Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, October 28, 2010

Esperanto

To byl jeden z tych dni kiedy wszystko idzie jak z kamienia. Najpierw zaspalam, pozniej spitolila sie suszarka do wlosow, dzieki czemu wszystko bylo opoznione i zamiast marszu musialam liczyc na autobus do subway'a. No i oczywiscie zanim doszlam do przystanku to autobus pokazal mi dupe.
Kurwa!!! akurat dzis musial przyjechac przed czasem!!!! Szlag, szlag, szlag!!!
Wiadomo, ze w tym ukladzie bylam spozniona zanim wyszlam z domu, ale ciagle mialam nadzieje, ze przy szczesliwych zbiegach okolicznosci jeszcze moze sie udac nadrobic to spoznienie.
Nadzieja zawsze umiera ostatnia...
Wylecialam z pociagu jak wystrzelona z procy i zapitalam po to tylko zeby sie wpierdolic najpierw w rozjebany chodnik, a za chwile w grupe strajkujacych przed jakims budynkiem, ktory codziennie mijam, ale nawet nie mam pojecia co sie tam miesci.
Staram sie wiec jak moge wyprzedzac ludzi slalomem, ale oczywiscie ja zaczynam prace w porze lunchu co wcale nie ulatwia sprawy, bo na chodnikach w tym czasie jest wiecej ludzi. Na szczescie droge znam na pamiec i moglabym isc nawet po omacku, ale..
No wlasnie sam fakt, ze jest duzo ludzi to jest pryszcz, ale wiekszosc tych ludzi idac gada przez telefon, przez co automatycznie zwalnia krok, przestepujac z nogi na noge. A takiego delikwenta za chuja nie da sie wyminac, bo jak ja go chce z lewej, to on wlasnie robi dodatkowy przechyl na lewo, ja go podchodze z prawej, nie wiadomo kiedy juz gosc jest po prawej.
Wkurwiona do bialosci dopadlam wreszcie drzwi wejsciowych budynku.
-- Dzien dobry - powital mnie super budynku.
-- Dzien dobry - rzucilam w jego strone i zaczelam nerwowo przyciskac przycisk windy, tak jakby ilosc uderzen w guzik miala przyspieszyc jej przyjazd.
-- A co Ty dzis taka zla? - zapytal super.
-- Bo sie spiesze a tu na ulicach tlum zombie, lezie toto gada przez telefon i nie wie gdzie lezie, ani takich wyminac, ani przeskoczyc - wyrzygalam.
-- No, takie... kurwy - przyznal mi ze zrozumieniem.
-- No, kurwy! W dodatku pierdolone! - potwierdzilam.
-- Hmm kurwy to znam, ale te pi.. to nie wiem - rozlozyl rece w gescie zaskoczenia.
-- A jebione, znasz?
-- Aaaa jebione!! oczywiscie, ze znam - zawolal uradowany.
-- No to jebione, pierdolone to to samo - wyjasnilam.
-- Dobrze wiedziec, ciagle sie czlowiek czegos uczy - stwierdzil rzeczowo.
-- Po jakiemu Wy mowicie? - zapytal przysluchujacy sie calej rozmowie listonosz.
-- Esperanto - odpowiedzielismy zgodnie.
Wyjasniam, ze super jest Albanczykiem, doorman z Czarnej Gory i porozumiewamy sie mieszanina wschodnio-europejskiego:))
A wszyscy dookola sie dziwia ile jezykow znamy, bo wiedza, ze kazde z nas jest z innego kraju, a my na to odpowiadamy SKROMNIE - kilka:)))

40 comments:

  1. Nienawidzę takich dni wszystko wali się a człowiek żeby nie wiem jak się starał to i tak zostanie poszkodowany...
    A z tymi językami to spryciarze z Was :-D fajna historia :-)

    ReplyDelete
  2. Spiesz sie powoli Stardust.... oszczedzaj serducho.Pozdrowionka

    ReplyDelete
  3. nio, nio poliglotka z Ciebie ;)
    a na takie dni najlepszy drink z palemką i drzemka - na marginesie właśnie uskuteczniam ;)
    miłego wieczoru (u mnie kwadrans po 21)

    ReplyDelete
  4. Jagienko--> Bywaja takie dni, na szczescie nie za czesto, ale jak sie wali to sie wali:)))

    ReplyDelete
  5. Ina--> Ja wiesz, tylko mentalnie tak zapitalam:)) bo fizycznie to mi sie tylko zdaje:)))

    ReplyDelete
  6. Elfii--> LO matko gdzie tam jeszcze do wieczora? a do palemki jeszcze dalej:))

    ReplyDelete
  7. Co to ja chciałam powiedziec...A!Cu mi audas bone?Stardust est esperantisto. Kia surprizo!! Mi ne kredas miajn proprajn okulojn:)))Ne koleru Stardust, ,mondo estas bela!Kisi:)

    ReplyDelete
  8. boskie konwersacje prowadzisz, kobieto :-)

    ReplyDelete
  9. Dizejko--> Tak to takie wytrychy:)))

    ReplyDelete
  10. Pieprzniczko--> No te bones to tez sa przydatne, zwlaszcza jak jest surpiza na 4 fajery:)) Nie wiem czy ja taki prprajn kujon, ale od kolerow to mnie nie wyzywaj:))))) A czy Bela kisi to nie wiem? Jak ma beczke to moze i kisi:))))))))))))))))

    ReplyDelete
  11. Malinconia--> Dobrze ze Ty chociaz czlowieka nie stresujesz, bo Pieprzniczka to mnie tak umeczyla tym komentarzem az sie spocilam;))

    ReplyDelete
  12. Kochana! Ty nie tylko parolas esperanto ale na dodatek wszystko rozumiesz , nawet to co między wersami. Mi tre gojas! ( e tam brakuje mi daszków, żeby było proprajn)

    ReplyDelete
  13. Uniwersalność języka wschodnio-europejskiego jest wielka;D

    ReplyDelete
  14. Pieprzniczko--> Nie tylko ze parolam ale jeszcze charaszo mi to going:))

    ReplyDelete
  15. Nivejko--> I to jest wlasnie sila bylego obozu:) Moj znajomy, ktory czesto robi za tlumacza w sadzie w upstate NY przy sprawach glownie o drobne przestepstwa na drodze spowodowane przez kierowcow z krajow dawnego ZSSRR tez zadziwia sedziego. Bo taki sedzia patrzy tu Bialorus, tam Litwa, Turkmenia itd, a tlumacz Polak ciagle ten sam. I moj kumpel tez sie zalapal na poliglote:)))

    ReplyDelete
  16. :D Dobra komunikacja między ludźmi jest niezwykle ważna i cenna :))

    ReplyDelete
  17. Magenta--> Zwlaszcza taka krotka i zwiezla;))

    ReplyDelete
  18. Mama zawsze mówili: "Ucz się, dziecko, języków. Język obcy to podstawa". Tylko nie mówili, że "esperanto"... :D

    Pozdrawiam. :)

    ReplyDelete
  19. Esperanto dziwnie podobne do łaciny...Ale ja się chyba nie znam?

    ReplyDelete
  20. ha, bo sztuką nie jest znać kilka języków, ale sprawić, żeby inni byli przekonani, że napewno te kilka języków znasz ;] to się nazywa skuteczny PR :]

    ReplyDelete
  21. Dobre :)) Grunt to porozumienie :))

    ReplyDelete
  22. Akwarelio--> Mam nadzieje, ze sluchalas;)

    ReplyDelete
  23. Zgago--> Ale gdzie tu lacina? Lacina to te dominus sanktus pitorus deus;)))

    ReplyDelete
  24. Porcelanowa--> Bardzo mi sie podoba Twoj proces rozumowania, chyba nam bedzie po drodze razem;))

    ReplyDelete
  25. Laki--> Dzieki za trafne podsumowanie, bo przeciez o to biega;)

    ReplyDelete
  26. Poligloci... :) zazdroszczę :) a dzień? Jutro będzie lepszy :) wierzę w to...

    ReplyDelete
  27. MalaMi--> Ja tez w to wierze, bo to sie zawsze sprawdza:)) a potem znow przychodzi jeden z "takich" ale gdyby ich nie bylo, to byloby nudno:)))

    ReplyDelete
  28. :))))

    nie ma to jak znajomosc jezykow.

    ReplyDelete
  29. Języka trzeba się uczyć "od podstaw" ;-)

    ReplyDelete
  30. Tez czesto uzywam Esperanto:))))
    A trzeba przyznac ze w naszym wydaniu jest wyjatkowo bogaty.

    ReplyDelete
  31. mam wrażenie, że pewne słowa są uniwersalne :D
    zrodzonaz

    ReplyDelete
  32. Ot i światowa kobieta z Ciebie :)
    Tyle języków znać :)

    ReplyDelete
  33. W porze lunchu? NAjgorszy czas, żeby znaleźć się na Manhattanie. Zaraz tez koło 5 pm kiety to biura kończą robotę. A w metrze jaki tłok. Zupełnie jakby te kilka milionów akurat zmówiło się, żeby zachodzić ci drogę.

    ReplyDelete
  34. Dikejko--> "Podstawy" mam chyba solidne, nie? :))

    ReplyDelete
  35. Evita--> Tak mam, bo ja zaczynam prace najwczesniej o 12 w poludnie, a koncze o 7pm. Jest wielki plus takich godzin, mam zawsze miejsce siedzace w subway'u:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...