Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, February 7, 2010

Ale kino!!!

Ci co czytaja, to wiedza, ze ja nie kinowa jestem, bo nic mnie tak nie wkurwia jak przezuwacze popcornu i chilpacze sody w moim otoczeniu. W dodatku w amerykanskich kinach miejsca sa nie numerowane, wiec kazdy siada gdzie chce, gdzie popadnie, potem sie 15 razy przesiada w czasie filmu, ludzie sie spozniaja, laza jak zombie czlowiekowi przed nosem.
Przy okazji pytanie, czy w polskich kinach miejsca sa w dalszym ciagu numerowane?
Wiec zgodnie z powyzszym orzeczeniem w kinie nie bywam, zawsze moge poczekac az film sie pokaze na payperview i wtedy moge sobie spokojnie obejrzec w domowych pieleszach.
No ale z Avatarem to insza inszosc, tego sie w domowych pieleszach obejrzec raczej nie da, a przynajmniej nie da sie bez uszczerbku na jakosci.
W zwiazku z czym rzucilam haslo, ze ja chce do kina!!
Wspanialy o malo po tutejsze pogotowie nie zadzwonil, bo myslal, ze mnie sie rozumy pomieszali, spojrzal na mnie glupawo i zapytal:
-- Do kina?? ale po co??
-- Zobaczyc Avatara - odparlam rzeczowo.
-- Ale ja nie chce..
-- Nie chcesz to nie musisz, ja sobie pojde z Potomkiem, albo sama.
Potomek sie okazalo na to jak na lato, bo on w przeciwienstwie do mnie bardzo kinowy jest. Ale jak juz zaczelismy planowac ten specyficzny "mother-son" bonding, to sie Wspanialy niesmialo zglosil na ochotnika.
Mowilam, ze toto zazdrosne jest? nie mowilam, no to teraz mowie.
To ja owszem postanowilam sie zgodzic na to wtargniecie w nasz osobisty bonding, pod warunkiem, ze zaprosi nas na obiad po kinie. Zgodzil sie.
Wczoraj wybila godizna "zero" spotkalismy sie z Potomkiem na stacji subway'a, bo on mieszka o trzy stacje dalej i pojechali do kina.
Dzizas!!! Jak ja dawno w kinie nie bylam!! Az wstyd!!!
Oczywiscie jak sie juz wczesniej odgrazalam, wybralismy sie do mojego upatrzonego wczesniej kina, czyli w Lincoln Square, gdzie w/g wczesniej obcykanych recenzji odbior filmu typu Avatar mial byc najlepsiejszy. No bo wiadomo, ze kin IMAX jest od zasrania, ale niestety roznia sie jakoscia przystosowania.
Kino w Lincoln Square miesci 600 ludziow na raz i ma ekran o wymiarach 23 metry na 29.5 metra, jedzie sie tam w te i nazad ruchomymi schodami.
Ze wzgledu na nie numerowane miejsca, trzeba sie bylo wybrac w miare wczesniej co by nie siedziec przy ekranie, a caly seans byl juz wykupiony na dwa dni wczesniej.
Ludziow od cholery i ciut ciut, nie tylko na Avatar, bo tam jednoczesnie leci nastepnych nascie filmow. Stanelismy w kolejce do wejscia juz do odpowiedniej sali kinowej, Potomek wykombinowal, ze najlepiej jest na balkonie i przyznaje, ze chyba mial racje.
Jak juz udalo nam sie zajac miejsca i rozsiedlismy sie wygodnie, to przyszly 2 rosyjskie dziunie z zapytaniem, czy nie mozemy sie przesunac o jedno miejsce w lewo lub prawo zeby one mogly siasc obok siebie.
Szlag, ze tez zawsze trafia sie jakies cipciany co to przychodza na 3 minuty przed i marudza.
Potomek, gentelman z urodzenia, bo chyba raczej nie z wychowania, oczywiscie sie zgodzil i tym sposobem po lewej zamiast miec moje rodzone dziecko mialam ruska dziunie.
Dziunia i owszem moglaby byc nie wkurwiajaca, gdyby nie fakt, ze jak tylko siadla, to natychmiast zaczela nadawac do kulezanki, drugiej dziuni, a jak tylko zaczely sie preview nastepnych filmow, to wyjela telefon i probowala esemesowac, pewnikiem do jeszcze trzeciej, nieobecnej dziuni.
Szlag mnie jasnisty trafil i przechylajac glowe w kierunku dziuni wycedzilam:
-- Cos mi sie wydaje, ze bede gorzko zalowac tej grzecznosci mojego syna.
Ku mojemu zdziwieniu dziunia wybrzeczala jakies mocno obciazone rosyjskim akcentem "sorry" i wylaczyla telefon.
Czy teraz rozumiesz drogi pamietniczku, dlaczego nie chodze do kina?
Nozesz kurwa, nerwy mam za delikatne.
Sam film od samego poczatku wcisnal mnie w fotel i nie pozwalal nawet na mrugniecie okiem. Nawet nie wiem czy ktos przezuwal papcorn, wiem natomiast, ze byla wyjatkowa cisza i chyba nawet nikt nie wstal przez te 3 godziny, ba, ludzie sie nawet nie spieszyli do wyjscia jak juz film sie skonczyl.
Bylam absolutnie zafascynowana efektami i cala reszta.
Ja, ktora normanie zawsze od polowy kazdego filmu dyskretnie spogladalam na zegarek odliczajac czas do wolnosci, teraz siedzialam oczarowana i nawet nie zauwazylam kiedy te prawie 3 godziny minely.
Staralam sie nie czytac wczesniej zadnych recenzji, nawet tych ukazujacych sie na zaprzyjaznionych blogach, mimo to od czasu do czasu cos tam rzucilo mi sie w oko.
Na ten przyklad, ktos gdzies napisal "wybitnie amerykanski film" czy tez "jak wszystkie amerykanskie"...
Ja tam sie na kinematografii nie znam, ale tak sie zastanawiam, a jaki mial byc? skoro jest amerykanskiej produkcji? Jakos nie przypominam sobie, zeby Polacy robili filmy wloskie, czy tez Bulgarzy hiszpanskie.
Wiec coz w tym dziwnego, ze Avatar jest amerykanski?
Z kina wyszlam zakochana w Pandorze i jedyne czego pragnelam, to aby takie miejsce naprawde gdzies na ziemi istnialo, bardzo chetnie i bez mrugniecia okiem zdecydowalabym sie na kolejna emigracje.
Po filmie udalismy sie do meksykanskiej restauracji na obiad i zaczela sie dyskusja.
-- Jak Wam sie podobalo? - rzucilam pytanie.
-- Fabula bardzo przewidywalna, ale efekty niesamowite - odpowiedzial Wspanialy.
-- No jak kazda bajka.. - dodal Potomek.
-- Na tyle musze sie z Wami zgodzic, ale ja ten film odebralam zupelnie inaczej. Zamiast bajki odebralam go jako glebokie przeslanie o tym, co czlowiek zrobil z Ziemia i co jeszcze moze zrobic, jesli sie nie zatrzyma. Dodatkowo uwazam, ze film jest doskonala krytyka imperialistycznej polityki US, pokazuje jak powstalo to panstwo i jak w dalszym ciagu postepuje wobec innych narodow swiata. Bardzo to przykre, ale jakze prawdziwe.
Dyskutowalismy o tym jeszcze dlugo przy obiedzie, przyznali mi racje.
Musze przyznac, ze ja sama bylam pod tak ogromnym wrazeniem, ze jak tylko dotarlismy do domu to nie potrafilam myslec o niczym innym.
A w zasadzie to bylam w jakims amoku i moge zaryzykowac stwierdzenie, ze rozum mi umarl.
Na szczescie chwilowo.
A Avatar, uwazam za boski!!

73 comments:

  1. The seats in the movies are still numbered in Poland. I had the same exact feeling when I realized that the seats were numbered here in Poland that you had in the US when you found out they are not. And people still sit in the numbered seat, even when the theater is practically empty. Go figure.

    ReplyDelete
  2. W Polsce dalej miejsca są numerowane. Na szczęście!!!

    Moja młoda powiedziała po obejrzeniu:
    "Zajebiste efekty, fabuła cieniutka i łatwa do przewidzenia. Moralizatorstwo i przesłanie "wyższe" typowo hamerykańskie. Mnie się bardzo podobał, ale ty nie idź. Nie twoje klimaty, mamo".
    Więc nie pójdę. Rabarbara jest dla mnie genialnym recenzentem (a ja dla niej ;-))

    ReplyDelete
  3. Tak. W Polsce są dalej numerowane siedzenia w kinach. Można bilety zarezerwować przez internet wskazując wybrane sobie miejsca.
    I tez mamy już kina, w których w tym samym czasie leci kilka filmów.
    Tak to ci się w tej Polsce pozmieniało:-).

    Mówiłam Ci wczoraj, że nie zaśniesz?!
    I tak ładnie dzisiaj paluszki Ci napierdzielały po klawiaturce by spisać wrażenia...:-).

    Pozdrawiam!:-)

    ReplyDelete
  4. Chris--> Welcome to my blog:) How the hell did you end up living in Poland?? I know, I already went to your blog and I see, I have some reading to do:)
    And you see Poles have a great discipline;) they don't move till they have to.

    ReplyDelete
  5. Mnie nie wgniotl w fotelani ani nie rzucil na kolana.Moze dlatego, ze ogladalam w 3D i leb mnie napierdalal oraz rzygac sie chcialo.
    Fabula naiwna, efekty mozna by skrocic do 1/2-1 godziny, bo potem zaczely sie powtarzac.
    Wyszlam zmeczona i wkurzona na zmarnowany czas.

    Chyba wiem, co znaczy "amerykanski film". Ja na to mowie "holylodzki", bo w koncu filmy z Sundance tez sa amerykanskie. A holylodzkie nie.
    A holylodzki film, to taki, co ma nie jedna, ale dwie kropki nad i postawione, zeby nikt nie mial watpliwosci. Plus przedawkowanie patriotyzmu. Nie trawie, no nie trawie.

    ReplyDelete
  6. Ata--> Czyli nasze dzieci reaguja tak samo;) Ja kiedys dorwalam sie do jakichs polskich komedii i nie moglam sie doczekac, ze Potomek przyjdzie, zeby ze mna obejrzal. Popatrzyl i po 30 min. mowi: "ale ja nie rozumiem z czego ty sie smiejesz?" Dla niego polskie filmy sa na tyle polskie, ze zupelnie niezrozumiale:))
    Trzeba chyba jednak zyc w rzeczywistosci danego kraju, zeby czuc.

    ReplyDelete
  7. Ida--> Kupowanie wszelkich biletow przez intenet to tutaj jes juz od wielu lat.
    Potem mozna jedynie stac w kolejce do automatu drukujacego:)) chociaz niektore bilety mozna wydrukowac w domu.
    Oj, tak dzisiaj jestem wypoczeta, ale to moze byc wplyw slonca, ktore pieknie swieci i grzeje;))

    ReplyDelete
  8. Czarownico--> Skoro wiesz, ze nie trawisz to nie bardzo rozumiem dlaczego w ogole poszlas? Ja sie nie zmuszam do robienia czegos, co juz z wczesniejszego doswiadczenia nie przynioslo mi zadowolenia.

    ReplyDelete
  9. A ja dalej będę się upierać że mi się podobał. Można że i amerykański ale jakoś wyjątkowo mi to nie przeszkadzało.
    Byłam podobnie zauroczona Pandorom!!! Zresztą do dziś jestem. Może nie jest to mój ulubiony film, to jednak warto zobaczyć w 3D.

    PeeS. Polska to nie jedyny kraj gdzie są ponumerowane miejsca w kinach. Czechy i Słowacja, podobnie. Ale ponoć popkorn taki amerykański już robią ;))))

    ReplyDelete
  10. witaj... ja odebralam film podobnie jak Ty... jak juz wczesniej pisalam to jeden z niewielu filmow na ktorych mnie dupsko z racji dlugosci nie bolalo... tak jak usiadlam tak do konca siedzialam nie zmieniajac poldupkow z prawego na lewy etc.... tez chcialam zeby ten swiat istnial w rzeczywistosci i tak samo wzielo mnie na myslenie o tym co my robimy z naszym swiatem.... a po filmie siedzialam do konca wyswietlanych literakow i sluchalam musyczki bo ona mnie ujela , reszta sali tez siedziala.... teraz czekam na kolejny ciekawy film bo narazie nie mam na co isc.... pozdrowionka Hannah

    ReplyDelete
  11. a ja uwielbiam dobre amerykańskie kino - bo uważam że to naprawdę rozrywka na wysokim poziomie, której w ten sposób nikt inny na świecie nie robi (i to prawdopodobnie mają na myśli ludzie mówiąc "amerykańskie" - bo jest to rodzaj stylu, sposobu robienia kina). Avatar jest klasycznym przykładem takiego kina. Absolutne mistrzostwo w swoim gatunku. I należy je uznać pochylając głowę :)

    ReplyDelete
  12. Stardust tukej tysz sa zesle ponumerowane. popkorn i lody tez roznosza...
    Teraz to juz spokojnie ale cos 7 lat temu pierwszy seans w Polskim kinie mnie zaszokowal. Trzeba bylo czytac.A jo sierota biedno nie nadarzal....

    ReplyDelete
  13. CalaJa--> Ja pamietalam, ze za moich czasow byly ponumerowane, tylko nie mialam pojecia, ze tak ciagle jeszcze jest:))
    To moze sie obie wybierzemy w poszukiwaniu Pandory;)))

    ReplyDelete
  14. Lorenhannah--> To tez moj pierwszy film, na ktorym siedzialam spokojnie;)) I nie tylko ja.

    ReplyDelete
  15. Spt--> Wlasnie o to mi chodzi, ze skoro zrobione przez Amerykanow to chyba trudno oczekiwac, zeby bylo portugalskie. A ze komus sie nie podoba? ze moze za malo ambitne na czyjs gust? No coz to juz sprawa gustu. Ja mam tani gust, wiec mnie sie podoba:))

    ReplyDelete
  16. Diesel--> Z czytaniem to ja tez nigdy nie wyrabialam, bo nie wiedzialam czy lepiej czytac kosztem scen, czy obsrwowac same sceny kosztem dialogow:)))

    ReplyDelete
  17. możesz chodzić do kina, bo stanowisz zagrożenie dla przeżuwających, chlipaczy i ruskich dziuniek :D
    Ja też nie znoszą, jak mamlą, zupełnie jakby zdechnąć z głodu i pragnienia przez ten jeden seans ;)

    ReplyDelete
  18. znaczy "nie", nie możesz ... zeżarł mi "nie" jakiś pochłaniacz popcornu :D

    ReplyDelete
  19. To już chyba wszyscy na tym byli... tylko nie ja;)

    ReplyDelete
  20. http://www.joemonster.org/art/13327/Pandora_z_Avatara_odnaleziona_na_Ziemi_ proszę bardzo już za Was znaleźli

    ReplyDelete
  21. Ja też nie byłam na tym filmie:( Ale z drugiej strony na jakim ja byłam ostatnio? Już nie pamiętam jak wygląda kino, czy miejsca są numerowane i ile kosztuje bilet? Ale tak świetnie opisałaś seans, że czuje jak bym tam była :))

    ReplyDelete
  22. madame: a wiesz że już są filmy dźwiękowe? ;) (wiem, stary kawał)

    ReplyDelete
  23. Magneta--> Niebezpieczna dla otoczenia jestem:) Ale mam na to licencje;) Nazywa sie menopauza:)))))

    ReplyDelete
  24. Nivejka--> A ja myslalam, ze to ja jestem ostatnia;))

    ReplyDelete
  25. Ola--> Zawsze sie gdzies podswiadomie balam, ze na starosc przyjdzie mi sie uczyc chinskiego;)

    ReplyDelete
  26. Madame--> Nie przejmuj sie, ja ostatni raz (przed Avatarem) bylam w kinie 6 lat temu;))
    Znaczy sie mamy ciekawsze zycie niz fikcja;))))

    ReplyDelete
  27. Lubię hollilodzkie produkcje, w odróżnieniu od ciężkiego, jak bób z orzechami zjedzony na kolację, kina polskiego.
    Na Avatar jeszcze raz pójdę. Najchętniej sama :)

    ReplyDelete
  28. Pewnie już ktoś wcześniej to napisał ale powiem że w Polsce są numerowane miejsca, co nie przeszkadza ludziom kręcić się po zgaszeniu światła i zawracać dupę innym. NO I jeszcze jedno po takiej recenzji wiem że muszę ten film zobaczyć. :)

    ReplyDelete
  29. Witaj Stardust! Dzięki wszelakim wpisom w internecie a na blogach w szczególności, na Avatar jeszcze się nie wybrałem i raczej szybko go nie zobaczę - nie lubię wszystkiego co "należy" robić lub wstyd nie zobaczyć.

    Moja starsza odnoga od piekła wybierając się do kina mówi:
    - Tata, daj trzy dychy na kino!
    - Przecież bilet kosztuje 15!?
    - Tak, ale komplet to będzie 30.
    - Jaki komplet? Jakiś fajny??? (myślałem, że idzie z dziewczyną)
    - Standardowy. No, bilet, cola i popcorn...

    Ręce opadają. Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
  30. a ja znów kinowo nakręcona jestem bardzo i chadzam kiedy tylko mogę a najbardziej do kina lubie chodzic sama co tez czynię najczesciej i bardzo lubie komedie romantyczne i to tak oblesnie romantyczne ze wzdycham jeszcze przez całą drogę do domu ;-))) dzis na takiej byłam irlandzkie oświadczyny czy jakos tak w sumie super tylko zmieniłabym koniec ale zeszłam z tematu .... avatar to zdecydowanie nie moj typ ale byłam w sylwestra z mezem i znajomymi bo maz chcial zobaczyc w sumie fajny nie powalil mnie jednak pamietam ze bardzo podobala mi sie muzyka i pandora ofkors rowniez jak juz bedziecie szły jej szukac to krzyczcie ide z wami ;-)

    ReplyDelete
  31. Star, poszlam, bo efekty jedyne w swoim rodzaju, widzialam wywiad z Cameronem tuz przed wyjazdem do Polski i akurat film sie napatoczyl.
    Ze 3D okazalo sie juz na miejscu, a ze zle to znosze okazalo sie w drugiej polowie filmu.
    Poszlam tez, bo kocham moje dzieci i Squida, a oni bardzo chcieli obejrzec to ze mna. A moglam pojsc ze Squida mama na "Rewers". I nastepnym razem tak zrobie.

    To jest dobry film, dla starszych dzieci i mlodszych nastolatkow, im idea "coscie skurwysyny uczynili z ta kraina" moze jeszcze kaze sie zastanowic co dalej.
    Mnie, ktora jezdze w pojedynke samochodem, bo tak mi szybciej i wygodniej, nie uchodzi wszak roztkliwiac sie ekologicznie za bardzo. Cholernie falszywie brzmi.

    I jako ze dla mnie dobre kino wyznacza Lynch i Jarmusch bardziej niz Cameron (choc True Lies uwielbiam:) pozwole sobie stwierdzic, ze Avatar to taka sama chala jak Titanic - przerost formy nad trescia absolutny, choc poniekad klasyka gatunku. I pewnie tez dostanie Oscara.

    ReplyDelete
  32. Nie ma sprawy ;)
    Podaj datę, miejsce, czas...
    Mam tylko nadzieję że nie będę się musiała zmieniać w jej mieszkańców. Nie do twarzy mi w niebieskich i wszystkie spodnie będę miała za krótkie... :)

    ReplyDelete
  33. Malgoska--> Ja jak juz pisalam bardzo rzadko chodze do kina, ale ten film mnie urzekl pod wieloma wzgledami:)) Moze nabiore znow ochoty na kino czasem?

    ReplyDelete
  34. Mironq--> Nie chodze do kina, nie ogladam filmow i w wiekszosci przypadkow nie potrafie zabrac glosu w zadnej dyskusji, bo po prostu nie wiem:)) Nawet nie czytam ksiazek, ktore ponoc "wypada" znac, bo czytam to co mnie interesuje, a nie to co wypada i o czym "sie mowi".
    Wobec powyzszego dostajesz ode mnie absolutne rozgrzeszenie:))) Nawet jesli Ci na nim nie zalezy :P :))) A syn? no coz, znam, przezylam i cieszy mnie, ze to nie tylko ja mialam takie "problemy";))

    ReplyDelete
  35. Malgoska(czarna;)))--> No Ola juz wyzej podala link do krainy Pandory, tylko cholera cza sie bedzie chinskiego uczyc:))))))

    ReplyDelete
  36. Czarownico--> Rozumiem i akceptuje, ze dla Ciebie to chala:) Nie rozumiem tylko dlaczego nie wyszlas, albo moze podziwiam, ze nie wyszlas, bo ja nie katowalabym sie tylko dlatego, ze kots, nawet bardzo mi bliski tego chce;))) Taka ze mnie wiedzma.

    ReplyDelete
  37. CalaJa--> Za krotkie spodnie, to pol problemu, ja bede miala wszystko o polowe za duze:)))) a pewnie nawet bede sie mogla wcisnac w jedna nogawke obecnego rozmiaru:))))

    ReplyDelete
  38. no a ja nie bylam i nie bede,bo tez jestem taka jedza,ze jak mi sie cos niepodobowuje juz z zajawki,to chocby cala rodzina sie na mnie gniewala,to ja sie wypinam i mam gleboko w powazaniu co sobie mysla.PM byl z synusiem starszym,a ja nie.szkoda mi bylo czasu na film,ktory raczej do gustu by mi nie przypadl.chociaz do kina chadzami owszem.W Belgii do niedawna bylo tak jak u was,kto pierwszyten lepszy.teraz ponumerowali miejsca i jest o wiele spokojniej na sali.Ostatnio bylam w kinie na "2012",seans tez zaczynal sie cos kolo 21 i malo kurwicy nie dostalam.Bo co za pojeb bierze na taki film i o takiej porze dzieci w wieku lat 3-7? No krew mnie zalewala jak bachorki zaczely sie nudzic-rzecz zupelnie nauralna bo tematyka zgola przerastajaca ich zainteresowania-i ganial w te i nazad przed ekranem.
    Wracajac do tematu;twoja recenzja jest na tyle zatrwazajaca,ze chyba se obejrze ten film jak juz bedzie go mozna z neta spiratowac,hihi...
    mamuska73
    ps.odnosnie poprzedniego wpisu-ty to masz od razu skojarzenia....no,ale wiadomo....glodnemu chleb na mysli...;u mnie odwrotnie,wszedzie sa telewizornie ino w naszej sypialni nim.PM jednak mnie przechytrzyl i postawil sobie na szafce nocnej dvd ...samochodowe;a nie mogl on sie kuzwa z telewizoem orzenic zmiast ze mna.....

    ReplyDelete
  39. Mamuska--> A ja nie chce miec telewizora w livingroom, bo kurwicy dostaje jak ide gdzies do kogos, a tam na okraglo telewizor wlaczony. To ja sie pytam po ki chuj gosci zapraszaja?
    Ale, wiesz co? o tej telewizorni to ja chyba notke machne;))

    ReplyDelete
  40. Avatar to zdecydowanie nie mój gust, ale uważam, że powinno się go obejrzeć co do kin to jestem rozpieszczona, bo w moim mieście działają kinoteatry, jeden w miejscu gdzie jest kilka sal normalnych i kinoteatr gdzie obsługa grzecznie, ale stanowczo poprosi, aby nie wchodzić na salę z żadnymi popcornami i napojami, a w drugim to nawet nie wiem czy jest popcorn, w kazdym razie pożeraczy w trakcie filmu, ani nie widać ani nie słychać, podobnie jest w moim ulubionym kinie, które zostało najlepszym kinem w Europie, ale ja mam dośc specyficzny gust filmowy i ne te filmy co ja same dziwaki chodzą, a na dodatek nie wiedzą, że należy szeleścić, siorbać i koniecznie rzucać popcornem w tych co siedzą w niższych rzędach.

    ReplyDelete
  41. Cieszę się, że film Ci się podobał.
    Ja też wyszłam z kina z tęsknotą za Pondorą:) A teraz może kilka słów w obronie tych co lubią coś chrupać w trakcie seansu, bo ja do takich należę. Nawet jak jeszcze nie było popcornu to kupowałam jakieś cukierki lub orzeszki i pogryzałam. Bo ja filmy przeżywam i wtedy strasznie mi się chce palić a w kinie przecież nie wolno, więc bodaj czymś innym ręce muszę mieć zajęte. Ale wiem, że są takie sale, gdzie nie można wchodzić z popcornem, więc tym którym to przeszkadza, proponuję znalezienie takiej sali i tyle.

    ReplyDelete
  42. Kamenari--> No fakt, jesli lubisz filmy, na ktore chodza same dziwki, to masz specyficzny gust:)))

    ReplyDelete
  43. Kiciu--> Generalnie to mi nie przeszkadza, jesli ktos siedzi i sobie przezuwa w spokoju, natomiast jak laza, sypia tym papcornem, balagania, to mam nerwa jak nic.

    ReplyDelete
  44. star przepis na buleczki jest na tym blogu http://mojewypieki.blox.pl/2009/03/Buleczki-swinki.html
    smacznego
    mamuska73

    ReplyDelete
  45. Czarownico - Jarmush to Jarmush, Herzog to Herzog. Zelenka to Zelenka a Cameron to Cameron. To w ogóle nie są sprawy do porownania. To jest jak dziczyzna w imbirze contra hamburger. I jedno i drugie można spierdzielić i jedno i drugie może być mistrzostwem w swoim gatunku. i avatar jest. MISTRZOSWTEM W SWOIM GATUNKU. natomiast pojście do mac donaldsa i wyjście zeń z roczarowaniem, że nie zaserwowano chateaubriand - to o czym może świadczyć ? ;)

    ReplyDelete
  46. Znaczy się, że sie podobał ...
    Kurcze, tak czytam i sama nabieram ochoty na obejrzenie tego filmu.

    ReplyDelete
  47. :) ja byłam jadną z tych co pisali o Avatarze :) mogę się zgodzić z Twoim odbiorem filmu pod kątem zniszczenia naszej Ziemi... :)

    ReplyDelete
  48. "a ja uwielbiam dobre amerykańskie kino - bo uważam że to naprawdę rozrywka na wysokim poziomie, której w ten sposób nikt inny na świecie nie robi"

    Ja też uwielbiam dobre amerykańskie kino i wszelkie inne dobre kino. A rozrywki na wysokim poziomie to nie tylko Amerykanie dostarczają. Europa też ma swoje perły. A ja będę bronić Azji do krwi ostatniej:)

    ReplyDelete
  49. Thanks for the welcome and I return the welcome to you (I saw your comments, thanks!). And the last time I went to the movies was for "Nigdy w Zyciu" on Valentine's Day about 5 or 7 years ago. Ahhh, the days before kids.

    ReplyDelete
  50. Wczoraj wlasnie obejrzalam oslawiony.Tez IMAX,ale jakas kijowa kopia,choc na poczatku kiwalam sie na biko,zeby w drzewo nie rabnac))
    Uwielbiam SF,a jednak zupelnie realne wydalo mi sie pojecie energii,ktora jestesmy polaczeni ze soba i z natura.Uwazam to za najwazniejsze przeslanie filmu.Nasze DNA jest tak w nas zapisane,ze dziecko bedzie chodzilo jak rodzic,nawet gdy nigdy na oczy ojca nie widzial.Czyz to nie jest fascynujace!A nasz mozg,dlaczego jest aktyvny tylko w czesci?Co sie dzieje z reszta?Dlaczego jest uspiona i czemu sluzy?
    Ja siedzialam kolo bardzo opaslego mezczyzny w bialej sukience,ktory wyszedlna przerwe na hamburgera dwa razy i zaczal smierdziec w polowie filmu...uroki kina na Srodkowym Wschodzie.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  51. Spt, nie szlam do macshita na chateaubrianda, jesli trzymac sie Twoich porownan. Swiadomie poszlam na film, po ktorym spodziewalam sie niewiele (choc zapowiedzi byly ciekawe), a z ktorego wynioslam jeszcze mniej, niz sie spodziewalam.

    Star, nie wyszlam, bo niby co mialam robic na pustych i zimnych korytarzach Starego Browaru (takie centrum handlowe w Poznaniu) w porze, kiedy wszystko oprocz kina bylo juz zamkniete? Na dworze bylo jeszcze gorzej, a do domu daleko. Se zamykalam oczy, zeby odpoczely, co budzilo niejakie zdziwienie sasiadow - zaplacic za bilet i zamykac oczy?
    Lesson taken - zawsze miec w torebce ksiazke;)

    ReplyDelete
  52. tez wczoraj bylam Stardust, i tez mi sie podobalo. niestety nie w Imaxie, tylko w Real 3D, wiec troche gorsza jakosc zapewne, ale Imax ciagle booked full, a syn chcial wczoraj. no ale - bajka super, efekty super, i tez jadac do domu stwierdzilam ze z checia bym sie tam przeprowadzila. lubie takie bajki :)))

    ReplyDelete
  53. Kartka--> Mnie tez fascynuje energia i jedna z najpiekniejszych scen filmu to jak wszyscy lacza sie przez dotyk. Moze nawet dlatego tak bardzo lubie moja prace, bo daje mi mozliwosc dotykania ludzi, przekazywania i odbierania energii. Odczuwam tez energie miejsc i to jest ciekawe, ze sa miejsca gdzie czuje sie doskonale od pierwszego momentu, a sa takie ktorych energia nie laczy sie z moja i nie czuje sie tam komfortowo, a czasem nawet lekko podenerwowana. Wtedy najczesciej korzystam z pierwszej okazji, zeby opuscic niekorzystne dla mnie otoczenie. Tak samo z ludzmi, sa tacy ze od pierwszego momentu czuje sie jakbym znala ich od lat, a sa tez niestety tacy, co nawet lata kontaktu nie potrafia zblizyc.

    ReplyDelete
  54. Czarownico--> Ksiazka? nie bardzo wyobrazam sobie jak mialabys czytac, przy takim swietle? Ja raczej wybralabym robotke na drutach:))) zawsze mozna liczyc oczka po cichu:)))

    ReplyDelete
  55. b.--> Dlatego ja sie tak uparlam na to a nie inne kino:) bo nie dosc ze IMAX to jeszcze supported by Real 3D. Ja jestem oczarowana:))) U nas tez ciagle ciezko dostac bilety w tym wlasnie kinie, ale Potomek sie poswiecil i wyczail moment, ze udalo mu sie zamowic przez internet.

    ReplyDelete
  56. Gosiu--> Trudno komus sugerowac, bo to sa rzeczy gustu jak widac;) Mnie sie podobal i moge mowic tylko za siebie.

    ReplyDelete
  57. MalaMi--> Niestety, kiedys czlowiek zyl w wiekszej zgodzie z natura i z wiekszym szacunkiem dla sil natury:((

    ReplyDelete
  58. Odwodnik--> I masz racje, ja sie chetnie przylacze do obrony Azji, bo uwazam, ze reszta swiata zupelnie bezprawnie i bezpodstawnie przypisuje sobie role superior nad Azja.

    ReplyDelete
  59. Tak myślę, że "amerykańskość" filmu nie oznacza miejsca produkcji a jest raczej synonimem smrodku dydaktycznego, pewnych uproszczeń, moralizowania itd.

    Zawsze zobaczyć warto, chociażby po to, żeby mieć własne zdanie. Kino 3D jest fajnym wynalazkiem, trzeba to przeżyć. Potem można grymasić (ja grymaszę)
    :-)

    ReplyDelete
  60. Sze--> Alez ja doskonale wiem, ze "amerykanskosc" w tym momencie nie miala oznaczac nic pozytywnego. To dokladnie tak samo jak moj Potomek probujac (za moja namowa) ogladac polski film w polowie wychodzi mowiac "mnie to nie interesuje, bo to takie polskie". Ano polskie, bo zrobione w Polsce, tak samo jak amerykanskie, bo zrobione w Ameryce:))

    ReplyDelete
  61. O!Fajnie,ze odpisalas!
    Z ta energia,to mysle,ze jestesmy ograniczeni troche przez betonowa dzungle i ogolny brak dostepu do przyrody- drzew na przyklad.A z ludzmi,to sie zgadza!Bylam wczoraj na randce i kompletna klapa,bo energia na zupelnie innych poziomach((
    Pzdr.

    ReplyDelete
  62. Stardust, bardzo mnie cieszy, że Avatar tak przypadł Ci do gustu:)

    ReplyDelete
  63. Kartka--> Wlasnie to mialam na mysli, ze mamy za malo kontaktu z zywa natura. Czlowiek zniszczyl wiele i zastapil betonowym gownem. No i wspolczuje braku drgan energetycznych na randce, znam ten bol;)) Ale zawsze jest nadzieja, ze nastepnym razem bedzie lepiej.

    ReplyDelete
  64. Czarny Ptaku--> Zdecydowanie miales racje!!!

    ReplyDelete
  65. W Australii miejsca w kinach czasem są numerowane a czasem nie. Nawet w tym samym kinie, zależnie na jaki film i na który seans.
    A Awatar? Zgadzam się, że jest to bezwzględna krytyka imperializmu ale film nie wskazuje żadnej alternatywy. Imperialiści przgrali bitwę ale wrócą, z silniejszą bronią. Patrz mój wpis na ten temat.

    ReplyDelete
  66. jako chyba ostatnia komentujaca w/w post, dodam, ze skoro juz na temat Avatara powiedziane zostalo duzo, jak nie wszystko, to teraz czas wybrac sie na nowy film "Dear John", ktory to w pierwszym tygodniu wyswietlania przebil Avatara!
    tylko jakos dziwne, bo u mnie jeszcze go nie graja.a moze to tylko wersja na Stany jest??

    a tak z innej beczki. Star nie zasypalo Was tam znowu?? ogladalam news i Washington zakopany po pachy.

    ReplyDelete
  67. Pharlap--> Witaj:) Zdecydowanie trudno nie przyznac Ci racji. Z drugiej strony to moze jest zrobione troche na zasadzie, zeby nie pokazac do konca i zostawic widza z refleksja? Zmusic do myslenia? No sama juz nie wiem:)

    ReplyDelete
  68. Ivonek--> Tez slyszalam ze Dear John jest dobrym filmem, moze nawet sie wybiore, tylko nie wiem czy uda mi sie Wspanialego namowic na tak czeste wyprawy do kina:)) Wiesz my tak raz na 6 lat bywamy w kinie;)
    A sniegu u mnie ani grama, tej zimy raz tylko widzialam snieg przez chyba 3 dni i to wszystko. Washington jest daleko ode mnie, a tym razem nas zupelnie ominelo, mimo, ze zapowiadali 3-5" to nic z tego nie wyszlo. I dobrze, bo wcale mi sie nie teskni za sniegiem;))

    ReplyDelete
  69. Oj tak, Avatar tez uważam za boski!
    Wspaniale mi się go oglądało :), cieszę się, że i Tobie się podobał mimo tych wszystkich czynników dodatkowych.
    Na szczęście u nas miejsca nadal są numerowane!

    ReplyDelete
  70. no właśnie ja bym chciała byc niebieska i mieszkać na Pandorze!!! :O)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...