Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, April 3, 2010

Jaja jak pisanki, czyli notka swiatecznie nieswiateczna

Nie mam nastroju do swiat, a swieta sa mimo wszystko. Kolejny dowod na to, ze nie wazne czy wszystko jest gotowe, zrobione, wyszorowane, wypastowane, wykrochmalone... (reszte niech sobie kazdy dopisze w/g wlasnego uznania) to zycie nakazuje nam kalendarzowe zachowania.
Tak wiec mimo nieswiatecznego nastroju, mimo niemytych okien, braku firanek mam swieta.
Jest zurek, jest biala kielbasa i jagniecina marynuje sie w yogurcie, czyli sa swieta.
Morde mam usmiechnieta od ucha do ucha wypoczeta jestem i dobrze mi tak. Wspanialy ogarnal chalupe, bo to jego dzialka, Potomek przybedzie a i nastroj swiateczny tez sie znajdzie.
Pewnie lezy gdzies w kacie pokoju za regalem, albo pod kanapa.
Wypelznie jak zawsze w pore.
A narazie to nagotowalam jaj do zurku i jak sie te jaja gotowaly, to mi sie przypmnialo...

... Jak to przy kazdym wiekszym gotowaniu, kiedy chcialam aby Wspanialy cos mi pomogl, to albo zatrudnialam go do obierania ziemniakow (bez problemu) albo do obierania cebuli (krojenie juz wolalam zrobic sama) albo okazjonalnie prosilam:
-- Kochanie czy mozesz obrac jajka?
I w tym momencie moje "kochanie" zamieralo w bezruchu, w oczach ukazywalo sie przerazenie, a po chwili z wnetrza "kochania" wydobywal sie cichutki glos:
-- Ale ja.. nie... umiem.. obierac jajek...
Kiedy to sie zdarzylo po raz pierwszy, zignorowalam i powiedzialam:
-- Nie zawracaj dupy, tu nie ma co umiec. Obieraj!
Po kilkunastu minutach "kochanie zaprezentowalo mi na talerzu "obrane jajka" czyli  w sumie same zoltka ze sladami bialka. Reszta bialka byla na drobniutkich kawaleczkach skorupek, wygladalo to zalosnie, jakby jakies ptaszydla dziobami wydziobaly skorupy z bialkiem a tylko zoltka zostaly.
Jakim cudem tak mu sie to udalo, nie pytajcie bo nie wiem. Ja musialabym sie naprawde wysilic, zeby tak obrac jajka, widocznie nie znam tej metody.
Zalamalam sie, trafil mi sie chlop z doktoratem, ale jajek nie potrafi obrac, widac zapomnieli go na odpowiednie kursa wyslac.
Tamtego razu musialam nagotowac nowych jajcow i sama je obrac.
I tak od tamtej pory przez kilka lat, nawet jak sam mial ochote na kanapke z jajkiem, to patrzyl na mnie jak byk na rzeznika i prosil:
-- Stardust, ja wszystko zrobie co chcesz, ale czy mozesz mi obrac te jajka.
Obieralam, az dotarlo do mnie, ze on wlasnie dlatego nie umie, ze zawsze znalazl sie w otoczeniu ktos, kto za niego to zrobil. Zaczelam robic okolicznosciowe pokazowki obierania jajek, z bardzo miernym rezultatem, bo on zawsze potrafil jakos tak zrobic, ze co prawda tego bialka zostawalo na zoltkach wiecej, ale za to malenkie drobinki skorupek byly tak wgniecione w jajko, ze trzeba je bylo splukiwac pod kranem.
Nozesz, co za nieudacznik....
Kilka lat temu wlasnie w Wielkanoc zatrudnilam go do obierania jajek w duecie artystycznym z Potomkiem.
Szczescie od Boga, ze tamtych jajcow nikt nie musial ogladac.
Moze zjawisko jest bardziej powszechne niz mi sie wydaje - pomyslalam - moze to cos z tym chromosomem Y jest nie tak, ze akurat jajcow obierac nie umieja.
Myslalam, myslalam, az wymyslilam..
Jak tylko jaja sa ugotowane to zalewam je zimna woda, jednoczesnie wylawiajac pojedyncze sztuki i stukajac nimi solidnie o metalowy brzeg zlewozmywaka. Tak rozbita skorupka daje dostep wody i po kilku minutach lezenia w kapieli wodnej jajka obieraja sie zywcem same.
Przecwiczylam ten sposob wielokrotnie sama, potem na Wspanialym i... DZIALA kazdorazowo bez pudla.
Jak sie moje dzisiejsze jajka ugotowaly to Wspanialy ochoczo zawolal:
-- To ja moge obrac jajka!!
-- W zyciu nie myslalam, ze cos takiego z Twoich ust uslysze - powiedzialm ze smiechem.
-- A wiesz, bo to fajna robota jest..

To zycze Wam wszystkim wesolych jajek, mokrych zajacow i kicajacego dyngusa!!!

28 comments:

  1. NO, i znów pomysł jakiś! Stardust! Ty dobrze wiesz, czego Ci życzę!

    ReplyDelete
  2. Miłego obierania jaj Ci życzę!

    ReplyDelete
  3. a wiesz, Stardust, najbardziej podoba mi się to, że chałupę!
    u mnie mycie okien to męska sprawa, bo ciężkie jest, ale ja spotkałam kilku facetów w tym tygodniu, którzy ze zdziwienia otworzyli koparę (usta), że facet powinien umyć okna, bo to ciężka praca jest...okna? byli w szoku, a ja w szoku, że oni tego nie robią...

    wesołych jaj!

    ReplyDelete
  4. Zgago, Eire, Ida, Patrycjo dziekuje i wzajemnie, najlepszego:))

    ReplyDelete
  5. Beata--> U mnie 80% robot domowych to roboty meskie. Ja sobie zdaje sprawe, ze czesc czytelnikow/czek mysli, ze ja tylko tak pitole od rzeczy, ale tak jest naprawde. W koncu to byl Wspanialego pomysl, zeby zrezygnowac z uslug sprzatania, zadeklarowal, ze bedzie sprzatal i sprzata. A mycie okien, no nie wyobrazam sobie, zebym to ja miala robic jak jest chlop na stanie;)))

    ReplyDelete
  6. Zdrowych i wesołych Świąt Ci życzę. A nastrój świąteczny przyjdzie wraz z zastawionym stołem.:)

    ReplyDelete
  7. Wszystkiego prze-najlepszego i wesołego.
    Przyszło mi namyśl,że ta nieumiejętność obierania jajek, to moze byc taki skojarzeniowy podswiadomy odruch obronny :)))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  8. Klan Obieraczy Jaj :D
    Miłego dzionka świątecznego! :)

    ReplyDelete
  9. Wesolego Alleluja Stardust:*
    Nie wiem dlaczego, ale jak mieliłam pasztet i gotowałam jaja do święconego myslałam o Was:)))))

    ReplyDelete
  10. Staropolskim obyczajem, dużo szynki życzę z jajem, niech zające i barany pospełniają Wasze plany. Niech to będzie czas uroczy, życzę wszystkim Wielkiej Nocy.:))) Lea

    ReplyDelete
  11. A pomyśleć, że rozbieranie jaj mężczyźni winni mieć opanowane... prawda? :)

    Wesołych i głośnego Alleluja :)

    ReplyDelete
  12. Anabell--> ani chybi tak;) Chociaz Amerykanie nie wiedza, ze jajka to jajka, bo u nich TE jajka to balls.

    ReplyDelete
  13. Magenta--> Ja dopiero dzis przy swiecie doznalam olsnienia umyslowego!!! dotarlo do mnie, ze caly czas zwracam sie do Ciebie "magneta" ja piorkuje!!! Ty mnie jednak musisz lubic, skoro mi do tej pory lba z pluckiem nie wyrwalas:))
    To posypuje leb popiolem i obiecuje poprawe:))

    ReplyDelete
  14. Ade--> Wstraszylas mnie, takie mysli przy mieleniu pasztetu?? :))
    Mam nadzieje, ze nie konkretnie upychajac mieso w otworze maszynki do mielenia;)))
    "a masz stardust, a masz za swoje":)))))

    ReplyDelete
  15. MalaMi--> Drapanie idzie im znacznie latwiej:))))

    ReplyDelete
  16. Do wszystkich--> Przepraszam, ze nie odpowiadam na kazdy post, jak to zwykle robie, ale nie chce powtarzac tego "wesolego i najelpszego" Mam nadzieje, ze nikt sie nie obrazi:) Bo wiadomo, ze wszystkim, ktorzy tutaj zagladaja zycze najlepszego!!!

    ReplyDelete
  17. Wszystkiego Radosnego! :)

    Bo męskie paluszki są takie nieporadne jeśli chodzi o jajka. :)

    ReplyDelete
  18. nastrój juzpewnie wypełzł z kąta:)
    miłych,światecznych i takie tam:)))
    ja nstroju wogóle ni mom,nie czuję tych świat ale rodzina jest i jest MIŁO .I tak ma być:)

    ReplyDelete
  19. Nastroj letko przykurzony, ale jest:)) Obsmialam sie wlasnie rozmawiajac z Tatkiem, bo zyczyl mi "mokrego Dyngus Day" na co ja sie wystraszylam, ze przyjedzie mi sie zmoczyc w nocy, bo Wspanialy nie zna dyngusa:))
    Tatek twierdzi, ze Buffalo (tam mieszka) jest swiatowa stolica Dyngusa i z przytoczonych detali wynika, ze moze miec racje;)))

    ReplyDelete
  20. Ja nigdy nie wpadlam na to, zeby je moczyc w wodzie obtluczone, za to jak juz obtluke skorupkie solidnie to wsadzam pod kran - bo bez tego lepilyby sie skorupki do rak... i tez idzie normalnie.
    Mokre lapy, mokre jajko - samo sie obiera.

    ReplyDelete
  21. Futrzak--> Ale to, to samo:) Czasem leza w wodzie 2-3 minuty, a czasem nie, zalezy jak szybko sa mi potrzebne:)

    ReplyDelete
  22. U mnie jaj bylo az 2.Zielone obral Monsz pomaranczowe mnie sie dostalo. A pozniej Monsz mial frajde z wzajemnego obijania sie jajmi.Hehehe A pozniej dlugiiiiiiiiiii space nad morzem. A za umytymi przez Mensza oknami pikne slonko. Az sie dusza raduje. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  23. Tabdel--> To super, ja wlasnie skonczylam pisac moj swiateczny raport:) Spacer nad morzem to musialo byc pieknie, my wybralismy sie tylko na spacer po okolicy, nad morze mam troche dalej. A jajek przez cale dwa dni (sobota, niedziela) zjedlismy 6 (kazdy po jednym do barszczyku i po jednym dzis na sniadanie) Nie mamy zbyt wysokich osiagniec jak na jajczane swieta;)))

    ReplyDelete
  24. Hihi ;) zaczynamy niebezpieczny temat :P

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...