Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, March 14, 2010

Powazny projekt

Postanowilismy, ze wiosna bedziemy malowac mieszkanie. Dla mnie to jest projekt nie do ogarniecia, bo przez 25 lat malowalam tylko raz, bo albo mieszkalam w blokach, gdzie malowanie bylo obowiazkiem zarzadu, albo sie przeprowadzalam zanim mieszkanie nadawalo sie do malowania.
Jak juz pisalam wczesniej, w budynkach mniej niz 6-rodzinnych, malowanie nie jest obowiazkiem gospodarzy, wiec postanowilismy zrobic to sami.
Zadzwonilam do gospodarzy i zapytalam czy nie maja nic przeciwko jesli pomalujemy na pastelowe kolory, bo narazie to jest eggshell w calym domu.
-- Alez oczywiscie, malujcie jak chcecie - odpowiedziala Makaronowa - czy potrzebujecie malarza?
-- Rosa, tu sie nie da wynajac malarza, bo wiesz, nie da sie oproznic i wpuscic malarzy, to musimy zrobic sami. Tak metoda pokoj za pokojem.
-- No to tylko pamietaj zebyscie wzieli rachunki za farby i wszystkie sprzety jakie zakupicie, to potracimy Wam te koszty z czynszu, oczywiscie doliczajac cos za robocizne.
Nawet sie tego nie spodziewalam, ale to ladny gest z ich strony.
Narazie kombinujemy jak kon pod gore, bo jest to jednak powazna robota, a szczerze powiedziawszy nie bardzo nam sie chce. W dodatku w sypialni goscinnej byl przeciek i trzeba cos zrobic z sufitem, bo jest mala dziura.
Wspanialy ponoc ma rozwiazanie na takie okolicznosci i w ogole twierdzi, ze malowanie to bzdet.
Moze i bzdet, ale ja sie boje jak wojny!!
Jak pomysle o pakowaniu tego calego badziewia, zdejmowaniu obrazow i obrazkow, caculkow i pierdolentow to mi sie slabo robi. Najchetniej gdzies bym wyjechala, ale sie nie da.
W piatek w drodze do domu zapytalam:
-- To co my robimy w ten weekend, bo pogoda ma byc raczej gastronomiczna?
Pomyslal przez chwile i powiedzial:
-- To moze ja cos zaczne z tym sufitem w goscinnym..
Oniemialam.
-- Moze cos zaczniesz?
-- No, sprobuje.
-- To znaczy co? postawisz drabine, a za tydzien na nia wejdziesz?
-- No nie, jak juz postawie ta drabine, to i zeskrobie te plamy po zacieku i zaszpachluje.
-- Aaaa to mow do mnie jasno.
Wczoraj nad Nowym Yorkiem przeszedl jakis monsun, lalo, wialo i w ogole bylo do dupy, a Wspanialy przez pol dnia nic. Nie odzywalam sie, bo wiemy juz, ze ja ZEN i ANIOL jestem, a Zenom i Aniolom nie przystoi, tym bardziej, ze same nic nie robia.
Bylo juz po 14ej jak Wspanialy zabral mala drabinke kuchenna i poszedl do goscinnego.
Oj, cos sie bedzie dzialo - pomyslalam.
Nastepnie wyciagnal z szafy skrzynke z narzedziami i robil duzo halasu.
-- Czy Ty wiesz gdzie sa moje szpachelki? - zapytal wsuwajac glowe do mojego biura, gdzie siedzialam przed kompem.
-- Skarbie, to sa TWOJE szpachelki, to skad ja mam wiedziec gdzie sa - odpowiedzialam nie odrywajac wzroku od monitora.
-- Sa u Ciebie w pracy - odpowiedziala rzeczowo glowa ciagle tkwiac w otwartych drzwiach biura.
Tym razem oderwalam wzrok i wykonalam pol obortu gorna czescia tulowia.
-- Naprawde? a po jasna cholere one tam sa? co one tam robia?
-- Pamietasz, jak zdjeli licznik elektryczny i zostal brzydki kawalek sciany i musialem zaszpachlowac?
-- Pamietam, ale sie dziwie, ze te cholerne szpachelki do tej pory nie przyszly do domu. To bylo pol roku temu!!
-- No nie przyszly, bo jakos o tym nie pamietam..
-- To ja mam wiadomosc dla Ciebie, oprocz szpachelek, jest tam tez cala torba Twoich narzedzi, lacznie z wiertarka.
Wyglada na to, ze w tej mojej pracy, to mamy drugi dom, albo conajmniej magazyn:)
-- Hej kochanie, cos mi sie widzi, ze z ta drabinka to mialam racje - zaczelam sie nabijac.
-- Wcale nie mialas racji i zaraz Ci to udowodnie.
Nie ma to jak wjechac takiemu na ambicje, myslal, myslal, az wymyslil. Uzbrojony w MOJ przecinak do ciasta poszedl i zeskrobal ten kawalek sufitu. Po czym pojechal do hardware store i kupil ten kit do szpachlowania i nawet zaszpachlowal. Mam nadzieje, ze moj przecinak ciagle jeszcze moze sluzyc do ciasta;) Nie sprawdzalam, ale chyba tak.
Tym sposobem mozemy powiedziec, ze projekt "malowanie" zostal rozpoczety:)))

37 comments:

  1. a to pomyślnych wiatrów..;) ja na sam dźwięk słowa malowanie, tudzież remont (najmniejszy nawet) dostaje drgawek i mam ochotę wiać, gdzie pieprz rośnie...

    ReplyDelete
  2. A nas czeka remont i nie mogę się doczekać, bo po tym remoncie to będzie już nasze miejsce!!! :) pewnie będę się wściekała.. przeklinała i w ogóle... ale nie mogę się doczekać :)

    A Wam powodzenia :)

    ReplyDelete
  3. ja za malowanie sie zbieram od 5ciu lat ale ciagle sobie mowie ze po co mam malowac swoj pokoj skoro i tak meble beda te same a u mnie sie przyda generalny remont z wymiana mebli wlasnie....no i tak czeka i czeka, tylko na mnie fioletowa smutna probka farby na scianie lypie okiem, ze jakze by slicznie tu bylo wrzosowo... ale Wspanialy, no prosze. Potrzeba matka wynalazku! ;)

    ReplyDelete
  4. Nie cierpię malowania...w sumie samo malowanie to pikuś w porównaniu z robotą przy zabezpieczaniu sprzętów a potem ich ponownym rozmieszczaniu i czyszczeniu. A tymczasem - moja kuchnia prosi się o pociągnięcie farbą, pokoje o zdarcie starej tapety i naklejenie nowej. Jednak na razie udaję, że tego absolutnie nie widzę ;P A zwłaszcza nie widzę tych czarnych śladów po psie na dolnych partiach tapety w przedpokoju :D

    ReplyDelete
  5. Malowanie remontowanie.... brrrr...po ostatnim razie pozostały mi tak traumatyczne wspomnienia, że na samą myśl o remoncie dostaję podobnie jak Kaś, drgawek...

    Ale Tobie życzę szybkiego i miłego remonciku i wymarzonych pastelowych wnętrz:)

    ReplyDelete
  6. Kas--> Malowanie juz jedno przezylam, wiec moze i to sie uda;)) Remontu sobie w ogole nie wyobrazam, dzieki Bogu nie grozi mi.

    ReplyDelete
  7. MalaMi--> Mysle, ze jednym z powodow, dla ktorego nigdy nie chcialam miec wlasnego domu, czy tez mieszkania, jest fakt, ze wczesniej czy pozniej nalezaloby to remontowac. A to juz przekracza moje mozliwosci:))

    ReplyDelete
  8. Mieszkamy juz w tym mieszkaniu prawie 6 lat, wiec musze pomalowac, nozesz nie mam wyjscia:) Najchetniej odlozylabym to na "nigdy" ale sie nie da. Gdyby mi sie to mieszkanie nie podobalo, to zdecydowanie wolalabym sie przeprowadzic:))

    ReplyDelete
  9. Athena--> Na szczescie nie mamy psa ani zadnych kotow i jest nas dwoje doroslych ludzi, ktorzy nie brudza, palimy na zewnatrz. No ale to wymaga odswiezenia. Szlag!!

    ReplyDelete
  10. Ida--> Remontu to juz sobie zupelnie nie wyobrazam, ten kurz. To nie na moje nerwy. Wspanialy twierdzi, ze ja panikuje, bo to latwa robota.
    Zobaczymy;)

    ReplyDelete
  11. ja bym ci pomalowała i nawet wywaliła połowę tych wszystkich durnostojek, o jaka dobra jestem.
    miałabys pięknie i przestronnie

    ReplyDelete
  12. Foksal--> Ja MAM przestronnie, bo mamy 150m kwadratowych na dwie osoby. Ale mam duzo obrazow, a tego raczej nie pozwolilabym nikomu wyrzucic:) Durnostojek tez nie posiadam, tyle ze posiadam duzo szkliwa i to wszystko stoi w regalach, wiec musi byc wyjete zeby regal przesunac. To jest problem, zeby przesunac meble, to trzeba je oproznic :(

    ReplyDelete
  13. Nienawidzę malowania, wszystko mam tak poustawiane, poupychane, poprzyczepiane, do tego mnóstwo bibelotów, książek i innych przeszkadzajek, że malowanie to droga przez mękę i odkupianie grzechów za życia. Też mi się niestety szykuje, jak nie w tym roku, to w następnym już na pewno

    ReplyDelete
  14. a ja własnie zakupilam farbę w celu pomalowania sciany w kuchni sztuk 1 i wneki okiennej sztuk 1 ale jakos zabrac mi sie do tego nie chce a generalnie malowac uwielbiam albo moze trafniej bedzie uwielbialam bo kiedys robilam to srednio co 2 miesiace ale chyba sie starzeje.... zaczelam zmywac te warstwy farb ktore nalozylam przez piec ostatnich lat teraz na scianie koloru fioletowego we wzorki jest duza zolta plama bo opornie to zmywanie szlo i stwierdzilam ze pierdole i naniose kolejna warstwe zamiast myc dalej, nhie wiem co z tego wyjdzie ale wisi mi to ... ostatnio zreszta ogarnal mnie totalny tumiwisizm wiec nie wnikam. Miłego malowania ;-)

    ReplyDelete
  15. to byłam ja małgoska czarna zycie zmusilo mnie to zalogowania sie w googlach ale musze chyba zmienic cos bo jest tu jeszcze jedna malgoska niebiesk i zdaje sie ze jej sie brzydko wpakowalam w nicka ide cos pokombinowac mam nadzieje ze mi sie uda

    ReplyDelete
  16. Lubię jak jest pomalowane, ale na czas remontu najchętniej bym się wyniosła z domu:D

    ReplyDelete
  17. ja lubie malowac, zaden problem, tylko zeby ktos za mnie popakowal rzeczy, bo na pakowanie mam alergie. bedzie zaraz 13 przeprowadzka w ciagu ostatnich 5 lat i az mnie trzesie z radosci.. ;]
    powodzenia w pracach anyway :D

    ReplyDelete
  18. Może będziesz po prostu dłużej zostawała w pracy :D
    Zawsze to jakieś rozwiązanie na ominięcie bałaganu itp.

    ReplyDelete
  19. Kasia.Eire--> No bo malowanie jest gorsze niz przeprowadzka:) Prawie takie samo pakowanie, a chalupa ciagle ta sama;) Ja jak sie mam pakowac, to lubie zeby za to miec chociaz cos nowego.

    ReplyDelete
  20. MalgoskaCzarna--> Super, ze sie wreszcie zalogowalas:)) Na szczescie ten dom jest w sumie nowy, bo ma jakies 12 lat, wiec nie ma warstw farby. Nie trzeba nic skrobac, tylko jechac nowym kolorem i tyle.

    ReplyDelete
  21. Spt--> No to mnie troche pocieszylas, ze to nie tylko ja:))

    ReplyDelete
  22. Nivejko--> No wynioslabym sie, ale nie moge zostawic Wspanialego samego na placu boju. No wiesz, Aniol jestem:)))

    ReplyDelete
  23. Rinonka--> Pakowanie mam obcykane na mur:)) po tylu przeprowadzkach nie tylko mieszkaniowych, ale i biznesowych to moglabym zalozyc firme przeprowadzkowa:) Najgorsze to oproznianie i przesuwanie gratow. Na szczescie zaczniemy od goscinnego, a tam nie ma mebli, wiec bedzie gdzie wyjechac z tymi malymi pierdolami.

    ReplyDelete
  24. Aeljot--> Nie da rady, projekt bedzie wykonywany przez kolejne weekendy. Przeciez my oboje pracujemy, a nie mam zamiaru tracic urlopu na malowanie.

    ReplyDelete
  25. Malowanie jako takie jest do d..., pakowanie i ochranianie wszystkiego też jest do d..., ale ta świeżość i, siłą rzeczy, uprzątnięte kątki wszystkie są bezcenne!

    ReplyDelete
  26. Zante--> Swinto prowde godocie:)) Staram sie wlasnie myslec o tej swiezosci i czystosci:)

    ReplyDelete
  27. Stardaście - powodzenia - jak się rozłoży na kilka (naście) weekendów, to może być nawet nie za wiele pracy. Tylko, coby Wam opóźnienie nie wyszło za wielkie, bo tym sposobem wiele rzeczy mam poodkładanych na nie wiadomo kiedy. Pewnie nie tylko ja.
    Bardzo ładne tulipany.
    Zaś w Warszawie śnieg wali jak oszalały. Nie wiecie kiedy będzie wiosna, taka ciepła i zielona?

    ReplyDelete
  28. Marku--> To bedzie zdecydowanie projekt rozlozony w czasie na kilka, wolalabym zeby nie kilkanascie weekendow:) Inaczej sie nie da, pracujemy no i tez nie chcielibysmy sie pozabijac z rozpedu przy tym malowaniu:)))
    Wiosna? Podobno ma byc, ale tak naprawde to nikt nie wie kiedy:))

    ReplyDelete
  29. Uwielbiam remonty! Kocham, gdy się z brzydkiego wyłania piękne... W kwietniu przedzieramy się z pokoju na taras. Kawał ściany trzeba wykuć, mniam!
    A Wam powodzenia zyczę!!!

    ReplyDelete
  30. Zgago--> Dzizas, ja tam sie wole przeprowadzic do pieknego niz go wylaniac:)))

    ReplyDelete
  31. Uwielbiam remonty, malowania, przestawiania ... tylko że się bałagani :( Mnie tez czeka w tym roku odświeżenie ścian.
    Wspaniały to potrafi jak tylko chce. Zuch!
    Jestem z niego dzielna!

    ReplyDelete
  32. Star, doskonale Cię rozumem! Już nie mogę patrzeć na oczojebne pomarańczowo - żółte ściany w moim pokoju i już widzę je pomalowane w śliczny eggshell właśnie i lila, ale jak sobie pomyślę o całym tym chaosie związanym z malowaniem to mi się odechciewa… ajjj…

    ReplyDelete
  33. Hahaha :) a ja myślałam, że wszyscy chcą mieć swoje mieszkania bądź domy... :) nie żebym Cię porównywała... broń Boże :)

    ReplyDelete
  34. Niestety i mnie czeka remont i to grubszy. Zaczęłam z synem dopiero jeden pokój, ale do ogólnego końca spokoju, to jeszcze sporo czasu i nwerwów trzeba. A końca nie widać i z pewnością długooooo się go nie zobaczy i tak to się wszystko w kółko majtaczy. A szlag jaśnisty trafia raz za razem, a zmian ni dudu. :)))Lea

    ReplyDelete
  35. W minionym roku sama przeżyłam malowanie mej "dziupli"( pisałam o tym na blogasku)i teraz się cieszę, że to już za mną, bo najgorzej jest przed faktem. Sama myśl wywoływała chęc ucieczki, ale jakoś odbyło się bezboleśnie, choć nie chciałabym powtórki z tej rozrywki... oj,nieeee :))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...