Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, July 11, 2010

Wszystkiemu winna Szeherezada;)

Wstalam z bolem leba i ogolnie zajechana jak kon po westernie, a to wszystko z winy Szeherezady;))
Szeherezada snila mi sie dzis cala noc, przyleciala do Nowego Yorku razem z menzem swojem i tak mnie przegonili po miescie i roznych zakamarkach, ze ledwie dysze.
Bo, ze przylecieli to bylo fajne jak nie wiem co, ale potem zaczelismy ganiac po Manhattanie tylko ten Manhattan byl jakis dziwny, takie pomieszanie z poplataniem to ponieslo nas do Central Parku, w ktorym byl staw zywcem z Kielc:) A przy stawie, tam gdzie normalnie w Central Parku jest duzy plac z fontanna, owszem byla fontanna ale z Neptunem.
Troche mnie to zdziwilo nawet we snie, ale se szybko wytlumaczylam, ze Szeherezada tak zakochana w Gdansku przywlekla tego Neptuna ze soba, coby nie tesknic.
Tylko nie wiem jakim cudem zalatwila Neptunowi wize, jak on z siusiakiem na wierchu, a Amerykanie narod pruderyjny;)) te nowojorskie to raczej nie, wiec moze jej sie omsknelo, ale niech ona go nie bierze do na ten przyklad Utah;) Goraco bylo jak jasny gwint, a my we troje tak latalismy po tym parku-nie parku, ze nam sie Szerherezadowy spocil i stwierdzil, ze dalej nie lata.
Na co Szeherezada, jak przystalo na kobiete gotowa na wszystko wyjela z torbiszcza maszynke do strzyzenia wlosow przysiadla na lawce i opitolila Szeherezadowemu glowe po golej czaszce.
Troche mie strach oblecial w tym momencie i nawet chyba ze strachu chcialam sie obudzic, otworzylam z letka jedno oko, ale mi sie natychmiast przymnkelo i ujrzalam lysego juz Szeherezadowego, ale za to byl tak uszczesliwiony, ze zaczal nas namawiac, na golenie.
Zaparlysmy sie jednak i nie poddaly namowom.
Potem nie wiadomo skad wyladowalismy w jakims ogromnym pomieszczeniu przypominajacym sralnie publiczne ino czyste nadzwyczaj, ale duze z korytarzami jak labirynt i strasznie duzo drzwi do roznych kabin bylo. Szeherezada odkryla, ze za drzwiami zamiast normalnych muszli klozetowych kryja sie rozniste sklepy i restauracje. Nic tylko sie uparla na grecka tawerne, a ze gosc swoje prawa ma, to zagladalysmy przez pol nocy za te wszystkie drzwi w poszukiwaniu tawerny.
Wieta jak to meczy? takie zamykanie i otwieranie drzwiow roznych?
Ja juz powoli dostawalam wsciku i probowalam ja namowic na jakies inne zarcie, ale jak sie Sze na co uprze to nie da rady, nawet w majakach sennych.
Jako ostateczny argument przemawiajacy za tawerna wyciagnela z torbiszcza menu tejze tawerny gdzie ceny za zarcie byly w zlotowkach i powiedziala:
-- Tu sie oplaca isc, rozumiesz?
Zrozumialam bo i jakie mialam inne wyjscie, ale jak juz znalazlysmy te tawerne to sie okazalo, ze juz maja zamykac i jedyne co mozemy zjesc to barszczyk z pasztecikiem. Na pocieszenie do tego greckiego "barszczyku z pasztecikiem" Szeherezadowy zamowil po kielonku wodki polskiej zreszta.
Jak na grecka tawerne to musicie przyzanc, ze bylo nam tam bardzo swojsko.
Potem byla jeszcze jakas ksiegarnia, ale z ksiazkami po hebrajsku i Szeherezada przerzucala te ksiazki z lewa na prawo i czytala tytuly, bo nie wiem czy ona sama wie, ale Szeherezada czyta po hebrajsku.
Szeherezadowy w miedzyczasie gdzies sie zapodzial i znow bylo zajecie z szukaniem go.
Nie mam pojecia jak dlugo trwal ten sen, ale przyzam, ze mnie tak umeczyly goscie, ze bylam dziwnie szczesliwa jak powiedzieli ze juz odlatuja.
Az wstyd, ze taka niegoscinna bylam w tym snie, ale one tez menczonce byli, bo jak nie strzyzenie, to czytanie po hebrajsku, to znow greckie barszczyki z pasztecikami i to wszystko w jedne noc!!!
To se ide odpoczac... ;))

40 comments:

  1. Buahahaha! Werwolf maszynką ostrzyżon na trzy milimetry, ja kocham grecki gyros a książki mogę i po hebrajsku :D
    No ześmiałam się :-)
    A z tym przymusowym/karnym goleniem łba też jest coś na rzeczy. I , wyobraź sobie, do tego służy wykrywacz metalu :D

    ReplyDelete
  2. A królewski pindol Króla Mórz przysłonion jest ogonoliściem.
    pa zoba tu ==>http://pl.wikipedia.org/wiki/Fontanna_Neptuna_w_Gda%C5%84sku

    ReplyDelete
  3. Szeherezado--> No popa to ja jakies prorocze te sny posiadam:))) Ale to strzyzenie to mnie powaznie wystraszylo, bo w stanie przed Werwolf mial calkiem bujna czupryne. Masz i ten gyros, hebrajski no wsio pasuje oprocz neptunowego pindola:)))))) Ale w moim snie byl na wierchu!!

    ReplyDelete
  4. Stardaście, ja nie wiem, co Ty bierzesz, ale ja też tak chcę. Chyba, że to z tego gorąca...

    ReplyDelete
  5. Czyżby Ci wysiadła klimatyzacja,że tak bardzo męczący byl ten sen?

    ReplyDelete
  6. Marek--> Za cholere sie nie przyznam:) przynajmniej nie teraz, ale zapowiada mi sie na ciekawa serie snow;) Tez mnie to cieszy, bo z reguly nic mi sie nie sni, albo spie tak szybko, ze nie pamietam:)))

    ReplyDelete
  7. Anabell--> Prosze wypluj to slowo:)) jakby mi klimatyzacja wysiadla, to byloby najgorsze co mogloby mnie spotkac w te upaly. Raz juz przezylam 17 dni w licpu bez elektrycznosci, tyle, ze bylo wtedy chlodniej, ale i tak myslalam, ze sie wypisze na udar sloneczny;)

    ReplyDelete
  8. ja też tak chcę, łącznie z goleniem łba, jesli 33 w cieniu bedzie nadal to ja musze zgolic łeb na te 3 mm, u mnie wszystkie chłopy takie poborowe som:)
    a nowojorskie łapy od neptunowego pindola precz:)

    ReplyDelete
  9. Beata--> U nas tez chlopy juz od dawna pogolone:)) A kto by chcial Waszego pindola, sama go Szeherezada przywiezla, coby sie przewietrzyl i pewnikiem tego listka zgubil po drodze:))))))))))))

    ReplyDelete
  10. Uff, czyli nie tylko ja mam przedziwne sny! :D

    ReplyDelete
  11. Piłaś coś procentowego przed snem? Piłaś na bank!

    ReplyDelete
  12. Didzejko--> Na takie sny to trzeba sobie zarobic:))

    ReplyDelete
  13. Zante--> Jak Ty takie banki obstawiasz to ja z Toba do kasyna nie ide, puscilabys mnie z torbami:))

    ReplyDelete
  14. Stardust, toć to światowy pindol, Neptuna, bądź co bądź, przyznaj się, że Wam takich brakuje i już:) oj, gdybysmy tak ten sen poddali psychoanalizie:)

    ReplyDelete
  15. Beata--> Swiatowy, nie swiatowy niech siedzi w Gdansku, bo mu tam do... pindola? nie, do twarzy. Zawsze lubilam Gdansk, a pindol dodaje mu uroku:)) A wierz mi na slowo pindoli ci u nas dostatek, ze nie wspomne, ze w roznych kolorach:))))
    Co do snu, to zaskakuje mnie trafnosc strzyzenia Werwolfa i Szeherezady slabosc do greckiego gyrosa i ten hebrajski:)))

    ReplyDelete
  16. Star - bo jeszcze pytią zostaniesz:).
    co w sumie nie byłoby chyba takie złe, ludzie wierzą w przepowiednie i nawet za to płacą:)

    ReplyDelete
  17. Stardust, aż się spociłam od samego czytania! ;O)

    ReplyDelete
  18. Ojej, aż się zmęczyłam czytając :), czyli zmęczyłabym się też pewnie, jakby mi się coś takiego śniło!
    A Szecherezada to ta z bajki czy jakaś blogerka o tym zacnym imieniu, której w swej nieostrożności nie zauważyłam?

    ReplyDelete
  19. Chryste Panie... Aleś miała nalot... :D
    A jak się żegnali, to mówili, że jeszcze wpadną? No i czy Neptuna z "hondurasikiem" na wierzchu zabrali ze sobą, czy też stoi biedaczek nadal w Central Parku?;)
    Pozdrawiam, uchichrana po czubek kokardki.
    :)))

    ReplyDelete
  20. Tuv--> Niech panbuk uchowa od takiego pytiowania:))

    ReplyDelete
  21. Evek--> No nie? najwiecej to sie tymi drzwiami namachalam:))

    ReplyDelete
  22. Iw--> Szeherezada to blogerka, ale "zamkniona", ktora mialam przyjemnosc poznac 2 lata temu osobiscie choc w wielkim przelocie, znaczy sie krotko okutnie:)

    ReplyDelete
  23. Akwarelio--> Nie sprawdzalam, ale cusi mi mowi, ze Szeherezada nie zostawilaby Neptuna:)) i wiesz z tym zegnaniem to nie bylo az tak pokazowo, ale jakos mi tak wyniklo z toku:)))

    ReplyDelete
  24. ale ta Szeherezada to Ci jak żywa wyszła. jak żywa! ;)

    ReplyDelete
  25. DS--> Ja osobiscie widzialam Sze tylko przez 2 godziny, ale Ty zdecydowanie dluzej i skoro tak mowisz, to znaczy, zem chyba jednak Pytia:)))

    ReplyDelete
  26. Stardust, ja do kasyna nie mogę. Ja jestem podatna na nałogi;-))))))

    ReplyDelete
  27. Zante--> Ja tez:))) ale mozesz zerknac tam gdzie wiesz i ugryziesz kawalek wyjasnienia w sprawie tych snow;))

    ReplyDelete
  28. Star ja Ci dobrze radzę Ty zmień swojego dilera bo to co ostatnio wąchasz, wypalasz czy jak tam inaczej zapodajesz to zdecydowanie zły towar :))) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  29. a mnie się dzisiaj śniło, że coś łazi pod łóżkiem... ale nic tam cholera nie znalazłam... ale analizie poddawać nie będę :)
    Buziole

    ReplyDelete
  30. :)))))) szkodaaaaa, że mnie tam nie bylo bo impreza na sto dwa! ;)))))

    ReplyDelete
  31. To teraz już wiem :) Zresztą Szeherezada Stiepanowna to chyba ta właśnie osoba?!
    Przyłączam się jednak do Czarnego Ptaka, że może czas na zmianę dilera :))), bo towar masz aż za mocny!

    ReplyDelete
  32. Szeherezadę widziałam naocznie, nawet lizałam z nią lody:) Stardust jest dla mnie nieosiagalna:)

    ReplyDelete
  33. Czarny Ptaku--> Co Ty mowisz? Ja chce takie sny, tylko czekaj cierpliwie w kolejce kiedy sie sam pojawisz w moich snach:))) Towar jest dobry, pierwyj sort:))

    ReplyDelete
  34. Margo--> Mnie jak by sie snilo, ze cos lazi pod lozkiem, to bym zaraz musiala sprawdzic czy Wspanialy nie spadl:))

    ReplyDelete
  35. Spt--> Nie wiem czy Nowy York by wytrzymal:))) bo Werwolf moglby sie zgubic i nie dac odnalezc:))

    ReplyDelete
  36. Iw--> Wlasnie tak Szeherezada Stiepanowna, to wlasnie Szeherezada z mojego snu, tylko mi sie calego nicka nie chce pisac;) A diler podkreslam jeszcze raz, jest dooobryyyy :)))

    ReplyDelete
  37. Beata--> Ale moj diler nie sprzedaje malolatom;) Musisz jednak tutaj przyjechac, to Ci po znajomosci odpale mala dzialke;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...