Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, March 17, 2010

Klatwa Sw.Patryka, czyli jak szlag trafil parade

Juz dawno czulam, ze mi ze swietymi nie po drodze, a dzisiaj dostalam srodkowy palec od kolejnego swietego, Sw.Patryka, patrona Irlandii.
Pojechalam do pracy z zamiarem wyskoczenia na chwile i zrobienia troche zdjec z parady, nawet pamietalam, zeby wziac aparat i zapasowe baterie. Wystroilam sie w zielona kurtke i jak juz bylam pod budynkiem, to uswiadomilam sobie, ze zapomnialam kluczy.
Szlag!!! Pierwsza klientka za 7 minut. Co moge zrobic?
Niewiele, zaklelam szpetnie i zadzwonilam do Wspanialego, ktory w srody pracuje w domu.
Gdyby byl w pracy, to nie moglabym zapomniec kluczy, bo musialabym zamknac dom.
Miotajac przeklenstwa pod nosem, czekalam zeby odebral telefon.
-- Hallo - uslyszalam po kilku sygnalach.
-- Zapomnialam kluczy, leza na stoliku w sralonie.. - powiedzialam.
-- To co ja moge zrobic?
No wlasnie, madre pytanie, przeciez fakt, ze jest w domu, wcale nie swiadczy o tym, ze jest tam dla przyjemnosci, on pracuje, to sa godziny jego pracy. Nie lubie takich sytuacji, ale nie mialam wyjscia, zeby wrocic samej, zajmie mi to 2 godziny. Tragedia!!
-- Nie mam pojecia jak bardzo jestes zajety, ale moze wsiadziesz w samochod i mi je podrzucisz.. - zaczelam niepewnie.
-- Poczekaj chwile, zerkne czy nie mam zadnej konferencji..
-- Masz szczescie - uslyszalam po chwili.
Odlozylam telefon i zadzwonilam do klientki, Olga mieszka w Westchester i ma male dziecko, przyjezdza rzadko, wiec nie bylam pewna czy moze czekac.
-- Olga, mam zla wiadomosc, zapomnialam kluczy i Wspanialy je przywiezie, ale to moze potrwac 45 minut do godziny. Nie wiem czy bedziesz chciala czekac?
-- Nie mam wyjscia, musze poczekac, bo nie bylam u Ciebie juz 2 miesiace, wiec mozesz sobie wyobrazic jak wygladam. Pojde cos zjesc w miedzyczasie, zadzwon jak juz bedziesz miala klucze.
Na szczescie jedna sprawa zalatwiona.
Ale rozmawiajac z Olga przpomnialo mi sie, ze przeciez przez te irlandzka parade, Wspanialy nie bedzie mogl przekroczyc 5 Aleii na odpowiedniej wysokosci, a jazda dookola zajmie mu duzo wiecej czasu.
Znow zaklelam szpetnie i juz mialam dzwonic, ale on zadzwonil pierwszy.
-- Przyjade pociagiem, bo przez te parade, dojazd samochodem zajmie mi 2 razy dluzej niz normalnie. Czekam juz na autobus.
-- Szczescie, ze o tym pomysales, dzieki.
Nie mialam co z soba zrobic, bo isc nigdzie nie moge, wyszlam wiec na papierosa.
Akurat przechodzila Olga.
-- Szlag by to trafil! Mialam ochote na hamburgera.. w ciazy jestem, wiec moge - dodala szybko widzac moja mine - ale cala knajpa zarezerwowana dla Irlandczykow. Teraz nie mam pojecia co moge zjesc w okolicy, a musze cos zjesc, bo mnie tak ssie, ze zaraz zemdleje.
-- Hmm, za rogiem jest PAX. Nic nadzwyczajnego, ale skoro mialas ochote na hamburgera, to tam mozesz zjesc cos na goraco, albo kanapke, maja tez salatki roznego rodzaju.
-- Dobra, to ide do PAXu, zadzwon jak Wspanialy przyjedzie - powiedzila zostawiajac mi torbe z zakupami. Ledwie weszlam do budynku, przyjechal facet z UPS i mial dla mnie 3 paczki. Poprosilam go, zeby zostawil je pod moimi drzwiami, przyjamniej nie musialam ich nosic.
Jak Wspanialy przyjechal, to juz od mojego telefonu do niego uplynelo prawie 50 minut.
Zadzwonilam po Olge, zaraz potem zadzwonila nastepna klientka, ze jest niedaleko i czy moglaby przyjsc.
I tym sposobem nie mialam mozliwosci wyjsc zobaczyc cokolwiek z parady, bo parada zaczyna wychodzic od 44 ulicy i idzie w gore miasta, do 86tej, wiec musialabym dojsc jednak te minimum 5 ulic, zeby cokolwiek zobaczyc.
Wracajac do domu kupilam za to 4 butelki guinnessa i zapijalismy nim irlandzki obiad.
Nie lubie corned beef, ale raz na kilka lat moge zjesc. Jest to wolowina (nawet nie mam pojecia z jakiej czesci wolu) gotowana w mieszance przypraw i do tego gotowana kapusta. Mozna do tego dodac gotowane ziemniaki i marchew, ale wiemy jaki jest moj stosunek do ziemniakow, a za marchewka tez nie przepadam, tym bardziej gotowana.
Zjadlam, przy kazdym kesie dziekujac niebiosom, ze nie jestem Irlandka, bo jednak takie jedzenie mi nie bardzo pasuje. Ale z piwem i odpowiednia iloscia musztardy przeszlo.
Nastepna parada, bedzie 250 parada, wiec chyba warto pamietac, zeby sie przygotowac wczesniej.

24 comments:

  1. a mi ostatnio wszystko jakos smakuje. obojetnie gdzie jestem... teraz najadlem sie palatschinkami z goracym sosee malinowym,bosklie mowie boskie... co znaczy jadlem ZARLEM..:)
    Co kraj to inne specjalnosci i to dobrze tak ;)

    ReplyDelete
  2. Nie klątwa Patryka, tylko sklerozy:)))) O dwóch rzeczach na raz miałaś pamiętać? O aparacie i kluczach? Pfffff!;)
    Ty jednak trafiłaś w dziesiatkę z tym pseudo dla męża.:))

    ReplyDelete
  3. mąż rzeczywiście Wspaniały, a ja dziś za Twoją radą na chwilę przestaję zazdrościć i może trochę po-współczuję?... nie... nie potrafię nie zazdrościć :P

    ReplyDelete
  4. Prawdziwy mężczyzna nigdy nie kwęka!

    ReplyDelete
  5. ach te irlandzkie święta, nie spałam do rana, sąsiedzi chyba mają na imię Patryk, bo z góry i z dołu... było ostro!

    ReplyDelete
  6. Wspaniały jak zwykle stanął na wysokości zadania...;D

    ReplyDelete
  7. Tasiemka na szyję ;-)
    Kluczy bardzo pilnuję (nauczona doświadczeniem), mam olbrzymi breloczek do nich i zawsze kładę ja na "koncu oczow".
    Gorzej z telefonem.

    ReplyDelete
  8. Diesel--> Placuszki w goracym sosie malinowym to ja tez bym chetnie pozarla:)) Ale oddalam hold Patrykowi z tym corned beef, no oddalam, raz na kilka lat wystarczy;) Nie lubie gotowanego miesa, nudne to.

    ReplyDelete
  9. Athina--> Pewnikiem masz racje;) ile jedna pusta glowa moze pomiescic? ;))

    ReplyDelete
  10. To okropne być tam i parady nie widzieć! Moja córka w Dublinie, mieszka niedaleko miejsca, gdzie parada szła, ale nie zdecydowali sie wyjść, boludzie koczowali juz od 5 rano i byly takie tłumy, ze i tak by nic nie widzieli. Ja bym jednak probowala, ale to jej wybor. Jej chlopak Irlandczyk, ale też nie uśmiechało mu się stać w tłumie, woleli iść na spacer brzegiem rzeki, a potem pograć w karty, jak emeryci. Z drugiej strony, co to za świętowanie w pubach, gdzie wszyscy stoją jak śledzie w puszce, bo miejsca nie ma, a na drugi dzień trzeba do pracy.
    Mam nadzieję, że reszta dnia była mniej pechowa

    ReplyDelete
  11. Kas--> No udal mi sie Wspanialy:))

    ReplyDelete
  12. Pieprzniczko--> Gdyby nie mogl, to by nie przyjechal i nawet nie moglabym miec pretensji. Fakt, ze mogl przy okazji ponarzekac, ale na szczescie tego nie zrobil:)

    ReplyDelete
  13. Margo--> Tutaj bylo raczej spokojnie, bo swieto przypadlo w srode, wiec trzeba isc do pracy. Najgorzej jest jak swieto wypada w piatek, wtedy Irlandczycy daja do wiwatu, a potrafia, potrafia;)

    ReplyDelete
  14. Nivejko--> Dobry czlek ze Wspanialego;)

    ReplyDelete
  15. Sze--> Tasiemka na szyje, pecelki na.. juz nie pamietam na czym sie te wezelki wiazalo, ale cos takiego bylo. Telefonu pilnuje jak oka w glowie, bo to moja praca, a kluczy bym nie zapomniala gdybym musiala zamknac dom.
    No ale wiesz Wspanialy odprowadzil do drzwi po drodze wypytujac jak zrobic obiad. No i sie zabylo:)))) Te srody beda ciezkie dopoki sie nie przyzwyczaje.

    ReplyDelete
  16. jednak Wspaniały jest Wspaniały...

    ReplyDelete
  17. Kasia.eire--> Ja im sie nie dziwie:) bo dopiero jak czlowiek pojdzie, a nic nie zobaczy poza plecami stojacych przed nim, to mozna dopiero nerwa dostac. Ja tylko zerknelam w gore 5 Aleii i na wysokosci 44 ulicy bylo czarno od tlumu, a tam sie wlasnie parada zaczynala. W sumie pewnie i tak bym nic nie zobaczyla, mimo, ze malutka nie jestem (176) ale wsrod dzisiejszej mlodziezy to jednak krasnoludek:)) Prawde powiedziawszy nie lubie parad, ale myslalam, ze bedzie okazja pokazac cos na blogu. Trudno i tak z tego nic nie wyszlo:(

    ReplyDelete
  18. CalaJa--> No ja naprawde takimi tytulami nie szastam bez powodu:))

    ReplyDelete
  19. No patrz, ale jaki anioł z tego Wspaniałego. :)
    Na przyszły rok koniecznie parada!!!

    ReplyDelete
  20. jednym słowem-nie zapomnieć kluczy!! ach jak mi miło przeczytać hurtem kilka notek pod rząd!buźka:)

    ReplyDelete
  21. Magneta--> Zywcem janiol:)) a Ty tez myslalas, ze on ten tytul dostal na zachete? :)) On sobie na niego ciezko zapracowal:D

    ReplyDelete
  22. Elfka--> Milo widziec, ze juz jestes:))

    ReplyDelete
  23. W NYC stale coś się dzieje i są jakieś parady. Napewno będzie jeszcze sporo okazji żeby sobie zdjątek popstrykać. A pamięć czasami szwankuje i dziurek dostaje, ale to się jeszcze da zalepić, hehe :)))Lea

    ReplyDelete
  24. O chyba do tego PAX-a na lunch latalam. ( na 6tej?).
    A parad nie znosze.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...