Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, February 14, 2010

Walentynki czy Wale Tynki?

Wczoraj wieczorem przy "urodzinowej" kolacji Wspanialy zapytal czy kupilam dla niego kartke na Walentynki.
-- No chyba Cie pogielo? przeciez my Walentynek nie obchodzimy
-- Cale szczescie - odetchnal z ulga - bo musialbym leciec z samego rana kupic kartke dla Ciebie.
Jakiez to rozkosznie romantyczne, prawda:))
Ale nam jakos to swieto nie lezy, Wspanialy twierdzi, ze generalnie mezczyzni nie lubia Walentynek i jesli, ktorys obchodzi, to tylko pod presja zony. Ja tam zadnego parcia na takie duperele nie mam, wiec dzis zarzadzilam wyjazd do China town na obchody chinskiego Nowego Roku.
Ale wiadomo, ze jak ja cos zarzadze, zwlaszcza w ostatniej chwili to jest na 100% niewypal.
Bo oczywiscie rano zachcialo mi sie pojsc na pedicure, wiec zanim wrocilam do domu i pojechalismy do China town to bylo juz prawie po obchodach.
Ech nic to, zaciagnelam go do mojego ulubionego sklepu Pearl River Mart i zakupilam kilka talerzy, jakies miseczki, pierdoleczki, no ja tam zawsze cos znajde. Wspanialy chodzil grzecznie za mna i tylko dokladal do koszyka, jak juz uznalam, ze wystarczy to pomaszerowalismy do kasy.
Mialam szczere checi zaplacic za to, ale mi nie pozwolil.
-- No co Ty? tylko mi nie mow, ze to prezent walentynkowy? - zazartowalam
-- A czemu nie moglby byc walentynkowy? - zapytal.
-- Jakos taki, malo romantyczny mi sie wydaje - stwierdzilam.
-- Malo romantyczny!!! A Ty to romantyczna jestes?
Zastrzelil mnie z grubej rury, bo ja faktycznie jakas taka nieromantyczna jestem, no chyba mi juz przeszlo to patrzenie sobie w dno oka, trzymanie sie za raczki i wycie do ksiezyca.
-- A tam romantyczna, nieromantyczna, przeciez my Walentynek nie obochodzimy - myslalam, ze udalo mi sie zamknac dyskusje.
-- Kto nie obchodzi, to nie obchodzi, to raczej ja nie obchodze, ale Ty i owszem..
-- Ja!!! Ty chyba chory jestes!! Ja i Walentynki!!! - zarechotalam szyderczo.
-- No jak to nie? a kto w ubieglym roku dostal recznie robiona kartke i $200.00 do wydania wedle wlasnych potrzeb i upodoban?
O ja pierdykam!!! Zupelnie zapomnialam, a tak faktycznie bylo.
-- Wypominasz mi? - zapytalam.
-- Nie wypominam, tylko przypominam - odpowiedzial wampir w ludzkim ciele, z szyderczym usmieszkiem.
-- OK, to w tym roku Ty bedziesz obchodzil Walentynki
-- A w jaki sposob?
-- Pozwole Ci poniesc moje zakupy!!!
Parsknelismy smiechem oboje.
Spedzilismy w ten sposob bardzo romantycznie dzien walentynkowy i mysle, ze tak jak to juz ktos na blogach napisal w naszym przypadku to chyba jednak swieto murarskie czyli Wale Tynki:)))

26 comments:

  1. A ja niby romantyczna jestem (znaczy wzdycham na filmach romantycznych) ale jak dzis dostalam od meza (bo w trasie akurat) romantyczny wierszyk w sms to wylam jak porbana ze smiechu prawie sie poplakalam wiec moj romantyzm ogranicza sie jedynie do filmow ;-/

    ReplyDelete
  2. też nie obchodzimy walentynek, ale rzekomo z tej okazji dostałam przedwczoraj stacjonarny rowerek treningowy - how romantic!
    (marudziłam od dwóch miesięcy to mam ha!)

    ReplyDelete
  3. Malgoska--> Ja na filmach tez sie potrafie wzruszyc, na kazdym slubie rycze, albo conajmniej jest mi bardzo mokro w oczach, ale jesli chodzi o mnie i moje wlasne chwile, to w najbardziej romantycznym momencie potrafie wybuchnac niekontrolowanym smiechem. Chyba tylko slub byl taki serio i romantyczny z pisanymi przez nas samych przyzeczeniami. A zaraz potem zaczela sie jazda bez trzymanki:)))Wspanialemu zajelo to troche czasu, ale juz sie przyzwyczail;)

    ReplyDelete
  4. Miss--> No tak to dziala, chcialas, to masz. A czy to wazne z jakiej okazji? :))))

    ReplyDelete
  5. Przyznać muszę, ze ja też Walę Tynki. W ubiegłym roku T., mąż znaczy przyniósł mi bombonierkę w kształcie serduszka i mi tak nieco głupio było, że olałam święto zakochanych. W tym roku, by się sytuacja nie powtórzyła, zadbałam na czas, kupując maleńką doniczuszkę z małymi kwiatusiami i serduszkiem (ależ to obrzydliwie słodkie)i ...tym razem T. olał, był zaskoczony i Jemu jakby głupio było nieco. No i tak sobie świętujemy, każde co drugi rok

    ReplyDelete
  6. My zawsze obchodziliśmy Walentynki w wersji light, czyli jakieś czekoladki i kartka. Tak trochę z przymusu. W tym roku sobie olaliśmy i po udanej wyprawie na godzinny spacer po lesie na rakietach śnieżnych w cudnym puszystym śniegu, zajechaliśmy sobie do cukierni i zakupiliśmy trochę naszych ulubionych ręcznie robionych czekoladek, które skonsumowaliśmy na miejscu. Było super!

    ReplyDelete
  7. e-tam! każda okazja dobra by najeść sie czekoladek i powiedzieć sobie kilka miłych słów. mnie tam walentynki nie przeszkadzają:)

    ReplyDelete
  8. Zante--> No to masz z glowy, co drugi rok, wiesz jaka to oszczednosc? :))))

    ReplyDelete
  9. AnetaCuse--> Rakiety sniezne!!! WOW to sa Walentynki!!! kosmiczne:) i do tego czekuladki recznie robione. Ja lubie czekoladki ze sklepu Jacques'a Torres albo Toucher tej szwajcarskiej firmy, no moga jeszcze byc z Belgii;))

    ReplyDelete
  10. Beata--> My sobie na codzien mowimy mile slowa, a czekoladki? Tez nie odmawiam, zwlaszcza jak sa z tych wyzej wymienionych:) Jeszcze nigdy nie zdarzylo mi sie zasnac bez wzajemnego "kocham cie" wiec coz nowego moze dla mnie znaczyc Walenty? ;))

    ReplyDelete
  11. Ja tam jestem bardzo romatyczna - kupiłam mężowi dwa kilo czekoladek... żeby miał co rozdawać w pracy ;-)

    ReplyDelete
  12. Ja tam o(b)lałam Walentynki w tym roku... he he he.

    ReplyDelete
  13. Nie obchodzę ale nastraszyłam mężczyznę domowego za pomocą fortelu pani B. Zaczęłam głośno narzekać, że poczta u nas fatalna.
    -Dlaczego? Co zrobili?
    - Jak to dlaczego? Paczki na czas nie dostarczyli.
    - Jakiej...paczki?
    - Z prezentem Walentynkowym od Ciebie!
    Nastała długa cisza....
    - Ale ja, ale...
    Hehehe...ten moment był bezcenny.

    ReplyDelete
  14. Nie da się nie obchodzić, nawet jak człowiek nie obchodzi to i tak pamięta, bo nie sposób zapomnieć :)

    ReplyDelete
  15. Nie widzę nic złego w obchodzeniu święta. Jeśli naturalnie ktoś ma na to ochotę. Najgorsze co można w takich przypadkach zrobić to za wszelką cenę narzucać swoje zdanie. Nie obchodzę, bo to jet beeeeeee, i nie będę ze wszystkimi itp. Wolny kraj wolni ludzie, wolne święta. WSZYSTKIE!!!!

    ReplyDelete
  16. AAAAAaa to ja w takim razie przeoczyłam chiński Nowy Rok!!! napisz na przyszłość z większym wyprzedzeniem, co? ;)

    ReplyDelete
  17. Bee--> Super!!! 2kg czekoladek do rozdawania:)))

    ReplyDelete
  18. Ida--> O(b)lane Walentynki tez brzmia dobrze:))

    ReplyDelete
  19. Czarny(w)Pieprz--> Tez lubie takie momenty:))

    ReplyDelete
  20. Magneta--> Pewnie, ze trudno nie pamietac przy takiej ilosci atakujacych zewszad serduszek, tylko ja naprawde uwazam, ze to swieto ma urok w przedszkolach, w szkolach (wsrod najmlodszych rocznikow) bo to jest frajda dla dzieci. Wiesz takie male bable to fajnie wygladaja, pamietam jak Potomek mial w "pseckolu nazeconom" i robil maslane ocy:))

    ReplyDelete
  21. Nivejka--> A pewnie, ze wolni ludzie i wolnosc obchodzenia czego chca. Ja nigdy nie lubilam swiat kalendarzowych. Wlaentynki mi sie mocno kojarza z 8 marca, ktorego tez serdecznie nie lubilam. Wtedy byl obowiazkowy gozdzik, teraz jest roza i czekuladka.

    ReplyDelete
  22. DS--> Ja tez przegapilam, zobaczylam dopiero na blogu TribuDragon i juz nie mialam czasu zaplanowac. W przyszlym roku bede myslec wczesniej:)

    ReplyDelete
  23. Wolni ludzie, wolność wyboru obchodzenia, a jak przeszkadza to można się odizolować np. w górach tak jak ja, było nas sztuk szesnaście, Królowa Beskidów niezawodna jak zawsze powitała nas mgłą, śniegiem po niewymowną, wiatrem z kryształkami lodu który odrywał łeb z płucami i wykłuwał oczy, nie było nic różowego ani czerwonego (chyba że plamy przed oczami) i było fantastycznie!!!
    Pozdrawiam Stardust - Berni

    ReplyDelete
  24. Berni--> Widze ze spedzilas wspanialy weekend. Wiem, ze w Polsce mrozno i strasznie duzo sniegu, ale to tez ma swoj urok:)) Najlepszego!

    ReplyDelete
  25. co do romantycznych i praktycznych prezentów to mój Luby to jest Mistrzu w tym:
    na pierwszą rocznicę związku dostałam nowe opony zimowe, na urodziny wiertarkę żeby mógł mi obraz powiesić co dostałam rok wcześniej.
    odwzajemniłam się na jego urodziny i kupiłam mu depilator żebym zawsze gładkie nogi miała bo przecież on to tak lubi. w tym roku będzie mikser a on się szykuje na kosiarkę dla mnie. Przynajmniej każdy ma to co chce... :)

    ReplyDelete
  26. Stardust, mnie również nieinteresują takie różniste świątki, a szczególnie kalendarzowe i z góry narzucające wszystkim ich obchody. Decyzję o tym, co i kiedy będę obchodzić chcę podejmować według własnego uznania. I żadne nakazy tego nie zmienią, bo to wyłącznie moja sprawa. Miłość, serdeczność i troskę trzeba sobie okazywać każdego dnia, a nie wyłącznie na pokaz i to w dodatku jeden dzień w roku. Jak również raczyć się smakołykami i często nietrafionymi prezencikami. No, ale przecież handel musi kwitnąć i przynosić ogromne zyski. A jak wiadomo "reklama jest dźwignią handlu" i na tym to wszystko się opiera.:))Lea

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...