Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, November 14, 2009

Wspanialy to ma wesole zycie

Wymyslilam dzis rano, ze poniewaz Thanksgiving jest za dwa tygodnie, to po zakupy do Costco trzeba jechac dzisiaj bo za tydzien to tam bedzie mordownia. Co prawda nie kupujemy tam wiele z artykulow spozywczych, ale czekuladki dla Dziadka (czyt. dla mnie) transporter piwa, jak zwykle srodki czyszczace i artykuly papierzaste. Juz bylismy gotowi do wyjscia gdy Wspanialy zapytal czy mam karte czlonkowska do sklepu.
-- Mam, ale wiesz ja mam w tej kurtce takie plytkie kieszenie to lepiej dam te karte Tobie.
Jak powiedzialam, tak tez zrobilam i podalam mu karte, ktora on bez slowa schowal do kieszeni. Pojechalismy, po drodze okazalo sie ze jest jakis objazd bo jedna z ulic zamknieta, nareszcie dotarlismy przed sklep, ja wzielam wozek i posuwamy sie do wejscia, przy ktorym trzeba pokazac karte.
Juz weszlam, jak z tylu dobiegl mnie glos Wspanialego:
-- Co Ty mi dalas? To jest Twoja karta zrzeszenia kosmetyczek!!
Stanelam jak wryta i padlam morda na ten pusty wozek.
Pani wpuszczykowa przy drzwiach widzac co sie stalo, mowi:
-- To nic jesli masz przy sobie dokument ze zdjeciem to mozesz isc do okienka dla czlonkow i wydadza Ci zastepcza karte.
Na te slowa podnioslam lepetyne tylko po to zeby pasc na wozek po raz drugi, bo ja nigdy nie mam nic przy sobie. Wyszlismy ze sklepu i Wspanialy mowi:
-- Ty nie patrzysz co wyciagasz z portfela?
-- No akurat nie patrzylam, wydawalo mi sie, ze biore z odpowiedniej przegrodki.
-- A w ogole to dlaczego Ty nie nosisz przy sobie portfela, jakiejs torby. Popatrz dookola, wszystkie inne kobiety nosza..
-- No nosza, nosza, bo moze maja wrednych mezow i nie moga im zaufac, ze razem wroca do domu.
-- Ta opowiadaj mi tu bajki, a jakby mnie sie cos stalo, to Ty nie masz przy sobie nic, ani zadnych dokumentow, ani pieniedzy, nawet klucza od mieszkania.
-- Toz jakby sie Tobie cos stalo, to po to jestem z Toba, zeby ten klucz od mieszkania od Ciebie zabrac.
-- A jakby... no jakby mnie przejechal samochod... tak zupelnie na miazge, akurat przez te kieszen z kluczem?
-- Oj tragizujesz moj drogi, to bym zadzwonila do tego machera od otwierania zamkow i dostalabym sie do domu, no! A Ciebie takiego rozmiazdzonego to musialabym zostawic.
W drodze powrotnej nagle wybuchnelam smiechem.
-- A Tobie co? z czego sie tak smiejesz?
-- O rety!!! Bo to bylo naprawde bardzo smieszne przy tym wejsciu - zawylam trzymajac sie za brzuch ze smiechu.
-- Smieszne? A komu bylo wesolo?
-- No mnie!!! A Tobie przeciez tez wesolo ze mna, gdyby nie ja to mialbys takie nudne, poukladane zycie, a tak to zobacz jakie masz fajne przygody.
Jechalismy przez moment w milczeniu, tylko ja ciagle rechotalam na wspomnienie tamtej sceny.
-- Wiesz Twoja znajoma wraca do Polski na stale, to moze ja Ciebie z nimi tez wysle, jak Ty juz nie wiesz co robisz, to na co mi taka zona? - wymyslil wredny zlosliwiec.
-- Nie mozesz mnie nigdzie odeslac, bo termin gwarancji juz dawno uplynal - odpyskowalam.
-- O!! Jak termin gwarancji minal, to moze Cie oddam do junk yard?
Kryste!!! Ten chlop sie mnie wcale nie boi!!! 

Dopisane po obiedzie.
Jakby mu malo bylo to wymyslil, ze na deser napijemy sie kawowej tequli i wyjal z barku kieliszki - jaszczurki.
-- Nie lubie tych kieliszkow, bo sa ciemne i likier ciemny i nie widze ile nalewam - marudzilam.
-- Oj, ale sa fajne, bo maja uchwyt do trzymania. Poza tym to Ty dostalas je w prezencie od Salvadora.
Faktycznie to prezent od Salvadora, az mnie za serce scisnelo na sama mysl, ze zaginal bez wiesci i nie mamy pojecia gdzie jest i co sie z nim dzieje. Myslalam wiec o tych wszystkich wieczorach, ktore spedzilismy w jego restauracji i ze to juz nigdy nie wroci...jednoczesnie napelnialam kieliszki ciemna ciecza likieru.
-- OMG co Ty robisz? - z zamyslenia wyrwal mnie glos Wspanialego.
Spojrzalam na niego zdziwiona.
-- Przepelnilas kieliszki i lejesz po stole - powiedzial cicho.
Spojrzalam, faktycznie jaszczurki staly w kaluzy brunatnego likieru, podnioslam jeden do gory i stwierdzilam:
-- Bleeee teraz one sa takie klejace.. yyyyyy...
-- A jakie maja byc od slodkiego likieru? - zapytal Wspanialy przelewajac zawartosc jaszczurek do innych kieliszkow.
-- Ja mam naprawde wesolo z Toba - dodal z usmiechem.
-- Oczywiscie ze masz wesolo, tylko normalnie nie chcesz sie do tego przyznac, bo sie boisz, ze moge sie zmienic i zaczne byc powazna - wyrzucilam z siebie jednym tchem.
-- Oj masz racje, boje sie tego - zawolal zataczajac sie ze smiechu - to bylaby naprawde tragedia mojego zycia.
Wampir!!! - zawolalam siadajac na kanapie z kieliszkiem pysznego plynu w rece.
A i oczywiscie juz otworzylam te czekuladki dla Tatka, trzeba sprawdzic czy mu aby nie zaszkodza;)

15 comments:

  1. A zysie zw Wspaniałym też jak widać wesołe...;)
    PeeS. Z czym te czekoladki? Za takie z orzeszkiem w środku jestem gotowa popełnić czyn karalny;)))

    ReplyDelete
  2. Witaj, Mój to chyba zaględziłby się na śmierć w takiej sytuacji.A ja, podobnie jak Ty, tarzałabym się ze śmiechu. Z tym,że to pewnie ja miałabym do swego pretensję,że nie spojrzał co bierze do ręki.Bo ja z natury paskudna jestem.:)))

    ReplyDelete
  3. aj tam Torebki, ostatnio pani w skklepowisku taka spadla i....
    tak popatrzalem i zadalem sobie po cichotku pytanie... "przeciez jest komplete wyposarzenie sklepu drogeryjnego, czego jeszcze potrzebuje czego w torebce nie ma ??"
    A co do czekoladek to owszem trzeba sprawdzic ... koniecznie...

    ReplyDelete
  4. ja też uważam, że mężczyznom trzeba dostarczać rozrywek i zapewniać im niebanalne życie :)
    ale że Ty tak bez torebki? ... dziwnie, bardzo dziwnie :)

    ReplyDelete
  5. Nivejko--> Wiem o ktorych piszesz tych z orzeszkiem, ale nie to nie te. Ja zanabylam takie z likierami roznemy, som w ksztalcie butelki i w srodku wypelnione likierem normalnie plynnym. To wczoraj pozarlam 6 sztuk, zeby sie dopatrzec jak to jest zrobione, ze jak odgryziesz szyjke butelki to w srodku sama esencja:) I ciagle nie wiem, moze dzis znow pozre kilka to sie dopatrze jak oni to mundrze zrobili. Ale wypuszczalska w sklepie (ta co sprawdza czy zaplacilas) mowila ze jej 4 letni wnuczek sie kiedys dobral do tych czekuladek i sie z letka niemi urznal:)) A jeszcze drugie kupilam na wypadek gdybym te zezarla zanim Tatek przyjedzie i tych mi Wspanialy nie pozwoli otworzyc:( one som z Belgii i kazda czekuladka ma innom forme i zawartosc smakowa. Z temi musze poczekac;))

    ReplyDelete
  6. Anabell--> Alez oczywiscie padl zarzut niepatrzenia co bral w lape:)) ale juz mi sie tak smiac chcialo, ze ten zarzut nie zabrzmial powaznie. Nic to teraz ilekroc bedziemy tam jechac, to bedzie sam sprawdzal czy mam odpowiednia karte:))) On taki jest, no, nalukowiec:P:P

    ReplyDelete
  7. Diesel--> To ja tak mam w torbiszczu, ktore do pracy nosze, ciezkie to jak cholera, wiec w weekendy mam wolne:)))

    ReplyDelete
  8. Zielone-buty--> No trzeba, bo jak nie majom rozrywek to gupiejom. A na co komu gupek w domu??
    Jestem najszczesliwsza jesli wszystko co musze zabrac moge upchac po kieszeniach, czesto w tym celu wykorzystuje kieszenie Wspanialego. Do pracy musze nosic torbe i to uwazam wystarczy. No i jeszcze na EKSTRA okazje mam kolekcje wieczorowych torebusiow, ale w nich sie nic nie miesci.

    ReplyDelete
  9. Jakaś odmiana musi w życiu być jak wszystko takie poukładane to się robi nudno i mamejowato, a czekoladki to widzę smakowe wybierasz, sam bym się takich opchał :)))Pozdrawiam

    ReplyDelete
  10. Czarny--> Te czekuladki sa dobre, tylko obawiam sie ze Tatkowi moglyby zaszkodzic, on w koncu ma 82 lata i nie zwyczajny takich wysokich procentow:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...