Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, March 21, 2010

Padlam jak kawka

Wczorajszy dzien mnie wykonczyl.
Oczywiscie tak jak planowalam, pojechalismy ze Wspanialym do parku. Wszystkim juz chyba wiadomo, a jesli nie, to zaraz bedzie wiadomo, ze Wspanialy nie bardzo ma orientacje podziemna, czyli subway'em mozna go wywiezc na koniec swiata i tak nie bedzie wiedzial o co chodzi.
Zreszta naziemna orientacja tez pozostawia wiele do zyczenia, dla Wspanialego do dzis, po 6 latach mieszkania w NY aleja i ulica to jedno i to samo, przynajmniej tutaj w Queens. Natomiast na Manhattanie to moj Hubby nigdy nie wie, czy jest po zachodniej czy po wschodniej stronie miasta.
Jest w tym pewnie duzo mojej winy, bo nigdy nie staram sie tego wyjasnic, no za leniwa jestem, a przeciez jak gdzies jedziemy to i tak razem, wtedy ja jestem kierownikiem wycieczki.
Tak tez bylo tym razem.
Mielismy jechac zwiedzac zachodnia czesc parku, ale ja koniecznie sie uparlam na odnalezienie Wladka od Jagiellow, wiec chcialam wycieczke zaczac po wschodniej stronie miasta.
Dojechalismy subway'em na 86 ulice i jak tylko wyszlismy na ziemie to Wspanialy sie rozejrzal i mowi:
-- 86 ulica? to tutaj gdzies mieszka A.
-- Nie, A mieszka i owszem przy 86ej ale po zachodniej stronie, a my jestesmy na wschodniej.
-- A po co? przeciez mowilas, ze wczoraj bylas na wschodniej, a dzis jedziemy na zachodnia.
-- Mowilam, mowilam, czy ty musisz byc nagle taki dociekliwy?
I poszlismy do parku. On chce w gore, czyli na polnoc, ja chce w dol, czyli na poludnie.
-- Tam na polnoc nic nie ma.
-- A skad wiesz?
-- Wiem, bo tam jest tylko ogromny zbiornik wodny pod tytulem Jackie Kennedy, ktory ciagnie sie az do dziewiedziesiatej ktorejs tam ulicy, a dopiero potem znow park. Na obrzezach zbiornika nic nie ma. No jest, troche drzew i to wszystko. A dopiero potem zaczyna sie polnocna czesc parku, bardziej dzika niz poludniowa, ale to zrobimy innym razem.
-- No dobra, niech bedzie i tak - zgodzil sie, bo on zgodny jest, bardzo.
Najpierw zobaczylismy Iglice Kleopatry.

Juz wiedzialam, ze tym razem na 100% nie przegapie Jagielly.
No i nie przegapilam, oto dowod.


Troche ciezko bylo sfotografowac Wladka, bo akurat slonce dawalo do wiwatu, tak, ze w ogole wiekszosc zdjec robilam "na slepo" i na wyczucie. Przy pomniku zrobilam mu krotki wyklad historii Polski, przypomnial sobie zwiedzanie zamku w Malborku i juz wiedzial o co chodzi.
Pojetna chlopina, zeby jeszcze tylko te ulice z alejami ogarnal... ;)
Zaraz obok jest zolwiowy staw.




Prosze nawet nam sie udalo plywajacego zolwia sfotografowac, zeby nikt nie myslal, ze sobie to wszystko wymyslilam;)
Potem poszlismy zobaczyc Belveder Castle.



Nawet weszlismy na gore i zrobilam kilka zdjec, ale raczej nie bede juz nimi przynudzac.


Z gory udalo mi sie jeszcze wypatrzec kilka innych plywajacych zolwi. I wiodok na amfiteatr, gdzie latem odbywaja sie rozne przedstawienia.


W sobote bylo w parku zdecydowanie wiecej ludzi niz w piatek.









Co nie znaczy, ze byl "czlowiek na czlowieku" :)


O prosze, ten osobnik powyzej, to Wspanialy popierdala radosnym kurcgalopkiem i nawet sie nie obejrzy, czy ide za nim. Ciekawe jakby trafil do domu sam? ;)
I wypatrzylam nowe kwiecie wiosenne.








Zaczynaja tez kwitnac niektore drzewa z rodziny magnolii.




Zyjatek roznych tez nie brakuje, tylko ciezko je fotografowac;)



Posrodku tego zdjecia powyzej na klodzie drewna wyleguja sie zolwie, a te polokragle jasne kregi pod woda, to specjalnie wycementowane progi dla zolwi, zeby mogly plywac i wychodzic na odpowiedni poziom.


NIegrzeczny robin, brzydkie ptaszydlo, odwrocil sie w ostatniej chwili, a juz go mialam na celowniku przodem.


Nowojorska, szara wiewiorka. Nie moglam sie na poczatku przyzwyczaic do tego koloru wiewiorek, teraz juz to dla mnie normalne;)



Dzikie kaczki plywajace w jeziorze.



I jeszcze raz zolwie, tym razem z bliska.
Potem przysiedlismy na chwile posluchac jazzu. Ten facet gra na dwoch instrumentach na raz, bardzo interesujace.



I na koniec moje ulubione zdjecie, bo jak wiadomo Central Park zostal wykreowany przez czlowieka, srupulatnie zaplanowany i zrobiony od podstaw, lacznie ze sztucznym jeziorem, stawami i strumykami, wiec takie widoki szczegolnie ciesza oko.


Spedzilismy w parku lekko ponad 4 godziny, w sumie caly czas lazac to tu, to tam, z wyjatkiem tych kilku minut na ktore przysiedlismy posluchac jazzu, bo i tak nie bylo miejsca, zeby przysiasc na dluzej, nachodzilam sie jak durna.
Jak juz dotarlismy do Columbus Circle, to ledwie powloczylam nogami, ale cala bylam szczesliwa. To takie cudne zmeczenie jak czlowiek sie nachapie miejsc, ktore kocha.
W subway'u padlam i czekalam zeby tylko dojechac do domu, po schodach ledwie schodzilam trzymajac sie oburacz poreczy:) No lekko przesadzam, ale tylko lekko, bo gdyby mi nie bylo wstyd, to najchetniej siadlabym na dupie i zjechala po schodach w dol.
Ledwie weszlam do domu i padlam na dwie godziny na lozku. Potem zrobilam szybki obiad (shrimp scampi) i mialam wszystkiego dosc. Wieczor przelezalam w jacuzzi, z lampka szampana.
Zanim doszlam do lozka juz ponoc chrapalam:)))

51 comments:

  1. Cały czas powtarzam, że ruch to zdrowie :) a już ruch na świeżym powietrzu..uuu, śpi się potem jak dziecina niewinna.
    Latają już w krótkich rękawkach, musiało ładnie przygrzać. Park piękny, w sumie mogłabym mieszkać nad takim stawem ;)

    ReplyDelete
  2. U Was dalej jakby lato... a u nas teraz to raczej ciu-lato:-))))

    Pozdrówka:)

    ReplyDelete
  3. Magneta--> Bylo wczoraj 25C wiec to naprawde bardzo cieplo, ale juz dzis jest zimniej i caly tydzien bedzie duzo zimniejszy w granicach 13-16C. I dobrze, bo czlowiek musi sie powoli przyzwyczaic:)

    ReplyDelete
  4. Ida--> U nas tez sie juz skonczylo:) Teraz znow bedziemy miec prawdziwa wiosne z przyzwoitymi temperaturami jak na wiosne przystalo;)

    ReplyDelete
  5. Zajebioza, Twoje dwie notki ze zdjęciami normalnie mnie rozwaliły, w sensie pozytywnym oczywista :) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  6. Stardust, jesteś najlepszym ambasadorem Stanów Zjednoczonych, jakiego znam (wirtualnie, ale zawsze :) - jakoś nigdy nie ciągnęło mnie w ten rejon świata, a przy czytaniu Twojego bloga nabieram ochoty na osobiste spotkanie z NYC :) Na razie musi mi wystarczyć to, co piszesz, więc z niecierpliwością wyczekuję każdej notki.

    ReplyDelete
  7. Dzięki za piękną wycieczkę po tak pięknym parku Podziwiam że Ci się chciało i jeszcze pamiętałaś o swoich czytelnikach
    ZANTA

    ReplyDelete
  8. ;)))
    czytam i namiętnie ogladm zdjecia INNE niż w tv czy też gazetach.
    Ale POZNAJĘ:)
    tam jest takie jedno zdjecie,jedno z początkowych w sumie,gdzie ludzie przechodzą jakby bramą .I to meijsce pokazywane jest często? wystarczjąco często w filmah by je zapamiętć:).
    Muszę sie wybrać do parku chorzoswkiego z tym że u nas dłuuugo c\trzeb będzie czekać na łódkujących ludzików;)

    ReplyDelete
  9. jak pięknie i prosto przedstawiłaś nam NYC...
    każde miasto, miejsce jest piękne... trzeba je tylko odnaleźć... pozdrawiam... :)

    ReplyDelete
  10. Z tymi liściami i kaczuszkami czy jak im tam to przesadziła ale na prawdę ładnie tam u Ciebie. Ten mostek to chyba w jakimś hororze widziałem.
    pozdrawiam. Chyba Cię odwiedzę. Masz miejsce dla dużego faceta. Będę jadał na mieście - obiecuje.

    ReplyDelete
  11. CzarnyPtaku--> Dziekuje:) Ciagle czekam na ten kontakt, ktory obiecalam na Twoim blogu. Pisze, zebys nie myslal, ze zapomnialam.

    ReplyDelete
  12. mp--> No masz:)) Ta rola ambasadora calkiem mi sie podoba, tyle, ze nie calych Stanow, ale zdecydowanie Nowego Yorku, na ktorego punkcie jestem nieuleczalnie chora:)))

    ReplyDelete
  13. ZANTA--> Ja wszedzie latam z aparatem:) Wspanialy sie juz przyzwyczail, bo na poczatku to mowil, ze wygladam jak turystka. A ja tam pieprze, podoba mi sie to fotografuje:) A dzieki blogowi mam komu pokazac i to jest dopiero radocha!!

    ReplyDelete
  14. Tuv--> Koniecznie zrob zdjecia parku chorzowskiego i dawaj na bloga. Bardzo chetnie zobacze:))

    ReplyDelete
  15. CalaJa--> Ja wariatka jestem na punkcie NYC!!! Ale to widac;))

    ReplyDelete
  16. Bareya--> Moze sie ten duzy facet zmiesci na pojedynczym lozku, jak nie to jeszcze mam podwojny materac dmuchany (na motorek) :)))

    ReplyDelete
  17. Aeljot--> Cudnie spedzilam te dwa dni, dzis wypoczywam, glownie na tarasie:) A od jutra juz bedzie zimniej, czyli prawdziwa wiosna;)

    ReplyDelete
  18. Ja się nie dziwię Wspaniałemu, że się gubi! Kompas tam masz czy co??
    Północ, wschód! A czort z tym! Nazwy jakieś ludzkie powinny być!

    A u Was to już nie wiosna tylko pełnia lata normalnie!

    ReplyDelete
  19. Podwójny materac bez motorka mi pasuje. Dawaj adres. Jutro kupuje bilet. Tylko spytaj "chudego mistrza" co on na moją wizytę?

    ReplyDelete
  20. Nie ma to jak dobrze wykorzystać dzień :) Cztery godziny łażenia - wielki szacun! :D Tylko cieszyć się z pogody - mnie dziś dokumentnie zlało gdy wracałam ze spacerku taka ulewa przyszła. Złośliwość pogody... wrrrrr

    ReplyDelete
  21. Ata--> To tylko przez 3-4 dni tak bylo, a teraz znow temperatura spadnie o cale 10C.
    No w parku nie ma nazw ani kierunkowskazow, chociaz pewnie nie jednemu by sie przydaly. Sa mapy takie stojace w roznych punktach, poza tym park jest stosunkowo waski, wiec sa przeswity z ulic i ja po tym poznaje.

    ReplyDelete
  22. Bareya--> Przestan straszyc;) Wspanialy dopiero zaczal malowac sufity w lazienkach:))) A na przyjazd Spt, mamy ambicje pomalowac cale mieszkanie, to moze niech Bareya nie spieszy sie tak z tym biletem. Serio, to ja nie wiem, czy Ty zartujesz czy powaznie, to moze napisz do mnie na ten adres po prawej. A na wszelki wypadek chudy mistrz mowi, ze nie mialby nic przeciwko gdybys gotowal:)))) Widzial Twojego bloga, nie?

    ReplyDelete
  23. Athena--> No taki sobie wycisk dalam przez te 2 dni, ze mnie wszystko bolalo i strach bylo na kibelku siadac (z bolu) zazdroscilam mezczyznom, ze moga na stojaco:))))) Musze zaczac wiecej chodzic, bo tak byc nie moze i basta.

    ReplyDelete
  24. ...moj brat moiw, ze Stany sa bardzo irlandzkie tzn wschodnie wybrzeze...i chyba rzeczywiscie...odobny klimat:)

    ReplyDelete
  25. Dzięki za świetny spacer po Central Parku!
    Miło, ze robisz duzo zdjęć i masz cierpliwość je umieszczać na swoim blogu.
    Zawsze marzyłam o wyprawie do NY więc masz od dziś swoją fankę!
    Życzę powodzenia i czakam na dalsze opowieści!!!
    3maj się!!!
    Virginia

    ReplyDelete
  26. Zuzamoll--> Byc moze, nie bylam nigdy w Irlandii, ale w koncu Irlandczycy mieli i ciagle maja duze wplywy w Stanach. I to glownie na wschodnim wybrzezu, wiec pewnie jest w tym duzo prawdy:)

    ReplyDelete
  27. Virginio--> Witaj i bardzo sie ciesze, ze podobala Ci sie wycieczka po CP w moim towarzystwie. Mam nadzieje, ze cala reszta tez bedzie Ci sie podobac, chociaz troche;)

    ReplyDelete
  28. Zdjęcia przecudnej urody!
    A gdyby los tak sprawił, że miałabym wędrować ze Wspaniałym, to na pewno nas oboje musiałaby policja odtransportować do domu. Nigdy nie mogę się połapać co znaczy np. zachodni czy północny kraniec miasta. Wpadam w panikę jadąc samochodem, jeśli przedtem sto razy nie przepowiem sobie trasy, nie mówiąc o traumie przezywanej gdy wprawdzie trasę znam, ale nagle pojawia się objazd- nigdy nie umiem sobie wyobrazić gdzie wyjadę. Koszmar i nienawidzę samej siebie za to, a T. pojąć nie może, że ktoś może tak dalece nie mieć orientacji w terenie. Ale ciekawostka: mogę godzinami łazić po lesie i nigdy się nie gubię!

    ReplyDelete
  29. Ja nie straszę, choć straszny jestem ale skoro tak zabrzmiało to przepraszam.

    ReplyDelete
  30. ja się tak nie bawię, zjada mi komentarze. Już mi się nawet nie chce pisać, co tam wcześniej wysmarowałam, powiem tylo, że podobają mi się zdjęcia

    ReplyDelete
  31. Zante--> Wspanialy ma orientacje w terenie, z ktora z kolei u mnie jest nie za bardzo:) Natomiast NYC czyli Manhattan jest bardzo prosty jesli chodzi o kierunki swiata i to jest dziwne, ze on tutaj akurat nie przywiazuje zadnej wagi do tego gdzie jest. Dopoki jest ze mna to ja jestem od myslenia:)) Ja znow gdybym mieszkala gdzies poza miastem to zginelabym jak ciotka w Czechach, bo tam dla mnie wszystko jest jednakowe i nigdy nie mam pojecia gdzie sie zaczyna czy konczy jakies miasto. Oboje sie doskonale uzupelniamy:))

    ReplyDelete
  32. Bareya--> No masz, jednak miedzy slowem pisanym a mowionym to jest duza roznica. Ja nie mam nic przeciwko Twoim odwiedzinom, wrecz przeciwnie, bedzie milo, ale tak jak napisalam wyzej, moze napisz do mnie maila, bo raczej nie bede podawac adresu zamieszkania tutaj. A moj adres jest po prawej na glownej stronie bloga. Sprawdzalam u Ciebie, ale widze, ze z Toba mozna tylko przez outlooka a ja nie korzystam z tego.

    ReplyDelete
  33. Kasia.eire--> Wyglada na to, ze sie blogspot msci za moje pierepalki z bloxem:))) przykro mi, ale moze sie nie poddawaj. Ja sobie jakos bloxa oswoilam:)

    ReplyDelete
  34. obrzydliwie wstretna, ciepła amerykańska wiosna....

    no, chociaz wode macie mętną:)

    boby mnie doszczętnie pokręciło:)

    ReplyDelete
  35. Beata--> Zanim Cie skreci, to musze napisac, ze od jutra juz bedzie zimno:))

    ReplyDelete
  36. No to skoro i w tej kwestii się ze Wspaniałym uzupełniacie to tylko zazdrościć. Jak już pisałam w tej materii T. i ja to ciągłe niezrozumienie;-)))))

    ReplyDelete
  37. Zante--> My generalnie jestesmy uzupelnieniami drugiej osoby:)) Wspanialy jest krotkowidzem, ja dalekowidzem, oboje razem widzimy WSZYSTKO:))))

    ReplyDelete
  38. ciekawe, co by było, jak by ktoś w Central Parku chciał sobie wybudowac apartamentowiec, nic specjalnego, na sześc pięter i parking? miałby pieniążki i zapłacił miastu za pozwolenie.

    ReplyDelete
  39. Super zdjecia Stardust. Poprosze o wiecej takich wycieczek;)))))
    Ostatnie zdanie mię rozchichotało:))):D

    ReplyDelete
  40. Foksal--> A ja siedze i patrze na to co napisalas i zastanawiam sie jak Ty cos tak bezsensownego moglas wymyslic:))) Chociaz z drugiej strony, to nie wiem, moze w Polsce mozna sobie "kupic" zezwolenie miasta na nawet najdurniejszy pomysl. Tutaj jeszcze nie. Tak samo jak nie mozna sobie wybudowac domu na highway'u tylko dlatego, ze w ten sposob mialoby sie blizej do pracy.

    ReplyDelete
  41. Athina--> Napisalam tak jak Wspanialy zeznal, nie prowadzilam dochodzenia, bo to za duzo roboty;))

    ReplyDelete
  42. Łazenie przez park (w parku??) jest super sprawa :)

    Tutaj też zdiwiłam jak zobaczyłam chuda, ruda wiewiorka :)

    ReplyDelete
  43. Jaka cudna wiosna, a ja w weekend w Beskidzie Niskim brodziłam w śniegu troszkę powyżej kolanka i w śnieżycy która przysłoniła świat...
    Bliżej domu jest już znacznie lepiej i przez okno nie widać białego świństwa i nawet mucha zrobiła kupę na świeżo umytym oknie :-)
    pozdrawiam Berni.

    ReplyDelete
  44. pytam, bo w Warszawie jest to możliwe. chcieli wybudować apartamentowiec w parku Moczydło. i pewnie wybudują, choć sprawa się ciągnie, bo okoliczni mieszkańcy protestują - ale miasto jest za.

    ReplyDelete
  45. Chris--> Lazenie PO parku:))) wiem, wiem w angielskim prosciej:)))

    ReplyDelete
  46. Berni--> Mucha robiaca kupe na czystym oknie jest namacalnym dowodem wiosny:)))

    ReplyDelete
  47. Foksal--> No to mnie zaskoczylas, bo jednak wladze miasta NYC madrzejsze sa i nawet nie wyrazily zgody na rozbicie namiotu przez Kadafi'ego jak przyjechal do ONZtu. Wnioskuje, ze raczej budowa apartmentowca nie grozi;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...