Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, April 1, 2010

Rynce opadaja

W poniedzialek zakonczylam wreszcie walke ze szmatami, pokonalam 3 szafy, kilka calkiem duzych pojemnikow odsysanych, w ktorych przechowywalam ciuchy letnie, ogromniasta komode i pare szuflad "tu i tam". Zadowolona z rezultatow i odzyskanej przestrzeni odtrabilam zakonczenie pracy i zasiadlam do telefonu.
-- Dzien dobry, chcialam zgloscic odbior odziezy uzywanej - powiedzialam do pana po drugiej stronie sznurka, ktoren siedzial w organizacji Vietnam Veterans, reklamujacej sie na wszystkich mozliwych portalach, ze odbieraja dary prosto z mieszkania darczyncow.
-- A gdzie mieszkasz, podaj mi kod pocztowy - poprosil uprzejmie pan.
-- XXXXX - odpowiedzialam rowniez uprzejmie.
-- Ooo, to my nie odbieramy w Twojej dzielnicy.
-- Jak to? Nie odbieracie w mojej dzielnicy? bylam przed chwila na waszej stronie internetowej i pisze, ze odbieracie wszedzie, zadna dzielnica nie jest wykluczona.
-- Mmm, no tak, teoretycznie odbieramy wszedzie, ale u was nie odbieramy - zaczal sie pultac pan.
-- A czy odbieracie w rejonie XXYYY? - zapytalam podajac kod pocztowy poprzedniego miejsca zamieszkania.
-- Tak, tam odbieramy - padla odpowiedz.
-- Ale to tylko 13 ulic dalej? wiec w czym problem? skoro samochod jedzie do XXYYY dlaczego nie moze podjechac do XXXXX? - probowalam zastosowac logike.
-- Przykro mi, ale w XXXXX nie odbieramy - powiedzial pan i uslyszalam jak odlozyl sluchawke.
Hurt Ci w Detal!! Pomyslalam, trudno sie spodziewac logiki myslenia po weteranach przegranej wojny.
Zabralam sie do googlania organizacji charytatywnych.
Po 2 godzinach googlania dowiedzialam sie, ze owszem swiat jest pelen ludzi potrzebujacych pomocy, w roznych formach, ludzi potrzebujacych rzeczy, ktorych ja akurat juz nie potrzebuje, tylko problem jak im te pomoc dostarczyc. Jedyna bezbolesna i bezproblemowa forma pomocy jest wyslanie pieniedzy, wystarczy kilka klikniec i nawet czlowiekowi podziekuja.
Natomiast jesli masz do przekazania ubranie, mikrofalowke, zelazko, czy mikser, to juz nie jest takie proste.
Wiekszosc tych firm z checia odbierze samochod, czy meble, ktorych chcesz sie pozbyc, ale czapke, spodnie i kurtke, to musisz czlowieku spakowac i przywiezc na miejsce.
Nic, nie poddawalam sie, mimo wszystko dzwonilam tu i tam, a nuz ktos jednak przyjedzie i odbierze te 3 ogromne wory ubran i 3 rownie wielkie paczki sprzetu domowego.
Armia Zbawienia!!! Ta sama Armia Zbawienia, ktora jeszcze tydzien wczesniej zaatakowala mnie rzeczowym pytaniem:
-- A ile masz tych ubran, ile workow? paczek?
Tydzien temu pomyslalam, ze lepiej bedzie jak juz bede miala wszystko gotowe i za jednym kursem podjedzie samochod, zabierze i nie beda musieli tutaj przyjezdzac co tydzien. Wiec cala zadowolona wykrecilam numer Armii Zbawienia.
-- Mam 3 duze worki odziezy i 3 kartony sprzetu do oddania, kiedy mozecie przyjechac?
-- Podaj numer kodu pocztowego - poprosil pan.
-- XXXXX - wyswiergotalam radosnie.
-- Hmmm, to najwczesniej w tamtej okolicy bedziemy 27 kwietnia.
-- 27 kwietnia!!!!!!!!!!! - powtorzylam z niedowierzaniem.
-- Rozumiem Twoje oburzenie, ale staramy sie tak dostosowac rozklad odbiorow, zeby nie jezdzic czesto do tej samej dzielnicy pustym samochodem. Wiesz, sprobuj podzwonic po kosciolach - poradzil pan na zakonczenie rozmowy.
Zabralam sie wiec za dzwonienie po kosciolach, katolickie, protestanckie, luteranskie, greko-katolickie itp.
Tutaj mieli jeszcze inne wymagania.
-- A czy ubrania nie sa zniszczone?
-- Nie, te zniszczone to wyrzucilam na smietnik, niektore nigdy nie byly uzywane i nawet maja metki.
-- A czy sa wyprane, wyprasowane i poskladane?
-- Tak i niektore sa nawet z zywym czlowiekiem w srodku!! - wrzasnelam rzucajac sluchawka.
Kurwa mac!! Nie dosc, ze czlowiek chce oddac, to jeszcze musi sie postarac o osobnika, na ktorego te rzeczy beda pasowac!! Cale szczescie, ze nie zapytali czy odziez dorownuje ostatnim trendom mody!!
Nie mialam wyjscia zaczelam dzwonic po sklepach z odzieza "z drugiej reki".
Caly czas sie przed tym bronilam, bo niby z jakiej przyczyny, jak ja chce cos oddac potrzebujacym, to ktos inny ma na tym zarabiac, ale wizja tych worow i paczek w domu na czas swiateczny mnie przerosla.
Niestety 4 okoliczne sklepy, tez nie pofatyguja sie zeby odebrac.
-- A nie mozesz nam tego przywiezc?
-- Moge, ale nie chce - odpowiedzialam zgodnie z prawda - ja chce wam to oddac za darmo, wy to sprzedacie i ja mam jeszcze ponosic koszty dostawy do was?
Wkurwiona zadzwonilam do Wspanialego.
-- Wiesz kochanie, nie dziwie sie, ze ludzie wyrzucaja dobre rzeczy na smietnik i nie dziwie sie, ze swiat jest ciagle pelen biednych, do ktorych pomoc nie dociera.
-- Nie denerwuj sie, wieczorem zadzwonimy do Debbie, ona mi kiedys mowila, ze znalazla jakas organizacje, ktora w ciagu 2-3 dni odbiera z domu.
Faktycznie jest to organizacja pomocy chorym na raka. Zadzwonilam do nich we wtorek i przyjada w piatek rano odebrac. W piatek, bo w piatek Wspanialy bedzie w domu, wiec jemu bedzie latwiej wystawic te ciezkie pakunki na zewnatrz niz mnie.
Swiat jest jednak zupelnie niezorganizowany...

39 comments:

  1. zawsze wystawiam takie rzeczy koło smietnika, czasem z kartką "rzeczy to wzięcia". potem sprawdzam - i wszsytko znika w ciągu kilku godzin (nie, nie przyjeżdżała smieciarka). a ksiązki to znikają wręcz błyskawicznie.

    ReplyDelete
  2. U nas są takie specjalne pojemniki Czerwonego Krzyża, ale nie wiem, jak to działa tak naprawdę bo widziała wiele razy, że )chyba potrzebujący?) nie mogąc się doczekać pomocy, porozwłóczyli ubrania po całek okolicy.
    Fakt, że coś tu nie działa.

    ReplyDelete
  3. Ano jest... :( i to zniechęca wielu... dobrze, że Ciebie nie :)
    Ludzie też utrudniają sobie sami życie..

    ReplyDelete
  4. magento :) ja słyszałam pogłoski... że z tych pojemników można kupić potem na ciuchach... czyli takie sobie drobne oszustwo...

    ReplyDelete
  5. Autonomia--> U nas nie mozna wystawiac nic, poza smieciami w odpowiednie dni, czyli dni odbioru smieci. Wiec ten sposob nie dziala:(

    ReplyDelete
  6. powiem Ci Stardurst ze i tak jestes cierpliwa, ja ostatnio zapakowalam jeden duzy wor i wsadzilam go do samochodu celem odwiezienia do kosciola gdzie odwozilam od lat ale okazalo sie ze juz nie przyjmuja dopiero w caritasie za tydzien wiec nie chcialo mi sie czekac i wozic tego wora w aucie wiec wpakowalam wszystko do smietnika. Wkurwia mnie to ze jesli czlowiek chce komus pomoc to jest od razu tysiac roznych wymogow w jaki sposob mozna to zrobic ja nie znosze kiedy ktos mi cos narzuca chcialabym pomagac w taki sposob w jaki akurat mam ochote i mozliwosc. To prasowanie to mnie rozwalilo na łopatki kompletnie. Chyle czoła ze sie nie poddalas.

    ReplyDelete
  7. Zapomnialam;) Ksiazki to oddaje takiemu starszemu panu, ktory dorabia sobie do emerytury i sprzedaje je wszystkie jak leci po $1.00 za sztuke, tuz przy wejsciu do subway'a. Juz kilka razy dostal od nas nowa dostawe i niedlugo znow dostanie, bo do ksiazek jeszcze nie dotarlam.

    ReplyDelete
  8. Magneta--> U nas nie ma pojemnikow:(( a wszystkie punkty owszem bardzo chetnie, ale jak do nich przywieziesz. I to jest wkurw... nie bede moze klac w Wielkim Tygodniu;) A nie, przeciez juz zaklelam:))) Ten numer ze mna nie przejdzie;/

    ReplyDelete
  9. tak, organizacja pomocy szwankuje jak zawsze; swoją drogą - jak się dowiedziałam, że z tych pojemników czerwonego krzyża czerpią nieprzepastne zasoby ciuchlandy to też mi się jakoś przykro zrobiło i generalnie moje ciuchy lądują teraz permanetnie w śmietniku; tylko ciuchy dziewczynek mają drugi (trzeci) żywot

    ReplyDelete
  10. Malgoska czarna--> No wlasnie te wymogi sa zupelnie niezyciowe, bo przeciez jak ktos jest biedny, to jest mu obojetne czy to jest prasowane, czy nie, tym bardziej ze prasowane tez sie w worku pogniecie. No chyba, ze ten konkretny kosciol spodziewal sie, ze dam im wszystko na wieszakach w osobnych workach foliowych i jeszcze wyperfumowane najnowszymi perfumami. Zesz querwa, jeszcze nie widzialam wyprasowanego na tiptop bezdomnego.
    Zima jest latwiej, bo jest duzo wiecej punktow zbiorki odziezy szczegolnie zimowej, cieplych kocy, kolder itp. Ale wiosna ma przepukane.

    ReplyDelete
  11. Anno--> Dlatego sie wlasnie bronilam przed tymi sklepami ciuchlandii, a juz nawet bylam sklonna sie poddac, tyle, ze oni tez chcieli z dostawa na miejsce. No nie dosc, ze na tym zarabiaja, to jeszcze im podaj na srebrnej tacy. Szlag czlowieka trafia!!

    ReplyDelete
  12. Pocieszające, że choć jedna zorganizowana organizacja wam się trafiła :).

    ReplyDelete
  13. organizjace naprawdę charytatywne oszczędzają n czym sięda - i na benzynie/ropie też.Jeżdżenie po nawet trzy wory ubrań jest nieekonomiczne,szczególnie jeśli do dalsza trasa a sądzę że w NY tak jest.
    Podzieli sięstrefami wpływów i nie przekraczają umownych granic ,nie chcą zatargów z tymi ktorzy jeżdżąnawet tylko czasamiw Twoje okolice.
    To że się pytają o uprane i zlożone to też jest rozsądne,bo ktoś na CZYJ KOSZT ? musiałby robić o u nich.Prasownaie przesada,bez jaj moze to żart albo tekst żeby cię spławić?:)
    Do tego ludzie potrzebujący też niby majaswoj honor i nie chcą brać,przynajmniej brać jakichś tam potarganych brudnych szmat.
    Sprzęt agd itp ,musi byc sprawny też rozumiem,bo kto to naprawi?
    Fakt ,dawniej czasy były łatwiejsze pod pewnymi względami,bo brano jak leci le teraz koszty,koszty,koszty ,no i koszt utylizacji tego co biedni nie wezmą.
    Myślę że nei ma co się obrażać :).Jak ktoś chce pomóc to nie będzie mu straszny dowóz na miejsce.
    Wszak pomoc charytatywna to nei łaska jest ,nie? :))
    Trochę przez ładnych parę lat pomagałam i wiem że akurat tę konkretną pomoc organizował osoby BIEDNE biednym i dla nich naprawdę te parę groszy na benzynę mialo znaczenie.

    ReplyDelete
  14. Tuv--> Mam wrazenie, ale tylko mam wrazenie, ze jestem osoba na tyle rozumna, ze nie dawalabym nikomu, nawet organizacji charytatywnej rzeczy brudnych, przepoconych, dziurawych, z oberwanymi guzikami. Takie rzeczy wyrzucam do smieci i to chyba logiczne. Rozumiem, a nawet doceniam ograniczanie kosztow, ale takie organizacje jak Armia Zbawienia, czy tez wymieniony Vietnam Veterans naprawde maja wystarczajaco duzo placowek na terenie miasta. Ja nie jestem w stanie zapakowac 3 duzych worow plus 3 rownie duzych kartonow w moja dwudrzwiowa Sabcie. A na to, zeby oddac bezplatnie rzeczy, z ktorych czesc jest nieuzywana, o czym swiadcza metki, nie bede wynajmowac samochodu. To tez chyba logiczne? No nie wiem, ale tak mi sie wydaje. Ja sie nie spodziewam, ze ktos bedzie nosil moje majtki, tylko dlatego, ze jest biedny, wiec majtek i bielizny osobistej w tych workach nie ma, od tego sa smietniki.
    Mysle, ze zawodzi tutaj logika. Ostatnio jest wiele ofiar trzesien ziemi, ci ludzie naprawde nie maja, to jak ja mam pomoc? Zapakowac i leciec do Haiti? czy moze powinny sie tym jednak zajac organizacje charytatywne? W koncu to one sa dotowane przez panstwo, prawda?

    ReplyDelete
  15. Fakt, że ciężko jest znaleźć takie instytucje ktore gdy dajesz biorą tak, jak Ty tego sobie życzysz. Ja mam blisko do Kościoła, mamy tu proboszcza, który jest naszym przyjacielem a zna wszystkich parafian i doskonale orientuje się kto czego potrzebuje. Tak więc czy rzeczy po Marcelu, czy nasze niezniszczone wszystko jak leci pakujemy w samochód i odwozimy za płot, kilkadziesiąt metrów, tyle, że ciężkich worów nie chce się targać na plecach.
    Dziś też dostałyśmy przedświątecznego szwungu z Pierworodną i sprzątałyśmy garaz i pomieszczenie gospodarcze. Oj uzbierało sie parę worków zabawek, parę ubrań i różnych przedmiotw nam niepotrzebnych. A książek, które przeleżały kilka lat też stosy pojechały do ludzi. Ucieszą się.
    Co do pojemników PCK czy też Caritasu - osobiście zdarzyło mi sie spotkać kilka moich rzeczy - kurtek, sukienek i swetrów w pobliskim lumpeksie. Szlag mnie trafił:(

    ReplyDelete
  16. Właśnie jestem w trakcie takiej pracy....
    mam dość, a jeszcze jedna szafa przede mną ...

    ReplyDelete
  17. Te kontenery na odzież to też idą do lumpeksów/na sprzedaż, a jakaś część pieniędzy idzie na bezdomnych.

    Głupie pytanie - czy jakbyś dowiozła odzież do pracy, to by przyjechali odebrać w innej dzielnicy?

    ReplyDelete
  18. ja wlasnie dlatego Stardust wszystkie ciuchy woze na Kube - tam ludzie sie bardzo ze wszystkiego ciesza i nie musze sie martwic o odbior tutaj lub wkurzac. czasem nawet biore nadbagaz, coby moc wiecej zawiezc. zawsze jestesmy wypchani po uszy jak tam jedziemy. swoja droga to czlowiekowi naprawde dobrze, jesli w udaje nam sie kilogramy ciuchow do oddania uzbierac kazdego roku...

    ReplyDelete
  19. Zuzanko--> Po pierwsze nie mam mozliwosci dowiezc do pracy trzech 60galonowych workow z odzieza plus 3 kartony ze sprzetem, komplet talerzy itp. Po drugie, przepis jest taki, ze wystawiasz to przed dom, oni przyjezdzaja i pakuja na samochod. Nie moze to sobie stac na chodniku, bo dostane mandat i to nie w wysokosci 10 tylko co najmniej 100 dolcow. Jak przyjada jutro, to Wspanialy bedzie w domu, zreszta wystawimy to wszystko na schody przed domem, zeby nie stalo na chodniku. Ja nie wiem jakie sa przepisy w PL ale tutaj mimo, ze posesja jest Twoja lacznie z chodnikiem, bo jak ktos sie potknie i zlamie konczyne na chodniku przy Twojej posesji, to ma prawo sadzic Ciebie, ale jak chcesz wystawic cokolwiek, to Ci nie wolno, bo nie wolno ruinowac (nie mam bardziej odpowiedniego slowa) wygladu ulicy i miasta. Sa dwa dni w tygodniu kiedy wolno Ci wystawic smieci i to wszystko.

    ReplyDelete
  20. Ade--> Wiesz, ja nie mam zaprzyjaznionego kosciola:)) i chyba Cie to nawet nie dziwi;) Z drugiej strony, to ja oczyscilam dokladnie chalupe nie tylko z ubrania, ale sa tam koldry, ktore sa w bardzo dobrym stanie, ale mnie kolor nie pasuje, jest nawet jedna nowa puchowa(!!) nie pytajcie dlaczego, bo wstyd sie przyznac. Wiesz my 6 lat temu polaczylismy dwa domy w jeden, wiec wszystko bylo podwojne (miksery, zelazka itp) poczatkowo Wspanialy sie uparl, ze znajdzie kogos, komu sie przyda. BA!!Jeszcze wczoraj jak mu powiedzialam ze ma wystawic mikrofalowke, to spojrzal na mnie zbita psina i powiedzial "ale to nowka, moze kogos znajde" Dopiero jak mu przypomnialam ze szuka juz prawie 6 lat i jak nie znajdzie w ciagu 3 dni to mu ta mikrofalowe na stale zanistaluje na glowie, to zmiekl. Ja jestem wewnetrznie przekonana, ze zanim my to mieszkanie wymalujemy to ta organizacja bedzie do nas jeszcze kilka razy przyjezdzac.
    Najdziwniejsze jest w tym wszystkim, ze im sie oplaca przyjechac, a innym nie.

    ReplyDelete
  21. Nivejko--> Juz Ci wspolczuje, sama tez jeszcze nie jestem bliska konca, ale najgorsze juz jutro bedzie za mna.

    ReplyDelete
  22. A ja myślę, że świat jest zorganizowany, ale....ludzie wszystko komplikują.....zdaje się, że to na jedno wyszło....ech

    ReplyDelete
  23. Zante--> Ja wiem, ze w tym co pisze Tuv jest duzo racji i prawdy, bo pewnie sa ludzie, ktorzy oddaja garbage, zamiast go wyniesc na smietnik. Ja tego nie robie, oczywiscie trudno to stwierdzic przez telefon, tylko zastanawia mnie, ze ta ostatnia organizacja, ktora przysle kogos jutro po odbior nie miala zadnych pytan. Pierwsze o co mnie zapytali, to adres i czy pasuje mi piatek i to wszystko. A przeciez tez nie wyspiewalam calej litanii na temat w jakim stanie sa rzeczy. Jak to moze byc, ze jednemu sie oplaca, a siedmiu innym, nie? Tylko o to mi chodzi. Jak to jest, ze VV odbiera ze wszystkich mozliwych dzielnic NY tylko nie z mojej, ale odbieraja 13 ulic dalej? To jest bez sensu:))))
    Teraz juz mam ten telefon zaprogramowany i jak tylko ktos bedzie potrzebowal to juz moge sluzyc porada;) Ja sie nie poddalam, a ile osbob sie poddaje i wyrzuca dobre rzeczy na smietnik. To mnie wkurwia, bo to wola o pomste do nieba.

    ReplyDelete
  24. Stardust, kościół nie jest zaprzyjaźniony:P Zaprzyjaxniony jest proboszczunio:)
    Tak samo jest u nas - wszystkie sprzęty, gary, kubki, kable, lampki itd itp idzie "do ludzi" ale przedtem znajduje sklad na plebanii;)

    ReplyDelete
  25. To ze nie mozna wystawic nic na zewnatrz to faktycznie jest wujowo.
    Ja jak mialam biurko i krzesla do oddania to wystawilam na trawnik przy ulicy z kartka free i zniklo w trymiga.

    jesli chodzi o ciuchy to pakuje w male paczki a potem woze do Good Will albo zostawiam w pralni z kartka do wziecia, tez znika.
    Znajoma, ktora miala kanape, wystawila ja na craigslist po jakiejs smiesznej cenie - przyjechal facio vanem i ja sobie zabral.

    Sa tez listy mailingowe na yahoo "freecycle" (stosownie do regionu) - to w sumie dziala najlepiej, bo biora bezposrednio ludzie, ktorym to potrzebne i przyjezdzaja zabrac. Ja sie tak pozbylam materaca na lozko.

    ReplyDelete
  26. b.--> Nie mam pojecia jak to sie stalo, ze Ciebie przeoczylam. No tak Kuba to jest rozwiazanie, tylko... ma kilka wad;) Jak sie robi taka inwentaryzacje raz na kilka lat, jak ja to zrobilam, to nie wiem, czy oplacalne byloby placic za nadwage bagazu. A i na dobra sprawe, to nawet nie wiem, czy na dzien dzisiejszy nasi zezwalaja na podroze na Kube;))))

    ReplyDelete
  27. Futrzak--> Ja mysle, ze to duzo tez zalezy od dzielnicy w jakiej sie mieszka, tu w okolicy to same domy dwu, gora 3 rodzinne i rodziny, a wiec ludzie mieszkajacy od lat, zagospodarowani. W dzielnicach z wieksza rotacja, glownie mlodych to takie rzeczy znikaja szybciej. Pamietam jak ktos wystawil mala mikrofale z kartka, ze dziala, nawet czysta byla, ale nikt nie wzial wiec pojechala ze smieciarzami. Ludzie czasem wystawiaja cos co sie jeszcze nadaje do uzytku wieczorem, dzien przed odbiorem smieci, ale jak smieciarze przyjada o 8 rano to zanim sie pojawi ktos, kto chcialby zabrac, juz zostaje wywalone do smieci. Craigslist jest dobra w przypadku mebli i jak ktos siedzi w domu i moze sobie pozwolic na to, ze ludzie beda przychodzic i przebierac jak w ulegalkach:) Mozna tez bylo zrobic garage sale, tylko kto sie bedzie z tym bawil? w sumie to nie zarobek a roboty od chusia i ciut ciut dla calej rodziny na weekend. Sa mozliwosci, ja wiem, ze sa, ale trzeba miec na to czas.

    ReplyDelete
  28. Faktycznie rynce opadają ... Taki problem z oddaniem rzeczy, że aż przykro patrzeć!
    A jeszcze człowiek się naszuka i nadzwoni.
    Najgorsza była ta kościelna, z czego wnoszę, że im się już w głowach poprzewracało, albo znaleźli się ludzie, którzy wielokrotnie oddali same brudne szmaty i oni teraz wolą się zabezpieczyć przed zamianą w punkt odbioru śmieci...
    Ale fajnie, że się nie poddałaś i Ci się jednak udało!
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  29. Od razu widać kto jest tak naprawdę potrzebujący. Ja częściowy wiosenny przegląd mam już za sobą. Moja mama ma na szczęście umiejętność wynajdywania osób potrzebujących. Zawsze znajdzie kogoś, komu się coś przyda, wiec nie mam problemów z upłynnieniem rzeczy już mi niepotrzebnych. Mamy tez w Łodzi dom sióstr Misjonarek Miłości (od Matki Teresy z Kalkuty), które bardzo chętnie przyjmują wszystko, bo pomagają bezdomnym i biednym rodzinom. Mam do nich sentyment, bo moja starsza siostra jest w tym zgromadzeniu na misjach na Syberii.

    ReplyDelete
  30. Athena--> Ja mam dzisiaj jakas kurza pomroke, Ciebie tez nie zauwazylam, sorry:) Masz racje, mialam szczescie z ta jedna zorganizowana:) a wydawaloby sie, ze organizacje, powinny byc zorganizowane;))

    ReplyDelete
  31. Iw--> Prawdopodobnie tak bylo, ale to prasowanie mnie dobilo:) zreszta bylam juz tak wkurwiona, ze komus musialo sie dostac;))

    ReplyDelete
  32. Gosiu--> Ze znalezieniemm prywatnych osob to ja akurat mialabym tutaj problem, bo niewiele osob znam, a z tych co znam, to oni akurat mogli by dac mnie, a nie odwrotnie;)))

    ReplyDelete
  33. Podziwiam Cię, miałaś rzeczywiście anielską cierpliwość. Można dostać jobla od takiej niechęci i dezorganizacji. Szkoda, że nie mieszkasz blisko mnie, bo przydałoby sie tutaj trochę tego sprzętu i paru innych rzeczy. A ile przydatnych rzeczy znajdzie się w śmietniku i to właśnie z takiej przyczyny. Przykre to, że ci najbardziej potrzebujący na tym nieskorzystają.:))) Lea

    ReplyDelete
  34. Hurt Ci w Detal hehe
    Spotkalam sie z podobnym problemem po studiach w Polsce. mialam mase wolnego czasu, chcialam pomagac w nauce za darmo dzieciom w osrodkach pomocy spolecznej, domach dziecka. Kiedy chodzilam z zaproszeniem do takiej wspolpracy patrzyli namnie jak na pedofila w koscile katolickim. Zniechecilam sie do pomocy...
    Wesolych Swiat.
    PS nadrabiam wpisy. W robocie zablokowany dostep do dodawania komenatrzy. Dzeiki bogu jeszcze nie wykryli moich statystyk wchodzenia na twoj blog. hehehe ale znalalzam juz sposob w razie takiej ewentualnosci. Wkleje se do lorda i rano przeczytam - niby mail sluzbowy. A co Polak potrafi ;-)

    ReplyDelete
  35. Masz rację, mnie też wielki wqrw by trafił i niechybnie zabił. W zasadzie to oni powinni jeszcze podsyłać do Ciebie tych potrzebujących żebyś to Ty wydawała im te ubrania. Porażka te fundacje zaczynają działać jak politycy, dużo pieprzenia a mało pracy i jest pięknie. Faktycznie dobrze, że nie każdy może mieć broń chociaż swoja wiatrówka tez bym narobił niezłego zamieszania :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  36. Lea--> Czasem miewam anielska cierpliwosc, a z wiekiem jej chyba nawet przybywa:))

    ReplyDelete
  37. Tabdel--> Wlasnie o to chodzi, ze czlowiek ma czasem wrazenie, ze jak chce pomoc to jeszcze jest opierdalany, ze przeszkadza innym w ichnym slodkim nicnierobieniu:)

    ReplyDelete
  38. Czarny Ptaku--> Co i raz mam wrazenie, ze napotykam ludzi, ktorzy nie dosc, ze nic nie robia to jeszcze patrza jakby tu odpoczac.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...