Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, October 27, 2009

Wyprawa do Phili

Zaczelo sie od paniki:)
Planowalismy wyjechac o 7ej wiec Wspanialy nastawil budzik na 4:45 bo wiadomo, ze ja potrzebuje czasu z rana, najpierw zeby otowrzyc oko, wypic ze 3 wiadereczka kawy, przypomniec sobie jak mam na imie i po co wstalam. Wtedy dopiero mozna zaczac myslec o prysznicu i przygotowaniach do wyjscia.
Nie moglam spac jakos tamtej nocy i co i rusz to mi sie oko otwieralo, a ze mam na wprost skrzynie telewizorni to i zerkalam na czas, a to byla 1:13, to znow 2:47, potem 3:30 i wreszcie...
O rany!!!!! 5:27!!!!!!!!!
To ja w krzyk:
-- OMG jest 5:27!!! - i szarpie Wspanialego.
On popatrzyl na swoj zegar z budzikiem, ktory zawsze uzywa do codziennego wstawania do pracy i belkoce:
-- Spij, zadna 5:27, tylko 4:27 ... nastawilem przeciez budzik, mamy jeszcze dobre 15 minut.
Przenioslam wzrok na jego budzik...faktycznie 4:28, zglupialam.
-- Ja nie rozumiem, to dlaczego tv pokazuje 5:28 co jest grane???
Wspanialy siadl i teraz oboje patrzymy na te dwa rozne zegary i na siebie i nagle wrzasnal:
-- Fuck!!!
-- Co sie stalo??
Cos zaczal mi tlumaczyc, ale i tak nie rozumialam, ale skoro on wyskoczyl z lozka to postanowilam isc jego sladem. Pozniej dopiero wykapowalam ze te elektorniczne zegary to sie przeciez same przestawiaja co pol roku na czas letni czy tez zimowy. Tylko kilka lat temu u nas wprowadzili tygodniowa roznice i stad budzik sie przestawil a reszta nie.
Juz nic nie wiedzialam.
-- To czy my w koncu przestawilismy czas czy nie? - zapytalam ziewajac.
-- Nie, nie przestawilismy, tylko moj budzik sie juz przestawil, a czas przestawiamy dopiero w przyszlym tygodniu.
Spanikowalam zupelnie i w tej panice juz lecialam z kubkiem pelnym kawy pod prysznic, tylko mnie glupawy smiech Wspanialego pwstrzymal. No tak, pic kawe pod prysznicem to raczej glupi pomysl!! Ale tak sie sprezylam w sobie, ze wyjechalismy z domu o 7:20 co uznaje za moj osobisty sukces:)) Pogoda byla sliczna, droga do Philadelphi znow uslana przepieknymi widokami kolorow jesieni.
Uwielbiam jesien, uwielbiam ten kraj z ogromnymi przestrzeniami, wygodnymi drogami, postojami przy drogach na wlewke i wylewke kawy. A najbardziej mi sie podoba, ze nie musze siedziec za kierownica, tylko siedze wpatrzona w to piekno i z umilowaniem mrucze pod nosem:
-- Jakiez to wszystko piekne!!!
-- Czuje sie jak w niebie!!!
-- OMG!! To normalnie jakas bajka!!!
Przyznaje sie narazie po cichutku sama przed soba, ze chyba dojrzewam do tego zeby kiedys przejechac wszystkie Stany tego kraju samochodem. Nachapac sie tego piekna, tylko ze to mozna zrobic dopiero bedac na emeryturze.
Hmmm, kto wie, moze kiedys faktycznie tak zrobimy..
I kto by pomyslal, ze jeszcze kilka lat temu na taka propozycje Tatka zareagowalam lekkim "pfff" i wzruszeniem ramion.
A teraz tak sobie mysle, ze duzo juz widzialam w tym kraju, ale chyba warto zobaczyc wiecej. Czasem mysle, ze wcale nie musze leciec do Isladii zeby zobaczyc gejzery, ze wcale nie musze przekaraczac zadnych granic zeby zobaczyc piekne plaze, gory, wodospady itp.
To wszystko jest tutaj.
No piramidy warto zobaczyc jednak w Egipcie, bo sama pustynie tez moge tutaj.
Oj ciagnie mnie ciagnie do poznawania swiata, tylko zeby zycia i forsy starczylo...
Tak sobie wlasnie rozmyslalam w czasie drogi i tylko od czasu do czasu klikalam aparatem.
-- Pogielo Cie z tym aparatem? zdjecia szosy robisz zza szyby samochodu?
-- Noooo ale jaka ta szosa piekna!!!
Taka mnie refleksja naszla, ze dzieci jak gdzies jada, to interesuje je tylko zeby jak najszybciej dojechac, a czlowiek starszy jedzie i napawa sie widokami, chyba trzeba dojrzec do dostrzegania piekna swiata.
Dojechalismy do Phili pogoda byla cudna i juz dojezdzajac cieszylam sie widokiem miasta z wysokosci drogi, bardzo mi sie podoba ten odcinek dojazdowy, kiedy z gory patrzy sie na ogromne budynki miasta skupione gdzies tam w dole, jak w glebokim talerzu.
Tym razem nie bylo wiele czasu na lazenie po miescie, bo w sumie wpadlam i wypadalam tylko lzejsza o kolejne $3000.00 jakie wydalam na zakupy.
Zwykle jezdzilismy na dluzej, bo ta konwencja trwa dwa dni (niedziela i poniedzialek) a my czesto jechalismy juz w piatek wieczorem i sobote poswiecalismy na zwiedzanie.
No ale tym razem bylo jak bylo.
Owszem nie odmowilam sobie klikniecia kilku fotek tuz w okolicy Convention Center ale juz o 15:30 trzeba sie bylo zbierac do drogi powrotnej.
Nie bylismy tez w zadnej z moich ulubionych restauracji :(
A mam takie dwie w Philadelphi, jedna kubanska i druga marokanska.
Moze jeszcze kiedys, chociaz tym razem konwencja tez jakas taka ubozsza niz zwykle, widac, ze krzys siega glebiej niz sobie z tego zdajemy sprawe.
Moze sie zdarzyc, ze w przyszlym roku juz w ogole nie bedzie tam po co jechac.
Przyjemnie jednak zobaczyc znajome twarze, ludzi ktorych spotyka sie tam zawsze, tym razem brakowalo niektorych, szkoda, bo liczylam na wieksze zakupy.
Ledwie udalo nam sie zapakowac to wszystko do Sabci i ruszylismy w droge powrotna.
Potem rozladunek w zakladzie i do domu, przyznam, ze bylam padnieta.
Jednak ta zle przespana noc dala o sobie znac.
A wczoraj musialam znow wstac skoro swit i jechac na Long Island.
Jeszcze nie daj buk zostane skowronkiem jak bede tak wczesnie wstawac.
I szlag mnie trafial wczoraj, bo nie wzielam aparatu ze soba a widoki na LI znow przecudne.
Zupelnie zapomnialam przelozyc aparat do drugiej torby:((
No fujara jak nic.

18 comments:

  1. Tez tak mam, że kocham jechać i się gapić na to, co za szybą. Nawet, gdy ta sama trasa po raz nie wiedzieć który. Bo zawsze coś nowego, innego...

    ReplyDelete
  2. ja tez Stardust dojrzewam, co prawda do przejechania Kanady, ale.

    do PEI juz dojechalam, teraz w druga strone, mam nadzieje ze w przyszle wakacje :)

    ReplyDelete
  3. Zgago--> Masz zdecydowanie racje:) Na tej samej trasie ZAWSZE znajdzie sie cos nowego, czego czlowiek nie dostrzegl poprzednio. A jak to cieszy:))))

    ReplyDelete
  4. b.--> Wlasnie to samo:)) A wiesz Wspanialy mi namieszal w glowie, wlasnie jak bylismy w Montealu, ze u Was w Canadzie jest taka bardzo widokowa trasa pociagu ze wschodu na poludnie przez caly kraj i ponoc to jest piekne. Tylko ja sie zastanawiam, ze przeciez taka podroz pociagiem trwa kilka dni i wtedy traci sie czesc widokow na spanie:(( Czy moze wiesz cos wiecej na ten temat?

    ReplyDelete
  5. jak mogę to się gapię na widoki,zawsze...ale najczęściej podczepiona jestem do kierownicy,więc....eh.

    a co do zmiany czasu..sama w niedziele pogoniłam Brata do sklepu(w lodówce było tylko światło,bo wszystko wypiliśmy i wyjedliśmy),a On do mnie:sklep otwierają o 9..
    przecież jest 9.30????
    nieee...jest 8.30.
    i podreptałam sobie poleżeć pod kołderką.

    a potem zjedli i pojechali do Z.:)

    ReplyDelete
  6. A ja to z tych, co to chcą, jak najszybciej być na miejscu:)
    Najchętniej teleporterem;)
    Widoki widokami, ale jak mnie tyłek boli od siedzenia, a pasy nieco ruchy krępują, to żadne krajobrazy wrażenia już nie zrobią:)
    Ale wycieczkę miałaś fajną. Dawaj foty, Star:))

    ReplyDelete
  7. star, ja sie akurat wybieram samochodem, bo mam niejako pare miejsc do zatrzymania, no dobra, ze dwa :)
    pociagiem sie nie interesowalam, ale jak sie dowiem to dam znac.

    ReplyDelete
  8. To ja Cię Stardust takiej gnajacej przed siebie nie znałam...:)
    zazdraszczam:)
    i myslę, że za jakieś 10 lat to i ja tak będe podróżować, oj! chyba dopiero za 17 niestety:(

    ReplyDelete
  9. A jednak jest notka o Filadelfii, a może i fotki będą, chętnie zobaczę. Też uwielbiam oglądać widoki w czasie podróży i także z wiekiem bardziej, to rzeczywiście charakterystyczne.
    Kiedyś z wielkim zainteresowaniem czytałam książkę W.Łysiaka - "Asfaltowa dżungla" z podróży po różnych stanach USA. Polecam, ale Ty sama może taką podróż odbędziesz i tego Ci życzę oraz zazdroszczę z góry ( tak, troszkę, bo i tak sama juz bym nie miała tyle siły, a i możliwości ).
    Właśnie przesuwaliśmy wskazówki zegarów na czas zimowy, na skutek czego po g.17 na dworze juz ciemno.
    Strasznie krótki dzień, a już szczególnie dla śpiących do południa ;/

    ReplyDelete
  10. Mijka--> Nasza Sabcia jest biegowka, a ja prosta kobita prowadze tylko automatyczne:)) Wiec moge siedziec i przewracac galami do oporu:))

    ReplyDelete
  11. Dikejka--> Ty mloda jestes to Ci sie jeszcze spieszy:))

    ReplyDelete
  12. b.--> Ja wiem, ze sie wybierasz samochodem, tylko tak ciekawa jestem tej trasy. Wiesz zalapalam bakcyla pociagowego po tym Montrealu:))) Wygodna taka podroz.

    ReplyDelete
  13. Beata--> Ja rajzer jestem tylko wygodny:) Zadne namioty, biwaki i menazki to nie dla mnie. Mariott to jest to, no ewentualnie moze byc Hilton:)))))

    ReplyDelete
  14. Kwoko--> Nie wiem czy i jaka jeszcze podroz odbede:( na mojej liscie jest polowa swiata, a zycia ubywa i forsy nie widac:)
    Nie znam tej ksiazki i nie mam pojecia o co ma znaczyc w tym wypadku slowo "dzungla" ale na tyle na ile jezdzilam po Stanach to jest to bardzo zielony kraj. Chyba tylko Canada ma wiecej terenow niezamieszkalych. Wlasnie to mi sie podoba, ze tutejsze autostrady sa w wiekszosci daleko od zabudowan, prowadza glownie przez lasy, pola. Pamietam jak kilka lat temu jechalismy do Tatka i Wspanialy wymyslil zmiane w trasie. Nie byla to zadna autostrada, bo w wielu miejscach tylko dwupasmowka, ale pusta droga, PUSTA, raz na 5 min widac bylo z daleka jakies zabudowania. I ta niezmierzona przestrzen zieleni. Niesamowite wrazenie. Czy chcialabym mieszkac na takim odludziu? Zdecydowanie NIE! Ale widok tego jest niepowtarzalny. Nawet jak lecisz samolotem, to przy dobrej widocznosci widac np. Iowa to pustkowie z gdzie niegdzie przykucnietym domem.

    ReplyDelete
  15. Kwoko! To nie była ,,Asfaltowa dżungla'', jeno ,,Asfaltowy saloon''! Mam ją w domu i często powracam do lektury.Świetna zresztą...

    ReplyDelete
  16. A to się popisałam z tym tytułem! Racja Zgago i dobrze, że dałaś erratę. W końcu człek jest omylny, nieprawdaż?

    ReplyDelete
  17. "wlewka i wylewka kawy" mnie strasznie rozbawiła ;)
    od bardzo dawna marzy mi się właśnie kiedyś przejechanie stanów, po "podróżach z Charleyem" Steinbecka. jak się zdecydujesz i będziesz miała ochotę na towarzystwo to daj znać ;)

    ReplyDelete
  18. A mnie sie raz pokickalo niezle i wyruszylismy samochodem w trase do Nowego Orleanu, a nastepnie do Miami, jakies 2100 mil. Fajna wycieczka, choc ciut meczaca.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...