Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, November 16, 2009

Patriotyzm na dzis

Debaty patriotyczne trwaja na kilku blogach i prowadza do interesujacych dyskusji, czasem zabieram glos, czasem tylko czytam i potem rozmyslam jak to jest z tym patriotyzmem.
Co to jest patriotyzm?
Znalazlam taka najprostsza definicje patriotyzmu i ponizej pozwolilam sobie ja skopiowac.

Patriotyzm, szacunek i umiłowanie ojczyzny, gotowość do poświęcenia się dla niej i narodu, stawianie dobra własnego kraju ponad interesy partykularne bądź osobiste. Poczucie silnej więzi emocjonalnej i społecznej z narodem, jego kulturą i tradycją.
Patriotyzm to postawa wyrażająca się w wypełnianiu podstawowych konstytucyjnych obowiązków obywatelskich, takich jak służba wojskowa i obrona ojczyzny, wierność dla kraju, troska o wspólne dobro i dbałość o stan środowiska naturalnego, przestrzeganie prawa, gotowość do ponoszenia wszelkich ciężarów i świadczeń, w tym też płacenia podatków

Brzmi logicznie i prosto, w sumie to ten wezel w gardle i lezka w oku jak czlowiek slyszy hymn, to duma jak sportowiec zajmie pierwsze miejsce w jakichs rozgrywkach miedzynarodowych. To wszystko mozna by podciagnac pod "umilowanie" i jakos z tym milowaniem nikt raczej nie ma problemow. Gotowosc poswiecenia dla ojczyzny? Trudno o tym dyskutowac teraz w czasach pokoju, bo jak nie ma potrzeby to kazdy jest gotowy. Z drugiej strony historia Polski dowodzi, ze w czasach potrzeby bylo wielu chetnych do poswiecenia, wiec mozemy przypuszczac, ze nie jest tak zle.
Poczucie wiezi emocjonalnej i spolecznej z narodem, tez nie nastrecza wielu problemow, w sumie to nawet my emigranci zachowujemy tradycje i kulture polska. Moje swieta sa zawsze po polsku. Oczywiscie, ze mozna by sie czepiac, ze moim ulubionym swietem jest Thanksgiving, czyli swieto amerykanskie, ale to juz niech sobie kazdy odczytuje jak chce.
Ja osobiscie uwazam, ze ktos, kto swiadomie przyjmuje obywatelstwo innego kraju powinien przejac rowniez jego tradycje i zobowiazania, tak ja rozumiem przyjecie obywatelstwa i tak tez z pelna swiadomosica zrobilam. Zreszta Ameryka zdecydowanie ma wiekszy wplyw na moja swiadomosc obywatelska i poglady niz Polska. W koncu tutaj spedzilam juz 25 lat mojego doroslego zycia, a w Polsce tylko 12lat, wiec sila rzeczy, mozna mnie uznac, za bardziej Amerykanke niz Polke;)) jakby ktos koniecznie chcial to jakas miara mierzyc.
Ale przejdzmy do drugiej czesci tej definicji, czyli obowiazkow konstytucyjnych.
Tutaj mam duzy dylemat, bo wezmy np. udzial w wyborach.
Czy to jest obowiazek? czy przywilej demokracji?
Ja uwazam, ze przywilej dlatego tez nie biore udzialu w wyborach kiedy nie mam silnego faworyta, czyli nie glosuje "przeciw" Tlumacze to tym, ze skoro moj glos ma byc wartosciowy to pierwsza osoba, ktora ma go szanowac musze byc ja sama, a wiec nie moze byc niedbale rzucany na wiatr. Ja osobiscie zawsze glosuje "za" tym w co wierze, na tego komu udalo sie mnie przekonac. Nie marnuje mojego glosu na "mniejsze zlo" albo przeciwko kandydatowi, ktorego nie lubie bardziej.
Wiec jesli przyjmiemy, ze glosowanie jest obowiazkiem obywatelskim to ja nie jestem w tym momencie patriotka, no i dobrze, wcale mi to nie przeszkadza. Zawsze mialam problem z obowiazkami, duzo bardziej mi po drodze z przywilejami;)
Zreszta na kwestie glosowania jako obowiazek obywatelski mam wyrobione zdanie patrzac do czego patriotyczne glosowania doprowadzily w Stanach, ale to zupelnie odrebny temat;)
Sluzba wojskowa i obrona ojczyzny mnie juz raczej nie dotyczy i to wcale nie ze wzgledu na plec, ale na wiek. Czy to znaczy, ze w kwestii wojska i armii juz nie moge byc patriotka? Niekoniecznie, bo ciagle moge i mam szacunek do munduru wojskowego i zolnierza ktory ten mundur nosi.
I jak juz napisalam wczesniej w dyskusji u Wesolego Terrorysty, mimo, ze jestem przeciwna wszelkim wojnom, to mam ogromny szacunek dla zolnierzy armii amerykanskiej. To nie jest ich wina, ze biora udzial w nieslusznej wojnie, oni tylko wykonuja rozkazy dowodcow i rzadu.
I dalej, troska o wspolne dobro.
Wlasnie, jak w kontekscie troski o wspolne dobro maja sie kombinatorzy nie placacy np. skladek ZUSowskich? Wlasnie widzialam na jednym forum dyskusje na ten temat i wynika z tej dyskusji, ze kazdy jak moze tak okrada te ukochana Ojczyzne. Pracownik, bo kombinuje, zeby nie placic i pracodawca bo zatrudnia pracownika za ktorego nie musi placic. Gdzie tu troska o wspolne dobro?
A za kilka lat zarowno ten pracownik, jak i pracodawca beda chcieli korzystac z przynaleznych im przywilejow w imie, bo "mnie sie nalezy" i "panstwo musi mi dac".
Ale kto to jest w tym momencie "panstwo"?
Do troski o wspolne dobro podciagnelabym tez roznych innych cwaniaczkow zyjacych na "krzywy ryj".
Transakcje kupno-sprzedaz z pominieciem placenia podatkow przez obie strony.
Skoro panstwo ma utrzymac drogi, mosty, domy dziecka, szpitale, kluby, szkoly, to z czego panstwo ma to robic? skad na to brac? skoro obywatel X i Y unikaja placenia podatkow?
Jak sie ma jazda bez biletu autobusem czy tramwajem w tej sytuacji.
Chociaz dzis wlasnie wyczytalam u Kwoki, ze system podrozy tramwajowych jest naprawde tak ciezko chory, ze nie wiadomo od czego zaczac. Mnie osobiscie zeby rozbolaly od samego czytania. Tymczasem mozna zaczac od odkrecenia kasownikow umieszczonych w roznych miejscach autobusow i tramwajow i przykrecenia ich tuz przy kierowcy. Tak jest tutaj i pasazerowie moga wejsc do autobusu tylko przednimi drzwiami, przy wejsciu nalezy skasowac bilet, a jesli sie go nie ma to sie nie wchodzi. Proste. Wszystkie inne drzwi sa tylko dla wysiadajacych.
Nie potrzebny w tym momencie kontroler, bo jego prace juz wykonal kierowca i nie ma cwaniakow jadacych na gape.
Przy okazji dlaczego kontrolerow nazywa sie kanarami? dlaczego nie szanuje sie ich za to, ze wlasnie przez swoja prace wykazuja troske o wspolne dobro? Czy to nie powinno wchodzic w sklad patriotyzmu?
Dalej "dbalosc o srodowisko naturalne" tez mi sie podoba.
Bo jakze sie ma sprzatanie po wlasnych psach i dzieciach jako czyn patriotyczny?
Moze powinno sie przestac uczyc malych chlopcow sikania pod drzewem, bo z nich wlasnie wyrastaja dorosli panowie, ktorym nic nie przeszkadza wyjac fujare i lac w parku, przy drodze, na ulicy, bo im sie zachcialo. Moze gdyby nie bylo przyzwolenia dla 4 latkow to i 40 latkowie by tak nie robili.
Szeherezada pisala kiedys o mamunci wysadzajacej srajaca 5-6latke na trawnik.
Wcale bym nie byla zdziwiona gdyby ta mamuncia uwazala sie za patriotke, bo i czemu nie? pewnie zna hymn i kilka rocznic.
Ja na przyklad dostaje kociokwiku jak widze, ludzi zasmiecajacych ulice. Kosze na smieci sa na kazdym rogu, a smieci wszedzie. Oczywiscie mam na to taki sam wplyw jak wiekszosc z Was w Polsce, ale jak tylko moge to sie odzywam, czasem podnosze smiec i mowie "ooo cos ci wypadlo".
A przeciez patriotyzm na dzis, ten zwykly codzienny patriotyzm czasow pokoju jest prosty, nie smiec, nie pluj, nie sraj po katach, gas swiatla nawet w miejscach publicznych, bo to tez TWOJE pieniadze i nie cwaniakuj, bo cwaniakujesz za MOJE pieniadze i JA sie na to nie zgadzam.
Bardzo mi sie podoba postawa Szeherezady i jeszcze kilku osob, ktorych tutaj nie wymienie, ale pamietam;) bo to wlasnie nie wystarczy samemu robic dobrze, trzeba jeszcze przypominac innym.
Nie wystarczy pojsc do urn wyborczych, trzeba sie wczesniej przygotowac, zapoznac z programem partii, czy kandydata, to zaden patriotyzm glosowac, tylko zeby nazywac sie patriota, nalezy glosowac swiadomie. A zeby glosowac swiadomie to trzeba sie interesowac polityka nie tylko na 3 dni przed wyborami ale caly czas, trzeba sledzic i patrzec na rece ludziom ktorzy rzadza, bo rzadza nie tylko w naszym imieniu ale za nasze pieniadze, za nasze przyszle emerytury i za fundusze na studia dla naszych wnukow.
Amerykanie dzieki niedojrzalym politycznie "patriotom" juz okradli moje wnuki i prawnuki. Pisze to po to, zeby Was ostrzec tam w Polsce. Nie cieszcie sie wysoka frekwencja w dniu wyborow, ale zamykajcie idiotow i polgowkow w domu na ten dzien.
Ja jak wczesniej napisalam nie biore udzialu w wyborach jesli wiem, ze moj glos mialby byc tylko "przeciw" natomiast staram sie, zeby miec wyrobione zdanie i takie nie pojscie na wybory zdarzylo mi sie tylko raz na szczeblu prezydenckim i dwa razy na szczeblu stanowym.
No i na koniec nie malpujcie wszystkiego z tego zachodu, zwlaszcza, ze jak widac zachod sie wali.
Skoro juz stac Was na cos wielkiego tak jak festiwal muzyczny na skale calej Europy to nie nazywajcie go Przystanek Woodstock, bo nikomu nie bedzie sie to kojarzyc z Polska. Przeciez mozna bylo nazwac go inaczej i caly swiat by wiedzial, ze to POLSKI festiwal.
Czesto tez slysze, ze "ale my sie dopiero uczymy" "ale my mamy lata komuny za soba" to sa tylko wymowki to jest tylko wskazywanie palcem na innych.
Jest takie powiedzenie "nie wazne skad przychodzisz, ale gdzie dazysz" nie mozna caly czas zyc obwiniajac innych, tak samo jak nie mozna zyc ciagle powolujac sie na dawna swietnosc. Jak przyjechalam do Stanow to oczywiscie na poczatek mialam znajomych samych Polakow, bo nie moglam miec innych. Ale z czasem to mi sie znudzilo, bo ludzie doprowadzali mnie do szalu opowiadaniami "bo ja w Polsce to bylem/am", a mnie nie interesowalo czym i kim oni byli kiedys tam w Polsce, ja oceniam czlowieka na podstawie tego kim jest tu i teraz. I z tym tu i teraz bylo jakos slabiutko, tak samo brzmia mi te wymowki, "ale my to dopiero 20 lat jak zyjemy w wolnym kraju"
20 lat !!! 20 lat to jest 1/4 przecietnego zycia!!! to jest szmat czasu.
Raczej zle sie dzieje skoro przeszlosc jest warta wiecej czasu i celebrowania niz terazniejszosc i nie jest to dobra pozycja do budowania lepszego jutra.
Wyobrazam sobie jak sobie nagrabilam, ale po prostu wypowiedzialam moje zdanie. Skoro mozna oceniac mnie jako osobe, ktora "porzucila ojczyzne" to ja tez sobie pozwolilam. Tym bardziej ze ja porzucilam, a Ci co zostali tez nie bardzo strzega tego dorobku tysiacletniej historii.
Nie chcialo mi sie juz brac udzialu w tych patriotycznych dyskusjach stad ta notka jako moje wlasne odczucia, poglady i zdanie, bo tak naprawde to na co komu te wzniosle slowa od swieta, na pokaz?
Chyba zdecydowanie lepiej zadbac o dobro kraju przez proste codzienne zachowanie.

93 comments:

  1. Bardzo bym chciała nie nazywać domu handlowego "Mahattanem", stadionu sportowego "Baltic Areną", autostrady "Amber One", Nie chcę by w moim kraju świętowano Halloween, St. Valentine Day itd (takoż i Tatianin Dień oraz Dzień Kosmonauty) - mamy swoje (niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i swój język mają). Moje protesty jednak na nic się nie zdały ( w kwestii nazw, przepadły w czeluściach Ratusza). Jedyne co mogę zrobić, to nie dać się wkręcić w wyciaganie kasy i szczepienie obcych tradycji, odciąć się po prostu i kultywować własne ( tak samo w DE, żeby nie było, oni też mają problem z amerykanizmami).

    Z drugiej strony rozumiem udogodnienia dla cudzoziemców (też, żeby nie było ;-)), ale wszystko ma być z głową. Rzuciliśmy się na ten zachód jak szczerbaty na suchary mając wdrukowane, że jesteśmy najgorsi, najbardziej zacofani, nic nie warci. Zakompleksieni i stęsknieni "normalnego" życia.
    Ja już wiem. Wszędzie są jakieś mankamenty, wszędzie bywa brudno, wszędzie są idioci, wszędzie też są ludzie mądrzy i godni szacunku.
    I na tym tle widać, ile mamy zalet (wad również, ale ja nie o tym, o wadach zwłaszcza bliźniego mozna długo), że dużo potrafimy, że mamy dokonania.
    Ja to już wiem.
    I przekonuje się o tym ileś tam tysięcy nowych emigrantów. I gdy wrócą - znikną manhattany, amberłany itd. Bo już będziemy nażarci/przeżarci i docenimy własne. Taką mam nadzieję i misję od bogów :-)

    Zdarzyło mi się głosować przeciw. I uważam, że była to odbra decyzja. Lepiej jest nie dopuścić do złego (niestety nie udało się) i wybrać mniejsze zło, niż się nadąć i pozwolic, żeby wybuchło ;-)

    ReplyDelete
  2. A mamunia wysadzała srające dziecko nie na trawnik, lecz na deptak, tuż przy płocie ogródka knajpy.
    Druga mamunia (Brytyjka) wysadzała szczające dziecko nad basenem hotelowym w Grecji.
    ;-)

    ReplyDelete
  3. Kwestię wychowania dzieci zmilczę, bo groziłby mi lincz ;-)
    Ale są przykłady, wcale nie drastyczne, że można, trzeba tylko chcieć.

    ReplyDelete
  4. Szeherezado--> Pieknie to napisalas. Dziekuje, bardzo, bardzo dziekuje:)
    Bo wlasnie o to chodzi, zeby umiec docenic na codzien i na codzien bronic tego co jest. Do bycia patriota nie potrzeba wojen.
    Wiesz lata temu bylam w Mexico City i tam trafilismy przypadkowo na polska restaruacje, nazywala sie Mazurka. To byl jeden jedyny raz przez te 25 lat emigracji kiedy o malo mi klata nie pekla z dumy, ze jestem Polka. Restauracja miala menu napisane najpierw w jezyku polskim, potem hiszpanskim i dopiero jako trzeci jezyk angielski. Wlascicielem byl Polak z Ukrainy a cala obsluga meksykanska, ale dania jakie tam podawano mozna chyba znalezc tylko U Wierzynka. Przepiekny wystroj, kazdy drobiazg byl z Polski lub nawiazywal do polskich tradycji. Nie wiem do dzis jaka jest liczba Polonii w calym Meksyku, a jednak ktos to zrobil. Wlasciciel byl juz 3 pokoleniem zamieszkalym w Meksyku, jego dziadkowie byli Polakami z Ukrainy ale widac bylo tam te polskosc przekazywana z pokolenia na pokolenie. Zadziwiajace, ze w NYC, nie wiem jak w Chicago, ale tutaj nie ma restaruacji do ktorej moglabym zaprowadzic moja amerykanska rodzine i pokazac im ze to jest wlasnie kuchnia kraju, z ktorego pochodze.
    Wiec te udogodnienia dla cudzoziemcow tez moga byc w granicach zdrowego rozsadku, w koncu w dzisiejszych czasach ludzie znaja jezyki i jesli turysta mowi tylko po angielsku to i tak sie dogada. A jak podrozowali po PRL-u? Przeciez podrozowali i dawali sobie rade.
    Wiesz mnie kiedys ktos krytykowal ze nie czytam polskich ksiazek, bo nie czytam. Ja polskiego jak widac nie zapomnialam, a angielskiego bede sie uczyc do smierci i raczej czytanie po polsku mi w tym nie pomoze. Ja dokonalam takiej decyzji, takiego wyboru, bo ja juz nie mieszkam w Polsce. I dlatego jak mnie ktos rozlicza, to mnie szlag trafia, ze ten sam ktos pozwala na to zeby mu angielskie nazwy wyparly jezyk ojczysty na jego oczach, w czasie jego obecnosci.
    Pamietam jak moi dziadkowie i nawet rodzice uzywali nazw ulic "tych przedwojennych" mimo, ze byly nowe PRLowskie. W rozmowach w domu nie mowilo sie Rewolucji Pazdziernikowej tylko Bodzentynska. I to moglo przetrwac? Jezyk polski mogl przetrwac zabory, a nie moze teraz? Ale 11 listopada to wszyscy sa patriotami, moze warto przedluzyc ten patriotyzm na 12 listopada tez.
    Jeszcze raz Ci bardzo dziekuje.

    ReplyDelete
  5. :-) A ja Ci dziękuję za słowa uznania.

    Mój ZP w DE był moją wizytówką, podwójne ciśnienie miałam, bo wiadomo, że będą się baczniej przyglądać. Miałam cel walczyć ze stereotypem Polaka i udało mi się. Wyrazy tego mam do dziś (chociażby sentymentalna wycieczka stałych gości do nas, przy okazji do Gdańska).

    Stara emigracja to osobny temat. Ludzie z innej krwi i kości, dobra przedwojenna robota. :-)

    Ja zostałam wychowana przez takie przedwojenne pokolenie. Wychowanie, zachowanie miało nie tylko wyróżniać, ale też pokazywac jak bardzo nie godzimy się na pozadomową rzeczywistość (podobnie bardzo podczas zaborów Polki nie nosiły biżuterii na znak żałoby czy podczas okupacji niemieckiej nie chadzano do kina). Taki protest. I próba zachowania normalności. Stąd też i ja jestem upartym osłem, idę pod prąd gdy uważam za słuszne, nie godzę się na coś tylko dla świętego spokoju. I walczę z wiatrakami mając nadzieję na zmiany.
    Ja też chodzę po "starych" ( o ile istnieją) ulicach. Co zrobić :-)

    Twój język polski jest naprawdę bardzo dobry. Znam ludzi, którzy zapomnieli go po miesiącu pobytu za granicą (tylko obcego się jeszcze nie nauczyli) ;-)
    Symbolem takiego buractwa jest polski dziennikarz, kiedyś radiowy potem telewizyjny) Małjusz Max Kolonkoł z Bastn, Masacziusets, Amełyka :-))))))))))

    ReplyDelete
  6. Gdybym użyła (nie użyję, nie ma takiej możliwości, to tylko przykład) słowa autobana zamiast autostrada przy mojej babci - niechybnie obdarłaby mnie ze skóry :-))
    Co innego powiedzieć całość po niemiecku czy w innym języku, ale nie śmiecić.
    I ja podobnie (a będę jeszcze bardzie uparta) jak babcia nie chadzam na iwenty, na szoping, nie jeżdzę autobaną itd. Staram się język odchwaszczać (nikt nie jest doskonały).
    Posłuchałabyś jak pięknie mówią po polsku moje duńskie kuzynki, które wyjechały mając 5 lat :-)

    ReplyDelete
  7. Sze--> Szkoda, ze juz nie bedzie okazji odwiedzic Twojego ZP:))) ale wyobrazam sobie, wystarczy, ze znam Ciebie i moge sobie wyobrazic. Ja z kolei zawsze pracowalam w towarzystwie miedzynarodowym, ale jak sie trafila jakas slawna klientka, to zawsze zapisano ja do mnie, nie do Wloszki, Francuzki, czy Rumunki. Moje klientki wiedza, ze ja mimo amerykanskiego obywatelstwa i naprawde umilowania do Ameryki z pewnych rzeczy nie zrezygnuje. Tak samo jak nie przejme pewnych zachowan, zartem mowie ze to "za amerykanskie dla mnie". Mam klientke, ktora przynosi mi na Boze Narodzenie prezent i zawsze z kartka na ktorej pisze "Wesolych Swiat". Susan nie ma pojecia co to znaczy, ale jej babcia byla Polka i jej raz napisala i ona teraz przepisuje co roku, a moze nawet przerysowuje :) jest odpowiedniejszym okresleniem. Babcia juz nie zyje kilka lat. My Polacy na emigracji nawet jak przyjmujemy obywatelstwo to ciagle reprezentujemy stary kraj, jestesmy jego wizytowka, przynajmniej w pierwszym pokoleniu. I tylko szkoda, ze wielu o tym zapomina. Tak jak napisalas poprzednio, wszedzie sa ludzie i ludziska, ale ja nie chce nalezec do tych drugich. Tu tez jest wiele cwaniakow roznych narodowosci, ale ja nie chce dokladac swojej cegielki do tego towarzystwa. Dlatego tez zawsze mowie, ze ja nie reprezentuje nikogo poza SOBA.

    ReplyDelete
  8. Sze--> Teraz dopiero dalas popalic:)) z tym zachwaszczaniem i odchwaszczaniem jezyka:) Jak przyjechalam do Stanow to nasza gospodyni byla Amerykanka polskiego pochodzenia. Hejsus jak ta kobieta mowila!! co drugie slowo po polsku, co trzecie po angielsku. Bardzo mnie to razilo i nawet nazwalam taka mowe "kurestwem jezykowym" i sobie obiecalam, ze ja nie bede tak mowila. Pozniej tak wlasnie tracilam polskie kolezanki, ze zabranialam u mnie w domu kurestwa jezykowego, prosilam o nie mieszanie i zdecydowanie w jakim jezyku chce gosc rozmawiac. No ale wiekszosc to wlasnie byla z tych co to sie jeszcze angielskiego nie nauczyly, a juz polski zapomnialy. Moj syn tez mowi po polsku w 95% poprawnie i ze mna tylko po polsku, nawet nam obecnosc Wspanialego nie przeszkadza:))) No chyba ze jest ogolna dyskusja to wtedy sie przerzucamy na angielski. Wiem, ze czasem mi sie trafia wtracic slowo angielskie, bo nie pamietam polskiego, albo nigdy nie znalam tego slowa po polsku, ale staram sie nie mieszac. I chyba mi sie to calkiem udaje. Nie po to pisze bloga po polsku zeby szpanowac znajomoscia angielskiego, w koncu jak mam meza, dla ktorego angielski jest jedynym jezykiem to chyba sie z nim jakos porozumiewam;))

    ReplyDelete
  9. Wój mojego, mieszkał w USA i też wprowadził zasadę :w domu po polsku.Za każde angielskie słowo była kara pieniężna (do słoika , potem na lody).Jednak jego wnuki już polskiego nie znają.Ani słowa.Po jego powrocie do kraju, jego córki, które tam pozostały szybko się wynarodowiły.Ich wybór. Moja matka spędziła we Włoszech parę lat i często do mnie mówi po włosku lub polsko-włosku. Wtedy udaję,że nic nie rozumię.Wkurza mnie.
    PAtriotyzm.Dziś zrywy narodowe wyglądają tak,ze internauci skrzykują sie w sieci i np przed meczem z jakąś obcą druzyną, biorą udział w ankietach z których potem wynika,ze niemiecka druzyna boi się Polaków. Takie bzdurki.
    To chyba nowa odmiana patriotyzmu.
    Nas uczyli patriotyzmu w szkole ,i choć komunistycznej,to uczyli go, mówili o nim, pokazywali. Jednak patriotyzm to zawsze jakieś poświęcenie.Dziś w dobie pokoju (na szczęście)nasz patriotyzm moze wydawać się śmieszny.Są to substytuty, ale są.
    A kiedy....
    Kiedy przyjdą podpalić twój dom,
    ten, w który mieszkasz - Polskę,
    kiedy rzucą przed siebie grom,
    kiedy runą żelaznym wojskiem
    i pod drzwiami staną, i nocą
    kolbami w drzwi załomocą -
    ty, ze snu podnosząc skroń,
    stań u drzwi.
    Bagnet na broń!
    Trzeba krwi!

    Są w ojczyźnie rachunki krzywd,
    obca dłoń ich też nie przekreśli,
    ale krwi nie odmówi nikt...
    wysączymy ją z piersi i z pieśni.

    ReplyDelete
  10. Hm.. byc moze mnie ktos zlinczuje za to co powiem, ale trudno, powiem.

    nie ogarniam tej "patriotycznej" kuwety.
    Bo co to niby ma byc? Ulubione zwyczaje, potrawy, swieta, z ktorymi wiazemy nasze dzieciece i pozniejsze wspomnienia? Cieplo bliskich i rodziny (jesli akurat komus sie tak szczesliwie zdarzylo)?

    Co ma do tego KRAJ? W imie czyjego dobra mam oddawac swoje zycie? W imie dobra tej Jadzki, co wyssadza srajace dziecko na trawnik? A moze w imie oblakanych politykow pokroju Kaczynskiego, innych prawicowcow, lewicowcow czy tego tlumu co demoluje stadiony? Mam sie utozsamiac z konstytucja, ktorej nikt nie zna i ma najnormalniej w swiecie w dupie?

    A moze z tym panstwem ktore w imie "dbania o interes emerytow" w zywe oczy i na chama ich okrada?

    I nie zeby wygladalo to lepiej w USA, bynajmniej. Co, mam sie cieszyc z rzadow Busha czy Obamy? Obaj siedza w kieszeni lobby finansowego, co jeden zaczal drugi zakonczyl - pieniadze podatnikow dla Godman Sachs, ktory jako jedyny wielki bank zarobil na bance subprime a jeszcze przy okazji wykonczyl konkurencje. Kupa wydrukowanej kasy, ktora nastepne pokolenia w pocie czola beda splacac - bo i niby jak inaczej?

    Ten, kto sie da namowic na "patriotyzm" i "poswiecenia dla ojczyzny" jest imho frajerem.
    Takimi frajerami zywia sie rzady krajow, ktore usiluja wlasnie masom wmowic ow patriotyzm.
    Niech ida jak nieoswiecone owieczki na rzez - raz ich ogolimy a kiedy indziej na uboj sie popedzi - w zaleznosci od potrzeby.

    No i ida... ida....
    Co Polakom przyszlo z tych wszystkich powstan? Chyba tylko tyle, ze ingeligencje i ziemianstwo troskliwie (prawie) wybito.
    Czesi sie nie rzucali i wcale nie gorzej od nas na tym wyszli - zeby nie powiedziec, ze lepiej.

    Rzad USA pierd^$^%li bez sensu o niesieniu demokracji gwiazdy do Iraku a ostatnio i Iranu - frajerzy wierza, ida i gina - i co komu z tego dobrego wychodzi w KRAJU? Tu na miejscu? Kupa szmalu jest wydawana na finansowanie owej wojny, lupi sie podatnikow, ktorzy NIC z tego nie maja. Za to maja rozne prywatne firmy i korporacje. Ci co siedza przy zlobie.

    Ta.. idzcie i gincie za ojczyzne, jasne. A gowno z tego miec bedziecie.

    ..............................

    .. a swieta rozne w roznych krajach fajne sa, i niby dlaczego nie swietwac czegos, co jest okazja do zabawy ;)
    Jak halloween albo st. patrick day.
    O.

    ReplyDelete
  11. Stardust, ale trafiłaś!
    Właśnie trzymam w rękach pismo (urzędowe!!!), gdzie napisano:
    "zostanie ustawiony stand o rozmiarach..."
    No żesz!
    :////////

    ReplyDelete
  12. Witaj,
    nie sądzę Stardust, aby to, o czym piszesz o patriotyźmie lokowało Cię pośród osób o skrajnie radykalnych poglądach. Jak najbardziej mieścisz się w normie :-) i podpisuję się zwłaszcza pod tym, co ja nazywam takim codziennym, niezauważalnym patriotyzmem.
    Co do "Przystanku Woodstock" uważam, że nazwa ta jest raczej wynikiem hołdu złożonego "oryginałowi", a nie takim bezpośrednim, bezmyślnym i beztroskim zapożyczeniem i tak właśnie patrzę na tę kwestię,
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  13. chyba czytasz mi w myślach, bo akurat wczoraj przed zaśnięciem rozmyślałam o tym, czy powinnam się starać o obywatelstwo francuskie i co to właściwie oznacza.
    nie muszę chyba pisać, że zgadzam się ze wszystkim co napisałaś? podatki zawsze płaciłam i tam i tu.
    a głosowanie to dla mnie i przywilej i obowiązek - coś jak bycie matką ;)

    ReplyDelete
  14. Nie mam watpliwosci, jesli chodzi o obywatelstwo i bede na pewno wystepowac (nie aplikowac;) o brytyjskie. Wszak mozna miec wiecej niz jedno i zadna to zdrada.
    Tez mi sie zdarzylo glosowac przeciw i tez uwazam, ze tak trzeba bylo, zeby dziad jeden nie myslal, ze ma legitymacje calego narodu.
    Jesli chodzi o licytacje kto lepszym patriota, to jak zwykle najglosniej krzycza ci, co skubia to panstwo jak moga. Tacy co zawsze slomke w czyims oku wyrazniej widza niz belke we wlasnym.

    ReplyDelete
  15. Witaj Star, patriotyzm to w sumie bardzo "nudne i mało efektowne" zajęcie w dzisiejszych czasach.Niewątpliwie są w stanie rozterki ci, którzy zmieniają ojczyznę,przynajmniej na początku. A patriotyzm to nie jest bieganie z chorągiewką i okrzyki na cześć swego kraju. Patriotyzm to płacenie regularne podatków, rzetelne wykonywanie swoich obowiązków służbowych, to popieranie inicjatyw rządowych na rzecz rozwoju kraju, to udział w życiu społecznym., to przestrzeganie przepisów, udział w wyborach do władz kraju. Wiem, to wszystko jest mało efektowne i mało ciekawe.Ale w czasach pokoju na tym właśnie polega patriotyzm.Co do zmiany ojczyzny- moja córka wyemigrowała 9 lat temu- w nowym kraju została przyjęta bardzo dobrze, nigdy nie odczuła dyskomfortu z tego powodu, że ten nowy kraj nie jest jej miejscem urodzenia.Ona już tu nie wróci -czuje się tam znacznie lepiej niż czuła się u nas.Powiedziała,że tęskni tylko za mama i tatą, za krajem- zupełnie nie.Tam wyszła za mąż,(męża poznała w Polsce) urodziła
    dziecko, znalazła przyjaciół, robi karierę naukową.Ma nowe obywatelstwo. I widać po niej,że jest tam szczęśliwa. Nawet za polską kuchnią nie tęskni.
    Miłego, :)

    ReplyDelete
  16. Kasiu--> Moj syn mowi po polsku nie dlatego, ze go pod grozba kary zmuszalam. Po prostu mowilam po polsku do niego i tyle. Owszem mial momenty kiedy pytal "a na co mi ten polski" to tlumaczylam jak dobrze jest znac wiecej niz jeden jezyk. Z tego co piszesz ten Wasz Wuj akurat osiagnal zupelnie odwrotny skutek niz chcial, bo jak tylko zandarm wyjechal to wszyscy zaniechali polskiego. Moje wnuki (zakladajac ze je bede miala) tez nie beda mowily po polsku, chyba ze syn sie ozeni z Polka i beda chcieli uczyc. A to raczej malo prawdopodobne. Mnie na sile zmuszano do kosciola i widac jakie sa skutki. Nie mozna dzieci zmuszac do interesowania sie czyms od czego sie je oderwalo. Mozna w umiejetny sposob zainteresowac, ale to wszystko. Kazdy dzieciak w podobnej sytuacji jak moj ma prawo powiedziec "a po co mnie wywiozlas? zeby teraz zmuszac do nauki? ja nie wyrazalem zgody na wyjazd" Nie mam zaufania do wymuszonej milosci i tak samo do patriotyzmu. Potomek w wieku 14 lat dopiero zainteresowal sie historia Polski, bo byla bardziej bajkowa, no taka z rycerzami i krolami. A przez 6 lat wszyscy mi mowili ze "powinnam wymagac" zeby sie uczyl historii Polski. Nie wymagalam, tylko kiedys zakupilam Poczet Krolow Polskich i od tego sie zaczelo.

    ReplyDelete
  17. Nina--> Twoja wypowiedz jest przebarwiona gorycza sytuacji w jakiej sie znalazlas. Ja to rozumiem, ale przeciez to Ty zdecydowalas sie na kupno mieszkania w sytuacji kiedy bylo wiadomo, ze wszystko bedzie lecialo na morde. Ja nie kupilabym zadnej nieruchomosci tak tutaj ani w Polsce ani prawdopodobnie nigdzie. Osobiscie wcale nie uwazam tego za ani dobra lokate, ani koniecznosc. Ale trudno stalo sie. Jesli juz obarczac odpowiedzialnoscia za to co sie dzieje w Ameryce na dzien dzisiejszy Obame, albo Busha to raczej uwazam nalezaloby cofnac sie conajmniej do Regana, jak twierdzi (i ma racje) Wspanialy. Ale to nie jest post o warunkach ekonomicznych, a te akurat maja niewiele wspolnego z patriotyzmem czy poczuciem przynaleznosci do jakiejs nacji. Ja napisalam o takim prostym patriotyzmie, kiedy czlowiek jest w zgodzie z samym soba, kiedy nie musi sie niczego wypierac, nie musi o nic dbac na sile, ale robi to bo tak mu jest dobrze. Mozna nie odcinajac korzeni od tradycji starego kraju dbac o to zeby zapuscic nowe zdrowe korzenie w nowym. Emigracje pierwszego pokolenia nie sa latwe, dlatego wazne jest aby kazdy sobie znalazl ten wlasny typ ktory mu odpowiada. Nie da sie na sile oderwac od przeszlosci i nie da sie tez na sile nawet w zlepku narodowosciowym jakim jest Ameryka, udawac, ze jestesmy tutaj od pokolen.
    Zgadzam sie z tym co napisalas pod katem swiat, ze sa fajne i sa okazja do zabawy. Owszem, ale to nie znaczy, ze musza byc na calym swiecie jednakowe. Gdyby nie to ze Ameryka jest krajem emigrantow to tez mialabym gdzies St. Patrick Day. Bo i niby dlaczego mialabym obchodzic swieto Irlandii? Tylko tutaj tak jest, ze kazda nacja ma prawo do swojego swieta, do swojej parady. Polska ma swoje swieto Pulaskiego, czy to znaczy, ze teraz Polacy w Polsce musza swietowac 4 lipca?
    Na Boga NIE!!!!!!

    ReplyDelete
  18. Dikejka--> Ja mam wiesz...te no...uklady:)))))))))))

    ReplyDelete
  19. Smoothoperator--> Witaj! Ja tez uwazam, ze jestem normalna, ale ponoc kazdy czubek tak mysli, wiec na wszelki wypadek wydalam to ostrzezenie:))
    Widzisz z tym Przystankiem Woodstock to bylo tak, ze ja nigdy nie slyszalam o czyms takim i w czasie wirtualnej dyskusji jedna z uczestniczek pisze "jade do Woodstock" to ja z radoscia "jak wspaniale!!" o malo nie wyskoczylam z fotela, juz kombinowalam, ze sie spotkamy, bo to przeciez blisko. I nagle zimny kompres, to nie ten Woodstock i dziewczyny czuly sie z letka zawiedzione, ze ja nie wiem, ze jest taki festiwal w Polsce.
    No nie wiedzialam, to raz, nazwa zupelnie dezinformujaca to dwa. A trzy, to po jasna cholere wymyslac festiwal, ku czci festiwalu? No widzisz o to mi wlasnie chodzi, jesil chcemy byc zauwazalni i rozpoznawlani to najpierw badzmy ORYGINALNI. Jak koniecznie chcesz zeby zwrocono na Ciebie uwage na balu maskowym tysiaca osob to nie zakladaj kostiumu, ktory lata temu miala na sobie wazna osobistosc, ale wymysl cos czego jeszcze nikt nie wymyslil, z braku pomyslow przyjdz z gola dupa. Efekt murowany. O to mi wlasnie chodzi, ze robimy, urobimy sie po pachy albo i czubek wlosow i dupa, bo nikt nie zauwazy, a jak zauwazy to nie kojarzy z nami.

    ReplyDelete
  20. DS--> To zycze powodzenia w podejmowaniu decyzji. Dla mnie osobiscie to byla bardzo wazna i powazna decyzja. Przede wszystkim niosaca za soba konsekwencje powazniejsze raczej niz w Twoim przypadku, bo Twoje obydwa kraje naleza juz do tej samej rodziny. To troche ulatwia. Tak czy inaczej zycze powodzenia:))
    A z tym porownaniem przywileju i obowiazku glosowania do bycia matka to mi namieszalas :))) Kto wie, kto wie czy aby nie zaczelas jakiejs rewolucji w mojej glowie. Musze sobie to poukladac:)

    ReplyDelete
  21. Czarownico--> Ale co zrobic jak my mamy juz to we krwi, ze lubimy te licytacje:))) I tak sie licytujemy od lat, tracac na to czas i energie:)))

    ReplyDelete
  22. Anabell--> Staram sie przypomniec jak to bylo te 16 lat temu, kiedy ja mialam 9 lat na emigracji. Fakt wtedy jeszcze tesknilam, podobnie jak Twoja corka, za rodzina. Teraz juz nie tesknie za niczym ani za nikim. Mam mile wspomnienia i te bede miec zawsze, ale juz od lat nie ma zadnej tesknoty. I to chyba naturalne jest. Za kuchnia natomiast to przestalam tesknic bardzo szybko, zwlaszcza jak zobaczylam, ze tutaj moge "podrozowac" po restauracjach calego swiata bedac ciagle w tym samym miescie.

    ReplyDelete
  23. Nie będę powtarzać za resztą, ze patriotyzm to przestrzeganie przepisów, płacenie podatków, itd., a "wielki" patriotyzm, oby zdarzał nam się najrzadziej. To jest również interesowanie się polityką, ekonomią (na miarę swoich możliwości), bo nie tylko głosowanie jest naszym obywatelskim obowiązkiem, ale również wybór (w miarę możliwości świadomy).
    To jest oczywiste. Natomiast co do zaśmiecania języka, to gdyby nie "zaśmiecanie" języka łaciną, niemieckim, czeskim, rosyjskim, francuskim to do dzisiaj mówilibyśmy: "daj, ać ja pobruszę...". I mielibyśmy bardzo ubogi język. Bo cóż znaczy "autostrada"? Hmmm, nie chcę się wymądrzać, ale nie wygląda mi to na słowiański źródłosłów ;-)
    Czyli co, starsze zapożyczenia są dobre, a te późniejsze już nie? To od kiedy są złe?
    Żebyśmy się nie zapędzili jak Francuzi, którzy wymyślili sobie ordinateura, podczas kiedy cały świat ma komputer. I co, my mamy mówić maszyna licząca? Przepraszam, maszyna chyba też z niemieckiego lub francuskiego.
    No dobra, czepiam się, nie znoszę, jak ktoś mówi "po polskiemu", zwłaszcza publicznie, albo w telewizji. Ale razi mnie również nadmierny puryzm i fanatyzm językowy.

    ReplyDelete
  24. oczywiście, w moim przypadku to nie jest jakaś dramatyczna decyzja, natomiast i tak myślałam o tym, co to za sobą niesie. ja lubię być świadoma swoich czynów. i gdyby mnie ktoś pytał dlaczego, żebym umiała odpowiedzieć.

    prepraszam że namieszałam, ale w ogóle bycie obywatelem jakiegoś kraju to trochę jak bycie jednocześnie jego dzieckiem i matką, nie? ;)

    ReplyDelete
  25. Melissa--> Jest duzo racji w tym co piszesz, ale nie rozumiem zamiany polskich slow, ktore istnieja od lat na angielskie. A tak to wlasnie wyglada ostatnio, ze nie ma sklepow tylko sa shops, nie ma zakupow tylko shopping itd. Tylko czekac jak w warzywniakach beda zamiast ogorkow sprzedawali cucumbers. To juz chyba zakrawa na przegiecie. Niech sobie ta autostrada bedzie autostrada czy nawet highway'em ale niech jej nazwa bedzie chociaz polska. Oczywiscie ze jesli chodzi o jezyk elektroniki to zdecydowanie latwiej przejac globalnie przyjeta terminologie. Ja pamietam jak sie kiedys dwoilam i troilam na jakims forum jak sie nazywa timer po polsku, a ktos mi powiedzial "timer". Dopiero dlugo po tem uslyszalam ze jest okreslenie "minutnik" i w tym wypadku bedac Polka w Polsce zdecydowanie uzywalabym "minutnika". Chodzi glownie o zachowanie logiki i rownowagi. Mysle, ze Ciebie tez trafia jak Polacy w Anglii mowia polowe po polsku, polowe po angielsku, jak mozna zdecydowac w jakim jezyku chce sie rozmawiac i nie kaleczyc zadnego.

    ReplyDelete
  26. DS--> Hmm czy dzieckiem i matka jednoczesnie? akurat tak to nigdy nie myslalam. Raczej dla mnie przyjecie obywatelstwa to bylo jak rodzina zastepcza. To tak jak jedna matka rodzi i nalezy jej sie szacunek za sam fakt, ze urodzila a nie usunela, a druga wychowuje i tez nalezy jej sie szacunek za wlasnie wychowanie. Takie "jedna daje zycie, a druga daje szanse przezycia". Decyzja pamietam byla dla mnie o tyle trudna, ze wlasnie swiadoma, wiazaca sie z odpowiedzialnoscia. Wiesz polskie obywatelstwo dostalam bez zadnego mojego udzialu, ot tak sie zlozylo, ze urodzilam sie akurat w Polsce. Natomiast drugie obywatelstwo to juz jest swiadomy wybor, przeciez teoretycznie to mozna sobie "wybrac" ten drugi kraj, ktorego obywatelami chcemy zostac. Kiedys rozmawialismy ze Wspanialym na temat tego co sie dzieje w Ameryce, na temat swiadomosci politycznej przecietnego Amerykanina. I w pewnym momnecie Wspanialy powiedzial "no tak powodow do dumy to ja nie mam za wiele" a ja na to "Ty? Ty to chociaz nie miales wyboru, ale JA zupelnie swiadomie sie na to zdecydowalam". W jakims sensie uwazam, ze wlasnie z powodu "wyboru" to to drugie obywatelstwo jest bardziej zobowiazujace, przynajmniej dla mnie.

    ReplyDelete
  27. Przede wszystkim nie pluc na to, co nasze! - dodalabym jeszcze...
    Twoj wywod jest bardzo logiczny i sensowny, nie ma w nim zadnego radykalizmu.

    A jesli chodzi o zasmiecanie polszczyzny: pamietam, jak w czasie studiow powiedziano nam, ze wybitny znawca historii jezyka, profesor Bruckner zapewniał, iz jedynym autentycznie polskim slowem, za ktore moze reczyc, jest ,,kolacz''. Cala reszta to zapozyczenia... Mnie bardziej niz Manhattany i Madisony wkurzaja szyldy typu ,,Studio wlosa'' lub ,,Akademia paznokcia''. To cos do Twojego ogrodka, Stardust! Czy pracujesz w ,,Uniwesytecie makijazu''?

    ReplyDelete
  28. Zgago--> Ubawilas mnie tym studiem i uniwersytetem:))) a i jeszcze o akademii zapomnialam:))) Dobre, to sa naprawde jakies koszmarki, kurde kto takie nazwy wymysla?

    ReplyDelete
  29. A "Świat parapetów"???
    Zawsze sobie myślę, jak przejeżdżam mimo, że to musi być strasznie smutny świat.

    Najbardziej wkurza mnie, jak ludzie, którzy reprezentują nasz kraj, rządzą nim, nie potrafią mówić po polsku - smutny przykład -nie, nie polecę nazwiskami, ani stanowiskami, chociaz mnie palce świerzbią.
    Ale to tak samo, jak prezenterzy telewizyjni i radiowi z wadą wymowy. Ostatnio stwierdziłam, że to jest chyba jakieś kryterium selekcji kandydatów. Wada wymowy albo kiepski akcent. Dodatkowe punkty za nieznajomość gramatyki jęzkya.

    ReplyDelete
  30. Melissa--> Przypomnialas mi jak zaraz po moim przylocie do Stanow zamordowano ks. Popieluszke i byl tutaj pod Konsulatem zorganizowany wielki wiec protestacyjny. Oczywiscie ja, jeszcze ciepla prosto z Polski polecialam na ten wiec, ale jak uslyszlam Prezesa Kongresu Polonii Amerykanskiej Odzial w NYC to obiecalam sobie tam na tym wiecu, ze nigdy w zyciu nie bede nalezala do zadnej organizacji polonijnej. I nie naleze:)) Jakbym miala kandydowac na jakiekolwiek stanowisko w zarzadzie takiej organizacji to najpierw nauczylabym sie poprawnie mowic po polsku. Jezyk polski tego Prezesa to byl policzek dla calej Polski i wszystkiego co polskie. I mowimy o patriotyzmie, czyli wlasnie przynaleznosc do tego typu organizacji mozna zaliczyc do aktow patriotyzmu. Tragedia wolajaca o pomste do nieba.

    ReplyDelete
  31. Tyle się tu już ludziska napisali, że w zasadzie nie mam co sam nastrugać, więc tylko podpisze się pod tym co napisałaś i powiem, że patriotyzm patriotyzmem ale żadnego nie będzie jak ludzie zamiast głowa to dupą będą myśleli. W dzisiejszych czasach większość myśli jak się dobrze ustawić i co by zrobić byle się nie narobić, taka jest współczesność i tacy ludzie, już mało kto przejmuje się czymkolwiek oprócz własnego dobra i wiecznego narzekania. Generalnie stajemy się taboretami i w tym wszystkim przynajmniej ja mam świadomość, że może mnie to wq...wia, ale umrę wiedząc, że taboretem nie byłem a mój syn został nauczony tego czego potrzeba aby żyć godnie a co on z tym zrobi to już jego wybór. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  32. Najbardziej wkurza mnie patriotyzm na pokaz... albo taki na odległość. Wybory. Wielkie wydarzenie. Polacy mieszkający w kraju nad Wisłą głosują w jakimś miernym procencie, za to najwięcej chce mieć do powiedzenia Polonia...;)))

    ReplyDelete
  33. Czarny Ptaku--> U mnie mozesz spokojnie napisac, ze cos Cie wkurwia:)) Nawet jest to wskazane, bo poprawia moje samopoczucie:))) Masz racje, nie ma juz nic swietego, poza maniem wiecej niz sasiad i to jest mocno wkurwiajace. Juz nawet nie mowie o honorze, ale zwykla uczciwosc jest juz cecha zanikajaca. Ja tez mojego syna wychowalam na porzadnego czlowieka, nie jest mu z tym latwo, ale widze, ze ma swoista przyjemnosc bedac soba a nie szczurem w globalnym wyscigu. Jak na tym wyjdzie? pewnie nie lepiej niz matka. Moze zle zrobilismy? ale przekazujemy to czego nas nauczono i co w nas wpojono. Ech do dupy to zycie;)))

    ReplyDelete
  34. Nivejko--> Brawo!! Brawo!! i jeszcze raz brawo! poruszylas cos o czym ja zapomnialam i nikt na to wczesniej nie wpadl. Polonia uczestniczaca w wyborach dla mnie to jest wlasnie najwieksza zdrada starej ojczyzny. Mieszanie w kotle, do ktorego sie nic nie wrzucilo. Nigdy, ale to nigdy nie przyszlo mi do glowy uczestniczyc w tym paradoksie. Zreszta nawet nie mam polskiego paszportu, wiec nawet jakby mnie jakas zacma ogarnela w dniu wyborow, to i tak jestem bezpieczna. Wkurwiaja mnie na maksa te wystrojone paniusie i panowie w kapeluszach zapierdalajacy truchtem do Konsulatu. Stanowczo nalezy sie domagac zmian w kosntytucji w kwestii odebrania prawa do glosowania takim co to maja juz od lat podwojne obywatelstwo.

    ReplyDelete
  35. Patriotyzm mi nie bruzdzi ..raczej mi wisi cienkim sznurkiem ;) Nie wiem co napisac -poczytalam i zgadzam sie z kazdym po trochu ....Podoba mi sie wypowiedz Niny ..moze ciut przejaskrawiona ale wcale nie taka glupia ;))) i moze zamiast bronic sie przed "zaganicznymi" swiatami powinnismy robic reklame naszym? ;)))

    ReplyDelete
  36. Melisso, zupełnie nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi dotyczącej zaśmiecania języka. Nic a nic. :-)

    A jak jechałaś się bewerbować to unfalu na autobanie nie widziałaś?

    ReplyDelete
  37. Drugie obywatelstwo to poważna sprawa i wymaga przemyślenia. Bo obywatelstwo również zobowiązuje.
    Jestem za. Ale nigdy nie zdobyłabym się na zrzeczenie polskiego (tak było jeszcze niedawno w DE).
    :-)

    ReplyDelete
  38. Gullviva--> Wypowiedz Niny nie tylko nie jest glupia, jest bardzo prawdziwa, tyle tylko, ze wprowadza element polityczny, na ktory ani tu nie miejsce, ani czas. Zeby rozmawiac na temat polityki to naprawde trzeba by nie jedna polowke obalic, a wirtualnie to ja sie nie pisze. Na zywo i owszem:)))

    ReplyDelete
  39. Sze--> Ta Twoja spolszczona angielszczyzna mnie kiedys zabije, a narazie tylko smarknelam na monitor:))))))))))))))))

    ReplyDelete
  40. Sze--> No fakt, ze my sie tutaj nie musimy zrzekac polskiego obywatelstwa, tylko, ze ten fakt niepotrzebnie zostaje wykorzystywany do glosowania w wyborach w Polsce, na ktorych znakomita wiekszosc Polonusow sie nie zna. Ja sie nie znam, nic a nic. Owszem wiem kto to to jest Kaczor, ale na tym konczy sie moja znajomosc polskiej polityki.

    ReplyDelete
  41. To zniemczona polszczyzna i to miałam na myśli a nie używanie słów zapożyczonych. Ty nie miałaś problemu ze zrozumieniem :-)))

    Uważam, że Polacy za granicą (mający tam ośrodek życiowy) nie powinni mieć prawa głosu. Podobnie ludzie przebywający w zakonach i klasztorach. Ale tu znowu wkraczamy na temat polityki a jak słusznie zauważyłaś nie da się tego klawiaturą załatwić :-)

    ReplyDelete
  42. Star, a ja pozwole sie sobie nie zgodzic z wymogiem polszczyzny doskonalej na stanowisku organizacji polonijnej.
    Z racji zaplatania sie w polska szkole, wspolpracujemy z ludzmi z drugiego pokolenia imigrantow czyli pierwszym pokoleniem urodzonym juz tutaj. Gdzie polski byl jeszcze glownym jezykiem domowym i czesc malzenstw jest nadal polonijno-polonijnych. Mowia i pisza kalecznie, nieraz mozna by boki zrywac ze slowotworstwa jak u Werwolfa prawie;) ale CHCA mowic i pisac po polsku w kontaktach z Polakami, no to redagujemy im te teksty jesli maja wyjsc gdzies poza nasze grono. I pomimo ze brzmia kalecznie, nie wolno im bronic siegania po rozmaite funkcje. Juz tu takich mamy, co swiezo przyjechali i pieknie sie jezykiem posluguja - narobili takiej siary, ze jeszcze kilka lat bedziemy po nich sprzatac:(((
    Co do glosowania z zagranicy - walczyc o ten przywilej nie bede, jesli go zniosa, ale skoro nie zrzekam sie sama obywatelstwa, tylko wybieram do mieszkania inne miejsce niz ojczyzna, to czy zabronienie mi uczestnictwa w wyborach nie byloby ograniczeniem praw obywatelskich? Chyba jednak byloby. I chyba wlasnie z tego powodu nadal nie jest zniesione.

    ReplyDelete
  43. Czarownico--> Ja nie zabraniam nikomu piastowac urzedy w organizacjach polonijnych ze wzgledu na brak, lub znikoma znajomosc jezyka. Nie mam takiego prawa. Natomiast JA osobiscie uwazam, ze poprawny jezyk jest szacunkiem dla kraju i z tego tez powodu nie moge nawet byc czlonkiem organizacji, ktora mieni sie byc osrodkiem kultury i dziedzictwa Polskosci a kaleczy jezyk. No ja po prostu nie moge, to nie jest zgodne z moja prywatna moralnoscia i dotyczy to tak samo jezyka kraju, z ktorego wyjechalam jak i nowego kraju, w ktorym zdecydowalam sie mieszkac i przyjac obywatelstwo. To jest wlasnie moja osobista opinia ta z kategorii "radykalnych" o ktorej to kategorii mowa w ostrzezeniu do bloga.
    Po przemysleniu musze przyznac Ci racje, ze odebranie prawa do glosowania byloby ograniczeniem swobod obywatelskich. Ale znow ja osobiscie, jako ciagle obywatelka Polski uwazam, ze nie mam prawa MORALNEGO.
    Z tego tez powodu nigdy nie bralam udzialu w wyborach i nigdy nie wezme. Mnie to co sie dzieje w Polsce nie dotyczy, tak samo politycznie, jak ekonomicznie, ja nie bede zyc ze skutkami tych wyborow, wiec nie widze powodu, dla ktorego moj glos mialby miec jakies znaczenie i wplywac na rezultat wyborow.

    ReplyDelete
  44. Stardust:
    kiedy kupowalam swoje mieszkanie moze tylko Peter Shiff i paru innych wariatow wiedzialo, ze to padnie na morde.
    Szeroka publika byla starannie oszukiwana a ja wtedy jeszcze niestety nie przeczytalam jego ksiazki. Ale, ad rem:

    Patriotyzm z definicja jaka tu przytoczylas ma niestety duzo wspolnego z ekonomia i polityka - no bo jak mozna robic cos na rzecz kraju, ktory okrada wlasnych obywateli rekami kasty rzadzacej?
    Jak mozna glosowac na tych, o ktorych sie wie, ze klamia?
    A przeciez placenie podatkow i glosowanie w wyborach to sa wlasnie jedne z "obowiazkow" albo jak kto woli przywilejow obywatela, postawy patriotycznej i tak dalej.

    owszem, ja sie moge utozsamiac z jakas kultura, jezykiem, obszarem geograficznym, ludzmi i tak dalej - ale wlasciwie co to ma do patriotyzmu?

    To raczej kwestia tego, co lubie, gdzie sie lepiej czuje, do czego sie przyzwyczailam i gdzie sie wychowywalam. Wiadomo, ze takie procesy sa rozciagniete w czasie i w jednym sie zgadzam - jesli ktos przewiduje emigracje stala to nie powinien raczej przymuszac wlasnych dzieci do trzymania sie pazurami rzeczywistosci, w ktorej te dzieci nie istnieja a znaja ja tylko z opowiesci.

    Bo to wielka niekonsekwencja. Kazdy powinien miec wolny wybor.
    Pojecie patriotyzmu zbyt czesto jest dzis naduzywane, glownie po to, zeby zmusic ludzi do CZUCIA SIE WINNYMI, a jak juz sie poczuja, zeby zrobili to, czego sie od nich wymaga.
    Gra sie na emocjach, ale cele maja byc polityczne.

    No nie tak jest?

    ReplyDelete
  45. zgadzam się z twierdzeniem, ze przyjęcie drugiego obywatelstwa to bardzo ważna sprawa - coś na zasadzie: rodziny się nie wybiera, ale męża owszem...

    natomiast nie zgadzam się co do wyborów - chcę mieć prawo wyborcze tak długo jak długo decyzje polskiego rządu mają wpływ na moje życie, a jeszcze cały czas mają

    ReplyDelete
  46. ja tak polsko-romantycznie lubię pojmować patriotyzm w oderwaniu od podatków ;)

    Ciechowski bardzo oddaje moje podejście do tematu. jedna z ładniejszych piosenek o miłości do kraju :)

    http://www.youtube.com/watch?v=i99u3_GqiuI&feature=related

    ReplyDelete
  47. BTW:

    obywatelstwa polskiego NIE MOZNA SIE ZRZEC.

    Moze je odebrac jedynie prezydent kraju a i to w naglym wypadku np. zdrady stanu czy czegos w tym guscie.

    I co ma zreszta obywatelstwo do rzeczy? Jeszcze nie dalej jak sto lat temu nie bylo czegos takiego jak "obywatelstwo" - termin ow zostal wynaleziony w Prusach na potrzeby wprowadzenia systemu emerytalnego, gdzie trzeba bylo jakos odroznic, kto ma placic skladki i kto powinien byc ich beneficjentem...

    ReplyDelete
  48. Stardust, spójrz na to tak: wydaje mi się, że z tym Woodstock to chodziło właśnie o to, aby owym magicznym słowem przyciągnąć masę młodych ludzi na tę imprezę i z tego punktu widzenia był to świetny pomysł. Dlaczego świetny? Dlatego, że, jak to mówią, po owocach dzieło poznajesz. Gdyby tak nie było, nie zaistniałby ten polski Woodstock w wyobraźni.
    Zdecydowanie bardziej pozytywnie odbieram to zapożyczenie tej nazwy (własnie nazwy a nie całego klimatu wokół niej)niż przenoszenie na grunt rodzimy święta Halloween, w którym żadnych pozytywnych treści nie dostrzegam z punktu widzenia naszej tradycji i bliskości daty Dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek, które niechże już pozostaną polską specyfiką,
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  49. Nina--> Zgadzam sie z poczuciem winy, bo generalnie, to znakomita wiekszosc ludzi zyje na zasadzie poczucia winy. Dopoki sobie czlowiek tego nie uswiadomi to naprawde jest mu ciezko zyc na wlasny rachunek i tak jakby on sam chcial.
    Wiec zgadzam sie rowniez, ze systemy rzadzace krajami wykorzystuja to poczucie winy dla podporzadkowania sobie mas. Dlatego ja nie upieram sie przy oficjalnej formie patriotyzmu, ale opracowalam sobie cos co dziala zgodnie z moimi wlasnymi (niekoniecznie oficjalnymi) zasadami moralnymi. Czlowiek moze i powinien wyrwac sie z sieci poczucia winy, ale niekoniecznie musi zyc w zupelnym oderwaniu od realiow swiata.
    I nie tylko Peter Shiff wiedzial ze nieruchomosci w Stanach padna na morde, bo przewidzial to dokladnie (kurde zapomnialam nazwiska, a mam na kompie w domu) inny facet, ktory juz w roku 2003 lub 04 pisal, ze w Ameryce bedzie zatrzesienie pustych domow i mieszkan, a ludzi nie bedzie stac na ich ani kupno ani utrzymanie. Wiesz ten patriotyzm, o ktorym ja pisze to nie slepa wiara w system, ale docieranie do zrodel prawdy. Ja szukam, szperam w zrodlach niezaleznych. Czasem trafiam na teorie spiskowe, czasem na prawde ale majac szersza game wiadomosci czlowiek jest w stanie cos wyposrodkowac, grzebie tez w historii Stanow i to tez jest skarbnica wiedzy na dzien dzisiejszy. Mamy w tej chwili jako narody swiata i pojedynczy obywatele ogromna sile w internecie, nie bez przyczyny rzad amerykanski chce kontrolowac internet. Tylko trzeba chciec dotrzec do tych informacji i zapoznac sie z nimi. Dopiero wtedy czlowiek wybiera swiadomie w tych wszystkich glosowaniach, ktore w wiekszosci przypadkow sa farsa. Juz bodajze Stalin mowil, ze nie wazne kto i jak glosuje, ale wazne kto liczy glosy. Sprawdzilo sie to w Stanach w roku 2000 i 2004 i tak przypuszczam jest nie tylko w Stanach.

    ReplyDelete
  50. Miss--> Nie znam Twojej sytuacji, wiec nie moge nic twierdzic na pewniaka. Nie wiem gdzie mieszkasz i czy czasowo, czy na stale, a to wazne. Wiem natomiast, ze w mojej sytuacji rzad polski nie ma zadnego wplywu na moje zycie.

    ReplyDelete
  51. Spt--> Jestem w pracy a dopiero w domu bede mogla wejsc w ten link, ale juz mnie swedzi:)))

    ReplyDelete
  52. Nina--> Wiem, ze nie mozna sie zrzec, ale Sze pisala o tym, ze w przypadku Niemiec trzeba bylo. Rozumiem przez to ze strona niemiecka wymagala zrzeczenia, co wcale nie musialo byc honorowane przez strone polska.
    Mnie to osobiscie w niczym nie przeszkadza to moje podwojne obywatelstwo dopoki nie naklada na mnie niewygodnych dla mnie obowiazkow. Tak jak kiedys byl przez kilka lat taki durnowaty przepis ze obywatele polscy musieli miec paszport polski zeby wjechac i wyjechac z Polski. Ja tam na dobra sprawe nie wiem jak to dokladnie bylo, wiem, ze moi znajomi latali z dwoma paszportami. Ja nie latalam, bo nie mam polskiego paszportu to raz, a dwa to ja nigdy nie czulam potrzeby latania do Polski jak na wiesz... rozwolnienie:)))
    O ile dobrze pamietam, to Wspanialy kiedys tez przebakiwal ze Stany nie uznaja podwojnego obywatelstwa w przypadku obywateli urodzonych w Stanach, czyli gdybysmy np. chcieli na stale zamieszkac w Chinach to Wspanialy nie bedzie mogl przyjac obywatelstwa chinskiego:))

    ReplyDelete
  53. Smoothoperator--> Ja sie tego Woodstock przyczepilam tylko jako przykladu, bo mnie to akurat loto jak sobie ten festiwal nazwali. Natomiast w momencie kiedy wiekszosc Polakow narzeka na "zamerykanizowanie" to zadziwia mnie to umilowanie nazewnictwa wlasnie amerykanskiego.
    Dzieki za wyjasnienie intencji, teraz rozumiem, ze bylo to celowe, ale i tak mi loto:))))))

    ReplyDelete
  54. Nie umiem się odnieść.
    Oczywiście śmieszy mnie zarówno Max Kołonko jak i Pascal w tv, który ma chyba bidula w kontrakcie ten francuski akcent. A ja nie lubię przesady w żadną stronę.
    Nie ufam politykom, nie ulegam guru, modom, nakazom kolorowych pisemek. Świętuję to co mi odpowiada, lubię angielskie 'wtręty' bo czasem zwrot po angielsku o wiele lepiej oddaje to co po polsku jest skomplikowanym opisem. Polskie filmy mnie śmiertelnie nudzą, ale dopóki mogę łazić po Pieninach nie ciągną mnie Majorki. Itd itp.

    ReplyDelete
  55. No to teraz ja się napisałem i dupa, wcięło :(((

    ReplyDelete
  56. W sumie i mnie też, ale pogadać zawsze można,
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  57. Malgoska--> Alez wlasnie sie odnioslas:)) Zyjesz w wolnym kraju i wolno Ci zyc tak jak Tobie sie podoba:))

    ReplyDelete
  58. Czarny Ptaku--> No przykro mi, ale chyba nie wcielo za slownictwo? bo gdyby tak bylo to ten blog mialby tylko, pewnie nie wiecej niz 7 notek:))) Moze bedzie Ci sie chcialo powtorzyc;)

    ReplyDelete
  59. Smoothoperator--> Alez oczywiscie!!!! Pogadac zawsze milo i zapraszam bardzo, bardzo serdecznie!!! Ja jestem gadula, wiec bardzo mile widze takich co rowniez lubia sobie pogawedzic;)))

    ReplyDelete
  60. Wiesz jakie ja tam mundre rzeczy napisałem i o patriotyzmie i o głupocie i marudzeniu ludzi i jeszcze o swojej tożsamości i durnym współczesnym świecie i myślisz, że ja to wszystko jestem, w stanie powtórzyć??? :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  61. Wiesz jakie ja tam mundre rzeczy napisałem i o patriotyzmie i o marudzeniu ludzi, o mentalności i współczesnym świecie i tożsamości i jeszcze i jeszcze i myślisz, że ja to jestem w stanie powtórzyć? :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  62. No i teraz dwa razy ja pierd.... co jest z tym netem??? I widzisz nawet nie potrafiłem powtórzyć raz za razem ;P

    ReplyDelete
  63. ==>Nino: Obywatelstwa, owszem, można się zrzec. Chyba, że zmieniły się przepisy w ciągu czterech-pięciu ostatnich lat. Może masz świeższe informacje.

    ==>czarownico: pewnie tak, to byłoby ograniczenie. Z drugiej strony dlaczego o życiu w Polsce ma decydować ktoś, kogo te decyzje nie będą dotyczyć? Takie samo zdanie miałam mieszkając za granicą. To jest problem i pewnie nie będzie rozwiązany :-)

    ReplyDelete
  64. Pierwszy z brzegu wynik:
    http://www.copenhagen.polemb.net/index.php?document=58

    Co innego musieć się zrzec a co innego chcieć.

    ReplyDelete
  65. A do rządzenia wykorzystywany jest nie tylko patriotyzm, ale i religia, strach, zdrowie i inne.

    ReplyDelete
  66. Nino, obywatelstwo moglo byc odebrane, a zeby ladniej to wygladalo nalezalo sie zrzec.
    Ja z emigracji post 68. No wiec odebrano, tylko niby z jakiego powodu? Jakichs podejrzanych genow zapewnie.
    Bylam jendna z pierwszych osob tej smutnej emigracji, o ktorej malo sie mowi, ktora postanowila odzyskac zwyczajna kradziez. Odzysk nie byl mi juz do niczego potrzebny, bo po pierwsze nabylam inne obywatelstwo, a po drugie nie oczekiwalam zadnego spadku w kraju urodzenia.
    Patriotyzm nie kojarzy mi sie z niczym chlubnym, przynajmniej w czasach spokoju.
    Pomimo calkowitej dwujezycznosci, w koncu z Polski wyjechalam jako prawie pachole i zagranicznego meza, z dziecmi sprawa nabrala innego obrotu.
    Dzieci oczywiscie urodzily sie tutaj, ale wiedzialam, ze jedyny jezyk z jakimkolwiek zabarwieniem emocjonalnym to jezyk macierzysty.
    A jak wychowywac bez emocji?
    Potem oczywiscie poszlo samo z siebie, i tutaj mam troszke odmienne zdanie od Stardusta. Dzieci, jak to dzieci, wolaly grac w pilke (co rozumiem) niz zadawac sie z polskim elementarzem i roznymi deklinacjami.
    Z powodu moich bardzo kiepskich umiejetnosci pedagogiczno-dydaktycznych i ze zbyt duzej odleglosci geograficznej od polskiej szkoly, najelismy na okolicznosc nauki pisania i czytania polska nauczycielke dwa razy w tygodniu.
    Pomimo sprzeciwow, szat darcia i innych niezadowolen w stylu: a Marcin to nie musi uczyc sie jakiegos bzdurnego jezyka.
    Dzisiaj moge powiedziec, ze moje dzieci sa absolutnie polskojezyczne i nawet czytaja z checia polskie ksiazki.
    Czy to w wyniku mojego patriotyzmu, chyba nie, ale niemniej ucieszyl mnie starszy syn przemawiajacy do swojej paromiesiecznej coreczki "duszyczko, nie drzyj dzioba, bo chyba wyjde z siebie". Po polsku i bez akcentu.
    A mlodszemu wyslalam wczoraj na jego prosbe "Listy do Kwiecienki" Hrabala.
    Moze jestem poza tematem i chodzi o cos calkiem innego, niemniej wydaje mi sie, ze jezyk w jakis sposob ksztaltuje nam wrazliwosc.
    Jesli o mnie, to jedyna, najblizsza mi lingwistycznie wrazliwosc, jest wlasnie polska.
    Przekazalam co umialam.
    Ja tez nie glosuje w zadnych polskich wyborach, nie z powodu nieznajomosci tematu, bo od zawsze czytam polska prase, mam polska telewizje, tylko zwyczajnie (emocjonalnie chyba) czuje, ze ten wymiar Tam wlasnie juz mnie nie dotyczy,tak sie zintelektualizowal, ze nie wypadaloby isc do urny. Co nie znaczy, ze jest mi calkowicie obojetne kto wygrywa.
    Moze glosowalabym w jakiejs podramkowej sytuacji, ale wiadomo, ze podramkowe sytuacje maja w nosie demokracje i wybory.
    Stardust, jakos mi nie po drodze zabieranie glosu, wszystko mi ostatnio nie po drodze. Pozdrawiam
    kokliko

    ReplyDelete
  67. Spt--> Odsluchalam, rozumiem, to jest Twoje miejsce na ziemi, a piosenka naprawde oddaje to w bardzo ladny sposob:)

    ReplyDelete
  68. Czarny--> No masz wyjatkowo pecha:) A ja myslalam, ze tylko ja nie potrafie sie powtorzyc jak mi cos internet zezre. Ale ja to tak rzadko mundrze gadam, ze naprawde drugi raz nie wychodzi;))

    ReplyDelete
  69. Sze--> Przeczytalam to wszystko na temat zrzeczenia obywatelstwa. Kryste panie!!! Toz z moim zamilowaniem do papierow mojego zycia by nie styklo na zalatwienie tego:)))))) Komu by sie chcialo i po co?? Nie wiem.
    A sprawa glosowania, tak jak piszesz pewnie nigdy nie bedzie rozwiazana zadna ustawa, a tylko powinna byc kwestia sumienia osoby glosujacej. Ja moje zdanie wyrazilam i na 100% go nie zmienie. No chyba zeby mi przyszlo do glowy wrocic, czego nie planuje.

    ReplyDelete
  70. Kokliko--> Jakie nie po drodze? Taka piekna wypowiedz, a Ty mowisz, ze Ci nie po drodze. To jakby Ci bylo po drodze, to bys chyba ksiazke napisala:))) Milo Cie widziec:))) Buziaki.

    ReplyDelete
  71. Przepraszam Was za te "podramki", to naprawde tylko literowki, nawet ...dziesci lat emigracji nie znosi takich ramek za bramki, a co dopiero purysci!
    kokliko

    ReplyDelete
  72. bo ja star tak chyba po babsku pojmuję te sprawy. patriotyzm to dla mnie miłośc do kraju. miłośc to wierność, lojalność i chęć bycia z - na dobre i na złe. nie uznaję uczuć na odległość albo dzielonych na trzy. uważam że wtedy ich nie ma ;)

    ReplyDelete
  73. ja tam wierzę w miłości odzajemnione spt

    ReplyDelete
  74. Sze, ale decyzje polskiego rzadu dotycza rowniez polonii (Polonii?), wiec niby dlaczego nie moc wybrac tych, co beda te decyzje podejmowac?

    Spt, a jesli nie chcesz wiecznie isc na kompromis albo na emigracje wewnetrzna (albo jest to z roznych wzgledow niemozliwe) to co zostaje?
    W warunkach konfliktu patriotyzmu z dobrem swoim i dzieci za czym sie opowiesz?

    ReplyDelete
  75. Nie mówić o patriotyzmie, bo to trochę tak jak opowiadać muzykę. Z wypowiedzi zauważyłam, że nam Polakom patriotyzm kojarzy się z POŚWIĘCENIEM. To taki romantyczny odcisk na mózgu (jak mawia małgośka), "za milijony kocham i cierpię katusze". Nawet w piosence Ciechowskiego (uwielbiam ) pobrzmiewa nuta poświęcenia, nawet w deklaracji miłości spt mamy "na dobre i złe". Też to mam, ale staram się z tym walczyć i brać przykład z tych, dla których tożsamość narodowa to po pierwsze DUMA, żadne tam poświęcanie. Jestem dumna z Kopernika, Chopina, Szymborskiej i Małysza. Myślę, że podstawą jest znajomość języka i dziedzictwa kulturowego.
    Polskość jest składnikiem mojego światopoglądu, ale reprezentuję SIEBIE. I nie uważam , że Polacy reprezentują MNIE i dają o mnie świadectwo. Nie znoszę stereotypów budowanych na narodowości tak samo jak tych budowanych na kolorze skóry.

    ReplyDelete
  76. Miało być : Nie lubię mówić...:)

    ReplyDelete
  77. Spt--> Zgadza sie, ale ta "wiernosc, lojalnosc i chec bycia z" to idealny obraz milosci. Natomiast obie wiemy, ze nie zawsze w zyciu tak jest. To dziala, ale pod warunkiem, ze obie strony przestrzegaja tych 3 punktow. W moim przypadku ja zawinilam chyba lojalnoscia, bo zamiast slepo akceptowac, to kwestionowalam, kraj uznal to za brak wiernosci. A dalej wiadomo, kolejna z moich milosci, z ktorej zostaly tylko drzazgi;))) Tak tez bywa.

    ReplyDelete
  78. Miss--> Z tego co napisalam w odpowiedzi dla Spt, wynika, ze ja chyba tez;))

    ReplyDelete
  79. czarownica - tak jak z facetem chyba. zmieniam kraj. łaj not. tyle że nie kombinuję że jestem patriotka. tak jak będąc z kimś nowym nie kombinuję że kocham starego ;)

    ja nie jestem przeciwnikiem emigracji. tylko hipokryzji :)

    ReplyDelete
  80. Kokliko--> Ty sie nie tlumacz z ramek, literowek czy jak je tam zwal. Tu nie egzaminy:) tu nie Wersal. A moze Ty tak zwyczajna Wersalu?;))
    Tu wchodzisz, siadasz i wylewasz co Ci w duszy gra.
    Jak mi sie bardzo podoba to "duszyczko nie drzyj dzioba" :)))))))) Cos mi sie wydawa ze od dzisiaj "duszyczka" bedzie moja ulubienica.

    ReplyDelete
  81. Czarownico--> Pytanie bylo do Sze, ale jestem ciekawa, w jaki sposob decyzje polskiego rzadu wplywaja na zycie Polonii?
    Jakos nie bardzo wyobrazam sobie zeby te decyzje mnie naprawde dotyczyly i obchodzily.
    Z tego linka co Sze podala wyczytalam, ze generalnie rzecz biorac ja jako osoba dzisiejsz nie istnieje w Polsce, bo nigdy nie przeprowadzalam tam zadnych zmian w moich danych. A zmienilo sie tak wiele, ze na dzien dzisiejszy to nawet nie wiem czy mozna dojsc do tego ze obecna ja z tym nazwiskiem i nawet imieniem urodzilam sie tam.
    A jakie decyzje moga mnie dotyczyc? No chyba jedynie zakaz wjazdu, no to nie pojade. Swiat jest duzy.

    ReplyDelete
  82. Odwodnik--> Czy ja juz kiedys mowilam, ze Cie kocham?
    No to mowie: KOCHAM CIE!!!
    Wlasnie o to chodzi, my mamy to cierpienie wpisane w geny. Trzeba cierpiec za ojczyzne, za meza, za dzieci, za winy i trzeba koniecznie cierpiec za to ze nam dobrze. Bo przeciez sie mowi "jest dobrze, ale nie chce zapeszyc" Zapeszyc? czego? wlasnie wychodzi obawa przed cierpieniem, bo kazde "dobrze" musi byc okupione krwia, albo chociaz katarem czy swedzeniem wzgorka lonowego:))
    Nie mozna isc na cmentarz ot tak sobie z radoscia i powiedziec nieboszczykowi "wiesz opowiem Ci komedie ktora widzialam bo na pewno by Ci sie podobala" i smiac sie przy tym grobie i za siebie i za denata. Nie wolno, na grob idzie sie w konkretnym dniu i w zadumie i cierpieniu. Ja wiem, ze na groby chodzi sie tez poza tym dniem, ale chyba nigdy radosnie.
    Chlop jak mial ziemie, ktora dawala mu jesc to tez musial ja orac z cierpieniem w oczach a nie radoscia przyszlych plonow. I tak jest od lat. Ja po kilku latach emigracji przylapalam sie na tym, ze jak dzwonie do domu to mam inny glos. A jaki? no kurwa CIERPIACY.
    I przestalam, zaczelam na sile uczyc sie radosci zycia. Bo radosc nalezy mi sie jak psu buda. Dlatego nie lubie jezdzic do Polski, bo to jest moj urlop a tam czeka rodzina zlamana we czworo w cierpieniu. I ja sie katuje tym ich cierpieniem w czasie mojego urlopu. A na chooj mnie taki urlop sie pytam.
    Odwodnik, moze sie znow kiedys umowimy na wirtualne spotkanie;)) Pamietasz?

    ReplyDelete
  83. Najbardziej miałam na myśli polonię amerykańską właśnie (tę rydzykowo-kaczorową, oderwaną od polskich realiów). Emigracje mamy różne, oddzielić ich nie można. Sama byłam emigrantką i uważam jak wyżej.
    Mimo wszystko.
    :-)

    ReplyDelete
  84. Sze--> Ja sobie ze tak powiem wypraszam:)) a dlaczego to polonia amerykanska jest "rydzykowo-kaczorowa" ja dopiero z blogow sie dowiedzialam o obydwoch panach:)))))
    No to ja Ci chlebem a Ty mnie kamieniem?? :))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  85. Po wynikach wyborów :-)))
    (to też uproszczenie było)
    A teraz zmykam na lotnisko, odebrać MĘŻA :-)))

    ReplyDelete
  86. Lec, lec po MEZA:)) Raz do roku to my tez jestesmy MEZEM i ZONA:)))

    ReplyDelete
  87. Star, ot chocby decyzje o dostepie do rodzimej kultury, rzeczy typu szkoly polskie, itd. Mozliwosc swobodnego przenoszenia sie ze studiami czy praca miedzy krajami.
    Przeciez ja sie na ojczyzne nie obrazilam, tylko nie umiem tam zyc, a moje dzieci moze i wroca. Dlaczego maja tracic rok tylko z tego powodu, ze polskie uczelnie nie chca przyjac papierow troche pozniej? To drobiazgi, ale potrafia znakomicie uprzykrzyc zycie. A od konusa, glosami *** wybranego na prezydenta, ktory okreslil emigrnatow "feckless" czego sie mozna spodziewac? Chyba nie milego przyjecia z powrotem? To chce sie dziadyge utracic, nie?

    Emigracja europejska, tzw. "unijna" jest w ogole inna "przedunijna" i niz do USA czy Aus/NZ, to jest tylko zmiana miejsca zamieszkania, czesto czasowa, a nie decyzja raz na zawsze. I sa tacy, co na kazde swieta, kazde wakacje, kazdy urlop biegna do kraju, wiec chcieliby miec wplyw na to, do czego beda wracac.

    Spt, cos mi nie konweniuje w Twoim pomysle, ale nie moge zlapac sedna. Moze potem mi sie nasunie.

    ReplyDelete
  88. Star, pewnie, że możemy:) Ale chyba w jakiś wolny dzień, żeby się można było jakiegoś wina napić. Może sobota?

    ReplyDelete
  89. Odwodnik napisla cos co mi sie znowu spodobalo ;) podpisuje sie pod tym :)))
    Natomiast absolutnie mi nie podeszlo to o tym ze powinno komus sie zabronic glosu w wyborach a to dlatego ze "polonijny" czy dlatego ze klasztorny czy glupi czy cós ;) Ale niestety, demokracja to demokracja czy sie komus podoba czy nie, i jakios wcale mi nie odpowiada ze ktos ewentualnie chcialby mi ograniczyc to prawo a tym samym klasyfikuje mnie jako debila ktory poleci na wybory i bedzie glosowac jak nie bedzie wiedziec na co i dlaczego :(
    Z mojego doswiatczenia to glosuja ci ktorzy po mimo zamieszkania za granica sa zwiazani z Polska ( czasowy pobyt czy palnujacy powrot) i ci gwarnatowanie wiedza na kogo i dlaczego glosuja..... ten co za granicza siedzi i malo sie interesuje krajem nie ma nawet zielonego pojecia ze akurat w danym czasie sa wybory i nie ma bolu ze naduzyje tego "prawa" wyboru- glosujac bezmyslnie ......

    Podoba mi sie tez komentarz Kokliko ktore to po trosze zazdroszcze ze wychowla tak dwujezyczne dzieci ..moje mimo mojejgo wkladu jednak lamia polski, umieja czytac itd :( - calkowiecie nie patriotycznie to zaltwionenie ..ale za to znaja inne tradycje i historje kraju rodzinnego ich matki tez nie patriotycznie bo nie uczylam ich milosci i pswiecenia dla kraju ktrego tak naprawde nie znaja ale zadowlilam sie tym ze beda o nim troche wiedziec :)

    ReplyDelete
  90. Czarownico--> Nie znam sie na polskich szkolach ale mam wrazenie ze konusowi nic do tego jesli tutaj przy jakims polskim kosciele jest szkola nauczajaca dzieci polskiego. Przeciez to nie za konusowe ani Polakow w Polsce pieniadze. Moze ja faktycznie nie pojmuje, ale caly czas o tym mysle i nie widze no nie widze nic w czym konus moglby mi przeszkodzic, czy tez na co potrzebowalabym zgody konusa. Moze dlatego, ze ja nie chce spedzac tych urlopow w Polsce, moze... Moze dlatego ze mnie dzieli jednak ten ocean, moze... No mi to lotto i jest mi dobrze, a jakby sie mojemu synowi kiedys zachcialo zamieszkac w kraju urodzenia? To jego problem, on przynajmniej nie bedzie musial odkrecac wielu danych;)) dla mnie to jedno juz jest nie do przebrniecia. Tez nie rozumiem dlaczego obywatel majacy podwojne obywatelstwo i skoro oba kraje akceptuja taka sytuacje ma z kazdym rozwodem, slubem i pierdnieciem leciec do polskich urzedow i zawiadamiac o zmianach. Pieniadze? pewnie tak.

    ReplyDelete
  91. Odwodnik--> Juz Ci naklikalam na gg:)

    ReplyDelete
  92. Czytam komentarze...pierwszy Szeh...drugi Szeh...trzeci...Szeh! No, zdenerwowała sie dziewczyna:)

    Stardust, ja tylko napiszę, że Ty taki wyjątek od reguły jesteś, na dodatek z bystrym okiem dlatego dla mnie będziesz patriotką i w Ojczyźnie Miłej i na Obczyźnie:)

    ReplyDelete
  93. Beata--> Ja zawsze "czulam" ze sie z Toba dogadam:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...