Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, December 7, 2009

Nie ma chlopaka nad strazaka!!

Byl taki okres w moim zyciu, kiedy bylam sama, znaczy sie "panna z odzysku" i bylo super, wspominam tamte czasy z duzym sentymentem, bo zawsze sie cos dzialo i nie mozna bylo narzekac na nude. Panna z odzysku, to calkiem fajna fucha jesli sie do tego podchodzi z humorem i rezerwa, a ze ja podchodze z humorem i rezerwa do zycia generalnie, to nie narzekalam.
Mialam tez kilka kolezanek z tej samej kategorii i czasem spotykalysmy sie razem w celu opracowania nowych taktyk poznania pci przeciwnej, bo tylko przeciwna pciom bylysmy zainteresowane.
Niektore pomysly mozna bylo zaliczyc spokojnie do kategorii ekstremalnych.
Pamietam np. jak Ruda wymyslila, ze dobrym sposobem na poznanie kandydata na meza moze byc poszukiwanie go na cmentarzu. Uzasadniala to faktem, ze jeszcze cieply wdowiec jest z reguly mezczyzna nie umiejacym zyc w samotnosci, czyli sklonnym do zawiazania kolejnego supla malzenskiego.
Pomysl padl ze wzgledu na ducha zmarlej zony, bo i co z takim zrobic, jak bedzie ciagle wzdychal do wspomnien? jak konkurwoac ze swietoscia zmarlej?
Duzo latwiej konkurowac z byla zona, bo sam fakt, ze jest "byla" swiadczy o jej niedoskonalosci.
Co prawda zagladala nam bezlitosnie w oczy swiadomosc o naszej wlasnej niedoskonalosci, ale na zasadzie "kazda BYLA jest inna" mozna bylo to jakos przetrawic.
Zreszta MY bylysmy doskonale, to nasi EXowie byli towarem zbrakowanym:))
Najlepszy pomysl miala Lilka zwana przez nas Lyla.
No wiec Lyla wypatrzyla, ze w zawodzie strazackim jest wielu przystojnych mezczyzn.
Wysocy, muskularni, odwazni.. itp no slowem "nie ma chlopaka nad strazaka".
Ale co zrobic z ta wiedza? Isc do jednostki i pytac o wolnego, przystojnego strazaka?
Lyla wymyslila, ze mozna by zrobic taki mini pozar, takie cos niegrozne, co nie spowoduje zadnych obrazen ciala i zniszczen w sprzecie, ale wystarczajaco duze zeby zadzwonic po straz.
Nie powiem, pomysl wygladal na wart wprowadzenia w czyn.
Juz kombinowalysmy jakby tu sie zebrac razem, wszystkie piekne, odstrojone, swiezy makijaz, swiezy kolor bez odrostow, szpilki, i nawet nastrojowa muzyka i nagle moze sie np. zajac obrus od swiecy.
Najlepiej to nawet zadzwonic po straz zanim sie ten obrus "zajmie" a zajac go w momencie kiedy strazacy beda juz pukac do drzwi. No wszystko, zeby tylko te szkody pomniejszyc.
Panowie wejda z sikawkami, a jakze, w pelnym rysztunku, my wystraszone piszczace, bo kobieta wystraszona MUSI piszczec... a potem to sie juz jakos samo zalatwi.
Scenariusz byl jak widac, owszem, owszem i nawet moze bylby i wprowadzony w zycie, gdyby nie fakt, ze pewnej soboty wedle poludnia zadzwonila Lyla i jak tylko podnioslam sluchawke to zawrzeszczala:
-- Kurwa!!! Wszystko na nic!!!
-- Co sie stalo? o czym Ty mowisz?
-- O strazakach, ja pierdole, caly plan poszedl sie wlasnie jebac - zalkala zalosnie.
-- Jak to poszedl sie jebac? ze niby co?? rozwiazali straz pozarna? to moze...
Juz mialam dodac, ze moze sie przerzucimy na policjantow, tez niezle chlopaki, ale Lyla okraszajac soczyscie opowiesc kurwami i choojami opowiedziala co nastepuje.
Wstala rano, a znajac Lyle to nie bylo to tak skoro swit rano, tylko wstala jak juz dzieci sie glosno dopominaly o sniadanie. Wkurwiona poszla do kuchni robic jajecznice i jak robila te jajecznice, to okno w kuchni bylo otwarte i jak zawial wiatr to sie zajela firanka od palnika kuchenki. A ze Lyla byla jeszcze mocno nieprzytomna, to zauwazyla dopiero w momencie jak od firanki zaczela sie palic szafka kuchenna.
Starszy, 8 letni syn zadzwonil po straz, Lyla rzucila sie z recznikiem kuchennym na te szafke, dzieci wrzeszczaly, jajecznica zweglona na kuchence. Opowiesc zakonczyla slowami:
-- I w momencie kiedy szesciu wymarzonych, silnych i zdrowych strazakow weszlo do mieszkania, ja stalam w gaciach i rozciagnietej T-shirt, boso, bez stanika i z usmolona morda zamiast makijazu!!! Bo z tej rozpaczy, jak sie zorientowalam, co sie stalo, to se spocona gebe tym recznikiem otaralam. Sadzami rozumisz!!! Kurwa!!!! Jakby malo bylo obciachu!!! - wyla juz teraz na caly gwizdek, bez zadnych zahamowan.
Przyznam, ze w tej sytuacji nie bylo jej nawet jak pocieszyc.
Tym sposobem Lyla polozyla na lopatki caly plan, ktory zreszta sama uknula.
Jakis rok, moze poltora pozniej wrocilam do domu z pracy i zaraz zasiadlam przy telefonie, bo zadzwonil znajomy z Upstate, znajomy, z ktorym swego czasu przegadalismy cale godziny na telefonie.
Tak tez bylo tym razem, gadalismy jak najeci, kumpel opowiadal historyjki z zycia wziete, a ja rechotalam jak zaba. Zupelnie nie zwracalam uwagi na fakt, ze w czasie naszej rozmowy musialam kilkakrotnie przemieszczac sie po calym mieszkaniu, bo a to cos wylo, a to znow jakies inne halasy. Tak spedzilismy gadajac prawie 2 godziny, kiedy w pewnym momencie ktos zapukal do drzwi wejsciowych. Troche bylam zaskoczona, ale pukanie bylo tak mocne i zdecydowane, ze odruchowo otworzylam.
Przede mna po drugiej stronie drzwi stal... przystojny strazak, z helmem pod pacha... szczeka opadla mi do pasa i tylko uslyszalam jak powiedzial:
-- Chcialem tylko zameldowac, ze juz jest wszystko w porzadku i nie ma zadnego niebezpieczenstwa, jesli chcesz to mozesz wyjsc na korytarz.
-- Wyjsc na korytarz...niebezpieczenstwo? - zupelnie nie mialam pojecia o czym on mowi.
-- O!! To Ty nawet nie wiesz? byl pozar w zsypie na smieci i oglaszalismy przez megafony, zeby nie wychodzic - wyjasnil odslaniajac w usmiechu rzad pieknych zebow i znaczaco patrzac na telefon, ktory ciagle trzymalam w rece. Po czym uklonil sie, zalozyl helm i poszedl.
Mialam tego wieczoru pelny makijaz, ladna fryzure i calkiem przyzwoite ubranie, tylko kurwa, ten telefon, z ktorego wydobywalo sie meskie "halo, halo"
Ja pierdole!!! zaklelam siarczyscie.
Strazak nie byl nam pisany, ani mnie ani Lylce..
Lylka pare lat pozniej wyszla za maz za policjanta. Tez mundurowy;))

48 comments:

  1. O kurna, ale się uśmiałam. Hahahhahahah. Miałyście plany jak nastolatki. A Ty wyszłaś za mundurowego?
    JAk ja Cie lubię czytać!

    ReplyDelete
  2. Za mundurem widać nie tylko panny sznurem...;) Coś w tym jest... Moje ślubne szczęście też paraduje w mundurze;)

    ReplyDelete
  3. Pffff, nie tylko na Strazakow jest polowanie... na nas tesz poluja ;)

    ReplyDelete
  4. czy tobie tez sie trafil mundurowy?:))))))))

    ReplyDelete
  5. A myślałam, że tylko ja mam dziwne pomysły :-D

    ReplyDelete
  6. Kasiu--> Nie wyszlam za mundurowego, ale Lyla tez sie ze swoim pozniej rozwiodla:)))

    ReplyDelete
  7. Nivejka--> Ani chybi cus w tym jest:))

    ReplyDelete
  8. Szeherezado--> Strazaki som chlopoki jaki ciostka:))

    ReplyDelete
  9. Diesel--> Wiem, na Was tez poluja, ale nie musza wzniecac pozarow:)))

    ReplyDelete
  10. Gullviva--> No nie, moj nie jest mundurowy. Wiesz jak juz mi nie bylo pisane, to i nie mam:((

    ReplyDelete
  11. Ata--> Na brak pomyslow, szczegolnie glupich to i teraz nie narzekam:))) Taka natura:)))

    ReplyDelete
  12. zaHamowan :-)
    Dobre! Muszę mojej kumpeli podsunąć pomysł na jakiś mały pożar. Tylko że ona dopiero co się urządziła w nowym mieszkaniu, wszystko świeżutkie...

    ReplyDelete
  13. Batumi--> Dzieki:)
    To moze kolezanka zrobi maly pozar gdzies indziej:)))

    ReplyDelete
  14. Dobrze, że nie planowałyście napadu na bank :)))))))))))

    ReplyDelete
  15. Dziękuję za poprawę humoru,,,policjanta nie chcę,,ale może strażak,,,hym

    ReplyDelete
  16. Stardust a lekarze w mundurkach nie chodzom?

    ReplyDelete
  17. Malgośka, bo bankierzy nieprzystojni?

    ReplyDelete
  18. Bankierzy może urodziwi, ale stardustowe Ocean's Eleven troszku pechowe :)

    ReplyDelete
  19. Jezusmario, chodzą lekarze w mundurach. W galowych marynarki wojennej. O krystuuuuuusie.
    :-)

    ReplyDelete
  20. Malgoska--> Nie no na napad na bank nie bylysmy wystarczajaco zdesperowane:)))

    ReplyDelete
  21. Izza--> To planuj:) Mozesz skorzystac z naszego planu, a nuz zadziala:))

    ReplyDelete
  22. Beata--> Lekarze, to chyba raczej w fartuchach posuwaja, nie? Zreszta mnie akurat nigdy nie zalezalo tak bardzo na mundurze, to i nie mam:))

    ReplyDelete
  23. Beata i Malgoska--> Cos mi sie zdaje, ze na porzadnym bankierze i tak bym lepiej wyszla finansowo niz na naukowcu, ktorego mam:)) Ale pod kazdym innym wzgledem jednak wole mojego naukowca;)

    ReplyDelete
  24. Sze--> Lo matulu, znow sie przy Tobie czegos nowego dowiaduje:))

    ReplyDelete
  25. Dwa razy się smiałam. Raz jak sama czytałam a drugi, jak czytałam mojej Młodej.
    :-))))))))

    ReplyDelete
  26. Ruda ja czytałam babce, uśmiała sie bardziej niż na dr. Martinie (Star to komplement był:)))

    ReplyDelete
  27. rewelka, słowo daję. Ale pomyslowe z Was dziewczyny były. Tylko nie jestem pewna, czy taki mąż strażak to najlepszy pomysł- można wcześnie wdową zostać, dosc niebezpieczne zajęcie.
    Milego, :)

    ReplyDelete
  28. Anabell, znając Stardust wymogłaby na nim, żeby na centrali strażackiej pracował:)

    ReplyDelete
  29. Ruda--> Wesole mialam zycie i mam, bo ja bez humoru bym umarla. Jak sie nie ma z czego smiac, to sobie sama dostarczam rozrywki:))

    ReplyDelete
  30. Malgoska--> Tylko jutro nie pisz, ze babce odbilo po dzisiejszej lekturze. Nie biore na siebie zadnej odpowiedzialnosci za to:))

    ReplyDelete
  31. Anabell--> Bycie strazakiem jest niebezpieczne? a listonoszem lepiej? Kochana ZYCIE jest niebezpieczne i jest udokumentowane, ze w 100% przypadkow konczy sie smiercia;))

    ReplyDelete
  32. natchnęło mnie że siedzę i jojczę zamiast burzę mózgów zrobić! no! się zagrzałam do walki i - może-coś-zdemoluję (to straz miejska przyjedzie! ;))))

    ReplyDelete
  33. Stardust >>> ale mozna zamowic 20 skrzynek wina i poprosic o dostarczenie na 5'te pietro :D
    Na przyklad... i potem prubowac te wino czy jeszcze dobre lub to co sie zamowilo ;)

    ReplyDelete
  34. Spt--> Bo grunt to zyc pelnia zycia i nie tracic nadziei:)) Ja tam nigdy nie wierzylam w "siedz w kacie, znajda cie", moze to dzialalo w czasach mojej prababki, ale ja jestem kobieta czynu;)) Zawsze lubilam wziac sprawy w swoje wlasne rece;)))

    ReplyDelete
  35. Diesel--> Mozna, tylko jak to wino mialoby byc probowane z dostarczycielem, to ja sie nie pisze;)) Wiesz, takie dostawy przychodza tragarzami, czyli owszem muskuly sa, ale pogadac to juz nie bardzo jest z kim:))) A wiesz mimo wszystko lubie ciekawe dyskusje:P:P

    ReplyDelete
  36. Dizejka--> Witaj:)) No czasem miewam takie rozne...;))

    ReplyDelete
  37. Niezła dyskusja się wywiązała. Uśmiałam się. Z rana poprawiasz mi humor. Podziwiam takich ludzi jak Ty, pełnych poczucia humoru.Niestety jestem typem malkontenta.Twój blog to dla mnie ogromna radość.Pozwala mi się uśmiechnąć.

    ReplyDelete
  38. hihihihi;))))
    Poprawilaś mi nastój ;)
    jak to życie potrafi płatać psikusy:))))
    ale tak sobie pomyślalam że żeby costam między strażakiem zaiskrzyło,to powinien was WYNIEŚĆ na ręcach swych potężnych z pozaru na ten przyklad:))
    a taki tam zajęty obrusik to nie bałdzo:)))

    ReplyDelete
  39. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
    albo wziaść bachory i zorganizować wycieczkę do remizy !!!! :)))

    ReplyDelete
  40. Jezusmaria. Szpital Marynarki Wojennej w Gdańsku, mundur galowy, ojezusmaria. Od święta i wielkiego dzwonu, ale jednak chodzą. Lądowi pewnie też są, ale nie u nas.

    :-)
    Ojezusmaria!

    ReplyDelete
  41. są lądowi Sze - są. mój ojciec jest lądowy. i dużo mam takich "wujków" ;)

    ReplyDelete
  42. Tuv--> Zawsze mozna zaczac od zajetego obrusika;)) natomiast pojscie z dzieckami do remizy (zupelnie zapomnialam ze takie slowo istnieje) to takie "normalne":)) a tu chodzi o to zeby zycie bylo pelne emocji, dramatu i komedii przede wszystkim:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...