Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, April 1, 2010

Taniec na rurze

Wiem, wiem, u Was juz Wielki Piatek, a mnie kudlate mysli chodza po glowie. Ale czy to moja wina, ze akurat tak sie przypadki zbiegly? No nie moja, to bardzo prosze, kto chce niech czyta, kto nie chce to niech nie czyta, a ja napisac musze. Zreszta zawsze mozna przeczytac i isc do spowiedzi;)
Skoro sie juz zadeklarowalam do tego eksperymentalnego tanca na rurze, to chcialam sie jakos przygotowac co by kolezance z Polski nie przyniesc zupelnego wstydu. Ha, wstyd to bedzie tak czy inaczej, bo nie dosc, ze wiek, to jeszcze tak ze 20 kg nadwagi posiadam, a tanca na rurze mi sie zachcialo. Ale co tam, trzeba siebie kochac i akceptowac, wiec kocham i akceptuje, ale po cichutku uknulam sobie plan, ze musze zrobic rozeznanie co i jak z ta rura. Przyszla Ariela, to ta klientka, ktora mi pomysl rury zasiala w glowie.
-- Ariela, Ty mnie lepiej powiedz jak to jest z ta rura, bo ja sie na serio chce wybrac z moja kolezanka i nie chcialabym dac miedzynarodowej plamy.
-- Alez Stardust nie dasz zadnej plamy, bo kazdy robi co chce i na ile moze, ja tam juz widzialam kobitki starsze od Ciebie.
-- Starsze to jest nic, ale pewnie suche jak wior, to im sie latwiej wyginac i tylko skrzypia ewentualnie, a ja padne na twarz pod rura i moga mi zaspiewac kolysanke.
-- Ech, na rure Cie od razu nie puszcza, na tej lekcji pokazowej to jest tak wszystkiego po trochu i zaczyna sie od najlatwiejszych cwiczen.
-- Chwala Bogu, bo nie wiem skad oni by taka rure wzieli zeby mnie utrzymala.
-- Nie przesadzaj.
I tak cala rozmowa Pop swoje i Czort swoje. Na koniec wizyty dala mi link na strone internetowa, zebym sobie poogladala. S-Factor sie to nazywa.
Dobrze, wlazlam na te strone i pacze.
Ja pierdole!!! Kobitki fruwaja na rurach jak ta lala!!
Ale Ariela prawde mowila, zaczyna sie od pelzania po podlodze, pelzac moge, pomyslalam.
Po czym dotarlo do mnie, ze przy tym pelzaniu trzeba odwlokiem krecic, z tym bedzie gorzej, bo odwlok duzy, to moze on krecic reszta mnie, a nie odwrotnie, ale co tam.
Takie nic to sie gumka wytrze.
Jak sie tak opaczylam, to sobie pomyslalam, ze moge przecie zakupc dysk z cwiczeniami dla poczatkujacych i ociupinke potrenowac to pelzanie z kreceniem zanim Spt przyleci.
Poklikalam i zamowilam.
Paczka przyszla dzisiaj, ale jak na CD z cwiczeniami to strasznie duze pudlo to bylo.
Popatrzylam na naklejke z adresem, pisze Stardust, jak nic, adres ten, zlapalam noz i otworzylam pudlo.
A w pudle jest nie jedno, ale 3 CD, dla poczatkujacych, srednio i mocno zaawansowanych, jest tez ksiazka z cwiczeniami w rysunkach z opisami jak i czym krecic.
Przekartkowalam i najpierw to mi sie w glowie zakrecilo, bo ja pierdole, ale po tych cwiczeniach to ja sie bede mogla sama we wlasna dupe pocalowac!!
I tak sobie myslalam, skoro oni mi to wszystko przyslali, to znaczy, ze pokladaja we mnie wielkie nadzieje, bo przecie ja zamowilam tylko dysk dla poczatkujacych, nic ino musieli wyczuc talent we mnie i przyslali caly komplet, zebym za przesylke 3 razy nie placila.
Jak tak przegladalam te ksiazke probujac wykapowac, gdzie glowa, gdzie rece, a gdzie nogi, to mi sie przypomnialo, ze w pudle jest jeszcze jakies inne pudlo.
Otworzylam i o malo co nie zemdlalam!!!
Bo tam bylo obuwie, o takie. Ani chybi obuwie do pelzania!!!


Kurwa mac!! Ja stryjenke przepraszam, ale nawet jak nosilam szpilki to nigdy TAKIE!!!
Przejrzalam pudlo do konca, nie bylo juz nic wiecej, ani pejcza, ani skorzanej obrozy, nie jest zle.
Ale na cholere oni mi przyslali te buty?
Nic tylko od razu chca mnie zatrudnic do jakiegos klubu tanca, zwanego pospolicie burdelem.
Zerknelam na fakture, $123 z groszami, cos tu nie gra, moje zamowienie mialo kosztowac $30 z groszami, ale rozmiar buta pasuje, waskie ino cholerycznie.
Bardzo mi sie to nie spodobalo, bo jak mozna czlowiekowi przyslac sprzet do pracy i jeszcze go za niego skasowac? Ale zamiast o tym myslec postanowilam te buty przymierzyc.
Widzialam, ze toto zdecydowanie za waskie na moje kopytka, ale se pomyslalam, ze skoro te cwiczenia na rurze maja przynosic takie doskonale efekty, to moze i stopa tez mi schudnie.
Przymierzyc, ale jak? Ustac w tym na pewno nie ustoje. Dobrze, ze nie mialam zadnej klientki przez nastepne 40 minut, to moglam kombinowac.
A chcialam je przymierzyc tylko po to, zeby zobaczyc jak noga w tym cudzie wyglada. Mam w drzwiach szafy lustro pelnego wymiaru to moglam zobaczyc. Tylko jak to zrobic?
Zalozyc takich butow na stojaco za cholere nie dam rady.
No moze 20 lat i 30 kg temu to by sie dalo, ale nie dzis.
Zalozyc je na siedzaco i dojsc do lustra?
Nie da rady, mimo, ze to tylko kilka krokow, ale jak pierdolne jak dluga, to mnie dopiero nastepna klientka znajdzie.
Wreszcie wpadlam na pomysl.
Przytachalam krzeslo, siadlam na przeciw lustra i zaczelam sie mocowac z tymi szczudlami.
Waskie to jak cholera i w dodatku jakies plastikowe, ale udalo sie wcisnac stopy na tyle, zeby sie trzymaly, zapinanie paskow bylo dodatkowym wyczynem, bo mi brzuch przeszkadzal.
Siedze w tych szczudlach, nogawki od portek podwinelam do kolan, no pieknosci jak skurczybyk!!
Postanowilam wstac dla lepszego widoku, tylko zapomnialam, ze to krzeslo co go przytachalam to jest na kolkach. Jak wstalam, to krzeslo odjechalo i zostalam na srodku pokoju bez mozliwosci potrzymania sie czegokolwiek!!!
Nogi mnie sie zrobily chybotliwe jakies, stoje i sie trzese.
To jeszcze nic, ale ile mozna stac w takiej trzesawce? Siasc juz nie mam na czym, bo krzeslo odjechane, fakt, ze nie wiecej niz 30-40 cm, ale dla mnie w tym momencie to przepasc nie do pokonania.
Obok tylko stolik, niski, taka lawa, ja boso sie musze do tego niezle schylac, a teraz jestem jakies 20 cm wyzsza niz normalnie, nie da rady! Probuje siegnac reka do krzesla, zeby go obrocic oparciem w moja strone, ale tu tez sie trzeba schylic, a mnie nogi w kolanach zupelnie zesztywnialy ze strachu.
Na szczescie stalam na dywaniku, wiec sie, ze tak powiem wbilam tymi szpilami w dywan i tylko dzieki temu jeszcze nie upadlam. Z przerazeniem pomyslalam, ze gdyby teraz ktos zadzwonil do drzwi to nie bylabym w stanie podejsc, a gdybym podeszla to dopiero bylby obciach.
Stoje i kombinuje, caly czas sie trzesac, ale nie na tyle, zeby moc sie schylic.
Podloga obok drewniana, stara i wytarta, to moze sie nie poslizgne, postanowilam zrobic pierwszy krok w kierunku lodowki, bo w razie upadku nie narobie szkod takich, jak padajac morda na szafke z kosmetykami, kto to bedzie ukladal na nowo?
Zrobilam krok prawa stopa na podloge i sie rozjechalam.
Nie, bron Boze nie do szpagatu, do tego to mam 30 lat za duzo, ale rozjechalam sie na tyle, ze mi sie nagle zgiela lewa noga w kolanie i zawisla jakies 20 cm nad podloga. Do tego sie wygla, w jakis zupelnie nienaturalny sposob, kurwa, prawa sztywna jedzie powoli, bo powoli ale jedzie po podlodze, lewa przybita obcasem do dywanu, nie majac innego wyjscia doszlam do przykleku. A z tej pol kleczacej pozycji siadlam dupa na podlodze i zaczelam zdejmowac te szczudla. Wkruwiona do wiwatu, bo nie bylam pewna, czy ta francowata szpilka i ciezarem mojego ciala nie przedziurawilam dywanu.
Jak sie juz rozplatalam i dopasowalam konczyny parami to znow mnie wkurw dopadl, tym razem, za ten rachunek na fakturze.
No ja pierdole, co za firma? zamawiasz czlowieku towar za trzy dychy a oni ci robia niespodzianke, kasujac 120 z hakiem i takie pierdoly przysylaja. Przeciez przy najwiekszej zacmie umyslowej, nawet napierdolona jak odrzutowiec takich butow bym se nie zamowila!!!
Pizgnelam butami do pudla i wzielam jeszcze raz ta fakture do reki.
A tam pisze jak wol, ze ta przesylka jest owszem zgodna z zamowieniem, ale nie moim, tylko jakiejs Dziuni z Idaho. I tu znow o malo nie padlam, bo jak w Idaho, w miasteczku Moscov, lalunie tancza na rurze to nad czym ja sie zastanawiam?!?!
Nowy York nie moze byc gorszy od jakiegos Moscov w Idaho!!
Jak juz oprzytomnialam to zadzwonilam do tego calego S-Factor i zostawilam im wiadomosc, ze owszem dostalam przesylke, ale nie moja i mimo, ze ta otrzymana jest 4-krotnie wyzszej wartosci to chce ja uczciwie zwrocic i dostac moja. Podalam numer telefonu, moje imie, numer mojego zamowienia, oraz numer zamowienia, ktore mi pomylkowo przyslano.
Bylo to ok. godziny 14ej i do tej pory (22a) nikt nie zadzwonil.
Nic ino, nie mam wyjscia i na stare lata przyjdzie mi zarabiac na rurze;)

82 comments:

  1. Stardust jesteś nie do podrobienia!! :))))))))

    ReplyDelete
  2. Tak, nie do podrobienia;) Zamiast na droge krzyzowe z rozancem zapitalac, to mnie sie rury zachcialo:)))

    ReplyDelete
  3. Uśmiałam się z raną wyobrażając sobie jak się zmagasz z butami :)

    ReplyDelete
  4. ;))))
    naprawdęwarto zajrzeć tu z rańca:)))
    poprawiłaś mi humor,bo ja prosto od lekarza wracam,do dupy takei przechorowane święta mieć będę;/

    ReplyDelete
  5. Kobieto, Ty mnie kiedyś słowami zabijesz :))))
    Przez najbliższe godziny będę miała stres odbierając telefony, bo mi taka powizja została, że się siebie i reakcji boję :))

    ReplyDelete
  6. Taaaa, nigdy nie byłam u spowiedzi, bom ateistka i po raz pierwszy w życiu żałuję. Poszłabym i chciałabym widzieć minę księdza, gdy wypowiadam grzech pt: czytałam w Wielki Piątek notkę Stardust ;-))))))))))))))Ja pierdolę;-)))))))))Na bank chciałby wiedzieć co napisałaś!

    ReplyDelete
  7. Stardust, aleś mnie ubawiła tym postem przy Wielkim Piątku :-) Ta scena z rozjeżdżającymi się nogami warta jest filmu. Nie bądź zaskoczona, jak się do ciebie zwrócą z ofertą sfilmowania bloga. No to wesołych świąt!

    ReplyDelete
  8. he he he he:)
    Nie ma to jak dobra lektura do porannej kawy:)
    Stardust uwielbiam Cię!:)

    Buziaki:)

    ReplyDelete
  9. Dzięki za ubaw po pachy z samego rana :D
    Dobrze, że przeżyłaś starcie ze szczudłami :))))

    ReplyDelete
  10. :D Super, bardzo mi się pomysł podoba.
    Więc jak już będziesz na samej górze tej rury (wskakujesz zręcznie i podciągasz się, widziałam na filmie), to potem głową w dół i powolutku, powolutku zjeżdżasz. Potem się owijasz wkoło jak jamnik bojowy, a na koniec odwracasz i siadasz z wdziękiem w szpagacie.
    Daj znać gdzie i kiedy, przylecę :D

    ReplyDelete
  11. Noooooooooooooooo :) nieźle! :) ubawiłam się :) dziękuję! Ale tych butów to współczuję... w tym się nie da pewnie nawet siedzieć!!

    ReplyDelete
  12. Te szpile to i moje możliwości przekraczają, chociaż lubię wysoko chodzić:)))

    ReplyDelete
  13. Dla pocałowania się własnoustnie, w miejsce gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę, nauczyłabym się nawet chodzić w tym, jakże stosownym obuwiu, o!!!
    Dodam, że mimo iż jestem sucha jak wiór, ta sztuka jest dla mnie nieosiągalna-(

    ReplyDelete
  14. Stardust, ja pitole, ty to masz niesamowite poczucie humoru. Serial w Twoim wykonaniu możnaby nakręcić. Oczami wyobraźni śledzę Twoje notki i chichotam jak najęta. Z niecierpliwością czekam na opowieści z fantazyjnego tańca na rurze. Po takich specyficznych treningach zapewne będzięsz poruszała się gibko jak rusałka. Życzę samozaparcia i powodzenia:)))Lea

    ReplyDelete
  15. Rozbawiłaś mnie do łez ( a czytam ukradkiem w pracy, bo mam przedświątecznego lenia ), więc z trudem muszę się kryć z chichotaniem :)))
    Wesołych Świąt, Stardust .

    ReplyDelete
  16. No to nic tylko bierz się za trening! Ale się uśmiałam :) Ale najpierw muszę powiedzieć, że się uśmiałam, jak sobie wyobraziłam tę walkę ze szpilami :))
    Zerknęłam sobie na tę stronkę, rzeczywiście wszystkie babki wyglądają jak cud-miód i orzeszki i takie szczęśliwe, że nic tylko w tan i naśladować!
    Ciekawe, czy ja bym w takich szpilach krok zrobiła, ale chyba byłoby ciężko.
    Pozdrawiam świątecznie :)!

    ReplyDelete
  17. Aeljot--> Teraz to ja tez sie smieje:))

    ReplyDelete
  18. Malgoska--> Ja sie wlasnie najbardziej balam telefonu, albo co gorsze dzwonka do drzwi:) chociaz nikt nie przychodzi bez ustalonej wizyty, ale cholera wie. Wyobrazasz sobie, musialabym isc na kolanach chyba do tych drzwi:)))

    ReplyDelete
  19. Zante--> Cholera wie, moze nawet jakis ksiadz to czyta;) skoro pisza blogi to moze i czytaja. Niech im tam, byle raczki trzymali przy dupci, wlasnej:))

    ReplyDelete
  20. Bee--> Wyglam sie tak z tymi nogami, ze az mi cos w kolanie strzyklo:) ale i tak w zaden sposob moja poza nie przypominala nic z tych zdjec:))) Boze, w co ja sie ubralam? :))
    Dzieki za zyczenia i najlepszego Tobie!!!

    ReplyDelete
  21. Athena--> No zywcem szczudla!!!!!! Dobrze, ze ja mam solidne (czytaj grube) nogi, bo nic tylko bym polamala;))

    ReplyDelete
  22. Magneta--> Nie strasz:)) to ma byc rozrywka wakacyjna dla Spt, a ja bede robic za dame do towarzystwa:))) Wspanialy juz sie ze mnie nabija, ale co tam, jak wroce z tej lekcji to mu pokaze:))

    ReplyDelete
  23. MalaMi--> Mam nadzieje, ze zadzwonia i te buty razem z nadmiarem przyslanych mi artykulow pierwszej potrzeby, bede mogla odeslac. Ja nie chce placic za ich pomylke, wiec musze czekac, az sie ze mna skontaktuja i przysla mi zwrotna naklejke na paczke. W koncu to ich pomylka, nie moja.

    ReplyDelete
  24. Dikejka--> Ja mam 167 wzrostu, w tych szczudlach moglabym zarowki zmieniac bez drabinki:)))

    ReplyDelete
  25. Akular--> Kto wie, moze dlatego wlasnie potrzebujemy pomocy;)) i nie jestesmy samowystarczalne.

    ReplyDelete
  26. Lea--> Rusalka? no nie wiem, bo wiesz jest taki kawal o kobietach rusalkach - ten rusol, tamten bedzie rusol, a ten jeszcze nie rusol... to moze sie zastanowie;))

    ReplyDelete
  27. DS--> Ty sie nie smiej, TY ZALUJ!!!!!!!!

    ReplyDelete
  28. mp--> A nie mozesz udawac, ze Ci cos pod biurko wpadlo? ;)))

    ReplyDelete
  29. Iw--> No ladnie to wyglada na tej stronie, teraz mozesz sobie mnie wyobrazic. Kobita pod 60tke z duza nadwaga:))) Ale co tam, przeciez tam wyraznie pani mowi, ze nie nalezy umierac bez sprobowania:P:P
    Szpile sa zabojcze, to moze sluzyc za narzedzie tortur. Ciekawa jestem po jaka cholere ta Dziunia z Idaho je zamowila??
    W dodatku Idaho!!!

    ReplyDelete
  30. heheheh! wiesz fajna byłaby książka z twojego bloga:)

    ReplyDelete
  31. Stardust, cześć, jesteś niesamowita! A swoją drogą, te szpile musiały coś w sobie mieć... inaczej nie fatygowałabyś się tak bardzo ;P

    ReplyDelete
  32. Box duzoooooo lepszy. Przez przypadek na niego wpadlam. Bawie sie na nim rewelacyjnie!!!!! Wpadam do domu zmeczona jak 3latek po zabawie w piaskownicy. Polecam. U rurze slyszalam rozne opinie. ale warto sprobowac samemu.
    U mnie tez po porzadkach, pachnie ehhhh calus

    ReplyDelete
  33. Stardast, milego Good Friday Ci zycze. moj po przeczytaniu Twojej notki bardzo radosny :)

    sciskam i spokojnych Swiat.
    b.

    ReplyDelete
  34. Star, serdecznie Cię przepraszam za off-topic i private, ale jeśli nie tu, to nie mam pomysłu gdzie spróbować...
    Widzę zamkniętą od kilku dni spt, znam Twój tekst o szujach, łączę to, czekałam kilka dni, że może coś się zmieni... tak bardzo chciałabym móc się do niej dostać, nie mam opcji, żeby do niej napisać i poprosić, dlatego zdecydowałam spróbować u Ciebie.
    Czy mogę Cię poprosić, żebyś spytała, czy zechce użyczyć - via Ty - swojego adresu mailowego, żebym mogła sama do niej napisać i poprosić o dostęp do bloga? Będę wdzięczna, dziękuję.
    Moje namiary poniżej:

    http://just-po-prostu.blogspot.com
    tojakinga@gmail.com

    ReplyDelete
  35. Co tam... najważniejsze, żeby na kieliszek chleba zarobić :D

    ReplyDelete
  36. Obuwie do pełzania nawet mojej wyobraźni nie dało szansy na wyobrażenie sobie tego, ale pozycja jamnika bojowego spuszczonego (sorki :) ) z rury bardzo mnie zaciekawiła :) Wiesz co ja to myślę, że ta rura to jakiś fetysz i zachęta do ćwiczeń śród lekcyjnych :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  37. Ćwicz, Stardust, ćwicz! Czekamy na relację z kursu zaawansowanego...

    ReplyDelete
  38. O matko, kwiczałam przy tej notce jak głupek jakiś :D!

    ReplyDelete
  39. Kate--> to nie chodzi o to, ze szpile cos w sobie mialy, one po prostu byly. A jak cos jest, czy tez jak jest okazja do sprobowania czegos to napewno jej nie przegapie:))

    ReplyDelete
  40. Tabdel--> Kazde ruszanie sie jest dobre, wazne zeby znalezc cos co czlowieka wciagnie na dluzej. Ja jeszcze nic takiego nie znalazlam, chociaz na poczatek wszystko mi sie podoba;)))

    ReplyDelete
  41. b.--> Dziekuje i najlepszego dla Ciebie i Twojej calej rodziny:))) buziaki***

    ReplyDelete
  42. just like that--> Przekaze, chociaz podejrzewam, ze Spt juz widziala, tylko ma problem z komentowaniem.

    ReplyDelete
  43. Martaanna--> Jestem -ebista, czy -ebana?? :))))

    ReplyDelete
  44. Nivejko--> Otoz to, licza sie efekty:))))

    ReplyDelete
  45. Czarny Ptaku--> Narazie skupie sie na pelzaniu, a potem sie zobaczy;))

    ReplyDelete
  46. Zgago--> Relacja z zaawansowanego? za darmo? no chyba zartujesz:))))))))

    ReplyDelete
  47. Odwodnik--> Narazie ta para ciagle jest u mnie, bo nikt nie dzwoni, wiec wiesz... jakby co to poprosze o adres;)))

    ReplyDelete
  48. Cynamonowa--> To wcale nie bylo takie smieszne w trakcie, jak jest w czytaniu, zapewniam;))

    ReplyDelete
  49. Wow! Takie rzeczy w Wielką Sobotę czytam...fiu, fiu...dobrze, że jeszcze przed święceniem:)))
    Ale zaraz mnie skusiło żeby samej przymierzyć, tylko chyba łydki by mi pękły:) Pozdrawiam i trzymam kciuki za sukces:)

    ReplyDelete
  50. mhm.... zalozyc, wstac i przejsc sie do kibla pewnie bym wykonala...
    ale TANCZYC w czyms takim? No way.
    Te buty powinny sie nazywac: "codzien ryzykujesz zyciem".

    ReplyDelete
  51. A jednak ugięłaś kolano. Nie na drodze krzyżowej co prawda, ale jednak.
    hihihihi
    To ja teraz trzymam kciuki za twoje pełzanie i czekam na dalsze wieści o postępach :)
    Chciałabym zobaczyć ta dziunię co to te szczudła zamówiła.
    Buziam

    ReplyDelete
  52. Star jetes niesamowita,oczami wyobrazni widzialam jak stoisz wbita jednym obcasem w dywan,a druga noga w przekleku,bardzo obrazowo umiesz pisac,tak jakbym tam stala obok i widziala to wszystko....

    Zycze Tobie i Wspanialemu,przede wszystkim zdrowych i wesolych Swiat....

    ReplyDelete
  53. No z Toba to sie nidzic nie mozna;)
    Wesolych Swiat:)

    ReplyDelete
  54. to samo ze mna, otwieram kazda furtke i mysle sobie to nie to...szukam dalej, ale faktycznie zachwycilam sie boxingiem. To cos na moja nieposkormiona dusze. wyzywam sie na calego. pozdrawiam.

    ReplyDelete
  55. a teraz zasadnicze pytanie: GDZIE, do licha, będziesz ten taniec ćwiczyć? masz rurę w piwnicy czy może w pokoju, przy kaloryferze?

    ReplyDelete
  56. Star jesteś Wielka. Trenuj na sucho a jak się podszkolisz to rurę zorganizujemy i czekamy na pokazy online ;D jedna przesyłka a tyle radochy ;))

    ReplyDelete
  57. Martaanna--> Ja tylko tak dla formalnosci;))))

    ReplyDelete
  58. Pieprzniczko--> No zbereznica jestem, bez szans na poprawe;))))

    ReplyDelete
  59. Futrzak--> Mowie Ci te buty, to narzedzie tortur. Tanczyc w nich? no chyba ze tylko na lezaco;)))) Na kibelku na pewno bym w nich nie usiadla, bo za nisko;)

    ReplyDelete
  60. Gosia--> Skoro juz o kolanach mowa, to sie zastanawiam, czy do tego pelzania nie zakupic ochraniaczy na kolana. Wiesz ja w kosciolach nie bywam, to kolana nie przyzwyczajone;))))

    ReplyDelete
  61. Aleksandro--> Dziekuje za komplement i za zyczenia:)) Tobie i Twojej rodzinie rowniez wszystkiego najlepszego zyczymy.

    ReplyDelete
  62. Czarownico--> Wiesz klamka jeszcze nad decyzja nie zapadla, ale na wszelki suczaj trza byc gotow:)))

    ReplyDelete
  63. Tabdel--> Moja babcia zawsze mowila, ze ja jestem slomiany ogien, czyli szybko sie zapala i szybko sie wypala:)) Przyznaje, ze jest w tym duzo prawdy.

    ReplyDelete
  64. Kawa marago--> Najpierw sie trzeba nauczyc, a GDZIE? to sie potem wymysli:)))

    ReplyDelete
  65. Abiolcia--> Taaaaa jeszcze czego? moze filmik na YouTube? :))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  66. hi hi niezle ;-))) zazdroszcze ci tej mozliwosci nauki tanca na rurze sama chetnie powywijałabym kopytkami a moj maz to bylby zachwycony gdybym zanabyla taka umiejetnosc ;-))) a w ogole to ja musze przyznac sie do posiadania takiego obuwia zakupilam je do celów bardzo oglednie powiedziane "domowych" bo one nie nadaja sie do chodzenia po ulicy i nawet chociaz poczatkowo wygladalo to jak u ciebie to w tej chwili potrafie juz w nich nawet troszke pochodzic, chociaz generalnie jak je zakladam to nie za wiele chodze ;-)))))) pozdrawiam switaecznie

    ReplyDelete
  67. ale to pierwszy był, Stardust, nigdy nie wiem kiedy piszesz poważnie:)

    ReplyDelete
  68. Malgoska czarna--> I slusznie z tym obuwiem, bo to jest obuwie "specjalnego przeznaczenia" nadaje sie wyjatkowo do ogladania sufitow;))

    ReplyDelete
  69. Beata--> Nie przejmuj sie, ja tez nie wiem kiedy pisze powaznie, a kiedy nie, a mimo to pisze i cieszy mnie, ze sa tacy co czytaja;)))

    ReplyDelete
  70. to można ćwiczyć taniec na rurze bez żadnej rury? :D

    ReplyDelete
  71. Mam już Wesołe święta zapewnione po przeczytaniu tej notki, bom się uśmiała do łez i wyszło mi to na dobre. ;))) Ale...ale - czy ta zgrabna stópka w owym trefnym buciku to Twoja własna ? Jeśli tak, to pękam z zazdrości!! ;)

    ReplyDelete
  72. Kawa marago--> Czy Ty zawsze taka/i dociekliwa/y jestes?? :))

    ReplyDelete
  73. Kwoko--> Takie stopki to ja mialam pewnie ze 40 lat temu:)) To jest zdjecie z tej strony S-Factor.

    ReplyDelete
  74. tak se myslę, że jakbym se takie buciki kupiła, to przy moich 175cm wzrostu mogłabym się poczuć jak mój kuzyn, co ma ponad 190 i się czasami na wysokość w drzwi nie mieści ;O)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...