Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, December 10, 2010

Christmas spirit!!

Naszlo mnie. Nagle i niespodziewanie jak nagla i niespodziewana zaraza, tak na mnie nagle i niespodziewanie zstapil... nie, nie Duch Swiety, ten mial szanse w Halloween, ale nie wykorzystal:)
Zstapil na mnie, a raczej ogarnal mnie Christmas Spirit!!!!!!!!!!!
Od rana szumialy mi w glowie christmasowe melodie i nic nie bylo w stanie zmienic mojego nastroju.
Nawet jak tuz po poludniu zapukal do moich drzwi doormen z oswiadczeniem, ze za 15 minut musza wylaczyc wode w calym budynku, bo maja jakis przeciek, to go poczestowalam czekoladkami.
-- Stardust, ale ja Ci to mowie, zebys lepiej poki co poszla do lazienki.. bo wiesz..
-- Wiem i doceniam, ale narazie nie musze wiec nie bede o tym myslec.
Oczywiscie jak pozniej musialam, a wody jeszcze ciagle nie bylo, to radosnie jak motylica polecialam do sasiedniego budynku, ktory nalezy do tego samego wlasciciela.
Ot takie sikanie po prosbie:))
Z calej tej radosci cos mi sie chyba powaznie w glowie poprzestawialo, bo wymyslilam, ze bede piekla swiateczne ciasteczka (!!!)
To juz powazny objaw jakiegos rownie powaznego schorzenia, bo ja nigdy nie pieke ciasteczek.
Przez cale moje zycie, a nie jestem nastolatka, upieklam ciasteczka raz, jeden jedyny RAZ!!!
A tu nagle taki pomysl. Nawet zadzwonilam do Wspanialego, zeby mu to oznajmic.
-- Ciastka?!?! Cookies?!?! - zawolal z niedowierzaniem.
-- Ale przeciez nie masz nawet tych wycinanek do ciastek - staral sie mnie sprowadzic z oblokow na ziemie.
-- No na chwile obecna nie mam, ale kupimy i bede miala - odpowiedzialam krotko.
-- Ale co Ci przyszlo do glowy, przeciez jak Cie znam od prawie 9 lat to nigdy nie pieklas ciastek i nawet nie przepadasz za jedzeniem ciastek...
-- Bo my ich nie bedziemy jesc, ja je upieke na prezenty! To znaczy nie dokladnie, ale kazdy dostanie oprocz normalnego prezentu ciastka mojej wlasnej produkcji. Taki dodatek od serca!! - oznajmilam radosnie i sie wylaczylam.
Amerykanki robia tzw. "christmas cookie swap" czyli dobieraja sie kobitki i wymieniaja ciastkami. Tym sposobem jak sie razem dogada np. 5-6 kobiet, to nie musza piec wiecej niz ogromna ilosc 2 rodzajow ciastek i kazda dzieli sie z kazda, w ten sposob ma sie w domu na swieta ok. 10-12 rodzajow roznych ciastek. Takie kluby ciastkowe. Ja sie tam w kluby bawic nie bede, bo juz nie ma na to czasu, a poza tym wiekszosc z nich piecze takie zwykle kruche ciastka.
Ja chce cos lepszego.
Wyszukalam sobie juz przepisy i w niedziele zaczynam produkcje:)
Jak dobrze pojdzie to bede miala ok. 6 roznych rodzajow ciastek i je podziele, zakupie ladne opakowania i rozdam.
To jest wersja, jak dobrze pojdzie. Bo jest jeszcze druga wersja, taka, ze przy pieczeniu pierwszej partii trafi mnie szlag i nie bedzie ciastek, ani zadnych prezentow od serca.
Ale co tam, licza sie szczere checi, a te narazie mam:)
Wieczorem poszlismy do Bryant Park, to ten obok ktorego pracuje. Zrobilam kilka fotek.
Wyglada na to, ze zycie w parku trwa cala dobe, sa otwarte bary na swiezym powietrzu, mozna usiasc na drinka i cos na zab. O tak to wyglada:




Te lampy na dlugich ramionach to podgrzewacze powietrza, a ogolnie dzis bylo juz cieplej niz wczoraj, wiec bary maja powodzenie. Jest ruch, jest muzyka, siedzacy na balkonie (drugie zdjecie) maja widok na lodowisko.




A na lodowisku tez ruch.
Po drugiej stronie pod choinka stoi grupa kolednikow i spiewaja swiateczne piosenki, oto oni:



Wsadzilam glowe do kilku sklepow i zobaczylam takie rzeczy:



Te czapki sa fantastyczne:) 


Przez chwile rozwazalismy czy nie kupic Wspanialemu garnituru:)


I sklepik z moimi ulubionymi swiecami:)

Ale musze sie pochwalic, ze bylam dzielna i nie kupilam zadnych swiec! Chociaz niewykluczone, ze jeszcze odwiedze to miejsce przed swietami, przeciez mam tutaj doslownie pare krokow:)
A jutro jedziemy zdobywac Rockeffeler Center, czyli wyprawa w celu zobaczenia najwazniejszej choinki w New York City!!!!

43 comments:

  1. Stardust, jak ja Ci zazdroszczę tej światecznej energii... :).
    Se choć o niej u Ciebie poczytałam, bo ja w tym roku jakoś żadnej magii świąt nie czuję... mimo śniegu za oknem...
    Podeślij troszkę:)))

    ReplyDelete
  2. Pełna podziwu jestem, za te chęć upieczenia 6 rodzajów ciasteczek:)! Mogę jeszcze podesłać przepis na orzechowe "kręcone przez maszynkę do mięsa" - taka ciekawostka kulinarna _ jakby Ci zapału wystarczyło:)
    A nastroju świątecznego - tego zewnetrznego, w sensie dekoracji - to szczerze zazdroszczę.
    pozdrawiam z zaśnieżonego lasu:)

    ReplyDelete
  3. Jestem pełna podziwu dla ciasteczek i pełna zachwytu dla NY. Z ciasteczkami u mnie jest podobnie: tylko raz je upiekłam, a właściwie towarzyszyłam w pieczeniu swoim dzieciom - skutki były do przewidzenia, ale czego się nie robi dla frajdy dzieciaków. Teraz robią ciastka tylko z babcią. Ja mam chyba taki genetyczny defekt, jeśli chodzi o pieczenie. Mogę robić wszystko: gotować na 77 sposobów, robić na szydełku i drutach, siedzieć "na zmywaku", myć auto, ale pieczenie ciast budzi we mnie jakiegoś demona, który krzyczy NIEEE! Tylko nie to!!!;)))

    ReplyDelete
  4. A ja postanowiłam upiec "zdrowotne ciasteczka korzenne", czyli z płatkami owsianymi i z mąką razową, cynamonem, gałką i mielonym zielem angielskim. Ciekawa jestem, czy mi wyjdą.
    Miłego,;)
    P.S.
    Zazdroszczę Wam tego parku, choć zazdrość to brzydkie uczucie, ponoć.

    ReplyDelete
  5. We wtorek wykonałam z wnuczką stos ciasteczek, ale bez zbytniego entuzjazmu. W ogóle w tym roku nie mam żadnego entuzjazmu. I piosenki okołobożonarodzeniowe mnie nie podniecają. I choinki jeszcze nie ubrałam (a zawsze to robię na początku grudnia, żeby była dłużej!), domu nie udekorowałam. Może w ostatniej chwili odwołają święta???

    ReplyDelete
  6. no to trzymam za Ciebie kciuki z tymi ciasteczkami i żeby Ci się nie odmieniło i żeby wyszły takie smaczne jak sobie zamarzyłaś :)
    A RC zazdroszczę - znaczy możliwości odwiedzenia :)

    p.s. uwielbiam czytać Twoje wpisy, podnoszą mi znacząco poziom endorfin :)

    ReplyDelete
  7. ja christmas spiryt czulam 2 tyg temu :D aczkolwiek dalej nuce "let it snow" na przemian z jingle bells (oraz jingle bombs Achmeda the Terrorist - polecam na youtubie;)) )i co do ciastek - o ile ciasta to moge piec, tak na ciastka tez mam awersje, raz ze sie wycina i zagniata, wycina i zagniata i tak po 40 ciastku ci sie robi slabo, to koniec koncow niby ciasteczka a sie siedzi w tej kuchni i nawet na czas pieczenia wyjsc nie mozna bo to 15 min i gotowe. Ale! Zachecam ;) Sama jak juz czasem stane to zrobie i tez zazwyczaj jako dar od serca prezentowy ;) a Bryant Park fajny ;) szczegolnie ci kolędnicy.

    ReplyDelete
  8. Ida--> Mysle, ze tutaj ciezko nie czuc tej magii. Gdzie sie nie rusze to SWIETA!! Wiem na pewno podobnie jest w Polsce, ale ja zamiast sie wkurwiac, ze znow zaczeli na miesiac przed i latac za zakupami to postanowilam sie cieszyc. Zakupow zadnych nie robie, bo juz dawno przestalam z obowiazkiem swiatecznych prezentow, wiec nie musze sie denerwowac w kolejkach. Tak naprawde to poza sklepami z zywnoscia nie laze po zadnych innych. A tylko jak napisalam w notce, wstawiam leb z aparatem i czerpie co najlepsze:)) Z drugiej strony, to te sklepiki (w sumie male dekoracyjne budy) sa fantastyczne na robienie zakupow na ostatnia minute. Tak naprawde to mam w tej chwili dosc duzy problem, ale poniewaz nie mam na niego wielkiego wplywu, to postanowilam dac sobie na przeczekanie i tylko sie przystosowac.

    ReplyDelete
  9. Mada--> Maszynke do miesa na korbe co prawda posiadam, ale nie mam tego ustrojstwa do ciasteczek. Chyba ze daloby sie te ciastka po prostu klasc lyzka na blache, to chetnie skorzystam:) A ja chcialabym choc na troche tego Twojego zasniezonego lasu:)))

    ReplyDelete
  10. Akemi--> Zawsze mi sie wydawalo, ze ciastka to strasznie duzo roboty. Ale w ubieglym roku upieklam jedne, ktore robi sie doslownie w 5 minut i tylko piecze, wiec to nie jest tak zle:)) Wiekszosc moich ciastek bedzie kladziona na blache lyzka, a to idzie wzglednie szybko. Owszem jak ktos robi wycinane ciastka i jeszcze do tego je dekoruje lukrem, to sie mozna upitolic po pachy. Ja mam zamiar zrobic jedne wycinane i te akurat bede robila ze Wspanialym. On sie tu nawet podnieca, ze bedzie je dekorowal lukrem. Niech sie podnieca:)))

    ReplyDelete
  11. Anabell--> Wyjda na 100% nasz Tatek takie piecze juz od kilku lat wlasnie w okresie Bozego Narodzenia. Sa bardzo dobre:)))

    ReplyDelete
  12. Toznowuja--> Swiat chyba nie odwolaja;) Wiec moze sie troche zmus do nastroju, bo jak potem czlowiek patrzy z perspektywy czasu i zaczyna zauwazac jak zycie minelo bez entuzjazmu, to troche szkoda...
    Zycze zeby sie udalo:)))

    ReplyDelete
  13. Madziula--> No musza wyjsc:))) Nie ma innej mozliwosci:)) A nawet jak nie wyjda, to przeciez to ciastka na prezenty:)))))))))))))

    ReplyDelete
  14. Ucieczko--> Oj tam wycina i zagniata, takie to beda robione z pomoca Wspanialego i bedzie ich kilka sztuk:))) Cala reszta to bedzie mieszanie i pizganie na blache:)))))))))) Latwo, lekko i przyjemnie - pod takim haslem robimy ciasteczka:)))

    ReplyDelete
  15. To ja poproszę ten przepis, który kosztuje tylko 5 minut. Bardzo poproszę... :))

    ReplyDelete
  16. Moze tez znajde jakas choinke na swojej wyspie ???

    ReplyDelete
  17. Akemi--> Prosze bardzo:)
    http://gotujebomusze.blogspot.com/search/label/ciastka Sa naprawde pyszne:))

    ReplyDelete
  18. Tribu--> Sie nie upieraj przy choince, mozesz ozdobic jakas inna rosline:)) Ja chyba nawet zawiesze ozdoby na moich plumeriach, bo stoja gole patyki, to czemu ich nie przyozdobic:)))

    ReplyDelete
  19. @Stardust

    wiem, perly na kaktusie !!! to bedzie moja choinka w tym roku,,,

    przydalby mi sie tylko czekoladowy Mikolaj :-))

    ReplyDelete
  20. no nieźle... trochę zazdroszczę energii i zapału, trochę współczuję... mnie samej się nie chce i raczej nie zachce ciastek piec samemu... a tym bardziej jak by mi się zachciało to i tak do tej niedzieli by mi się odechciało... Ale trzymam kciuki. :D

    ReplyDelete
  21. ciekawe czy do mnie christmas spiryt tez dojdzie.. pozdrowienia i cudownie Cie widzieć taka radosną:))

    ReplyDelete
  22. O! Właśnie taką choinkę sobie skombinuję w tym roku do domu.
    Aha i ten garnitur z przyszłości jest genialny. Fajnie tam masz w tych Stanach :)

    ReplyDelete
  23. O rany! Jakie fajne świecie żelowe! Naprawdę - choć wolę woskowe z dodatkami to te są pierwszymi żelowymi, jakie zrobiły na mnie tak pozytywne wrażenie.
    "Christmas cookie swap" jest genialnym w swojej prostocie patentem dla słodkożerców :) Ja jestem z tych, co wolą słone, ale moje stado słodkie kocha. Zagadam z sąsiadkami. Obie zresztą mieszkały w Stanach wiele lat, to powinny kumać cha-chę ;)

    ReplyDelete
  24. tez mialam niedawno pomysl pieczenia ciasteczek, ale poczekalam jeden dzien i mi przeszlo ;))

    Mialam rowniez wstepnie wybrac sie jutro zobaczyc choinke, ale szczerze mowiac tez dosc czarno to widze... ;)

    ReplyDelete
  25. Ja dzisiaj z Lu piekłam choinkowe pierniki, było super :-)

    ReplyDelete
  26. moje pierniczki twarde...jakoś wolno kruszeja:(

    a z zakupów to nie mam pomysłu na prezent swiąteczny dla Wu.

    ReplyDelete
  27. Najbardziej podoba mi się garnitur dla Wspaniałego! :))
    Jeszcze nigdy nie piekłam ciastek, załapuję się na te robione przez moją Córcię :)

    ReplyDelete
  28. Tribu--> Czekoladowy Mikolaj?? Hmmm niech pomysle... Juz wiem!!!! Posmaruj sie caly czekolada i poszukaj jakiejs ladnej Tajki do lizania:))))))))

    ReplyDelete
  29. CalaJA--> Tobie to sie akurat nie dziwie, ze Ci sie nic nie chce;))

    ReplyDelete
  30. El--> Dojdzie, dojdzie, czasem trzeba mu troche pomoc, ale dojdzie;))

    ReplyDelete
  31. Laki--> Wiesz te zelowe swiece sa bardzo fajne, mam dwie takie w pracy i jak sie wypalily to wymylam delikatnie ten wewnetrzny pojemnik i wstawiam tea lights i mam nowe swieczki, a wygladaja super:)) i ciagle pachna, bo tam sa zasuszone prawdziwe owoce.
    Mysle, ze Ty sie spokojnie dogadasz ze swoimi sasiadkami, jak czytam to mam wrazenie, ze ludzie tam sa bardzo przyjazni:))

    ReplyDelete
  32. Aga-b--> Nie trzeba czarno widziec, tylko siadac w cokolwiek i przyjechac do NYC:))

    ReplyDelete
  33. Madmargot--> Ciesze sie, ze to napisalas, bo mam nadzieje, ze nam tez bedzie fajnie przy tej produkcji:))

    ReplyDelete
  34. Beata--> Pierniczki jeszcze skurszeja, maja jeszcze dwa tygodnie czasu. W kwestii prezentu to nie pomoge, niestety:)

    ReplyDelete
  35. A koniec świata miał być w 2012! Już nadchodzi???? ;D

    Z niecierpliwością wyczekuję relacji spod Rockeffeler Center!

    ReplyDelete
  36. Iw--> Garniturek jest fajny, moze byc troche muzyczny, ale przynajmniej sie chlop nie wyslizgnie po cichu z domu:)))

    ReplyDelete
  37. Anulla--> Wlasnie wrocilam z Manhattanu i padam, ale zrobie ta relacje:)

    ReplyDelete
  38. Nie, nie, Stardust, odpocznij, odetchnij!!!! Relacja nie zając, nie ucieknie! :D

    ReplyDelete
  39. Tydzień temu byłem na bankiecie w nowootwartym barze mlecznym na Ursynowie. Dania nie były jakoś specjalnie wyrafinowane. Zamówiłem sobie kaszę gryczaną z sosem , na ciepło oczywiście.
    Charles.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...