Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, April 26, 2010

Eksperymenty

Juz chyba kiedys wspominalam, ze w tym roku Wspanialy postanowil zaeksperymentowac z nasionami. Zamiast kupowac gotowe roslinki, jak robilismy co roku, moje szczescie dozgonne postanowilo zabawic sie w wylegarnie z nasion.
Ja sie tam nie wtracam, bo i tak sie na tym nie znam, wiec siedzialam spokojnie jak malowal przede mna wizje tych wszystkich pomidorow, papryk i kwiatow. Uznalam, ze jak nie ma potrzeby sie odzywac, to po co bede sobie strzepic gebe nadaremno. Zamowione nasiona i bulwy oczywiscie dostarczone zostaly do mnie do pracy wiec wszystko grzecznie przytaskalam do domu i na tym skonczyla sie moja rola.
Wspanialy kolekcjonowal od jakiegos czasu tace po jajkach, zanabyl tez kubki papierowe do kawy i to wszystko mialo sluzyc za wylegarnie.
Ja ciagle milczalam jak grob, bo i po co sie odzywac, moze jakby sie zajal produkcja marychy, to bylabym z roznych wzgledow bardziej zainteresowana, ale bazylia i niecierpki mnie nie ruszaja.
Nie bardzo wyobrazalam sobie jak on ma zamiar to zorganizowac, ale juz wkrotce sie przekonalam.
Wylegarnia ruszyla bodajze w pierwszy weekend marca (troche pozno jak na moj gust, ale ja sie nie znam). Caly weekend Wspanialy spedzil z pesetka umieszczajac malenkie ziarenka nasionek w poszczegolnych przegrodkach tac jajowych. A niech tam przynajmniej mial zajecie.
Potem zaczelo sie wypatrywanie z lupa czy cos sie dzieje, niektore tace zostaly przykryte folia plastikowa, bo ponoc tak mialo byc. Niech tam, ciagle sie nie wtracalam, bo ja nadzwyczajnie cierpliwa jestem.
Jak juz wszystko zostalo wysiane, to wylegarnia zostala umiejscowiona w sralonie tuz przy drzwiach wyjsciowych na patio.
Kogos moze dziwic, ze w sralonie? Mnie nie dziwi, bo mnie juz nic nie dziwi. Ja sama hoduje od kilku lat drzewa mojego wzrostu i na zime wnosze je do sypialni goscinnej, albo do sralonu. Przecie sralon to nie kaplica, a co komu do tego jak ja sobie mieszkanie mebluje?
Na dzien dzisiejszy wylegarnia wyglada tak:



Najbardziej wybujale roslinki to ogorki i pomidory, na drugim miejscu papryka, ale cala reszta...
Hmm.. cala reszta nie wyglada rokujaco.
W sloneczne weekendy Wspanialy wynosi cale bractwo kurkowe na patio, stawia na stole i obserwuje.
W ostatni weekend w czasie malowania sralonu, wylegarnia zostala ustawiona na kuchennym stole, bo sie eksperymentujacemu rolnikowi niechcacy weszlo drabina w jedna tace.
No nie mozna byc i malarzem i rolnikiem jednoczesnie.
Jak potracil te tace drabina to zamarl w bezruchu z przerazenia.
No to kto mial sie tym zajac?
Wiadomo, ja - zona doskonala, pizgnelam wysypane roslinki z powrotem do tacy i postawilam na stole kuchennym.
-- Ale jestes pewna, ze wlozylas je z powrotem "zielonym do gory"? - odzyskal glos Wspanialy.
-- Kochanie, nie wiem, zielonym do gory, czy odwrotnie to juz nie ma znaczenia, tu nawet malo co zielonego widac, a ja nie mam czasu na przeglad z lupa. Jak maja zyc to sobie poradza - staralam sie go uspokoic.
-- Mysle, ze te nasiona trzeba bylo wysiac troche wczesniej - powiedzial sam do siebie.
-- Nie przejmuj sie, beda na przyszly rok.
-- Jak to na przyszly rok?
-- Normalnie, przez zime przechowamy je w piekarniku, zapali sie swiatlo, ustawi temperature na minimum i beda rosly..
I tak wiadomo, ze za dwa tygodnie trzeba bedzie kupic roslinki jak co roku, ale co chlop mial radosci to mial.
Ja to naprawde jestem doskonala zona;))
Tak sobie mysle, czym tez Wspanialy zasluzyl sobie na taka dobra zone?

46 comments:

  1. bo jest... Wspaniały????

    Ciepło pozdrawiam:).

    ReplyDelete
  2. "Jak maja zyc to sobie poradza " :))))))))))


    zasiałam bazylię, miętę i szczypior
    w słoneczne dni wynosiłam na balkon
    czasami zapominałam zabrać na noc a były przymrozki
    nic nie przeżyło ;))
    szczypior posadziłam jeszcze raz, tym razem już nie nasiona tylko cebule dymki, pięknie dziś rośnie i smaczny jest ;)
    pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  3. widzę, że to jakaś plaga jest- mój Mąż miły plantację pomidorów założył.... na balkonie...więc jak wieszam pranie to nadzoruje czy aby nic mu tam nie uszkodzę (a liche to toto) , w sobotę byli u nas znajomi i znajomego zaraził- dostałam SMS od jego narzeczonej... , że znajomy posiał już jakieś lichości i też nadzoruję... zatem kobiety ogrodników z bożej... łączmy się :)))

    ReplyDelete
  4. Star wybacz, że zapytam OT. Jak można sprawdzac statystyki na bloggerze? Myślę tu przenieść blog i to mnie trochę powstrzymuje.

    ReplyDelete
  5. Oj Stardust,z Twoich opisow zycia codziennego musze stwierdzic,ze nie tylko mam podobna osobowosc do Ciebie,ale jeszcze chlopa mam prawie jak Twojego.A myslalam,ze to tylko ja z moim profesorkiem,jestesmy wyjatkowa para.Niektorzy z moich przyjaciol,rodziny ciagle mnie pytaja jak ja z moim temperamentem moge z nim wytrzymac.Moj co roku zwluczy jakies krzaki,badyla i zasadza w ogrodzie.Potem,za jakis czas wykopuje,przenosi w inne miejsce,bo mu w tym akurat przeszkadza.Przyzwyczailam sie juz do jego eksperymetow,i tylko mrucze pod nosem.Ale nadal uwazam,ze mam Wspanialego Pierdole,i jak go tak nazywam,to cieszy sie jak dziecko.Nawet nauczyl sie slowa"PIERDOLA" po polsku,bo reszta polskiego jezyka jakos mu nie pasi.Nie moge znalezc Twoich prywatnych namiarow,jakas nie kumata jestem w tej technice komp.Wyslalabym Ci nasz adres,To bys mogla zajrzec do nas przez "Street View".Przepraszam,za tak prywatne wynurzenia,ale sie nie moglam powstrzymac.Moze ludzie urodzeni w czerwcu maja wspolne cechy,bo ja tez z czerwaca jestem,przelom blizniaka z raczkiem.Caluski!Jola.

    ReplyDelete
  6. Macie tym sposobem nie sralon a oranżerię :D
    Też elegancko.

    ReplyDelete
  7. alez co kto ma w sralonie to jego sprawa. mysle ze posiadanie tam oranzeri tez jest dobre, w koncu nikt nie mowi ze tylko ma byc kominek, kanapa, fotel i tv ;) Zakrecony ten Wspanialy ale ma pasje to niech ja realizuje :) Bede trzymac kciuki za jego roslinki ;)

    ReplyDelete
  8. Ja to zawsze byłam zdania, że facet jak pies :) - do szczęścia potrzebna mu micha i zabawka :D. Więc dobrze, że ma zabawkę w postaci kiełkujących roślinek :D. U mnie na miejscu faceta brak, więc to ja mam zabawkę w postaci obsadzania balkonu :)). No ktoś musi :D:D:D

    ReplyDelete
  9. U mnie też to zawsze tak wyglądało. I też w sralonie. Ja byłam zawsze siewcą. W tym roku sie zgapiłam i pewnie kupię roślinki. Za późno posiane? Dlaczego? Moze zdążą wyrosnać, zakwitnać i zaowocować. Więcej wiary.

    ReplyDelete
  10. Ida--> No nie?? :))) Najsmieszniejsze jest to, ze przy kazdym innym juz dawno szlag by mnie trafil;))) a tu jestem oaza spokoju:)

    ReplyDelete
  11. Euforko--> Szczypior to u nas przezywa z roku na rok juz od kilku lat. W tym roku juz go musialam scinac, bo wyrosl na ok. 30cm i zaczynal kwitnac:)) Wariactwo jakies z tym szczypiorem, ale juz pod koniec lutego zaczal wypuszczac nowe roslinki. Nawet juz zapowiedzialam, ze mam dosc szczypioru, bo w zamrazarce jest cala torba jeszcze ubieglorocznego. Nawiasem mowiac, swietnie sie przechowuje zamrozony. Siekam na "sieczke" i zamrazam w ziplocku, potem biore ile mi potrzeba. Mieta i oregano tez przezywaja zime, bazylia i tymianek sa wysiane, ale wiem, ze i tak kupie i rozmaryn tez kupie. Trawa cytrynowa puszcza korzenie w sloiku i bedzie wysadzona do ziemi w weekend.
    Fajnie jest tak "miec" swoje ziola:)) Buziaki.

    ReplyDelete
  12. Kas--> Dobrze wiedziec, ze to nie tylko mojemu odbilo:)) Chociaz, przyznam, ze jak 5 lat temu zasadzil pierwszy raz krzaki pomidorow i ogorki to tez patrzylam na to dziwnie, a teraz wiem, ze mozna:))

    ReplyDelete
  13. Evita--> Ja mam zainstalowany STAT4U na samym dole strony, ale widze, ze ludzie maja rozne inne gadzety statystyczne, wiec mozesz sobie zainstalowac co chcesz. O ile pamietam to STAT4U daje Ci mozliwosc wpisania liczby statystyk z przeszlosci.
    Nie przejmuj sie tylko pytaj:))) Jak cos wiem, to chetnie pomoge, chociaz nie blyszcze inteligencja w tej dziedzinie, ale bloger jest latwy.

    ReplyDelete
  14. Jolu--> Adres jest w "about me", ale co tam, powtorze luckyme3@wp.pl
    Ty na swojego mowisz "Pierdola", ja kiedys powiedzialam "Dupek" a on powtorzyl "toothpick" i tez mu sie spodobalo:))
    Slowem mamy "dupowate pierdoly":))) i dobrze nam z nimi.
    Moi znajomi tez nie mogli sie nadziwic jak to dziala, ze ja go jeszcze nie zagryzlam;) ale widocznie tak to jakos dziala, ze przeciwnosci sie przyciagaja i uzupelniaja. Ja sie bardzo przy moim wyciszylam. Dawniej to bylam naprawde wariatka. Pisz, pisz, czekam:)))

    ReplyDelete
  15. Magenta--> Fakt, co prawda, trzeba do tej oranzerii na kolanach, ale jest:)))

    ReplyDelete
  16. Ucieczko--> No moj sralon jakis w ogole nie sralonowy, bo owszem kanapy sa, ale tv nigdy nie bylo i nie bedzie:) Za to jest oranzeria;))

    ReplyDelete
  17. Athena--> Masz racje, tyle tylko, ze mojemu zabawka wystarcza w pierwszej kolejnosci, micha jak jest to dobrze, jak nie ma tez OK:))

    ReplyDelete
  18. Kasiu--> Pomidory, ogorki i papryka beda zdecydowanie na czas, bo wcale nie kupowalismy wiekszych sadzonek o ile dobrze pamietam. Tylko z kwiatami nie wiem czy nie za pozno, ale co tam, cos sie dokupi na teraz i bedzie OK. I tak juz mamy dwie duze donice bratkow na balkonie, zakupione 3 tygodnie temu, wiec nie jest lyso;)))

    ReplyDelete
  19. Roślinki wyglądają obiecująco!
    Pięknie i nawet zielone zaczyna wystawać!
    Na pewno będzie smaczne i zdrowe

    ReplyDelete
  20. Juz sama znalazlam,zmylilo mnie troche to pl.na koncu.Jak ja sie zmienilam,nawet sama nie moge w to uwierzyc.Kidys chlop byl mi potrzebny tylko do ciezkich prac fizycznych,a teraz to bez mojego chyba nie potrafilabym oddychac.Mojemu micha tez nie potrzebna,wystarcza skrzynka piwa na weekend,a jak ja sie podlacze to szkoda gadac.Jola

    ReplyDelete
  21. każdemu trzeba jakiejś zabawki! ja sobie posadziłam drzewo i teraz sprawdzam ile ma pączków:)

    ReplyDelete
  22. Gosiu--> Tylko patrzec jak beda zniwa:)))

    ReplyDelete
  23. Jolu--> Bo to polski adres na potrzeby glownie blogowe, ktos mnie kiedys namowil i ciagle go mam:) To teraz juz czekam z niecierpliwoscia:)))

    ReplyDelete
  24. Elfko--> Ja dopiero kilka lat temu dzieki Wspanialemu odkrylam radosc takich zywych zabawek, ktore rosna i ciesza oko, a czasem podniebienie. Jak tylko zakwiecimy balkon i posadzimy cala reszte, to zawsze rano lece obejrzec moje roslinki. W zyciu nie myslalam, ze tak mnie to wciagnie:)

    ReplyDelete
  25. No to sie narobilo,e-mail wyslalam,nie wiem czy dojdzie.Teraz nie moge wyslac komentarza.Jola

    ReplyDelete
  26. Ja to jestem jednak z epoki kamienia lupanego.Pozdrowka!Jola

    ReplyDelete
  27. podatki płacił w zeszłym życiu :))))

    (taki kawał był jak facet nie płacił podatków i za karę miał brzydką żonę - ale nie do końca ten kawał pamiętam ;) a co do siania i marnych efektów - mam ten sam zapał co Wspaniały. co roku sieję maciejkę. I co roku z rozpaczą obserwuję jak wcale nie wyrasta ;)))

    ReplyDelete
  28. no pierwsza zona sobie zasluzyl :))))

    ReplyDelete
  29. Spt--> Pewnie placil, bo on taki porzadny obywatel jest:))) ale chyba niezbyt uczciwie placil, bo zona uroda nie grzeszy:))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  30. Stardust,mam nadzieje,ze sie nie przerazilas.To tylko szkic.Nie wracam czesto do mojej przeszlosci,bo zeszlabym na zawal,nie jeden.Moja mama miala 3,mam nadzieje,ze nie tyko z mojego powodu!Ma dzisiaj 75,a jeszcze dobrze dziala,szczegolnie na ojca,po ktorym odziczylam szalony charakterek.Jola.

    ReplyDelete
  31. Normalnie szacun za cierpliwość;-))) Oraz Wspaniały ma jak widać farta w życiu;-)))

    ReplyDelete
  32. no ja sie tesz kiedys w takie niby rolnictwo bawilem... Wychowalem cale stado Hybiscus.... jak juz troszke odrosly przesadzilem na taras w skrzynki miedzy inne Kwiaty... Przyszla Oma(mama moja) i poplewiola bo miedzy kwiatkoma cos roslo....

    ReplyDelete
  33. Raz tak sobie poeksperymentowałam... i nic mi z tego nie wyszło. Bo nic a nic reki do kwiatów nie mam:)

    ReplyDelete
  34. Trzymam kciuki za eksperymenty - nie ma to jak ziółka z własnej 'uprawy';-)
    Pozdrawiam! (dawno tu nie zaglądałam i znów będę nadrabiała zaległości;-)

    ReplyDelete
  35. Czekamy na Was w Holandii!Wszystkie koszty pokrywamy.Takich Ludzi jak Ty i twoj Wspanialy nie przelicza sie na rzadne koszty.Daj znak kiedy,jak mozecie.Odbiore Was w Amserdamie!Wszystko opracowane!Stardust ,bylas na'"czerwonej ulicy" w Amsterdamie?To zobaczysz,jak do nas przyjedziesz!Chlop sie tak podniecil TWOJA OSOBA.ze o niczy innym nie mowi dzisiejszego wieczoru!Jola.

    ReplyDelete
  36. całą zime pamietałam o twoich pomidorkach z krzaczków i własnie sobie takie posiałam i czekam:) i mam nadzieję, że będe miec tak jak TY:)

    ReplyDelete
  37. Cierpliwością? Człek poczekał, ale ma! ;-)))

    ReplyDelete
  38. Jolu--> Jutro rano napisze, bo wrocilam z pracy, napisalam notke i padam...

    ReplyDelete
  39. Akular--> Najsmieszniejsze jest to, ze tej cierpliwosci to ja sie od niego nauczylam:))

    ReplyDelete
  40. Diesel--> Ja kiedys rzodkiewki wyplewilam, bo nie wiedzialam co to sie pojawilo miedzy krzakami pomidorow:))

    ReplyDelete
  41. Nivejko--> Reka przychodzi chyba z wiekiem, ja tez nigdy nie mialam reki do niczego. Nawet kwiaty takie domowe doniczkowe, co to maja opinie "nie do zabicia" pod moja opieka zdychaly. Dopiero od 12-15 lat zaczelam miec kwiaty doniczkowe. A takie roslinki balkonowe to ostatnie 5 lat i to Wspanialy mnie namowil. Sama nigdy bym na to nie wpadla.

    ReplyDelete
  42. Ladybird--> Nadrabiaj, nadrabiaj milo widziec, ze znow jestes:))

    ReplyDelete
  43. Beata--> To ja trzymam kciuki za Twoje pomidory!!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...