Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, June 30, 2010

Wampir energetyczny

W tym samym budynku co ja, pracuje kobita, ktora jest, powiedzialabym ok 50-tki, a wiec nie taka stara. W kazdym badz razie sporo mlodsza ode mnnie. Bosze co to za wariatka.
Gada sama do siebie, bez wzgledu na to czy ktos slucha, czy nie, a jak juz kogos zna, chocby z widzenia to sie przypnie jak kleszcz i napierdala.
Gdyby jeszcze napierdalala, cos wesolego, zeby mozna sie bylo posmiac, to moglabym przezyc, ale to babsko jest tak kurewsko nieszczesliwe, ze normalnie jak ja widze to spierdalam na drzewo.
Jej zawsze wszystko pod gorke, a to za drogo, a to za niebiesko, a to za glosno, a to za.. za.. za....
No ja nie moge, wiem, rozumiem, sama tez sobie czasem splune jadem, tez mnie czasem cos wkurwia, ale przeciez sama ze soba bym nie wytrzymala, gdyby mi zawsze bylo tak zle.
Wczoraj wyszlam na papierosa, stoje sobie jak panbuk przykazal przed budynkiem, pacze leci odrzutowiec, bo ona nie chodzi tylko tak napierdala drobnymi kroczkami a wiatru robi przy tym, jak niezly helikopter.
Zapitala w kierunku budynku i juz z daleka drze morde, nie mialam gdzie uciec, zreszta ilez mozna uciekac, wiec stoje i slucham jak ona drze paszcze z odleglosci kilkunastu metrow:
-- OMG ja juz nie moge tak dluzej!!
Mialam powiedziec "nie mozesz, to pusc, albo jeszcze lepiej pusc sie, moze ci sie humor polepszy" ale sobie darowalam i zapytalam grzecznie:
-- A coz sie takiego stalo, ze nie mozesz wytrzymac?
-- No jak to co? Zlikwidowali moj ulubiony subway W i teraz mam problem z dojazdem do pracy.
-- Nancy, ja tez korzystalam z W bo to na mojej linii, albo W, albo N ale nie wiedze problemu, bo owszem zlikwidowali W, ale w to samo miejsce jezdzi Q.
-- No tak ale Ty jezdzisz z Queens a ja ze Staten Island!!
-- No ale przeciez na dolnym Manhattanie masz wiekszy wybor niz ja na Queens.
-- Tak mam wybor, ale dzis byl pozar w tunelu i pociag stal godzine.
-- No i co? - pytam cierpliwie.
Spojrzala na mnie jak na wariata i wrzeszczy dalej:
-- Pozar!!! Rozumiesz? pozar byl!!!
-- Rozumiem - zaczelam spokojnie - ja wiem, ze jestem imigrantka, ja wiem, ze mam akcent, ale zapewniam Cie wiem tez co to jest pozar, ogien, plomienie.. no wiem, rozumiem, ale ciagle nie wiem co Cie tak wkurwia, bo jak ja tu przylecialam prawie 26 lat temu, to pozary w metrze latem zdarzaly sie z czestotliwoscia raz na dwa tygodnie i tez sie dalo zyc.
Zatkalo ja, ale nie na dlugo.
-- Ale, ale w tym pociagu byla kobieta w ciazy..
-- No i co? urodzila? poronila?
-- Nie, ale Ty wiesz jak to ciezko byc w ciazy, zamknieta w pociagu bez mozliwosci wyjscia?
-- W ciazy owszem bylam, ale masz racje nie wiem jak to jest byc zamknieta bez mozliwosci wyjscia. Natomiast wiem, ze kobiety rodzily i rodza dzieci w czasie wojny i niektorym uda sie przezyc innym nie. No takie jest zycie.
Patrzyla na mnie jakbym byla Ufoludkiem, zlapala glebszy oddech i znow zaczela:
-- Ja sie musze stad wyprowadzic!!
-- A to juz mi mowilas jakies 6 miesiecy temu - powiedzialam caly czas spokojnie.
-- Tak i sie wyprowadze, wiesz, bylam w upstate i jak tam pieknie!!!! Ludzie zyczliwi, spokojni, nikt nigdzie nie goni, nikt sie nie spieszy...
Juz nawet sie nie fatygowalam zeby sluchac, bo wiadomo, ze nikt nigdzie nie goni, ani sie nie spieszy, bo kurwa nie ma gdzie gonic ani sie spieszyc. Szczere pole, jeden sklep, kosciol, przy odrobinie szczescia synagoga i chuj nic wiecej. Nie ma pracy, jak chcesz pracowac to bedziesz dojezdzac 2 godziny do NYC tak jak moj Wspanialy dojezdza, tyle, ze w przeciwnym kierunku. Tak, na emeryture to ja rozumiem takie miejsca sa spokojne, cicho, swieze powietrze, psy dupa szczekaja, sasiad slonce grabiami sciaga rano... no faktycznie zyc nie umierac, ale to na emeryturze.
Poszczekala jeszcze troche o zaletach upstate i nagle zapytala:
-- A Ty co? Ty bys nie chciala zyc w takich warunkach?
-- Nie, a przynajmniej jeszcze nie. Ja lubie zycie, lubie to tetno, ten ruch, te pogon, to szalenstwo. Moze za nastepne 10 lat to bedzie mi sie podobal taki spokoj, wtedy sie wyprowadze gdzies na wlasnie takie, lub podobne zadupie i bede sluchac jak sie starzeje.
Machnela na mnie reka i poleciala, pewnikiem zawracac dupe komus kto jej przytaknie.
Ja zapalilam nastepnego papierosa i jak juz Nancy poleciala to podszedl do mnie super budynku:
-- Widze, ze mialas interesujaca rozmowe.. - zagail.
-- Interesujaca, to malo powiedziane - usmiechnelam sie.
-- Wiesz, ja nie moge tej baby zniesc, jak ona zaczyna napierdalac, to mnie szlag trafia. Ona jest wiecznie nieszczesliwa, wiecznie na cos narzeka, placze, histryzuje. Ja kiedys nie wytrzymalem, bo stanela mi przed biurkiem i tak jojczyla, ze jej w koncu powiedzialem zeby sobie znalazla chlopa, moze jej to pomoze.
Parsknelam smiechem, bo mnie juz nie raz taka mysl przyszla do glowy jak ja widze. A juz jechac z nia w windzie? Tragedia, ja wysiadam na 3 pietrze, ona jedzie na 10te, ale ja wychodze z windy, ona staje w drzwiach i napierdala dopoki nie znikne za drzwiami mojego gabinetu.
-- Ale jest nadzieja ze sie wyprowadzi do upstate - powiedzialam do Uri'ego.
-- W cuda wierzysz!! Ona o tym upstate to juz od 7 lat mowi, bladz jebiona!! Sam bym ja spakowal i wywiozl gdyby to byla prawda.
Uri jest Albanczykiem, wiec od czasu do czasu pozwalamy sobie na uzywanie slownictwa miedzynarodowego:))
Konczylam juz drugiego papierosa jak doszlismy jednomyslnie do wniosku, ze to taki gatunek wampira energetycznego. No takie co to dziury nie zrobi a krew wypije. Unikam takich ludzi jak ognia i zawsze mowie, ze jak ja kiedys bede taka, to prosze mnie odstrzelic bez zadawania zbednych pytan.

33 comments:

  1. Oj, brrr, jak ja nie znoszę takich babsztyli i męskich wampirów też! Faktycznie nic tylko uciekać od niej, bo i tak nigdy nie dogodzisz.
    Pewnie dlatego żaden facet tego nie wytrzymał :)
    Najgorzej, że do mojej mamy się takie namiętnie przyczepiają i się zwierzają. A ona po takiej "rozmowie" po godzinie jest padnięta na resztę dnia. A asertywna nie jest i nie potrafi odmawiać.
    Jak mnie ktoś taki przynudza, to się staram wyłączyć i przekierować jakoś rozmowę na to, że jak najszybciej właśnie się muszę z nią rozstać, bo mam coś pilnego! :)))
    Dziś taki klient do mnie przychodzi. Przy zleceniu zajął mi ponad pół godziny, chociaż przyszedł tłumaczyć 2 strony. Cena też za wysoka. Najchętniej takich odsyłam z kwitkiem, żeby się nie denerwować, bo nerwów więcej stracę, niż tej kasy zarobię!

    ReplyDelete
  2. Miałam taką koleżankę. MIAŁAM. Była nieszczęśliwa od wieczora do rana, i od świtu do zmierzchu. Po dwóch godzinach "kawki" z nią poważnie zastanawiałam się nad przerwaniem mojego mizernego żywota i rzuceniem się z najbliższego mostu w dół bez trzymanki. Wszystkie chłopy nią pomiatały, zdradzały, zostawiały. W końcu znalazł się taki co był porządny, dobry i uczciwy - zdradziła go przy pierwszej okazji. Bo ona po prostu musiała żyć w nieszczęściu i tragedii - każda inna opcja nie wchodziła w grę. Niektórzy tak mają:)

    ReplyDelete
  3. Boże, jak ona się z Wami męczy biedna. Nikt jej nie rozumie. Ludzie to som... :)

    ReplyDelete
  4. Oesu...skąd ja to znam. I to licytowanie się do upadłego, że ma gorzej.
    To tacy ludzie co zawsze są najbardziej poszkodowani, najwięcej się napracują, najmniej zarabiają, najwięcej płacą w sklepach (chyba jak wchodzą do sklepu to się automatycznie metki zmieniają na takie z wyższymi cenami tylko dla nich) no i oczywiście najbardziej cierpiący na różne choroby, dolegliwości, wszyscy są przeciwko nim, teorie spiskowe im się we łbach tworzą z częstotliwością milion na sekundę...ech...można tak długo :D. Unikam bo się boję stracić cierpliwość i powiedzieć co myślę ;).

    ReplyDelete
  5. Takie to najlepiej ignorować. Nie zadawać żadnych pytań, nie przytakiwać, nie zaprzeczać, bo to je napędza do dalszego utyskiwania:-/
    Typ dobrze mi znany opisałaś, więc biorę odpowiedzialność za to, co powyżej;-)
    Olewka - to najlepszy sposób na takie marudy:-)

    ReplyDelete
  6. widzę jeden, najwiekszy MINUS tej rozmowy...wypaliłas dwa paierosy, a ja w swej naiwności, kurna, mysląłam, że nie palisz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  7. Iw--> Na szczescie Nancy juz znam i wiem co mi grozi, wiec jestem spokojna, zwarta i przygotowana;) Nie ma gorszej rzeczy gdy taki ktos napada z zaskoczenia. No i TAKI klient to faktycznie porazka, ja tez wole nie zarobic niz miec z takimi do czynienia. Mialam jedna, widzialam ja w sumie 3 razy w zyciu, o cale trzy razy za duzo. Teraz mam na telefonie zakodowany jej numer z notatka NIE ODBIERAC!!!! Ale juz niedlugo bedzie rok od czasu kiedy dzwonila ostatni raz, wiec moze....

    ReplyDelete
  8. Pieprzniczko--> Dokladnie tak, to typy co to musza byc nieszczesliwe:)) Taki kurwa otwiera oko i natychmiast sie rozglada na co by tu dzis narzekac;))))

    ReplyDelete
  9. Magenta--> No nie;)) Ja wiem, za grosz we mnie empatii nie ma;))

    ReplyDelete
  10. Antares--> Unikam, a jak nie moge to wcale sie nie wstrzymuje na dlugo, wale co mysle i mam z glowy. Wczoraj bylam wyjatkowo w pokojowym nastroju:)))

    ReplyDelete
  11. Dikejka--> Masz 100% racji:) Ale czasem to ja lubie ich napedzac;) Zauwaz, ze ja kilka razy zatkalo, jak pociagi miewaly pozary czesciej 25 lat temu, to..to.. to szybko wymyslila kobiete w ciazy, a ze ciezarne rodzily i rodza pod bombami to... ona sie przeprowadzi.
    Nozeszchujszesnasty przeprowadz sie, czego oczekujesz, ze ktos bedzie plakal?
    Najgorsze jest to, ze oni wlasnie mysla, ze razem z miejscem zamieszkania, pracy, otoczenia cos sie zmieni, a tu dupa. No bo nie da sie uciec od siebie, ta tylko to byloby rozwiazaniem:)))

    ReplyDelete
  12. Beata--> Querwa ekranu braklo na te wykrzykniki i mam polowe na scianie:)))) No pale, ale ja wtedy tylko niecale 3 miesiace (chyba) wytrzymalam;)

    ReplyDelete
  13. Staram się unikać takich ludzi. zbyt wiele mnie takie znajomości kosztują...;)

    ReplyDelete
  14. Nivejko--> Na takie znajomosci, czy nie dajbuk przyjaznie to sobie juz dawno nie pozwalam:)) Ta akurat baba pracuje w tym samym budynku, czasem ja widze, bo nie da sie zupelnie uniknac, a czasem jak wczoraj sie po prostu bawie, zeby sie nie zdolowac:D

    ReplyDelete
  15. Zgadzam się... unikać. Niech się sami pławią w tych swoich urojonych nieszczęściach i ślepocie na szczęście... szkoda naszego życia :)

    ReplyDelete
  16. MalaMi--> No wlasnie nalezy chronic wlasne zycie przed takimi typami do ostatniej kropli krwi:)))

    ReplyDelete
  17. HAha! Toż to Komendant! Po 15 minutach słuchania (słuchania, bo słowa nie wtrącisz) Komendanta jestem padnięta i muszę pić alkohol, żeby się zresetować ;-)

    ReplyDelete
  18. Malinconia--> Masz racje, ze ja na to nie wpadlam. Wypisz wymaluj Komendant!!!!

    ReplyDelete
  19. Mialam taka przyjaciolke, Polke, tutaj juz w USA. Codziennie do mnie przychodzila i tez napierdzielala (moze troche wolniej) jaka to jest nieszczesliwa bo jej maz zabral syna i w sadzie przegrala i w ogole swiat jest zly. Ja sama wtedy bylam w gownianej sytuacji i ostatnie co mi bylo trzeba to jeszcze wgniesc do konca obcasem w ziemie.

    Tragedia.Znajomosc sie skonczyla, jak ona zrobila licencje real estate broker a ja przymierzalam sie do kupowania mieszkania. Oczywiscie chciala byc moim posrednikiem, ale za skraby swiata nie chcialam do tego dopuscic. Znalazlam kogos innego, chalupe kupilam, ona sie dowiedziala i... obrazila smiertelnie!!! Przestala sie odzywac do mnie w ogole.

    Odetchnelam...

    ReplyDelete
  20. Aha, zapomnialam dodac, ja wtedy nie mialam pracy a ona jak "wpadala" to tak lekka raczka na dwie godziny...

    po takiej wizycie mialam ochote sie zastrzelic.

    ReplyDelete
  21. Wypisz-wymaluj moja ostatnia derekcja! Po 5 minutach jej monologu czuje się jak przekłuty balon...

    ReplyDelete
  22. Futrzak--> Ja tez taka mialam, nawet pisalam o niej chyba rok temu tutaj na blogu. I tez sie obrazila smiertelnie:)) Jak to dobrze, ze sie chociaz obrazaja;)

    ReplyDelete
  23. Zgago--> Takiej dyrekcji nalezy wspolczuc:) Dobrze, ze juz jestes wolna:)))

    ReplyDelete
  24. takich ludzi jest wszędzie pełno. mnie omijają bo ja mam w oczach SPUERDALAJ MEMŁO. więc mam zszarganą opinię jako NIEEMPATYCZNA ;)

    "Juz nawet sie nie fatygowalam zeby sluchac, bo wiadomo, ze nikt nigdzie nie goni, ani sie nie spieszy, bo kurwa nie ma gdzie gonic ani sie spieszyc. Szczere pole, jeden sklep, kosciol, przy odrobinie szczescia synagoga i chuj nic wiecej" - a w tym miejscu już śmiałam się na głos ;))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  25. Tutaj też jest takich osób kilka. Przychodzą takie wstrętne babska do mojej mamy, a mama nie może się od nich odpędzić i po takich wizytach jest wyczerpana i padnięta. Całe szczęście, że przychodzą coraz rzadziej, bo obawiają się mojej reakcji. Przychodzi taka jedna "zmora" i wkółko pieprzy o sobie i o tym, że chce się wyprowadzić do miasta, ale to wogóle nie nastąpi, bo wiadomo, że chałupy swojej nie zostawi skoro ją ciągle remontuje i dopicowywuje. Jest samotną i bezdzietną wdową. A oczekuje od mamy deklaracji, że też się wyprowadzi i żeby jej stale przytakiwała. Toż to koszmar. Ja to z takimi osobami, jak już nie mam wyjścia, to po przywitaniu rozmawiam chwilkę o pogodzie i po tym następuje szybkie pożegnanie. Staram się unikać takich męczących osób, ale nie zawsze jest to możliwe.:))) Lea

    ReplyDelete
  26. Spt--> Cos mi sie wydaje, ze ta wariatka tez bedzie mnie omijac po ostatniej rozmowie:)))) A z tym fragmentem co Cie tak rozbawil to niestety taka jest prawda. Pamietam jak kiedys jechalismy do Tatka do Buffalo i Wspanialy wybral jakas inna droge. Kurwa co 10 minut z predkoscia 65 mil na godzine byl dom. To ja sie pytam gdzie sie moga ci ludzie spieszyc? Oni pewnie poczte dostaja raz na miesiac!!!

    ReplyDelete
  27. Lea--> Takich ludzi wszedzie jest nie "kilka" tylko cale stada, niestety. Wazne zeby umiec sie chronic, do mnie na szczescie nikt nie przychodzi, bo ja zla kobieta jestm, ale jest mi tak dobrze z tym, ze tylko mam zamiar byc jeszcze gorsza:))))

    ReplyDelete
  28. Faktycznie, takie marudne babsko jest nie do zdzierżenia. Jak się od niej uwolnić? Hmm, muszę pomyśleć co by na nią podziałało, żeby się witała z daleka i zmykała na twój widok.

    ReplyDelete
  29. Kasiu.eire--> Na szczescie ja z nia nie pracuje, widze moze raz na miesiac. Da sie zyc, a mysle, ze przy braku zainteresowania z mojej strony ona raczej nie bedzie mnie wiecej atakowac. Ten typ potrzebuje pozywki, a ja nie jestem odpowienia osoba do tego:)))

    ReplyDelete
  30. To prawda, że wszędzie takich wysysaczy są setki. Ja staram się unikać takich ludzi i obchodzić ich szerokim łukiem, chociaż ta strategia nie zawsze pomaga. Natomiast z tą złą kobietą Stardust, to nie przesadzaj, bo pleciesz jakieś androny na swój temat. Tak nie jest, bo wszyscy Cię uwielbiają i lgną do Ciebie jak pszczółki do miodku. Stardust, sorki, że tak napiszę, ale chyba troszeczkę Twoją mądrą główkę słoneczko przyjarało, że piszesz od rzeczy. Biegusiem dawaj Kochana pod chłodniutki przysznic, to Ci przejdzie. Cieplutkie pozdrówka i buziolki znad Bałtyku:))) Lea

    ReplyDelete
  31. bo to takie lajfstajl jest - takie emo, tylko starsze :D

    ReplyDelete
  32. Troszkę mi ta pani moją mamunię przypomina;-)))) Wprawdzie tak nie napierdala, ale ewidentnie lepiej funkcjonuje, gdy ma jakieś problemy. Gdy wszystko wokół OK i nie bardzo jest na co narzekać to zaraz sobie coś wyimaginuje. Jakby miała potrzebę zamartwiania się i rozwiązywania problemów. Np. dzwoni i nadaje, że jest taka nerwowa, bo jej się śniło ...i coś tam np. z wnukami i mam jej natychmiast powiedzieć co u nich i czy ok. Ożesz ty! Wówczas odpowiadam: nie martw się- złe wiadomości zawsze nas dogonią. Wówczas się obraża i....ma problem gotowy!!! ;-)))))

    ReplyDelete
  33. OMFG, uśmiałam się jak norka :D!

    Ale fakt faktem, takie 'napierdalaczki' to najlepiej omijać z daleka. Reszta dnia zepsuta jak nic.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...