Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, December 25, 2009

Wigilijna glupawka

Moi jeszcze spia, wiec ja cichutko buszuje po necie i musze, musze koniecznie to zapisac, poki swieze, bo nie ma nic gorszego niz wyplowiale wspomnienia.
Tradycji w tym roku powiedzialam "dosc" i postanowilam, ze od tego roku tradycja swiateczna beda usmiechniete, radosne mordy przy stole, a nie zarcie. Tym sposobem zamiast tradycyjnych dan wigilijnych wybor padl na paelle z owocow morza, bo jednak nie stac mnie na tak szokujace zmiany jak stek z jagnieciny. Z przystawek zostawilam tez sledzie, ale poszlam na latwizne i zrobilam je tylko w occie i oleju, czyli te dwa rodzaje, ktore u mnie w domu najbardziej ida.
Rano wyslalam Wspanialego z lista po zakupy, oczywiscie najwazniejsze na liscie byly owoce morza, czyli krewetki, mule, scallops i malze.
-- Nie napisalas ilosci przy tych owocach morza - powiedzial Wspanialy zerkajac na kartke.
-- Kryste! Jak ja mam Ci napisac ilosci? robimy paelle tylko na 3 osoby, to chyba mozesz sam zadecydowac. Pamietaj tylko, ze skorupy tez waza, wiec moze z tymi malzami i mulami to licz na sztuki.
Pojechal, a ja zabralam sie za krem do tortu makowego.
Po 2 godzinach wrocil z 1/2kg krewetek, tylez samo scallops (nie znam polskiej nazwy), ale az 1kg muli i tylez samo malzy. Ja pierdykam!!! Z tego bedzie paella na 16 osob.
Ale nie powiedzialam nic, bo i co moglam powiedziec? pierdolnelam wszystko do lodowki i robilam dalej swoje. Wspanialy oddal sie tez swoim obowiazkom, czyli dopucowywaniu otoczenia.
Za chwile zadzwonila corka z ... uwaga, uwaga... zaproszeniem na Wigilie!!!
Bo corka Wspanialego wyszla za maz za luterana i obchodza podwojne swieta.
Ja spokojnie oblepialam tort kremem, chociaz przyznacie, ze ciezko zachowac spokoj, jak ktos na 10 godzin przed kolacja zaprasza was... na kolacje wigilijna.
Ale co tam, nie moj cyrk, nie moje malpy, ja sie nie wtracam dopoki nie musze.
Z tym tylko, ze moj Wspanialy zawsze zadba o to zebym musiala:)))
Wlasnie zaslonil reka telefon i pyta:
-- Czy Y i T moga przyjsc jutro na obiad?
-- Moga, ale jak oni moga, to niech tez przywioza matke T, przeciez nie zostanie kobieta sama.
Nie powiem, z letka sie we mnie zagotowalo, ale co tam Bog sie rodzi moc truchleje...
Na drugi telefon zadzwonil Potomek z wiadomoscia, ze wlasnie odebral paczke z ciastkami od swojej kolezanki z Virginii, to przyniesie te ciastka i rolade orzechowa.
-- A skad ta rolada? -  zapytalam
-- Jak to skad? od tej samej kolezanki
-- Dobra, mniejsza o szczegoly, przyjedz, wiesz, ze nie musisz nic przynosic, ale jak chcesz to juz Twoj wybor.
Zaczelam wlasnie podpiekac platki migdalowe do dekoracji tortu, kiedy zadzwonila moja komorka. Zerknelam, to juz trzeci raz ta sama klientka, wiadomo Zydowka, ale czy to tak ciezko jest zauwazyc Christmas w tym miescie? Wkurwilam sie i odebralam slowami:
-- Ariana, ja mam SWIETO!
-- Ooo, Stardust, ja bardzo przepraszam to kiedy moge do Ciebie zadzwonic?
-- W poniedzialek - warknelam i sie wylaczylam.
Nozesz kurwa jego mac!!! W sobote, to ona nawet telefonu nie odbierze, a do mnie dzwoni w Wigilie!!!
Teraz dopiero zobaczylam, ze w miedzyczasie Wspanialy zakonczyl rozmowe z corka i tanczy z odkurzaczem.
-- To czy oni przychodza jutro? - zapytalam, bo chyba raczej dobrze byloby wiedziec, co obiad na 3 osoby to nie na 6.
-- Nie wiem.
-- Nie wiesz!! A kiedy bedziesz wiedzial? pojutrze?
-- No, ona zadzwoni jutro rano.
Gowno sie we mnie zagotowalo, ale wiadomo ja jestem ZEN!!! pierdolony ZEN to tylko wymamrotalam pod nosem "nic nie jest w stanie wyprowadzic mnie z rownowagi" a glosno powiedzialam:
-- To ja Ci cos poradze, zostaw ten odkurzacz i zapierdalaj do sklepu po nastepne 2 sztuki cornish hens (tez nie znam polskiej nazwy) bo te dwa co mamy to sie do jutra cudownie raczej nie rozmnoza.
Spojrzal na mnie glupawo, ale odlozyl odkurzacz i poszedl.
Byla 12:20 wiec spokojnie zasiadlam do kompa:) tak dla odzyskania wewnetrznego spokoju.
Wrocil za pol godziny, posadzilam go na 4 literach i powiedzialam:
-- Posluchaj, wiesz, ze ja nigdy nie mowie "nie" tak Twoim dzieciom jak i Potomkowi, ale to co zrobila Y. uwazam za skandal, za absolutny brak szacunku tak dla Ciebie jak przede wszystkim dla mnie. Ja nie jestem "ta doskonala kucharka, z ktora sie ozenil ojciec" ja oczekuje i wymagam, zeby mnie traktowano tak jak ja traktuje innych... - przerwalam na moment, zeby wziac glebszy oddech, bo czulam, ze sie zapowietrze, a on wykorzystal ten moment zeby wtracic.
-- To mam powiedziec, jak zadzwoni, zeby nie przychodzili?
-- Nie, to nie o to chodzi, jak beda chcieli to maja przyjsc. Ten dom jest otwarty tak samo dla Twoich dzieci jak dla Potomka, tu nie ma zadnych roznic, tylko ja chce wiedziec wczesniej, co kto planuje, zwlaszcza jesli w tych planach jest obiad u mnie. Czy Ty wiesz co ja bym zrobila Potomkowi, gdyby nagle i niespodziewanie zapowiedzial, ze jutro przyprowadza 2 dodatkowe osoby na obiad?
-- Nooo... pewnie... - zaczal jakac w poszukiwaniu mozliwosci.
-- wyrwalabym mu ostatnie piora z dupy - dokonczylam za niego i dodalam - to nie jest awantura, ani powod do awantury, to jest tylko mowienie co nas razi. Teraz mozesz spokojnie dokonczyc odkurzanie, bo ja chce przygotowac stol i musimy sie zabrac do tej paelli.
Skonczyl odkurzanie, ja nakrylam stol i zabralismy sie do gotowania paelli. Mam taka specjalnie duza patelnie o srednicy 50cm, ale czulam, ze jak kazda poprzednia paella, ta tez zacznie sie w patelni a skonczy w duzej indyczej brytfannie:)
Odmierzalam 2 cups ryzu, kiedy spojrzal na mnie i powiedzial:
-- Oj 2 cups to za duzo, przeciez jak sie ryz ugotuje to potraja swoja objetosc, nas jest tylko troje.
-- Naprawde? tylko troje? szkoda, ze nie pamietales o tym kupujac owoce morza:) kochanie, paella jest z ryzem, a nawet powiedzialabym, ze to ryz z dodatkami a nie odwrotnie.
Jak juz mielismy wszystko na patelni, to bez slowa poszedl przyniesc brytfanne, a ja spokojnie dosypalam nastepny 1 i pol cups ryzu.
Potomek przyjechal jak wlasnie mieszalam wszystko dwoma ogromnymi lychami w brytfannie.
-- A kto jeszcze przychodzi na Wigilie? - zapytal zerkajac do brytfanny.
-- Nikt i wiecie co, ja nie mam ochoty jesc paelli do Nowego Roku. Ten punkt odbioru zywnosci do jadlodajni dla bezdomnych jest czynny do 16tej to jeszcze zdazycie.
Zapakowalam 3/4 zawartosci brytfanny i wyslalam ich z misja.
Nareszcie moglam zajac sie soba.
O godzinie 17:40 juz wszystko bylo gotowe i tylko musielismy czekac na punkt 18ta. Ale ci dwaj stali nade mna jak diabel nad dobra dusza i dogadywali, co ja staralam sie ignorowac.
-- Teraz bedziemy czekac i patrzec na ten stol jak sroka w kosc przez nastepne 20 minut
-- Wiesz, bo matce sie jeszcze nie zebrala odpowiednia ilosc lez - wymadrzl sie Potomek.
-- Wcale nie mam zamiaru plakac - wtracilam.
-- Ooo nie ma zamiaru plakac, zobaczymy jak dlugo wytrzyma z tym zamiarem jak wlacze te dzwony koscielne - kolejny madrala, tym razem Wspanialy, nawiazujac do Bog sie Rodzi, ktorym zawsze zaczynam Wigilie.
A ja nagle z przerazeniem zauwazylam, ze owszem wszystko gotowe tylko oplatka nie ma!!
Siegnelam do szafki gdzie zawsze mam oplatek, na szczescie jest!!! co prawda koperta jakas cienka, ale przeciez nam duzo nie trzeba. Jak otworzylam to sie okazalo, ze ten oplatek tez cienizna i pokruszony.
Wspanialy zerknal i mowi:
-- Czy Ty jestes pewna, ze ten oplatek to aby nie przywiozlas z mieniem przesiedlenczym z Polski, z 1978 roku?
-- Przestan sie madrzyc!! Ja nie wiem co zrobic, bo przeciez jak sie lamac polamanym oplatkiem?
-- A nie przejmuj sie w tym domu rozne cuda sie zdarzaja, jakos sobie poradzimy - zaczal mnie uspakajac.
-- Mamo, nie przejmuj sie, sypnij kazdemu dzialke okruchow do kieliszka i bedzie spokoj - doradzil zartobliwie Potomek.
I tak tez zrobilam:))
Dzieki oplatkowi z kieliszka nie bylo placzu przy polonezie, bo nie powiem rozweselila mnie sytuacja.
Dopiero po deserze jak juz Potomek poszedl do swojej sypialni i Wspanialy tez sie zbieral na zasluzony odpoczynek, po kolejnym sprzataniu naczyn, a z glosnikow znow poplynely dzwieki Bog sie Rodzi, to mi sie mokro zrobilo w oczach. Wspanialy obiecal, ze bedzie pamietal, zebysmy w nastepnym roku kupili oplatek.
Swieta byly bez prezentow, pierwszy raz w moim zyciu. Zamiast otwierania prezentow rozmawialismy o tym jakie swieta powinny byc naprawde, czyli nie pogonia za prezentami, a potem wyscigiem do oddawania i wymiany, ale radoscia dawania milosci dla najblizszych, jednoscia z osobami, ktore kochamy i ktore nas kochaja. Na koniec stwierdzilismy, ze wcale nikomu nie brakowalo prezentow, a wrecz przeciwnie rozmowy przeciagnely sie daleko po polnocy.
Przy okazji dowiedzialam sie, ze kolezanka z Virginii to kobieta po 60tce, ktora Potomek zna z internetu i ktora oglosila na 3 tygodnie przed swietami, ze jak ktos chce ciastka, to wystarczy podac adres i ona przysle. Podobno piekla te ciastka z corka przez 2 dni, po to tylko, zeby je potem rozeslac do znajomych-nieznajomych z netu.
Wlasnie takie prezenty mi sie podobaja, trzeba pomyslec...
Jest godzina po 10tej, Wspanialy juz wstal, Potomek jeszcze dojrzewa, to chyba zaczne szykowac sniadanie.

30 comments:

  1. Wszystkiego Najlepszego Stardust:))) Trzeba przyznac, ze spokoj mialas stoicki i wszystko dobrze zorganizowalas:) Podoba mi sie tez, ze nie zrobilas mega-afery, a lopatologicznie wyluszczylas Wspanialemu o co chodzi... Zazdraszczam przytomnosci umyslu i opanowania, u mnie ostatnio ciezko o spokoj wew.:/ Milego swietowania i braku dalszych niespodzianek zycze;)

    ReplyDelete
  2. Wszystkiego dobrego Stardust i kultywowania tradycji uśmiechniętej gęby :-)

    ReplyDelete
  3. Stardaście, scallops to przegrzebki, po zjedzeniu, jeśli były już dojrzałe, muszelka pięknie nadaje się na mydelniczkę...
    Oprócz zdrowia również dużo cierpliwości!

    ReplyDelete
  4. Przez ten Twój ZEN to mnie boki bolą ze śmiechu :)))

    ReplyDelete
  5. Karmenonline--> Ja potrafie zachowac stoicki sposob, bo nie uznaje klotni w zwiazku. Klocic sie moge z kierowca autobusu czy sprzedawca pietruszki ale nie z mezem. W sposob opisany w notce zalatwiamy to co nas boli, wnerwia itp. spokojnie i bez wrzasku:))
    A dzis rano Y. zadzwonila i powiedziala, ze jednak przemysleli i nie przyjada. Czyli sama prawdopodobnie poszla po rozum do glowy, ze to byl niewypal.

    ReplyDelete
  6. Lorenzo--> I wzajemnie, wzajemnie:)) z usmiechem naprawde sie latwiej zyje.

    ReplyDelete
  7. Marku--> O czym Ty mowisz? Jak byles na moim drugim blogu to wiesz, ze ja tylko gotuje bo MUSZE, zadne dodatkowe prace nie wchodza w rachube. Zadne czyszczenie, skrobanie i otwieranie muszli, kupuje sie wszystko po obrobce i tylko do plukania dla odswiezenia i sprawdzenia czy cos nie jest otwarte przed czasem. Scallops czyli te przedgrzebki kupilam juz gotowe do wrzucenia na patelnie:)))
    Mydelniczki mamy takie z pompka do mydla w plynie:)))))

    ReplyDelete
  8. Malgoska--> Ale popa nie dam sie wyprowadzic z rownowagi i tyle. Jak sobie zapowiem, ze jestem zen to chocby skaly sraly...

    ReplyDelete
  9. Beata--> Jaki obiad? Ty myslisz, ze ja ich tak bede karmic bez konca. Dostali wczoraj to dzis niech paznokcie obgryzaja:)))

    ReplyDelete
  10. Star: zazdraszczam Ci tego spokoju i dobrego sposobu na "roznice zdan". Ja mam inne domowe doswiadczenia (nawyki ciezko jest zmienic) oraz nieco choleryczny temperament, wiec trudno mi sie powstrzymac przy najblizszych zeby nie wkurzac sie o podobne "niespodzianki"... Ale masz racje - lepiej psuc krew obcym niz swoim;) Masz tak od zawsze czy to wypracowane?

    Fajnie, ze jednak nie zwalili Ci sie na glowe, tylko... co teraz zrobisz z extra jedzeniem? Pomysl z jadlodajnia dla ubogich - byl super!

    Acha, no i pomysl ze zmiana menu, brakiem prezentow (lubie je) tez dobry - jest okazja po prostu pobyc ze soba, bez komercji, pospiechu, zmeczenia i calego tego przedswiatecznego szalenstwa...

    ReplyDelete
  11. Karmenonline--> Ja tez jestem cholerykiem, ale w sytuacjach poza kregiem rodziny. Reaguje bardzo szybko, a juz jezor mam szybszy niz mozg. Natomiast jesli chodzi o rodzine, to uwazam, ze nie warto. Nie wyobrazam sobie, zeby ludzie ktorzy sie kochaja musieli na siebie krzyczec. No tak mam. Mialam meza choleryka, ktory wpadal z wrzaskiem do chalupy, bo sie nie mogl dodzwonic, bo ja siedzialam na telefonie przez 2 godziny. To ja wychodzilam, bo nie umiem zareagowac krzykiem. W zasadzie umiem, bo morde tez mam owszem, owszem, tylko ja sie zawsze staram pamietac, ze mimo wszystko to jest ktos kogo kocham. I wyobraz sobie, ze tego choleryka tez nauczylam wreszcie opanowania:)
    Z ekstra jedzeniem nie musze nic robic, bo obiad dzisiejszy przygotowalam dzisiaj na taka ilosc osob jak potrzebowalam. Tamte wczoraj zakupione cornish hens po prostu nie rozmrazalam.
    Mnie sie tez spodobaly takie "inne" swieta, ale o tym bedzie nowa notka;) A przy okazji czy ja bym mogla prosic kluczyk do Ciebie. Jesli wolalabys nie, to tez rozumiem, ale jesli mozna, to moj adres jest na pierwszej stronie bloga;)

    ReplyDelete
  12. Star: moj ost eks byl introwertykiem i przyznam - okropnie mnie to meczylo:/ Ja tam wole sie poklocic, ale szybko sprawe wyjasnic, zalatwic i zajac czyms innym, przede wszystkim nie zyc w niemilej atmosferze. On - dusil w sobie zlosc, zal przez wiele dni i nic z nimi nie robil, a problemy narastaly:/ Taka zacieta wrogosc jest okropna:/ Pewnie lepiej jest klocic sie z mniejszym ladunkiem emocji, ale ja akurat dosc emocjonalna jestem:] Dopuszczam wiec krzyk, tyle ze w stosownej formie, bez inwektyw, zlosliwosci itp. raniacych spraw.

    Co do kluczyka - nie ma problemu, tylko niestety na bloxie trzeba miec zalozone konto (login) zeby moc wejsc na zastrzezony blog:/ Moze masz? Inaczej nie mam sposobu by wyslac Ci dostep:/

    ReplyDelete
  13. Karmenonline--> Mysle, ze to kwestia komunikatywnosci, sa ludzie, ktorzy ani krzykiem ani na spokojnie nie potrafia, tylko kisza w sobie. Z takim nie da rady, w zaden sposob. Ja mam to szczescie, ze oboje jestesmy bardzo komunikatywni, chociaz musze szczerze przyznac, ze to raczej ja czesciej niz Wspanialy mam jakies zastrzezenia, czy sytuacje do wyjasnienia. On bierze wszystko takim jakim jest, nie ocenia, nie ma zadnych oczekiwan i zawsze mu dobrze. Nawet jak ja cos bym zrobila co zraniloby jego uczucia, to i tak ja bede pierwsza rozmawiac na ten temat, bo bede sie czula glupio, czy tez winna. On i tak skwituje to "przeciez wiem, ze to byl moment, bylas akurat zmeczona, zdenerwowana, ja wiem, ze tak nie myslisz i to jest dla mnie najwazniejsze". Zupelnie niekonfliktowy facet.
    Nie mam konta do bloxa, zakladalam juz kilka razy, ale ze nie jestem aktywna, to mi zawsze przepada. Trudno:)) Dziekuje za szczere checi.

    ReplyDelete
  14. Stardust, no, nie wierze w te paznokcie:) głodnego nakarmic:)

    ReplyDelete
  15. Faceci są jednak z "Innej" planety (ze względu na święta nie napisze, że z Pcimia....;)
    Pozdrawiam drugo-dniowo-światecznie:)

    ReplyDelete
  16. Star: masz racje co do komunikatywnosci - ciezko dogadac sie ludziom o roznych umiejetnosciach wyrazania siebie. A my, kobiety, juz chyba takie jestesmy - ze zauwazamy drobiazgi, "naprawiamy swiat" itp.

    Fajnie, ze masz takiego dobrego, stabilnego czlowieka obok siebie, z przyjemnoscia zawsze u Ciebie o Nim czytam:) Sadze, ze kontakt i zwiazek z takim czlowiekiem daje duze poczucie bezpieczenstwa, wew. wycisza, uczy milosci, akceptacji. Bezkonfliktowosc to unikalna cecha w dzisiejszym swiecie:) Mysle, ze tez pewna klasa czlowieka:) Zazdraszczam;)

    Jesli masz ochote do mnie zajrzec - moge zalozyc Ci konto na gazecie, wyslac dostep i haslo. Jak kiedys przepadnie to trudno...?

    ReplyDelete
  17. Star,kupe lat u ciebie nie bylam z braku czasu,sorrki
    a dzis wpadam zyczyc ci prawie minietych wesolych swiat.
    i zadroszcze ci tego ze umiesz sie odciac od tradycji-ja niestey lub stety nie.z przerazeniem sluchalam relacji chlopaka mojej corki ze oni na wigilje jedli kuskus i schabowe a oplatek nozem kroili.ja jak wzykle sie nagotowalam jak szalona-roznica taka ze ja to lubie a ty nie- polowe z tego pewnie sie ciepnie do kosza,ale i tak w tym roku bylo skromniej i przynajmniej przy wigilijnym stole nie marzylam aby isc spac.
    jezszcze raz wesolych i jakbym nie miala czasu to SZczesliwego Nowego ROku
    mamuska-73

    ReplyDelete
  18. "Cornish hens" chyba nie ma polskiego odpowiednika innego niż opisowe "bardzo młody kurczak". No taki 6-tygodniowy, świeć Panie nad jego duszą...

    Twoje "cornish hens" spokojnie by się rozmnożyły, tylko że musiałyby (a) być żywe (b) być w wieku odpowiednim do rozmnażania:)

    Życzę wesołego trzeciego dnia świąt!

    ReplyDelete
  19. Beata--> Nie marudz;) przeciez paella to danie obiadowe, nie?

    ReplyDelete
  20. Nivejka--> No niby sa z innej planety, ale my dla nich tez jestesmy z innej planety:)) Cala sztuka polega na tym, zeby sie chciec dogadac bez wrzasku i obrazania. Tymczasem oni najczesciej wrzeszcza, a my sie obrazamy bez slowa. I wrzeszczacy facet tez nie wie co poczac z taka co to "ogluchla i mowe stracila":)))

    ReplyDelete
  21. Karmen--> To faktycznie jak Ci sie chce to zaloz mi to konto:)) Jesli sie uda to cos ze stardustem prosze, bedzie latwiej zdentyfikowac, ze to ja;)))

    ReplyDelete
  22. Mamuska--> Ja ewentualnie moge zaryzykowac stwierdzenie, ze pichcic lubie raz do roku, ale jak mam dla kogo;) Dlatego pewnie wyzywam sie na Thanksgivig, bo wtedy jest nas wiecej. Szalalam tez na Wigile dawniej, ale konczylo sie tym, ze trzeba bylo te wszystkie dania jesc do Nowego Roku i wszyscy (obydwaj panowie) narzekali ze juz nie moga patrzec. Mysle, ze zmiana tradycji uratowalm Wigilie przed znienawidzeniem:)))
    A Tobie rowniez wszystkiego co najlepsze i nie martw sie, ze spoznione, ten sezon zyczeniowy trwa az do Trzech Kroli:))

    ReplyDelete
  23. Salon--> A wiesz, ze nie mialam wczoraj co robic i nawet zajrzalam do Wiki i faktycznie te cornish hens to nic wiecej, tylko kurczaki, ktorym nie pozowlono dorosnac:))) Wspanialy mi to tlumaczyl od samego poczatku, ale ja czasem nie wierze w te jego wiadomosci;))
    Popatrz my tutaj tez niechcacy mamy wiecej swiat niz normalnie, ale przyznam, ze ja mam juz dosc;))

    ReplyDelete
  24. Stardust, nie marudzę, ale tyle skorup, jak to sie je? :))))))

    ReplyDelete
  25. Do Trzech Króli mamy być tacy radośni?

    ReplyDelete
  26. Beata--> No jak sie uprzesz to mozesz jesc ze skorupami, Twoja wolna wola:))
    Tak, tak masz do Trzech Kroli byc mila i radosna:)))

    ReplyDelete
  27. jo sie juz dzis raduja ... :) fkoncu przeszlo ;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...