Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, January 24, 2010

Uwiera mnie

Od kilku dni nie moge spac, bo uwiera mnie historia zycia jednej z moich klientek i musze o tym napisac, bo wiem, ze pisanie w tym wypadku podziala terapeutycznie i w jakims sensie oslabi wrazenie jakie wywiera na mnie ta cala sprawa. A historia jest tak powazna, ze nie daje mi spokoju.
Alison znam od wielu wielu lat, kiedy jeszcze byla na studiach, przychodzila regularnie na regulacje brwi, byla jedna z grona kolezanek, ktore wszystkie byly moimi klientkami, z jedna z nich byla nawet zaprzyjazniona od wczesnego dziecinstwa. To byla taka nierozerwalna grupa przyjaciolek.
Po skonczeniu studiow kazda z dziewczyn poszla swoja droga, ale zawsze utrzymywaly kontakt, spotykaly sie, od czasu do czasu wyjezdzaly razem na weekend.
Powoli czesc z nich zaczela formowac stale zwiazki, niektore juz ze swoimi obecnymi mezami. I to wlasnie w tym czasie Alison zaczela odstawac od grupy, zerwala ze swoim chlopakiem, z ktorym chodzila przez kilka lat, ale jak twierdzila "nie widziala przyszlosci"
Zaczely sie sluby, na niektorych bylam gosciem, a Alison jakos nie miala szczescia poznac kogos, kto oferowalby powazniejsze nadzieje na przyszlosc.
Wreszcie zupelnie przestala utrzymywac kontakty z kolezankami, ale ciagle do mnie przychodzila, czasem ona pytala co sie dzieje u nich, czesto one pytaly o nia.
Niecale 5 lat temu Alison poznala Jeffa, o ile dobrze pamietam to bodajze jej daleka ciotka uknula to spotkanie ze swoja przyjaciolka, ktora z kolei znala rodzine Jeffa.
Jeff wysoki, przystojny, na wysokim stanowisku natychmiast zrobil na Alison duze wrazenie i zaczeli sie spotykac. Kilka tygodni pozniej Alison byla zakochana po uszy.
Bardzo mnie to cieszylo, bo to bardzo dobra dziewczyna i zreszta lubie jak te moje dziewczyny sa szczesliwe, czuje sie troche jak matka posiadajaca 400+ corek:)
Pewnego piatku Alison zamowila sobie wizyte na woskowanie brwi i bikini, na godzine przed umowiona wizyta zadzwonila cala podenerwowana:
-- Wiesz bo ja musialam pracowac dluzej bo jedna z naszych nauczycielek zachorowala i teraz sie boje, bo ja nie dam rady zdazyc.
-- Alez to nie ma problemu, jak nie mozesz to przyjdziesz w nastepny tydzien - zaczelam ja uspokajac, na co Alison tylko wybuchnela placzem. Zaskoczylo mnie to.
-- Skarbie, nie placz przeciez to nic waznego - staralam sie wytlumaczyc.
-- Ale, ja musze przyjechac, bo ja mam ten weekend spedzic z Jeffem i nie moge mu sie tak pokazac.
-- To przyjedz - powiedzialam spokojnie myslac, ze te mlode to naprawde rozhisteryzowane bo i co za problem, ale moze ja sie nie znam.
-- Tak, ale ja sie spoznie na spotkanie z Jeffem - zaszlochala.
-- Posluchaj sama zadecyduj, jak chcesz mozesz sie spoznic, bo ja nie mam nikogo zaraz po Tobie, wiec nawet jak sie spoznisz pol godziny to i tak bedziesz zrobiona w ciagu 15 minut, gora 20u.
Przyjechala cala w nerwach i ciagle poplakujac, ze ona sie spozni na spotkanie z nim, a jak sie okazalo to spotkanie mialo nastapic w jego mieszkaniu. Wiec juz zupelnie nie widzialam powodu do placzu.
-- Alison, nie podoba mi sie to. Histeryzujesz jakbys sie miala spotkac z co najmniej gubernatorem Stnau na umowionej od miesiecy audiencji. Kochana narzeczenstwo to powinien byc najpiekniejszy okres w zwiazku dwojga osob. Na lzy i rozpacz przychodzi czas w malzenstwie, chociaz tez nie powinno tak byc.
Bardzo mi sie to nie podobalo, ale coz mnie wolno powiedziec, ja i tak czesto mowie wiecej niz powinnam, dla ich dobra, ale roznie to wychodzi. Nie gledze, bo nie jestem matka, a z drugiej strony wiem, ze zakochana dziewczyna nie slucha, pamietam, ze sama nie sluchalam.
Poszla i przez jakis czas byl spokoj, sielanka trwala.
Potem byly urodziny Alison i tuz przed urodzinami przyszla.
-- Wiesz Stardust chcialabym Cie o cos zapytac, nie chce na ten temat rozmawiac z moja Mama. A do Ciebie mam zaufanie..
-- Pytaj, tylko zastanow sie czy chcesz uslyszec szczera odpowiedz
-- Tak, chce
-- To dawaj
-- Jeff zadzwonil do mnie i powiedzial, ze on jest przeciwnikiem dawania prezentow, wiec zebym byla przygotowana na to, ze nic nie dostane na urodziny.. i co Ty o tym myslisz?
-- Moglabym powiedziec jedno slowo "uciekaj" ale moze problem jest bardziej zlozony... Wiesz czasem ludzie, ktorzy sa ze soba w wieloletnim zwiazku umawiaja sie, ze przez jakis czas, lub na konkretna okolicznosc rezygnuja z prezentow, bo maja akurat inny wspolny cel do jakiego daza, ale w sytuacji kiedy spotykacie sie dopiero od 6-7 miesiecy i kazde z Was ciagle powinno zabiegac o wzgledy drugiego, to wydaje mi sie bardzo dziwne. Delikatnie mowiac.
-- On powiedzial, ze on nigdy nie dawal nikomu zadnych prezentow i takie jest jego stanowisko w tej sprawie i nie ma zamiaru zmienic
-- To on powiedzial i ma do tego prawo, ale jakie jest Twoje stanowisko, jak Ty sie z tym czujesz?
-- Wiesz.. dziwnie, a nawet jest mi przykro, bo w mojej rodzinie zawsze sa prezenty z roznych okazji..
-- Wiec sama musisz zadecydowac na ile potrafisz taka sytuacje zaakceptowac. Pytalas o moje zdanie, wiec je masz, mnie sie to nie podoba.
W miedzyczasie zmarla matka Jeffa, ktora byla od lat chora na raka i Alison spotkala ja tylko raz, bo Jeff uznal, ze nigdy nie bylo odpowiedniej okazji na kolejne spotkanie, tlumaczac tym, ze matka nie chce nikogo widziec. Tez uznalam to za normalne, ot sa rozni ludzie, jeden w chorobie lubi zeby go cale armie glaskaly po glowie, inny woli samotnosc.
W kilka miesiecy po smierci matki Jeffa, Alison wpadla cala rozpromieniona i szczesliwym glosem juz od drzwi zawolala:
-- Jestem zareczona!!!! Jeff poprosil zebym wyszla za niego za maz!!!
Oczywiscie pogratulowalam jej i bardzo sie sama ucieszylam jej radoscia. Obejrzalam pierscionek, bardzo ladny i natychmiast przyszlo mi do glowy, ze facet nie robi prezentow, ale na ten pierscionek to musial wydac fortune, a zdecydowanie kilkanascie tysiecy (!!!)
-- Wow!!! Czy on sam wybral taki piekny pierscionek? - zawolalam jak mnie juz odetkalo.
-- Nie, to jest pierscionek jego matki i Jeff powiedzial, ze teraz skoro matka nie zyje to jest to pamiatka rodzinna i on chce zebym ja go miala.
-- Jestem tym bardzo wzruszona - dodala.
Poniewaz dodala to wzrusznie, to ja sie juz nic nie odezwalam, bo ja mam taka dziwna teorie, ze takie rzeczy maja swoja energie i osobiscie jestem przeciwna wszelkim pierscionkom przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Uwazam, ze zwlaszcza pierscionek zareczynowy i obraczka slubna powinny byc nowe, nigdy wczesniej nie uzywane przez inne osoby, czyli nie posiadajace obciazenia energetycznego innych zwiazkow, ale milczalam. Bo i co mozna powiedziec skoro dziewczyna jest cala szczesliwa i na dodatek wzruszona?
Krotko potem Alison przeprowadzila sie do Jeffa i zaczela sie sielanka przedmalzenska, ktora czasem tylko matka Alison przerywala swoja nadopiekunczoscia.
Bo matka Alison nalezy do osob wyjatkowo dramatycznych, przewrazliwionych i ze sklonnosciami do paranoi. Ja o tym wiedzialam, bo niejednokrotnie sie zdarzylo, ze zanim Alison przyszla to juz mialam telefon od matki z pytaniem czy Alison szczesliwie dotarla. Conajmniej jakby miala odbyc podroz przez caly kraj z czterema przesiadkami z samolotow na pociagi i jeszcze autobusy.
Czesto rowniez dzwonila po 3 razy w czasie 30minutowego zabiegu z pytaniem, czy Alison jest juz gotowa do wyjscia. Pamietam nawet, ze raz trafil mnie szlag i za trzecim telefonem powiedzialam spokojnie acz dobitnie:
-- Pani Xxxx jesli pani nie przestanie dzwonic, to Alison nigdy nie wyjdzie, bo jak ja jestem z pania na telefonie, to automatycznie musze przerwac prace
-- Oj, tak, tak Stardust, przepraszam, ale wiesz ja sie tak denerwuje
Tak wiec ja doskonale znalam matke, a i sama Alison zdawala sobie sprawe z faktu, ze to nie jest normalne, ale nikt nie mial na to wplywu, wszyscy uznawali, ze ona taka juz jest.
Teraz kiedy Alison zamieszkala u Jeffa telefonom matki ponoc nie bylo konca, ale to juz nie moja sprawa, oni musza sobie jakos z tym radzic. Dla mnie bylo wazne, ze Alison byla szczesliwa, a przynajmniej na taka wygladala.
Tuz przed slubem opowiadala mi o jakichs spotkaniach rodzinnych w gronie obu rodzin i jakos tak w jej opowiadaniu zaskoczylo mnie, ze cala rodzina Jeffa i sam Jeff zwraca sie do jej rodzicow w bardzo oficjalny sposob ciagle tytulujac ich Pan i Pani Xxxx. Troche to bylo dla mnie dziwne, bo zwlaszcza tutaj w kraju gdzie wszyscy mowia sobie na "ty" i na kilka tygodni przed polaczeniem rodzin, i w dodatku w sytuacji kiedy wiadomo, ze oboje mlodzi mieszkaja razem takie oficjalne zwrtoty byly zupelna niecodziennoscia.
No ja osobiscie sobie nie wyobrazam, zeby ktos kto spi z moja corka mial traktowac mnie jak sprzedawca w sklepie. Ale nic nie mowilam, bo wiadomo, ja to jestem ja i nie zawsze podzielam poglady ogolu.
Ale akurat tutaj moje poglady byly zbiezne z pogladami ogolu tylko nie z Jeffem i jego rodzina.
Przelknelam, chociaz nie powiem, jak widac odnotowalam.
Trzy lata temu w styczniu byl slub, byla podroz poslubna bylo szczescie... potem ciaza.
Dwa lata temu na poczatku lutego Alison urodzila chlopca i od tamtej pory slad po niej zaginal.

cdn.

47 comments:

  1. Witam :) muszę przyznac, że bardzo mnie zaintrygowała ta opowieść. Czekam na c.d.!!!! :)

    ReplyDelete
  2. ... witam... bardzo ciekawy blog , siadam i czytam bez ociagania sie.... gdyby nie zajecia ktore mam przeczytalabym od deski do deski ale nadrobie... zycze powodzenia w konkursie... twoj blog stawiam na pierwszym miejscu za otwartosc... pozdrawiam... Hannah...

    ReplyDelete
  3. Jebnąć ci? Jak stosunek przerywany cholera jasna. Pisz dalej.

    ReplyDelete
  4. No wiesz!!! I co ja mam teraz robić? Siedziec i czekac?!!!

    ReplyDelete
  5. I on ja zamknal w domu razem z dzieckiem i nie puszcza do ludzi, albowiem psychopatą jest. Pewnie mają ładny ogród i póki co to dziecku wystarczy, a on robi wszystkie zakupy albo jeździ z nią i dzieckiem, zeby ja miec na oku. Ot, inkubator i bezplatna nianka dla potomka i dziedzica.
    Zgadłam czy sie myle?

    ReplyDelete
  6. Mala Mi--> Nie da sie tego opisac jednego dnia, za duzo emocji, za duzo nerwow.

    ReplyDelete
  7. Lorenhannah--> Witam serdecznie i dziekuje:) Milo mi, ze Ci sie podoba.

    ReplyDelete
  8. Odwodnik--> Wiem, ze stosunki przerywane maja ujemny wplyw na psychike, ale mam nadzieje, ze w tym przypadku nie bedzie tak zle;)

    ReplyDelete
  9. Ruda--> Tylko nie mocno, prosze;)
    Czy zgadlas? Nie.

    ReplyDelete
  10. Batumi--> No ja wiem, co masz robic? Mozesz czekac, ale w miedzyczasie ugotuj cos dla dzieci, moze poszydelkuj troche, jakis film obejrzyj. Ja tez nie dostalam tej historii w jednym kawalku;)

    ReplyDelete
  11. Kurza twarz.
    Czekam, czekam ... i przebieram nóżkami.
    Ty wstrętna jesteś - tak nas dręczyć z tym cdn.

    ReplyDelete
  12. O matko i corko, tez jakos nie chce mi sie wierzyc, ze taka historia moze miec szczesliwe zakonczenie (no w kazdym razie nie od razu).

    I jeszcze mi sie nasuwa, ze nikt mlodych dziewczyn (zwlaszcza dziewczyn) nie uczy, jak sie cenic i na co zwracac uwage u ewentualnych absztyfikantow. Mowie o zwyklym poczuciu, ze zasluguje sie na normalnie dobre traktowanie. I potem tak latwo jest zawrocic w glowie jakims gestem, slowem, dobrym stanowiskiem itd itp.

    Star, ty bierz pod uwage, ze twoi czytelnicy sa w wiekszosci w pracy i nie moga ciagle sprawdzac twojego bloga w oczekiwaniu na cd! A jak tu sie koncentrowac na czym innym? ;-)

    ReplyDelete
  13. Kurczę blade! Niedopieczone, no... Tak sie nie robi. To znaczy robi w serialach. A jak chcę już ... tego cedeena;)))

    ReplyDelete
  14. Kurczę blade! Niedopieczone, no... Tak sie nie robi. To znaczy robi w serialach. A jak chcę już ... tego cedeena;)))

    ReplyDelete
  15. Gosiu--> Bedzie cd ale raczej jutro:) to moze nie przebieraj tak nozkami;)

    ReplyDelete
  16. MarioAgdaleno--> Zakochane dziewczyny, a zwlaszcza dziewczyny, ktore chca wyjsc za maz nie widza wielu rzeczy, ale tez jest bardzo trudno pokazac im to co my widzimy, bo na sile nie mozna.
    A ja tez pracuje:))

    ReplyDelete
  17. Nivejko--> Ale Ty wiesz, ze zycie jest serialem.

    ReplyDelete
  18. Gdyby to był serial bałabym sie obejrzeć drugi odcinek.
    Ciekawi mnie tylko potęga przymykania oczu....

    ReplyDelete
  19. Ja mam czas, ja poczekam! A że po drodze pazury wszystkie obgryzę...

    ReplyDelete
  20. Star czy Ty kobieto nie masz litosci?? CDN??? Kurna mac, dawaj reszte bom ciekawa, a tylko teraz mam chwile ciszy!!!

    ReplyDelete
  21. Malgoska--> Oczy trzymaj szeroko otwarte, horrory zdarzaja sie nie tylko w kinach.

    ReplyDelete
  22. Zgago--> Nie obgryzaj, wytrzymasz, Ty madra dziewczynka jestes:))

    ReplyDelete
  23. Ivonek--> Litosc, czy nie litosc nie bedzie mnie caly dzien, no moze pol dnia. Ale napisze wieczorem ile zdaze;)

    ReplyDelete
  24. Cholera,a nie mogłaś przygotować całej notki?Długo musimy czekać na dalszy ciąg?

    ReplyDelete
  25. Beatko--> To nie jest notka, ktora sie pisze lekko. Ja jestem bardzo emocjonalnie zaangazowana w to, bo dla mnie moje dziewczyny to jak moje wlasne dziecko.
    Postaram sie napisac wieczorem, chociaz tyle ile zdaze.

    ReplyDelete
  26. Jaja se robisz?? A może zatrudniłaś się przy "Modzie na sukces"?? :))
    Ja na Twoim miejscu nie ryzykowałabym zakończenia następnej notki słowami "CDN.." :)

    ReplyDelete
  27. Foko--> Szantaz?? Oj nieladnie, nieladnie, brzydkie Foczydlo:)))

    ReplyDelete
  28. a ja się cieszę, że jest w odcinku - bo też pracuję i tak jest w sam raz na tzw przerwę w pracy ! :)

    (zboczeniec - cooooo ? JESTEM PEWNA !!!!! ;)))

    ReplyDelete
  29. boję się tego cd. i tak, masz rację że się nie widzi wielu rzeczy, albo przymyka oko i mówi jakoś to będzie. akurat wiem to z własnego bolesnego doświadczenia.

    ReplyDelete
  30. zagłosowałam. Od 3 mc już wchodzę, notki nadrobiłam w pół dnia, a dzisiejsza historia - cóż, z pewnością sprawa nie łatwa, historia cieżka i bolesna ale kurcze. Ja Cię doceniam za idealny moment postawienia CDN - naprawdę lepszego być nie mogło ;D...

    ReplyDelete
  31. nosz k....w takim momencie ;-/ obstawiam ze odkad zostala matka to koles zamknal ja w domu i nakazał być matką i tylko matką

    ReplyDelete
  32. ty się słąko (czyje to czyje?) nie udzielaj w komentarzach tylko pisz co dalej.

    ReplyDelete
  33. Mnie to wygląda na kolesia bardzo dominującego i nie znoszącego niczego co uderza w jego zasady i światopogląd, tak wiec pewnie zona została zdominowana i to dość ostro, czy nie tak? Pozdrawiam

    ReplyDelete
  34. No, dobra... doba już minęła... O ten cdn poproszę :)

    ReplyDelete
  35. ja się podpisuję pod pierwszym komentarzem Odwodnika :)

    ReplyDelete
  36. Spt--> Dziekuje:)) chociaz jedna zadowolona:))

    ReplyDelete
  37. DS--> Wiem, ja tez mam swoj bagaz slepoty:)) Dlatego uwazam, ze o pewnych rzeczach nalezy pisac i mowic, a nuz ktos poslucha.

    ReplyDelete
  38. Ucieczka--> Witam serdecznie i dziekuje za glos jak i za zrozumienie:)

    ReplyDelete
  39. Malgoska--> Tu nie musisz kropkowac;)) tu wolno klac, ulzyj sobie dziewczyno:))

    ReplyDelete
  40. Odwodnik--> Alez odpisanie na komentarze jest wyrazem szacunku dla komentujacych:P:P

    ReplyDelete
  41. Czarny Ptaku--> Nie moge wiele napisac, ale wkrotce sie wyjasni;)

    ReplyDelete
  42. Agawa--> Witam:)) Nie wiem w jakiej strefie czasowej mieszkasz, ale wyglada mi na to, ze Twoja doba jest krotsza od mojej:))))))

    ReplyDelete
  43. słąko - to Małgośki (CHYBA ;)))

    ReplyDelete
  44. Bere--> TY??? chcesz mi jebnac???? No tego sie nie spodziewalam :)))))

    ReplyDelete
  45. Witaj Stardust,
    Każdego człowieka o normalnej wrażliwości zaniepokoiłyby takie sygnały ostrzegawcze, jakie tu opisujesz.
    Coś czuję, że losy tej dziewczyny nie są usłane różami.
    Napisz, co dalej.

    ReplyDelete
  46. iw--> Normalna wrazliwosc moze byc bardzo latwo uspiona fascynacja, miloscia, checia zamazpojscia. Zauwaz, ze oni sie w sumie znali chyba nie cale 2 lata jak juz byl slub. Wiem, niestety z wlasnego doswiadczenia, ze zakochana dziewczyna/kobieta widzi nie to co jest, tylko to co chcialaby zobaczyc.
    Nie na darmo sie mowi, ze milosc jest slepa, dopiero malzenstwo otwiera oczy;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...