Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, November 21, 2010

Kosmetyczka czy nauczycielka

Biedny ten moj Wspanialy ze mna, bo ja mam skrzywienie zawodowe.
Zaczelo sie od pacykowania geby. Stal bidok przed lustrem i na moje polecenia robil peelingi, nakladal maseczki, kremy. Potem przyszedl czas na pedicure i manicure, po czym myslal, ze juz go nic nie zaskoczy. Ale gdzie tam, na mnie mozna liczyc, wiec wymyslilam peeling calego ciala za pomoca cukru i okladanie  blotem za pomoca pedzla malarskiego, jeno ciutke mniejszego, takiego do wykonczeniowki;)
Pozniej byly wspolne doswiadczenia fryzjerskie, kiedy czekal na mnie w salonie az mi zrobia kolor, pasemka i inne pitupitu. Z szokiem ale i ulga przjal wiadomosc, ze przestalam malowac wlosy i przez 4 lata bylam siwa au natural. Przynajmniej nie wysiadywal oczekujac na mnie.
Co nie zanczy braboze, ze ja tego wysiadywania oczekiwalam, ale on jest przyrosniety do mnie koscia biodrowa, wiec czekal cierpliwie z wlasnej i nieprzymuszonej woli.
Mialo chlopie 4 lata spokoju, az tu nagle znudzilo mi sie i zapragnelam znow malowania wlosow.
Nawet probowal mnie odwiesc od tego zamiaru, ale jak juz ja sobie cos w glowce upierdykam, to nie ma odwrotu. Zaczelo sie malowanie.
Z tym, ze postanowilam to robic sama. W koncu po to pracowalam cale lata z fryzjerami i kolorystami zebym mogla proba bledow i wypaczen wykombinowac sobie swoja wlasna formule koloru.
Pierwsze malowanie jest zawsze najlatwiejsze, bo nie potrzeba nic wiecej jak napackac mazi koloryzujacej na wlosy i potem zmyc. Dwa nastepne tez nie byly zbyt skomplikowane, ale po ostatnim zauwazylam, ze jednak robienie sobie samej odrostow nie jest taka prosta sprawa i wyszly male niedociagniecia. Niewidoczne, ale po co maja byc, no i jest zagrozenie, ze jak beda sie pojawiac w roznych miejscach to po jakims czasie kolor jest nierowny.
-- Skarbie czy Ty moglbys mi pomoc nalozyc farbe na odrosty nastepnym razem?
-- Pewnie!
-- A wiesz jak to robic?
-- Oj tam wiem, czy nie wiem. Pokazesz mi i zrobie, to sie tak pedzlem macha.
Stwierdzilam, ze skoro wie ze sie macha pedzlem, to ma wystarczajaco duzo pojecia o tym co go czeka.
I wlasnie dzis nadeszla wielkopomna chwila kiedy Wspanialy zostal kolorysta, narazie bez licencji, ale wszystko w swoim czasie.
Przez caly dzien pytalam czy chce zebym mu wytlumaczyla jak to robic, tak dokladnie.
-- Tak, ale jeszcze nie teraz, przeciez mi pokazesz tuz przed.
Nie nalegalam, bo wiadomo, ja zgodna baba jestem;)
Wieczorem zabralismy sie do przygotowan. Najpierw Wspanialy stwierdzil ze bedziemy to robic w duzej lazience, bo wiecej miejsca i zaczal rozkladac jakies stare reczniki na podlodze tuz przed wanna.
Z czego sie domyslilam, ze chce zebym siedziala na brzegu wanny, co w sumie mialo sens.
Tam dobre oswietlenie no i wrazie cus jak nakapie to latwiej zmyc.
Ja zajelam sie mieszaniem farby.
Na moja dlugosc wlosow spokojnie wystarczyloby pol opakowania, ale pomyslalam sobie, ze jak na pierwszy eksperyment lepiej poswiecic cale opakowanie niz potem na gwalt mieszac druga czesc.
Teraz zaczal sie pokaz jak to robic.
Pokazalam jak dzielic wlosy koncowka butelki z farba, albo szpikulcem pedzla, jak na przedzialek wycisnac odpowiednia ilosc farby i mach - mach pedzlem w jedna i druga strone, potem nastepny przedzialek blisko poprzedniego, farba, mach - mach i dalej to samo.
Stwierdzil ze pojmuje, chociaz po jego minie nie mialam do tego przekonania.
Siadlam na brzegu wanny i ledwie zaczal mnie skrobac po skalpie wybuchnelam smiechem, ktory szybko zamienil sie w glupawke.
-- Z czego sie smiejesz?
Ale ja slowa nie moge powiedziec, morda mi sie zaciela gdzies widocznie zawiasy szczeki nie daly rady, bo ani klapaczki otworzyc, ani zamknac, lzy mi po policzkach plyna i slowa nie moge powiedziec.
-- Musisz przestac rechotac, bo ja nie moge pracowac.
Tym "pracowaniem" rozsmieszyl mnie jeszcze bardziej, wiec siedze na brzegu wanny i rze jak wariatka, a on na sraczyku i tez rzy, chociaz nie wie o co chodzi.
Po kilku minutach wreszcie sie opanowalam na tyle, zeby powiedziec:
-- Bo ja kurwa nie wierze, ze my to robimy.
-- No i prawidlowo, bo narazie to nie robimy tylko sie pokladamy ze smiechu.
Opanowalismy sie wreszcie na tyle, ze mogl utrzymac sprzet w rekach i zabralismy sie do dziela.
Ja nie widze co on robi, ale mam dziwne uczucie, ze on tym pedzlem macha nie tylko po odrostach ale jakos tak gdzie popadnie. Krytykowac nie wypada, bo sie chlop zbiesi, ale moje watpliwosci co do calej akcji poglebiaja sie z kazdym "fuckiem" ktory wydobywa sie z ust artysty.
Ja pierdole! Dobrze, ze mam jutro wolny dzien, to zaloze czapke uszatke i pojde gdzies do poprawki, trudno. Od czasu do czasu tylko pytam jak mu idzie i czy ewentualnie mam glowe przechylic bardziej na prawo czy moze lewo.
-- Wszystko jest pod kontrola, siedz.
No to siedze, bo i co mi wiecej zostalo.
-- Ale wiesz kochanie, Ty robisz same odrosty?
-- No tak mniej wiecej..
-- Kurwa jakie mniej wiecej? Masz robic tylko odrosty tak jak pokazywalam, ale pamietaj zebys je pokryl dokladnie zebym nie miala szachownicy na lbie.
-- Najwyzej bedziesz miala pasemka. A co? Nie chcesz?
Kryste, juz nie wiem sama co mam powiedziec. A ten za chwile stuka mnie czyms po glowie, ja oczywiscie nie wiem co to jest, ale stukanie czuje.
-- Co Ty robisz? czemu mnie tak pukasz?
-- Butelka odmawia wspolpracy..
-- Jak to odmawia wspolpracy? Ty ja masz sciskac a nie mnie pukac po lepetynie.
-- Yyyy chyba farby braklo.
Skoczylam na rowne nogi a ten wariat w smiech.
-- Zartuje, chcialem sprawdzic Twoja reakcje..
Ja o malo zawalu nie dostalam, a on sobie zartuje. Ale nic, kresli mi nadal jakies esy floresy na lbie, moze cos z tego bedzie. W pewnym momencie stwierdzil, ze z tylu glowy to ja nie mam siwych wlosow.
-- Dzizas, co z tego czy mam czy nie mam. Wiem, ze mam mniej ale jednak sa i trzeba je pomalowac.
-- To musisz sie odwrocic. Najlepiej wlaz do wanny.
Wlazlam.
Na koniec prosilam, zeby sie tak rozejrzal po tej mojej glowie podnoszac wlosy w roznych miejscach zeby sprawdzic czy nie ma gdzies plam bez farby. Sprawdzil, ale jak juz skonczyl, to mial tak szczesliwa mine i tak szybko spierdalal z tej lazienki, ze nawet nie zdazylam powiedziec "dziekuje":)
Jak juz skonczylam reszte i na koniec zmylam cala farbe, obejrzalam i stwierdzilam, ze naprawde zrobil to super. Poszlam mu podziekowac i powiedziec, ze zostal zatrudniony i ma zapewniona prace.
-- A jak czesto to trzeba robic?
-- No tak raz na 4-5 tygodni.
-- Dzizas, tak czesto!!! - zawolal z przerazeniem.
-- No wiesz.. ja rozumiem, ze latwiej bylo byc mezem nauczycielki... ale...
O malo se oka lyzeczka od pozeranego jablecznego crispa nie wybil jak podskoczyl.
-- Wscieklas sie czy co?! Ja mam nadzieje, ze to doswiadczenie z nauczycielka a zwlaszcza okres od kiedy zostala dyrektorem szkoly to mi utkwi w pamieci na nastepne chociaz cztery wcielenia.
Juz nie wyjasnialam, ze zawod tu niekoniecznie ma znaczenie, ale on i tak szybko dodal:
-- To juz ja wole Ci malowac te wlosy do konca zycia nawet co tydzien.
I tym sposobem Wspanialy zdobyl kolejne ostrogi.
Jak tak dalej pojdzie to moze brazyliskie bikini zaryzykuje... ;)

55 comments:

  1. hiihiihih:))))))się obśmiałam:)

    a najlepiej,to jest zostać mężem nauczycielki malarstwa:)))))

    brazylijskie bikini powiadasz?:)oczywiście farbowane?:)))

    ReplyDelete
  2. Brazylijskie? yyyyyyy lepiej się dobrze zastanów, bo jak źle się do tego zabierze, to tydzień będziesz chodziła jak kowboj:-))))))))))

    ReplyDelete
  3. hahaha uśmiałam się przednio ;] dobrego masz chłopa :D i wszyscy szczęśliwi, bo u fryzjera się spędza głupie, długie godziny. ja przynajmniej strasznie tego nie lubię. ale Wam tam razem musi być wesoło :D

    ReplyDelete
  4. Gratuluję Chłopa!!! mój to tylko czasami mi skarpetki na stopę założy jak mi się nie chce wstawać :-) Stardust... a takie pytanko...on nie zna polskiego i nie rozumie co Ty tutaj piszesz, nie???

    ReplyDelete
  5. Jest takie polskie miedzylekarskie powiedzonko (ale mi sie w jukeju tez sprawdza), mozesz Wspanialemu przekazac:
    "Nauczyciel to nie zawod, to diagnoza".

    ReplyDelete
  6. Mijko--> Na brazylijskim to juz nie ma co malowac:)))

    ReplyDelete
  7. Lotnico--> Wiesz ja go najpierw przeszkole, a dla mnie brazylijskie to w koncu chleb powszedni:)))))

    ReplyDelete
  8. Porcelanowa--> Wlasnie o te godziny u fryzjera chodzi, bo ja nie mam cierpliwosci. A wesolo to faktycznie mamy:))

    ReplyDelete
  9. Jagienko--> On nie zna polskiego, ale wie, ze o nim pisze i wie ze opisuje wlasnie takie rozne durnowate scenki. Nawet go to cieszy, bo on z tych co to potrafia sie smiac sami z siebie, wiec swiadomosc ze ja pisze i ktos czyta nam nie przeszkadza.

    ReplyDelete
  10. Czarownico--> Z punktu widzenia medycznego, to w ten sposob mozna powiedziec o kazdym zawodzie, przepraszam, ale lacznie z lekarskim:))) Ja wiem z wlasnych obserwacji, ze bycie mna jest tez diagnoza:))))))))))

    ReplyDelete
  11. a ja bidula musze sie męczyc sama z tymi farbami!

    ReplyDelete
  12. Star, ja rozumiem - ludzie i ludziska sa wszedzie, sama w domu mialam rodzicow nauczycieli (i s.p. Tato byl "typowy" - doprowadzal czasami lekarzy do czarnej rozpaczy).

    Ale jak w piatek o 17.40 przyjmuje jako ostatnia babke, ktora zajmje mi GODZINE placzem i narzekaniem na NHS, ze co to za system, ze czekala z rwa na fizykoterapie, ze zamiast wyluzowac, to wzmocnila aktywnosc fizyczna (i dopiero prywatny fizjoterapeuta jej wytlumaczyl, ze robila odwrotnie niz powinna), ze gdzie w tym czlowiek, ze fizjoterapeuta od kregoslupa napisal o niej w liscie "crazy" (a napisal "doing crazy things") i to trwa i trwa, wszyscy wychodza, zostaja juz tylko sprzataczki, a ja nijak nie moge sie jej pozbyc (w koncu jak sprzataczka weszla do gabinetu obok, to powiedzialam, ze musimy wychodzic, bo zaraz nas i tak wyrzuca, ale jeszcze ze 3 razy w drodze do drzwi przystawala;) i jak po wyjsciu patrze na zawod i widze "teacher" - to co ja mam o tym myslec?
    Zeby jeszcze jakas mloda siksa, ale 38 lat, czytata, pisata i guglowata, naprawde nie mozna wymyslic, ze jak boli, to ruchy przy ktorych boli bardziej nalezy ograniczyc? Przeciez to kazda baba ze wsi wie - boli, to nie robie.

    I to nie jest jednostkowy przypadek - z jakiegos (nieznanego mi) powodu nauczyciele, a zwlaszcza nauczycielki to ok. 98% uskarzajacych sie na Fibromyalgie/Chronic Fatigue Syndrome (popularnie w krajach anglojezycznych zwany TBP - Total Body Pain, a w Polsce ZBCC - Zajebisty Bol Calego Ciala;) do tego nie dajacy sobie przetlumaczyc, ze u podloza wielu ich problemow leza stres/leki/depresja i wiedzacych lepiej jak nalezy ich leczyc.

    Nie umiem wytlumaczyc jak, ale lekarze rozpoznaja nauczyciela w ciagu paru pierwszych zdan w znakomitej wiekszosci przypadkow (powyzej 90% na pewno).

    Moj angielski kolega mowi, ze powinnismy niektorych nauczycieli ich bronia wlasna:
    "Sit down, shut up and bring your parents tomorrow!"
    :DDD

    ReplyDelete
  13. A lekarze oczywiscie tez maja swoje za uszami, tych leczyc to jest dopiero wyzwanie!
    Na szczescie wiekszosc umiera dosc wczesnie (stres) wiec nie zdazaja sie zmienic w starych upierdliwcow;)

    ReplyDelete
  14. El--> Wspolczuje, bo to sie trzeba niezle nagimnastykowac dobrze byloby w takich sytuacjach miec zapasowa pare oczu np. na rece, albo chociaz lokciu:)))

    ReplyDelete
  15. Czarownico--> Tak to juz jest, ja kosmetyczka mam zwichniecie zawodowe, bo wymagam zeby sie chlop packal, Ty lekarka pewnie gonisz zeby dbal o swoje zdrowie, a nauczycielka mowi wlasnie "siedz cicho, nie odzywaj sie i przyjdz z rodzicami: :)))
    Ot uroki mieszanek zawodowych:))

    ReplyDelete
  16. Ja nie jestem typowa - gonie cala moja rodzine, zeby nie wpierdzielali tabletek na wszystko.
    A jak zaczynaja cos o badaniach "na wszelki wypadek" to im robie psychoterapie i zaraz im pomysl przechodzi:)

    ReplyDelete
  17. Mijka--> Ja myslalam, ze Ty mnie chociaz troche lubisz:)))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  18. lubię i dlatego zrobię Ci projekt!!!!!

    jakbym nie lubiła,zaproponowałabym..filcowanie igłą,na sucho:)))))

    ReplyDelete
  19. Sama sobie robię kolor, bo mam krótkie włosy.Odkryłam,że farba do użytku domowego mniej niszczy włosy. Po tej od fryzjera zawsze mi potem coś się dzieje na głowie: a to włosy wypadają, a to głowa swędzi, a to nagle włosy po 1 dniu byle jakie. Gdybym tylko jeszcze umiała sobie równo podstrzyc z tyłu, to wcale bym nie chodziła. Bo górę i boki też sama tnę.Nawet sobie zakupiłam profesjonalne nożyczki.Potem idę do fryzjerki i tylko każę sobie tył "dorobić" do przodu i góry. A ten Twój Wspaniały to niezwykle cierpliwy człowiek.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  20. Star, no chlopa masz, jak wnioskuje z kilku ostatnich postow, do tanca i do rozanca:)))) I musi Cie bardzo kochac:) Macie wesolo razem i na pewno nuda nie grozi Waszemu zwiazkowi. Moj raz mi prostowal wlosy prostownica, bo chcialam miec super proste z tylu. I na tym jednym razie sie skonczylo, nie ma moj chlop tyle zapalu....chyba szybko sie zniecheca? Pozdro.

    ReplyDelete
  21. Mijka--> Filcowanie brzmi zachecajaco, ale igla na sucho juz nie bardzo:))))))

    ReplyDelete
  22. Anabell--> Jeszcze troche i bedziesz samowystarczalna:) Z krotkimi wlosami jest duzo latwiej a moje teraz takie ni w hmmm ni w oko:)) I jednak po kilku farbowaniach to nie wyglada to ladnie jak sie nie robi odrostow osobno.

    ReplyDelete
  23. Monico--> Dobroc chlopa ponoc polega na czestym chwaleniu:)) Pisze ponoc, bo ja sama tak za czesto to nie chwale, owszem dziekuje. Ale moj to juz przeszedl tresure, wiec mam latwiej:)) Nudzic sie faktycznie troche ciezko z nim:))

    ReplyDelete
  24. Jesteście razem niedorzecznie niesamowici;-)))))))))

    ReplyDelete
  25. Mnie też pan Małż kolor nakłada od jakiegoś czasu...I nie pyta o nic!

    ReplyDelete
  26. Zante--> No jakos tak.. dobralismy sie :)))

    ReplyDelete
  27. Zgago--> Cos mi sie wydawa, ze jak moj dojdzie do wprawy to nie tylko o nic nie bedzie pytal, ale jeszcze kilka sasiadek ustawi w kolejce:)))

    ReplyDelete
  28. eh.... taki piękny temat do zdjęć mnie ominął ;D

    ReplyDelete
  29. Ciebie to milo poczytac - zawsze wesolo i tak... spokojnie. A na zakupy to ja wole sama jechac niz sie tlumaczyc przy kazdym sloiczku - dlaczego kupuje musztarde dijon, kiedy w domu mam trzy sarepskie. Czy ja moge wpasc za 4 tygodnie na odrosty do Wspanialego? Chociaz w sumie blizej bede miala do malza zgagi :-)

    ReplyDelete
  30. Mimo wszystko masz dobrze Stardust,mnie żaden chłop nie chciał farbować włosów nie mówiąc już by tam co nieco przyciąć...a ja musiałam ich łepetyny strzyc...ot niesprawiedliwość.Dobrze że mam przyjaciółkę w drugiej klatce to choć on moją czupryną od czasu do czasu się zajmie.Raz mi się zachciało trwałej by jakoś ujarzmić te moje fale.Przyszła na lekkim rauszu,założyła wałeczki i se poszła,po 10 minutach zaczęłam ściągać wałki,umyłam,wysuszyłam....i nigdy więcej trwałej w jej wykonaniu nie zrobię,ale polecić ją mogę jak ktoś chce mieć orginalne afro...hihihi Oj! ciężko było wrócić do poprzedniego stanu owłosienia! :-))))))
    pola

    ReplyDelete
  31. :)Niech się chłop cieszy, że nie jesteś chirurgiem i nie kazałaś mu się zszywać po własnoręcznie zrobionej, małej domowej przeróbce organów wewnętrznych. Mój TZ mnie farbował wiele lat temu, wyszła nam piekna abstrakcja na łbie - on był zachwycony, ja i reszta świata juz nie bardzo. A przeciez mój TZ do pędzlowania "zwyczajny". :)
    Najlepiej zaś wspominam depilacje, którą na mnie wykonał przed moim pójściem do szpitala. Brazylijczyk nie się schowa:)!

    ReplyDelete
  32. Evek--> Ty, Ty... Ty... fotoreporterko:))))

    ReplyDelete
  33. Batumi--> Przekazalam Wspanialemu, jestes zapisana:)))

    ReplyDelete
  34. Pola--> Ja tylko raz Owczesnemu obcielam wlosy i nawet fryzjerowi bylo ciezko poprawic:))

    ReplyDelete
  35. Pieprzniczko--> Czyli mamy domorosle talenty:)

    ReplyDelete
  36. A ja mam pytanie, czy te brazylijska depilacje chcialas zrobic Wspanialemu, czy on Tobie? :-)

    ReplyDelete
  37. Agulek--> Peeling ciala i okladanie blotem robilismy sobie nawzajem, to chyba i depilacja tak powinno byc;))) Nie moze byc jedno pokrzywdzone, jak wszyscy to wszyscy, babcia tez:)))

    ReplyDelete
  38. Po prostu wspaniały ten Twój Wspaniały :)

    ReplyDelete
  39. Co to do cholery są brazylijskie bikini?
    Może jakieś zdjątko?
    Czekam na książkę o tych Twoich przeżyciach kosmetyczno-Wspaniałych.
    Kupuje na pniu i proszę o dedykację.
    p.s. i wywal te liście w nagłówku bo mi kurwa oczy wypłyną.
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  40. No nie! Spadłam z fotela, jak sobie Wspaniałego z Tobą na tej wannie wyobraziłam! :))
    Ale w sumie, jak chłop kumaty, to można go poprosić nawet i o takie przysługi!
    Ale tą brazylianą to bym się nie chwaliła Bareyi :))) Chociaż znając Ciebie ... Kto to wie!
    Buźka!

    ReplyDelete
  41. Bardzo jestem ciekawa jaki jest efekt koncowy tych malunkow?!
    Pamietam kiedy moj maz chcial mi zaoszczedzic czasu spedzonego u fyzjera i probowal go wyreczyc, wygladalam jak zebra:)

    ReplyDelete
  42. Dizejko--> A Ty myslalas, ze ja takie ksywki daje na zachete? Nie, on sobie na to solidnie zapracowal:))))

    ReplyDelete
  43. Bareya--> Jakby tu powiedziec, no... hmmm :)) Jak przyjedziesz kiedys tuaj z Najlepsza z Zon to ja Ci wytlumacze, a jej zafunduje (za zgoda) brazylianke:)))
    A zdjecie wymienilam, coby Ci te oczy nie wyplynely:))) bo tego by mi Twoje wielbicielki nie wybaczyly. Ba! Sama bym sobie tego nie wybaczyla:)

    ReplyDelete
  44. Iw--> Nie podpuszczaj, bez wzgledu na to jak bardzo lubie Bareye, a nie jest to zadna tajemnica, to jednak tego nie zrobie:)))

    ReplyDelete
  45. Ataner--> Dzis w pracy opowiadalam klientkom o nowej profesji mojego naukowca:) I ogladaly z ciekawosci, bo wiesz ja sobie tam z tylu nie widze. Ponoc nie ma sie do czego przyczepic.
    A ja sama stwierdzam, ze przod i boki sa idealne:)

    ReplyDelete
  46. To Towj Naukowiec zdolniejszy od mojego, bo ja w czapce na glowie musialam zasuwac do sklepu po nastepna farbe.Chyba domyslasz sie jaki byl efekt, nastepnego dnia musialam isc do fryzjera. Fryzura typu "mniej niz zero" Juz nic nie dalo sie zrobic z moich wlosow do ramion.

    ReplyDelete
  47. Już Was widzę, i te Wasze akrobacje z nakładaniem farby :) Zdolniacha z Wspaniałego i jeszcze sobie wyhodujesz osobistego fryzjera za friko ;-))
    O ile Ci cierpliwości starczy :) Bo ja na ten przykład próbowałam poprosić Swojego dwa razy i skapitulowałam - jednak sama sobie nakładam farbę duużo szybciej. I mniej brudzę łazienkę przy tym. Za to dobry jest w podcinaniu końcówek :)

    ReplyDelete
  48. Ataner--> Wlasnie tak kombinowlalam, ze jak spieprzy to nastepnego dnia czapka na glowe i do fryzjera. Ale nie bylo potrzeby:)

    ReplyDelete
  49. Laki--> Slowo daje, ze nie zrobialbym tego sama ani lepiej, ani szybciej, ani czysciej. Wspanialy malowal cale mieszkanie bez nakrywania niczego i nie bylo ani jednej kropeczki na podlodze. Ja przy nim to jestem fleja:))) On robi powoli, ale baaardzo dokladnie i ostroznie. Dalam mu czas (5min) na pokrycie odrostow i sie zmiescil.

    ReplyDelete
  50. nauczycielem jesteś najlepszym! tak dobrym, że ja jako ogniwo miedzykontynentalne nauczyłam "tych sztuczek" własną kosmetyczkę ! (wyobraź sobie - SIĘ PRZYJĘŁO ;) Wspaniały więc niech korzysta z obecnosci MISTRZA ;D

    ReplyDelete
  51. Spt--> Milo mi;)) A ja ostatnio duzo o Tobie mysle, tylko czasu nie styka, zeby sie spotkac na Skype. Ale obiecuje poprawe:))))

    ReplyDelete
  52. Dziekuje moja kochana za dbałośc o moje gałki oczne.
    A z najlepszą z żon przujade na pewno.
    Nie wiem z którą ale przyjadę i chce się przyglądać jak se zakładacie te brazylijskie gacie.

    ReplyDelete
  53. W serdecznej, ciepłej i pogodnej atmosferze domu, wyluzowaniu i zaufaniu , bez dociekliwego patrzenia drugiemu na ręce WSZYSTKO może się udać...no, chyba że mamy do czynienia z typową ofermą, nawet przy jej najlepszych chęciach.
    W Waszym przypadku same sprzyjające okoliczności, zaś Wspaniały czemuś wszak zawdzięcza swój przydomek, co znów udowodnił ;)))

    ReplyDelete
  54. Moją głowę też mój biedy chłopina maluje. Ma już wprawę. Nie mam mijaków.Zawsze dokładnie jestem umalowana.Śmieszne? Chyba nie. Coż musimy sobie radzić.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...