Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, March 8, 2010

Byc kobieta

Byc kobieta..niby to proste, w koncu i na szczescie sa tylko dwie mozliwosci, czyli jak z przekasem mawial maz mojej kolezanki: "masz tylko szanse byc kobieta, lub czlowiekiem". Naprawde nie wiem, dlaczego mimo to bardzo go lubilam?
Tak naprawde to wszystko zaczyna sie od momentu kiedy przychodzisz na swiat i wszyscy zachwycaja sie toba "jaka sliczna, slodka dziewczynka" i tak po cichu ten zachywt przeradza sie w pobozna prosbe i nadzieje, ze tak wlasnie zostanie i do konca zycia bedziesz juz tylko "sliczna, slodka dziewczynka".
Hmmm.. tak, jakby to bylo mozliwe ;).
Dawno, dawno temu, jeszcze w okresie pieluch tetrowych mialas szanse w poczatkach swojego ziemskiego bytowania byc traktowana na rowni z rodzajem meskim, a to tylko dlatego, ze te pieluchy byly jednakowe tak dla chlopcow jak i dla dziewczynek. Teraz natomiast juz od dnia pierwszego ubierana jestes w jednorazowki z falbankami no i nie zapomnijmy o kolorze...koniecznie rozowym. Nic dziwnego, ze potem jako dorosla osoba nienawidzisz rozowego - to sie sprawdzilo doskonale w moim przypadku. Ale prawdziwa gehenna zaczyna sie od momentu dorastania w "dziewczece" ubranka, oczywiscie tak jak ty maja one byc "sliczne i slodkie" a, ze jestes dziewczynka to rowniez twoja z reguly jeszcze lysa glowa zostaje przyozdobiona opaska z kwiatuszkiem i to nie wazne, ze ta ozdoba jeszcze bardziej przyciaga uwage do twojej lysiny, jestes przeciez dziewczynka. To nie wazne, ze wielokrotnie w przyszlosci bedziesz starala sie ze wstydem tlumaczyc, ze "taka byla moda 40 lat temu", bo bez wzgledu jak przekonywajaco bedziesz starala sie to robic, to zdjecie... straszy!!
Majac kilka lat dorastasz do tego, zeby zaczac rozumiec i wtedy dostajesz od otoczenia liste czego "nie wolno", dodatkowo na wszelki wypadek jest jeszcze lista czego "nie wypada" a nie wypada tylko dlatego, ze jestes dziewczynka, ktora ma za zadanie wyrosnac na...DAME.
Troche cie to dziwi, ze twoj brat (jesli takiego posiadasz) nie dostaje takiej listy, ale przeciez on jest chlopcem!! Jesli nie masz brata, to sprawa jest troche prostsza i zyjesz w slodkiej nieswiadomosci nieco dluzej. Ta roznica rygorow bedzie sie za toba ciagnac przez reszte zycia, chyba, ze sie zbuntujesz i zaczniesz stawiac na swoim, ale to z kolei zalezy od tego jak gleboko udalo sie w ciebie wpoic reguly z wczesniej wymienionych list.
Obserwujac co sie wokol ciebie dzieje juz coraz czesciej zauwazasz, ze masz o wiele wiecej wspolnego z mamusia niz z tatusiem, a jesli cos ci sie w tej kwestii pomyli, to jestes szybko sprowadzana na ziemie "czy ty widzialas, zeby mamusia tak robila?!" wiec nie podnosisz spodniczki w miejscach publicznych, nie drapiesz sie po "prywatnych" partiach ciala, bez wzgledu na to jak bardzo swedza. Potem po x-latach dziwi cie troche obraz mijanego na ulicy mezczyzny wlasnie przekaladajacego swoje "prywatnosci" na wygodniejsza pozycje. "Hmmm... no tak" - myslisz sobie ze zrozumieniem - "ale mamusia tego nigdy nie robila." Mimo wielu rzeczy jakie masz wspolne z mamusia, ciagle nie wolno ci dotykac, ani uzywac jej rzeczy i tak nie bardzo mozesz zrozumiec na czym polega to pojecie wspolnoty. Ale pamietasz jak zostalas zganiona za wpozyczenie sobie szminki i wymalowanie lalek.. no zgoda, zgoda to nie byly tylko lalki ale i nowa tapeta w lazience i czesc szafek kuchennych!! Talenty rodza sie z praktyki (czemu swiat doroslych tego nie rozumie?)
Pamietasz?
Wlasnie wtedy uslyszalas te magiczne slowa "jak dorosniesz to bedziesz miala swoja wlasna szminke", te slowa "jak dorosniesz to.." powtarzaja sie coraz czesciej, ale dlaczego dorastanie zajmuje tak wiele czasu?!
I dlaczego ten czas uplywa tak powoli?
Po nastepnych kilku latach, kiedy jestes juz nastolatka, wybiegasz z lazienki z dramatycznym krzykiem:
-- Ja chyba umieram!!
-- Jak to umierasz? - pyta zaniepokojonym glosem z domieszka niedowierzania mama.
-- Bo "tam" mi leci krew!! A przeciez sie nie skaleczylam!!
Teraz mama jedna reka zatykajac ci usta, a druga wciagajac cie do nastepnego pokoju syczy przez zeby:
-- Ciiiichooooo caly swiat nie musi o tym wiedziec, porozmawiajmy spokojnie i na osobnosci....
Rozmowa jest kolejnym stopniem wtajemniczenia w "dorosle zycie", a glownym punktem rozmowy jest kolejna lista, ta ma tytul "pod zadnym pozorem NIE WOLNO". Teraz dowiadujesz sie, ze jestes juz kobieta!!
Radosne "nareszcie!!" na moment blysnelo w twojej glowie, po to tylko aby zostac brutalnie przytlumionym przez kolejne tlumaczenia, z ktorych jasno wynika, ze zycie nie staje sie nic a nic przyjemniejsze, ale coraz bardziej niesprawiedliwe.
Twoi koledzy, z ktorymi do tej pory beztrosko bawilas sie w chowanego i inne zabawy, od dnia dzisiejszego sa wrogami czyhajacymi na twoja kobiecosc!
Nie wolno, nie wolno, nie wolno bedzie od teraz stalym uczestnikiem dnia codziennego, juz nie ma listy "nie wypada" natomiast jest czerwonymi literami pisana lista "NIE WOLNO"
-- A szminka ?? - pytasz niesmialo, pamietajac przygode z szafkami kuchennymi i tapeta w lazience - czy teraz juz moge malowac usta?
Okazuje sie, ze jeszcze nie. "To jest niesprawiedliwe, ta doroslosc jest tylko pozorna i wiaze sie z utrata wielu przywilejow, a nie daje nic w zamian.." szybko kalkulujesz sobie w swojej glowie.
Po jakims czasie, zauwazylas, ze cos sie dzieje nie tak z twoja klatka piersiowa?
Ale w tym szczegolnym przypadku, wynagrodzeniem jest pierwszy atrybut kobiecosci!
Wlasny biustonosz !!!!
Jedyna jak dotychczas nagroda za te wszystkie straty!! Bardzo lubisz swoj biustonosz i jestes dumna, ze mozesz go nosic. To przeciez nie to samo, co jakas tam opaska na plaskiej klatce piersiowej jaka nosilas wczesniej na plazy (nie bardzo wiadomo po co, ale odroznialo cie to od chlopcow).
W czasie nastepnych kilku lat zauwazasz, ze w troche inny sposob zaczynaja cie interesowac chlopcy.. Poczatkowo nie mozesz tego zrozumiec, ze nagle ten sam chlopak, z ktorym ganialiscie sie po podworku jest inny? Oczywiscie uplynelo kilka lat i oboje jestescie starsi, ale? Nie, to nie to! To jakas "inna innosc". Najdziwniejsze jest jeszcze to, ze rodzice, ktorzy do tej pory nie przywiazywali zadnej wagi, do tego z kim sie bawisz, jesli tylko znali okolicznych rowiesnikow, teraz nagle wykazuja coraz wieksze zaineresowanie faktem z kim sie spotykasz, gdzie idziesz, o czym rozmawiacie i co najwazniejsze!
Co robicie?! A w ogole to chcieliby osobiscie spotkac twoich "kolegow". Slowo to nagle wymaga cudzyslowu, bo jest wymawiane z lekko wyczuwalnym przekasem, zwlaszcza przez tate. I tak mijaja kolejne lata  w czasie, ktorych odkrywasz, ze czujesz sie coraz bardziej wygodnie w towarzystwie kolegow niz kolezanek. Tez interesujace zjawisko, jak to moze byc? Jestesmy kobietami, a jednak cos tu nie gra ? Jest tez cos.. jakby konkurencja? wspolzawodnictwo?
Nie tracisz wiele czasu nad tym tematem, bo przeciez mimo wszystko masz swoje grono kolezanek, z ktorymi mozesz "o wszystkim i o niczym" i tak jest dobrze. Z tym tylko, ze z tego "wszystkiego i niczego" to jednak najczesciej rozmawiacie o chlopakach. Zaczynaja sie pierwsze randki, spacery za raczke, pierwsze pojscie do kina - zaproszona przez chlopaka (!!!) to tak duze wydarzenie, ze az strach pojsc do laznienki!! Jeszcze by pomyslal? No nie!! Absolutnie nie! Lepiej przetrzymam.
Teraz jak juz spotykasz sie z tym samym chlopakiem przez dluzszy czas, to rodzice chca wiedziec o nim jak najwiecej! Najlepiej wszystko, a juz na pewno wiecej niz sama o nim wiesz, a jak czegos nie wiesz to jednoglosnie stwierdzaja, ze lepiej zebys sie z nim przestala spotykac!! (????)
Hmm.., jak na malzenstwo, ktore tak czesto rozni sie w opiniach na rozne tematy, to rodzice tutaj wlasnie wykazuja niesamowita jednosc pogladow!! Ciekawe dlaczego? Malo tego, od pewnego czasu zauwazylas, ze kazdy chlopak, jakiego udalo sie poznac twoim rodzicom, jesli nawet przypadl do gustu mamie, to zawsze wzbudza tysiace zastrzezen w tacie..
Nareszcie udaje ci sie przeforsowac tego jednego, jedynego!!
Hura!!
Pelna akceptacja rodzicow (moze niekoniecznie ze strony ojca - ciagle patrzy na niego podejrzanym wzrokiem) i bedzie slub !!!
Z niecierpliwoscia nie mozesz sie doczekac dnia, w ktorym dostaniesz nowy tytul, zostaniesz ZONA.
Z tym dniem wiazesz sobie wielkie nadzieje na wyzwolenie sie spod opieki rodzicow i uzyskanie pelnej wladzy nad wlasnym zyciem - nareszcie!
Nie wiesz tylko, ze w momencie kiedy ksiadz, urzednik, czy jeszcze ktos inny zwiaze was wezlem malzenskim, nie tylko nie pozybywasz sie wlasnych rodzicow, ale zyskujesz kolejna pare rodzicow i dostajesz sie pod "troskliwa" lupe tesciowej.
Wlasnie, tesciowa! Kolejna kobieta, ktora wie wszystko lepiej, a juz najlepiej wie jak dbac o twojego meza, bo przeciez go wychowala? Czyz nie?
O ironio !!! - myslisz sobie i szukasz jakiegos rozsadnego wyjscia z sytuacji, aby wyjsc z nowej pulapki.
I nagle, juz wiesz!! Dziecko!!!
"Jak bede miala wlasne dziecko, to caly ten sztab dozorujacy moje zycie, skupi sie na dziecku" juz podspiewujesz sobie radosnie do wlasnych mysli.
To zdecydowanie jest jakies swiatelko w tym tunelu.
Pewnego dnia jestes juz przekonana, ze jestes w ciazy! Radosc ogolna, a przede wszystkim radosc was obojga nie ma granic.
Jestes w stanie blogoslawionym!! Tylko dlaczego ten stan nazywa sie blogoslawiony? Skoro wiaze sie z tak przyziemnymi objawami jak nudnosci, przewrazliwienie na zapachy, ciagle zmiany nastroju, wybuchy nieuzasadnionego placzu? I dlaczego wszyscy pocieszaja cie, ze to minie po pierwszych 3 miesiacach?
Jesli nawet masz szczescie, ze mija to znow przychodza inne ujemne skutki jak tycie(!!)
Po trzech miesiacach nie miescisz sie juz w nic normalnego, ale przeciez sa ubrania dla ciezarnych, wiec kupujesz te namioty. Nie widzisz juz wlasnych stop! Ba nie widzialas ich juz tak dawno, ze czasem sie zastanawiasz czy je jeszcze posiadasz, o schylaniu sie nie ma mowy, latwiej byloby przechylic sie do tylu niz do przodu. A jeszcze ten maly berbec, jakies tance odstawia w twoim brzuchu. I tak sobie myslisz, jesli to dziecko mysli, ze tobie jest wygodniej niz jemu, to sie myli. W dziewiatym miesiacu masz juz tak dosc, ze mowisz otwarcie "jak ci tam tak ciasno, to moze juz wyjdz." Czujesz sie jak slon, oboje z mezem uczeszczacie na lekcje do szkoly rodzenia, ale nie ludz sie to ty bedziesz rodzic nie on. On w najlepszym przypadku, jesli nie zemdleje, bedzie trzymal cie za reke, ocieral pot z czola i powtarzal jak bardzo cie kocha i jak ty sobie wlasnie swietnie radzisz z kolejnym bolem!!
Nareszcie po wszelkich wyobrazalnych cierpieniach, jest upragnione przez wszystkich dziecko!!
Bole poszly w niepamiec i ty tez jestes szczesliwa, to nic, ze po nieobecnym juz lokatorze zostalo jeszcze 10kg nadwagi do zrzucenia, a lokator teraz zamiast kopac w twoje powloki brzuszne, drze sie wnieboglosy, zwlaszcza w srodku nocy, ale przeciez to takie kochane. Poczatkowo twoje malenstwo wyglada troche pomarszczone i jakby "niedoprasowane" i tak szczerze mowiac, to zastanawiasz sie jak ci wszyscy ludzie moga sie zachwycac, ze to takie sliczne, nie mowiac juz o tym, ze potrafia dopatrzec sie podobienstwa do tatusia lub mamusi!! Z tym podobienstwem to lipa i pic na wode, bo jak sluchasz, to bliscy meza widza podobienstowo do tatusia, a twoja rodzina znow uwaza, ze malenstwo jest "kropka w kropke" mamusia. Tak naprawde, to myslisz sobie, ze przeciez przez pierwsze kilka miesiecy, to ten maly wrzaskliwy brzdac nie jest niczym wiecej jak przewodem pokarmowym zakonczonym dwoma otworami. Co do jednego wlozysz, to natychmiast z drugiego wychodzi. Jesli twoj potomek jest chlopcem, to zycie jest moze dla ciebie, jako matki w duzej czesci niewiadoma, ale jesli to dziewczynka?
Mozesz spokojnie zaczac czytac te notke on poczatku.
Tak czy inaczej, zycie teraz biegnie duzo szybciej wypelnione ciaglymi decyzjami poczawszy od analizy konsystencji i koloru kupki, az po jakie studia wybrac i zanim sie obejrzysz malenstwo stalo sie doroslym czlowiekiem, na ktorego poczynania znow nie masz wplywu.
Dokladnie tak samo jak to bylo w czasie ciazy.
Teraz juz jako matka doroslego dziecka, czekasz z utesknieniem, kiedy to sie zacznie ta "zlota jesien" na temat, ktorej tyle czytalas i slyszalas, kiedy wreszcie skoncza sie te nastroje i problemy comiesiecznego zmagania sie z kobiecoscia. Patrzysz z nadzieja w przyszlosc, czujesz sie spelniona, bo przeciez tak to mialo byc. I zyjesz sobie spokojnie (mniej lub bardziej) w tym slodkim oczekiwaniu na zniwo wczesniejszej meki i pracy, az nagle! Bedac zupelnie nago, niechcacy zerkasz w duze lustro i z ust wydobywa sie krzyk przerazenia!! Juz chcesz biegnac do telefonu zameldowac, ze ktos wtargnal do twojego mieszkania!!
Ale kolejny rzut oka w lustro.. nie!! Nikt za toba nie stoi... to tylko ty!! Tylko jest ciebie troche wiecej niz sobie wyobrazalas i niz zapamietalas z ostatniego spotkania z lustrem w pelnym wymiarze.
Teraz zaczynasz coraz bardziej uwaznie obserwoawac swoje cialo... i sie okazuje, ze piersi, ten jeden z pierwszych nabytkow kobiecosci, jakos tak osunal sie na "poludnie"! Nie widzialas tego wczesniej, bo w miedzyczasie lata temu wymienilas ten pierwszy biustonosz, ktory przyniosl ci tyle radosci, na zbroje z metalowymi pretami, ktore jakims cudem utrzymywaly biust na poziomie klatki piersiowej, czyli powyzej pasa.
Hmmmm... Pas!!! Talia!!! O matko co sie stalo?!?!
"Przeciez kiedys mialam talie?" - przypominasz sobie z przerazeniem..
Zerkasz znow w lustro..
"MAMA!?!?" pomyslalas przez moment, ze to twoja wlasna mama spoglada na ciebie z lustra?
A tak sobie kiedys obiecywalas, ze nie bedziesz taka jak ona ....
Ech... "nie jest tak zle, przeciez w koncu, to moja wlasna mama. Zawsze ja kochalam, bez wzgedu na drobne roznice pogladow w swoim czasie." - starasz sie uspokoic wlasne mysli..
Po raz kolejny zblizasz sie do lustara, zeby przeanalizowac zmiany na twarzy.
"Okulary! Koniecznie musze miec do tego okulary" - wyciagasz je z torebki (do tej pory sluzyly tylko czasem w pracy i zawsze myslalas, ze to tylko kwestia drobnego druku). W okularach na nosie zaczynasz egzaminowac twarz..
A co to?!?! Wasy!! No nie!!
"Ostatnia kobieta, jaka pamietam z wasami, to babcia mojej kolezanki z dziecinstwa" - myslisz robiac szybka notatke w pamieci, zeby przy kolejnej wizycie u kosmetyczki poprosic o woskowanie..
A zycie mialo byc przyjemniejsze i lzejsze.....

Zakoncze te notke moja prywatna prosba do Wszechmogacego:
Nastepnym razem, w kolejnym wcieleniu to ja prosze o... siusiaka!!

PS.
Powyzsza notke napisalam kilka lat temu i dzis postanowilam, ze to odpowiedni dzien, zeby sie tutaj ukazala.
A ponadto jestem najebana jak odrzutowiec!
Nie! Wcale nie z okazji Dnia Kobiet!
Bo ja z tych, co to nie swietuja dni kalendarzowych, ale jutro przypada 8 rocznica naszego pierwszego spotkania (na zywo) ze Wspanialym. W zwiazku z czym postanowilam, ze zrobie mu niespodziewajke w postaci likieru karmelowego, bo Wspanialy lubi slodkie:)
No i zrobilam, tylko nie chcialo sie to zmiescic do karafki i zostalo dwa male kieliszki.
Co mozna zrobic z koncowka likieru, w postaci dwoch kieliszkow?
Domyslacie sie, wypilam, na czczo:))
No i tym sposobem, nabombilam sie z samego rana.
Happy Women's Day!!!:))))))))))))

73 comments:

  1. noszesz nastepne wypociny dlugosci pociagu, nawet czytac nie mozna tego belkotu.
    oczywiscie o miesiaczce...bleee...

    ah - i jeszcze reklamy apprentice?? dla polakow? tego cie ten zydowski maz uczy zakurzona?

    ReplyDelete
  2. Anon--> Towj komentarz swiadczy o Tobie, o Twojej kulturze, charakterze, osobowosci i tylko dlatego go nie usune.
    Nastepne bede usuwac, wiec sie nie fatyguj.

    ReplyDelete
  3. Witaj , zawsze byłam nietypowa i taka zostałam.Uświadomiona od strony fizjologii zostałam bardzo wcześnie, a odkąd zaczęłam mówić,byłam wysoce asertywna osobą i nikt w rodzinie nie wątpił,ze będę robiła wszystko na opak. Pod tym względem nie zawiodłam nikogo.I bardzo zawsze lubiłam być kobietą, chociaż uwielbiam chodzenie w spodniach. Fajny ten Twoj tekst. A dla Was obojga miłego rocznicowego dnia.Niech żyje miłość!!!
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  4. "czyhającymi" samo h
    "w ogóle" oddzielnie
    "na pewno" oddzielnie
    "wniebogłosy" za to razem

    a w ogóle to ii tam. ja tam wolę być kobietą i za siusiaka dziękuję ;)

    ReplyDelete
  5. ale z okazji rocznicy oczywiście hip hip hurra!

    ReplyDelete
  6. Fajnie napisane. Rzeczywiście dziewczynki często są zapędzane do wytyczonego przez społeczeństwo kubika. Ja tam lubiłam się bawić klockami i samochodzikami. Ogólnie jak kobieta cieszę się, że żyję teraz a nie np. 50 lat temu.

    Gratuluję rocznicy!

    ReplyDelete
  7. rany... jeszcze tyle przede mną...
    ale chyba nie chciałaby być chłopakiem... jak mi tak podpaska przeszkadzała 5 dni w miesiącu to co dopiero siusiak :)

    ReplyDelete
  8. Kocham być kobietą. Ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami:)

    ReplyDelete
  9. Anabell--> W moim przypadku juz od 5 roku zycia, tez nikt nie mial watpliwosci;)) I chyba do dzis nie ma.

    ReplyDelete
  10. Aneta--> No ja tez niewiele mialam wspolnego z "byciem dziewczynka", to tez nigdy nie wyroslam na "dame" :))

    ReplyDelete
  11. CalaJa--> Bardzo praktyczna jestes;))

    ReplyDelete
  12. Nivejko--> Ja tam kocham byc SOBA:)) a ze akurat tym razem to oznacza kobieta, to tez mi pasuje.
    Notka nie jest o mnie, jest natomiast o moich spostrzezeniach.

    ReplyDelete
  13. Swietny tekst! Kwintesencja tego z czym borykamy sie idac przez zycie. Przyprawione humorem, ale pamietam z dziecinstwa, ze wiele razy nie bylo mi do smiechu. Zaczelo sie od tego, ze moja rodzicielka odchodzila od zmyslow bo nie chcialam bawic sie z dziewczynkami. Zmuszano mnie, straszyla, grozila, ale i tak wolalam zabawy z chlopcami. Mama byla zalamana, dziewczynki z podworka uznaly za dziwna i odsunely sie. Pozniej bylo tylko gorzej - wyklady na temat skarbu miedzy nogami i tego jak to kazdy facet na niego czyha. Kolejne wyklady o najwiekszej wartosci kobiety (czytaj dziewictwo)i tym, ze bez tego jest sie nikim etc, etc... W pewnym momencie zycia po prostu zrozumialam, ze kobieta to ktos gorszy, a najstraszniejsze bylo to, ze owy przekaz pochodzil wlasnie od kobiet. My same potrafimy byc swoimi najwiekszymi wrogami.

    ReplyDelete
  14. Swietny tekst! Kwintesencja tego z czym borykamy sie idac przez zycie. Przyprawione humorem, ale pamietam z dziecinstwa, ze wiele razy nie bylo mi do smiechu. Zaczelo sie od tego, ze moja rodzicielka odchodzila od zmyslow bo nie chcialam bawic sie z dziewczynkami. Zmuszano mnie, straszyla, grozila, ale i tak wolalam zabawy z chlopcami. Mama byla zalamana, dziewczynki z podworka uznaly za dziwna i odsunely sie. Pozniej bylo tylko gorzej - wyklady na temat skarbu miedzy nogami i tego jak to kazdy facet na niego czyha. Kolejne wyklady o najwiekszej wartosci kobiety (czytaj dziewictwo)i tym, ze bez tego jest sie nikim etc, etc... W pewnym momencie zycia po prostu zrozumialam, ze kobieta to ktos gorszy, a najstraszniejsze bylo to, ze owy przekaz pochodzil wlasnie od kobiet. My same potrafimy byc swoimi najwiekszymi wrogami.

    ReplyDelete
  15. pieknie napisane ;) I duzo w tym racji. Nie pamietam co prawda o byciu damą z dziecinstwa, no ale same reguly i konwenanse zostaja. Dobrze tylko ze juz zyjemy w nowym wieku, bo tak 100 lat wczesniej... ;)... ciezko mamy, ale mysle ze faceci tez maja jakies swoje problemy i narzekania.

    I gratulacje z pwoodu rocznicy, oby wiecej skoro tak dobrze Wam ;))) Milego dnia :)

    ReplyDelete
  16. gratulacje z okazji rocznicy "na żywo".

    :):):)

    ReplyDelete
  17. :):):)
    muszę przyznać, że wzruszyłam się każdym słowem! Napisałaś to cudownie! I jak prawdziwie... Świetne :)

    Smacznego likieru :)

    ReplyDelete
  18. Star ja normalnie Twój fan club założę!! Czytając notkę miałam wrażenie że oglądam czarno-biały film ale z dubbingiem ze Shreka. Ale czytając P.S. normalnie oplułam monitor!! Udanego świętowania ;)

    ReplyDelete
  19. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete
  20. Mam nadzieję, że jestem i nadal będę lepszą matką bo zwłaszcza "nie wypada" powoduje u mnie białą gorączkę i na ogół działanie odwrotne ;)

    Miłej rocznicy :)

    ReplyDelete
  21. Swietny i bardzo pouczajacy tekst. Fajnie byc kobieta . Pozdrawiam

    ReplyDelete
  22. Goodgirlproject--> Dziekuje i witam serdecznie:))

    ReplyDelete
  23. Ucieczko--> Tak to wyglada z boku czasami jak sie czlowiek troche poobserwuje zycie:))

    ReplyDelete
  24. Ida--> Z zywego oka:)) jak mowi maz mojej Zamorskiej:)))

    ReplyDelete
  25. MalaMi--> Oj dobry, dobry ten likier;))

    ReplyDelete
  26. Aeljot--> Niestety wiele osob do pozniej starosci posluguje sie lista "nie wypada" :)))

    ReplyDelete
  27. Grazyno--> A pewnie, ze fajnie byc kobieta!! Ale mezczyzni tez nie maja zle, chyba? ;))

    ReplyDelete
  28. Gratuluje narąbania z rana :)
    Likier z rana jakk śmietana :)

    Z tym byciem kobieta to niestety, ciezko jest. Ja na szczescie sie wylamalam ze schematu w szkole sredniej, kosztowalo mnie to duzo a i otoczenie nie pozwalalo zapomniec i zawsze sprowadzalo na ziemie - w pracy szczegolnie. Dopiero jak wyjechalam to sie polepszylo.
    Najbardziej mnie wpienialo ukrywanie fizjologii o ktorym piszesz i wbijanie do lba ze kobieta bez tej blony miedzy nogami to warta mniej niz pies podworkowy. Co za ochyda.

    Anonymous:
    ze tez zawsze sie znajda takie wredne mendy jak ty, co musza sobie dzien polepszac zgnojeniem kogos innego. Oczywiscie, w sposob anonimowy, bo na nic wiecej ich nie stac.

    ReplyDelete
  29. Stardust, twoja notke będe czytac dziewczętom na zajęciach z wychowania do zycia w rodzinie:)

    wszystkiego dobrego moja Ty 100% kobito:)

    ReplyDelete
  30. Nina--> Likierek jest mniamniusny:)) Bycie kobieta jest niezle, zwlaszcza jak sie czlowiek potrafi wyrwac z tego zakletego kregu nakazow i zakazow.
    A anon?
    No coz musi, bo sie udusi:)))))))))))))
    To niech mu na zdrowie bedzie, mnie nie przeszkadza, bo to jak pisalam swiadectwo jego/jej kultury.

    ReplyDelete
  31. Stardust, one na telewizji wychowane, NIC je nie wystraszy:)

    ReplyDelete
  32. no to ja byłam wychowywana jak człowiek;) czyli do pewnego momentu nikt - ze mną włącznie - nie zwracał uwagi na to co powinnam, a czego nie i to też nie jest miód, bo z czasem otoczenie mocno zaczęło narzucać konwenanse...
    dziś niby lubię być być kobietą, ale dla porównania też chciałabym mieć siusiaka w przyszłym życiu:)

    ReplyDelete
  33. Beata--> Masz racje, o tym nie pomyslalam:))

    ReplyDelete
  34. Miss--> Z tym siusiakiem to moze byc roznie;) Ja sobie tak mysle, ze jakby mi sie trafila taka zona, jak ja, to dopiero wtedy bylaby gehenna;))) Trzeba to jednak przemyslec;)

    ReplyDelete
  35. a ja nie chce mieć siusiaka:) w sumie śladowego to każda z nas ma:) i pewnie siusiak to najmniejszy problem, ale to niżej...majta sie i po co? e tam! panie Boże w drugim życiu chce być znowu kobietą! i moge miec miesiączkę do 60tki!

    ReplyDelete
  36. No cóż,miałam dzis wisielczy humor.Co bylo robić?;)....Nabrzdyngoliłam się dziś wieczorem;))...idę lulu..aha mimo wszystko wolę być kobietą..
    życie jest o wiele ciekawsze...nie wiem co bym zrobiła,... z czymś dyndającym między nogami...:D,może ucieła haha.;)))
    Pozdrowionka Ula.

    ReplyDelete
  37. Stardust - ale jak trafiła? nie widziały gały co brały?;)

    ReplyDelete
  38. Taaak.... Wieczne słuchanie o tym, czego nie robi ,,panienka z dobrego domu''. Ale damy się ze mnie ulepić nie udało, z czego się bardzo cieszę! I córki w różowości nie oblekałam.
    Trolla nie kasuj, pośmiejemy się z palanta!

    I wszystkiego dla Obojga!

    ReplyDelete
  39. Beata--> Widze, ze masz juz konkretne zamowienie odnosnie nastepnego wcielenia;))

    ReplyDelete
  40. Ula--> No masz Kobieto, Ty to chociaz wiedzialas kiedy sie nabzdrygolic? Wieczorem, a ja z samego rana:)))

    ReplyDelete
  41. Miss--> Juz mi sie pcie zaczynaja metlic:))) Niby masz racje, ale czy ja wiem, ze w tym nowym wcieleniu bede tak madra, zeby widziec co biore?? W obecnym udalo sie dopiero za 3cim razem:)))
    Wiesz, ja tak na wszelki wypadek;)

    ReplyDelete
  42. Zgago--> Mnie tez do damy daleko, albo i jeszcze dalej:))) i dobrze mi z tym.
    Trolla, mowisz, zostawic?
    Moze i masz racje, bo mnie ostatnio wena slabuje, to niech za mnie pisze:)))
    Bedzie wesolo:)) no i komciow mi troche nabije..
    Chyba masz racje, trolle nie chodza piechota, to musze przemyslec.

    ReplyDelete
  43. Może i jestem też nietypowa, bo od dziecięcia lubiłam wspinać się po drzewach i grać w piłkę czy w palanta. Zawsze wolałam być taką chłopaczarą. Byłam dziewczęciem, którym to niezbyt troskliwie się mną zajmowano. Być może, dlatego, że byłam zbyt oporna, a któż to wie. Wszystkiego nauczyłam się sama. Do tej pory wykonuję szereg prac typowo męskich i nie jest to dla mnie żadną ujmą, ani też nie cierpi na tym moja kobiecość. Jestem jaka jestem i nikt, ani nic tego nie zmieni. Po prostu jestem taką osobą, ktora jest pomimo wszystko tylko i wyłącznie sobą.:)))Lea

    ReplyDelete
  44. Pozdrawiam wiosennie i życzę wszystkiego najlepszego w tym Waszym dzisiejszym i nie tylko Dniu:)))

    ReplyDelete
  45. G R A T U L A C J E Z OKAZJI WASZEJ ROCZNICY i OBY WAM SIE DOBRZE WIODŁO PRZEZ WSZYSTKIE NASTĘPNE WSPÓLNE LATA, AŻ DO KOŃCA ŚWIATA i JEDEN DZIEŃ DŁUŻEJ ! ! ! Wszystkiego najlepszego życzy Lea
    ~~~~~~~~~~**************~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ********** ~~~~~~~
    ~~~~ ****** ~ ~~~ *** ~

    ReplyDelete
  46. Lea--> Ja mam starszego brata, wiec tez od malego bawilam sie wiecej z chlopakami, niz z dziewczynkami. Moze dlatego jestem, jaka jestem:))
    Ach i dziekuje serdecznie za zyczenia:)))

    ReplyDelete
  47. Slavkosnip--> Dziekuje serdecznie w imieniu moim i wszystkich moich czytelniczek!:)))

    ReplyDelete
  48. Pod życzonkami miał być jesce pinkny kwiotecek, ale mi cusik nie wesedł. Chyba sie czegoś wścik i gdzieś se ucik. hehe:)))

    ReplyDelete
  49. Gratuluję rocznicy i przymawiam się o przepis na karmelowy, w zamian mogę zaoferować przepis na boski likier kawowy :)

    ReplyDelete
  50. uffff......
    na jeden oddech przeczytalem :)
    wspaniale napisane !!!



    gratuluje rocznicy !!!

    ReplyDelete
  51. Stardust, wszystkiego najlepszego dzień-po;)
    A trolla zostaw, jeszcze tylko IP wywal na wierzch i bedziemy patrzeć co to za bzdziagiew oraz ortograficzny "dysfnkcyjny" jest;)

    p.s. mam niejasne przeczucie, ze to kobieta. Moralnosc plyty chodnikowej a kultura....trzeba skonczyc kulture i sztuke, bo jak sie ma taka "sztuke" to trzeba umiec zachowac kulture;)

    ReplyDelete
  52. Lea--> Kfiotek sie wzion i rozprostowol:))) Ale to nic, licza sie szczere checi.

    ReplyDelete
  53. mp--> To zaden przepis:) Mialam puszke gotowanego mleka skondensowanego wiec ja ze tak powiem rozcienczylam spirytem:) dodalam troche mocno zaparzonej kawy i juz jest likier. Wszystkie proporcje na oko i lizanie palca, wiec nie moge podac.
    A przepis na likier kawowy bardzo ladnie poprosze;)

    ReplyDelete
  54. Ade--> Z tym IP to niezly pomysl, skoro "osoba" nie ma odwagi sie sama podpisac, to moze trzeba bedzie tak zrobic, w koncu wypadaloby poznac osobistosc;))

    ReplyDelete
  55. Pieprzniczko--> Fakt, czasem zycie takie bywa;))

    ReplyDelete
  56. Ja na szczęście jestem zadowolona z tego kim jestem. Chociaż, powiem ci szczerze, fajnie by było móc sprawdzić jak to jest być facetem.
    Kochaniutka to dla Ciebie i Wspaniałego naj, naj słodsze życzenia kolejnych 8 lat, a potem następnych i następnych ...
    Ściskam i całuje was mocno

    ReplyDelete
  57. Gosiu--> Wiec o to sprawdzenie wlasnie chodzi;)) A za zyczenia oboje dziekujemy. Dyg!

    ReplyDelete
  58. Kilka razy w życiu przyszło mi do głowy, że chciałabym być facetem, głównie ze względu na siłę fizyczną i wytrzymałość :) ale radzę sobie i cieszę się, że jestem kobietą.
    I choć wyobraźni mi nie brakuje, to jednak nie mogę sobie wyobrazić, jak by to było, gdybym miała coś między nogami :D Wolę, kiedy to coś należy do kogoś innego :))

    ReplyDelete
  59. Star,
    jak zwykle napisane SUPER, lyknelam jednym tchem.
    No coz, co prawda to prawda.

    Trollem sie nie przejmuj, wiesz jak jest sa ludzie i taborety.

    ReplyDelete
  60. Star,
    jak zwykle napisane SUPER, lyknelam jednym tchem.
    No coz, co prawda to prawda.

    Trollem sie nie przejmuj, wiesz jak jest sa ludzie i taborety.

    ReplyDelete
  61. Jaki piękny bukiet tulipanów. Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy.
    Anonim - spierzaj stąd

    ReplyDelete
  62. dobrze, że dzis do ciebie wpadlam, teraz już wiem, jak straszne życie mam :)))

    ReplyDelete
  63. W kwestii nalewki kawowo- czekoladowej (dla cierpliwych, ale warto , przepis sprawdzony i niezawodny :)

    SKŁADNIKI:

    - 5 dag dobrej mielonej kawy
    - 10 dag czekolady w proszku
    - 1 szklanka cukru
    - 1 laska cynamonu
    - 1/2 laski wanilii lub 1 cukier wanilinowy
    - 3/4 l wódki ( ja dodaję jeszcze pół szklanki spirytusu, a jak wychodzi za mocna, to trochę rozcieńczam)
    - 1 szklanka wody

    WYKONANIE:

    Kawę , czekoladę , cynamon zalej wódką (i ewentualnie spirytusem).
    Odstaw na 2 - 3 tygodnie.Po tm czasie cukier i sprawioną wanilię lub cukier wanilinowy rozpuść w gorącej wodzie , zagotuj i ostudź.
    Dolej do alkoholu i odstaw na kolejne 2 - 3 tygodnie.
    Przefiltruj dwukrotnie ( żeby całkiem się pozbyć fusów)- ja przepuszczam przez filtry do ekspresu , aż będzie klarowna.
    Rozlej do butelek i już możesz kosztować. Niebo w gębie, a i zapach zniewalający :)

    ReplyDelete
  64. Magneta--> Jednym slowem na dyndanie sie nie piszesz:)) Ja z kolei mysle, ze jak sie czlowiek z tym juz urodzi, to sie latwiej przyzwyczaic;) W koncu nam tez z czasem zaczyna dyndac tu i owdzie;) i jakos z tym zyjemy.

    ReplyDelete
  65. Lukrecjo--> Dzieki;))
    A trollem sie nie przejmuje, bo na szczescie mam inne zajecia;)))
    A troll chocby sie zesral to mnie przez monitor nie ugryzie, wiec moge mu spokojnie napisac "bite me" :))))

    ReplyDelete
  66. Foksal--> Mam nadzieje, ze nie czujesz sie zdolowana;)

    ReplyDelete
  67. mp--> Dzieki serdeczne za przepis, brzmi smakowicie i na pewno zrobie. Tylko to jest projekt na weekend:))

    ReplyDelete
  68. Ja, tak jak ds, podziękuję za siusiaka. Fajnie być kobietą, zwłaszcza jak się zwalczy te ramy, w które od lat wtłaczają w (chyba) dobrej wierze rodzice.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...