Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, April 27, 2010

Z Grekiem nie pogada

W poniedzialek z samego srana wybralam sie do Greka, tego dochtora dermatologa, co to byl mnie uprzejmy wyogladac dwa tygodnie temu na okolicznosc podejrzanych zmian na skorze. Wynik pierwszej biopsji byl negatywny, z tej drugiej chcialam sie wykrecic sianem, czyli zeznaniami Wspanialego.
Ale dochtor uparty jak Grek, ja swoje, on swoje. Do tego sie jeszcze wtracila pielegniarka, bo zaczelam sie wymawiac, ze skoro udalo mi sie zainfekowac te piersza biopsje, ktora byla robiona z przodu mnie, to co bedzie z ta druga, ktora nie dosc ze jest z tylu mnie, to jeszcze na wysokosci biushaltera.
-- Ale to nie jest na wysokosci biustonosza, to jest ponizej - wtracila pielegniarka.
Wkurwilam sie, bo owszem ponizej, cale 5 milimetrow ponizej brzegu biustonosza!!!
Spojrzalam na dziewcze, ktore wygladalo na polowe mojego wieku i rzeklam:
-- Posluchaj dziecko, jak doczekasz moich lat, to zrozumiesz, ze wszystko od pasa w gore jest na wysokosci biustonosza. Ja w Twoim wieku tez nie posiadalam tak glebokiej wiedzy w tym temacie. 
-- Ale maz Ci moze zmieniac opatrunek - odezwal sie doktor chcac chyba zakonczyc moj wyklad na temat technicznej obslugi biushaltera.
-- Doktor nie wie co mowi, maz wychodzi do pracy o 5:30. Dochtor chyba nie sadzi, ze ja bede wstawac o 4 rano tylko ze wzgledu na durny opatrunek, a od 5:20 siedziec i czekac do 11 na wyjscie do pracy.
-- Ach, to Ci zmieni wieczorem, jak uzyjesz plastry wodoodporne, to nic sie nie stanie w czasie porannego prysznica.
No i kurwa gadaj z Grekiem!!!
Jeszcze mnie przepytal na okolicznosc, czy Wspanialy skoro widzial te plame, to obserwuje zmiany, czy aby nie zauwazyl, ze cos sie powiekszylo. Nozesz w morde jeza, z suwmiarka chlop za mna nie chodzi, odpowiedzialam zgodnie z prawda.
-- Wiesz, ja rozumiem, ze uwazasz te biopsje za zbyteczna, ale gdyby cos sie stalo, to potem ja bede za to odpowiadal, bo widzialem i nie zrobilem biopsji - podsypal na koniec ciezkim argumentem.
Chuj z Toba i z duchem Twoim - pomyslalam i polozylam sie na lezance.
Dochtor zrobil co trzeba i zostawil mnie z pielegniarka, ktora miala zabezpieczyc rane.
No ja przeciez nie widze, co ta pizda robi na moich plecach, a przed chwila byla dyskusja na temat niedogodnosci takich opatrunkow, co to ich nie moge zobaczyc, bez skrecania sie w osmioro, wiec jak pielegniarka zaanonsowala, ze juz skonczyla, to sie ubralam i poszlam.
Przyjechalam do domu, przebralam sie i pomyslalam, ze zobacze w lustrze jak to wyglada.
Podchodze do lustra, a opatrunku nie ma!!!!
Ja pierdole, zywa dziura w plecach!!! Malutka, ale zawszec dziura!!!
Obejrzalam bluzke wte i wewte, wywrocilam na lewa strone a ta chujoza, bo to ciezko nazwac opatrunkiem, taki kurwa kwadracik plastra o boku 1.5 cm przyklejony do wnetrza mojej bluzki.
Bodajbys sie pizdo drutem kolczastym posrala!!!
Zlapalam za telefon i zadzwonilam z awantura, najpierw przedzierajac sie przez zapore w postaci recepcjonistki, ktora nie bardzo miala ochote urocza pielegniarke prosic do telefonu. Ale sie uparlam i powiedzialam, ze ja mam czas i chetnie poczekam, albo bede dzownic do skutku.
Po 17 minutach zglosila sie pielegniarka.
-- Slucham.
-- Czy Wy tam nie macie wiekszych plastrow? jak nie macie, to powinniscie uprzedzac, zeby pacjent przychodzil z wlasnym materialem opatrunkowym! - wykrzyczalam wkurwiona.
-- Ale co sie stalo? - zapytala niewinnie pielegniarka.
-- Jak to co sie stalo? ledwie wrocilam do domu a opatrunek spadl w drodze. Tak jak Ty mi to zakleilas to sie klei nieboszczykow, ale nie zywych ludzi, ktorzy sie ruszaja.
-- Oj przepraszam, to moze przyjdz jeszcze raz i zaloze nowy opatrunek.
-- A czy Ty myslisz, ze ja naprawde nie mam nic lepszego do roboty? Wy mnie juz tam na pewno nie zobaczycie, tak jak Ty to robisz to ja sobie wole odkrecic glowe do tylu i zalozyc sama!!
Pizgnelam sluchawka, bo juz dluzej nie moglam wytrzymac, nic mi tak nie dziala na nerwy, jak glupota.
Teraz zaczelam sie zastanawiac jak to zakleic samej. Dziura jest po prawej stronie pod lopatka. Najlepiej byloby zebym mogla sobie odkrecic glowe albo rece, ale moze jakos sprobuje.
Wzielam plaster, oczywiscie 4 razy wiekszy niz to gowno, co mi nakleila pielegniarka i stanelam przed lustrem, jak sie obrocilam tylem do lustra i odwrocilam glowe do tylu to widzialam gdzie ta dziura jest. Ale jak wzielam plaster w reke i wygielam reke do tylu, to oczywiscie zaslanialam sobie lokciem widok dziury. Kurwa!!!
Nic sprobuje na wyczucie. Obie rece do tylu, mniej wiecej pamietam wysokosc... kleimy. Teraz sprawdzian.
Gowno!! Plaster jest 2 cm. ponizej dziury. Nic, nie nalezy sie zalamywac, wzielam nastepny plaster, wysmarowalam na nowo srodek mascia przeciwbakteryjna i znow ta sama operacja..
Ostroznie, ostroznie.. pamietam gdzie jest dziura.
Kurwa!! W lustrze to wszystko wyglada odwrotnie, potem sie odwracam i za cholere nie moge trafic w to miejsce, ktore mialam na celowniku.
Tym razem cos mi sie poprzekrecalo i plaster zostal przyklejony pionowo, ale juz blizej dziury.
Idzie ku lepszemu...
Nastepny plaster, wiecej masci i znow obrot, raczki do tylu...
Chuj przekrecil sie i zwisa, przyklejony tylko z jednej strony, ale za to na odpowiedniej wysokosci, teraz wystarczy tylko zlapac ten zwisajacy kawalek i przykleic z drugiej strony.
Nie moglam dostac tego zwisajacego, co sie ruszylam to czulam jak mi sie obija o walki tluszczu na plecach, ale zlapac go nie szlo. Przypomnialam sobie, ze gdzies w szafce, w drugiej lazience mam tasme chirurgiczna.
Tasma jest super klejaca, wiec moze sie uda luznym koncem tasmy trafic w ten zwisajacy kawalek i jakos calosc opasac dookola.
Najwyzej sie okleje jak mumia, ale przeciez nie moge czekac nastepne prawie 8 godzin nago az Wspanialy wroci z pracy. Poszlam do drugiej lazienki, znalazlam tasme, na szczesie jest tego caly pokazny krazek, powinno wystarczyc.
Teraz musialam zrobic podejscie z lewej strony, zeby luznym kawalkiem tasmy zlapac ten odstajacy kawalek plastra. W miedzyczasie przyszlo mi do glowy, ze latwiej bedzie jak bede trzymac plecy w poziomie. No to sie pochylilam, cycki wpadly do umywalki. Kurwa dreszcz zimna przeszedl mi po calym ciele, pierdolone marmury!!
Teraz odwinelam wystarczajaco dlugi kawalek tasmy, zeby siegnac tamten dydnajacy plaster, zamach krazkiem, nic. Jeszcze raz zamach, nastepny i nastepny, nic.
Ni diabla nie da rady. Zostawilam ten dyndajacy plaster i postanowilam przykleic nowy. Dobrze, ze mamy zapas plastrow w domu. Nasmarowalam kolejny plaster mascia i znow ostroznie namierzylam gdzie jest dziura i powoli obrot, rece do tylu i klejenie.
Jest!!! Nie zupelnie, ale ten plaster mozna udac za trafiony, zostal jeszcze kawalek dziury do zaklejenia.
Musialam jednak odpoczac, bo juz bolaly mnie rece, siadlam na brzegu lozka i wlaczylam telewizor. Przez te gimnastyke i nerwy sie spocilam oczywiscie, wiec nalezy mi sie troche odpoczynku na zlapanie oddechu i odzyskanie wladzy w rekach.
Po 15 minutach zrobilam kolejne podejscie do lustra.
Kurwa mac!!!!!!!!!!
Polowa tego co przykleilam odkleila sie pod wplywem potu, przy tej francowatej gimnastyce i nerwach.
Bylam bliska placzu, ale nie moge sie mazac, jak wiem, ze musze to zrobic. Oderwalam to co wisialo i zaczelam caly proces od poczatku. Prawie godzine pozniej mialam naklejonch 6 plastrow w roznych miejscach i jeszcze kawalek dziury do zasloniecia. W ciagu nastepnych 10 minut resztkami sil i nastepnymi dwoma plastrami udalo mi sie zakryc cala dziure.
Tak naprawde to mialam zakryte prawie pol plecow, ale postanowilam, ze zostawie te wszystkie plastry, na wypadek zeby nie oderwac akurat tego co jest potrzebny.
Obawialam sie jednak, ze znow sie moge niechcacy spocic i cala moja praca pojdzie sie bujac, jak sie plastry zaczna odklejac. Postanowilam je umocnic tasma chururgiczna, bo wiem, ze ta jest niezawodna.
Teraz juz zupelnie w ciemno zaczelam rwac dlugie kawalki tasmy i kleic je jak popadnie na plecach.
Jak skonczylam to bylam tak zmeczona, ze musialam sie polozyc i przespalam spokojnie godzine.
Wieczorem przed snem poprosilam Wspanialego, zeby zmienil mi opatrunek, zanim jeszcze zdazylam mu wszystko opowiedziec juz stal nade mna jak diabel nad dobra dusza. Zadarlam t-shirt w gore i polozylam sie na lozku.
-- Fuck!!! - wrzasnal - a co oni Ci zrobili z tymi plecami?
-- Nie pytaj zmien co trzeba, a ja Ci pozniej opowiem.
-- No zmienie, ale wygladasz jakbys stoczyla walke na widelce i odniosla obrazenia w postaci ran klutych.

55 comments:

  1. Dzięki Stardust za porcyjkę śmiechu o 6.30:))))))

    Ha ha ha.
    "Wszystko co powyżej pasa jest na wysokości stanika:)".
    Ha ha ha

    ReplyDelete
  2. "No to się pochyliłam, cycki wpadły do umywalki..." To mój ulubiony kawałek, nie wiem czy dobrze piszę bo łzy zalewają mi oczy, alllle jest pozytyw, pomyśl sobie ile przez tę godzinę spaliłaś kalorii nie dość że coś tam amputowali :-) to jeszcze to i znowu pół kilo mniej!!!
    Pozdrawiam Berni

    ReplyDelete
  3. o mój Boze...Ty nie masz tam pod ręką żadnej kumpeli???? trzeba było wezwać jakieś siły ratunkowe na pomoc a potem na kawe albo i co insze na pokrzepienie nadwątlonych sił..

    ReplyDelete
  4. Star, wyobrazilam sobie Ciebie zarzucajaca ten plaster niczym wedke na pstragi.I ten biust szukajacy pieszczot w umywalce- extra.Na pocieszenie- mojej kolezance wycinali znamie na czole w poblizu skroni. Gdy wyszla z gabinetu zdebialam- w miejscu wyciecia sterczal gazik 3x3 cm, lekko zwiniety, a ze srodka gazika sterczal ...drut, ze 2 cm.I tak miala chodzic 4 dni, bez ruszania czegokolwiek. Spala na siedzaco, zeby tego opatrunku nie zerwac.
    Milego, ;)

    ReplyDelete
  5. HIHIHIH
    No i się posmarkałam od samego rana.
    Gratuluje samozaparcia i wytrwałości w dążeniu do celu.
    Buziam :)

    ReplyDelete
  6. Hesus, w pewnym momencie już przestałam liczyć te plastry. ;-/

    ReplyDelete
  7. A ja sobie to od razu zwizualizowałam... I jak Cię widziałam taką oklejoną plastrami to zaczęłam się zastanawiać, czy się nie rozpędzisz dalej i nie okleisz się cała, dookoła, tak profilaktycznie, łacznie z rękami, w końcu też sa powyżej pasa :-)

    ReplyDelete
  8. Stardust, czytać Twoje opisy to czysta przyjemność i ubaw po pachy :)))))))
    Jestem popłakana :))).

    ReplyDelete
  9. Prawie się udusiłam ze śmiechu, w pracy to nie jest do końca wskazane :DDDDDDDDDDDDD, generalnie cholera udusić się to niemiłe :)))))))))))

    ReplyDelete
  10. Boszzzz... Stardust, ja się popłakałam :) najbardziej rozwaliła mnie wizja cycków w marmurowej umywalce :D Prawie się posikałam no :D Jak mawia młodzież: "wymiatasz i rządzisz" :D

    Pozdrawiam i sukcesów w "plasterkowaniu" własnych pleców życzę :)

    ReplyDelete
  11. Gratulacje !!! W końcu sobie poradziłaś !!! Zuch dziewucha !!! Mój kolega kiedyś miał taki śmieszny przypadek, wracając do domu z zakrapianej obficie imprezy, przewrócił się i na twarzy usiadł mu 115 kilowy kolega. Złamał mu kilka zębów a w twarz wtarł dużo piachu. Trafił na pogotowie, gdzie opatrywano go dwie godziny bo ze względu na późną porę Pan doktor zajęty był pielęgniarką i odbyli na nim prawie regularny stosunek. Wyglądał jak po kraksie samochodowej. Następnego dnia udaliśmy się do znajomej stomatolog żeby zmieniła mu opatrunek, zużyła na to całe wiadro gazy waty i innych takich żeby wyczyścić cały piach z jego ran.

    ReplyDelete
  12. ja czytając o tej walce z plastrami się spociłam...ze śmiechu:)))

    ReplyDelete
  13. No ponoć od przybytku głowa nie boli;-)))
    A, że nie wolno tu przychodzić, podczas picia kawy, wiedziałam, ale się nie zastosowałam i mam za swoje. Teraz muszę powycierać wszystko dookoła. Ale dzięki wielkie, dawno się tak dobrze nie bawiłam;-)))

    ReplyDelete
  14. to się nazywa wytrwała walka ! :))))

    ReplyDelete
  15. Ida--> Ty tez jeszcze o tym nie wiesz?:)))))

    ReplyDelete
  16. Berni--> Do dupy z taka gimnastyka, a ile sie jeszcze przy tym naklelam.

    ReplyDelete
  17. Elfko--> No nie mam pod reka kumpeli, bo tutaj sie ludzie nie kumpluja z sasiadami. Owszem mowi sie dzien dobry i na tym koniec;) Jedyna sasiadka, ktora moglabym poprosic o pomoc, mieszka po drugiej stronie ulicy i jest po operacji kolana. Ta jest dopiero unieruchomiona:))) Z drugiej strony, to byl poniedzialek, ja mam wolne w poniedzialki, ale reszta normalnego swiata pracuje.

    ReplyDelete
  18. Anabell--> Tym wystajacym z gazika drutem to mnie tak wystraszylas, ze chyba przeprosze mojego Greka:)))
    A tasma chirurgiczna dokladnie tak probowalam jak wedka, tylko do tylu to czlowiek ma za maly rozmach:))

    ReplyDelete
  19. Gosiu--> Teraz, po dwoch dniach to tez uwazam, ze to bylo smieszne:)) Ale wtedy to mialam takiego wkurwa, ze bylam gotowa gryzc i kopac.

    ReplyDelete
  20. Nielot--> Ja tez stracilam rachube, ale na wszelki wypadek kazalam Wspanialemu po drodze do domu dokupic wiecej wodoodpornych plastrow:)) Teraz sie moge kleic:)))

    ReplyDelete
  21. Eumenido--> Niewiele brakowalo:)) Dzizas jakie to wkurwiajace, jak czlowiek sobie nie moze poradzic!!

    ReplyDelete
  22. Aga_xy--> No nie, udusic sie to chyba jeszcze gorzej niz walczyc z dziura w plecach:)))

    ReplyDelete
  23. Iv-Oska--> Cycek w umywlace nigdy nie jest przyjemnoscia, a z dziura w plecach to juz w ogole tragedia:))))

    ReplyDelete
  24. Polacy--> Eeee to widze, ze ja mialam wyjatkowe szczescie:)))))))))))))

    ReplyDelete
  25. Ade--> Pot to zaraza, odkleja plastry!! Ale ze smiechu to zdrowo:))

    ReplyDelete
  26. Akular--> Masz racje, od przybytku glowa nie boli, moze tylko czasem peknac;))

    ReplyDelete
  27. Spt--> Uparta czasem bywam jak osiol:)))

    ReplyDelete
  28. A opatrunek w ogóle potrzebny? Z doświadczenia pooperacyjnego wiem,ze lepiej mi sie rany goiły bez.

    ReplyDelete
  29. Kasiu--> Przez tydzien potrzebny, dopoki nie zacznie sie tworzyc nowa skora. Moge go zdejmowac na kilka godzin, zeby dopuscic troche powietrza, ale to w moim wypadku nie bardzo dziala, bo wracamy do domu ok. 20 ej i dwie godziny pozniej idziemy spac. Wiec w sumie jestem dwie godziny bez opatrunku. Wlasnie tamta poprzednia biopsje sobie zainfekowalam, bo zapomnialam, ze trzeba sie nia opiekowac:)) i zostawilam bez opatrunku.

    ReplyDelete
  30. co za szczęście że jestem w domu a nie w pracy, mogłam się spokojnie popłakać ze śmiechu ;) niemożliwa jesteś ;)

    ReplyDelete
  31. Smichy śmichami, ale badania trzeba robić i jak Ci lekarz mówi, że koniecznie to co o za dyskusje. Przypominasz mi J., który tez zawsze marudzi: nie, to nie potrzeba, na pewno jest wszystko ok, a to strata czasu, a to pieniedzy, a to nie ma kiedy i jak brac lekarstw a to słoń mu stanął na drodze i rozdeptał tabletki, a o kosmici przylecieli i...

    ReplyDelete
  32. DS--> Ladnie to tak, smie sie ze starszej pani? :)))))))))))))))

    ReplyDelete
  33. Evita--> Ale daj mi troche kredytu;)) przeciez ten Grek mnie sam nie upolowal na ulicy:)) Zglosilam sie do niego dobrowolnie, a potargowac sie zawsze mozna;))

    ReplyDelete
  34. Po tym kursie tańca, na który się wybierasz, pewnie stopą wężowym ruchem będziesz mogła sobie plastry na plecach przyklejać :)
    A , swoją drogą, jak nigdy nie miałam ochoty na oglądanie Big Brothera (taki program był w naszej tv, gdzie można było oglądać na żywca parę osób zamkniętych w jakimś domu), tak chętnie obejrzałabym Twoje wyczyny z plastrami i szpileczkami :)))Może podłącz jakąś kamerkę i wrzucaj transmisje na youtube ? Będziesz prawdziwą (multi)medialną Star :)

    ReplyDelete
  35. Stardust- Jeśli jesteś takim typem jak J. to pewnie Ci maużon musiał ględzić kilka tygodni żebys wreszcie sie wybrała. Ja tak zawsze ględzę J. Nie wiem dlaczego on sie nigdy bez walki nie podda- przecież i tak zawe postawię na swoim.

    ReplyDelete
  36. MP--> Wierz mi, gdybys miala mozliwosc podgladu, ucieklabys w ciagu pierwszych 3 minut:)))

    ReplyDelete
  37. Evita--> Mylisz sie, pod tym wzgledem moj malzon jest gorszy ode mnie. Jak go znam 8 lat tak jeszcze nigdy nie byl u zadnego lekarza. Zajelo mi 3 lata zeby zaczal chodzic do mojego znachora:))))
    Dobralismy sie w korcu maku;)))

    ReplyDelete
  38. Star..., poplakalam sie ze smiechu...

    :)))))))))))))

    ReplyDelete
  39. jessu, od czytania się spociłam i rozbolały mnie ręce :)))

    ReplyDelete
  40. hmmm, a Spray nie dalo rady to zapsikac tej dziory??? Pamietam kiedys ojca to cos podobnego trzepaczka do Much robil ;) buahaha

    ReplyDelete
  41. b. i aeljot--> Placz ponoc oczyszcza organizm;))

    ReplyDelete
  42. Malgoska--> Uznaje ten komentarz za wyrazy wspolczucia:))))

    ReplyDelete
  43. Diesel--> Nie mam trzepaczki do much ani spray tez, wiec musialam sobie radzic dostepnymi srodkami:)) Ale moze kupie trzepaczke, moze sie przydac w przyszlosci;)

    ReplyDelete
  44. buhahahahhaaaaaaaaaaa!!! wyje ze smiechu babo ty jedna!!!!!
    fragment z cyckami i dreszczem powalil mnie na kolana!

    blagam Cie Star, nastepnym razem jedz do tego szpitala, bedzie szybciej. mniej smiesznie, ale sie tak nie nacwiczysz :)

    ReplyDelete
  45. Wiem. Notka nie miała być śmieszna. Wiem. Przeżyłaś wściekliznę. Ale dobrze, że się nie posikałam ze śmiechu czytając ten opis ;-))))))

    ReplyDelete
  46. Ivonek--> Kto wie, czy nie byloby szybciej? Ale wiesz jak jest, czlowiek jest pewny, ze sobie poradzi. No i sumie to jakos sobie poradzilam:)))

    ReplyDelete
  47. Znate--> W zasadzie to chcialam, zeby bylo smiesznie, dlatego nie napisalam tej notki w poniedzialek, kiedy bylam za bardzo wkurwiona, zeby widziec w tym humor. Ale juz nastepnego dnia, zaczelam sie sama smiac do swoich mysli jak sobie przypomnialam cala sytuacje. I pomyslalam, ze wlasnie warto opisac to cale zdarzenie na wesolo:)))

    ReplyDelete
  48. ja to bym nie chciała być w skórze tej pielęgniarki jak będą się spełniały "pobożne życzenia pod jej adresem":0
    a tak w ogóle to i straszno i śmieszno!

    ReplyDelete
  49. Mada--> Rota virus szaleje, ale z tym drutem kolczastym, to nie wiem czy wypali:)))

    ReplyDelete
  50. umarłam ze śmiechu, mam nadzieję, że nie zainfekowałaś dziury :) i że biopsja wyszła ok

    ReplyDelete
  51. Scarbossa--> Dziura wedle zeznan Wspanialego ma sie dobrze;) A co do wyniku biopsji, to skoro nie dzwonia, znaczy, ze tez jest OK. Znow wychodzi na to, ze mialam racje i mozna sobie bylo te biopsje darowac.
    Dochtory to jest zlo:)))) czlowiek jest tylko tak dlugo zdrowy dopoki nie zacznie chodzic do dochtorow:)))

    ReplyDelete
  52. No wiem, że powinnam Ci współczuć, bo się namęczyłaś i w ogóle, ale sturlałam się ze śmiechu pod fotel :)))))) Pyszna opowieść o walce człowieka z przeciwnościami!
    Mam nadzieję, że z tą biopsją to nic poważnego!
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  53. rechoczę się jak głupia i przestać nie mogę, a mój patrzy na mnie jak na wariatkę!! :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD jesoooo, normalnie widzę Cię, jak walczysz przed tym lustrem i no... nie mogę, rechoczę :DDDD no i to jest kwintesencja służby zdrowia :)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...