Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, January 15, 2010

Ludzie som porypane

Ludzie, to za duzo powiedziane, ale mam taka jedna klientke, ktora jest rypnieta za szescioro.
Dana przychodzi do mnie juz od prawie 10 lat, zostala przyslana jak wiekszosc przez inna klientke, ktora do tej pory przeprasza, ale Dany pozbyc sie nie sposob.
Baba ma jakas obsesje na punkcie dokladnosci, przychodzi tylko na regulacje brwi (chwala niebiosom, ze nie na wiecej) raz na miesiac, ale co mnie to babsko umeczy to tylko Wszechmocny wie.
A babsko calkiem mlode, bo jakies 34 moze 36 lat, a upierdliwa do bolu, potrafi siedziec i liczyc te wlosy na brwiach dokladnie tak samo, jak juz wczesniej opisywana Jennifer.
Tej sie nie moge pozbyc, bo poza paranoja zachowuje sie normalnie, a paranoja to jej drugie imie.
Wiec przychodzi, kiedys juz jej powiedzialam, ze jak dostane wrzodow na zoladku, to na pewno z jej powodu i wysle jej rachunek za leczenie, nic nie pomaga.
Za kazdym razem jest ta sama rutyna.
Przychodzi, deklamuje formulke "nie za cienko, nie za grubo nie za szpiczasto, ladny luk, nie za okraglo" , ja tylko kiwam glowa i czasem koncze deklamowanie formulki razem z nia, bo mnie cholera bierze ile razy mozna mi to samo powtarzac.
Jak juz skoncze zabieg, to Dana wyciaga lustro dziesieciokrotnie powiekszajace i zaczyna analize kazdego wlosa po kolei.
I zaczynaja sie pytania, czy myslisz ze ten powinien byc krotszy? moze go obciac? a moze go w ogole usunac, bo tamten luk w tym miejscu jest jakby lekko wyzszy?
To usun, mowie, na co ona "ale czy na pewno? a jak usuniemy i bedzie dziura? a jak usuniemy ten to moze i ten nastepny trzeba usunac? ale Stardust powiedz mi na serio czy tak bedzie dobrze?
Trwa to w sumie ok. 45 minut, ja sobie czasem zartuje, ze jak ona gada to juz kolejne wlosy, te ktore wlasnie przed chwila zostaly wyrwane wyrastaja, ale to niewiele pomaga.
I taka jest upierdliwa w calym swoim zyciu i kazdej dziedzinie tegoz zycia.
Dana przyslala mi email we wtorek mniej wiecej tej tresci "Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, mam nadzieje ze wszystko jest w porzadku i chcialabym przyjsc w piatek o 11tej, czy to mozliwe?"
Jak wiadomo, nie lubie zaczynac pracy przed hejnalem, ale takiego upierdliwca lepiej sie pozbyc jak najszybciej wiec odpisalam "Dzieki za zyczenia i Tobie nawzajem rowniez szczesliwego NR, ja nawiasem mowiac jestem dzis w domu chora, ale w piatek o 11 jest OK"
Doskonale zdawalam sobie sprawe, ze tym "jestem chora" wywoluje burze, ale postanowilam zagrac jej na nerwach, bo i czemu nie?
Za chwile odpisala "oj to jak jestes chora, to czy Ty na pewno bedziesz zdrowa do piatku?"
Odpisalam krotko "tak".
Od wtorku do dzis Dana wyslala mi 12 emaili, takich niby nic "mam nadzieje ze sie lepiej czujesz" ale ja je konsekwentnie ignorowalam wiec zaczela pisac "czy jestes pewna, ze bedziesz w pracy w piatek" na co ja znow wyslalam krotkie "tak" i nic wiecej.
Dzis o 7:30 rano przyslala kolejny 13 email "chcialam sie tylko upewnic czy nasza wizyta jest aktualna?" odpowiedzialam "tak". Wiedzialam, ze gram jej na nerwach i bardzo mnie to bawilo:)
20 minut pozniej napisala "wiesz ja chyba musze zapytac wprost, czy Ty jestes zdrowa?"
Tym razem napisalam "Dana, czy Ty naprawde myslisz, ze Twoje brwi sa dla mnie tak wazne, ze ryzykowalabym dla nich moje zdrowie?"
Przez 15 minut byla cisza, nawet myslalam, ze moze sie obrazila, ale skad przyslala kolejny email "wiesz ja sobie tez cenie moje zdrowie i nie chcialabym sie zarazic"
Nie zareagowalam, no bo i jak zareagowac, przeciez kurwa nie chorowalam na AIDS, czy nawet swinska grype, tylko mialam katar.
O 11ej jak zadzwonila do drzwi i ja otworzylam, stala dobre dwa kroki dalej w korytarzu i przeslala mi cmok w powietrze.
-- Dzizas Ty naprawde jestes pierdolnieta - powiedzialam na powitanie.
-- No jestem, ale przeciez Ty o tym wiesz, bo ja nie moge zachorowac.
Wycofalam sie w glab gabintetu, bo wiedzialam ze sie boi przejsc obok mnie tak blisko.
Weszla, zdjela palto i otwierajac torbe powiedziala:
-- Nie obraz sie, ale ja sobie na wszelki wypadek przynioslam maseczke, bo przeciez Ty bedziesz tak blisko mnie.
Wybuchnelam niekontrolowanym smiechem, a ona zakladala maske na twarz.
-- Tylko uwazaj, zebys brwi nie zaslonila - powiedzialam zataczajac sie ze smiechu.
Oczywiscie nie obylo sie bez rytualu deklamowania formulki i rozpatrywania pozycji kolejnych wlosow, w pewnej chwili nie wytrzymalam i powiedzialam:
-- Kladz sie z powrotem, wyrwe ten wlos i bedzie spokoj.
-- Ale jestes pewna, ze trzeba go wyrwac? - zapytala z niepokojem w glosie, ale jednoczesnie ukladajac sie do pozycji lezacej.
-- Nie wiem, czy jestem pewna, wiem, ze jestem pewna, ze nie chce nastepna godzine rozmawiac na temat jednego wlosa.
Wyrwalam, przewrocila wystraszonymi oczami w tyl zerkajac z przerazeniem na mnie.
-- Czego sie boisz, masz lusterko, zobacz.
Byla zachwycona.
To ja jej dopiero wtedy powiedzialam:
-- Ty wiesz, ze ja celowo ignorowalam te emaile od Ciebie?
-- Wiem, bo Ty jedna ciagle chcesz mnie nauczyc normalnosci, ale to sie chyba nie da...
-- To przyznaj sie, ze od poczatku przez te wszystkie emaile jakie wysylalas to mialas nadzieje, ze napisze, ze bylam chora przez tydzien, bylam u lekarza, polknelam 3 paczki antybiotyku i na 100% nie ma zagrozenia.
-- Tak wlasnie chcialam zebys napisala, ale Ty celowo tego nie zrobilas, prawda?
-- Oczywiscie, ze celowo mala wariatko, psychopatko. A teraz nie zapomnij zdjac tej maski, bo dopiero bylby ubaw na ulicy.
-- Stardust, ale Ty wiesz, ze cokolwiek bys nie powiedziala to ja i tak bede do Ciebie przychodzic, bo wiesz ja Cie kocham i nikt nie potrafi zrobic moich brwi tak jak Ty.
-- Nawet jak sie wyprowadzisz do North Carolina?
Bo jej sie marzy, zeby tam kupic dom, ale jakos narazie nic z tego nie wychodzi.
-- A pewnie, ze tak. Wtedy tylko moj maz musi zarabiac wiecej zebym mogla raz w miesiacu przyleciec do Ciebie i do mojego fryzjera.
I ja wiem, ze ona wcale nie zartuje, bo zanim przyszla do mnie to przez 2 lata latala co miesiac na Floryde, bo tam miala kogos kto robil jej brwi i wlosy. Wczesniej mieszkala na Florydzie.
Nic tylko emerytura mnie ratuje, a na te sie nie zanosi;))

31 comments:

  1. Świetnie napisane. Lubię Cię czytać. Jakiś nie ten tego wstałem dzisiaj. Guzika od bomby wodorowej szukałem aby nacisnąć i problemy zmieść jednym ruchem, pomyliło mi się i komputer włączyłem, przeczytałem i mi przeszło. pozdrawiam

    ReplyDelete
  2. Tacy ludzie też muszą funkcjonować i musimy się z tym pogodzić, każdy ma swojego pierdolca a brwi nie są z kategorii tych potwornych :)Wiem, że to wiesz bo inaczej byś babę wypierdzieliła raz a porządnie za drzwi :)))i to jest fajne, a Twoja cierpliwość godna jest najwyższej nagrody. Ja pewnie bym ją wywalił, wypychając przez kibel, żeby dobrze zrozumiała, że nie życzę sobie jej więcej oglądać ;))) Pozdrawiam i jeszcze na koniec, spieszę poinformować, że ssmana wysłałem co by blog zdobył nagrodę, taki jestem a co :)))

    ReplyDelete
  3. W moim domu już wiedzą co czytam, nawet nie zaglądając mi przez ramię.
    :)

    ReplyDelete
  4. oj, każdy z nas przecież ma w sobie jakieś ziarenko (albo porządne ziarnisko) pierdolnięcia i to właśnie czyni nas wyjątkowymi :)

    ReplyDelete
  5. Bareya--> Siem zarumienilam ;)) Milo mi bardzo, a jeszcze milej, ze poprawilam humor.

    ReplyDelete
  6. Czarny Ptaku--> Wiem, rozumiem, ja tez sie czasem zastanawiam dlaczego jej jeszcze nie przekrecilam przez maszynke do miesa tudziez inna sokowirowke. Nie potrafie odpowiedziec, jest cos w tej kobiecie, co mnie powstrzymuje. Moze swiadomosc, ze ja mam tylko godzine miesiecznie spierdolona, a ona sama ze soba cale zycie.
    Oj, przeczytalam i widze ze jest we mnie jeszcze troche czlowieka;)))

    ReplyDelete
  7. Czarny Ptaku--> Zapomnialam dygnac w podziekowaniu za esesmena, wiec czynie to teraz:))

    ReplyDelete
  8. Oj sa porypani , i wiesz,... czegos napewno by brakowalo bez nich.. Smutno by sie zrobilo.;)

    ReplyDelete
  9. Malgoska--> Boj sie Boga, jeszcze mnie znielubia;))

    ReplyDelete
  10. Dizejko--> Ziarenko pierdolniecia jest do przezycia, ale ja tej kobiecie tlumaczylam jak byla w ciazy, ze jak sie dziecko urodzi, to nie nalezy prosic lekarza, zeby wepchnal z powrotem, bo jeszcze jest niedoskonale:))
    Nawiasem mowiac ten dzieciak urodzil sie super idealnie doskonaly!! W zyciu nie widzialam tak idelanie przylegajacych uszu u noworodka:)))

    ReplyDelete
  11. Lukrecjo--> Wiesz, ze ja nie lubie takiej madrej terminologii:))) W/g mnie to jest upierdliwosc do potegi ntej:)))

    ReplyDelete
  12. Diesel--> Masz racje, zdecydowanie brakloby mi tematow do notek:))

    ReplyDelete
  13. dobrze że ma dystans do siebie i swoich dziwactw! :) ale ja TAKIM klientom to daję tzw zaporowe stawki ;)))

    ReplyDelete
  14. Spt--> Tez bym chetnie tak robila, ale niestety nie mam mozliwosci. Ty mozesz sobie pozwolic na rozpietosc cen, w moim przypadku sie nie da, bo to bylaby dyskryminacja;))

    ReplyDelete
  15. No właśnie wygląda na to, że ją lubisz i rewelacyjnie opanowałaś dziedzinę psychomanagement. No bo jakbyś jej naprawdę nie lubiła, to byś jej "niechcący" połowę jednej brewki usunęła i ona by więcej nie przyszła...

    ReplyDelete
  16. takie tez musza zyc i jedyny sposob to samemu tez "przezyc" ;))))

    ReplyDelete
  17. i takie porypane ludzie po świecie chodzić muszą, bo nudno by było - w sumie to dobrze, ze tylko brwi jej wyrywasz:)

    ReplyDelete
  18. Aneta--> Takie jak moj zawody ucza psychomanagement bardzo szybko, bo albo sie czlowiek nauczy, albo sie sam wypali. Pamietam jak na poczatku sama sobie powtarzalam w myslach przy takich klientkach "to tylko 30, 60 minut i minie jak kazde inne 30, 60 minut, tylko robi wrazenie, ze trwa dluzej". Potem przeliczalam ten czas na oddechy o wmawialam sobie ze kazdy gleboki oddech skraca te godzine:) Masz racje, lubie ja, bo staram sie zrozumiec i jakos dzieki temu egzystujemy. Z drugiej strony ja jej moge nawrzucac fuckow i ona sie tez nie obraza, bo wie, ze mnie to przynosi ulge. No jakas taka chora symbioza:)))

    ReplyDelete
  19. Gullviva--> Pewnie, ze tak, a raz w miesiacu to wszystko da sie przezyc, jak miesiaczka;)))

    ReplyDelete
  20. Mada--> Tez sie ciesze, bo moglo byc gorzej;)

    ReplyDelete
  21. Każdy ma jakiegoś bzika. Albo hobby. Ona ma takiego, że lubi być dopieszczona :D
    Twoje nieszczęście polega na tym, że to ty ja dopieszczać musisz. Na szczęście tylko raz w miesiącu. A to jest do wytrzymania.
    Poza tym popatrz na to z tej strony... Dzięki temu, że ona ma pierdolca, my, czytając o tym mamy ubaw po pachy :D

    ReplyDelete
  22. Nivejko--> Tez racja, chociaz czasem to na sam fakt ze umowila wizyte juz mam stres;)) Ale chyba sie z czasem przyzwyczailam.
    Wyobrazasz sobie co by bylo gdybym niechcacy wyrwala jeden wlos za duzo? Ja sie nawet boje myslec o tym.

    ReplyDelete
  23. "Trwa to w sumie ok. 45 minut, ja sobie czasem zartuje, ze jak ona gada to juz kolejne wlosy, te ktore wlasnie przed chwila zostaly wyrwane wyrastaja, ale to niewiele pomaga." - popłakałam się tutaj ze śmiechu :)))

    ReplyDelete
  24. Niektóre ludzie som naprawdę porypane :) Dobrze, jeśli zdają sobie z tego sprawę, ale otoczeniu, jak widać, w niczym to nie pomaga :)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  25. Marla--> No bo ilez mozna debatowac nad jednym wlosem:))) ja serio czasem mysle, ze zanim ona wyjdzie to one juz odrastaja:)))

    ReplyDelete
  26. iw--> Nie pomaga, ale mozna sie przyzwyczaic i to jest rowniez przerazajace;))

    ReplyDelete
  27. wychodzzi mi na to, że w tej Ameryce to pełno porabanych ludzi jest:)))))))

    ReplyDelete
  28. Beata--> Pewnie!!! Wystarczy popatrzec na mnie :))))) Porabaniec jak malowany:P:P

    ReplyDelete
  29. ale sympatyczniejszy, bo ...swój:)

    ReplyDelete
  30. do listy kozmarnie zapakowanych rzeczy chcialabym tez dodac leki kupione w kazdej argentynskiej aptece....

    nie tylko sa zamkniete w oryginalnym pudeleczku (tu nic nadzwyczajnego, prawda, nie ma ), ale ale- jeszccze Ci je obkleja tasma klejaca z kazdej strony, calym zwalem tasmy klejacej...ze faktycznie wypadaloby tylko palnikiem ...
    jakas tak mocna ta tasme maja w aptekach, ze ostatnio uzywalismy bardzo ostrego victorinoxa mojego pracowego, zeby sie dostac do tyroksyny. masakra. z 10 minut odpakowywania a potem te leki sie walaja bez pudelka, bo po otwarciu pudelko to bezksztaltny zlep tasmy...

    (natomiast z tego obklejonego opakowania wycinaja ZYLETKA kod paskowy, zawsze. no ale ja sie juz nie staram tego zrozumiec, i tak nie podolam ;))

    dobrej niedzieli :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...