Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, October 7, 2010

Co sie polepszy, to sie spieprzy czyli historia mojego zycia:)

Cale zycie walcze z nadwaga i paleniem. Mam juz chyba jakies genetyczne predyspozycje do tycia, a ze przy tym nie oszukujmy sie kocham jesc, wiec cale zycie mam z czym walczyc.
Tak samo jest z paleniem, rzucilam jedynie na okres ciazy i diabli mnie podkusili zeby znow zaczac i tak sie wlecze za mna ten nalog jak smrod za dupa.
Jak pamietacie w ubieglym roku probowalam rzucic i moze nawet by sie udalo, ale Wspanialy nie wytrzymal i pewnego dnia oswiadczyl:
-- Pierdole, ide kupic papierosy zanim kogos, albo sam siebie zagryze.
Wiadomo wiec, ze jak kupil to zaczelismy palic oboje. Z tym, ze ja juz nie wrocilam do dawniejszej paczki dziennie, a utrzymywalam sie na poziomie 10-12 papierosow dziennie.
Od stycznia zaczelam walczyc z waga i udalo mi sie stracic 8 kg.
Zapowiadalo sie calkiem dobrze, ale... tak dobrze zarlo i zdechlo.
Juz w czerwcu postanowilismy, ze czas na nastepne podejscie do rzucenia palenia.
Zaczelam wiec czynic przygotowania, nabylam zapas plastrow, bo ja potrzebuje wspomagaczy inaczej sama ze soba bym nie wytrzymala.
Godzine zero wyznaczylismy na 7 lipca.
Dlaczego? Nie mam pojecia, chyba zeby bylo latwo zapamietac.
Lato jest upierdliwe do klejenia plastrow, bo czlowiek chodzi w ciuchach z krotkim rekawkiem, albo i bez rekawka i jakos brakuje miejsca do klejenia plastrow.
Na szczescie dupe mam wielka, wiec ambitnie kleilam na dupsku;)
Wspanialy radzil sobie bez plastrow, ja mialam zwariowane sny, ale nie zadne horrory na szczescie tylko po prostu zwariowane. Kryste snily mi sie miejsca i ludzie, ktorych nie widzialam od dziecinstwa, albo i czasem ludzie, ktorych nigdy w zyciu nie spotkalam i nagle we snie wiedzialam kim sa.
Nawet mi sie to podobalo i prawdopodobnie gdyby nie trzezwosc umyslu Wspanialego bylabym na doskonalej drodze do uzaleznienia od plastrow. Troche to tansze, ale niewiele, no i ciagle nikotyna.
Zawsze mnie wkurwiali byli palacze, tacy co to im nagle tak dym przeszkadza, ze dostaja atakow astmy i machaja lapami jak ulica obok przechodzi ktos palacy papierosa.
Za wszelka cene nie chcialam byc taka byla palaczka.
Zreszta ja uwazam, ze nie ma bylych palaczy, jak juz ktos palil wiecej niz 10 lat to do konca zycia jest palaczem, moze w danym momencie nie palacym, ale jednak palaczem.
Cos jak suchy alkoholik:))
Nawet pod koniec czerwca Wspanialy zauwazyl, ze dobrze byloby zeby czlowiek tak mogl jak jego corka i ziec, nie pala, ale jak sa w towarzystwie to wypalaja jednego papierosa i potem znow nie pala.
To juz bylaby wisienka na torcie, jak mowi Baronowa Lorenza, pomyslalam.
Pod koniec lipca czekala nas pierwsza proba sil, bo pojechalismy do Tatka, a tam wiadomo spotkania z E. a ona pali. Bylismy tam przez 4 dni i jakos nam nie przeszkadzalo, nawet E. zaproponowala, ze moze przy nas nie palic, ale stwierdzilam, ze wlasnie wtedy bylabym taka wymachujaca lapami palaczka, wiec dala spokoj i palila przy nas. Dalismy rade wytrzymac.
Mnie oczywiscie bylo latwiej bo do Tatka pojechalam jeszcze oklejona plastrami.
Ale juz od polowy sierpnia przestalam uzywac plastry, owszem nosze przy sobie jeden na wypadek gdybym miala potrzebe to jest pod reka.
8ego wrzesnia Tatek i E. przyjechali do nas. E. jest jedyna osoba, ktorej zawsze pozwalalismy na palenie w naszym mieszkaniu, ale to bylo jak palilismy. Teraz ona ambitnie postanowila, ze bedzie wychodzic na taras.
-- Chyba zwariowalas! Mowy nie ma, zawsze palilas w mieszkaniu i teraz tez bedziesz - wyrazilam sprzeciw.
-- Ale przedtem to Wam moglo nie przeszkadzac, bo Wy tez paliliscie, a teraz to jednak ten zapach bedzie meczacy - probowala uzasadnic swoje racje.
-- Ale przedtem to Ty bylas mlodsza, teraz masz 80 lat i nie widzisz. Czy mozesz podac jeszcze wiecej argumentow dlaczego mialabys wychodzic na zewnatrz?
Dala spokoj i palila w mieszkaniu. Przez 8 dni ona palila, my nie i nic sie nie dzialo.
Ostatniego wieczora siedzielismy i popijalismy jak zwykle rozne nalewki i nagle zachcialo mi sie zapalic.
-- E. daj mi papierosa - poprosilam.
Wszyscy spojrzeli na mnie jak na wariata i zapanowala cisza.
-- Nie slyszalas mnie? prosilam czy mozesz mi dac papierosa? - powtorzylam.
-- Slyszalam, ale nie wiem co zrobic, oczywiscie chcesz to sobie wez, ale...
-- Oj tam, wielkie ale. Chce zapalic, to zapale i znow nie bede palic.
Nikt sie nic nie odezwal, bo i co mieli mi powiedziec?
Siegnelam do paczki lezacej na stole, wyjelam papierosa i zanim przypalilam to odezwal sie Wspanialy:
-- Jak Ty chcesz to ja tez!
-- Co patrzysz na mnie, zapytaj E. ja dostalam pozwolenie na poczestowanie sie.
I tak wypalilismy po papierosie i na tym sie skonczylo.
Dwa tygodnie temu przyjechala kuzynka Wspanialego z Buffalo ze swoimi kolezankami i spotkalismy sie w knajpie na obiad, oczywiscie obiad, drinki, dobre towarzystwo i po wyjsciu z knajpy Wspanialy powiedzial do swojej kuzynki:
-- Poczestujesz nas papierosem?
-- Ale przeciez Wy nie palicie! - zawolala.
-- No nie palimy, ale okazjonalnie przy drinku mozemy sobie zapalic.
Spojrzala pytajaco na mnie.
-- Tak, tak raz na jakis czas mozemy zapalic - potwierdzilam.
Znow zapalilismy i do tej pory jest spokoj.
Szczerze mowiac ten jeden papieros raz na jakis czas nawet mi nie smakuje, ale daje swiadomosc, ze nic nie jest na zawsze. Oczywiscie, ze gdybysmy kupili papierosy, to pewnie zaczelibysmy znow palic, ale nie kupujemy, ot jak jest okazja raz na miesiac to prosimy kogos z towarzystwa o papierosa.
I mam wraznie, ze swiadomosc tego, ze kiedys przy okazji sobie zapale daje mi jakis dziwny komfort psychiczny. Za kazdym razem poprzednio jak rzucalam palenie, to mialam swiadomosc tego zakazu, ze juz nigdy nie wolno mi siegnac po papierosa i to bylo przerazajace, bo ja lubie siebie z papierosem.
Teraz wiem, ze kiedys znow bedzie okazja, ze zapale i tak jest lepiej.
Nie wiem kiedy, nie zalezy mi na tym, nie mysle o tym, ale wiem, ze to moje rzucenie nie jest takie permanentne, wiem, ze mi wolno.
No chyba mi sie jakas klapka przestawila w mozgu:)))
Problem jest innej natury, jak zwykle jak tylko rzucilam to zaczelam zrec. Wszystko co tylko sie nadaje do wlozenia w otwor gebowy, natychmiast w tym otworze laduje.
Oczywiscie po 3 miesiacach te 8 kg ktore tak ambitnie stracilam juz jest z powrotem na swoim miejscu.
Przez ostatni miesiac mozna bylo obserwowac jak sie kanapa kurczy pod moja rozrastajaca sie dupa.
I zaczelam znow opracowywac nowy plan.
Plan odzyskania kontroli nad zarciem... ale o tym w nastepnej notce:))

64 comments:

  1. Stardust, osoby niepalące nie powinny sie zgadzać na palenie w ich obecności nie ze względu na smród, ale na bierne palenie...i mają wychodzic koniec i kropka, bo Ty nie rzucasz palenia czy jedzenia żeby nie śmierdziało, czy żeby miejsca na kanapie było więcej tylko dla zdrowia, koniec i kropka, to pisałam ja, machająca łapami:)

    ReplyDelete
  2. Walkę z dupą znam od podszewki. To cholerne jojo,cokolwiek to jest łazi za mną.W sumie to całe życie sie odchudzam. Teraz też. Chudnę potem tyję. Co do fajek...chcę to rzucić ale Mój tez musi a on wielkiego entuzjazmu dla mojego pomysłu nie wykazuje.W tym problem. Ty masz wsparcie. To ważne.

    ReplyDelete
  3. Witaj, mój slubny, po 50 latach palenia, rzucił je w ciągu 15 minut, bez plastrów, gum i tabletek.Byl na zabiegu zwanym bio rezonansem magnetycznym.Jest to niemiecki patent na roznego rodzaju uzaleznienia i alergie.A nasz przyjaciel rzucil palenie po 3 zabiegach akupunktury ucha. Moj oczywiscie nie wierzyl w cuda i byl pewny,ze wcale go nie odrzuci od papierosów, wiec po tygodniu spróbowal - i niewiele brakowalo a bylby zwymiotowal. Nie ciagnie go i bardzo sie cieszy,ze przestal palic. A tak na wszelki wypadek: nie probuj palenia co jakis czas, bo może jednak Ci posmakowac, a szkoda marnować szansy na porzucenie palenia.Jesli Cie interesuje ten patent, to zajrzyj na:www.odczulanie.pl, bo nie wykluczone,ze i u Was jest cos takiego. Co do nadwagi-od dziecka mialam nadwage, ale ja jestem tarczycowa babka, a teraz mam Hashimoto i wiem, ze do konca swych dni nie schudne.I wlasciwie rzecz w tym zeby nie tyle schudnac, ale nie przybrac na wadze.Trzymam kciuki, zebys jednak nie zaczela palic.
    Milego,;)

    ReplyDelete
  4. Cos za cos Stardust!!! Ja po pol roku niepalenia wyrzucilam wage. Nie wazylam sie przez 1 rok!!! - kupowalam tylko nowe,odrobinke obszerniejsze ubranka.
    Mija wlasnie 2 rocznica niepalenia!!!(palilam 42 lata).
    Jest mi dobrze pomimo kilku kilogramow nadwagi.
    Usciski.

    ReplyDelete
  5. Szacun Star! 3 miesiące to już jest coś!:)
    Ja najdłuzej nie paliłam 3,5... doby :D i póki co, nie myslę o podjeciu kolejnej próby. Nie wierzę, że mogłabym rzucić, a wiara w siebie to przecież podstawa sukcesu.
    Ze względu na niepalącego Wybrańca i oczywiście Chromosoma Y - w domu nie palę. Wychodzę na zewnątrz bez względu na pogodę.

    ReplyDelete
  6. Oooo, "waga a ja" to mój ulubiony temat! :D bo ja wiecznie o tym myślę, myślę.... Ostatnio wzięłam się i zawzięłam z "grubej rury": zapisałam się na zajęcia z tańca ... brzucha! Ileż tam trzeba się nagimnastykować!

    ReplyDelete
  7. pamiętam jak rzucałam palenie po 12 latach kopcenia (zaczęłam młodo, pół paczki wypalałam w 1 klasie liceum - i teraz już wiem że nie był powód do dumy). moim wspomagaczem były hektolitry wody mineralnej zagryzane kilogramami zielonych ogórków. jakoś się udało i nie pale już 4 lata :) pozdrawiam

    ReplyDelete
  8. Mnie się wydaje, że we wszystkim trzeba zachować umiar. Jeśli zakazujemy sobie jakiejś czynności i mamy świadomość, że nie możemy sięgnąć po papierosa/alkohol/słodycze do końca życia, to cierpimy katusze. Zazwyczaj kończy się to porażką-powrotem do alkoholizmu, palenia, objadania się. Ja mam genetyczne predyspozycje do otyłości (wszyscy w rodzinie to grubasy), tudzież alkoholizmu (2/3 facetów i jakaś część babeczek w rodzinie ma z tym problem). Najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę i nie odmawiać sobie niczego, lecz wszystko konsumować w małych ilościach lub/jako nagrodę za jakąś niesympatyczną robotę, którą zmuszeni jesteśmy wykonać. Kiedy piekę jakieś pycha ciacho, zawsze jem je zamiast któregoś z posiłków, na kolację dajmy na to. Bo czemu miałabym sobie odmówić? Nie piekąc krzywdzę swojego Chłopa, który może zjeść dziennie z 5000 kcal i nawet kilograma nie przybywa. Takie geny! Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki.

    ReplyDelete
  9. Gratulacje ale i jednocześnie przychylam się do Anabell, nie podkapcaj nawet jednego na miesiąc bo właśnie ta świadomość, że za jakiś czas zapalisz determinuje Twoje niepalenie. Tak naprawdę to nie jest sukces skoro jednak zapalasz, co z tego że rzadko ale jednak, sukcesem będzie kiedy w ogóle nie zapalisz bo nie i już, wtedy się pochwal. Tak, że trzymam kciuki za całkowite niepalenie. U mnie już pond dwa lata stuknęły i już ale sama znasz moja metodę :))) i ja także nie jestem machaczem jak ktoś obok pali, mam to generalnie w doopie :) niech się truje jak chce :)

    ReplyDelete
  10. A ja nie wysilę się na oryginalność i napiszę tak : jakieś przyjemności na P trzeba mieć w życiu. Papierosy i pupsko też się do nich zaliczają, z paleniem się sama zmagam z lepszym lub gorszym skutkiem, a problemów z wagą nigdy nie miałam. Jestem z rodziny szczuplaków. Nie słucham ludzi ale siebie, papierosy były i będą. Miałam kiedyś kolegą który umierając na raka płuc w wieku 30 lat, gdy żona była w ciąży, mówił nigdy nie paliłem, trzeba było przynajmniej bym wiedział za co mnie to spotkało.Umarł.
    Co mi jest pisane to nie nie ominie choćbym żyła bez używek, a tak czasem lubię sobie zapalić papieroska i wypić lampkę winka :-)

    ReplyDelete
  11. kilkakrotnie przekona łam sie że po rzuceniu palenie "przy okazji" jest bardzo zgubne. bo po jakimś czasie się zaczyna szukac okazji ;)

    więc tym razem nie palę nawet przy okazji - i to już jest rok i ponad dwa miesiące. i cholera napiszę to. ŚMIERDZĄ mi palacze. i to nie chodzi o dym z włąsnie palonej fajki. to chodzi o taki zatęchly i skisły smród ciała - które jedzie jak moja szkolna ubikacja w LO. to jest taki rodzaj zapachu przy którym robi mi się niedobrze. skóra, ciuchy, włosy a czasami jeszcze z buzi. i guma nie pomaga. i predfumy też nie w glowie mi się nie mieści, że mogłam tak śmierdzieć przez lata. a z całą pewnością właśnie tak śmierdziałam. i mi to było mówione. i tylko denerwowało. a jechałam jak zsyp ;(

    ReplyDelete
  12. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  13. 'Zawsze mnie wkurwiali byli palacze, tacy co to im nagle tak dym przeszkadza' Hmmmm... To ja należę do takich, co Cie wkurwiają. Choć nie nagle, bo mnie dym zawsze przeszkadzał i palenie w domu, nawet gdy paliłam, ale unikam miejsc dla palących, w domu nikt nie pali, a wszyscy niegdyś palący znajomi też już nie palą, o tyle to łatwe... Nie cierpię, gdy po ulicy idzie ktoś przede mną z papierosem, a dym leci do mnie...
    Nie palę 18 lat i rzucałam tylko jeden raz - dziś paliłam, jutro już nie i tak jest do dziś.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  14. Z moich doświadczeń - a paliłam 15 lat z małą przerwa na ciążę i karmienie - żadne plastry i inne bajery zawierające nikotynę nie miały sensu. Za to Tabexem wyprowadziłam się z nałogu skutecznie w ciągu tygodnia. Z tym, że po pierwszym rzuceniu czułam się tak pewnie, że zapaliłam po kilku miesiącach z koleżanką do piwa. Po tygodniu już paliłam znowu paczkę dziennie. Ja bym tak nie mogła jak Ty - od czasu do czasu. Od kilku miesięcy nie palę i już wiem, że nie wolno mi ani pół fajka do końca życia, bo to pół będzie mnie potem znowu kosztowało masę objawów odstawiennych i kolejne jaranie. A już nigdy więcej nie chcę tak śmierdzieć.

    ReplyDelete
  15. Beata--> Ale ja NIE chce i NIE bede machajaca:)))) Ja wcale nie rzucilam palenia po to zeby inni nie palili. To JA zadecydowalam tylko za SIEBIE. Jakby mi tak bardzo mialo przeszkadzac, ze inni pala, to moglabym rownie dobrze wyprowadzic sie w miejsce gdzie nie pala, czyli chyba zmienic planete. Albo zakupic sobie butle tlenowa i oddychac tylko moim wlasnym powietrzem:)))) Co tez nie jest zdrowe:)))) E. byla zawsze JEDYNA osoba, ktorej wolno bylo palic w mieszkaniu i dopoki zyje to ten przywilej bedzie miala.

    ReplyDelete
  16. Kasiu--> To prawda, ze jak sie razem mieszka, to jest o wiele latwiej rzucic rowniez razem. Chociaz, mam znajomych gdzie on rzucil 4 lata temu a ona ciagle pali. Ludzie sa rozni i na kazdego dziala co innego:)

    ReplyDelete
  17. Anabell--> Tak u nas tez sa zabiegi biorezonansu, acupunktura itp. Jakos nigdy nie pomyslalam zeby akurat z tego skorzystac:) Narazie jest jak jest i jestem zadowolona.

    ReplyDelete
  18. Ina--> Zobaczymy jak to bedzie z waga, bo staram sie jak moge opanowac rowniez ten problem.

    ReplyDelete
  19. Dikejko--> My tez nie palilismy w mieszkaniu, mimo, ze to nasze mieszkanie i mieszkali w nim tylko palacze:))) Palilam w poprzednim mieszkaniu i pamietam ten wieczny osad, wiec tutaj byl zakaz. Wyjatkiem byla i jest E.
    Ciesze sie, ze wracasz powoli;)

    ReplyDelete
  20. Anulla--> Taniec brzucha jest dobry, ale jeszcze lepszy jest taniec na rurze:) Zapewniam, tam dopiero jest gimnastyka:)))
    Tyle tylko ze niektore brzuchy trzeba gimnastykowac podnosnikami:))))))))))))

    ReplyDelete
  21. Elfi--> Ogorki i woda mineralna. Od tego z pewnoscia sie nie przytyje:))) Ale przeciez nie jadlas tylko ogorkow;) Czy nawet jak jadlas normanly posilek, to nie jadlas wiecej?
    Bo ja teraz wiem, ze nie tylko wiecej ale i bardziej kaloryczne posilki jadlam;)))

    ReplyDelete
  22. Rianon--> Zgadzam sie:) Umiar, to jest to:) Ja lubie siebie z papierosem, wiec dlaczego mailabym sie pozbawiac tej przyjemnosci permanentnie? Nie, zdecydowanie nie nadaje sie do samobiczowania:)) Moge zadecydowac, ze nie bede sobie pozwalac na te przyjemnosc na zasadzie codziennosci, ale musze miec swiadomosc, ze nie jest to zaden sztywny ZAKAZ.

    ReplyDelete
  23. Czarny Ptaku--> Znam Twoja metode i wiem, ze Twoja metoda zadzialala w Twoim przypadku:) Moja metoda narazie dziala w moim przypadku:) Bo obie metody sa sluszne w konkretnych przypadkach, a zadna z nich nie jest JEDYNIE sluszna:))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  24. Fire.woman--> Masz racje, to nie ma nic do rzeczy czy palimy, czy nie. A niestety na cos umrzec trzeba. Przykre jak umieraja mlodzi, ktorzy w dodatku nie popelnili grzechu przestepstwa nikotynowego, tak jak ten Twoj znajomy. To naprawde przykre i wielce niesprawiedliwe. I nikt z nas nie ma na to wytlumaczenia. A taki George Burns palil, pil i zyl dokladnie 100 lat. Nie ma na to wyjasnienia, ten facet mial zawsze cygaro w ustach.

    ReplyDelete
  25. Spt--> Nie wierze:)) Wyobraz sobie, ze zadna z moich klientek nie domyslila sie nawet, ze nie pale. Czasem tylko jakas pyta, czy nie schodze na papierosa to wyjdziemy razem. Jak mowie, ze rzucilam to sa zaskoczone tak jakbym powiedziala, ze walsnie wrocilam z Marsa:)) Pytam wiec, czy nie czujesz, ze znikl zapach nikotyny z mojego ubrania, wlosow.. no ze mnie. I twierdza, ze nigdy nie czuly tego zapachu w zaden wyjatkowo upierdliwy sposob, dlatego widocznie nie dostrzegaja jego braku.
    Nie bardzo rozumiem, dlaczego ludzie mieliby smierdziec nikotyna, to tak samo jak smierdziec potem, bo przeciez nikotyna wydziela sie z organizmu z potem. A sa ludzie, ktorzy nie smierdza ani nikotyna, ani potem mimo, ze pala.
    I nie wierze, ze TY smierdzialas, NIE wierze, bo znam Cie i wiem, ze przy zachowaniu odpowiedniej higieny czlowiek nie musi smierdziec. Owszem jak oszczedza na praniu odziezy to smierdzi, ja ten zapach odrozniam doskonale od normalnego swiezego potu:)))) Zapach zakipcialego dziada, tak smierdza nie prane ciuchy:)))) I nigdy w zyciu nie uwierze, ze TY moglas smierdziec.

    ReplyDelete
  26. Iva--> Rozumiem, ze Cie dym denerwuje, ale po co to machanie? Czy ono pomaga? Ja uwazam, ze sa ludzie, ktorzy pala i sa tacy, ktorzy nie pala. Jedni i drudzy maja prawo zyc obok siebie na tej samej planecie. Ja moge odejsc, moge nie chciec swiadomie przebywac w towarzystwie palacych, ale nie moge miec pretensji, ze ktos pali na ulicy. To nie jest moja ulica, ani jego ulica, to jest nasza wspolna ulica:))))
    Swoja droga, tutaj juz od wielu lat jest zakaz palenia WSZEDZIE w miejscach publicznych, wiec jedynym miejscem do palenia jest ULICA.
    I dlatego nie rozumiem tych "machaczy" bo palacze zostawili im juz wszystkie miejsca i pomieszczenia, wyniesli sie z restauracji, kin, barow, sklepow, teatrow, pociagow, autobusow i pala tylko na ulicy. Cala reszta, kazde najmniejsze do najwiekszego pomieszczenie uzytku publicznego jest miejscem czystym od dymu. A niepalacym ciagle malo. Tego nie rozumiem i nawet jak nie bede palic juz do konca zycia to nigdy nie zrozumiem. Wrecz uwazam, ze palacze powinni zaczac wlaczyc o prawa ludzkie, bo to jest dyskryminacja.

    ReplyDelete
  27. Laki--> Tak jak pisalam wyzej:) na kazdego dzialaja inne metody. Ja chyba mam lek przed wszsytkim co wieczne, permanentne, na zawsze, na wieki wiekow, na stale itp.:)))) No boje sie takich deklaracji, takich przyrzeczen i takich zakazow. Unikam ich jak ognia:)))

    ReplyDelete
  28. Problemu z papierosami nigdy nie miałam, bo nigdy nie paliłam - i mam nadzieję, że tak już pozostanie, zresztą: nic nie wskazuje na to, że miałabym zacząć.
    Problem z wagą - mam od jakiegoś czasu. I muszę się bardzo pilnować :|.

    ReplyDelete
  29. Olenko--> Jeden problem, to nie problem. Dziesiec problemow, to jest dopiero problem! :)))

    ReplyDelete
  30. a propos wody i ogórków, powiem szczerze ze jak opiłam się wodą i nażarłam tych ogórków to w domku jadłam już tylko jeden posiłek bo miałam pełen żołądek. poza tym jak już przeszłam najgorszą fazę chęci zapalenia to ogórki i woda, szły w ruch jeszcze przez około 3 miesiące, ale stopniowo w mniejszych ilościach. w sumie nie wiem czy to moja przemiana materii, motywacja czy dieta wodno-ogórkowa ale po rzuceniu palenia przytyłam tylko 2 kg.

    ReplyDelete
  31. Grunt to nigdy się nie poddawać. Ekhem, chyba :)

    ReplyDelete
  32. Star- ja jestem taka wymachujaca lapskami niepalaca. Nic nie poradze- cuchnie mi okrutnie.
    W rzucaniu i odchudzaniu zycze powodzenia. Zdradzisz jak schudlas te 8 kilo?

    ReplyDelete
  33. Elfi--> No tak, jak juz mialas w brzuchu beczke z plywajacymi w wodzie ogorkami, to nic wiecej sie nie miescilo:))))))))))
    Ja jestem mniej rezolutna w tej materii, bo jesc tez lubie:))))

    ReplyDelete
  34. Rotek--> Chyba masz racje, bo CHYBA jest tutaj chyba slowem kluczowym:))) I chyba sie z Toba zgadzam:)))

    ReplyDelete
  35. Evita--> Juz pytalam wczesniej, ale zapytam jeszcze raz;) W czym Wam "machaczom" to machanie pomaga? bo ja nigdy nie reagowalam w zanden szczegolny sposob na machanie, kilka razy tylko wybuchnelam smiechem takim zupelnie niekontrolowanym, wiesz typu, glupawka:))))
    A jak zrzucilam tamte 8kg, ktore juz wrocilo?
    Pisalam o tym w styczniu, jak poszlam do pana specjalisty od zrzucania wagi i jak sie okazalo, ze pan specjalista wcale nie posiada wiekszej wiedzy niz moja.
    No ale tak to bywa, jeden ma wiedze i na niej zarabia, a drugi ma taka sama i nawet jej nie uzywa dla siebie:)))))

    ReplyDelete
  36. Tez palilam-znam ten bol.
    Przestawalam palic trzy razy,i jak to w przyslowiu do trech razy sztuka.Moze mnie bylo latwiej,chocby dlatego ze przy kazdym przeziebieniu i w upalne dni lata papierosy nie smakowaly,wiec mialam przerwy,chorobowo-wakacyjne.
    Smierdziec to mi zawsze smierdzialy ,nawet jak palilam to bylam wsciekla ze ciuchy ,wlosy poprostu smierdza(zawsze mialam wyczulony wech,moglabym pracowac w policji jako pies)
    Pewnego pieknego poranka stwierdzilam ze co to to nie,nie beda mna rzadzily jakies trociny owiniete w bibule,pieprzlam tym z dnia na dzien,skrecalo mnie owszem,za to teraz mam spokoj,mozna przymnie palic,a nawet jesc te papierosy.
    Jesli chodzi o dobre zarelko ,no co?jakis nalog trzeba miec,a ten akurat jest bardzo przyjemny:))))

    ReplyDelete
  37. ale ja nie macham!;))

    Tak masz rację, palacze powinni zadbać o swoje prawa, biorąc przykład z niepalących, którzy walczą o swoje prawa skutecznie.
    Nikt za palaczy tego nie zrobi. Niech się bronią przed niepalącymi. Mają do tego prawo:)
    Jedno jest dla mnie oczywiste palącemu i niepalącemu nigdy nie będzie po drodze i tylko dobra wola obu stron może doprowadzić do rozwiązania.

    ReplyDelete
  38. Stardust,

    podciągać i brzuchy, i tyłki ;DDDD

    ReplyDelete
  39. Stardust, no jakbym o sobie czytala. Ile razy ja juz rzucalam palenie - wlasnie znow rzucilam. A idzie mi to koszmarnie, Pani Koala, jak to przeczyta, to pewnie sie usmiechnie. Moj Obecny zawsze mi towarzyszy w doli i niedoli.
    Udawalo sie z roznym skutkiem, najdluzej wytrzymalam rok, ale potem jechalismy z Pania Koala, jej Owczesnym i moim Obecnym na wakacje, wiec stwierdzilismy, ze na wakajach palimy, a poza tym oni palili duzo, wiec nie bedziemy sie katowac. I przweaznie scenariusz wyglada tak: na wakacjach palimy, po wakajach rzucamy (uzgadniamy tylko czy wakaje sa szkolne, czy studenckie - czyli dluzsze), udaje sie wytrzymac kilka miesiecy, potem zaczynamy palic tylko okazyjnie na imprezach, potem impreza jest juz wyjscie do kawiarni na kawe, a potem przewaznie znow zaczynaja sie wakaje i tak w kolko.
    Na szczescie poza urlopem, palimy bardzo niewiele - czasem 1 paczka wystarczala mi na tydzien - w zaleznosci, czy palilam tylko po kryjomu przed Obecnym w pracy, czy w domu tez. Dlatego nie mam problemu z tyciem w okresie rzucania.

    Trzymam kciuki za Ciebie, jak juz przestaniesz zastanawiac sie nad paleniem, to przypuscisz atak na dupe lub mozna tez kupic wieksza kanape :-)))

    ReplyDelete
  40. Ja z niepalących niemachających za to oddech wstrzymujących (dyskretnie). Stardust, podziwiam Cię szczerze za dotychczasowe osiągnięcia i oby tak dalej!

    ReplyDelete
  41. Palilam przez jakies 20 lat, z przerwami na ciaze i karmienie. A potem wracalam, zawsze zaczynajac od jednego "dla towarzystwa".
    5 lat temu rzucilam, bo (kolejnosc przypadkowa):

    1. bo w Anglii nie widzialam ani jednego lekarza z papierosem (w Polsce zreszta tez topnialo grono palaczy skupionych naokolo popielniczki gdzies w kacie w przerwach kursow)
    2. bo papierosy sa tu drozsze niz w Polsce (w porownaniu do zarobkow)
    3. bo nieslubny ma astme
    4. bo mu smierdzialo

    Nie mialam zadnego problemu, zadnej ideologii dopietej do przestania. Po prostu przestalam.
    Nie zapale juz nigdy, bo nie mam takiej potrzeby - uwolnilam sie fizycznie i mentalnie. Kawa i alkohol o wiele lepiej smakuja bez fajki, wszystko smakuje. Wszystko pachnie. Przypraw tyle sie nie uzywa.

    Nie wierze, ze komukolwiek, kto nie pali, palacz nie smierdzi, sorry. Chyba ze wech ma uposledzony.
    Mi smierdza nawet mieszkania palaczy, do tego stopnia, ze po wizycie w takowym jesli tylko moge - pedze pod prysznic.
    Do lipca 2007 nie wchodzilam do angielskich pubow, tak jechaly przetrawionym dymem, teraz chodze (BTW: puby i inne knajpy nie padly od zakazu palenia, jak to sie w Polsce przedstawia - ze padna, palacy stoja grzecznie przed wejsciem w kazda pogode).

    Jesli chodzi o dyktature niepalacych, to powiem tylko jedno - niepalenie nie szkodzi, palenie, nawet bierne, powoduje raka i tzw. przewlekla obturacyjna chorobe pluc. Smierc w obu przypadkach jest straszna - z powolnego uduszenia.
    Ament.

    ReplyDelete
  42. Próbowałam różnych metod - z ciążą włącznie ;-) Ciąża - owszem działa. Potem przechodzi. Jak to ciąża.
    Plastry faktycznie - na dupę i do dupy! Jedynie wysypki się nabawiłam! I stwierdziłam, że nikomu psa naleśnikiem nie zabiłam żeby się tak katować. No i se palę beztrosko ;-D I całkiem mi z tym dobrze.

    ReplyDelete
  43. MAGA--> Wiem, ze Ty na 100% zrozumiesz;) Wyobrazasz sobie idealnego pozbawionego pokus i grzechow Blizniaka/czke?
    Ja NIE:)))))))))

    ReplyDelete
  44. Coś w tym jest, że takie "na zawsze" i "nigdy więcej" często mają odwrotny skutek. Wiem bo tak mam z jedzeniem. Nie mogłabym sobie odmówić paru rzeczy i tyle. Dlatego ważę więcej niż powinnam :(.
    Miałam szczęście nigdy nie sięgnąć po papierosa, zresztą mnie dym bardzo przeszkadza (uczulenie) więc jestem z tych tępiących palaczy i rzeczywiście dostających ataku kaszlu jak minę np. sąsiada z petem na klatce schodowej i się zaciągnę chmurą dymu.

    Być może rzeczywiście mniej restrykcyjne podejście do pewnych kwestii u niektórych może się sprawdzać...jakkolwiek jak z każdymi uzależnieniami to raczej śliska sprawa. Ale jak piszesz - palaczem się jest zawsze tylko można okresowo być niepalącym palaczem. I myślę, że takie stawianie sprawy jest uczciwe :)

    ReplyDelete
  45. Iva--> O rety!!! A ja myslalam, ze machasz ;(( Przepraszam i odszczekuje:))))
    To fakt, ze palaczowi i niepalacemu moze byc nie po drodze. Tak samo nie po drodze jest ludziom z wielu innych przyczyn np. roznice narodowosciowe, religijne, kolor skory itp. Ale czy to znaczy, ze nie mozna zyc obok siebie akceptujac prawo do roznicy? Mozna tylko trzeba wykazac odrobine ochoty;)) Szkoda ze tak o nia ciezko:))

    ReplyDelete
  46. Anulla--> Podciagam:)) Niedlugo bede nosic w nosidelku przed soba :))))

    ReplyDelete
  47. Agulek--> Mimo wszystko, w tym szalenstwie (wakacyjnym) jest metoda:)) Ja raczej okazji do zapalenia nie mam za czesto, bo w naszym otoczeniu ludzie nie pala. Wyjatkiem jest moj syn, ale to akurat odpada, bo nie umawiamy sie z synem na zakrapiane imprezy. No i kolejny wyjatek to E. ale ja widze dwa razy do roku.

    ReplyDelete
  48. AnetaCuse--> Zobaczymy co bedzie dalej, ja nic nie planuje, po prostu czas pokaze:))

    ReplyDelete
  49. Czarownico--> To o czym piszesz to sa Twoje osobiste, subiektywne odczucia okraszone doswiadczeniem medycznym. Wiec potraktuje to jak gusta, bo o gustach sie nie dyskutuje:)))))

    ReplyDelete
  50. Ata--> Mnie akurat plastry pomogly, ale ile ludzi tyle metod:) Palilam przez prawie 40 lat, bo lubilam i w dalszym ciagu lubie. Lubie siebie z papierosem:) Narazie jestem palaczem niedymiacym:))) i wiem, ze nigdy nie nalezy mowic nigdy i zawsze:)))

    ReplyDelete
  51. Antares--> Ja dokladnie tak reaguje na sztywne reguly. Wczesniej juz dwa razy wyszlam za maz "na zawsze" dlatego w mojej trzeciej przysiedze slubnej bylo "dopoki nam bedzie dobrze i dopoki oboje bedziemy chcieli". Tak samo jest z jedzeniem, nie moge byc na zadnych dietach, ktore eliminuja pewna grupe zywnosci, bo wtedy nie potrafie myslec o niczym wiecej tylko o tym zakazanym zarelku. I tak samo jest z papierosami:) I wcale mnie nie interesuje zdanie czy doswiadczenia innych osob. Bo ja nie jestem inna osoba, ja jestem tylko soba. Jedna, jedyna i niepowtarzalna:))) Nawet blizniaczki nie mam:)))

    ReplyDelete
  52. Kurczę, nikotyna to nałóg. Trochę h=grzebię w temacie i nie dość, że mnie to przeraża, to jeszcze i wkurwia!
    :-)

    ReplyDelete
  53. Szeherezado--> Wkurw z przerazeniem to juz mieszanka wybuchowa:-)

    ReplyDelete
  54. Mam tak samo.
    Na codzien nie pale i nie mam tej potrzeby, za to jak ide do ulubionej knajpy, gdzie wszyscy dookola pala i pija alkohol, to nie ma bata. Wypalam przynajmniej kilka.
    Jedyne co staram sie robic to ograniczac wypady do ulubionej knajpy...

    ReplyDelete
  55. Futrzak--> Dookola pala i pija alkohol.. w knajpie? Czyzby w Californii mozna bylo palic w kanjpach? U nas jzu od lat nie ma takiego luksusu, dlatego tez jak ide do knajpy to na pewno nie na wiecej niz jednego drinka.
    Zreszta ja juz nie pije wiecej niz jednego drinka:)))) Wiec okazji raczej nie bede miala za wiele;))

    ReplyDelete
  56. Podziwiam siłę woli, Stardust. Rzuciłaś smroda - to najważniejsze. A co do wagi, to ja w Ciebie wierzę, boś Ty z tych, co to najwyżej mogą przegrać pojedynczą bitwę. Ale wojny - nigdy! :)))

    ReplyDelete
  57. Jeszcze nie próbowałam rzucać....

    ReplyDelete
  58. Skąd wiedziałaś, że notka o tej tematyce była mi właśnie bardzo potrzebna w obecnym momencie mego życia - TELEPATIA - ???!!
    Komentując pod poprzednim postem i życząc Ci powodzenia w JAKIEJŚ sprawie, nie sądziłam jeszcze wtedy,że dotyczyć to będzie nałogu palenia, z którym aktualnie, po raz któryś w życiu,próbuję się pożegnać. Nawet myślałam, aby o tym napisać, ale nie mogę, bo: 1. moja choroba obturacyjna ( POCHP ) się właśnie nasiliła( być może jakaś infekcja lub uczulenie na coś ), więc się duszę i męczę, pomimo stosowania stałych leków wziewnych i antybiotyku(doraźnie)oraz 2.przy pisaniu potrzebuję właśnie PAPIEROSA, a teraz nie powinnam palić ,absolutnie :-((( Nie muszę palić przy winie , kawie, piwie... ani towarzysko, a właśnie przy pisaniu i w samotności !!!
    Czytam wnikliwie wszystkie tu komentarze i porównuję z własnymi doznaniami oraz poglądami, aby stwierdzić, nie pierwszy raz, jak ludzie się różnią między sobą , choć czasami bywają podobni...
    Miałam też nadzieję, że może znajdę tu czyjąś opinię na temat ZASTOSOWANIA E-PAPIEROSA jako metody zwalczania nałogu palenia, o czym bardzo myślę ostatnio, czytam w necie i mam zamiar wypróbować na sobie. Zresztą, bez względu na cudze doświadczenia, trzeba jednak samemu doświadczyć, aby się przekonać, czy mnie ten sposób pomoże?
    Jasne, że wolałabym WODĘ I OGÓRKI, ale mój układ pokarmowy też jest trudny i by tego nie zniósł!! ;))
    Mogę swoją osobą stanowić odstraszający przykład skutków długoletniego palenia ( choć chyba i inne czynniki też miały wpływ na mój obecny stan...)i silnego uzależnienia od nałogu. Ten nałóg też kiedyś lubiłam tak jak Stardust, bo jeszcze nie wiedziałam, jaką ma władzę nade mną i że sama sobie z nim nie poradzę... :((
    I tak oto mogę występować jako żywa ilustracja morału: "Miłe złego początki, lecz koniec żałosny" ://
    Czy e-papieros mi pomoże ???

    ReplyDelete
  59. Nie chcę Cie denerwować, ale ja rzuciłam bez przytycia ;) A Pan Koala przytył może jakieś 5-6kg, tylko skubany niewiele po nim widać. Świadomość, że można sobie czasami jednego-dwa zapalić jest fajna, ja też zawsze lubiłam palić i myśl, że mam już nigdy przenigdy jakoś mnie zasmucała...
    A co do jedzenia, diety wykluczające są do dupy. organizm potrzebuje wszystkich składników i białek i węgli i tłuszczy. Grunt to zmienić na zdrowsze wersje, węgle złożone, tłuszcze nienasycone itp. Jak już wiesz, ja mam problem ze śmieciowym żarciem, nawet jak w domu jadam, to raz w tygodniu mnie skusi jakaś pizza, albo sobie coś bardziej tuczącego w domu zrobię (salami, mniam, mniam :)). Do tego piwo i za cholerę nie mogę poniżej pewnej wagi zejść, muszę zacząć regularnie ćwiczyć znowu...

    ReplyDelete
  60. Wybacz,Stardust, że wykorzystałam Twój blog do tak długiej wypowiedzi o sobie zamiast notki na własnym poletku. Po prostu - skorzystałam z odpowiedniej okazji i trudno...
    Ogólnie - na powyższy temat mam poglądy bardzo zbliżone do Twoich. Za to, na pewno,brak mi Twego optymizmu i wiary w siebie. Chciałabym móc zapalić jednego dla atrakcji, dla towarzystwa i zawsze zazdrościłam takim ludziom, ale to nigdy nie byli nałogowcy i tylko palili tzw.cudzesy, bo sobie nie kupowali - nie musieli. Może Tobie też się tak uda?? Tak dla zabawy, dla fasonu, skoro Cię to bawi... :)))

    ReplyDelete
  61. Akwarelio--> No faktycznie rzadko mi sie zdarza przegrywac wojny, ale tez nie tocze ich zbyt wiele:))) Zobaczymy jak bedzie tym razem;)

    ReplyDelete
  62. Zgago--> Ja kilka razy probowalam, ale jeszcze nigdy nie zaszlam tak daleko;)

    ReplyDelete
  63. Kwoko--> Ja tez okazyjnie moge cudzesa:) Gdybym kupila, to juz byloby po ptokach i zaczeloby sie regularne palenie. Dowcip polega na tym, zeby sobie czasem pozwolic, ale w odpowiednich granicach. No i skoro to ma byc "cudzes" to wiadomo, ze nie bede prosic ludzi z ulicy, tylko moge sie ograniczyc do rodziny, albo przyjaciol, z tym ze nasi przyjaciele nie pala:))) Mysle, ze mam szanse na 4-5 okazji rocznie a moze nawet mniej;)

    ReplyDelete
  64. Star- w czym pomaga? to taki odruch niekontrolowany, czyjesz dym (jakikolwiek) i juz. Ale jak pomysle to zazwyczaj skutkuje tym, ze palaca osoba stara sie wdychac w innym kierunku, czasem przesiada sie gdzies indziej nie chcac przeszkadzac. Wiekszosc palaczy zdaje sobie sprawe, ze to jest bardzo nieprzyjemna rzecz- wdychac czyjs dym.
    A z dieta- zaraz polece do styczniowego wpisu.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...