Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, December 20, 2009

Ocipialam

Nie ma innego, bardziej adekwatnego okreslenia niestety, wiec czytacze o wrazliwych uszach (Beata) musza wybaczyc. Jak przyjechalam do Stanow to mieszkalismy u pani Victorii, ktora byla polskiego pochodzenia i bardzo smiesznie mowila po polsku. Wiec Victoria powiedzialaby "ty zupelnie rozum pogubila", ja w skrocie natomiast mowie, ze ocipialam:)
A wszystko przez ten francowaty kryzys!!!
Jak wiecie, albo nie chcecie wiedziec :) moj biznes lezy na czterech lopatkach i zdycha, smiercia powolna. Gdyby nie Wspanialy to juz dawno bylabym na ulicy, albo pod brooklynskim mostem, a tak to jakos zyje.
Ja pracuje w sumie na utrzymaniu tego bajzlu, ale nie chodzi o narzekanie, bo to ostatnie o czym chcialabym pisac. Wiec kilka miesiecy temu zadzwonila do mnie jedna z moich klientek i zapytala, czy moze mi podeslac kolezanke z pracy, ktora ma jakies problemy ze skora. Rozmowa telefoniczna daje mniej wiecej ten sam efekt co seks przez sciane, wiec powiedzialam, ze owszem niech przyjdzie.
Przyszla, polowa brody rozogniona, bo wiadomo, ze grzebala w tym.
Dalam jej jakies mazidla na zlagodzenie i wyslalam do domu z przykazem, ze jak ten stan nie ustapi do rana, to musi niestety isc do dermatologa.
Wychodzac obiecala, ze kiedys wpadnie na czyszczenie skory i woskowanie.
Do tej pory byla cisza.
W piatek jak wrocilam z pracy zastalam email od Jill (tak ma na imie) z zapytaniem czy moze przyjsc w sobote. Odpisalam, ze nie, bo ten budynek jest zamkniety w weekendy, wiec ja tez nie pracuje.
Zaproponowalam poniedzialek, wtorek lub srode i zaznaczylam, ze moze byc po pracy. Jill na to odpowiedziala, ze pracuje ostatnio do godziny 19tej a czasem i do 20tej, wiec nie bardzo wie, czy moge ja tak pozno przyjac.
I co ja zrobilam?
Oczywiscie sie zgodzilam!!!
Kurwa mac!!! bede miala ciezki dzien, bo ten poniedzialek to dorzucilam extra, zeby baby zdazyly przyjsc przed swietami, wiec bede pracowac jutro i w nastepny poniedzialek, przed Nowym Rokiem.
Rano na 9ta ide do znachora, od 12tej mam normalnie klientki do godziny 16tej i potem bede czekac, az ona sie pojawi. Ja pierdykam, ale sie urzadzilam!!!
Moglam przeciez pojechac w sobote, bo i tak mam mozliwosc wejsc do budynku, ale mi sie nie chcialo, bo w sumie jechac tylko dla jednej osoby, to jakos mi sie nigdy nie chce, stad wypalilam z tym poniedzialkiem.
Obiecala, ze postara sie przyjsc najwczesniej jak bedzie mogla, ale to nie znaczy, ze bedzie mogla.
Wszystko przez pierdolony kryzys, bo w normalnej sytuacji nie zgodzilabym sie, a tak to czlowiek niestety musi pracowac nie wtedy kiedy sam chce, tylko wtedy kiedy jest potrzebny.
W przypadku Jill akurat zalezy mi tym bardziej, bo to nowa krew, no taka swieza transfuzja.
Dobrze chociaz, ze na czas oczekiwania moge sobie uciac solidna drzemke, bo inaczej to bym tam oszalala.
Musze przestac o tym myslec, bo nic to nie zmieni, a niepotrzebnie sie nakrecam.
Nie takie rzeczy sie przezywalo, wiec i tym razem dam rade.

Dopisane tuz przed 19ta:
Wlasnie dostalam telefon od sekretarki znachora, ktoren odwoluje jutrzejsza moja wizyte, bo wylecial byl na weekend (nie wiem gdzie) i nie moze wrocic, bo loty odwolane.
Uffffffffffffffffffff przynajmniej nie bede musiala po omacku brac prysznica, tylko moge spoko wypic trzy kawy przed.

39 comments:

  1. Nie da się ukryć, że sytuacja na rynku usług wszelako-rozmaitych jest niestety nadal nieciekawa. Potraktuj to jako długoterminową inwestycję - może klientka, której robisz tę przysługę, podeśle Ci kolejne klientki, a tamte później też?

    ReplyDelete
  2. Salon--> Milo Cie znow widziec:)) Opisanym przez Ciebie sposobem caly czas budowalam i buduje klientele. Z mojego doswiadczenia wynika, ze "word of mouth" to najlepszy sposob:) Ale nie jest latwo. Nic, jakos to przezyje:))

    ReplyDelete
  3. nie mysl o tym, przespisz sie troche, moze troche poczytasz i bedzie ok.

    i zmien zdarzyc na "z" z kropka :)

    ReplyDelete
  4. Poniedziałek to ogólnie nielubiany dzień, nawet bez kryzysu.
    Wyrażam empatycznie zrozumienie dla Twej niekomfortowej sytuacji i w ogóle pozdrawiam Cię po mej długiej nieobecności :)
    Przeczytałam tylko ostatnią notkę, bo mam znaczne zaległości w czytaniu i nie wiem, jak ja się wyrobię...:(((

    ReplyDelete
  5. Poniedziałek to ogólnie nielubiany dzień, nawet bez kryzysu.
    Wyrażam empatycznie zrozumienie dla Twej niekomfortowej sytuacji i w ogóle pozdrawiam Cię po mej długiej nieobecności :)
    Przeczytałam tylko ostatnią notkę, bo mam znaczne zaległości w czytaniu i nie wiem, jak ja się wyrobię...:(((

    ReplyDelete
  6. b.--> Wiem ze dam rade, ale to upierdiwe jest. Ale juz sie troche pozmienialo, wiec jest lepiej:)))

    ReplyDelete
  7. Ta podwójna Maria (pardon!)to ja - Kwoka, zalogowana przez mą drugą,nową pocztę Gmail, czego nie zauważyłam od razu i sama się wielce zdziwiłam. Aktualnie się przelogowałam na poprzedni zapis i zobaczę zaraz, z jakim skutkiem.

    ReplyDelete
  8. Kwoko--> Tak sie domyslilam:)) i bardzo sie ciesze, ze znow jestes!!! I bedziesz witac Nowy Rok bez starych klopotow!!!!

    ReplyDelete
  9. A Ja Ci zyczę dużej ilości 'nadzianych" klientek w Nowym Roku,,,mam nadzieję,że twój interesik będzie się kręcił.

    ReplyDelete
  10. no, czas świat i sylwester to chyba jakiś większy ruch u ciebie być powinien.Do tego taki ładny gabinet;).
    Życzę grafiku napchanego po margines ;)

    ReplyDelete
  11. o. czasami chciałabym móc się przespać w mojej robocie, albo chociaż poleżeć.
    Stardust, spokojnie :) poniedziałek przeleci i ani się nie obejrzysz, będą święta!

    ReplyDelete
  12. oooo i tak sobie myślę że ten Wspaniały to idealnie wpasował sie w sytuację;).
    Taki najsympatyczniejszy prezent od losu:)

    ReplyDelete
  13. Nie ma tego złego...;) Rynek rządzi się swoimi prawami i po kryzysie zawsze przychodzi hossa;)))

    ReplyDelete
  14. Izza--> Dzieki;) Krecic to on sie kreci tylko ze dokladnie na takich samych obrotach jak ekonomia tego kraju:))))

    ReplyDelete
  15. Tuv--> Nie wiem czy zrozumialas co napisalam, bo przeciez dlatego wlasnie bede pracowac do poznej nocy, ze JEST ruch. Fakt, ze bede miala ze 3 godziny przerwy to juz zupelnie inna sprawa. Ale z drugiej strony przeciez ja normalnie w poniedzialki nie pracuje, wiec chyba nie ide tam zeby siedziec i nic nie robic:))))
    A co do Wspanialego jako prezentu od losu, to sie juz absolutnie nie zgadzam, wrecz warcze na takie porownanie. NIKT tu nie jest PREZENTEM. Jestesmy ze soba nie dlatego, ze potrzebujemy, tylko dlatego, ze CHCEMY, a chcenie rowniez nie ma nic wspolnego z finansami. Ja ciagle zarabiam na wlasne waciki, mimo, ze Wspanialy placi rachunki, ale chyba jest wiecej mezow, ktorzy placa rachunki za utrzymanie domu:)))))
    Tosmy sie nie zrozumialy:))))))))

    ReplyDelete
  16. Bere--> Fakt mam ten komfort, ze moge sobie polezec;) Wlasnie czytajac Twoj komentarz uswiadomilam sobie jak ciezko byloby mi teraz podjac prace bez mozliwosci polezenia:))))

    ReplyDelete
  17. Nivejka--> Masz racje, takie sa dokladnie prawa rynku, trzeba tylko cierpliwie przeczekac ten czas;))

    ReplyDelete
  18. Faktem jest, że w kryzysie człowiek godzi się czasem na rzeczy, których nie podjąłby się w zwykłych warunkach.
    Mam nadzieję, że tam nie zamarzniesz czekając na klientkę :)
    Ja mam też teoretycznie godziny pracy do 17, ale jak dobry klient bywa, że przyjmuję o wielu innych nienormalnych porach.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  19. iw--> Dokladnie tak to jest, czlowiek musi w tej sytuacji byc elastyczny. No i nie bede czekac na usluge rzedu $30, tylko ta kobitka chce powazne zabiegi, wiec mi sie ze tak powiem oplaca:))) Nie zmarzne:) Na ogrzewanie w budynku nie mam co narzekac, a i koce takie milutkie posiadam i poduszka jest. Dam rade.

    ReplyDelete
  20. Kochana Star, Klient nasz Pan i rozumiem że jęczysz bo też bym okropnie jęczała i dokładnie tak samo zostałabym dla kobity. Po prostu uroda "swojego" :)

    ReplyDelete
  21. no wlaśnie, własnie "nasz klient, nasz pan" jak to się mówi - ale zobaczysz , ze to na pewno zaprocentuje, czego Ci życzę w przyszłym roku:)

    ReplyDelete
  22. Stardust..., no, Stardust...kryzys ma (czasami) swoje prawa:)
    Jednak mam nadzieję, że powoli zaczniesz zarabiac na waciki:) w sumie, najwazniejsze, że człowiek robi to co lubi:)

    ReplyDelete
  23. Spt--> Bo taka juz nasza uroda, ale co sobie pojeczymy to nasze:)))

    ReplyDelete
  24. Mada--> Ja to wszystko wiem, co nie znaczy, ze nie chcialabym, zeby zaprocentowalo juz teraz, od razu:)))

    ReplyDelete
  25. Beata--> Na waciki to ja zawsze zarabialam i teraz tez mi wystarcza, tylko ogolnie jest dupnie:))) To nie te czasy, kiedy klientki zapisywaly sie na liste oczekujacych. Teraz jest taki czas, ze jak czlowieka chca o 3 w nocy, to tez pewnie bym sie zgodzila:)))

    ReplyDelete
  26. Gdyby mnie ktoś chciał o 3 w nocy...to też bym sie zgodziła...

    ReplyDelete
  27. A ze mnie taki len, ze o trzeciej w nocy nie zgodzilby sie na nic, no chyba... chyba

    ReplyDelete
  28. ja może trochę nie na temat, ale chciałam zauważyć, że masz fajną fotę na górze bloga ;O)

    ReplyDelete
  29. Marketing szeptany jest w usługach bardzo ważny. Dlatego opłaca sie zosta w pracy i ją obsłużyc.To zaprocentuje.Co do kryzysu, to podobno swiat wychodzi a Polska to wogóle w niego nie wpadła. :-)

    ReplyDelete
  30. Czego sienie robi dla biznesu. Tym bardziej, ze, jak twierdzisz, lezy na lopatkach;)

    ReplyDelete
  31. Uroki bycia zależną od klienta. Niefajne uroki, dodam. A szeptana reklama jest najlepsza jaka tylko może być :-)

    ReplyDelete
  32. Beata--> Tez masz godziny przyjec rozregulowane:)))

    ReplyDelete
  33. Kokliko--> Alez Ty masz zycie nocne i to czasem calkiem bogate:))) Moze uda mi sie uszczknac kawalek dzisiejszej nocy;))

    ReplyDelete
  34. Evek--> To zdjecie jednej z wystaw domu handlowego Bergdorf Goodman przy 5 aleii. Szkoda tylko, ze robione wieczorem i kamera tez "taka sobie". Mimo wszystko tak mi sie ta wystawa spodobala, ze wstawilam:)) Dziekuje za mila uwage.

    ReplyDelete
  35. Kasiu--> Cieszcie sie, ze nie wpadla, a my sie jakos wygrzebiemy:))) przeciez nie mozna siedziec w tym dolku po wieki:)))

    ReplyDelete
  36. Athi--> Lezy, w porownaniu z tym co bylo jeszcze tylko 5 lat temu. Ale w porownaniu z tymi co sie juz pozamykaly to prosperuje:))) Kwestia patrzenia, jak zawsze.

    ReplyDelete
  37. Sze--> Ogolnie to nie mam na co narzekac, pracuje 4 dni w tygodni w godzinach jakie chce, to jest sam miod. No w takich okresach przedswiatecznych to sa specyficzne sytuacje.
    Tez uwazam, ze reklama szeptana jest najlepsza, nie ma niespodzianek, polecony klient to juz niejako znany klient. Mialam te jedna znikad co to niedawno opisywalam. Kosztowala wiecej zdrowia niz bylo z tego zysku.

    ReplyDelete
  38. zdjęcie ma klimat! i jest takie .... nowojorskie ;O)jak dla mnie przynajmniej.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...