Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, January 16, 2010

Palnikiem go, palnikiem

Kupilam se gacie.
Pewnie myslicie, i czemu sie glupia chwalisz, czyzbys chodzila z gola dupa przez tyle lat?
Nie, z gola nie chodzilam, ale tym razem zakup gaci natchnal mnie byl do pisania.
Wiadomo, ze do sklepow chodzic nie lubie, a gacie jak gacie mozna kupic online, mam miejsce gdzie gacie lubie kupowac, wiec naklikalam co trzeba i czekalam cierpliwie na dostawe.
Przyszly, otworzylam koperte, w kopercie pocztowej dwie nastepne koperty tym razem firmowe, firmy gaciowej. Otworzylam przy pomocy nozyczek koperte firmowa, zeby wyciagnac z niej plastikowa torebke, w ktorej bylo cztery sztuki gaciow. Po rozerwaniu plastiku okazalo sie, ze gacie sa w korunkowym woreczku sciaganym a jakze ozdobna kukarda. Jak otwieralam ten korunkowy woreczek, to se pomyslalam, ze na tyle ozdobnych pierdolentow, to grzech bedzie pierdnac kiedys w takie gacie, ale zaraz po wyjeciu z woreczka okazalo sie, ze gacie sa w kolejnej plastikowej torbie fabrycznie sprasowanej. Widoczne byly juz 4 sztuki gaciow, wiec pomyslalam, ze zblizam sie ku koncowi.
Ale gdzie tam!!!
Kazda sztuka gaci zwinieta w ozdobny rulonik byla jeszcze w osobnym znow fabrycznie sprasowanym konodniku z plastiku.
Kurwicy mozna dostac!!! Ekologiczne bardzo pakowanie, nieprawdaz?
Nic to, do tych gaci to jeszcze w sytuacji gwaltownie awaryjnej mozna sie bylo dostac przy pomocy wlasnych palcow i ewentualnie tylko z dodatkowym zaangazowaniem zebow, do rozrywania kolejnych plastikowych toreb i torebusiek.
Ale kup se czlowieku 6 plasterkow szynki na kanapke w pracy, to juz bez ostrych narzedzi mozesz te szynke zezrec tylko razem z opakowaniem!!!
Kiedys kupilam 4 baterie do kosza na smieci, bo ja w pracy  mam taki madry kosz z czujnikiem, coby go lapa nie dotykac (higiena, kurwa mac) to za chuja nie moglam tych baterii rozpakowac.
Plastik gruby, tak szczelnie otulajacy baterie, ze ni cholery nie moglam poradzic ani nozem, ani nawet nozyczkami, troche sie balam, ze sobie reke pochlastam. Wkurwiona polecialam na dol do manadzera budynku i mowie:
-- Urim, pomoz mi sie dostac do tych baterii
Najpierw popatrzyl na mnie glupawo, potem zaczal to opakowanie z bateriami mietolic w dloniach w nadziei, ze toto peknie. Ni diabla!! W koncu mowi:
-- Szlag by to trafil, jak zapakuja to ciezko sie do tego dostac, musze uzyc jakiegos powaznego narzedzia, tylko co?
-- Palnikiem je bierz, palnikiem - zawolalam.
W koncu wlozyl dluto w zaglebienie plastiku miedzy baterie, przypiedolil mlotkiem i nareszcie poszlo.
A probowal kto szybko rozpakowac jakas kasete CD lub DVD?
Ja nie wiem, czy to tylko tutaj maja takiego pierdolca z tym pakowaniem, czy to jest plaga rozpowszechniona na calym swiecie, ale szlag mnie trafia jak przyjdzie cos rozpakowac.
Innym razem zakupilam na ebay 16 kieliszkow do szampana, z Krosna byly, na sentyment mnie wzielo.
Wspanialy mowil, ze to ryzykowne, bo jak sprzedawca nie opakuje tych kieliszkow odpowiednio to dostane kupe szkla i przy odrobinie szczescia moze 7 calych kieliszkow. No nic, zaryzykowalam.
Przyszla paczka, oczywiscie do mnie do pracy, bo w domu nie ma nikogo, to ja zawsze musze podawac adres pracy. Paczka? to nie byla paczka, to byla paka o takich gabarytach, ze zajmowala polowe mojej poczekalni. Nic, wieczorem przyszedl Wspanialy, najpierw przerazenia doznal, ze ja jakis mebel kupilam, ale dorobilam do paki uchwyty z tasmy klejacej i posunelismy do domu.
Jak zaczelismy to rozpakowywac to sie okazalo, ze kazdy kieliszek byl zapakowany w jeden caly numer New York Times'a, ale kieliszki wszystkie doszly w calosci, tyle, ze samych smieci z opakowan bylo dwa duze worki i ogromniasty karton.
Szlag mnie tez trafia jak kupuje jakis sprzet kuchenny, bo na fakturze zawsze pisza, ze ewentualny zwrot tylko w oryginalnym opakowaniu.
To siedze i sie modle jak wyjac takiego robota kuchennego z tych steropianowych foremek, ktore tak odkladnie przylegaja do kazdej najmniejszej czesci, a wszystko cuzamen do kupy wcisniete w tak szczelny karton, ze nie mozna tego wyjac w calosci bez rozrywania kartonu.
Kupisz se czlowieku paczke landrynek cobys z glodu i nerwow nie umarl, jak utkniesz w pociagu, to se musisz kazda landrynke po kolei rozpakowac, bo kazda jedna jest w osobnym sprasowanym celofaniku. Pamietam jak kiedys kolezanki matka przyjechala w odwiedziny i sie biedna kobiecina poczestowala landrynka. Po 20 minutach uporczywego ssania, wyplula z niesmakiem i powiedziala:
-- A coz to za landrynki, ssie i ssie przez tyle czasu i zadnego smaku nie czuje.
Okazalo sie, ze ssala z celofanem.
Znajomy kupil buty i po tygodniu chcial oddac, bo go strasznie cisnely i wrzynaly sie w gore stopy, dopiero jak poszedl z reklamacja, to panienka w sklepie wyjela z butow przezroczysta plastikowa wkladke, ktora miala zabezpieczac but przed deformacja.
A ki chuj wiedzial ze to jest w bucie!! oburzyl sie kolega, bo mial wrazenie, ze skoro usunal z nieszczesnego obuwia wszystkie pomiete papiery to nic wiecej nie powinno tam byc.
Podoba mi sie tez jak od czasu do czasu widze czlowieka na ulicy w plaszczu z taka falda z tylu i na dole faldy jest duzy X z nitki w kontrastowym kolorze. Do pakowania plaszczy, coby sie ta falda nie rozlazila i plaszcz nie zdeformowal to producent zszywa falde tym iksem kolorowej nitki, a ludziska niemoty chodza z tym, bo im do pustego lba nie przyjdzie, ze falda ma byc jednak funkcjonalna w czasie noszenia plaszcza.
Mojej znajomej syn jak sobie zakupil pierwszy w zyciu garnitur, to powiedzial, ze on woli "normalne" ubranie. Na pytanie dlaczego? odpowiedzial, bo garnitury nie maja kieszeni!!!
No znow nie przyszlo mu do glowy, ze kieszen jest zaszyta na czas transportu i przechowywania w magazynach.
I tak se mysle w tej mojej malej glowie, ze jak tak dalej pojdzie to przydalby sie jakis powazny uniwersytet, ktory bedzie uczyl rozpakowywania rzeczy zapakowanych, bo jeszcze troche i czlowiek sie zupelnie pogubi.
Czasem sie tez obawiam, ze zerkne do muszli sedesowej i sie okaze, ze moje gowno jest juz w ziplocku z plomba Urzedu Patentowego:)

49 comments:

  1. Hi, a probowalas rozpakowac jakakolwiek zabawke dziecieca? Te baterie to nic w porownaniu z zabawkami w plastikach i jeszcze spiete drutami do kartonow, cholery mozna dostac.
    Tez zauwazylam ten X w plaszczach noszonych przez amerykanow, oni nie mysla, czasami az chce sie podejsc i rozerwac te nici!.
    Pozdrawiam z NJ

    ReplyDelete
  2. oj, tylko nie rozpakowywanie CD i DVD!!!!!

    a mnie jeszcze - a propos opakowan - denerwuje, jak widze w sklepie glupie baby,ktore kaza sobie pakowac po dwie rzeczy w podwojne PLASTIKOWE torby a potem pchaja to wszystko do ekologicznej torby z materialu... no jak sie ma taka torbe, to na kit kolekcjonowac plastik?! :O/

    pozdrawiam cieplo i ide dalej nadrabiac zaleglosci blogowe! :O)

    ReplyDelete
  3. :)) Ślę uśmiech (bez opakowania:)
    Na pocieszenie to Ci powiem że i tak masz dobrze!! Tylko rozpakowujesz!!
    Ja (w pracy) wpierw muszę rozpakować ze wszystkich foliałków, nakleić info w języku polskim i nazad zapakować!! Zamienisz się?:)))Ale do Hameryki nie wysyłamy!:))

    ReplyDelete
  4. ach, gdzie te piekne opakowania sprzed miedzywojnia....

    ReplyDelete
  5. Hehe:) Oto jest przykład jak można zabawnie i zajmująco napisać o duperelach.Chapeau bas :)

    ReplyDelete
  6. masakra z tymi opakowaniami! a czy nie łatwiej byłoby zrobić taki paseczek w nich, który pociągałoby się i opakowanie samo by się rozpakowało??

    ReplyDelete
  7. Jak skoncze sie smiac to moze cos sensownego napisze.

    ReplyDelete
  8. taaa... kupiłam w ubiegłym sezonie grzewczym ekologiczny brykiet. Rozpierniczał na drobne przy byle dotknięciu. Gdyby był zapakowany w papier to by się to tałatajstwo w całości wrypało do kominka i po krzyku. Ale nie...ekologiczny brykiet, pakuje się w nieekologiczna folię...

    ReplyDelete
  9. Kasiu z NJ--> Najsmieszniejsze jest to, ze moj przyklad "krzyzykowych plaszczy" pochodzi z naszego rodzimego Greenpoint i zostal wypatrzony przez Wspanialego w czasie kiedy ja stalam w kolejkach po swiateczna polska kielbase. Wspanialy jako osoba po polsku niegramotna jest wtedy tylko "do dekoracji" i noszenia wiec wypatruje takie kwiatki:)))))
    A tu masz w NJ jest to przypadlosc amerykanska, musze mu to powiedziec:))))
    Zabawki? Masz racje, ale, ze ja nie kupuje zabawek, to nie bardzo przyszly mi do glowy.

    ReplyDelete
  10. Evek--> Ooo tak, tak torba ekologiczna wypelniona zarciem w podwojnych foliach to jest KLASYKA!!!!

    ReplyDelete
  11. Foka--> Teraz wiem dlaczegos pani taka pokrecona:))))))

    ReplyDelete
  12. Beata--> Ktorego miedzywojnia?????
    bo wiesz u mnie Ci wojen dostatek to ja potrzebuje bardziej konkretne dane;)

    ReplyDelete
  13. Dizejka--> Taki paseczek maja papierosy....hmmm moze ja dlatego mam taki problem z rzuceniem palenia? No za latwo sie rozpakowuje;)))

    ReplyDelete
  14. Lukrecjo--> No juz powinnas przestac;))

    ReplyDelete
  15. Nivejka--> Tez wymyslasz, nie dosc, ze brykiet ekologiczny, to jeszcze Ci sie ekologicznej folii zachciewa? To bedzie dopiero w kolejnym stuleciu, zakladajac, ze matka ziemia wytrwa.
    Rece opadaja...

    ReplyDelete
  16. Ponizszy komentarz jakims cudem ukazal sie pod poprzednia notka, wiec go przenosze.

    m. said...
    do listy kozmarnie zapakowanych rzeczy chcialabym tez dodac leki kupione w kazdej argentynskiej aptece....

    nie tylko sa zamkniete w oryginalnym pudeleczku (tu nic nadzwyczajnego, prawda, nie ma ), ale ale- jeszccze Ci je obkleja tasma klejaca z kazdej strony, calym zwalem tasmy klejacej...ze faktycznie wypadaloby tylko palnikiem ...
    jakas tak mocna ta tasme maja w aptekach, ze ostatnio uzywalismy bardzo ostrego victorinoxa mojego pracowego, zeby sie dostac do tyroksyny. masakra. z 10 minut odpakowywania a potem te leki sie walaja bez pudelka, bo po otwarciu pudelko to bezksztaltny zlep tasmy...

    (natomiast z tego obklejonego opakowania wycinaja ZYLETKA kod paskowy, zawsze. no ale ja sie juz nie staram tego zrozumiec, i tak nie podolam ;))

    dobrej niedzieli :)

    ReplyDelete
  17. M.--> Przenioslam Twoj komentarz, bo ukazal sie pod poprzednia notka, a jest bardzo wazny i powinien byc wlasnie tutaj:)))

    Masz racje, leki to kolejna tragedia, na szczescie tez nie kupuje ich czesto, ale rozpakowanie durnej witaminy czasem przerasta moja wytrzymalosc nerwowa. Buziaki:))

    ReplyDelete
  18. "A coz to za landrynki, ssie i ssie przez tyle czasu i zadnego smaku nie czuje.
    Okazalo sie, ze ssala z celofanem"

    to ja dostałam pod choinkę od Blondyna musujące kule do kąpieli i mniej więcej tak samo ich używałam rozczarowana, że w ogóle nie musują i że chyba WIELOKROTNEGO użytku bo nawet się nie rozpuszczają ;))))))

    ReplyDelete
  19. Spt--> Mam monitor w yogurcie, bo wlasnie mi sie parsknelo:))))))))))))

    ReplyDelete
  20. Cudny opis!!! Z bateriami, kasetami i płytami DVD w Polsce jest podobnie, też bez ciężkich narzędzi nie da rady tego ruszyć.
    Gaci w internecie jeszcze nie kupowałam, to jeszcze nie przeżyłam takich ciekawych chwil, jak Ty. :)
    Ale co się ubawiłam to moje!
    Dzięki, zawsze mnie umiesz rozbawić Stardust! :)

    p.s. a wracając do poprzedniego posta, ja też bym sobie chętnie u Ciebie brwi zrobiła, bo tu zawsze z tym problemy jakieś (i nie chodzę ze szkłem powiększającym!).

    ReplyDelete
  21. wiesz Star - że przejrzalam ranking blogów konkuroswych i uznałam - należy Ci się. znowu jest natłok blogów o chorobach. z całym szacunkiem dla chorób - łatwiej jest o nich pisać niż błyskotliwie o "pierdach". więc uznalam, że wyślę jeszcze jednego eska. i wiesz że są cholera CZUJNI. można tylko raz głosować i jakoś to kontrolują ! ale nic to - za chwilę wróci Blondyn z komórką. tak łatwo się nie poddam ;)))

    ReplyDelete
  22. straszna jestes, czepiasz sie :)

    ReplyDelete
  23. W zbiór opowiadań to Twoje pisanie zebrać i wydać. Rzadko trafiam na tak dobrze "opakowany" humor.
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  24. iw--> Ja mam wrodzona awersje do sklepow, wiec jak sie tylko daje przez internet, to moje:)
    A brwi? wskakuj w samolot i masz za darmo:)))

    ReplyDelete
  25. Spt--> Dzieki, ja tez sobie tak mysle, ze redakcja konkursu powinna otworzyc specjalny dzial "chorobowy" bo inaczej to normalne blogi nie maja szans. Dzieki za glos od Blondasia:)

    ReplyDelete
  26. Bareya--> No nic tylko zebrac i wydac, ale to sie tylko latwo mowi:)) Moze to opakowanie wlasnie przeszkadza?

    ReplyDelete
  27. och, kochana, uderzylas w moj slaby punkt. opakowania to moje pet peeves..do tych plastikowych, to trzaba podchodzic z palnikiem, zeby rozerwac. wkurza mnie to okropnie. wiesz, ze sprzedaja specjalne nozyce? ehm.. druga sprawa to ilosc w opakowaniu - wydaje ci sie ze cala paczka pierniczkow, a tam 3/4 to powietrze. pierniczkow jest 5.
    a juz po prostu nie wyrabiam z metkami. tymi przyszyjnymi. musze je natychmiast wyciac, odciac - nie wiem jak dlugo to bedzie trwalo, zeby na wszystkim byly stemple - czy to naprawde tak ciezko zrobic? och, ile wycietych dziur mam w slicznych bluskach i sweterkach.
    a poza tym irytuja mnie skinny jeans on men.

    ReplyDelete
  28. Cha, to w Polsce oszczędniej pakują, a gumy często pękają... więc nie są takie mocne :)

    ReplyDelete
  29. "Grzechem będzie pierdnąć" - tuś mnie rozbawiła :-)))))

    Ja jakąś Barbie oskalpowałam, zanim rozpakowałam.

    ReplyDelete
  30. kasia ma rację, zabawki to jest masakra - DRUT to jeszcze nic - ostatnio przykręcają je śrubeczkami do opakowania i bez śrubokręta ani rusz!

    a tak naprawdę to umarłam z tego "4 baterie do kosza na smieci". wiem jaki masz kosz i to calkiem praktyczne, ale rany, kosz na śmieci na baterie mnie jednak zabił ;)))

    ReplyDelete
  31. hahahhaha :) Star gacie mnie powalily na podloge :D
    ale i tak zadne opakowanie nie przebije mojej tesciowej!
    jej paczki, ktore do nas przychodza, przetrwalyby wybuch bomby atomowej!!!
    ona nawet i zwykle listy tak pozakleja, ze ni chuchu ich nie otworzysz!
    ot glupi nawyk, mysli, ze jej ktos, cos z tych paczuszek zapierdoli.taaaa...kawal kielbasy jest akurat komus potrzebny...
    zebys sie nie dziwila, powiem, ze moja tesciowa mysli, ze u nas nic nie ma i stad kielbasa w paczkach. ale to juz temat na dluzsza pogadanke :)

    ReplyDelete
  32. Aniu_2000--> Bo te wszystkie ulepszenia miedzy innymi opakowania sa wlasnie wymyslane po to zebys sobie kupila specjalne nozyce, specjalne lyzki, specjalne rekawice, specjalne, specjalne, specjalne:)))) na tym polega caly dowcip i system, zebys nie mogla przezyc zycia nie kupujac ciagle nowego specjalnego badziewia:))

    ReplyDelete
  33. Grzegorz--> A jakie Ty "gumy" masz na mysli;) bo wiesz jak te same co ja to przy zakazie aborcji tez nakerca gospodarke:)))

    ReplyDelete
  34. Batumi--> Wyobrazam sobie mine Twojej corki na widok tej oskalpowanej Barbie.

    ReplyDelete
  35. DS--> Czyli nie mozna dziecku kupic zabawki i po prostu dac, bo najpierw trzeba inzyniera do rozpakowania.
    Ja wiem, ze Ty znasz te kosze, bo kiedys pisalas o nich u siebie:)) U mnie w pracy to one akurat maja sens, bo sa wygodne, ale ja i tak z jednego wyjelam baterie i trzymam klape w gorze, bo ten wlasnie stoi przy moim stanowisku w pracy, wiec co sie ruszylam to kalpa latala w gore i w dol:))))

    ReplyDelete
  36. Ivonek--> Paczka z kielbasa to jest bzdecik:)) Dwadziescia pare lat temu moi znajomi dostali paczke od Mamusi z Polski w ktorej byl zaplesnialy czerstwy chleb!!! bo w Ameryce nie ma chleba!!!! A w tamtych czasach paczka szla 2 miesiace!!!!!! Sluchaj to byl przeboj dziesieciolecia!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  37. Tutaj z opakowaniami jest tak samo. To jakis miedzynarodowy spisek chyba i robota okreslonych kol. ;))

    ReplyDelete
  38. Pakowanie to współczesna dziedzina wiedzy a ja jak bym miał trzymać wszystkie kartony po kupionych sprzętach to chyba potrzebowałbym stodoły a nie komórki lokatorskiej. Ten przepis o oddawaniu w tym samym kartonie to niechybnie debil wymyślił i powinien za karę mieszkać w kartonowym domu. Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  39. No tak, jak przyjmuja zwroty tylko w oryginalnym opakowaniu, to faktycznie sie nie oplaca. Do kazdego kieliszka musialabys dokupic numer New York Timesa. Porazka :)
    Uryczalam sie po pachy :)

    ReplyDelete
  40. zawsze mnie powalały wykończone i zamieszkałe domy i nie zerwana folia z ram okiennych
    pozdrowienia:)
    z zabawkami to mnie trochę pocieszyyście, ostatnio rozpakowywałam taki traktor przykręcony do opakowania i miałam o sobie niskie mniemanie, bo byłam pewna, że jest jakiś prostzy sposób na wyjęcie zabawki z kartonu bez śrubokręta...uff:)

    ReplyDelete
  41. Sebastian--> Bo my wszyscy teraz zyjemy w systemie GLOBALNYM, znaczy globalna rozpierducha:))

    ReplyDelete
  42. Czarny Ptaku--> Na szczescie jakos te sprzety sie nie psuja, a za ekstra gwarancje nigdy nie place, bo to tylko wyciaganie forsy. Wiec spoko wypizguje te kartony na smietnik:)

    ReplyDelete
  43. Kruszyzno--> Witam:)) Te oryginalne kartony na szczescie dotycza tylko sprzetow zakupionych w normalnych sklepach. Nie mam pojecia czy ebay ma jakas polise zwrotu.

    ReplyDelete
  44. Miss--> Nie wiem jak by mi poszlo z oknami, ale kiedys dopiero po miesiacu uzywania komorki zorientowalam sie ze ciagle na ekranie mam te cienka folie zabezpieczajaca:)))

    ReplyDelete
  45. Ech, w każdym bądź razie rozwija to czarną strefę - ups, mówi się szarą :) Chyba chodzi nam o podobne "opakowania" ;P

    ReplyDelete
  46. Hehhehhe.Też taki historie mi sie zdarzają. Wszystko tak opakowane,że nie można się dobrać do żarcia, baterii czy czegokolwiek bez noża.Jednak uśmiałam się znowu.Kobieto, gdybys nie była zajęta oświadzyłabym Ci sie. Kocham za to poczucie humoru.

    ReplyDelete
  47. m.-->
    "(natomiast z tego obklejonego opakowania wycinaja ZYLETKA kod paskowy, zawsze. no ale ja sie juz nie staram tego zrozumiec, i tak nie podolam ;))"

    Ja mieszkam w Hiszpanii i tutaj robia to samo. Zeby dostac znizke na leki z recepta, musisz pokazac twoja karte publicznej sluzby zdrowia, która odczytuje czytnik, a z leków sa wycinane kody paskowe i przyklejane do czesci recepty, która zachowuja apteki. Chyba jako dowód, ze tobie sie znizka nalezala, bo masz ubezpieczenie publicznej sluzby zdrowia ;)

    Na szczescie nie obklejaja pudelek tasma klejaca...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...