Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, October 2, 2010

Kawowe dylematy

Ani ja ani Wspanialy nie potrafimy zyc bez kawy. No jakby sie ktos tak na szybko zapytal "jak masz na imie?" z rana, tuz przed kawa, to zadne nie potrafiloby odpowiedziec bez pultania sie i drapania po glowie.
W ciagu tygodnia procedura kawowa jest prosta jak swinski ogon na deszczu.
Wspanialy wieczorem przygotowuje kawowa maszynerie i ustawia czas na 8 minut przed czasem budzika, tym sposobem gdy wstaje  tylko wystarczy przejsc przez cale mieszkanie a goraca, swieza kawa czeka i daje po nozdrzach.
Ja mam rownie dobrze, bo co prawda po nozdrzach juz tak nie daje, ale jest ciagle wystarczajaco goraca, bo nasza maszyna ma termos zamiast szklanego dzbanka. Wiec ja tylko wstaje, wypijam reszte kawy, co jest ok. 2 bardzo duze, lub 3 srednie kubasy i zostawiam caly bajzel Wspanialemu do wieczornego obrzadku.
Dylemat zaczyna sie w weekend i jest pod tytulem KTO ROBI KAWE?
Zaczyna sie od gry wstepnej, czyli komu sie uda dluzej spac;)
I tutaj musze przyznac, ze czasem przegrywam, bo jak sie juz obudze to nie moge lezec i udawac, ze spie. Staram sie, ale po 10 minutach tak mnie wszystkie gnaty bola, ze zaczynam rzucac kruwami i wstaje. Wsciekla ide do kuchni, a tam sajgon, bo najpierw trzeba przygotowac wszystko od zera, lacznie z myciem termosu (!!) bo przeciez wiadomo, ze nikt tego nie zrobil wieczorem, bo i po co? Skoro Wspanialy nie idzie do pracy, no logika paniusiu, logika.
Probowalam go nawet kilka razy namowic na szykowanie kawy w piatek i sobote wieczorem, ale sie nie dal nabrac. Zreszta co za roznica, jak jestesmy oboje w domu to wypijamy 3-4 termosy kawy, wiec jak nie z samego rana, to pozniej i tak ktos musi zrobic kawe.
Mimo wszystko najgorsze jest to poranne robienie kawy, kiedy czlowiek jeszcze ma jedno oko na rekawie, drugie ledwie otwarte, nie ma pojecia jak ma na imie i po co sie w tej kuchni znalazl.
Ja jestem szczegolnie znana z tego, ze do pierwszej porannej kawy wlewalam sok pomaranczowy, bo ktos postawil go na miejscu mleka. Po kilku takich wpadkach zrezygnowalismy z kupna sokow. Z plynow w lodowce jest tylko mleko i majonez, tak jest bezpieczniej.
Kilka razy tez robilam kawe bez kawy, bo zapomnialam wsypac do koszyczka mlynka i co dziwne nawet nie zauwazylam braku halasu mielenia. Najgorzej bylo jak nastawilam kawe i poszlam sie przytulic do fotela w sralonie. Jak wrocilam to kawa byla na calej dlugosci szafki kuchennej, na kuchence, na podlodze i w dwoch szufladach. Ja pierdole!!! zapomnialam podstawic dzbanek!!!
OK chyba juz nie musze przekonywac, ze ja nie jestem osoba, ktorej mozna zaufac z rana.
Dzis wstalismy oboje razem:) Jakiez zgodne malzenstwo? zupelnie jak "my z mezem" :)))
Doczolgalismy sie do kuchni, popatrzyli na siebie, na machine do zyciodajnego plynu i Wspanialy zaczal w te slowa:
-- To ja umyje mlynek, a Ty sie zajmij termosem i wlej wode do pojemnika.
-- Kryste!!! Jak juz mlynek umyjesz to przeciez mozesz zrobic cala reszte..
-- Niekoniecznie, ja robie kawe piec dni w tygodniu wiec w weekend moglabys Ty zrobic, ciesz sie ze oferuje wspolprace. W koncu to ponoc zony sa od gotowania.
Kuzwa!!! Ciekawa jestem co sie jemu snilo, ze mu sie tak popitolilo w glowce. Koszmarki jakowes ani chybi.
-- Kochanie, nawet jesli "zony sa od gotowania" to i tak mezowie robia kawe, bo kawy sie nie GOTUJE!
I zasiadlam ze zwycieska mina przed kompem, w oczekiwaniu na kawe.
Zrobil.
Kochany, wspanialy Wspanialy!!!

32 comments:

  1. Popieram w 100%. Od robienia kawy (rano) sa mezowie.
    Wprowadzialm ta zasade w moim domu 33 lata temu...i niech tylko ktos odwazy sie sprobowac ja zlamac.
    Wtedy..... zmienie meza!!!
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
  2. Kochany. I ma anielską cierpliwość;)

    ReplyDelete
  3. Ina--> Dzieki, teraz wiadomo dlaczego ja zmieniam mezow:)))) Nareszcie mam powazne wytlumaczenie dla moich rozwodow:)))

    ReplyDelete
  4. Czyli damsko-meska, malzenska proba sil :)))
    U mnie w domu pelen freestyle - wszystko robimy na zmiane, bo oba mamy takie charakterki, ze gdyby tylko doszlo do takiej proby to by lecialy wiory, wiec zapobiegawczo nasty rok nie przypisujemy sobie zadnych zajec na stale. Mam faceta feministe, ktory gotuje lepiej ode mnie :)

    ReplyDelete
  5. Nivejko--> Cierpliwosc w dodatku anielska to on ma chyba zaszyta podskornie jeszcze z czasow poprzedniego malzenstwa. Ja to ponoc ANIOL jestem:))))

    ReplyDelete
  6. Laki--> Ze wszystkich prac domowych najbardziej nie cierpie sprzatania i to akurat robi Wspanialy. Ja gotuje, ale u nas ser i gruszka tez sa daniem obiadowym. Wiec wiesz w ogolnym rozrachunku nie narzekam:)))

    ReplyDelete
  7. U mnie ja robie,i nie tylko kawe,moj Piekny nie wie nawet gdzie co lezy...no rozpuscilam GADA:))

    ReplyDelete
  8. piękna kawowa riposta haha ;D
    kawa z rana być musi koniec i kropka (;

    ReplyDelete
  9. Wspaniałego masz tego Wspaniałego!!!
    My pijemy razem kawę zawsze ok. 8 wieczorem. I przeważnie robi mąż, ale czasem się zapiera i czeka. A ja udaję, że nie wiem na co. I tak się przekomarzamy, aż w końcu JA łaskawie idę zrobić (przecież czasem mogę). Ale mówię mu zawsze, że parzona przez niego jest o niebo lepsza i lepiej mi smakuje... ;)))

    ReplyDelete
  10. Star, człowiek najpierw wstaje, potem robi kawę, a potem się budzi. Kawa z rana jak śmietana.

    Mnie się marzy taki ekspres ciśnieniowy Jura, albo Gaggia żeby móc zrobić sobie moje ukochane esperesso. Ale cóż, nie mam żadnego bogatego a leciwego wujka coby spadek odziedziczyć i zakupić sobie takie cudo. Jakoś do amerykańskiego sposobu parzenia kawy nie mogę się przemóc. No nie smakuje mi za bardzo, ale jak jestem na kofeinowym głodzie to wchłonę wszystko. :)))

    ReplyDelete
  11. A ja bez kawy żyję i jej nie potrzebuję do sprawnego funkcjonowania :)) Wiem - taki dziwoląg ! Ale tak jak inni nie potrafią żyć bez kawy, tak ja nie potrafię żyć bez zwykłej czarnej herbaty :) Nie ruszam się bez niej z domq. A kawa ? Sporadycznie, raz w tygodniu, w sobotę, dla towarzystwa, albo do ciasta ;) A zdarza się, że w ogóle... Nienormalne ? :D Aha ! Mi kawa najlepiej smakuje wtedy, gdy zrobi ja ktoś inny niż ja sama :) Może to jakiś argument dla Wspaniałego ? :)))

    ReplyDelete
  12. Ja też jestem uzależniony od kawy. Na moje szczęście robi ją Gosia ale ja za to potem dzielnie zmywam. :)

    ReplyDelete
  13. Wypijam tylko jedna dziennie (wczesniej zdarzalo sie dwie, gora trzy przy czym po trzeciej zaczynalo mnie telepac) - w pracy rano dobra neske, a w weekendy w domu z cisnieniowego.
    Wole herbate, no ale jaGby u zrodla siedze, c'nie?

    A powod do rozwodu rewelacyjny - bo nie chce kawy robic:)))

    ReplyDelete
  14. jestescie niesamowici :D
    ja mam rano podobnie do ciebie. Zdarzaly sie przypadki, ze do kawy wrzucilam jakies witaminy musujace, bo nie zauwazylam, ze to nie jest szklanka z woda, wkladalam sloiczek z kawa do lodowki, a mleko na polke...
    teraz pierwsza kawe pije w biurze, wobecz czego conajmniej godzine po przyjsciu do biura jestem nietomna, potem powoli zaczynam sobie przypominac kto ja.

    ReplyDelete
  15. U nas ,,każdy sobie kawkę skrobie''. Ja długi czas nie piłam, teraz się nawróciłam... Ale nie rano, raczej z wieczora...

    ReplyDelete
  16. MAGA--> No rozpuscilas;) Ale moze zasluzyl;)))

    ReplyDelete
  17. Mruczanki--> Mowie Ci niejeden by zwatpil jakby nas posluchal:)

    ReplyDelete
  18. Toznowuja--> Hah, malo tego, ze wykorzystam Twoj argument, to jeszcze paluchem pokaze, ze "tu jest napisane czarno na bialym" i dodam, ze jak nie pojmuje, to cza sie bylo uczyc ludzkiego jezyka:)))

    ReplyDelete
  19. Thuria--> Budze sie przy drugiej kawie, po trzeciej zagrozenie wypadkowe spada do poziomu bezpieczenstwa i moge isc pod prysznic:)) Express cisnieniowy tez mamy, ale to za duzo roboty jak my potrzebujemy wiaderko kawy na glowe:)))

    ReplyDelete
  20. Asik--> Zdecydowanie wszystko robione przez innych smakuje lepiej:)))

    ReplyDelete
  21. Sebastian--> Ty to sie chyba w czepku urodziles, ze Ci los sprezentowal Gosie;)

    ReplyDelete
  22. Czarownico--> My oboje mamy manie kupowania herbaty, ale nikt jej nie pije:)))

    ReplyDelete
  23. Rinonka--> No taka juz nasza uroda:))) nie nadajemy sie do zycia z rana i tyle:))

    ReplyDelete
  24. Zgago--> Z wieczora? Hmmm ja co prawda moge wieczorem tez pic i nie mam problemu ze snem, ale Wspanialy po 15tej juz odpada z zawodow:))

    ReplyDelete
  25. Ja kawe codziennie rano pije w pracy - poniewaz mamy tam naprawde niezly wybor:) o wiele lepszy niz w domu. a poniej herbate pijam - po poludniu z cytrynka pare kubasow. A na wieczor to kawy juz nie -wole merlota albo shiraza;)

    ReplyDelete
  26. zobaczyłam zdjęcie.pomyślałam Pałac na wodzie Łazienki.

    ReplyDelete
  27. Ale dochodzicie w końcu do porozumienia. My z mężem siedzielibysmy latami o suchych pyskach. Na szczęście nie pijemy kawy, pijamy zupełnie inne rzeczy, więc przynajmniej ten problem mam z głowy :D

    ReplyDelete
  28. Aniu_2000--> Ja tez wieczorem raczej nie pije kawy. Napisalam o tym tylko dlatego, ze mi nie przeszkadza w zasypianiu:)) A tak naprawde w jesienne i zimowe wieczory to nareszcie pijemy herbate, nie codziennie, ale dosc czesto. Na rozgrzewke:))

    ReplyDelete
  29. Tuv--> Nie, nie Lazienki:) Bedzie notka i wiecej zdjec, ale wczoraj padlam:))

    ReplyDelete
  30. Szeherezado--> Ja wiem, ze nie pijesz kawy:)) To moze i macie lepiej "wy z mezem" bo musicie trwac w stanie wojny:))) Nam sie przytrafiaja takie "my z mezem" :)))

    ReplyDelete
  31. Dobrze masz ... wystarczy kawa ... ja, idiota jeden, muszę jeszcze zapalić śmierdziela ... :/

    ReplyDelete
  32. Swietny blog...zaczytalam sie.
    Co do porannej kawy...Naleze do osob ktore moga godzinami lezec w lozku i nawet jednego oka nie otworza.Najczesciej kawa sama do mnie przychodzi i tak jak w reklamie Pedros udaje ze dopiero ten zniewalajacy zapach zdolal sprowadzic moje mysli w realny swiat

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...