Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, October 29, 2010

Ciechocinek

Dawno juz nie dzwonilam do mojej kolezanki mieszkajacej w New England, wiec postanowilam nadrobic zaleglosci. Ale nie odbierala zadnego telefonu, ani domowego, ani komorkowego, wiec na obydwu zostawilam wiadomosci i czekalam, ze moze sie odezwie. Ale nic z tego, minal caly wieczor i telefonu jak nie bylo tak nie ma.
Nastepnego dnia zaczelam sie troche denerwowac, bo Baska zawsze oddzwania, ale poniewaz nie mam zwyczaju przeszkadzac ludziom w pracy to dalam sobie na wstrzymanie robiac notke mentalna, zeby zadzwonic znow wieczorem.
Zadzwonilam, odebrala przepraszajac, ze wczoraj nie oddzwonila, ale "nie bylam w stanie" rzucila krotko.
-- Przyznam, ze sie troche denerwowalam, bo Ty zawsze oddzwaniasz, a tym razmem nie, wiec sie balam czy cos sie nie stalo.
-- Ano, stalo sie stalo! - wrzasnela mi prosto do ucha.
-- ??? - cala zamienilam sie w sluch.
-- Od wczoraj jestem alkoholiczka - oznajmila rzeczowo.
-- Od wczoraj. A na jak dlugo? - zapytalam.
-- A chooj pewnie do konca zycia, ale poczekaj pojde do sypialni to Ci wytlumacze.
Domyslilam sie, ze ma w domu swojego ojca, ktorego obie serdecznie nie lubimy i na dobra sprawe juz sie sama gubie, ktora z nas pala do niego wieksza niechecia.
-- Teraz moge rozmawiac jak czlowiek - zaanonsowala i w tle uslyszalam odglos zamykanych drzwi.
-- Ojciec znow jest? - zapytalam.
-- Nie "znow" tylko "jeszcze" - wysyczala wscieklym glosem.
-- Jak to jeszcze?
-- No tak to, od marca kurwa siedzi, mial byc tylko 2 miesiace, i jakos mu sie przedluzylo. A wczoraj mi powiedzial, ze on wcale nie chce wracac do Polski.
-- Ja pierdole!!! Jak to nie chce wracac? przeciez dopiero co 5 lat temu sprzedali wszystko i sie wyniesli z powrotem "na ojczyzny lono, bo tylko tam czlowiek moze sie godnie zestarzec i umrzec wsrod swoich" - wywalilam nic nie rozumiejac, ale podpierajac sie cytatem tego, co pamietam glosil wlasnie 5 lat temu przed wyjazdem na stale do Polski.
-- Ta kurwa, ojczyzny lono juz mu sie zlonilo, a "swoi" maja go dosyc.
Probowalam pozbierac mysli, jak pamietam Wladek sie nigdy w Ameryce nie zaadoptowal, glownie przez nieznajomosc jezyka, czego ja nie moglam zrozumiec, bo jak mozna zyc w jakims kraju przez 20 lat i nie znac jezyka. No ale sa tacy zdolni ludzie, nie on jeden, wiec przyjelam to do wiadomosci, porzucajac proby zrozumienia. Od czasu kiedy sie po raz trzeci ozenil, ciagle jezdzili do Polski i wracali za kazdym razem z jeszcze wiekszym zachwytem.
Jak tam pieknie, jak czysciutko, jak wyprasowane, wykrochmalone, zadnych "czarnuchow" (to o czarnoskorych) zadnych zboczencow (to o homoseksualistach) zadnych pejsatych i okutanych (to o zydach i muzulmanach).
No idealne miejsce na spokojna starosc dla dwojga pierdzieli, ktorzy nie potrafia sie nigdzie indziej zaadoptowac i tylko wiecznie narzekaja.
Tak tez zrobili, sprzedali dom, bo tym razem Wladek sie wzenil w "majatek" i zaczeli wysylac dorobek za ocean. Na sam koniec pojechalo "panstwo".
Kupili sobie domek gdzies na zadupiu w bialosotckim i zyli dlugo i szczesliwie..
Niekoniecznie, to byloby za prosto.
Bo juz po pol roku zaczeli przyjezdzac "na zarobek", tak srednio dwa razy do roku po 3-4 miesiace za kazdym razem. Czyli w sumie zyli pol na pol, tu i tam. Z tym tylko, ze tu przyjezdzali zakasywali rekawy i tyrali zeby tam moc szpanowac.
Ani ja, ani nawet Baska nic nie mowilysmy, bo to w sumie nie nasz interes, kazdy orze jak moze. Wkurwa owszem mialysmy, bo wiadomo bylo, ze jak Wladek przesiaduje u Baski z wizyta, to ja jej nie odwiedze, bo nie jestem w stanie zniesc jego obecnosci.
Ale i tak jakos ostatnio coraz rzadziej byla okazja do spotkan, ona zapracowana, samotna matka z malym dzieckiem, ja tez nie posiadajaca za wiele czasu, wiec najczesciej kontakty konczyly sie na telefonach.
-- Wiesz Michal sie wyprowadzil to zostal po nim wolny pokoj i ojciec mysli, ze teraz moze tutaj mieszkac - wyrwal mnie z zamyslenia wkurwiony glos Baski.
Michal to dorosly syn Barbary, ktory nie dawno postanowil sie usamodzielnic.
-- Baska, jak to "mieszkac"? chyba przebywac?
-- Tak kurwa przebywac na wiecznosc, znasz takie przebywanie?
-- Aaa zo..na? - wyjakalam niepewnie.
-- Co zona? Ona u swojej corki, on u swojej, jedzie do niej na weekend i tak kurwa moga zyc na krzywy ryj do samej smierci!! - krzyczala juz teraz na caly regulator.
-- No, a.. ten dom...... co tam kupili?
-- Chuj z takim domem, dom to oni mieli tutaj, a tam kupili jakies gowno do remontu i nie ma za co tego remontu zrobic. Dlatego tak jezdza w lewo i prawo.
-- Ale przeciez to sa juz ludzie w takim wieku... no.. jak dlugo tak moga jezdzic?
-- To tez juz nie chca jezdzic, teraz chca tutaj zostac.
-- Ja pierdole!!!! A co z ta ojczyzna, jedynym miejscem odpowiednim na zlozenie starych kosci?
-- Przestan i Ty pierdolic, bo Ci jebne!!!
Byla tak wkurwiona, ze naprawde strach sie bylo odezwac, wiec zamilklam i zamienilam sie cala w sluch.
-- Jestes tam? - ryknela po chwili Baska.
-- Jestem, ale sie boje odezwac - przyznalam cicho.
-- Sie kurwa boisz odezwac, przeciez Ci mowilam na wstepie, ze od wczoraj zostalam alkoholiczka. Co ja mam powiedziec?
-- Basiu, ale ja nie rozumiem, przeciez jezdzili do tej Polski co roku przez kilka lat, tacy byli zachwyceni, tak im sie podobalo. No jak to sie moze tak nagle odmienic?
-- Kurwa oni nie do Polski jezdzili tylko od Ciechocinka, to oczywiscie ze im sie podobalo. Jak jedziesz do Ciechocinka z Ameryki i placisz to w przeliczeniu calkiem dobrze wyglada i jestes GOSC i kurwa Ci sie podoba. Ale jak juz wrocisz na stale, to nie jestes gosc z Ameryki tylko polski emeryt i teraz trzeba na Ciechocinek poczekac w kolejce. Tak jak wszyscy inni polscy emeryci. Skonczyly sie wakacje zaczelo sie zycie.
I chuj, z wakacjami to oni sobie radzili, ale zycie im nie wychodzi.
No tak wszystkiemu winien Ciechocinek;/
Musze pamietac, zeby nigdy nie jechac do Ciechocinka, nawet przejazdem..

52 comments:

  1. Oj, niedobrze. Powinna sprawę jasno ojcu wyłożyć: chce na stałe, niech sprzedaje dom w Polsce, a tu niech wynajmie (lub kupi) i idzie na swoje.

    ReplyDelete
  2. Słodkie, słowo daję. No tak właśnie wygląda życie.Wiem,że więcej jest takich naiwnych. Moja koleżanka wyjechała do Australii, bo tam miała 2 siostry, które ja namawiały na pozostanie. Posiedziała tam 1,5 roku i nagle zatęskniła do Polski. Tłumaczyły, prosiły, a ona nic, ona wraca do Polski. Gdy wylądowała na Okęciu i poczekała 45 minut na taxi to już w drodze do domu stwierdziła,że nie wie po co tu wróciła. Posiedziała tu ze 2 lata, i wyemigrowała.Tym razem skutecznie.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  3. Łomatko! Biedna Baśka! Ja też nigdy stopy w Ciechocinku nie postawię...

    ReplyDelete
  4. Wszystko potrafię zrozumieć, naprawdę... tylko jednego jakoś ogarnąć nie mogę... jak można gdzieś mieszkać 20 LAT i nie poznać języka tego kraju??? Bożesztymój!!! wariactwo istne, nawet ja ze swoją ułomnością językową bym się nauczyła!!!

    ReplyDelete
  5. Aneta--> Ja mam nadzieje, ze ona sie po nim przejedzie, tylko wiesz narazie to jest szok. Facet ma prawie 70 lat, a zachowuje sie jak nastoletni gowniarz.

    ReplyDelete
  6. Anabell--> No takie tu zle i tam niedobrze. Dla takich ludzi trawa zawsze zielensza po drugiej stronie ulicy:))

    ReplyDelete
  7. Zgago--> Zebys wiedziala, ze biedna Baska, ta dziewczyna ma cale zycie pod gorke i wiatr w oczy, ale tak na powaznie.

    ReplyDelete
  8. Jagienko--> Sa tacy niestety, zwykle mieszkaja w enklawach swojej wlasnej narodowosci i poza kilkoma zwrotami grzecznosciowymi nie ucza sie nic wiecej. Poruszaja sie i zalatwiaja wszystko w polskich sklepach, obracaja sie tylko w polskim towarzystwie. Najczesciej krzycza glosno jacy to Amerykanie sa glupi:))) Wladek jak byl w szpitalu do Baska przyjezdzala i robila za tlumacza, jak nie mogla przyjechac, to zawsze znalazl sie ktos z pracownikow szpitala, kto mowi po polsku i tak zycie plynie. Zanim sie obejrzysz 20 lat poszlo;))

    ReplyDelete
  9. Lojezu.

    Ale to takie typowe. Moja najlepsza kumpela:

    mieszkala z matka przez cale lata, matka oczywiscie jezyka sie nie za bardzo nauczyla, zawsze sie nia wyreczala wszedzie. Jakos po wielu latach wreszcie doszlo do skutku: zrobila refinance, kupila matce kawalerke w Warszawie, wyprawila, z bogiem.

    Bylo dobrze przez rok a potem matka zaczela przyjezdzac tutaj na zarobek... i jej wisiec nad glowa.
    Wiec powiedziala, ze ona gosciem to u niej moze byc, miesiac gora dwa ale nie pol roku i jak chce tu znowu mieszkac to niech sobie cos wynajmie bo razem to sie powybijaja.

    matka nie miala wyjscia i wynajela. dodam od siebie, ze to wyjatkowo tokstyczna osoba (mialam okazje ja spotkac) i sie kumpeli nie dziwie.

    ReplyDelete
  10. Czytało mi się tego posta bardzo dobrze, ale też z trwoga - samo życie.

    Cieszę się tylko, że zarówno ja jak i moi rodzice mamy głęboka świadomość, że dorośli ludzie musza mieszkać osobno i że nic tak nie służy dobrym relacjom w rodzinie jak niezależnoś jedne od drugiego.

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Basię.

    ReplyDelete
  11. Futrzak--> Baski sytuacja jest bardziej skomplikowana niestety. 6 lat temu zmarl jej maz, zostawiajac 2 letnie dziecko i niesplacony dom. Baska naprawde ledwie ciagnie. Na dobra sprawe, gdyby ten ojciec byl normalny, to niechby sobie mieszkal w tym pokoju po Michale, ale niechby placil i sie nie wpierdzielal ze swoimi madrosciami. Pokoj Michala jest w sumie prawie oddzielny i ma swoja lazienke, wiec mozna by ojca potraktowac jak lokatora. Jej byloby latwiej, bo i tak z trudem uniknela forcolosure. No ale nie wiem narazie na ile mozna sie z tym wariatem dogadac.

    ReplyDelete
  12. Shemanko--> Mysle, ze moja odpowiedz dla Futrzaka daje troche swiatla na te sytuacje. Zycie czasem nie jest tak proste jak powinno byc:(

    ReplyDelete
  13. Tak się czasem mówi, że stare to to, a głuuuupie! ;) A koleżanka faktycznie, strasznie mi szkoda jak czytam o takich historiach i przystawiam je do innych, które się zdarzają - zdecydowanie życie nie jest sprawiedliwe :(

    ReplyDelete
  14. Ciechocinek -dlaczego nie? Oby tylko na wakacje...

    ReplyDelete
  15. O cholera, jak przykro...
    Jak tego nie lubię. W sensie czytać, jak komuś właśni rodzice robią coś takiego. Horror. Bardzo współczuję tej Basi.
    Coś mi się wydaje, Stardust, że nawet traktowanie tego taty jak lokatora nic by nie dało. Rodzice po prostu nie powinni mieszkać z dziećmi. A już zwalać się na głowę córce w takiej sytuacji... Przekroczenie wszelkich granic, co tu dużo mówić.

    ReplyDelete
  16. Na noże już poszło. Niby samo życie, ale ono się samo nie dzieje, tylko ludzie je robią. Szkoda, bo z tego, co mówisz to dziewczyna ma i tak swoje problemy. I jednak mieszkanie z rodzicami jest odrobinę niezdrowe. Wiadomo, że wyjątkami są sytuacje, gdy trzeba się nimi zaopiekować gdy sami już o siebie zadbać nie mogą. Ale nawet ciężko sobie życie układać, gdy tatuś za ścianą. Zwłaszcza taki tatuś, co to prędzej ciężarem jest niż przyjacielem.Laki ładnie napisał/a, że rodzice nie powinni czegoś takiego dzieciom robić i optymalnie byłoby,gdyby nie stawiali w takiej sytuacji.

    ReplyDelete
  17. Po coś się ma dzieci:))) Nie wiem co za czasy ale ostatnio ciągle mnie doganiaja historie z cyklu :
    "Czym jest cie w stanie zaskoczyć twój rodzic?".
    I powiem szczerze, że na własnych zaczynam patrzeć ze strachem w oku.

    ReplyDelete
  18. Historia rodem zza oceanu.
    U nas prawie każdy mieszka z rodzicami. ;)

    ReplyDelete
  19. Ten ojciec pewnie nawet sobie sprawy nie zdaje z tego, ze tak swojej corce zycie zatruwa. I sobie mysli, ze on to taki w porzadku, a co zlego to wszystko przez Basie.
    Innego wyjscia nie ma jak ojca brutalnie reformować i uswiadomic,a po udanej reformie na pokoju zostawic i niech sie do zycia doklada. Jesli reformowanie nie odniesie oczekiwanego skutku, trza dac rodzicowi termin zmiany mieszkania. Szkoda basiowego zycia i resztek milosci do rodzica.

    ReplyDelete
  20. Pani Koala--> Zycie Baski jest naprawde wielce niesprawiedliwe. Znam te dziewczyne od czasu kiedy miala 17 lat i czasem mysle jak wiele moze zniesc jedna osoba.

    ReplyDelete
  21. Evita--> Nie wiem, nie wiem, ale chyba nawet na wakacje tez nie:)))

    ReplyDelete
  22. Laki--> Sytuacja jest tam troche patowa na obecna chwile, narazie obserwuje. Tym bardziej ze nikt nie prosi o rade, wiec sie nie wychylam.

    ReplyDelete
  23. Porcelanowa--> Na noze jeszcze nie poszlo:)) Ale tam jest tez przeszlosc, ktora nie bardzo pomaga. No coz, ludzie sa ludzmi i jak juz kiedys powiedzialam "wiezy krwi" sa mocno przereklamowane, w wiekszosci przypadkow funta klakow nie warte;) Wiem co mowie, niestety.

    ReplyDelete
  24. Pieprzniczko--> O ile dobrze pamietam to sie nazywalo "wyreka na starosc" :))) Szkoda, ze wiele osob naprawde tak mysli i swiecie wierza, ze maja racje, bo po to sie ma dzieci, zeby sie opiekowaly. Ale to nie tylko dzieci dotyczy, ludzie po prostu maja sklonnosc myslec, ze cos im sie nalezy, od rodziny, od swiata, od zycia. Szkoda nawet rozwijac temat:))
    A Baski mi bardzo szkoda.

    ReplyDelete
  25. Ojciec Dyrektor--> Kiedys faktycznie tak bylo:)) Na szczescie sie zmienilo.

    ReplyDelete
  26. Alice Murder--> Ja nie mam pojciea co on sobie mysli i tak naprawde to nie jestem zainteresowana. Ten facet cale zycie nie myslal, wiec juz mnie nic nie zdziwi:)

    ReplyDelete
  27. ja akurat mam toksycznego ojca ( kocham go bardzo ale jest cholernie ciezki do zniesienia) i mysleze miedzy innymi dlatego od 20tu lat mieszkam za granica. Ale on wie ze jest ciezki, jak mnie odwiedza to na kilka dni, bo potem "wszystko go wkurwia",nie fajnie by bylo gdybysmy sie poklocili. W ten sposob mamy bardzo dobre relacje. Kati

    ReplyDelete
  28. A Basia powinna porozmawiac z tata. Niektorzy rodzice uwazaja ze dzieci powinny ich utrzymywac, i odwrotnie, dzieci ze rodzice powinni. Na pewno trzeba sobie pomagac, ale w jej sytuacji wydaje mi sie ze tatus sie zapomnial. No chyba zdaje sobie sprawe ze ciezko bedzie im sie dogadac? a jak nie to musi go uswiadomic:) Bo chyba nie chce zwariowac

    ReplyDelete
  29. pfi, Ciechocinek przereklamowany jest i kropka.

    a Basia ma problem...i to wielki, wykończy sie kobitka jak nic...ratuj

    ReplyDelete
  30. @Stardust:
    odnosnie domu Baski: jesli wynajem czegos analogicznego kosztuje mniej, niz jej miesieczna rata pozyczki (plus tax i escrow) to niech pizgnie w cholere tą chalupe.
    A z ojcem powinna porozmawiac tak:
    "tato, ja ledwo ciagne, mam male dziecko i jest mi ciezko. Zdecydowalam sie wynajac ten pokoj Michala zeby miec dodatkowe pieniadze. Jeslichcesz tam nadal pozostac to prosze plac mi czynsz. Jesli nie chcesz placic to bardzo prosze wynajmij sobie cos i zwolnij ten pokoj, bo ja go musze odnajac.

    ReplyDelete
  31. Kati--> Mysle, ze napisalas najwazniejsze, to jest jej ojciec i bez wzgledu na roznice pogladow i brak sympatii to ona go kocha. To sa zupelnie niezalezne uczucia, ale nalezy je brac pod uwage i szanowac.

    ReplyDelete
  32. Beata--> Wiem, ze jej sytuacja nie jest latwa, ale dopoki nie prosi o rade, to ja moge tylko siedziec cicho.

    ReplyDelete
  33. Futrzak--> Gdyby mogla wynajac taniej i w dodatku w odpowiednim dla pracy i szkoly malej miejscu to pewnie juz dawno by to zrobila. Ale jest jak jest, porwali sie na posiadanie domu, tak jak znakomita wiekszosc, trudno bylo przewidziec, ze on umrze kilka lat pozniej. Takich rzeczy sie raczej nie przewiduje majac trzydziesci pare lat.
    A z ojcem to ona sobie musi sama radzic, to niestety jej ojciec. Ja moge tylko wspolczuc, poglaskac, wysluchac, ewentutalnie doradzic, ale jak poprosi o rade. Wtracac sie nie bede.

    ReplyDelete
  34. no to ladny klops,bidna kobita,czy wystarczy jej odwagi zeby ojcu wytlumaczyc ze se tak ne da,oj duzo takich ludzi,ktorym sie wydaje ze moga tak po prostu bo to normale siedziec komus na karku bez pytania, ech.....a co on chce jeszcze zdzialac majac 70 lat

    ReplyDelete
  35. Domyślam się, że radzić Basi nie będziesz, ale znasz Ich oboje i realia USA. Twoim zdaniem co powinna zrobić, uwzględniając fakt, że tata ma 70 lat i nie zna języka? To wygląda jak zamknięty krąg :(:(:(

    ReplyDelete
  36. chciałam tylko z pewnym opóźnieniem zauważyć, że fote na górze masz eXtra!!! :D

    ReplyDelete
  37. Blogniedzielny--> W wieku 70 lat jak wiemy, jeszcze mozna wiele zdzialac, a przynajmniej naszkodzic:))

    ReplyDelete
  38. Zante--> Dzis rozmawialam z Baska i do calosci sprawy doszedl jeszcze jeden element. Ja zawsze wiedzialam, ze Wladek mial 3 zawaly, ale nie wiedzialam, ze znow potrzebuje jakiejs operacji. W zwiazku z tym on oczywiscie zrobi sobie ta operacje tutaj, bo wiadomo, zna tutejszych lekarzy. Jako obywatel zamieszkaly poza granicami US ma ciagle ubezpieczenie. W tym wypadku akurat go rozumiem, bo ja tez zalatwialabym sprawy medyczne w kraju gdzie mieszkam, lub mieszkalam przez ostatnie 20 lat a nie 5. Co dalej? Nie wiem, narazie ponoc ma juz ustalony termin zabiegu na polowe listopada.

    ReplyDelete
  39. Oesu, a ja bylam w Ciechocinku w tym roku ;-)
    Ale serio, ze nie o nieznajomosc Ciechocinka poszlo z moim wyjazdem, to i nie zawazy to na moim pobycie... :-) Mieszkam tu, zeby zyc na wlasny rachunek, albo po prostu - zyc pelna piersia. Matke kocham, ale zyc z nia /kolo niej nie dalabym rady. Mocno toksyczna relacja. I zapewnie nieswiadome z jej strony, na zasadzie "bo urodzilam i mi sie teraz nalezy". Oprocz "wyreki na starosc" istnieje tez "na to ma kowal szczypce", a wtedy odleglosci nie stoja na przeszkodzie, bo przeciez "mi sie nalezy".
    Twojej kolezance nie zadroszcze, nie jest latwo stawiac jasne granice rodzicom, tyle tam emocji. Mam nadzieje, ze uda jej sie znalezc rozwiazanie tej trudnej sytuacji (zwlaszcza ze wzgledu na operacje ojca).
    Zaslyszane ostatnio: Czasami najwiekszym darem, jaki mozemy dac komus, to powiedziec "Nie".

    ReplyDelete
  40. Stardust, czuć żeś Polka pełną gębą i Baśka również ;) Mało nie posikałam się ze smiechu aczkolwiek Baska gdyby wiedziała, że jej rozmowa z Tobą wpłynęła na produkcję endorfiny tudzień uryny w moim organizmie-zadowolona pewnie by nie była ;)
    Ciechocinek piękne miasteczko, i faktycznie, jedno z lepszych i droższych uzdrowić. Jak widać "starego" ono nie uzdrowiło.
    Mimo , że tekst komiczny to jednak pewnie Baśce nie do śmiechu. A ona niech alkoholiczka jednak nie zostaje, bo jej prawa do dziecka odbiora i nie daj boże ojcu powierzą i co wtedy hę ? ;)Pozdrawiam
    zrodzonaz

    ReplyDelete
  41. MarioAgdaleno--> Jak ja to bardzo znam:)) Kocha sie, ale sie szczerze nie lubi jednoczesnie. Tylko oczywiscie nie wszyscy sie do tego przyznaja, zwlaszcza, ze o zmarlych nalezy tylko dobrze. Czy mozna sobie wyobrazic wiecej hipokryzji? Jak zyl, pil i bil to sie go przeklinalo. Teraz jak nie zyje, to sie mu swieczki pali i wspomina "jaki to byl dobry czlowiek". No ja tu czegos nie rozumiem. A juz najbardziej przerazaja mnie statystyki wypadkow na drogach. Nozesz w morde jeza, skoro to takie swieto zadumy, to jak sie nachlales to siedz w domu, albo sam sie powies, jak uwazasz, ze smierc nalezy smiercia uczcic. Ale nie siadaj za kierownice i nie zabijaj po drodze niewinnych ludzi. Tymczasem policja zatrzymala prawie poltora tysiaca nietrzezwych kierowcow. A gdzie tam jeszcze do konca swiat?

    ReplyDelete
  42. Zrodzonaz--> Ano przecie zem Polka nie tylko pelna geba, ale i jeszcze pelniejsza dupa:))))
    Baska alkoholiczka nie zostanie, bo Baski alkoholizm polega na wypiciu CALEJ lampki wina:)))) Normalnie wypilaby tylko polowe, albo i mniej:)))
    A stary, no coz.. jest jaki jest, to Slazok to wisz - nie przegodosz.

    ReplyDelete
  43. "jak sie nachlales to siedz w domu, albo sam sie powies, jak uwazasz, ze smierc nalezy smiercia uczcic" - Nic dodac, nic ujac :-D

    Relacje z rodzicami to temat tabu, zwlaszcza w Pl. Pamietam, jak opluwano Passentowne ze sie zle wypowiedziala o matce, Agnieszce Osieckiej... Tu doszlo tez wlasnie to, ze Osiecka byla juz po drugiej stronie, ale mysle ze i za zycia Agacie by sie dostalo. Bo z rodzicami kazdy musi miec doskonale relacje, a jak nie ma - to musi byc jego/jej wina. Pewnie dlatego, spoleczenstwo reaguje gwaltownie i weszy klamstwo jesli dziecko cos powie na rodzicow, ale jesli jest odwrotnie, czyli to rodzic wygaduje na dziecko, to wiekszosc wierzy w to co sie mowi (nie mam na mysli osob z demencja, to inna bajka).

    A czasami po prostu sie nie da. Do pewnego momentu jest sytuacja jak z bajki o malpie i jezu ("Milosc to bol" powiedziala malpa itd itd ;-))Potem - mozna kochac, dbac w miare mozliwosci - ale o przyjazni mowy nie ma.

    ReplyDelete
  44. MarioAgdaleno--> Zgadzam sie z Toba, nie wolno sie przyznac, ze sie mialo niepoprawne stosunki z rodzicami, a juz matka z corka. Kara smierci:))) Ja kiedys w towarzystwie powiedzialam, ze gdyby nie fakt, ze z moja mama jestesmy spokrewnione to pewnie nigdy nie spedzilybysmy razem godziny:))) W reakcji uslyszalam jak to wszystkie obecne panie, byly malymi ksiezniczkami dla swoich mamus. I jak to strasznie byly kochane. A przeciez ja nigdzie nie powiedzialam, ze mnie nie kochano, ani nawet ze ja nie kochalam:))) Az sie dziwie ze mnie nie zeslano na galery:))))
    A w ogole to jest idealne srodowisko dla zboczencow roznego rodzaju, bo jesli dziecku nie wolno sie poskarzyc na ojca, brata, wuja czy dziadka, to kazdy popierdoleniec wie, ze jest bezkarny.
    A tak serio to w zdrowych ukladach zadna matka nie ma idealnych stosunkow z corka przez cale zycie, no gdzies musi byc ten okres konkurencji. W koncu obie sa kobietami:))))

    ReplyDelete
  45. zajebosko opisane... :) bravo...
    hmm ale oma zawsze padala ze na starosc czlowiek sie znowu dzieciakiem robi.. I jak tak obserwuje mojego starego pana ????? Quircza az strach pomyslec co byndzie ;)

    ReplyDelete
  46. Diesel--> Ja w lustro patrze i tez sie boje co to byndzie:))) Wiesz dopoki czlowiek mysli logicznie to jeszcze da sie z nim zyc, ale jak mu cos na glowke siadzie, jakis Niemiec, to juz zupelnie inna bajka.

    ReplyDelete
  47. znam takiego władka osobiście. niestety. tyle że nie w ameryce a we francji, ale poza tym co do joty się zgadza. a puenta śliczna :)

    ReplyDelete
  48. DS--> Mowisz ze Syndrom Wladka jest bardziej powszechny:)) Wiem, niestety wiem.

    ReplyDelete
  49. MarioAdaleno--> Hipokryzja i nic wiecej. Zycie na pokaz:))

    ReplyDelete
  50. Nie wiem, czy to starość, czy te cechy zupełnego braku odpowiedzialności za swoje życie, które są mi zupełnie obce, a które obserwuję u bardzo dużej liczby ludzi.
    pozdrowienia!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...