Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, January 18, 2010

Spowiedz

Nie, nie taka z ksiedzem zza kratek, co to mu cza wyspiewac wszystkie nie tylko mniej zacne uczynki, ale i mowe siarczysta i mysli nieczyste.
Moja spowiedz zwiazana jest scisle z wizyta u Vincenta, bo wiadomo w poniedzialek mamy spotkania tet-a-tet. Wsadzilam w kieszen calotygodniowa rozpiske rzeczy wrzuconych do otworu gebowego i poszlam.
Zaraz od drzwi Vincent wyciagnal reke po karteluch z rozpiska.
-- Zaraz, powoli, najpierw to ja musze wyznanie zrobic - powiedzialam.
-- Jakie wyznanie? ale jak musisz, to prosze bardzo - odpowiedzial nieco zaskoczony.
-- Bo ja mialam zly tydzien tym razem. Chora bylam to nie cwiczylam - zaczelam.
A moje ciwczenia to 10-15 min. dziennie na stepperze, kon by sie usmial, no ale, dla mnie to juz cwiczenia.
-- OK, to nic strasznego, wiadomo jak czlowiek chory to oslabiony, nie ma sprawy - i znow wyciagnal reke po kartke. Zignorowalam i ciagnelam dalej:
-- Ale z jedzeniem tez mialam jeden zly dzien - wyznalam sumiennie.
-- To znaczy? - zapytal.
-- No mialam spotkanie z bajglem i bajgel nie przezyl, a byl z serkiem Philadelphia i szczypiorem.
-- Ten szczypior to mam rozumiec warzywo?
-- Dokladnie tak - poslalam mu rozbrajajacy usmiech.
Zaczal sie smiac i po chwili zapytal:
-- A jak sie czulas po zjedzeniu tego bajgla?
-- Na tyle dobrze, ze tego dnia nie chcialam nawet jesc obiadu.
-- Hmmm znaczy sie bylas tak pelna?
-- Ekhem...
-- A jak sie czulas emocjonalnie wiedzac, ze to nie jest jedzenie dietetyczne?
-- Jesli chodzi Ci o to czy bylo mi smutno, ze bajgel nie przezyl? to nie, nie mialam zadnych wyrzutow sumienia. Dobry byl, a ja czasem lubie, wiec po co mialabym o tym myslec?
-- No dobrze, czy to juz wszystko, koniec wyznania?
-- Nie..
-- Aaaa co jeszcze?
-- Nic, tego samego wieczoru mialam randke z mezem.
-- Randke z mezem? - zapytal zupelnie zdezorientowany.
-- Tak, randke z mezem, przy dwoch butelkach wina zagryzanych serem i owocami - wyjasnilam z rozbrajajaca szczeroscia.
-- Dwie butelki wina!!! - zawolal.
-- Noooo, dwie, ale wiesz ja z Polski jestem to moge - powiedzialam dorzucajac usmiech numer 4 na oslode.
-- Dwie butelki wina - powtorzyl - to tak butelka na glowe...
-- Ale randka trwala do 2 rano - dodalam bezwiednie.
Teraz juz sama podalam mu kartke.
Popatrzyl, poczytal i zaczal sie smiac:
-- Ale tej butelki wina to nie wpisalas?
-- No nie, bo to brzydko wyglada, ale powiedzialam, przyznalam sie.
Za to nie przyznalam sie, ze nastepnego dnia po tym randkowym wieczorze mialam wirtualne spotkanie z Odwodnik, w czasie ktorego znow wypilam 3 lampki wina. Przeciez nie musze byc taka drobiazgowa, prawda?
-- Musze jednak przyznac, ze oprocz tego bajgla i randkowego wieczoru, to wszystkie inne dni byly calkiem dobre. A jak czesto masz takie randki z mezem?
-- Takie? kilka razy do roku.
-- Eee to nie jest tak zle, ale moze nastepna randke zaplanujesz przy jednej butelce na Was dwoje, albo w ogole przy lampce wina.. - zasugerowal delikatnie.
-- Nie wiem, czy sie uda, problem w tym, ze my to wszystko robimy spontanicznie, bez planu.
Popatrzyl na mnie szacujaco i powiedzial:
-- Randka z mezem... to ciekawe jak nowozency?
-- Mhum.. bo my mamy przedluzony miesiac miodowy - usprawiedliwilam, chociaz tak naprawde to nie widze w tym nic zlego.
-- Przedluzony miesiac miodowy!! Ty mnie zaskakujesz, przedluzony o ile lat?
-- Niecale piec.
-- No tak, to jednak nowozency - zasmial sie - ale wiesz niewiele spotkalem malzenstw, ktore w tym wieku organizowalyby sobie randki, w sumie to fajnie.
-- Vincent, a co Ty myslisz, ze ludzie po 50ce to juz tylko czekaja na smierc?
-- Nie, nie, absolutnie nie!! Przepraszam, ja nie dlatego..
-- OK, to nie zmuszaj mnie do szczegolowych wyjasnien, jak wyglada zycie w tym wieku - odpowiedzialam robiac oko.
W sumie, mimo wszystko przez te dwa tygodnie stracilam 1kg i centymetr, albo dwa tu i owdzie.
No i fajnie, wcale mi nie zalezy co pokazuje waga, wazne, ze jest lepiej niz bylo i najwazniejsze, ze moje samopoczucie i poziom energii znaczaco sie poprawily.

26 comments:

  1. wiesz,to może być po prostu woda ,której z organizmu ci ubyło:)))
    no ale MNIEJ:)
    a czujesz sięlepiej bo po RANDCE to każdy by sieczuł i oby tak dalej:)

    ReplyDelete
  2. No moja droga.
    Jestem z ciebie dzielna.
    Początki pracy nad sobą są najtrudniejsze, a tu już widać efekty po tygodniu.
    Szacuneczek.
    Trzymam kciuki
    ehh - romantycy

    ReplyDelete
  3. Oj, bo lista z legendą była. Normalnie jak każdy plan czy projekt :-)
    I tak dobrze to wszystko znosisz. Mój organizm na hasło "dieta" reaguje nienaturalnym apetytem. Lodówkę z drzwiami bym zeżarła.
    ;-)

    ReplyDelete
  4. Randka z mężem? Brzmi świetnie :) Gratuluję też miesiąca miodowego przedłużonego :)
    Czytałam też gdzieś, że czerwone wino (oczywiście nie w nadmiarze) działa wręcz odchudzająco ;D także wszystkigo po trochę i będzie dobrze :) powodzenia!

    ReplyDelete
  5. Ja tak samo jak Sze reaguję na hasło dieta. Jakiś atawizm czy co? Przytyłabym od samego myślenia o diecie. Za to od randek sie chudnie bez watpienia.

    ReplyDelete
  6. Tuv--> Nie wiem ile wody moglo mi ubyc, skoro codziennie pije 2 litry wody? to jakas zagadka dla mnie:))
    A czuje sie lepiej nie po randce, bo czuje sie lepiej przez ostatnie dwa tygodnie, fakt, ze randki, tyle ze bez wina mam co drugi dzien:))))

    ReplyDelete
  7. Gosiu--> To niestety 2 tygodnie;) ale mnie tam lataja efekty wagowe, wazne jest samopoczucie:)))
    Kciuki trzymaj jednak, bo jak widac ze mna nigdy nie wiadomo;))

    ReplyDelete
  8. Szeherezado--> Ja rowniez nie uznaje hasla "dieta" to co robie to inny sposob na odzywianie, jedzenie zdrowo, zmiany w wyzywieniu, no wszystko tylko nie dieta. A lista z legenda jest po to, zeby wiedziec co sie dzieje i dlaczego tak sie dzieje. Jakbym te bajgle pozerala codziennie czy opychala sie tymi ciastkami to pewnie czulabym sie tak jak poprzednio. Spiaca, ociezala i bez grama energii, tak wlasnie czulam sie po tym bajglu, co nie znaczy, ze juz nigdy w zyciu nie zjem bajgla. Ale zjem go ze swiadomosica ze nie sluzy mojemu samopoczuciu :)))

    ReplyDelete
  9. Mala Mi--> Witaj, przedluzony miesiac miodowy jest super:)) Randkowanie z wlasnym mezem toze:) Tyle, ze ja nie moge pic czerwonego wina, bo zanim skoncze lampke to juz zasypiam z kieliszkiem w rece:)))

    ReplyDelete
  10. Odwodnik--> Co do hasla to juz odpowiedzialam Sze;)) a skoro sie chudnie od randek, to dziwne, ze wczesniej nie chudlam, bo jakos nigdy nie cierpialam na ich brak, w koncu partner randkowy w domu;))
    Ale nic to, nie wazne, z jakiego powodu wazne, zeby bylo dobrze;)))

    ReplyDelete
  11. Stardust, jestem pewien, że jeszcze nie raz zaskoczysz Vincenta :).

    Z innej beczki. Zarażony żyłką hazardową obserwuję pozycję ulubionego bloga. Tak niewiele brakuje do upragnionej 10tki. Apeluję o wyszukanie komórek wokół siebie, w rodzinie, wśród znajomych, a ostatecznie o wyrywanie ich przechodniom na ulicach w celu wysłania tak bardzo potrzebnego głosu. Trzymam kciuki. że Wam się uda i razem będziemy cieszyć się ze zwycięstwa!. :)
    Lecę na miasto.....

    ReplyDelete
  12. Podpinam się pod rotos!!! naście wysłane, ale mam jeszcze kilka podstawówek w okolicy:)) Ferie zimowe jeszcze się nie zaczęły!!:)) Ze szczęścia też się chudnie :)))

    ReplyDelete
  13. Wyjeb tę czy tamtą wagę i ciesz się jak to potrafisz robić. A kilogramki. Cóż, więcej ciałka do kochania - jak mówią. pozdrawiam

    ReplyDelete
  14. 1 trwale stracony kilogram to jest BARDZO DOBRZE! bo w takie 7 kg w trzy dni to ja nie wierzę, że to ma sens ! :) TAK TRZYMAJ STAR :)

    ReplyDelete
  15. a od randek się nie chudnie, bo w pewnym wieku przynajmniej połowę randki to się je i pije. taka prawda ;)

    ReplyDelete
  16. Wiesz co ja to bym nie mógł z takim kapo V. się umawiać a jeszcze się tak spowiadać, pewnie prędzej bym go zakatrupił chodakiem jak by mi zasugerował zamiast dwóch butelek wina lampkę. No chyba, że była by to lampka o pojemności średniego arbuza :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  17. stardust, co do lampek, to ja mam takie lampki w ktore sie miesci cala butelka wina (w jedna). kup sobie takie i bedziesz z czystym sumieniem mogla pic jedna lampke :)))

    ReplyDelete
  18. Ślicznie bronisz swoich racji, nie ma ten V z Tobą lekko. Oj nie ma ...
    Ale za to wesoło :)

    ReplyDelete
  19. no ba! grunt to to, żebyś czuła się dobrze w sobie, w GwiezdnymPyłku :)

    ReplyDelete
  20. taaak, jak sie dobrze wysiusiasz to możesz miec 1 kilo mniej:)
    smacznego Stardust, lawju!

    ReplyDelete
  21. Najfajniejsza ta randka z mężem! Pięknie brzmi i wcale Ci się nie dziwię, że uznałaś to za ważniejsze od diety! Tym bardziej, że dobre samopoczucie po takiej randce jest nieocenione! :)
    No i bajgiel, który nie przeżył spotkania z Tobą!
    Uwielbiam Twoje poczucie humoru :)
    A że szukam obecnie inspiracji do podniesienia humorku, to zaglądam z radością i wdzięcznością.
    Pozdrowienia serdeczne!

    ReplyDelete
  22. ja chwilowo na diecie ZM i do tego przeżuwam (bo dotąd nie bardzo) i najciekawsze jest to, że większośc smakołyków dokładnie przeżutych nie smakuje za fajnie;
    trzymam kciuki za Twoją dietę:)

    ReplyDelete
  23. Odchudzasz się?Ja też.Bo wyglądam jak baleron w siatce. Jednak moje sukcesy są marne.

    ReplyDelete
  24. Może po za tematem ale - napisz książkę !! Dlaczego marnujesz taki talent trzymania w napięciu ??

    ReplyDelete
  25. Grzegorz--> To sie chyba tylko latwo mowi "napisz ksiazke" :))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...