Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, December 30, 2009

Kup se futon

Dzisiaj bedzie o ludzkiej naturze.
Wiem, powinno byc o podsumowaniu starego roku i o planach na NOWY, ale nie bedzie.
Nie bedzie z tej prostej przyczyny, ze najwiekszym plusem starego roku jest fakt, ze go przezylam, mysle ze moge juz zaryzykowac takie stwierdzenie, wszak wiele nie zostalo.
Planem na Nowy rok jest zyc, zyc jak do tej pory pelnia zycia, czasem pelnia lenistwa, wygodnie, szczesliwie i w sumie nic poza tym.
Przeczytalam i samej mi ciezko uwierzyc w te slowa.
Ja, osoba, ktora wiecznie cos planuje, nagle nie mam zadnych planow, jak to sie stalo? jak to mozliwe?
Ano nie mam, bo wreszcie sie przekonalam, ze bez wzgledu na to co ja sobie zaplanuje, to gdzies te moje plany szlag trafia, a zycie sie toczy wedlug tego co zaplanowano gdzies tam, w gorze?
Nie wiem czy istnieje gora i jaka ona jest, jak ja nazwac, ale wiem, ze istnieje "Cos" i wiem, ze to "Cos" bardzo czesto kieruje moim zyciem, niekoniecznie tak jak ja sobie zaplanowalam.
No to ja sie grzecznie poddaje Cosiowi i niech sie Cos cieszy, bo takiego aktu poddania jeszcze z mojej strony nigdy dobrowolnie nie skladalam.
A co ma do tego tytulowy "futon"?
Ano ma, moze mniej, moze wiecej ale ma.
Bo futon to dla mnie symbol ludzkiej natury.
Mialam kiedys taka kolezanke, bylo to ze 20 lat temu kiedy jeszcze bylam piekna i mloda...
Mlodosc przeminela, uroda pozostala, zycie toczy sie dalej;)
I ta wlasnie kolezanka, pewnego dnia zakupila sobie futon.
Mysle, ze futony sa znane w Polsce, ale na wypadek, gdyby gdzies na swiecie nie byly znane, to wyjasniam, ze jest to mebel. Mebel zlozony z materaca i drewnianej ramy, na dzien rame wraz z materacem sie sklada i tworza kanape do siedzenia, a na noc sie rozklada i tworza lozko.
Mniej lub bardziej wygodne, podejrzewam, ze raczej mniej ze wzgledu na grubosc, a w zasadzie cienkosc materaca.
Tak, dokladnie jak kanapa, tyle ze bez zabudowanej skrzyni na posciel.
Do kanap nabralam uprzedzenia, od czasu kiedy przyjechalam do Stanow i Owczesny na moj przyjazd zakupil kanape, nie byle jaka, ale polska kanape. Sprowadzil to truchlo z Greenpointu az na Bay Ridge gdzie zamieszkiwalismy.
Po miesiacu (akurat minal czas gwarancji i termin ewentualnego zwrotu) okazalo sie, ze kanapa nie daje sie zlozyc, albo jak jest wlasnie zlozona, to nie da sie rozlozyc.
Pamietam jak dzis, ze pewnego wieczora przy akompaniamencie soczystej polszczyzny Owczesny staral sie przez godzine rozlozyc kanape i nic z tego. Pamietam rowniez jak mu doradzilam, ze ja sie poloze na tej czesci poziomej a on niech sie przyklei do tej, ktorej za cholere nie dalo sie rozlozyc.
Machalismy ta kanapa przez 2 godziny, nareszcie odpuscila i od tamej pory, przez nastepne 3 miesiace juz nikt jej nie ruszal. Stala rozlozona na zawsze.
Bo wlasnie 3 miesiace pozniej przeprowadzilismy sie, a kanape (zlozona, o dziwo udalo sie) zostawilismy gospodyni.
Dla nas do spania zanabylismy lozko, normalne amerykanskie lozko, ktore stoi i sluzy do spania.
I wlasnie kilka lat pozniej Wiewiora zakupila sobie futon!!!
Kryste!! Jak ona tym futonem dawala popalic!!!
Kazdy kontakt, bez wzgledu na to czy na zywo, czy tez telefoniczny zaczynal i konczyl sie apelem "kup se futon". Nie pomagaly tlumaczenia, ze jestem sama i mam wielkie lozko, Potomek tez ma lozko, mamy dwie sypialnie i livingroom swiecace pustkami, bo jakos meble ciagle nie byly na liscie pierwszych potrzeb, wiec te lozka mialy gdzie stac i powodowaly ze echo nie roznosi sie po calej chalupie.
Moja Wiewiora uwazala, ze kazdy normalny czlowiek powinien miec futon!!!
Argumentow na posiadanie futona miala setki tysiecy, bo wygodny, bo funkcjonalny, bo ladny, bo lekki, bo...bo... booo....
Wreszcie musialam jej powiedziec, ze jak nie przestanie z tym futonem, to ja bede musiala zerwac kontakty, bo to dla mnie za duzy stres.
-- Rozumiem, przestane, ale tak naprawde, to powinnas kupic futon - ulzyla sobie po raz ostatni i przyznam, ze od tamtej pory wiecej o futonie nie wspominala.
Innym razem, lata pozniej, przyszla do mnie z wizyta inna kolezanka, przyprowadzajac ze soba swoja przyjaciolke jeszcze z dziecinstwa Baske.
Baska, jak tylko wpadla, to zaraz na wstepie wyrazila glosna chec obejrzenia mojego mieszkania.
No niech se oglada.
Jak juz obejrzala, to zapytala dlaczego ja nie mam pralki.
-- Nie mam, bo nie lubie robic prania w domu, odwoze i przywoze czyste z pralni i jestem zadowolona.
-- To nie to samo! - zawyrokowala.
-- Oczywiscie, ze nie to samo, bo mniej roboty, nie musze pilnowac czasu  dolewania odpowiednich plynow, nie musze skladac.
-- Ale w pralniach nie piora tak dobrze jak czlowiek sobie sam upierze w domu, w pralniach ubranie sie niszczy. Pralke powinnas miec - trwala przy swoim.
-- Ja tam olewam jak piora i czy sie niszczy, bo wychodze z zalozenia, ze ciuchy maja sluzyc mnie, a nie odwrotnie. Zreszta gdzie niby mialabym te pralke postawic? - to pytanie mnie zgubilo.
Baska rozejrzala sie jeszcze raz po w sumie przyzwoicie zastawionej chalupie, gdzie naprawde nie bylo miejsca na pralke, tym bardziej, ze jak wiadomo pralka musi byc gdzies blisko dostepu do wody.
-- No faktycznie, miejsca stojacego na pralke to Ty nie masz... ale moglabys ja podwiesic tutaj - powiedziala wskazujac na miejsce w jadalni nad wysepka.
Nie pamietam czy zareagowalam i jak, wiem, ze Baska zyje do tej pory, wiec nawet jesli zareagowalam to chyba nie odgryzieniem jej glowy.
Dlaczego pisze o tym?
No wlasnie, bo przeciez mialo byc o ludzkiej naturze;)
I taka wlasnie jest ludzka natura, ze wszyscy mamy tysiace rozwiazan na cudze zycie, mimo, ze bardzo czesto nasze wlasne lezy odlogiem i domaga sie zagospodarowania w trybie natychmiastowym.
Duzo latwiej jest jednak radzic innym, nawet jesli o te rade nie prosza.
Obserwuje nasze zycie blogowe, kazdy/a z nas pisze o "czyms" czesto tym "czyms" sa konkretne sytuacje zaistniale w naszym zyciu. Piszemy o nich w wiekszosci jako wiadomosc, lub ku pamieci, lub piszemy, bo skoro pisze sie bloga, to do diaska, o czyms trzeba pisac.
A w komentarzach dostajemy rady, o ktore wcale nie prosimy i az sie mnozy od "zrob tak, stan tu, przewies tam, powiedz co myslisz...itp, itd"
Moze nie jest to grozne dopoki w gre nie wchodza powazne sytuacje zyciowe, ale czesto chodzi o konkretne zycie osoby, lub nawet kilku osob i to jest lekko przerazajace.
Sama wiem, ze jestem winna takiego postepowania, chociaz przyznam, ze sie staram i pilnuje, ale wiadomo czlowieka kusi, zeby podpowiedziec i ulegam i podpowiadam, a potem mam czkawke.
Staram sie te moje podpowiedzi chociaz ubrac w inne szaty, wiec pisze "ja w podobnej sytuacji robilam tak, lub tak" albo pisze "moim zdaniem" albo "ja bym..."
W ten sposob wyrazona rada, mam wrazenie jest nieco delikatniejsza bo jest wyrazeniem mojej subiektywnej opinii a nie nakazem, a w koncu jest notka i pod nia mozliwosc dodania komentarzy po to zeby mozna sobie bylo podyskutowac.
Ale mimo wszystko mam watpliwosci, bo sama wiem, ze jak o czyms pisze to pisze dla samego pisania, dla mozliwosci podzielenia sie moimi wrazeniami, moimi obserwacjami i niekoniecznie oczekuje rady.
A ze czasem potrzebuje konkretnej pomocy, to pisze o tym i prosze, tak jak to bylo w prosbie o poprawianie moich bledow ortograficznych. I jestem bardzo wdzieczna wszystkim, ktorym sie "chce" zwrocic mi uwage, ze znow cos zle napisalam. Oczywiscie znikoma czesc tych poprawek uznaje czasem za "przesadzona" i wtedy nie poprawiam, ale zawsze doceniam chec zwrocenia mi uwagi, bo sama o to prosilam.
No i prosze, wyszlo mi na to, ze ta moja dzisiejsza "staro-noworoczna" notka konczy sie postanowieniem;)
Moze to i dobrze, bo skoro nie mam planow na Nowy Rok, to powinno byc latwiej skupic sie na postanowieniach;) Wiec niech tak bedzie, postanawiam, ze bede bardzo ostrozna z "radzeniem" innym jak powinni postepowac w konkretnych sytuacjach.
Idealny przyklad czlowieka, ktory nigdy nie "radzi" mam w domu.
Wspanialy jest jedynym czlowiekiem jakiego znam, ktory nigdy, ale to nigdy nie wtraca sie ze swoimi radami. Nawet jak go bardzo kusi, to pyta "czy moge powiedziec co ja bym zrobil?" i wcale sie nie obraza jak w odpowiedzi uslyszy "nie" i wcale nie krzyczy na odchodne:
-- Ale mimo wszystko kup se futon!!! 

32 comments:

  1. no bo taka to natura czlowiecza, malo tolerancyjna dla innosci blizniego.

    ReplyDelete
  2. b.--> No wlasnie:) Najciekawsze, ze razi nas to u innych a sami popelniamy ten sam grzech bez mrugniecia okiem;)))

    ReplyDelete
  3. tia, prędzej zobaczysz zapałkę w ogrodzie sąsiada niż belkę w swoim;) czy jakoś tak;)
    Na marginesie - jak możesz nie mieć futonu? ;))

    ReplyDelete
  4. Powinnaś przestać ludziom radzić żeby nie dawali rad! Ja na Twoim miejscu kupiłabym ten futon ;).

    Co to w ogóle za maniera oglądania cudzych mieszkań? A tym bardziej krytykowania, co masz, a czego nie? Chyba to polski zwyczaj, bo tutaj spotkałam się z takim oglądaniem tylko jak ktoś kupił mieszkanie/dom i chwali się znajomym. Ale tylko wtedy.

    ReplyDelete
  5. Uwielbiam oglądać mieszkania, a domy to już pasjami, ale jęzor by mi prędzej odpadł niż miałabym komuś powiedzieć "musisz mieć pralkę" albo "koniecznie powinnaś kupić futon".
    To domena moich kochanych rodzinnych kobiet.
    Jak się urządzaliśmy w nowym mieszkaniu babki cierpiały katusze, bo nie dawałam się namówić na landszaft. Brak jeleni na rykowisku nad moją kanapą bardziej je męczył niż brak szafy.

    ReplyDelete
  6. Doprawdy nie wiem, jak ja do tej pory funkcjonowałam... bo też nie posiadam. Tego FUTONA;)))

    ReplyDelete
  7. Stardust, normalnie co notka, to się zastanawiam, czy nie masz córki, o której nie wiesz ;-) Niczego tak nie cierpię, jak rozmówcy, który tylko czeka, żeby rzucić "zrób tak, tak i tak".

    ReplyDelete
  8. Foka--> To sie nazwywa dalekowzrocznosc:)) Ja faktycznie jestem dalekowidzem;)

    ReplyDelete
  9. Aneta--> No ja jestem niereformowalna z tym mowieniem ludziom co maja robic, lub nie robic:)) Ogladac, to ja tez moge, ale chwale, bo wiadomo jak ktos ma urzadzone tak a nie inaczej to jemu sie wlasnie tak podoba, a ja tam nie mieszkam. To co komu do jemu? jak mowi Szeherezada:))

    ReplyDelete
  10. małgośka:) a ja mam szereg landszaftów. Wiesz, te dzieci nad strumyczkiem co je anioł stóz strzeże. Zamek nad urwiskiem, matkeboską częstochowską, Chrystusa z sercem poromieniującym i dwa kotki bawiące się muszką. Wszystko u Mamuta na dole. Górę ocaliłam.
    A "kup se futon" adoptuję na okoliczność.

    ReplyDelete
  11. Malgoska--> To ja mialam wlasnie takie kobiety dookola:)) To chyba doskonala terapia;))
    Ale landszaftu nie masz?? No popa to moze sobie sprawimy Ty landszaft a ja futon:)))

    ReplyDelete
  12. Nivejka--> I czasem sie pewnie zastanawiasz czego Ci w zyciu brakuje? to teraz wiesz:))

    ReplyDelete
  13. Zuzanka--> Bardzo bym sie cieszyla, gdyby mi sie jakas corka odnalazla:))) Ale nie jestem pewna, czy to tak dziala, bo moja Maman akurat zawsze najlepiej wiedziala co powinnam, zrobic, kiedy, jak i nawet z kim;)) To chyba jednak dziala na zasadzie przeciwienstwa:)) A corka mozesz byc, od przybytku glowa nie boli;))

    ReplyDelete
  14. do teraz nie znałam tego zjawiska, czyli futona. bo to drugie - wpierdzielania się bez pytania znam. tyle, że mnie też się zdarza. trochę tu jestem jak kali ;) (ale też się pilnuję - staram się w każdym razie ;)))

    ReplyDelete
  15. Odwodnik--> Jeszcze kilka landszaftow i mozesz otworzyc muzeum:)))

    ReplyDelete
  16. Spt--> Nie da sie wyeliminowac wtracania sie, czy tez radzenia. W ten sposob wymieniamy doswiadczenia zyciowe, w ten sposob chcemy uchronic bliskie nam osoby przed bledami, ktore sami popelnilismy wczesniej, lub tez podpowiedziec jakies mile doswiadczenia. To normalne, to ludzkie, pozadane i wskazane. Tylko sposob czesto wymaga weryfikacji. Jesli tylko potrafimy wypracowac w sobie tolerancje dla innych tak wysoka jakiej sami oczekujemy, jesli tylko porzucimy tryb rozkazujacy, jesli tylko nauczymy sie przekazywac "rady" jako niezobowiazujace opowiesci o sobie, to juz jest wielki sukces.

    ReplyDelete
  17. No wisz co Stardust? Pralki nie masz? kurna, to co ja tu robię?:)

    ReplyDelete
  18. Beata--> No nie mam, bo ja z kijanka do East River zapitalam:)) Widzisz z jakim elementem sie zadajesz? :-)))))

    ReplyDelete
  19. Chyba Twoja nozna dolegliwosc przelazla przez Wielka Wode i zagniezdzila sie na mojej prawej konczynie dolnej.... KUstykam od tygodnia! Ale razno wkustykam w Nowy Rok!
    Zycze Ci 365 radosnych dni bez futona!

    ReplyDelete
  20. Oj, Stardust...jakoś to wytrzymam, ratują Cie te skorupy w potrawach:)

    a na nowy Rok to Ci zyczę spokojnych klientek, duzych napiwków takiego dobrego humoru jaki masz:)

    ReplyDelete
  21. Faktycznie, większość gości i osób z boku namiętnie radzi, ustawia, planuje nam życie.
    Również ja staram się tego unikać, ale bywa jak to bywa - człowiek nie z żelaza jest, a z ciała :) I czasem ulegnie.
    Na szczęście można nad sobą pracować. Życzę zatem dotrzymania tego i innych ważnych postanowień w nadchodzącym roku!
    Serdeczności!

    ReplyDelete
  22. ja sobie wyobraziłam tę pralkę, podwieszoną w jadalni pod sufitem. Taką normalną pralkę co to potrafi pół łazienki przewędrować jeśli ma źle nóżki ustawione. No jak się tak miota podczas wirowania i obija o sufit. Masz mnie na sumieniu :) Albo raczej Baśka. :)

    ReplyDelete
  23. Ludź tak jest skonstruowany, ze uwielbia dawać rady, rady na wszystko bo on ten ludź znaczy jest najmundrzejszy na świecie i tylko jego pomysły i rady są korekt. znaczy się, że trzeba gonić i opierd... bo inaczej zostalibyśmy wchłonięci przez mundrość innych :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  24. Zgago--> Lo matku bosku z ktorego badz kosciola!!! Mam nadzieje, ze to nie to samo i ze szybko przejdzie. Ja wlasnie koncze miesiac po drugim zabiegu i ... jest lepiej, ale do dobrze to jeszcze kawalek drogi. Juz nie mam pomyslow co z tym kopytkiem czynic.

    ReplyDelete
  25. Beata--> Ja wiem, ze jak sie solidnie przyloze to jakos sobie poprawie imydz w Twoich oczach:)))

    ReplyDelete
  26. iw--> No czlek jest ino czlekiem, wazne zeby nie przedobrzyc;)

    ReplyDelete
  27. Ola--> Przyznasz, ze baba miala pomyslunek:))) Ja ja widzialam pozniej jeszcze chyba 2 moze 3 razy i zapowiedzialam mojej kolezance, ze to juz stanowczo wystarczy. Ponoc jak przyjezdza do NY to sie czasem dopytuje o mnie, ale Nina jakos z tego wychodzi obronna reka;))

    ReplyDelete
  28. Czarny--> Nie kropkuj, ulzyj sobie dobry czlowieku, tutaj mozna:))) Jak to mowia, ze dobrymi radami jest pieklo wybrukowane. I to prawda;)

    ReplyDelete
  29. Stardust no musi cos byc w tym miescie ;)
    Ale mom pytanie cosik tam na tym Time Square co rok tego samego spiewaja i hmm slyszalem ale se tlumaczyc nie umia.. Slyszec juz kilka razy slyszalem i zawsze gesia skora jak u barana welna.... jakies info ??

    ReplyDelete
  30. a nie kusiło cię nigdy, żeby ten futon se kupić??!! ;O)

    ReplyDelete
  31. Ja mam i uważam, że to materac nad materace i nigdy już z pewnością nie kupię innego. W końcu jestem wyspana. Fajnie, że można je już bez problemu dostać w Polsce, bo mój znajomy szukał pare lat temu i niestety ściągał z Belgii :(
    Kupujcie futony, to rewelacja!

    ReplyDelete
  32. Se kupiałam i się cieszę! Futon ma moc

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...