Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, December 5, 2010

Kuchnia moim krolestwem

Pisalam, ze po wyjezdzie Dziadkow zycie wrocilo do normy. No coz okazalo sie, ze to stwierdzenie jest duzym naduzyciem. Dziadkowie wyjechali w czwartek a ja dopiero dzis sie polapalam gdzie co jest.
Zaczelo sie od szukania pokrywki do garnka, przeszukalam cala szafke, w ktorej trzymam gary, nawet wlazlam w nia do polowy, bo dupa mi sie niestety juz nie zmiescila. Wspanialy wlasnie przyszedl do kuchni i nie mogl wyjsc z podziwu co tez ja robie na kolanach w czelusciach tej przepastnej szafki.
-- A po co Ty tam wlazlas? Bawimy sie w chowanego? - zapytal radosnie.
-- Szukam pokrywki do garnka - odpowiedzialam az echo z szafki zadudnilo.
-- Jakiej pokrywki?
Kuzwa, ze on zawsze musi zadawac tyle pytan. Wydobylam sie z glebi szafkowego bytowania i siadlam rozpaczliwie na podlodze.
-- Pokrywki od tego duzego garnka.. o tego - wskazalam palcem na szafke gdzie stal garnek.
-- A co, nie ma?
-- No raczej jakby byla to bym nie szukala.
-- Pewnie gdzies jest - stwierdzil naukowo.
Ha, pewnie, ze "pewnie gdzies jest" pytanie gdzie jest?
Juz w piatek rano poprzestawialam rzeczy w lodowce, bo wszystko bylo na odwrot, a ja dzialam w kuchni instynktownie wiec jak otwieram lodowke czy tez szafke, to wcale nie znaczy ze patrze co wyjmuje, po prostu siegam i powinnam znalezc to czego akurat potrzebuje.
Niestety moj malzonek bedac przez caly tydzien w domu, wszystko poprzestawial. Co jeszcze nie byloby przestepstwem, ale jak widac nie pamieta gdzie co schowal.
Najpierw zobaczylam ze kubek do kawy, ktory specjalnie trzymam osobno dla E. bo jest bialy w srodku i lekki a ona nie widzi no i wiekszosc naszych kubkow jest ciezka, to ten jest idealny wlasnie dla niej.
Zreszta przywieziony z Polski, dokladnie z Trounia razem z pierniczkami, ktore w ladnym pamiatkowym opakowaniu razem z kubkiem dostalam od naszej Elo. I tego wlasnie kubka strzege jak oka w glowie, bo to ulubiony kubek E. a Wspanialy wzial go i pierdyknal na inne kubki, "bo sie nie miescil" a jak stoi na innych kubkach to wiadomo, ze jest pierwszy w kolejce do stluczenia.
Potem byly talerze. Mamy komplet talerzy na 12 osob, z ktorych kazdy rodzaj ma 6 czarnych i 6 bialych, to ja sobie je podzielilam po 3 i stawiam naprzemiennie, bo tak lubie, zeby na stole byl np. bialy talerz do drugiego dania, czarny do salatki i znow bialy na zupe.
Oczywiscie Wspanialy jako osoba nieuswiadomiona, pomieszal mi talerze. Poprzekladalam po swojemu, ale przy okazji sie dopatrzylam, ze talerze sniadaniowe sa pomieszane z deserowymi, a przeciez te deserowe w ogole stoja w innej szafce w salonie (!!!)
Ciezkie gary zeliwne zamiast mniejszy w wiekszym to oczywiscie byly odwrotnie.
No ale myl chlopina wszystko na biezaco i sprzatal, wiec nie powinnam miec pretensji.
Umowmy sie, ze nie mam, tylko jestem lekko wkurwiona, bo uporzadkowanie tego wszystkiego jest niepotrzebna i nieprzewidziana strata czasu.
Lyzki do mieszania i gotowania, ktore wisza na kratce w kuchni to juz wiem, ze ilekroc Wspanialy cos z tej kratki bierze to dana rzecz nigdy nie wraca na to samo miejsce, a jak wiesza wiecej niz jedna lyzke czy mieszadlo to stoi przed ta kratka i po chwili rozpaczliwie wola:
-- Pomoz, bo mi sie to wszystko nie chce pomiescic, a Tobie sie zawsze miesci.
No mnie sie miesci bo wieszam z glowa, jak cos jest szerokie, to wieszam obok waskiego i tym sposobem mieszcza mi sie dwie rzeczy zamiast jednej.
Przydalaby mi sie jeszcze jedna taka krata na te przybory kuchenne, ale juz od lat ich nie widzialam w sprzedazy, szkoda:(
Posiedzialam na tej podlodze jeszcze troche i w koncu zrezygnowalam, szlag kiedys sie ta pokrywka znajdzie, schowalam garnek.
Na obiad robilismy placki ziemniaczane i potrzebowalam food processor, poszlam do szafki, w ktorej zawsze stoi. Nie ma.
-- Kochanie gdzie schowales food processor?
-- A czy to ja schowalem?
-- No pewnie Ty bo przeciez ja bylam caly czas w kuchni a Ty chowales mikser, blender i food processor.
-- Aaa to chyba go wsadzilem.. poczekaj zaraz zobacze..
I tak nie wiem gdzie go wsadzil, nie jestem ciekawa, wazne, ze znalazl i wazne ze ostatnie dwie noce nie spalam z food processorem.
Jak przyszedl czas smazenia plackow to chcialam to robic na dwie patelnie, zeby bylo szybciej i co?
Pokrywka od garnka byla w piekarniku razem z patelnia, do ktorej wcale nie pasowala rozmiarem:))
No kochany ten moj Wspanialy:)
Jak cos schowa to sie dopiero przy malowaniu albo przeprowadzce znajdzie.
Juz moze nie bede wspominac o sciereczkach kuchennych, ktore byly w szafce lazienkowej razem z recznikami, bo "one takie frotowate".
Nie narzekam, tylko utwierdzam sie w przekonaniu, ze w powiedzeniu "kuchnia krolestwem kucharza" jest wiele racji.

46 comments:

  1. Witaj, mój odkąd nieco wydobrzał z tym serduchem, regularnie robi za zmywarkę i w związku z tym na okrągło czegoś szukam i się wściekam. Oni tak mają,że zupełnie nie kojarzą gdzie coś stało lub wisiało.Ale nie margam z dwóch powodów- zmywanie nie jest moim ulubionym zajęciem domowym, a po drugie on niewiele może w domu pomóc z tym serduchem, więc to zmywanie daje mu poczucie przydatności.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  2. Mój nie chowa. Odwrotnie - wszystko zostawia na wierzchu bo może mu się zaraz przydać. Mój dziadek tez tak miał, siekierę trzymał pod łózkiem bo tak wygodniej, a szufle od śniegu nawet latem za drzwiami wejściowymi. W domu chowam ja. :)

    ReplyDelete
  3. Wpuszczenie chłopa do kuchni zawsze, ale to zawsze, grozi jak nie katastrofą, to na pewno przemarszem wojsk. Radzieckich. ;)

    ReplyDelete
  4. ;) Ja się ciągle wściekam o źle ułożone naczynia w suszarce, ale zamiast cudnego mężczyzny, winna jest współlokatorka... ;D

    ReplyDelete
  5. u mnie w domku, wszystko ma swoje potencjale miejsce. potencjalne, bo jak ja mam gorszy dzień to przekładam wszystko na nowo.
    po czym mój luby wpada w złość bo niczego nie może znaleźć. zaczyna wtedy przekładać wszystko po swojemu - czyli po staremu i wtedy ja się gubię... więc zabawa trwa w kółko!!
    ale to podobno nazywa się urozmaicenie w związku ;)

    ReplyDelete
  6. ja mam raz na dwa tygodnie Panią do sprzatania z którą sobie konsekwentnie i z milczacym usmiechem przestawiamy. ja sitko do szuflady - ona do szafki z garnkami. ja łyzki wazowe do pojemnika - ona do szuflady ze sztućcami. i tak za kazdym razem :)

    (ale BARDZO zmotywowało mi to dziecko do trzymania porządku - bo zawsze zanim Pani G. przyjdzie - Blondyn porządkuje i układa na półkach - bo wie, ze jak zostawi na środku - to potem już nie znajdzie :)))

    ReplyDelete
  7. Anabell--> Ja tez nic nie mowie (glosno) bo faktem jest, ze jak tylko zasiadlam do stolu w Thanksgiving to juz nie wchodzilam do kuchni przez tydzien:) Na codzien da sie te drobne przemieszczenia opanowac, ale po tygodniu jego bytnosci w kuchni poczulam sie jakbym tu nie mieszkala:))

    ReplyDelete
  8. Pieprzniczko--> Metoda "wszystko pod reka" tez jest dobra:)))

    ReplyDelete
  9. Malutka--> Oj ja sie wsciekam o naczynia w zmywarce, bo ja ukladam np. kubki uszkami w jedna strone i jakos w ten sposob miesci mi sie tam wiecej naczyn, tak samo talerze wieksze, mniejsze i miseczki maja swoje miejsce. Wspanialy wrzuca jak leci i po obiedzie dla dwoch osob ma problem ze zmieszczeniem wszystkich naczyn:))) Kubki do kawy mamy na obrotowej okraglej polce, tez nie potrafi ich zmiescic:)) Nie wiem co to jest? Brak wyobrazni przestrzennej?

    ReplyDelete
  10. Elfii--> To tez masz wesolo:)) Ja przekladam i przeorganizowuje inne pomieszczenia, czy tez szafy, ale w kuchni trzymam wszystko na tym samym miejcu. To chyba z lenistwa, zeby nie szukac:)

    ReplyDelete
  11. Spt--> Ja mialam kiedys taka jedna Pania do sprzatania, ze wlasnie zajmowalo mi 2 tygodnie na telefonie zanim wszystko znalazlam, a potem wlasnie znow przychodzila Pani:))
    Ale z dzieciakami to masz racje, poczynania Pan sa zdecydowanie motywujace, moj Potomek tez sprzatal dzien przed Pania:)))

    ReplyDelete
  12. Witaj Stardust! Właśnie zeżarło mi komentarz, więc muszę się powtarzać. :-((((

    U mnie wszystko w chałupie przestawia teściowa, kiedy wpada z wizytą do "córuni". Pół biedy jak wsypie paprykę do pojemnika na pieprz, bo "papryka musi być w czerwonym". Brrr...

    Gorzej jak przestawia mi ciuchy w szufladach, "bo czapki muszą być na wierzchu". Ja czapki używam może ze dwa razy do roku, a skarpetki wyciągam codziennie. Nic miłego przez pół godziny z rana szukać skarpetek, które moja teściowa przełożyła "w lepsze miejsce", czyli na sam dół szuflad. Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
  13. Star, Wspanialy to moze i nie umi powklaac gdzie trzeba, ale Ty to masz OCD! ;P

    ReplyDelete
  14. Mironq--> Doskonale wiem o czym piszesz:) Pamietam wizyte mojej mamy tutaj:) Tez przyjechala do "coruni", fakt nie przekladala nic i nie mieszala w szafach, ale co ja sie osluchalam "coruniu a moze sobie to postaw tam, a nie bedzie ci tutaj lepiej, a to chyba bardziej pasuje..."
    Nie moge, nie moge, nie moge nie potrafie zaakceptowac ludzi, ktorzy przychodza i z marszu ustawiaja mi mieszkanie, zycie itp.
    Mnie jest bosko obojetne jak kto mieszka, z kim spi, co je i co go rajcuje.
    Na jaki chuj ludzie sie lubia przypierdalac do mnie? :)))
    Sorry, ulzylam sobie, ale moze przeczytasz i moze Tobie tez ulzy:)))

    ReplyDelete
  15. Czarownico--> Dzieki za diagnoze:))) ale leczyc tego nie bede, bo tylko dzieki temu jakos jeszcze egzystuje:P No i disorder dotyczy tylko kuchni, cala reszta jest niezorganizowana, to chyba sobie daruje, co? :)))

    ReplyDelete
  16. W sprawie suszarki: stwierdzam, że przykleję karteczki, co gdzie i jak, bo inaczej w końcu zacznę używać przemocy... :)
    Młoda wróciła z domu, wypiła herbatę i syf jak sto pięćdziesiąt wokół... ;/

    ReplyDelete
  17. Malutka--> Zadziwiajace ile mozna narobic balaganu robiac jedna herbate:))) Moj syn jak robil kanapki to kuchnia wygladala tak jakby ktos wlasnie skonczyl szatkowanie kopy kapusty:)) a on sobie tylko posiekal kilka listkow salaty na kanapke:)

    ReplyDelete
  18. Mnie żaden ,,obcy'' w kuchni się nie szwęda, na szczęście!

    ReplyDelete
  19. Zgago--> No moj jest wyraznie obcy w kuchni:))

    ReplyDelete
  20. Też nie wiem co jest z tymi zmywarkami. U nas było tak (bo teraz nie mamy tymczasowo zmywarki), że ja pakowałam naczynia, a Pan Koala był odpowiedzialny za wyciągniecie suchych. Wprawdzie potem musiałam przestawiać różne rzeczy w szafce, a niektórych nie mogłam znaleźć, ale z czasem robił postępy :))) Starał się chłopak tak, że nie miałam serca na niego wrzeszczeć :)

    ReplyDelete
  21. O matko, abdykowałabym z kuchni, w której porządziłby Mój ;) Z jego talentem, to pozamiatane - ruski rok nic by nie było na swoim miejscu. Szkoda nerw.

    ReplyDelete
  22. Werwolf jest mistrzem znajdowania nowego miejsca dla rzeczy w kuchni...
    O ja pierdykam! Wiele razy w akcie zemsty robiłam mu "porządek" w śrubkach i wiertarkach, ale nie pomogło...
    Teraz w te pędy lecę rozładowywać wypraną zawartość zmywarki :D

    ReplyDelete
  23. Kalkowa--> Ja nie wrzeszcze, ja tylko grzecznie pytam:)))

    ReplyDelete
  24. Laki--> Na szczescie to sie zdarzylo pierwszy raz, ze mial caly tydzien wolny i mogl sobie porzadzic na nie swoim poletku:))

    ReplyDelete
  25. Szeherezado--> Jak srubki i wiertarki nie pomogly to moze oni po prostu tak maja, ze im wsio rawno, a tylko my widzimy roznice:))

    ReplyDelete
  26. Pszebuk! Co to jest food processor, którego nie znalazłaś w łóżku, a służy do robienia placków ziemniaczanych? :))) Nie mówię, że trzeba na tarce, bo wiadomo, że się zawsze ściera palce, ale żeby zaraz do procesora te biedne ziemniaki?

    ReplyDelete
  27. Jedna kanapka z sałatą?
    U mnie dziś stół wygląda jak powojenne pogorzelisko po zrobieniu przez Julcię tosta i kawy...

    ReplyDelete
  28. Magento--> Ja nie jestem pewna, ale cos mi sie wydaje, ze to po polsku malakser, z tym ze nie mam pewnosci. Chodzi o takie urzadzenie z nozami do rozdrabniania i rowniez z siatkami do tarcia lub krojenia roznych produktow na plastry. Wiec ziemniaki sie na tym trze piorunem:)))

    ReplyDelete
  29. Malutka--> Tost i kawa przed pierwsza poranna kawa moze byc i dla mnie wyczynem graniczacym z balansem na linie:)) Kiedys robilam kawe w ekspresie przelewowym i zapomnialam podstawic dzbanek(!!) Chyba nie musze pisac co bylo dalej? Kawa przeciekla do szafek i szuflad. Sadny Dzien!!!!

    ReplyDelete
  30. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete
  31. Jak u mnie zaczyna gotować mój Mark, to też mam wszystko zupełnie gdzie indziej, niż wskazuje logika i praktyka. Kiedy ja coś robię w kuchni, odkładam rzeczy na miejsce, a ściereczkę odwieszam na kuchenkę. Przy M. ściereczki nigdy nie ma na swoim miejscu, więc po umyciu garów nie mam w co wytrzeć rąk.
    Bardziej niebezpieczne jest jak on zmywa, bo na przykład uwielbia odkładać noże szpikulcem do góry, a to już mi przeszkadza, bo można się dosłownie nadziać! :)
    No ale w sumie człowiek się cieszy, że chłop jednak w kuchni coś robi, a że to potwierdza istnienie "innej inteligencji", to już zupełnie inny temat :))
    pozdrowienia!

    p.s. Star, nie wiem jak to się stało, że poprzedni komentarz opublikowałam z nieswojego konta, usuń go proszę, bo ja jakoś nie mogę :)

    ReplyDelete
  32. Wow, food processor brzmi tak jakoś... technologicznie i zaawansowanie ;D

    Oczywiście, że masz rację, kuchnia to nasze królestwo [tzn tego, co gotuje], tu wszystko ma być na miejscu i pod rączką, co by nie tracić naszego cennego czasu na pierdoły!!!!!!

    ReplyDelete
  33. Iwus--> Noze do gory szpikulcami!! Bosze, Wspanialy by umarl ze strachu:)) On sie boi nozy:)) A sciereczka do rak? Hmmm Wspanialy bierze z wieszaka (tuz przy zlewozmywaku) i zaczyna chodzic z nia po chalupie wycierajac rece, zostawia tam gdzie skonczyl wycieranie:)) Wiec jakby prowadzili gospodarstwo z Twoim Markiem to musieliby miec w obrocie tuzin sciereczek:)))

    ReplyDelete
  34. Anulla--> Ale jak sie nazywa food processor po polsku? Malakser?

    ReplyDelete
  35. Ja nigdy nie czułam się w kuchni najlepiej,choć czasami etykietkę super kucharza rodzina mi przydzielała,a ponieważ prawie wszystkie akcesoria kuchenne są na wierzchu,więc nikt nigdy z poszukiwaniami nie miał problemu.Chłopa do garów gnałam,bo razem dobrze nam kucharzenie wychodziło,szczególnie jak trzeba było pierogów jak dla wojska ulepić.Do jego królestwa śrubek i śrubeczek tylko raz się wtrąciłam i porządek zrobiłam,i... awantura na 100 fajerek,ale od tego czasu miałam spokój z przynoszeniem ziemniaków z piwnicy (mieszkam na 3 piętrze)...nie ma ziemniaków w domu-nie ma obiadu.Raz córki chciały mi pomóc w kuchni i porządek zrobiły....poukładały,pochowały co się dało...nigdy więcej nie pozwolę na taką rewolucję w kuchni,wara im od mojej kuchni-ja tu rządzę i lubię swój artystyczny bałagan.

    ReplyDelete
  36. Myślę, że to malakser, taki kombajn do wszystkiego, nie?

    Nooooo chyba, że to Kitchen Aid, wtedy nie malakser, tylko Kitchen Aid!!!

    Wygłupiam się nieco, ale marzę o tym urządzeniu, więc.....

    ReplyDelete
  37. Stardust, tylko dlaczego co dzień mam patrzeć na chlew? I w chlewie współegzystować?
    Swoją drogą kiedyś pisałaś, że macie ze Wspaniałym wspaniały zwyczaj, że Wspaniały się kawką zajmuje, więc ten dzbanek to z winy Twojego niewprawienia :)
    Ps. Kawa i tost w południe nie może być jak tsunami!!!

    ReplyDelete
  38. Pola--> Ja sie w kuchni najlepiej czuje sama. Nie mam problemow z myciem roznych narzedzi na biezaco i nie lubie jak mi sie ktos pod nogami placze:)) Wspanialy lubi lazic i mieszac, wachac, smakowac i to moge zniesc, ale jak go poprosisz o pokrojenie cebuli w kostke, to bedziesz miala za tydzien:)) Z tym, ze kostka bedzie dokladnie podanych przez Ciebie wymiarow:)) Kiedys chcialam zeby pokroil ziemniaki, tak na ciwartki, zeby sie szybciej ugotowaly... ja pierdykam, on do tego potrzebowal cale stanowisko pracy!!!! bo on musi miec deske zapewniajaca bezpieczenstwo:))) Akcesoria kuchenne sa pochowane, bo zajmuja za duzo miejsca i ja je uzywam naprawde bardzo rzadko, glownie przy okazji swiat wlasnie.

    ReplyDelete
  39. Anulla--> To jest wlasnie Kitchen Aid, ale Kitchen Aid to jest firma, bo ja mam zarowno mikser jak i food processor oba ustrojstwa z KA. A moze byc food processor firmy np. Cuisinart, Hamilton Beach, czy tez inne EuroPro:) Dlatego ja naprawde nie mam pojecia, ale generalnie to mam wrazenie, ze takie ustrojstwo do rozdrabniania na papke, tarcia i krojenia w plastry nazywa sie malakser. Nie jest to blender na 100%. Nic, jakos sie mam nadzieje, rozumiemy, ze chodzi o taki calkiem pokaznych rozmiarow kombajn kuchenny:)))

    ReplyDelete
  40. Malutka--> Ta kawa w szafkach to byla jeszcze przed Wspanialym:) Mialam w tamtych czasach kilka takich spektakularnych wystepow:))

    ReplyDelete
  41. Każdemu się jakieś przedstawionko prędzej czy później przytrafi ;)

    ReplyDelete
  42. Malutka--> I to jest bardzo pocieszajace:)

    ReplyDelete
  43. O, to malakser po naszemu.
    A ja faktycznie, o Kitchen Aid z Kitchen Aid właśnie marzę....

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...