Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, December 1, 2009

Jestem do tylu

Jestem powaznie do tylu z biezacym zyciem, wiadomo mam w domu gosci. Uwielbiam jak przyjezdzaja, bo Dziadki sa bardzo latwe i przyjemne w uzyciu, nawet potrzasac nimi nie trzeba. Ale jednak trzeba z nimi BYC. No to jestesmy, Wspanialy wzial na te okolicznosc kilka dni urlopu, ja nie musialam, bo wiadomo, ze moja szefowa zmora jest okrutna to ja olewam po prostu nie przychodze do roboty.
Nie bede sie z malpa uzerac, bo to i tak bez sensu.
Probowalam i nic z tego nie wychodzi, ona swoje i ja swoje, chocby do rekoczynu doszlo to i tak zadna z nas nie wygra, ani tez zadna nie ulegnie.
W niedziele pojechalismy do kasyna, bo Dziadki tez gemblery som.
Kryste ubaw przy tym nie ziemski, bo E. jak wiemy traci wzrok, ale w kasynie WIDZI:))
Najpierw trzeba bylo cale towarzystwo wcisnac do naszej wysluzonej Sabci, a Saba jest dwudrzwiowa i wchodzenie i wychodzenie nie nalezy do wielkich przyjemnosci, jak sie ma lat powyzej 30.
No to sie odbyla regularna przepychanka, bo Dziadki sie na sile pchaja do tylu, E. po omacku, Dziadek odgrazajac sie laska. Tyle, ze ja tez laske posiadam:)
To przegral, bo musial sie dac przekonac, ze gabarytowo to On jednak sie nie miesci z tylu.
Saba jest wyjatkowo nietowarzyska, ale jezdzi, my oboje ze Wspanialym olewamy, nie mamy zadnych ambicji jesli chodzi o posiadanie ekstrasnego samochodu. A goscie do przewiezienia tez nie trafiaja sie czesto. Czasem jak mysle, ze jednak trzeba sie kiedys bedzie z Saba pozegnac, to mnie w dolku sciska, lubie grata i wspomnienia mamy z nia interesujace, wiec zalko sie robi na sama mysl.
Nic to, Wspanialy nas dopchnal kolanem, drzwi pozamykal i pojechalim. Potem wyciagal nas za barchatki cobymy se zebow nie powybijali przy wysiadaniu.
Przed samym wejsciem do kasyna ustalilismy, ze spotykamy sie przy wejsciu za 2 godziny i rozeszlismy sie kazdy w swoja strone. Nie calkiem, bo Dziadki sie trzymaja siebie nawzajem, E. musi sie trzymac Tatka, bo nie widzi, a Tatek sie musi trzymac E. bo nie ma orientacji w terenie.
Wiem, glupio to brzmi, ale Tatek jak sie pokreci troche miedzy maszynami to juz nie wie gdzie jest, E. z kolei zawsze wie w jakim kierunku jest wyjscie.
Jak ona to robi? nie pytajcie, bo male toto (150cm) nie dowidzi, a jednak wie gdzie jest.
Po dwoch godzinach stwierdzilismy, ze kazdy z nas zostawil juz wystarczajaco duza dotacje dla Stanu Nowy York i wypadaloby wrocic do domu.
Radocha z Dziadkami jest niesamowita, bo oni maja doskonale poczucie humoru, wiec w sumie przez te kilka dni banan mi z geby nie schodzi.
Tak sobie mysle, ze chcialabym w ich wieku, jesli dozyje miec takie wlasnie podejscie, do zdrowia, zycia, starosci jak oni maja. E. jak juz wczesniej pisalam przeprowadzila sie latem do corki, bo nie bardzo radzi sobie sama z tym zanikajacym wzrokiem. Rozmawialysmy troche na ten temat, bo ja wiem jak ciezko bylo jej sie pogodzic z utrata samodzielnosci i niezaleznosci.
-- To jak Wam sie mieszka razem? - zapytalam.
-- Chyba sie jeszcze ciagle uczymy - odpowiedziala.
-- Mieszkanie z nastolatkami nie jest latwe - wtracil Wspanialy.
-- Z nastolatkami to ja nie mam zadnego problemu, to ich matka mnie wnerwia - odpowiedziala E.
-- O, o i co wtedy sie dzieje? - zapytalam niby zartobliwie wiedzac, ze E. jest osoba o silnym charakterze.
-- Nic, robie tak jak mi poradzilas wczesniej. Ide do swojego pokoju i siedze tam tak dlugo, az mi minie ochota na wtracanie sie.
To jest wlasnie madrosc zyciowa, umiec zamilknac i zejsc ze sceny w pore.
Wlasnie za to ich kocham, ze sa tacy, ze sie nigdy nie wtracaja, potrafia swoje opinie zachowac dla siebie, przynajmniej dopoki nikt ich nie prosi o ich wypowiadanie.
Jutro rano juz odlatuja z powrotem i przyzam, ze jest mi jakos dziwnie.
Patrze na E. i gdzies w glebi mnie jest niepokoj, ktorego sie boje i nie chce formulowac w slowa.
Jutro zycie wroci do normy, ja zaczne nadrabiac zaleglosci blogowe.
Ale czy bedzie tak samo?
Nie wiem.....a tak bardzo chce zeby nic sie nie zmienilo.

26 comments:

  1. hahahhaahh mam nadziej ze wolno bylo mi sie posmiac :)wszystko fajne co sie fajnie konczy amen

    ReplyDelete
  2. Moze niczego nie trzeba ubierac w slowa? Ciesz sie tym co jest, badz wdzieczna za to i tyle... Ubieraniem w slowa roznych niepokoi nic nie zmienisz, a sobie frajde mozesz odebrac. I po co?

    W sumie to ja sobie tez tak moge napisac, nawet wydrukowac i powiesic w widocznym miejscu. Przydaloby sie na codzien ;-)

    ReplyDelete
  3. Blog niedzielny--> Witaj, oczywiscie, ze wolno Ci sie smiac. Smiech to zdrowie:))

    ReplyDelete
  4. MarioAgdaleno--> No sa takie momenty w zyciu, ktore nalezy odpychac jak sie da najdalej.

    ReplyDelete
  5. Hmmm, ten "niepokoj", to terz tylko zycie. A zycia niepowinno sie bac...

    ReplyDelete
  6. Diesel--> Masz racje, ale wiesz to takie dziwne uczucie.

    ReplyDelete
  7. A wiem ze dziwne.... ale chorellla czy nawet codziennosc nie jest Dziwna ?
    Wiesz mysle ze najwazniejsze jest to ze mozemy sie pocieszycz wlasnie tymi Momentami pelnych pociechy ,- radosci .... A co bedzie ?? Ja wiem jakos bedzie ;)

    ReplyDelete
  8. Czas miło spędzony jest na wagę złota bo daje kopa do dalszej, zwykłej egzystencji dnia codziennego :) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  9. no to teraz cicho w domu, pusto...dziwnie, nie?

    ReplyDelete
  10. Fajnych masz dziadków (rodzicieli?)>Nie mam takiego szczęścia.Moja rodzicielka jest zgrzędna i złośliwa choć ma 62 lata.Co bedzie dalej? Po takich ludziach jak Twoi pozostaje pustka w domu, a kiedyś w sercu...ale tak życie właśnie płynie...Po co ja się tu wymądrzam.Ty to wszystko wiesz.Raz w życiu miałam takie dziwne uczucie.Miałam naście lat i byliśmy u dziadka w wakacje.Na odjezdnym powiedział: Pozegnajmy się, bo juz się nie zobaczymy. Ukłuło mnie wtedy coś w sercu.Umarł tej zimy.

    ReplyDelete
  11. ...Zejść ze sceny niepokonanym;)))
    - Masz rację. To wielka sztuka. Szkoda, że nie każdemu się to udaje :)

    ReplyDelete
  12. Wiesz, najbardziej to bym chciała, żeby moje dzieci i ich "połówki" tak o nas mówiły jak Ty o swoich teściach. Bardzo to wzruszające...
    A tak przy okazji muszę Ci się pochwalić, że mam kolejną wnusię. Ma na imię Hania i urodziła się 11 listopada (!) Moja córcia ma teraz dwie dziewuszki i dobrze :) No a ja ciągle pełne ręce roboty! Ale nie narzekam.
    Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
  13. Nie ubierać. Ja też nie ubieram, tylko się boję.
    Ale każda chwila jest ważna, nie?

    ReplyDelete
  14. niech zostanie jak jest, oby jak najdłużej

    ReplyDelete
  15. Kasiu--> Moja Mama tez byla zrzedliwa, chyba dlatego tak przylgnelam do E. bo jest absolutnym przeciwienstwem. Ale coz, nie wszyscy sa jednakowi i nam pozostaje sie tylko z tym pogodzic.
    A podobnie jak Twoj Dziadek mowil moj Ojciec tuz przed moim wyjazdem do Ameryki. Zmarl 3 i pol miesiaca pozniej. Gdybym wiedziala to bym nie wyjechala w tym terminie. Zycie jest pelne niespodzianek i nie zawsze tych dobrych.

    ReplyDelete
  16. Nivejko--> Ciagle sie ucze tej zyciowej madrosci i ciesze sie, ze los stawia mi na drodze takie wlasnie przyklady. To naprawde piekne umiec zyc tak aby ludzie chcieli byc z czlowiekiem bez wzgledu na wiek i okolicznosci.

    ReplyDelete
  17. Kurakowa--> Gratulacje serdeczne!!!! i wszystkiego najlepszego dla calej rodziny. A mala "nowa" wnusia niech sie chowa jak najlepiej.
    Wyobrazam sobie, ze masz pelne rece, ale tez ile szczescia z tymi Szkrabami:))))

    ReplyDelete
  18. Kurakowa--> Jeszcze raz, pewnie Wasze dzieci tez tak mowia, tylko nie zawsze mowimy to bezposrednio ludziom, ktorych cenimy i kochamy. Najczesciej mowi sie o NICH do innych. Mnie nauczyla smierc mojego Ojca, zeby mowic poki zyja i co najwazniejsze mowic o nich. Tak czesto wydaje nam sie, ze przeciez "widac" ze kochamy i doceniamy. Ale oprocz "widac" tak milo jest to rowniez uslyszec.

    ReplyDelete
  19. Sze--> Wiem, ze Ty akurat wiesz i czujesz dokladnie to samo. Najdziwniejsze w moim przypadku jest, ze E. jest zupelnie obca osoba a tak bardzo bliska.

    ReplyDelete
  20. Batumi--> Ty tez wiesz, bo niedawno to przezylas.

    ReplyDelete
  21. Stardust, ja proszę o optymistyczny tytuł nastepnej notki, bo kurna ja do Ciebie przychodze sie doładować! no niby Ty tez masz prawo do różnych chwil...ale na krótko proszę! egoistycznie proszę, ale grzecznie proszę:)

    ReplyDelete
  22. Beata--> No wiesz mam jakis chwilowy uwiad optymizmu:(( tak jak napisalas kazdemu sie moze zdarzyc.

    ReplyDelete
  23. Nie mysl o "tym".
    To trudne, wiem, mam tak samo.
    I tak samo pewnie sie boje.
    Trzeba sie cieszyc na zapas, czy jakos tak...
    :)
    Wlasnie jade do Mamy.

    ReplyDelete
  24. Stardust, ale ja już u Ciebie tego uwiądu nie chcę...plissssssssss

    ReplyDelete
  25. Póki są, trzeba się cieszyć... A są cudowni!

    ReplyDelete
  26. Piękny przykład, jak można się z wdziękiem zestarzeć. Oby i nam się udało!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...