Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, January 4, 2010

Kiedy?

-- Czy dzwonilas dzis do Mamy? - zapytal Owczesny w czasie obiadu.
-- Nie, nie dzwonilam, przeciez od Wigili dzwonimy codziennie. Nie stac nas na to, powiedzialam przedwczoraj, ze zadzwonie za tydzien... zreszta Mama juz wszystko wie.. - odpowiedzialam, chociaz zdawalam sobie sprawe, ze to raczej brak odwagi spowodowal, ze dzis nie zadzwonilam. Nie bylo mnie stac znow na podobna rozmowe do tej jaka przeprowadzilam ostatnim razem.
-- W tej sytuacji jest niewazne, czy nas stac, czy nie. Nie mozna czekac.
Mowiac te ostatnie slowa, wstal od stolu i poszedl do pokoju obok. Slyszlam jak zamawial rozmowe, slyszalam bicie wlasnego serca, wyjatkowo szybko uzyskal polaczenie... i po chwili uslyszalam jak zapytal:
-- Kiedy?
W momencie tego "kiedy" moj caly swiat runal w gruzach, nie potrafilam myslec, ani nic powiedziec, a przede wszystkim nie chcialam aby on TO powiedzial.
-- Czy chcesz rozmawiac z Mama? - zapytal stojac bezradnie w drzwiach jadalni.
-- Nie... nie teraz...
Nie mialam pojecia co sie dzieje wokol, wstalam i jak automat zczelam zakladac plaszcz, buty... nie widzialam jak Victoria przytula placzacego Potomka. Musialam wyjsc!!! Chcialam byc sama!!!
Dopiero na zewnatrz poplynely pierwsze lzy, bylo ciemno, tylko uliczne latarnie swiecily, niewiele ludzi na ulicach. Szlam przed siebie zupelnie nie myslac gdzie? ani po co?
Szlam tak jakbym miala nadzieje, ze uda sie odejsc tak daleko, ze tego "kiedy?" nie bedzie, ze ono nigdy nie padlo, ze wszystko jest tak, jak bylo wczoraj, jak przed obiadem.
Bezwiednie doszlam do mostu Verrazano i dopiero tam zorientowalam sie, ze ktos za mna idzie, odwrocilam sie... to byl Owczesny.
Szedl za mna caly czas w odleglosci kilku krokow, nie chcial przeszkadzac, a jednoczesnie chcial mnie miec na oku. Przystanelam, podszedl, objal mnie bez slowa ramieniem i powiedzial:
-- Dzis po poludniu...
Nie zareagowalam, bo i coz moglam powiedziec? jakie to mialo znaczenie?
Stalismy tak przez kilka minut bez ruchu, ja wpatrzona w wode z zupelna pustka w glowie.
-- Chodz juz, powinnismy wrocic, Potomek zostal z Victoria.. on tez Ciebie teraz potrzebuje.
Odwrocilam sie i powoli zaczelam isc w kierunku domu. Przy skrzyzowaniu gdy czekalismy na swiatla, wzial mnie najpierw delikatnie za reke, a gdy nie sprawialam oporu przytulil do siebie mocno i powiedzial:
-- Wiesz, ze nie beziesz mogla poleciec?
Trudno dzis powiedziec czy to bylo pytanie, czy stwierdzenie faktu.
-- Wiem - odpowiedzialam zdecydowanie, bo ja o tym caly czas wiedzialam i wlasnie to bylo najgorsze.
Dzis mija 25 lat od tamtego dnia, a ja czuje jakby to bylo wczoraj.
Gdyby nie tamten dzien, gdyby nie tamten telefon, to mialby 87 lat.
To wcale nie tak duzo...

20 comments:

  1. och...
    bardzo,bardzo współczuję i przytulam *

    ReplyDelete
  2. ... znam to. Z autopsji. Jedyna różnica, że ja mogłam pojechać...

    ReplyDelete
  3. Wspomniaj co dobre , piekne i warte wspomnin o Nim to zawsze bedzie z Toba.....i rocznica tego dnia nie bedzie taka "bolesna"..
    pozdrawiam :***.....

    ReplyDelete
  4. Znam to. U mnie było inaczej.Zdrów jak ryba,49 lat i nagle....nie ma go.Brak mi mojego taty choć sama juz stara jestem i zmojej półki juz wybierają....Szok tak ogromny,ze nie byłam w stanie sie ubrac.

    ReplyDelete
  5. Każdy ma takie daty, nie da się do tego przygotować ani oswoić.

    ReplyDelete
  6. bardzo to piekne, ze go tak mocno goraco pamietasz.

    ReplyDelete
  7. O niektórych myślimy, że będą z nami zawsze.
    Dlatego ich zniknięcie tak boli:(

    ReplyDelete
  8. najbardziej się boję takich telefonów... 3maj się!

    ReplyDelete
  9. Bardzo współczuję. Nestety rozumiem, choć wolałabym nie mieć tego doświadczenia.

    P.S. Przydałby się z Twojej strony jakiś disclaimer na początku wpisów, bo już drugi raz mąż mnie rano znalazł we łzach po Twojej notce.

    ReplyDelete
  10. Stardust, rozumiem Cię. Mój miał 49 lat, wyszedł ode mnie z domu by wrócić do swojego miasta, umarł w drodze, w tramwaju, 1 przystanek od mojego domu.A ja dowiedziałam się o tym dopiero 2 dni potem, od jego żony.I nie mogłam pojechać, bo musiałam opiekować się Jego Matką, która po operacji, zawieszona pomiędzy życiem a śmiercią nie mogła się o tym dowiedzieć, bo to mogłoby Ja zabić. Czasem nie trzeba Oceanu ani przymusowej emigracji,by nie móc pojechać.
    Przytulam,

    ReplyDelete
  11. Ja mogłem być ale czy to coś zmienia, świat stał się inny, po prostu inny. Ściskam

    ReplyDelete
  12. Nie bylo mnie, dopiero wrocilam. Dziekuje Wam wszystkim bardzo. Fakt minelo 25 lat, ale ja ciagle w tym dniu o Nim mysle. Oczywiscie przyzwyczailam sie, bo czlowiek sie z czasem przyzwyczaja, nie ma innego wyjscia, ale jednak w tym dniu nie potrafie o tym nie myslec. To silniejsze ode mnie.
    Teraz po latach boli tylko wspomnienie o tym uczuciu bezsilnosci. Mnie to chyba dlatego tak "trzyma", ze ja mialam tylko dwa takie momenty w zyciu, kiedy bylam zupelnie bezsilna i nie moge sie z tym pogodzic. Zawsze z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie, a ta to akurat jedna z nielicznych sytuacji bez wyjscia.

    ReplyDelete
  13. Cudownym czlowiekiem musial byc twoj ojciec, skoro po tylu latach nadal jest tak mocno wspominany.. A ty szczesliwa - ze takiego ojca mialas...

    ReplyDelete
  14. Moi rodzice maja w tej chwili 89 (Tato) i 83 (mama). Strasznie boję się telefonów... Zwłaszcza wczesnoporannych i późnowieczornych....

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...