uporządkować głowę. Bez sraczki.

    ReplyDelete
  6. ds mnie uprzedziła z tymi błędami.
    A jak tam palenie? Palisz?

    ReplyDelete
  7. Sze, mam jak Ty. Teraz, bo kiedys tez latalam jak kot z pieprzem.
    Starosc, widac:)

    ReplyDelete
  8. Kasiu--> Ja tez nie lubie, a do pracy szczegolnie, tym bardziej ze pracuje sama, wiec w zasadzie nie moge. Ale z reguly jestem tak na ostatnia chwile, bo pomimo nielubienia to jakos nie moge sie wygrzebac wczesniej:)))
    A do barlogu chyba mozna sie przyzwyczaic;)

    ReplyDelete
  9. Mijka--> To moze dlatego barlog Cie wkurza, ze nie mozesz spac, ja ostatnio spie jak susel (Wspanialy ma racje;)) Spie w nocy i w dzien jak mam okazje to nigdy nie mam problemu z drzemka i wieczorem znow jestem senna. Zapadam chyba w sen zimowy:)))

    ReplyDelete
  10. DS--> Dzieki:)) Ja wiem ze to zdazyc i zdarzyc to wlasnie ze wzgledu na brak polskich liter nie rzuca mi sie w oczy:)) Staram sie o tym pamietac, ale wczoraj wieczorem juz mi sie mozg lasowal jak pisalam i czulam wyjatkowo silne sily przyciagania do barlogu:)
    A przy okazji to czy jest kiedys dopuszczalna forma "spowrotem" bo jakos tak pamietam, ze czesto widze gdzies "spowrotem" i stad mi sie kicka w lepetynie?
    No i tak jak Beata napisala od 12:30 do 14tej juz bylam zajeta, wiec musialam te wizyte przelozyc na 14ta.

    ReplyDelete
  11. Beata--> Gdybym nie zapomniala tego sprzetu to bylabym w pracy na 11:45, albo najpozniej na 11:50 czyli 10 min przed pierwsza klientka, ale bylo jak bylo i dojechalam na 12:07 co wcale nie jest tak zle, biorac pod uwage, ze musialam ta taksowka gonic w te i nazad:))) Ot w jaki sprytny sposob uniknelam "z powrotem":))))

    ReplyDelete
  12. Sze--> Ja nawet jak sie krece to mysle spokojnie i bez paniki. Krecenie jest wynikiem faktu, ze rozwazam mozliwosc autobusu, taksowki, ktorej chwilowo nie ma i ewentualnie poproszenie kogos prywatnego zeby mnie podrzucil:) Bo takie akcje tez mam na swoim koncie, okazjonalny porywacz prywatnych smochodow jestem. Kilka razy sie udalo, chociaz ludzie sa zaskoczeni takim zachowaniem:))) Ale jak jestem zdesperowana to ja o tym nie mysle.

    ReplyDelete
  13. Batumi--> Generalnie moge powiedziec ze nie pale, ale przyznam sie szczerze, ze kilka wpadek mialam. Jak przebywam za dlugo ze Wspanialym, to czasem mnie bierze:(( To jednak cholerny nalog i ja mam za pasem bylo nie bylo jakies 35 lat palenia.

    ReplyDelete
  14. Czaarownico--> Jaka tam starosc? na starosc to sie wlasnie zapomina takich rzeczy jak ja, a potem sie zapomina co sie powinno w takiej sytuacji zrobic, wiec sie czlowiek kreci:)))

    ReplyDelete
  15. Star, ty mnie nie strasz, dobra?
    Ja planuje byc stateczna starsza pania, a nie jakims dziwadlem z wiecznie rozwianym wlosem;)))

    ReplyDelete
  16. Czarownico--> Jak sie urodzilam to mojej Mamie marzyla sie grzeczna dziewczynka, ktora wyrosnie na dame. Jak tylko zaczelam chodzic to lazilam po drzewach, czy musze pisac co sie stalo z dama?
    No i niestety widmo dziwadla z wiecznie rozwianym wlosem jest mi coraz blizsze:)))

    ReplyDelete
  17. ja miałam byc Wiesiek, więc programowo łaziłam po drzewach, stałam na bramce, ojciec mówi do mnie "synciu", a na starość chcę siedzieć w fotelu bujanym i usmiechać sie do gości podających mi szarlotkę na porcelanowym talerzyku:)

    ReplyDelete
  18. Ja mialam byc Wojtek, reszta tak samo - chlopaki, drzewa, wielogodzinne wyprawy po lakach i lasach. Lalki, a juz zwlaszcza Baerbie - nie moja bajka. Znaczy mialam Barbie jedna, dzieki kuzynkom z USA. Rozerzlam jej kolano, zeby sie dowiedziec, jak te jej nogi sie zginaja. Szarobura plastikoguma, z ktorej zrobion byl staw, skutecznie mnie odstraszyla. Na zawsze.

    ReplyDelete
  19. Ja nic nie rozumiem, Ja mialam BYC DZIEWCZYNKA!!! Chlopak juz byl. Musi jakas zbrakowana jestem:((

    ReplyDelete
  20. Czarownico, ale nie zostałas ortopedą albo przypadkiem patamorfologiem?

    ReplyDelete
  21. Najwazniejsze ze przelozylas wizyte :) A to, ze lezenie w lozku rozleniwia- wiem cos o tym :) Pzdr

    ReplyDelete
  22. West--> Jak dobrze, ze sie odezwalas!!!! Nawet myslalam kiedys co sie z Toba dzieje, bo nigdzie Cie nie widac. Zagladaj czasem i daj znak zycia:)))

    ReplyDelete
  23. Zyje zyje :) Poki co mam zapiernicz w zwiazku z przeprowadzka :D Wiesz sama jak to jest :) Jeszcze tylko odpowiednio duze pudla na dzieci musze znalesc i bede gotowa ;) Pzdr

    ReplyDelete
  24. West--> To powodzenia zycze i szerokiej drogi z ta przeprowadzka :))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...