Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, June 28, 2010

Zona dla Amerykanina

Po raz pierwszy stwierdzam, ze do napisania tej notki przydaly by mi sie polskie znaki, ale poniewaz ich nie mam to sobie poradze bez, tym bardziej, ze jedynym znakiem potrzebnym byloby "s" z kreseczka, ktore z braku takowego zastapie "s" zeby kazdy wiedzial o co chodzi.

Jak juz chyba wszytkim wiadomo, moj maz (zwany Wspanialym) jest Amerykaninem, ktory nigdy nie mial nic wspolnego z Polska, dopoki szczesliwy los nie zeslal mu mnie:) Od tamtej pory twierdzi, ze nigdy dotychczas nie jadl tyle kapusty i burakow, co jest duuuza przesada, bo owszem kapuste od czasu do czasu gotuje zwlaszcza mloda, ale buraczki pojawiaja sie tylko w wigilijnym barszczyku i moze ze dwa razy w jakiejs salatce. No ale widocznie te kilka razy juz wystarczy, zeby sluzyc jako synonim polskosci.
Oprocz tego Wspanialy od czasu do czasu zostaje poddany roznym kulinarnym eksperymentom. Tak wiec w Wigilie musi jesc sledzie, ktorych szczerze nienawidzi, ale wpierdala pod grozba nieszczescia przez caly nadchodzacy rok (od Wigilii do Wigilii), pozera tez ciasta z makiem, z podobnego powodu.
Kilkakrotnie zostal napasiony bigosem, az sie wreszcie przyznal, ze "nie jest to danie, za ktorym przepada" i poprosil czy moglabym ograniczyc czestotliwosc gotowania bigosu, na co z checia przystalam, bo jak wiadomo dobry bigos wymaga pracy.
Raz zostal nakarmiony pieczonymi ziemniakami z kefirem i nawet mu to nie przeszkadzalo, chociaz tesc w czasie rozmowy telefonicznej od samego sluchania ponoc dostal rozstroju zoladka.
Oj tam takie amerykanskie wrazliwe zoladki, kto by sie przejmowal?
Ja sie nie przejmuje;)
Moglabym napisac, ze je flaczki, ale to bylaby gruba przesada, bo Wspanialy wypija skrupulatnie odcedzony rosol z flaczkow, a same flaczki w nikomu niewiadomy sposob laduja zawsze w moim talerzu.
Nie narzekam, bo lubie.
A on ich nie zjada nie dlatego, ze wie co to jest, ale twierdzi, ze laskocza go w gardlo, z tego samego powodu Wspanialy oddaje mi wszystkie koncowki kalamarow. Juz sie przyzwyczailam do takich dziwnosci mojego meza i jakos z tym zyje.
Zupe ogorkowa zje, ale uwaza za "smieszna" bo nigdy nie jadl takiej kwasnej zupy.
Jada chlodniki pod prawie kazda postacia.
A na widok smalcu "zatykaja mu sie zyly", chociaz jak bylismy w Polsce i kolega Marinik zrobil tak chudy smalec, ze az sie sypal, to Wspanialy wpierdalal myslac, ze to kasza i tez bylo dobrze.
Dzis natomiast przyszedl zupelnie nieoczekiwanie czas na kolejny eksperyment.
Zastanawialam sie co tez wymyslec na obiad, zeby bylo szybko i bez nakladu pracy, zrobilam przeglad w lodowce, szafkach i znalazlam sloik szczawiu.
Szczaw taki zywy mozna tutaj kupic chyba tylko przez dwa tygodnie w roku i to na Greenpoint, wiec raz mi sie przypadkowo udalo przez te wszystkie lata, ale niedawno zobaczylam szczaw w sloiczku, wiec postanowilam, ze kupie to sobie kiedys zrobie zupe szczawiowa.
I dzis mi ten sloik szczawiu wpadl w oko, a ze juz mialam zamrozony jakis wywar z warzyw, to cale gotowanie polegalo na rozmrozeniu wywaru i pizgnieciu w niego szczawiu ze sloika.
Super robota dla leniwca!!!
Tak tez zrobilam, doprawilam smietana, na zageszczenie wsypalam ryzu i ugotowlam jajka na twardo zeby robily za proteiny.
Wspanialy wrocil z pracy, zerknal go garnka stojacego na kuchence i powiedzial:
-- Zupa? Na temperature powyzej 30C Tobie sie zachcialo zupy?
-- Ale to jest taka zupa, ktora nie musi byc goraca - wyjasnilam.
-- Chodnik? (to mial byc w jego wykonaniu chlodnik).
-- Nie nie chlodnik, ale taka niby podobna.
Przebral sie, siedlismy przy stole, podalam zupe, zamieszl lyzka i zapytal:
-- Ale co to jest?
-- Zupa.
-- Wiem, ale w tej zupie co to jest?
-- Szczaw.
-- Co???
-- Szczaw.
-- Sztaf.. a co to jest sztaf?
-- Nie zaden sztaf tylko SZCZAW.
-- No mowie sztaf.
-- Eeee tam glupio mowisz. Jedz.
-- Jem, ale powiedz co to jest?
-- No toz Ci mowie, ze szczaw.
-- Scziaf, dobrze, ale co to jest ten scziaf?
-- Szczaw jest szczaw, zielsko.
-- Jak to zielsko?
-- No, zielsko.. liscie.
-- Ale czego liscie?
-- Szczawiu, liscie szczawiu.
-- Ale co to jest scziaf?
-- Zwierze!!! Kurwa mac, jedz a nie gadaj.
-- Jem, jem, ale chce wiedziec co jem.
-- Juz wiesz co jesz. Ile razy mam Ci mowic, ze to jest szczaw?
-- No ja wiem, scziaf ale Ty mi jeszcze nie powiedzialas co to jest. Jak liscie to na czym one rosna?
-- Na szczawiu!!!
Cholera mnie juz zaczela brac, bo i jak ja mam mu wytlumaczyc co to jest szczaw? No szczaw jest szczaw i tyle, nie zwierze, nie drzewo. Juz wiem:
-- Szczaw to jest takie zielsko jak szpinak. Rozumiesz?
-- Niby tak, ale skad Ty to wzielas?
-- Ja pierdole, kupilismy w sklepie na Greenpoint.
Uspokoil sie na moment i juz myslalam, ze bede mogla spokojnie skonczyc, ale gdzie tam, zaczal gadac sam do siebie, ale ja przeciez slysze.
-- Jak sie mnie ktos jutro zapyta co jadlem na obiad to powiem, ze stuff.
I w tym momencie nie wytrzymalam, nawet nie zdarzylam z serwetka i parsknelam smiechem rozpryskujac zawartosc paszczeki na stol, na Wspanialego siedzacego naprzeciwko, wszedzie.
Bosze, stuff to moze byc wszystko, slowem stuff okresla sie niezidentyfikowane obiekty, rzeczy, przedmioty, no generalnie slowem stuff mozna zastapic wszystko zamiast wyjasniac, czy wyszczegolniac.
-- To nie jest stuff, to jest szczaw - powiedzialam jeszcze raz ocierajac kapiaca zupe z brody.
-- Wiem, ze scziaf ale do jutra zapomne - odpowiedzial zbierajac ziarenka ryzu ze stolu.
I tak sobie mysle czym by go tu jeszcze kiedys nakarmic w ramach eksperymentu?

76 comments:

  1. Stardust, nie katuj Wspaniałego tym szczawiem tylko powiedz mu, że zjadł "sorrel" :-) Smakował mu chociaż? Bo ja przyznam, że nie przepadam zbytnio za szczawiową, chociaz normalnie za wszystko co kwaśne dałabym się pokroić.

    Odnośnie polskich znaków - każdy ma, tylko trzeba poszukać w komputrze :-)

    ReplyDelete
  2. Haha...uwielbiam jak Amerykanie próbują powtórzyć polskie słowa :D ubaw po pachy.
    Co do "ale co to jest ten scziaf" - wystarczyło powiedzieć, że po obiedzie ma sobie wstukać w wyszukiwarkę to się dowie :D
    Jestem ciekawa jak by napisał to co usłyszał - to kolejny powód do ubawu po pachy ;P

    ReplyDelete
  3. "Marinik zrobil tak chudy smalec, ze az sie sypal, to Wspanialy wpierdalal myslac, ze to kasza"
    I tu się normalnie posmarkałam :DDD

    -> Lotnica
    Też o czerninie pomyślałam :-))

    ReplyDelete
  4. Padłam :) i tak sobie kwiczę pod biurkiem :)))

    ReplyDelete
  5. Podaj mu skorzonerę albo rzewień. Też są bardzo dobre w wymowie.

    ReplyDelete
  6. Oj biedni ci nasi mezowie. Nie dosc, ze eksperymentujemy na nich polskie nazwy - to jeszcze karmimy tym, czego niegdy nie probowali lub tym czego wrecz nie lubia.
    A my same ??? - nie gotujemy tego czego nie lubimy ..... i poprostu nie ma tematu !!!
    Pozdrowionka - takie szczegolne dla Wspanialego

    ReplyDelete
  7. szczawiowa pycha, flaków nie lubię, ale żeby bigosu nie lubić?? to już trzeba się postarać. a bób Wy tam macie i jecie?

    w kwestii praktycznej: wystarczylo skopiować "ś" z dowolnego komentarza albo dowolnej polskiej strony internetowej i wkleić do notki. nawet łatwiejsze niż wytłuszczanie ;)

    ReplyDelete
  8. :) Przyszły mi do głowy:

    - kluchy "na łachu",
    - prażoki,
    - babka ziemniaczana z boczkiem i sosem (na przykład grzybowym),
    - placuszki z rabarbarem,
    - ozorki w galarecie,
    - zupa ogonowa,
    - pyzy "cepeliny",
    - kluski dziadowskie (z surowych, tartych ziemniaków) z kwaszoną kapustą, przesmażone z cebulką i posypane drobnymi grzankami),
    - czerniny bym oszczędziła - to już survival jest... :)))
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  9. napisałm i mi skasowało wrrrrrrrrrr


    smakował ten szczaw? :)

    ReplyDelete
  10. Bee--> Oczywiscie, ze moglam powiedziec, ze to jest "sorrel", ale wtedy nie byloby notki i nie mialabym ubawu po pachy:)))

    ReplyDelete
  11. Lotnico--> Czerniny to nawet ja nigdy w zyciu nie jadlam i nie dalabym sie namowic:)))

    ReplyDelete
  12. Star, malo sie nie zadusilam ze smiechu. Moj to wprawdzie rodowity Polak z dziada-pradziada, ale wielu rzeczy nie lubi- chłodnikow nie jada, bo zupa musi byc goraca, wieloskladnikowych salatek tez nie, bo mu sie smaki mieszaja i nie pomoga moje tlumaczenie, ze znacznie nizej niz w dziobie i tak sie wszystko we wiadomo co przemienia. Śledzia do ust nie wezmie, z ryb to najlepiej losos wedzony i zadnej rzeczy pachnacej cebula, lub czosnkiem. W sumie jemy rzeczy rozne.Szczawiowa i ogorkowa lubi, ale zeby nie byla zbyt kwasna. Polskie danie - pyzy lub kluski slaskie nadziewane miesem, ale to roboty duzo. A moze placki kartoflane? Najlepiej smazone na smalcu.
    Albo kluski leniwe, których nienawidze.
    Milego, ;)

    ReplyDelete
  13. Antares--> Wystarczylo, no tak, ale gdzie wtedy zabawa? My oboje uwielbiamy takie zagrywki. Wiesz ile razy ja przekrecam? albo nie potrafie czegos wymowic? niby mamy gietki jezyk cwiczony na tych wszystkich rz, sz, cz itd. ale nie zawsze sie sprawdza;) A niestety w angielskim jest wiele slow, ktore maja zupelnie inne znaczenie w zaleznosci od wymowy. Cholercia sa takie, ktore nauczylam sie spellowac, bo nie potrafie wymowic:)))

    ReplyDelete
  14. Dikejko--> No tak to jest:))) Ty sie posmarkalas, ja parsknelam ryzem po calej kuchni:) Ale wiesz, ten marinikowy smalec to faktycznie wygladal jak jakas kasza i kolorem i konsystencja. Bo sie biedny marinik nameczyl, zeby zrobic smalec, ktory nie bedzie tlusty, zeby Wspanialy dal sie nabrac;) No i sie udalo!!!

    ReplyDelete
  15. Aga__xy--> Ja mam z nim takie scenki prawie codziennie i tez czasem mysle, ze juz nie dam rady i zejde ze smiechu;))

    ReplyDelete
  16. Baronowo--> Ales mnie Baronowo zadala, az sama musialam isc do Wiki sprawdzac co to jest. Ale ta skorzonera to u nas jest bardzo czesto w warzywniakach, tylko nigdy tego nie kupowalam.

    ReplyDelete
  17. Inasparadis--> Swieta prawda, ja nie lubie ziemniakow, to ich nie ma :)) Jak Wspanialy chce ziemniaki (on lubi) to sobie musi sam ugotowac.

    ReplyDelete
  18. DS--> Bigos jest ciezki, Wspanialy po bigosie nocuje w sraczyku, no tak ma. A bob jest, ale ja nie lubie, wiec wiadomo, nie jadamy:)))

    ReplyDelete
  19. Akwarelio--> A co to sa "kluchy na lachu"? Prazoki sama chetnie bym zjadla, ale to trzeba miec krzepe do ubijania tego, robota na 4 rece:) No i nie wiem, czy pamietam jak sie robi, bo nie jadlam od dziecinstwa, babcia robila.
    Babki ziemniaczanej tez nigdy w zyciu nie jadlam, nie moj rejon;))wiec nawet nie potrafilabym zrobic, jest czasem w polskich sklepach, ale to chyba znajac zycie nie to samo.
    Ozorki Wspanialy juz zaliczyl, w sosie chrzanowym, bo nie lubi zadnego miesa w galarecie, bo sie trzesie;))))
    Pyzy jadl i lubi, no z czernina to pisalam wyzej, ja nie dalabym sie namowic, ale Wspanialy jadl kaszanke a to przeciez tez krew:)

    ReplyDelete
  20. Miauko--> Trudno powiedziec, na biezaco to on zawsze mowi, ze dobre, ale pozniej sie moze przyznac, ze w zasadzie "to moge bez tego zyc". Taki juz jest, ze zje wszystko, a potem ewentualnie, zeby nie obrazic, nawet nie wiem czego? mojej dumy narodowej? kunsztu kucharskiego? no szlag, nie wiem:))

    ReplyDelete
  21. Anabell--> Wspanialy nalezy do typow, jak to ja nazywam "udomowionych" i wszystkozernych, tzn. zje wszystko chociaz raz, zeby posmakowac. Pozniej sie moze przyznac, ze cos mu nie lezy i raczej wolalby nie. Chlodnikow nie znal, ale poznal i lubi, bo to praktyczne jedzenie w upalne dni, no i pelne warzyw, glownie surowych, a to lubimy oboje. Oboje tez lubimy czosnek i cebule, z tym, ze ja nie wezme do geby gotowanej cebuli takiej z zupy. Do zup daje cebule posiekana w kostke i przesmazona wtedy sie rozgotowuje i nie widac;))
    Najlepszy numer byl z tymi sledziami, bo ja lubie i Potomek tez, wiec nie darujemy sobie sledzi wigilijnych. No to wmowilismy mu, uwaga, uwaga, zydowi, ze musi te sledzie jesc, bo jak nie zje wszystkiego co jest na wigilijnym stole, to czeka go nieszczesliwy rok. I je:))

    ReplyDelete
  22. umarłam,oplułam monitor boskie :))dobra komedia

    ReplyDelete
  23. Rzeczywiście, ubaw po kokardy!;-))))))
    Moje propozycje na nakarmienie Wspaniałego to
    zupa wiśniowa z kluskami (na gorąco, oczywiście) i szare kluchy (z surowych ziemniaków)- porządnie zrobione wyglądają jak ściera. Tyle, że Wspaniały lubi ziemniaki, więc może się okazać, że często będziesz pyry tarła ;-)))

    ReplyDelete
  24. Martaanna--> Czesto jest ciezko przetlumaczyc na polski co ja mam z tym moim chlopem, ale wczoraj to mnie zabil tym szczawiem:))

    ReplyDelete
  25. Zante--> Tarcie pyr nie jest tragedia mozna je wrzucic do machiny i niech trze, ale czy ja mam ochote na pyry? to wlasnie ja z tych co nie lubia;)) Z wisniami gorzej, bo wisni tutaj nie ma, ponoc sa gdzies w Pensylwanii, ale jakos ciagle nie udalo mi sie dojechac..;/

    ReplyDelete
  26. w słowniku wyskakuje "sorrel" :)

    o karpiu nic nie napisałaś. na smażonym karpiu to by się dopiero Wspaniały przekonał, że w śledziach to nie ma ości ;)

    pierogi ruskie ? z białym serem i kaszą gryczaną ? gołąbki ? albo wszystko w jednym z albo groch z kapustą :)

    ReplyDelete
  27. jeszcze lazanki miały być tam wyżej :)

    ReplyDelete
  28. Spt--> Ja wiem i wiedzialam, ze sorrel, ale nie chcialam ulatwiac;) Karpia to nawet ja nie biore do ust, nigdy nie lubilam i juz nie polubie. Ruskie pierogi sa bardziej chyba znane w Stanach niz w Polsce, bo ja moje pierwsze w zyciu ruskie pierogi zaliczylam wlasnie tutaj. Golabki tez znal jeszcze zanim mnie poznal i lubi. Kapuste z grochem zrobilam kiedys na Thanksgiving i byla hitem obiadu:)))
    Aaa to te kluchy na lachu to lazanki? to tez zna:)

    ReplyDelete
  29. Post bardzo mi sie podoba...:):))), ale Wspanialy jest "malowasnym" Zydem, wiec zaprowadz go do sklepu i w dziale "zydowskim" pokaz mu schav/zupa/ w sloiku-gotowy do uzycia...:)))
    A tutaj odnosnik do zdjecia takiego sloika:
    http://www.manischewitz.com/products/soup_seasonings/schav_borscht.php

    ReplyDelete
  30. Anon--> Moze to nie dokladnie tak jest. Ja np. jestem Polka a nigdy w zyciu nie znalam ruskich pierogow i nigdy w zyciu nie jadlam babki ziemniaczanej. Zyd tez nie musi jesc tego co jedza Zydzi pochodzacy ze wschodniej Europy. A ze jest malowanym to sie zgadza, bo nie urodzil sie w religii zydowskiej. Malo tego nie lubi i nigdy by nie zjadl gefilte fish, co wcale nie znaczy ze nie jest Zydem. Katolicy w Ameryce nie znaja oplatka i swiecenia jajek na Wielkanoc, czy to znaczy, ze nie sa Katolikami?

    ReplyDelete
  31. Szczaw zdecydowanie lepszy niż hamburger. Właściwie kto ich pokarał fast foodami?

    ReplyDelete
  32. no proszę,jaki dociekliwy:)))

    a żur kiedyś jadł??
    przecież jak powiesz,że to z mąki,to może być ciekawie...

    ReplyDelete
  33. Stardust tylko niech Wspaniały nie wyskakuje wśród młodszych osób z tekstem, że jadł zupę ze Stuffu. Bo pomyślą, że mu zupkę z Maryśki (Marihuany) zrobiłaś :D W sumie też zielone liście.

    ReplyDelete
  34. Ja pieprze - polałem się ze śmiechu. Nakarm go kurwości chlorohinaldinem z sosem z aspiryny.
    pzodrawiam

    ReplyDelete
  35. Eeee, no skoro Ty pyrów nie lubisz to to stanowczo za pracochłonne danie te szare kluchy.
    Przypomniało mi się jeszcze jedno danie: zalewajka (zupa z maślanki)

    ReplyDelete
  36. No i bym bardzo chciała usłyszeć jak Wspaniały wymawia słowo: ZALEWAJKA

    ReplyDelete
  37. A zupa z suszonych owoców? Lub taki barszcz biały?
    Albo zacierkowa? ...normalnie chciałabym te nazwy słyszeć w wykonaniu Wspaniałego;-)

    ReplyDelete
  38. Sh-ch-av. Jak się pokaże, to łatwiej skumać.
    Niemcy nie takie rzeczy mówili :D

    ReplyDelete
  39. Magenta--> Fast foody wziely sie z biedy, tak samo jak ruskie pierogi. Kto to widzial jesc pierogi, czyli ciasto wypchane ziemniakami? ale jak nie bylo pieniedzy na nic innego to pyry i maka zawsze dostepne. Tak samo i z fast foodami, tanie i szybkie, bo nie trzeba gotowac. I tak samo ludzie maja wybor moga to jesc, a moga omijac i jesc cos innego. Podejrzewam, ze Wspanialy nigdy nie byl w McDonadls ani w innym King Burgerze, to nie jego smaki. Jesli chodzi o jedzenie, to mimo, ze wszystko zerny, to jednak byle czego sie chwyci;)) Nic smazonego, nic w glebokim tluszczu, makarony moga owszem byc ale nie czesciej niz raz w miesiacu i najlepiej z ciemnej maki. A wiesz, ze hamburgery moga byc bardzo dobre? W Polsce istnieje opinia, ze Amerykanie zywia sie w fast foodach, niekoniecznie. A dobry hamburger jest chyba raczej zdrowszy od kotleta mielonego, to wszystko zalezy jaki kawalek miesa przeznaczysz na hamburgery. No i jeszcze jak czesto je jadasz:))) Ja lubie ale nie wiecej niz 3-4 razy w roku.

    ReplyDelete
  40. Mijka--> Zurek robie raz w roku na Wielkanoc, na bialej kielbasie z chrzanem i jajkiem, wiec zna:)

    ReplyDelete
  41. Anon--> No to teraz widze, ze Ty chcesz, zebym ja Amerykanina uczyla angielskiego;))

    ReplyDelete
  42. Bareya--> Na zadne medykamenty to sie Wspanialy nie da nabrac, pamietaj, ze on pracuje w Pharmie:))

    ReplyDelete
  43. Zante--> Zalewajka nie jest trudna do wymowienia, trudne sa slowa z sz,cz,rz te szeleszczace:)

    ReplyDelete
  44. Akularnico--> Zupa z szuszonych owocow? zacierka? barszcz bialy? Czy Ty naprawde chcesz, zeby mnie chlop z domu wygonil?:))))
    Zacierke jadl w wegierskiej zupie gulaszowej. Barszcz bialy? no to pisalam ja nie znam innego niz Wielkanocny zurek, a zupy z suszonych owocow to ja nawet nie potrafie sobie wyobrazic:)))

    ReplyDelete
  45. :) "Kluchy ba łachu" to kluski z ciasta drożdżowego, które gotuje się na parze. Ponieważ dopiero od niedawna pojawiły się stosowne urządzenia do gotowania na parze, nasze mamy i babcie radziły sobie tak, że wielki gar napełniały wodą tylko do pewnej wysokości, a nad tą wodą, a ściślej na obrzeżu gara wiązały "łach", czyli czystą ściereczkę, tam kładły uformowane buły z ciasta, nakrywały pokrywą (albo odwróconą miską) i tak te kluski się gotowały - na parze. Potem się je krajało za pomocą nitki na plastry. Są doskonałe do mięs z sosem, ale można też podać je z sosem waniliowym, lub owocowym. Pyszne z jagodami. :)

    Link do przepisu:

    http://www.wielkiezarcie.com/article48563.html

    Babkę ziemniaczaną potrafi zrobić każdy, skoro ja potrafię. :) Też nie mój rejon, ale odkąd spróbowałam jej kiedyś na wakacjach w jakiejś restauracji, nie wyobrażam sobie życia bez tego dania. Tyleż proste, co pyszne. Szczerze powiedziawszy, to nie znam nikogo, komu by nie smakowała.
    W najbliższym czasie postaram się ją zrobić (o ile znajdę odpowiednie ziemniaki, bo teraz są młode, które mają w sobie jeszcze mało skrobii a dużo wody, a tu najlepsze są takie dorosłe) i wrzucę przepis ze zdjęciami do Bezsennika. :) Są wprawdzie przepisy w w sieci, ale takiego jak mój nie znalazłam, a jeśli mam coś rekomendować, to w wersji, którą znam. :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie. :)

    ReplyDelete
  46. a zimne nóżki jadł? czerninę?

    ReplyDelete
  47. zupa owocowa mi jeszcze została...

    ReplyDelete
  48. Star, Stuff to też trawa czy jak kto woli zielsko do palenia :), ale o jedzeniu Staffu to powiem szczerze nie słyszałem, no ale Wspaniały może w takim razie być pionierem normalnie :))) Pozdrawiam a i przy poprzednim komentarzu to ja naprawdę byłem wyluzowany :))))))

    ReplyDelete
  49. Stardust, ty go wykończysz! :-D Boskie!
    Jeszcze móżdżek z jajkiem mu podaj, też trudno wymówić i do tego lekko makabryczne :-)

    ReplyDelete
  50. w moich regionach kugiel,żeberka podsmaza się na patelni i miesza z startymi ziemniakami,a baba ziemniaczana to same ziemniaki i trochę skwarek z boczku lub słoniny,a tak na marginesie uwielbiam gotowaną cebule;P

    ReplyDelete
  51. Możesz dać Wspaniałemu jeszcze "uchę" czyli zupę rybną, chociaż osobiście, to nigdy jej nie jadłam. I jeszcze kiszkę ziemniaczną napewno by mu posmakowała, bo to przecież ziemniaki z boczkiem, tyle że we flaku. A flaki to uwielbiam, ale oczywiście te wołowe. Czernina to ohydna zupa, której nigdy nie tknęłam. A kaszankę to mój mąż lubi, ale białą, taką bez krwi, tylko na samym tłuszczu. My polacy sami mamy czasami trudności z wymową tychże "dźwięków", a co dopiero inne nacje. Pozdrawiam gorąco.:))) Lea

    ReplyDelete
  52. NO, czerniny to bym nie polecała nikomu, makabryczne wspomnienie z dzieciństwa! Ale, że Wspaniałemu ta szczawiowa podeszła? Przecie też dość kwaśna... Dzielny jest!

    ReplyDelete
  53. Szeherezado--> Ale naprawde nie chodzi o to zeby skumal, natomiast chodzi o to, zeby bylo wesolo:))) Wspanialy nie ma ani potrzeby, ani ochoty uczyc sie polskiego, ale posmiac sie lubimy:)))

    ReplyDelete
  54. Akwarelio--> Dziekuje za przepisy i linki, ale ja naprawde nie tesknie az tak bardzo za polska kuchnia:)) Ziemniakow generalnie nie lubie i jem 1-2 razy w roku, a juz babka ziemniaczana to zupelnie do mnie nie przemawia:)))

    ReplyDelete
  55. Beata--> Zimnych nozek nie jadl, ale ogrzewal:)) czy to sie liczy?

    ReplyDelete
  56. Czarny Ptaku--> A wiesz, ze ja dzis caly dzien pytam wszystkie klientki jak sie nazywa Maryska i wszystkie 8 sztuk zeznalo ze weed a zadna nie slyszala okreslenia stuff. No byc moze Brytyjczycy tak mowia, ale oni tez maja flats a nie appartments jak my no i uzywaja lift a nie elevator. Sama nigdy nie slyszalam okreslenia stuff odnosnie narkotykow, ale na wszelki wypadek popytalam:)) Nasz angielski jest nieco inny od tego brytyjskiego. Np. slowem stuff mozna okreslic rowniez pracownikow i robi sie stuff meeting czyli zebranie pracownikow. Jak sie ktos przeprowadza to przewozi swoj stuff, a wiec generalnie jedzenie tez mozna okreslic stuff.

    ReplyDelete
  57. czyli Wspaniały konsumował 'hot stuff'?;)

    ReplyDelete
  58. Martaanna--> Polowy z tych rzeczy, ktore proponujecie sama nigdy nie jadlam, wiec raczej sie nie odwaze teraz;)))

    ReplyDelete
  59. Lea--> Gdybym naprawde zaczela tak eksperymentowac, to pewnie Wspanialy odeslalby mnie z powrotem do Polski na miotle:))))

    ReplyDelete
  60. Zgago--> Czy mu ta szczawiowa podeszla to sie okaze za jakis czas;) Wspanialy nalezy do tych co to sprobuja, nie krytykuja z grzecznosci, ale tez jest na tyle asertywny, zeby w przyszlosci odmowic. Tak samo bylo z podroza do Polski, wszyscy go pytali czy mu sie podoba, odpowiadal ze oczywiscie. Ale jak 2 miesiace po powrocie ja zapytalam czy chcialby jeszcze kiedys poleciec do Polski to powiedzial "no jak bedziesz kiedys chciala to mozemy". Czyli uznal, ze jemu jedna taka podroz wystarczy, ale jak ja bede chciala to i owszem moze mi towarzyszyc. Tak samo moze byc z zupa;)) W kazdym badz razie nie pytal dlaczego nigdy tej pysznej zupy nie gotowalam;))))

    ReplyDelete
  61. Miss--> Obawiam sie, ze nie dalby sie namowic na watrobke, ani zadne inne podroby;)

    ReplyDelete
  62. Moje dziecko uwielbia kompot z rabarbaru, - nazywa go "z wlosami".
    a z polskich potraw to zima robie grzanca.
    a latem - mizerie :)

    ReplyDelete
  63. Aniu_2000--> Kompotow nie gotuje, jakos nigdy nie przyszlo mi to do glowy, piejmy glownie wode, albo robie lemoniade. A jak robisz grzanca? bo ja nie mam pojecia, a to pewnie by sie Wspanialemu spodobalo;))) Mizerie tez lubimy:)

    ReplyDelete
  64. no ja tez nie gotuje, ale wiesz, co sie nie robi dla dzieci:)))

    grzaniec to zwykle wino - merlot, albo shiraz, plus cukier, gozdziki, cynamon wg. uznania i smaku. pozniej dodatkowo dolac troszke wodki ( w wersji polskiej) lub whisky na podniesienie procenta i juz.
    moze i to profanacja whisky dla niektorych ;) ale grzeje:)
    podobnie robie sangrie domowa (jeszcze raz profanacja) - tzn zwykle wino plus jakies owoce z zalewy (mango, pomarancze, ananasy) - cokolowiek - i lod. no ale to po polsku to nie jest wogole. chyba ze dodasz rabarbaru hehe albo truskawki

    ReplyDelete
  65. Aniu_2000--> Ja myslalam, ze robisz grzanca z piwa, bo cos takiego pamietam z Polski i tam o ile dobrze pamietam dawalo sie ubijane zoltko. A sangrie to robie bardzo czesto latem, ale dodaje oprocz wina i owocow wlasnie cos mocno procentowego:))) Wspanialy twierdzi, ze moja sangria zwala z nog mimo, ze calkiem niewinnie smakuje:)))
    Robie tez grzanca na Thanksgiving z apple cider wzmocnionego procentami;)

    ReplyDelete
  66. Witaj:),popłakałam się ze śmiechu,jesteś niesamowita w opisywaniu:)),a z grzybów serwowałaś Wspaniałemu jakieś danie.mogą być kurki,maślaki tz. leśne.Ja uwielbiam jajecznice z maślakami.Mogą być też marynowane.
    Pozdrawiam Ula.

    ReplyDelete
  67. sciaf :) hahaha! to tak jak z ta "cipka" w restauracji :D matko Twoj Waspanialy, to ma klawe zycie z zona Polka :D

    Ty mu nasmaz plackow ziemniaczanych,ciekawe czy bedzie mu smakowac :)

    ReplyDelete
  68. Ula--> Kurki, maslaki itp lesne grzyby, to raczej chyba trzeba isc do lasu i zbierac;)) My sie oboje do tego nie nadajemy i nie znamy na grzybach. Ja w zyciu nie bylam na grzybach, o przepraszam raz bylam i cala wyprawe jojczylam, ze ja chce do domu, bo nie widze zadnych grzybow. A ludziska wokol mnie chodzili z pelnymi koszami;)))) Marynowane kupuje, bo ja bardzo lubie, Wspanialy mniej, ale czasem je.

    ReplyDelete
  69. Ivonek--> Placki ziemniaczane to glowne danie bodajze Passover, jesli sie nie myle, bo wiesz my w swietach oboje niegramotni:))) To ja mysle, ze Wspanialy przez te 30 lat poprzedniego malzenstwa zjadl juz swoja porcje plackow ziemniaczanych:))))

    ReplyDelete
  70. Uwielbiam Cie czytac :)
    Pozdrawiam serdecznie, Kasia

    Btw: W Polsce mówi sie stuff: http://www.miejski.pl/slowo-Stuff

    ReplyDelete
  71. Kasiu--> Dzieki, ten link wyjasnia sprawe, tyle, ze Wspanialy ani na dobra sprawe ja, nie wiemy jak sie mowi w Polsce:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...