Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, September 17, 2010

Z pierwszej reki

Z poranna kawa odpalilam kompa i zaczelam przegladac blogi, po chwili otworzylam poczte na WP i oniemialam. W skrzynce byl email zatytulowany "kataklizmy", nadawca nieznamy, ale szybko sie zorientowalam ze to Ina z blogow, a dokladniej to z Ina's paradise. Otworzylam mail i czytam, a Ina pisze pelna troski, czy nic nam sie nie stalo w czasie ostatnich kataklizmow.
Zglupialam zupelnie. Jakie kataklizmy? przeciez tutaj nic sie nie dzialo...
Owszem padal deszcz, ale deszcz nie jest kataklizmem.. Juz mialam odpisac, ze owszem dziekuje za troske, ale to chyba pomylka..
Ale na wszelki wypadek weszlam na strone newsa i patrze, a tam...
Kryste!!! Drzewa polamane, samochody pogniecione, drogi zatarasowane, zniszczen od groma i ciut, ciut... Zaczelam szukac informacji gdzie to sie tak narobilo, bo ze w Stanach, to jasne, ale pewnie gdzies w odleglych ode mnie miejscach.
Czytam, czytam, a to Brooklyn, Queens...
Dzizas!!! To moje podworko!!! Czemu ja nic nie wiem?
Jakim cudem ja o takiej powaznej burzy nazywanej w prasie tornadem dowiaduje sie "z pierwszej reki" mailem ze Szwecji, jak to sie wszystko dzialo za moimi plecami?
Zaczelam myslec, jak to sie moglo stac, ze cos takiego przegapilam. I sie okazalo, ze po pierwsze primo, bylam w domu, bo sobie zrobilam wagary od pracy. A jak jestem w domu, to nic nie wiem, bo sie nie interesuje, nie czytam, nie patrze, nie szukam.
Pozniej mi sie przypomnialo, ze bylam na skype z Miauka, jak faktycznie zaczelo bardzo padac i sie dosc mocno blyskalo. Nawet powiedzialam do Miauki, ze musze konczyc, bo jest burza, a ponoc w czasie burzy nalezy wylaczyc kompa z sieci.
Ale tez zaraz szybko porzucilam zamiar konczenia rozmowy, bo tylko wylaczylam kompa z sieci i kontynuowalam na bateriach.
I juz nie przywiazywalam zadnej wagi do tego co sie dzieje za oknami.
Wspanialy tez cos przebakiwal, ze mial fatalna podroz do domu, bo byly jakies opoznienia pociagow, ale ani on, ani tym bardziej ja nie mielismy pojecia z jakiego powodu. I wlasnie dopiero dzis po otrzymaniu maila od Iny docztalam w prasie, ze opoznienia pociagow byly spowodowane polamanymi drzewami, ktore upadly na tory.
Kurde, a ja sobie siedze w domu jak u ponbucka za piecem i nic nie wiem.
No taka jestem, jak mi nie wpadnie cos w oko, jak mnie nie zdzieli przez leb ogonem, to nie wiem, nie widze, nie slysze, nie interesuje mnie, olewam.
Kilka lat temu w poniedzialek, znow moj wolny dzien, tak ok. 17tej zadzwonil Wspanialy z pytaniem czy mnie nie ewakuowano? (!!!)
E W A K U O W A N O !!!!
Najpierw pomyslalam, ze moje chlopisko postradalo zmysly i zaniemowilam zupelnie, bo i co mozna powiedziec do chlopa, ktoremu ostanie szare komorki uchem wypadly?
Tak bylam cicho, az sie zaczal dopytywac czy nie odeszlam od telefonu.
Jestem, potwierdzialm, ale nie rozumiem o czym mowisz??
I znow sie okazalo, ze kilka ulic dalej jest jakas awaria wodociagowa i ewakuowano kilkanascie domow, ludzi wyciagano z domow przez okna do lodek..
Kurwa!!! Telewizja!!! Helikoptery!!!
A ja taka szanse stracilam i siedze w domu, a moglam za gwiazde srebrnego ekranu robic. Taka szansa, raz w zyciu i przeszla mi kolo nosa...
Jeszcze nawet probowalam rozpatrywac mozliwosc zalapania sie na ostatni gwizdek przed te kamery, ale jak popatrzylam na siebie.
Kurwa nie uczesana, nie umalowana, w wyciagnietym polarku i wypchnietych na kolanach portkach... no za ofiare losu to i owszem nadawalam sie robic, ale za gwiazde ekranu to juz ni chusiaczka. To sie nazywa miec pecha w zyciu!!
Teraz bedzie plenta, bo z tego mus jakas plente wystrugac.
Ludzie sie boja latania samolotami, boja sie napadow terrorystycznych, boja sie smierci przez wypadek, przypadek itp. Ja sie nie boje, bo chuj, ja i tak przegapie co sie stalo!!!
Ockne sie kiedys, zobacze starszego pana przed soba to se tylko pomacam czy mi skrzydla rosna i przywitam starca:
-- Pan Bucek? jakze mi milo, ja to Stardust jestem.

48 comments:

  1. Stardaście, uśmiałem się straszliwie.

    Ale w telewizorze wyglądało to dosyć poważnie. U znajomych przy Jackson Heights, wygięło okno dachowe i zrobiła się powódź. Cały dom zalany, bez strat w ludziach.

    Podobnie było dziś u mnie w pracy. Poszedłem sobie na papierosa na taki taras, który mamy i nawet zdziwiłem się, że słoneczko świeci, nie jest za zimno. Jak wróciłem do roboty, a nie mam okna na zewnątrz, tylko na korytarz, upłynęło czasu mało-wiele i nagle wtarabania się jakie monstrum okutane w plastikową plandekę, z połamanym parasolem, cieknie okrutnie, słowo daję, że z rękawów i nogawek też. Okazało się, że jest właśnie oberwanie chmury. Najważniejsze to nie być całkiem świadomym, człowiek się nie zdenerwuje niepotrzebnie.

    najlepszego!

    ReplyDelete
  2. Czasami tak bywa, że sytuacja za oknem jest co najmniej nieprawdopodobna i dowiadujemy się o niej od zagranicznych znajomych. No dobra. To totalna rzadkość, ale się nie przejmuj ;)

    ReplyDelete
  3. Dobrze że Ci się nic nie stało!!! ufff

    ReplyDelete
  4. Tak to bywa, że my, w Polsce, lepiej wiemy, co u Ciebie!

    ReplyDelete
  5. NAJWAZNIEJSZE ZES CALA I ZDROWA.
    U nas tez troche postraszylo,siadly dwa TV,na jednym zniknal kolor i zero reakcji na pilota,a drugi mial obraz w desen majtkowego rozu.
    Moj piekny zdolny i opanowal juz sytuacje,spikerki nabraly rumiencow:))

    ReplyDelete
  6. A wiesz Stardust, że to w sumie bardzo miło jest tak siedzieć spokojnie u siebie w domku, niczym u pana bucka za piecem i mieć wszystko w pompce! :))
    Ja mimo wszystko wierzę, że Twoje wejście na tamten świat odbędzie się z takimi efektami specjalnymi, że Ty to może nie zauważysz, ale inni to i owszem! :)))

    ReplyDelete
  7. Marku--> Bo to bylo calkiem powazne, a Jackson Hights to moja sasiednia dzielnica, no za plotem doslownie:) A mnie jakos tak bezbolesnie przeszlo:)))

    ReplyDelete
  8. Blog niedzielny--> Na to wyglada, ze jest w tym powiedzeniu madrosc:))

    ReplyDelete
  9. Venea--> Nie przejmuje sie, obiecuje;)) Zreszta jak widac latwo mi takie nieprzejmowaniesie przychodzi:)))

    ReplyDelete
  10. Madziula--> Bo to jakos tak dziala, ze przez cale lato bylo w NYC kilka deszczy, ale nigdy u mnie:))) 7 ulic dalej, ale nie u mnie:)) I tym razem tez mi sie udalo.

    ReplyDelete
  11. Zgago--> Bo to wcale jak widac nie jest trudne:)))

    ReplyDelete
  12. MAGA--> No popa, to az do Was zawedrowalo;/ dobrze, ze tylko tymi zakluceniami tv sie skonczylo :))

    ReplyDelete
  13. Iw--> Mowisz, ze moge narobic zamieszania w chmurach:))) Zwlaszcza jak zabiore te pompke co to w niej mam wszystko:)))

    ReplyDelete
  14. haha, Stardust, to jest wszystko najlepszym dowodem na to ze:
    TELEWIZJA KLAMIE!
    kiedys bylo takie haslo - pamiaetam:)

    ReplyDelete
  15. Wcale mnie to nie dziwi, w tym roku, na osiedlu oddalonym ode mnie o 4 km "cuda pogodowe" się działy, zalało ich, kilka ulic pod woda, drzewa powyrywane itp., a u mnie tylko sobie ciut mocniej popadało. Mało tego, w ub. roku nad moim kwartałem ulic było oberwanie chmury, a 2 km dalej tylko zwyczajnie padalo.A dwa lata temu w odległości 500 m "coś" przeszło i powyrywało z korzeniami drzewa i krzewy, a na mojej ulicy tylko kilka gałęzi starych drzew połamało.Cuda Stardust, cuda sie dzieja z tą pogodą.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  16. Stardust, i tak trzymaj, nadmiar informacji moze przeciazyc uklad i doprowadzic do spiecia :-) Nie mowiac o tym, ze cie stresy niepotrzebne mijaja..
    Mi kiedys siostra dzwonila (a mieszka z 700 km stad) z pytaniem czy zyje i jak sie mam :-O Bo czytala na necie, ze u mnie byl wypadek autobusu, no i tak jej sie skojarzylo.. :-)

    ReplyDelete
  17. Czasem dobrze być w tej błogiej nieświadomości, o ile mniej stresów :)

    ReplyDelete
  18. Wiedziałam, że Miauka to interesująca i naprawdę fajna dziewczyna ale nie przypuszczałam, że może przesłonić cały świat ;-))
    Marylko, jak Ty jesteś taka "oderwana" od codzienności, to jak zobaczysz starszego pana przed sobą, to sprawdź najpierw czy to niejest czasem Twój wspaniały. To by się chłopina zdiwił jak byś zaczęła do Niego mówić "Panie Bucku" :-D
    Niech Cię uściskam!

    ReplyDelete
  19. A bo w telewizorni we wiadomościach z każdej rzeczy robią kataklizm.
    Ja to się już nawet boję oglądać prognozę pogody bo jak ma być wiatr to zaraz "uwaga! będzie wiało nawet do iluś-tam na godzinę"; jak u nas ma być mało deszczu, to rozpoczynają prognozę od straszenia że będzie deszczowy kataklizm w Hiszpanii albo innej Francji. Nawet spadającym ciśnieniem straszą! Ba - robią z tego niusa w głównym wydaniu Faktów.
    Jak chcę rzetelnej prognozy,, to mam w komórce ustawiony skrót do serwisu AccuWeather.com z moją lokalizacją.
    To samo jest z wiadomościami...no muszą mieć niusa to świrują. Potem jak się serio ma co stać to ludzie mają stępioną, że tak to nazwę, "reagowalność" na takie rewelacje.

    ReplyDelete
  20. ożesz!!!ale Cie ominęło!!!!
    i kataklizm,i gwiazdowanie...

    ale dobrze,że nic Wam się nie stało.

    ReplyDelete
  21. w sumie optymistycznie - jak się tak człowiek zagapi, a nikt życzliwy nie da cynku to i koniec świata może przespać;)

    ReplyDelete
  22. Po pierwsze cieszę się, że żaden kataklizm Cię nie dotknął i nie zachwiał Twego życiowego optymizmu ( i oby tak dalej było! )
    Po drugie, jednakże,od pewnego czasu, a choćby i w tym roku, zjawiska przyrody dały się ludziom nieźle we znaki( oględnie mówiąc ),zaś telewizji wiele okazji do sensacyjnych spektakli prosto z życia . I to też jest faktem... sama pisałam notkę o losie polskiej Bogatyni, gdzie nadal jest niewesoło.
    Po trzecie - zauważam nowy obrazek wstępny i tym razem to chyba jednak Nowy Jork i może Manhattan?

    ReplyDelete
  23. Kilka lat temu bedac w trasie slysze ze w domciu sie ziemia poruszalo.... Wiec dzwonie i hmm jakos cicho nikt nie odbiera....
    No ciezko odebrac telefon jak sie miedzy szafa i sciana chronilo przez 2 godziny...:)

    ReplyDelete
  24. przypomniałaś mi jak 11.września roku pamiętnego wyszłam z pracy, wsiadłam do auta i włączyłam radio. Przez dziesięć minut, bo tyle miałam do pokonania drogi, słuchałam jakiegoś skandalicznie nienormalnego słuchowiska z miejscem akcji w US. Na miejscu wyłączyłam silnik, coś pod nosem burknęłam i poszłam do domu. Wchodząc doń ze słowami'Słuchajcie ludzie to takie durnoty...' Zamilkłam, bo na ekranie tv była dalsza część mojego 'słuchowiska'. To był kataklizm. Pamiętam jak dziś.

    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  25. Ania_2000--> Telewizja na calym swiecie klamie:))

    ReplyDelete
  26. Anabell--> Faktycznie ostatnio strasznie czesto sie zdarzaja takie anomalie pogodowe.

    ReplyDelete
  27. MarioAgdaleno--> Ja mam jakis Syndrom Zwolnionej Reakcji w takich sytuacjach. Owczesny robil mi takie numery czasem, ze wychodzil po mnie na dworzec metra, ale nie uprzedzal, wiec ja sie niczego nie spodziewalam. Potem podchodzil od tylu i np. pociagnal za pasek torebki, ktora nioslam na ramieniu, albo mnie kiedys pocalowal w szyje jak stalam i grzebalam w torbie za papierosami. W pierwszym przypadku byl zdziwiony, ze bez mrugniecia okiem "oddalam" torebke, a kurwa nad czym sie mialam zastanawiac, czy o co szarpac? nic w tej torbie nie mam, a w leb dostac bym nie chciala:))) Mieszkalismy wtedy w troche "dziwnej" dzielnicy, gdzie nie zawsze warto bylo udawac bohatera. W drugim przypadku sie zdziwil, ze mu nie dalam w morde:))) NO ale za co? za to ze mnie pocalowal? Nawet jak nie wiedzialam kto, to przeciez nie widzialam powodu;))

    ReplyDelete
  28. Margo--> Zebys wiedziala, ze tak:)) Po co sie stresowac, czyms na co nie mam wplywu? :))

    ReplyDelete
  29. Smakosiu--> Widzialas Wspanialego, nie nadaje sie:(( Pan bucek musi byc brodaty:)))

    ReplyDelete
  30. Antares--> Telewizje uzywam jako usypiacz, czyli wlaczam jak juz jestem w lozku, zeby szybciej zasnac. No czasem ogladam cos na PBS albo programy kulinarne;)))

    ReplyDelete
  31. Mijka--> No piezda jestem straszna, zwlaszcza z tym gwiazdowaniem, bo te 6 lat temu to jeszcze jako tako wygladalam:))) Teraz to juz po ptokach:))))

    ReplyDelete
  32. Miss--> Dokladnie, dlatego sie nie stresuje tym co ewentualnie moze, lub nie moze sie wydarzyc, bo i tak jest wysokie prawdopodobienstwo, ze nie zauwaze:))))

    ReplyDelete
  33. Kwoko--> Tak tym razem to Manhattan a dokladnie Macy's z boku:)

    ReplyDelete
  34. Diesel--> Trzesienie ziemi bylo wyjatkowo dobrze odczuwalne w dzielincy, ktora zamieszkuje pod koniec pazdziernika 2001. Akurat nie cale 2 miesiace po 9/11 bylo to ok. 2 w nocy. Siedzialalm i czytalam ksiazke, bo nie moglam spac i nagle wszystkie obrazy i obrazki na scianach w salonie zaczely sie poruszac jak wahadla i szkliwo w regale dzwonilo, a z zewnatrz do mieszkania dostawaly sie jakby odglosy jadacego czolgu. Wyobraz sobie, ze nawet nie wstalam i nie podeszlam do okna, nie potrafie powiedziec jak to dlugo trwalo minute? dwie? ale siedzialam jak zakleta i tylko reka z ksiazka opadla mi na kolana. Dopiero nastepnego dnia przeczytalam w prasie i zobaczylam w tv, ze bylo to jedno z silniejszych trzesien ziemi w ok. NYC i przrazeni ludzie wybiegli na ulice w pizamach. Zdecydowanie robilo to wrazenie zwlaszcza tak krotko po 9/11.

    ReplyDelete
  35. Iva--> Kochana 11 wrzesnia tez oczywiscie dalam ciala. Moj syn pracowal wtedy 4 ulice od WTC to ja zamiast zadzwonic do dziecka, jak normalna matka, zadzwonilam do brata w PL. I sie mocno wkurwilam jak nie wiedzial o co chodzi, pomyslalam, ze mam niedorozwinietego braciszka i sie wylaczylam. A bylo to tuz po 2 samolocie i wtedy dopiero dotarlo do mnie, ze przeciez MOJE DZIECKO TAM jest blisko!!! Jak probowalam zadzwonic to juz budynek byl ewakuowany, a ja mialam umowiona wizyte u fryzjera na 10ta. Ale poczekalam az dzieciak zadzwonil, uslyszalam, ze zyje i nic mu nie grozi, zostalam opitolona na okolicznosc tego fryzjera. Ale jak powiedzialam, ze byloby mu pewnie wstyd wyjasniac czemu matka miala odrosty nie zrobione na wypadek gdybym wlasnie tgo dnia zakonczyla zywot. Machnal reka stwierdzajac, ze jestem niereformowalna:)))

    ReplyDelete
  36. To JEST możliwe. Przeżyłam tornado nic o nim nie wiedząc. Ba! Uspokajałam rodzinę i nawet wmawiałam im chorobe psychiczną! Dzien poźniej jechałam na lotnisko i mina mi zrzedła ;-)

    No uf, uf~!

    ReplyDelete
  37. Sze--> O jak sie ciesze, ze to nie tylko ja mam ten syndrom:)))

    ReplyDelete
  38. A może przed wizyta u Najwyższego znowu jakaś dobra dusza maila Ci wyśle? Nie będziesz zbyt zaskoczona :-D

    ReplyDelete
  39. Niektórzy widzą koniec świata w każdej ciemniejszej chmurze. Ty przegapiasz kataklizmy.
    Podobasz mi się :)

    ReplyDelete
  40. :D Cała Ty! :)))

    Idę o zakład, że radość życia wylewa się z Ciebie tak obficie przede wszystkim dlatego, że nie siedzisz z nosem w newsach.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    ReplyDelete
  41. Ata--> To fakt, moze mnie ktos przywolac do porzadku:)))

    ReplyDelete
  42. Malgoska--> Bo co ma byc to bedzie, a ja poki zyje to nie bede tracic czasu ani energii na myslenie o tym jak umre:)

    ReplyDelete
  43. Akwarelio--> Jesli chodzi o newsy, to generalnie wiem co sie dzieje, ale poniewaz nie mam na to wplywu to sobie odpuszczam. Ale jak sie dzieje cos mocno wkurwiajacego to potrafie byc upierdliwa do granic wytrzymalosci ludzkiej. Wspanialy przezyl ze mna najgorsze lata, czyli prezydenture krzaczastego, chyba juz nic nam nie grozi;))

    ReplyDelete
  44. Mój przyjaciel kiedyś leciał samolotem gdzieś w świat i obok siedziała babeczka, która leciała pierwszy raz w życiu, nie znała obcego języka, stres i takie tam, przegadali całą drogę, wymienili się numerami, cudnie pięknie. On w tym kraju był dłużej od niej, po powrocie dzwoni do niej żeby dowiedzieć się, jak powrót, a ona opowiada, że fantastycznie, bardzo mu dziękuję za pomoc, bo się pozbyła lęków, tylko nie rozumie, dlaczego przy lądowaniu kazali jej trzymać głowę między nogami, ale widocznie te linie mają takie procedury. Tak sobie wymyśliła w błogiej niewiedzy, że to jednak lądowanie awaryjne było, więc jak dobrze, czasem nie mieć pojęcia, co się dzieje wokoło :***

    ReplyDelete
  45. Margo--> Niesamowita historia:) dzieki.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...