Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 16, 2010

Gdy cialo nie nadaza

Jak zwykle po wizycie Dziadkow nachodza mnie refleksje, takie zyciowe, bo jednak tydzien zycia pod jednym dachem z ludzmi duzo starszymi daje do myslenia. Zwlaszcza jesli nie widzi sie ich na codzien.
W codziennym zyciu pewne zmiany przebiegaja tak plynnie, ze sa prawie niedostrzegalne, natomiast my widzimy naszych Dziadkow z czestotliwoscia dwa razy do roku i tutaj juz mozna wiele zaobserwowac.
Tatek trzyma sie na swoje 83 lata doskonale. Czasem nawet sie zastanawiam czy nie powinien jednak zdecydowac sie na te operacje kolan, fakt tancerzem juz nie zostanie, ale odzyskalby zdecydowanie wiecej wolnosci w poruszaniu sie. Patrzac natomiast na jego twarz, to on ma mniej zmarszczek niz Wspanialy, z samego wygladu raczej nikt nie daje mu wiecej niz 70 lat. Gdyby nie te kolana, ale on sie boi, a jak sie boi to ja uwazam, ze nie powinien robic. Nie ma nic gorszego niz strach.
Ktos powiedzial, ze strach nadaje malym rzeczom duzy cien i to jest prawda, ale tez uwazam, ze decyzje podjete w strachu nie sa najlepszymi i rozne moga byc konsekwencje, wiec staram sie trzymac z daleka, dopoki on sie boi, to nikt nie ma prawa go zmusic.
Gorzej jest z E. i to wcale nie przez utrate wzroku, ale ogolnie to ona mi jakos ostatnio niknie w oczach.
A uparta jak mul!!!
Jak tylko przyjechali to taka mi zafundowala atrakcje, ze mialam ochote przelozyc przez kolano... no ale dzieci sie nie bije;)
Wyszlismy na powierzchnie ziemi i zerknelam na kolejke na postoju taksowek, no nie wygladalo to zachecajaco, wiec mowie do Wspanialego:
-- To moze Ty stan w kolejce, a ja z nimi gdzies usiade i jak juz bedziesz blisko to zadzwon a my  dojdziemy.
-- Ale mysmy sobie zaplanowali z E. ze chcemy pojechac metrem - wtracil Tatek.
-- Metrem?!?! - zawolalam.
-- No tak.. metrem. To moze byc nasza ostatnia okazja w zyciu.. jechac nowojorskim metrem.. - dodal ukladajac brode w podkowke jak pieciolatek przylapany na wyciaganiu ciastek z pojemnika.
Ja na takie podkowki jestem bardzo mietka, ale ten pomysl jakos nie wydawal mi sie dobry, mimo to zanim zdazylam otworzyc usta to juz Wspanialy sie opowiedzial po stronie Dziadkow.
-- Przeciez do metra trzeba dojsc tylko jedna ulice - zauwazyl nonszalancko.
-- Owszem jedna ulice, ale jaka dluga i ile schodow? - probowalam przywolac go do rozsadku.
-- No jak mam czekac w tej kolejce, to ja wole isc, bo mnie latwiej isc niz stac - dodala rezolutnie E.
Poddalam sie. Juz w polowie drogi wiedzialam, ze bedzie problem jak E. coraz bardziej kurczowo trzymala sie mojej reki, weszlam tylko do sklepu zeby kupic butelke wody, ktora jak sie okazalo uratowala nas od wielu problemow. Schody do metra w dol nie sa oznaczone, poza pierwszym i ostatnim, ktore maja brzeg pomalowany na zolto, szkoda, ze nie wszystkie, bo dla takich jak E. to jest kwestia bezpieczenstwa. Wiec schodzenie zaczelo sie powoli z jednej strony trzymala sie poreczy a druga reka mnie, widocznie jednak samo wytezanie wzroku i koncentrowanie sie na trafieniu stopa w odpowiednie miejsce ja oslabilo, bo przeciez tych schodow bylo ok. 40 a nie 7 (!!!) Powoli dotarlysmy jednak do peronu i tu sie zaczelo.
E. wcale nie wygladala na to, ze ma ochote puscic porecz, wrecz przeciwnie uczepila sie jej teraz dwoma rekami i stala lekko pochylona.
Spojrzalam tylko na Wspanialego i gdyby wzrok mogl zabijac..
A ten podszedl do niej z tym stereotypowym "czy sie dobrze czujesz?" nic tylko pizgnac w leb czymkolwiek.
-- Nie bardzo - odpowiedziala i juz nie bylo w glosie tej mlodzienczej buty, co to jeszcze 20 minut temu stwierdzila, ze woli isc niz stac. Wygrzebalam z torby butelke z woda, posadzilam ja na schodach, co z tego ze brudne? lepiej siedziec na brudnych niz upasc na czyste... dalam sie napic troche wody, troche pokropilam na kark. W rezultacie przepuscilismy jeden pociag i wzbudzalismy ogolne zainteresowanie, bo osoba w tym wieku siedzaca na schodach budzi zainteresowanie. Cale szczescie, to znaczy, ze niekoniecznie wszyscy poddali sie znieczulicy i jeszcze czasem ktos sie zainteresuje jak czlowiekowi jest slabo.
Nareszice po dobrych 10 minutach E. spojrzala na mnie i powiedziala:
-- Przepraszam..
-- Nie masz za co przepraszac, bo to nie tylko Twoja wina, a teraz jesli juz czujesz sie lepiej to pomoge Ci wstac, bo wlasnie nadjezdza kolejny pociag.
Jak tylko pokazalam sie z nia w drzwiach wagonu, to zaraz ktos nam ustapil miejsca, cala lawke, wiec zmiescil sie i Tatek.
Po chwili Tatek spojrzal na stojacego w rogu wagonu Wspanialego z bagazami i powiedzial:
-- A dla niego nie ma miejsca..
-- Nie ma, bo nie zasluzyl. Nic mu nie bedzie jak postoi - odpowiedzialam myslac, ze rodzice sa jednak rodzicami do konca. Sam ledwie zipie, ale sie martwi ze synek nie ma miejsca siedzacego.
W domu po obiedzie przepytalam na okolicznosc co jedli przez caly dzien. I tutaj prosze szanownych czytelnikow o trzymanie sie mocno w siedzeniach!!!
Dziadkowie zjedli w domu na sniadanie po jednej grzance z maslem, a potem w pociagu im "sie nie chcialo jesc" wiec podjadali tylko jakies czekoladki mietowe.
Mietowe czekoladki!!!! Przez kurwa 8 godzin!!!!
Jak to uslyszalam to sie we mnie gowno zagotowalo!!!!!!!!!!!
Nawet nie bylam w stanie robic awantury, ani wyglaszac zadnej reprymendy, tylko stwierdzilam:
-- Od tej chwili bedziecie sluchac MNIE. Wszyscy!
Ostatnie slowo bylo wyraznie skierowane do Wspanialego, bo to on tak szybko pozwolil przeglosowac pomysl taksowki na rzecz byc moze "ostatniej szansy jazdy metrem".
No i niewiele brakowalo, a dla niektorych mogla byc ta podroz ostatnia.
Na droge powrotna dostali kanapki, krakersy z serkiem, owoce i po drozdzowce.
I o dziwo!!??
Chcialo im sie jesc i wszystko zjedli!!! Ot taka ciekawostka:) ktora zeznali wczoraj wieczorem po przybyciu do domu.
Ale takich momentow bylo kilka, Tatek upierajacy sie, ze cos moze, E. odmawiajaca pomocy, bo sama potrafi. Najlepiej mi sie podobalo jak E. zapisywala adresy zamieszkania nasz i dzieciakow, bo obiecala komus tam z krewnych, ze na pewno przywiezie.
Wiec skoro obiecala to siadla z duza kartka papieru i dlugopisem i pisze...
Ja siedzialam w moim biurze chwilowo, ale slyszalam ze Wspanialy jej dyktowal te adresy, wiec myslalam, ze on tez kontroluje co ona robi. Ale nie, bo mezczyznom takie rzeczy raczej nie przychodza do glowy:)
Wchodze, patrze, a E. skrobie dlugopisem po papierze, ale na tym papierze nic nie widac.
-- Poczekaj. Co Ty piszesz? przeciez na tej kartce nic nie ma - zatrzymalam ja.
-- Jak to nic nie ma? Tu musi byc wasz adres i teraz zaczelam pisac adres Y - zaczela tlumaczyc zdezorientowana.
-- Kochana E. nic tu nie ma. Ten dlugopis nie pisze.
-- Ale to jest nowy dlugopis - stwierdzila rozzalona.
-- Jak jest nowy, to najpierw trzeba go "rozpisac" bo narazie to nic tu nie ma napisanego na tej kartce - wyjasnilam.
-- A w ogole, to dlaczego akurat Ty piszesz, przeciez Ty nie widzisz? - zapytalam.
-- Bo ona ma ladny charakter pisma! - zawyrokowal Tatek.
Rece opadaja!! Ona nie widzi, ale pisze, bo ma ladny charakter pisma:))
Trudno sie doszukac w tym sensu, ale tez trudno zaprzeczyc, bo E. ma naprawde bardzo ladny charakter pisma.
Pozniej rozmawialysmy i mi powiedziala, ze to jest taki czas w ich zyciu, kiedy umyslowo jeszcze wszystko moga, tylko cialo nie nadaza, ale oni nie zawsze o tym pamietaja.

36 comments:

  1. " Sam ledwie zipie, ale sie martwi ze synek nie ma miejsca siedzacego. "

    " Rece opadaja!! Ona nie widzi, ale pisze, bo ma ladny charakter pisma:)) "

    Te dwa fragmenty mnie najbardziej i rozśmieszyły ale i rozczuliły :)
    Cudnie masz z Teściami :)
    Miło znowu Cię poczytać .

    ReplyDelete
  2. Teraz siedze i mysle co bedzie za kila,kilkanascie lat(jesli dozyje),nic mnie tak nie przeraza jak brak swobody w poruszaniu sie,zdecydowanie to ja wole pomagac niz byc skazana na laske osob trzecich.

    ReplyDelete
  3. Aeljot--> Bardzo lubie ten czas z nimi spedzany, chociaz przyznaje, ze po kilku dniach jest ciezko i mam ochote na odskocznie:)

    ReplyDelete
  4. MAGA--> Rozumiem i sama miewam takie "momenty" ale staram sie je od siebie odsuwac. Widzisz kazdy logicznie myslacy czlowiek stojac przed wyborem pomagania, lub bycia na lasce, wolalby i woli pomagac. Tyle tylko, ze nie mamy na to wplywu, jesli tylko zyjemy wystarczajaco dlugo, to raczej nalezy sie liczyc z faktem, ze bedziemy potrzebowac pomocy. Na szczescie przychodzi to jak i caly proces starzenia sie powoli i rozlozone w dlugim czasie jest do przelkniecia. Najgorzej maja ci, co traca samodzielnosc na skutek wypadku i wtedy nie ma czasu na przystosowanie.
    Patrzac na takie ograniczone mozliwosci fizyczne moich dziadkow, mysle, ze jest to i tak lepsze niz ograniczenie umyslowe. Dopoki czlowiek ma poukladane pod pulapem to jakos sobie poradzi, wytlumaczy, zrozumie i jest mniejszym ciezarem dla siebie i dla innych.

    ReplyDelete
  5. strasznie sie wydaja (z Twoich opisow przynajmniej, bo przeciez nie poznalam osobiscie) sympatycznymi osobami i pelnymi energii :) podejrzewam, ze u siebie znalazlabym wiecej schorzen... Anyway na starosc sobie zycze posiadac poczucie humoru. Najbardziej sie boje tego, ze kiedys przestane widziec (b duza wada wzroku), ale odganiam od siebie takie mysli, ciesze sie dniem dzisiejszym i ide czytac ksiazke do snu :D
    ucalowania dla dziadkow :)

    ReplyDelete
  6. Tak sobie myślę, że to musi być bardzo trudne, tak nie nadążać ciałem za umysłem...
    Mnie już się czasem zdarza, że już nie jest tak, jak kiedy miało się lat 20 i nie mogę się nadziwić, że jak to, przecież jeszcze kilka lat temu wszystko się dało zrobić, a teraz ... no cóż.
    Dobrze, że jednak się słuchali już potem Ciebie :)))
    WSZYSCY!!!!
    Buźka Star :))

    ReplyDelete
  7. iw, to nie jest takie trudne;) Najtrudniej jest zdać sobie w porę sprawę z tego.
    Dzielni są:)

    Mnie się często zdarza, że wyznaczę sobie jakieś zadanie, a w połowie okazuje się, że jest łatwe, lecz nie dla mnie. Choć mam kilkadziesiąt lat mniej, to czasem moja niemoc mnie przeraża... Aż strach pomyśleć co mnie jeszcze czeka do starości i na starość.

    ReplyDelete
  8. Ciekawi mnie jak to jest, jeden nie może a działa, bo tylko ciało szwankuje.
    Drugi zdrowy i sprawny, to jojczy i dupę truje wymysłami.

    Starość powinna być pełnosprawna. Stwórco, dałeś ciała w tym temacie....

    ReplyDelete
  9. Mawiają, że stary człowiek jest jak aktor, który siedzi na widowni i patrzy, jak kto inny odgrywa jego rolę... Nic dziwnego, że umysł buntuje się przeciwko ograniczeniom ciała. Ale też i dobrze, kiedy blisko jest ktoś taki jak Ty, Stardust. :)))
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  10. wspaniali ludzie - tak dają sobie radę a czasami bywa, że człowiek jest młody i silny a poradzić sobie nie potrafi. Cudownych masz rodziców! Gratuluję i pozdrawiam!

    ReplyDelete
  11. Star, za to Cie kocham:
    "Jak to uslyszalam to sie we mnie gowno zagotowalo!!!!!!!!!!!"
    :DDDDD

    ReplyDelete
  12. Rinonko--> Wiesz z ta energia to juz roznie bywa, ale ja mysle, ze oni te wszystkie braki nadrabiaja poczuciem humoru i umiejetnoscia przystosowania. Nie przejmuj sie wada wzroku, bo wiesz medycyna dziala cuda i Twoje prognozy sa pozytywne. E. ma akurat problem nie tylko zwiazany z wiekiem, bo to daloby sie leczyc lub poprawic operacyjnie, ale ona ma jakas dosc rzadka slepote genetyczna, na szczescie dopadlo ja to w takim juz wieku, ze przy powolnym postepowaniu owszem jest uciazliwe, ale daje sie jakos zyc.

    ReplyDelete
  13. Iw--> Iva juz nizej odpowiedziala i mysle ze ma racje, to trzeba po prostu w pore dostrzec i sie pogodzic.
    Ludzie generalnie ciezko sie godza z procesem starzenia, a szczegolnie niestety kobiety. Tylko posluchaj jak rozmawiamy:))) Kazdej z nas sie wydaje, ze nie wyglada na swoj wiek, albo ze przynajmniej wyglada lepiej niz rowiesniczki. I nawet nie chodzi o to czy to prawda, czy nie, tylko ta konkurencja swiadczy o w/g mnie o trudnosci z pogodzeniem sie, ze czas uplywa i niestety pozostawia slad na naszych cialach. Przeciez nikt kto zyje nie mlodnieje, wszyscy sie starzejemy, skad wiec ten strach? I czesto jest to tak paralizujacy strach, ze nie pozwala zyc i cieszyc sie tym co jest teraz.

    ReplyDelete
  14. Malgoska--> No nie da sie ukryc, stworca dal dupy z ta staroscia:))) A jojczenie i wymyslanie problemow to jakis bardzo popularny sport jest:)) Wiesz niektorym nic tak dobrze nie wychodzi jak zeby i wlosy:)))
    Zalecam unikanie takich postaci za wszelka cene;)

    ReplyDelete
  15. Akwarelio--> Jest bardzo duzo racji w tym co mowia:) tylko to siedzenie na widowni wcale nie musi byc smutne. Ja ilekroc widze mloda, odwaznie ubrana kobiete to sie usmiecham do wspomnien siebie w jej wieku. Ani mnie nie gorszy jej widok, ani nie zazdroszcze, po prostu pamietam, ze ja mialam swoj czas i go wykorzystalam:) I mnie to cieszy, ze ona korzysta teraz.

    ReplyDelete
  16. Jagienko--> Dziekuje:) Tez sie ciesze, ze ich mam, bo warto sie od takich ludzi uczyc pogody ducha, radosci i pokory do czasu. Mam nadzieje, ze zapamietam te lekcje na dlugi czas.

    ReplyDelete
  17. Czarownico--> :))) Bo rozum to juz mi sie gotowal, ale te czekuladki mnie przerosly :D:D:D

    ReplyDelete
  18. Moja mama mówi, że zwolniła, bo właściwie gdzie ma się spieszyć? Ale tak naprawdę widzę to co napisałaś, ciało nie nadąża. Dobrze jeśli rodzice wciąż są radośni i szczęśliwi! Z resztą jakoś da się radę :)
    Pozdrawiam i cmoki ślę:*

    ReplyDelete
  19. Nie jest to zapewne najmilszy moment, ani dla starszych, ani dla młodszych... Ale myślę, że ważniejszy od stanu ciała jest stan ducha, optymizm, otwarcie na świat...

    ReplyDelete
  20. Niestety, fakt, że wszyscy się starzejemy i kapcaniejemy , a potem odchodzimy w nicość, jest jedyna sprawiedliwościa na tym świecie.I bardzo cenie ludzi, ktorzy pomimo upływu lat, spadku kondycji i wydajności, potrafia utrzymac pogode ducha, choc czasem nie bardzo zdaja sobie sprawę ze swych mozliwosci.To fajnie gdy "szron na głowie i nie to zdrowie, a w sercu ciagle maj".Z własnego doświadzcenia wiem, jak trudno nieraz dogadac sie ze starszym czlowiekiem, ktoremu zdaje sie, ze wciąz może przenosic góry.To denerwujące a zarazem rozczulajace chwile.
    Milego, ;)

    ReplyDelete
  21. Kate--> Ja juz od lat mowie, ze kazdy pospiech zbliza nas do smierci;) Nie biegne do autobusu, czy pociagu, bo przeciez bedzie nastepny:))) Ale na serio, to mysle, ze zwolnienie ma wiele wspolnego z filozofia starosci, bo tak naprawde to do czego sie spieszymy? I z wiekiem czlowiek patrzy inaczej na wiele spraw i odpuszcza te mniej istotne.

    ReplyDelete
  22. Anulla--> Zdecydowanie tak!! Optymistyczne nastawienie do swiata i czasu to polowa szczescia.

    ReplyDelete
  23. Anabell--> Fakt, ze mam szczescie, ze oboje sa nie tylko pogodni, ale ciagle aktywni umyslowo. E. poniewaz juz nie moze czytac, to slucha ksiazek, oglada programy historyczne i jest tak zaangazowana politycznie, ze nie jeden mlody czlowiek wysiada:)) Tatek jest z kolei encyklopedia sportu, KAZDEGO sportu:)) Nawet jak mowi, ze na jakims sporcie sie nie zna, to i tak wie wiecej niz przecietny czlowiek. Dawniej ukladali puzzle razem, teraz rozwiazuja krzyzowki, no ciagle znajduja cos co pobudza umysl do pracy a to wazne.

    ReplyDelete
  24. zgadzam sie Stardust z ostatnim zdaniem. moja tesciowa ma 81 lat, madra i bystra jak zyleta, ale cialo nie nadaza. strasznie mi jej szkoda bo cierpi z tego powodu ze zdana jest niestety na innych...
    takie zycie...

    ReplyDelete
  25. Taaaaaaa :-)
    Mam to na co dzień. Tylko moje dzieci są deko starsze.
    Z jednej strony się denerwuję, z drugiej doskonale rozumiem.
    Ale samotna wyprawa na grzyby 90-latki, to już przegięcie, nie?
    Małe dzieci - mały miki...

    ReplyDelete
  26. Właśnie ta aktywność umysłowa i niesparwność cielesna to najgorsze połączenie. Bo najbardziej boli.

    ReplyDelete
  27. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  28. jesteś terrorystka, ja tez lubię miętowe czekoladki i moge je jeść osiem godzin...

    ReplyDelete
  29. No to strasznobylo przez chwile, a z tym pismem to mnie rozsmieszylas :)

    ReplyDelete
  30. Ciało to takie beznadziejne ustrojstwo, które jak się skopie to jest straszliwym więzieniem dla chcącej wiele zdziałać duszyczki.
    A tak w ogóle to dobrze, ze zostali przywołani do porządku :) Ktoś musi mieć "jaja", często musi to być właśnie kobieta :D

    ReplyDelete
  31. b.--> Dopoki to nie jest taka calkowita zaleznosc, to jeszcze daje sie wytrzymac:)

    ReplyDelete
  32. Szeherezado--> A wiesz ze wielokrotnie myslalam o Tobie przez te dni :))) Wiem, ze Twoi sa troche starsi, no i na szczescie tutaj nikt nie chodzi na grzyby:))) Bosze chyba bym na zawal umarla.

    ReplyDelete
  33. Sze--> Ja juz sama nie wiem z ta niesprawnoscia.. bo wiesz jak sprawny fizycznie a umyslowo wysiada to znow z oka nie mozesz spuscic, bo ma sklonnosci do wedrowania, nie pamieta kim jest, nie wie gdzie mieszka.. Tak zle i tak nie dobrze.

    ReplyDelete
  34. Beata--> No jestem terrorystka:) Ale moze dlatego ze nie lubie mietowych czekuladek:)))))))))

    ReplyDelete
  35. Evita--> To dziadek taki bystry:))) Mowie Ci jak on cos walnie to mnie czesto szczeka na podloge opada:)))

    ReplyDelete
  36. Antares--> Tatek mowi do mnie "generale" a to mowi samo za siebie:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...