Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, June 9, 2010

Free coffee

Musialam wczoraj wyskoczyc do sklepu za rogiem i wlasnie jak przechodzilam zobaczylam, ze na przeciwleglym rogu stoi samochod, w ktorym mozna dostac darmowa kawe.
Niby nic, ale kawa jest europejska (!!!)
No niech tam, ja jestem kawosz pierwszej wody, w moich zylach nie plynie krew tylko kawa, wiec postanowilam, ze jak juz zrobie moje zakupunki, to stane w kolejce po lyk kawy za fricko;)
Stanelam i za chwile do kolejki podeszla wysoka szczupla panienka w mundurze (domyslilam sie) austriackiej stewardessy, bo kawa byla rodem prosto z Austrii.
Panienka zaanonsowala, ze my kolejkowicze mamy wybor, albo kubek goracej kawy za free, albo kubek zimnej kawy z kulka lodow i bita smietana za dolara, ktoren to dolar idzie na jakies cele charytatywne.
Chooj tam z dolarem, ale szybko przekalkulowalam, ze kulka lodow i bita smietana ma pewnikiem wieksza wartosc kaloryczna niz moje zaplanowane na obiad 4 kulki meatballs, wiec postanowilam skorzystac z kawy goracej. Zwlaszcza, ze po wizycie Spt przyplatalo mi sie zupelnie nikomu niepotrzebne 3 funty.
Ale zainteresowana bylam ewentualnym zakupem rzeczonej kawy, na wypadek gdyby mi posmakowala.
-- A gdzie mozna dostac te kawe? - zapytalam panienke.
-- Ooo prosze - rzekla podajac mi folder austriackich linii lotniczych - serwujemy w czasie lotu.
-- W czasie lotu?? - zapytalam zdziwiona, na co panienka zaczela wymachiwac podgietymi w lokciach ramionami nasladujac skrzydla samolotu, dla lepszego zrozumienia.
-- Ja wiem co to jest samolot i ja nawet wiem, ze samolot lata a nie jezdzi po ulicy, czy tez plywa po oceanach, ale gdzie poza lotem Waszymi liniami moge zakupic te kawe? - uparlam sie.
No bo wydawalo mi sie logiczne, ze skoro jest promocja, reklama, to gdzies mozna ten boski napoj zakupic.
-- Tak, tak serwujemy w czasie lotu - powtorzyla panienka.
-- Rozumiem, to znaczy, ze na wypadek gdyby mi Wasza kawa posmakowala, to nie mam innego wyjscia, tylko musze zakupic lot w te i z powrotem do Austrii. A jaka ilosc kawy jestescie w stanie we mnie wpompowac w czasie 16 godzin lotu w obie strony, bo koszt jest ok. $1000 a to troche drogo na 2 czy 4 kubki kawy, zwlaszcza, ze do Austrii jakos nie bardzo mam potrzebe...
I tutaj stal sie cud!! Panienka pochylila nad moim uchem piekna glowke zakonczona zgrabnym kapeluszem stewardessy i wyszeptala:
-- Zapamietaj sobie nazwe, ktora jest napisana na samochodzie i mozesz znalesc sklep firmowy, jest w Brooklynie.
Podziekowalam panience, w miedzyczasie nadeszla moja kolejka i dostalam goracy kubek kawy, ktora w zasadzie niczym nie roznila sie od wielu innych kaw. Z tym tylko, ze ta konkretna w kubku, byla darmowa.
I tak sie zastanawiam, komu i jak sie to oplaca, bo z zachowania panienki wynika, ze kawa jest dostepna tylko w czasie lotu odbytego liniami austriackimi. Mimo stania w kolejce przez dobre 10 minut nie zauwazylam zeby ktos inny, poza mna, dopytywal o mozliwosc kupienia tejze kawy w sklepie, wiec obawiam sie, ze chetnych na zakup nie jest wielu.
Kawa jest tutaj dostepna wszedzie, nie jest to kawa najwyzszej jakosci, ale jest w kazdym sklepie z gazetami, w kazdej piekarni, w kazdej jadlodajni, doslownie wszedzie na kazdym rogu.
Od Starbucksow az oczy bola, Dunkin Dounuts tez wszechobecny, a przeciez jak ktos koniecznie chce i lubi to moze sie wybrac na naprawde super kawe, do sklepow firmowych.
Amerykanie nie przywiazuja zadnej ceremonii do picia kawy, z kawa siedzi sie przy biurku, jedzie pociagiem, idzie ulica, siedzi na skwerku (dzieki Spt za przypomnienie mi tego slowa;)) kawa jest dostepna w kazdej sytuacji zyciowej.
Jaki w tym ukladzie ma cel reklamowanie kawy, ktora mozna dostac (za darmo) tylko w liniach lotniczych?
Rozumiem, ze przed sklepem z falafelami stoi panienka z taca rozdajaca przechodniom kulki falafel'ow maczanych w sosie, bo tuz za panienka sa drzwi, za ktorymi mozna takich kulek zakupic na lunch. Rozumiem, ze przed sklepem Godivy czasem stoi inna panienka rozdajaca przechodniom czekoladki, bo znow zaraz obok panienki jest sklep, gdzie te czekoladki mozna zakupic.
Ale rozdawanie kawy, ktora czestuje sie pasazerow samolotu jakos mi sie w glowie nie miesci...
Nawet jak mialabym zamiar leciec do Europy to przeciez nie wybiore biletu kierujac sie darmowa kawa, tylko raczej cena.

28 comments:

  1. :) nie, nie wybierzesz biletu dzięki kawie, ale napisałaś o tym, czyli dali Ci do myślenia :) i przekazałaś to innym :) tylko marki kawy nie podałaś... czyli to taka prawie raklama :)

    ReplyDelete
  2. MalaMi--> Dac mi do myslenia jest bardzo latwo:) bo ja lubie myslec, zwlaszcza nad takimi nielogicznymi zjawiskami:))) A marki kawy nie podalam celowo, bo to juz bylaby reklama.

    ReplyDelete
  3. Nie rozumiem Twojego zdziwienia: to nie byla akcja promocyjna kawy, a linii lotniczych.
    Zapraszajac na kawe, reklamowali swoje uslugi.

    PR

    ReplyDelete
  4. PR--> Widzialam wiele promocji roznych linii lotniczych i jakos zadna nie miala zwiazku z serwowanymi napojami lub jedzeniem. Moze masz racje, ale dla mnie to akurat zupelnie nietrafiona reklama. Szczegolnie jesli to kawa a nie np. sznycel wiedenski:)))

    ReplyDelete
  5. Być może to jest właśnie element zaskoczenia, spełniający funkcję marketingową? Brak logiki w całym przedsięwzięciu powoduje, że ludziska kombinują "o so chozi?", więc myślą o tej firmie, opowiadają o zdarzeniu znajomym itd. Sama nie wiem...zgłupłam :)

    ReplyDelete
  6. moze Athena ma racje, moze chodzi o to bysmy wszyscy zachodziliw glowe 'osocho'

    :)

    ReplyDelete
  7. a moze tymi austriackimi liniami malo kto lata i im duzo tej kawy zostalo niewypitej, to tak ja chca spozytkowac?! ;D

    ReplyDelete
  8. Witaj Star, ja juz chyba jestem za stara, by pojąc celowość niektórych działań marketingowych.Często mam wrażenie, że te pieniądze wydane na reklamę byłyby lepiej spożytkowane, gdyby je przeznaczyc na poprawienie jakości usługi , a nie na jej reklamowanie.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  9. Z tą kawą to chyba chodzi o mechanizm marketingowy, żeby Ci się dobrze kojarzyły linie lotnicze. Bo może następnym razem z bogatej oferty wybierzesz właśnie te, bo sobie przypomnisz, że Ci zaserwowali tu tę kawę za darmo :)

    ReplyDelete
  10. no ciekawe:)))) bardziej bym się spodziewała jakiś chorągiewek, baloników, samolocików i innych dupereli...ale kawy coś czuję i tak bym nie odmówiła:)

    ReplyDelete
  11. Niech no zgadne.

    Jakis "gienjusz" od marketingu z tychze linii lotniczych stwierdzil, ze w tym kwartale jeszcze nie wyrobil budzetu na kampanie promocyjne, a ze mieszka w NYC i nic lepszego nie wpadlo mu do glowy, to poszedl po najmniejszej linii oporu: zakupic kawe, zarezerwowac czas jednej panienki i juz mozna wpisac w raport kampanie promocyjna linii lotniczych na ulicach Nowego Yorku...(w raportach zwykle nie ma szczegolow, i nikt sie nie dopytuje...)

    ReplyDelete
  12. Nivejko--> To my z tego samego gatunku:))

    ReplyDelete
  13. daj znać jak będą rozdawac cukierki, bo ja chce cukierka:)z samolotu:)

    ReplyDelete
  14. ech, ci niektórzy marketingowcy... mózg mi się kończy, gdy ich słucham...

    ReplyDelete
  15. ja dziś piłam kawę w hotelu Marriott w stolicy i powiem Ci, że jak na tak dobry hotel (ponoć dobry), to kawa bez rewelacji ;)

    ReplyDelete
  16. Athena--> No ja bym nie liczyla na to, ze ktos bedzie nad tym dumal:) Poza mna oczywiscie:))))

    ReplyDelete
  17. Miauko--> Zaszlam w glowe i zaraz wrocilam, bo tam pusto:))))))

    ReplyDelete
  18. Anabell--> Wlasnie o to chodzi, podniesc komfort lotow i obsluge, a kawa to tylko niewiele znaczacy dodatek.

    ReplyDelete
  19. Iw--> Ostatnio lecialam do Polski przez Bruksele liniami hinduskimi i jesli gdzies jeszcze bede latac, to Hindusi maja u mnie zawsze pierwszenstwo wyboru. Takiego komfortu i standartu obslugi juz dawno nie widzialam. A jednak kawa nie czestuja na ulicy:)))

    ReplyDelete
  20. Kas--> No wlasnie ta kawa jako chwyt marketingowy jakos do mnie nie przemawia, kazde linie lotnicze serwuja kawe. Dobry markieting powinien sie opierac na czyms indywidualnym, czego nie oferuje konkurencja.

    ReplyDelete
  21. Futrzak--> Cos mi sie widzi, ze masz racje;)

    ReplyDelete
  22. Beata--> To wezme kilka dla Ciebie i dorzuce:))

    ReplyDelete
  23. Dizejko--> Kawa jest kawa i teoretycznie to przecietna kawa o przecietnej cenie niewiele sie rozni. A Mariott tez serwuje przecietna kawe, pewnie jest mozliwosc dostania nieprzecietnej, za nieprzecietna cene, w wysokiej klasy restauracji:)) Ale taka mozliwosc istnieje wszedzie.

    ReplyDelete
  24. moze nie o reklame kawy chodzi a o o naklanianie turystow do szosowania po ich piknych gorkach ?
    Calus.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...