Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, January 1, 2011

Boso ale...

... w nauszniku.
Zgaga pisala kilka dni temu, ze w Nowy Rok koniecznie nalezy wejsc w butach.
Troche mnie to przerazilo, bo przypomnialam sobie te kilka Sylwestrow kiedy Nowy Rok witalam w jaccuzzi odziana jedynie w opaske z napisem Happy New Year i w gebie trzymalam gwizdek na odgwizdanie Nowego Roku. Oczywiscie nie tylko butow, ale i gaci nie mialam na sobie. Czy tamte lata byly przegwizdane, przez ten cholerny gwizdek?
Naprawde nie pamietam:)
Tym razem ostrzezona przez Zgage postanowilam, ze zadne gwizdki, tylko trzeba sie ubrac jak nalezy w dluga kiecke, koniecznie buty i przywitac Nowy Rok godnie.
Nawet sie postaralam wyjatkowo i zrobilam calkiem przyzwoity obiad, Wspanialy byl w pracy, wiec sie poswiecilam i poszlam po drobne zakupy. Kupilam honeydew, to taki jasno zielony slodki melon (nie znam polskiej nazwy) i szynke parmenska. Kostki melona owinelam w cieniutkie plasteki szynki, truskawki zrobilam w ciemnej czekoladzie, kupilam tez swieze maliny do szampana, bo tak lubimy. Na pozostale zakaski do przesiedzenia nocy byl talerz serow i owocow oraz ryba po grecku.
No zapowiadalo sie calkiem przyzwoicie.
Wspanialy wrocil przed 19ta, bo przypadlo mu w udziale sprawowanie wladzy nad departamentem w pracy, wiec musial opuscic stanowisko jako ostatni tego dnia. Ale poniewaz nigdzie sie nie wybieralismy, to nie mialo to zadnego znaczenia. W koncu od 19tej do 24tej mozna sie przygotowac.
Zjedlismy obiad, Wspanialy wzial prysznic, przebral sie. Ja sie wystroilam jak diabel na roraty i ok 20:30 bylismy gotowi na dalsza czesc programu.
Muzyka, ladnie nakryty stol, pachnace igliwiem swiece, tylko mnie sie jakos nie bardzo chcialo zabawy.
No cos bylo nie tak, jeszcze tylko nie wiedzialam co.
Tuz przed 21 zadzwonila moja kolezanka i jak rozmawialysmy to kilka razy poczulam dziwne uklucie w okolicy prawego ucha, ale kto by do tego przywiazywal wage?
Zwlaszcza w TAKA noc?!
Jeszcze szwedalismy sie niezobowiazujaco przez jakis czas, aby zgodnie z wczesniejszym planem zaczac glowna celebracje o 22ej. Wlasnie leciala jakas salsa, ktora Wspanialy uwielbia, wiec chcialo mnie chopisko porwac w tan, a ja w tym momencie zupelnie na powaznie uswiadomilam sobie razem z kolejnym klujacym bolem, ze to nie zarty, ale poczatek zapalenia ucha. Zatanczylismy, bo nie chcialam mu robic przykrosci, ale mine mialam niezbyt szczesliwa.
-- A Ty co? - zapytal.
-- Boli mnie ucho - odpowiedzialam.
-- Jak to? Tak nagle boli Cie ucho? - powiedzial z niedowierzaniem w glosie.
I sie wkurwilam, bo ja nie wiem jak inni mezowie dzialaja, ale moj to ma w glowie takiego baczka, ktory non stop robi "bzzz... bzzz.... bzzzykanko" i jak ja mowie, ze cos mnie boli, to baczek czuje sie natychmiast zagrozony, zaatakowany, bo jak to on caly dzien juz bzyczal, a tu bzykanka moze nie byc(!!!)
Tragedia, dla baczka i dla Wspanialego:))
Wspanialy nie ma zielonego pojecia co to znaczy bol! Jak to boli? Co sie czuje jak boli?
No czasem to mam ochote, zeby go wreszcie cos kurwa zabolalo, tak dla przykladu.
-- Tak kochanie, tak nagle boli mnie ucho, bo wiesz bole czasem przychodza nagle, choroby tez  przychodza nagle i bez uprzedzenia. Ludzie nawet czasem umieraja nagle!!
Siadl i bezradnie spojrzal na mnie z takim wyrazem twarzy, ze widzialam jak ten baczek umiejscowiony tuz za czolem sklada skrzydelka po sobie i juz nie robi rutynowego "bzzz... bzzz.." tylko "zzz... zzzz.. zjebalo sie bzzzykanko". A mnie rabnelo nastepne uklucie, takie ze normalnie zakrylam ucho dlonia i zamknelam oczy, zeby opanowac bol. Bol ucha to jeden z najbardziej upierdliwych do opanowania boli.
-- To co ja moge zrobic? - uslyszalam pytanie.
-- Nic nie mozesz zrobic - staralam sie mowic spokojnie - bo i co mozesz zrobic teraz, jest godzina po 22 ej w noc sylwestrowa, apteki zamkniete. Po prostu bede musiala to przetrwac, jakos dam rade.
Bo ja wiem, ze nawet taki niespodziewany bol mozna przetrwac, ale bez gwaltownych ruchow, po prostu trzeba sie zrelaksowac i starac sie opanowac to co najgorsze, zminimalizowac, to jedyne co mozna zrobic.
-- Jak kiedys pojedziemy do polskiej dzielnicy to musze kupic olejek kamforowy, bo to warto miec w domu - dodalam.
-- Ale przeciez mamy!! - zawolal nagle ozywiony Wspanialy.
-- Nie mamy, mielismy jeszcze jak mieszkalismy w poprzednim mieszkaniu, ale tutaj nigdy nie mialam.
Poszedl do lazienki i gdzies w szafce wyszukal olejek, przypomnial mi, ze przeciez juz w tym mieszkaniu kiedys mialam zapalenie ucha. Nawilzylam wacik olejkiem i wlozylam do ucha a potem nalozylam na to ucho nausznik:) Jeden nausznik, bo tutaj mam takie zgrabne nauszniki, ze nie sa laczone, tylko kazdy osobno zaklada sie na malzowine ucha i one jakos tak dzialaja, ze przy lekkim nacisnieciu przylegaja szczelnie do ucha. Po chwili poczulam rozgrzewajace cieplo olejku.
Polozylam sie na kanapie, zamknelam oczy i zaczelam wizualizowac oddalanie sie bolu. Moze to by i zadzialalo, gdyby nie fakt, ze ciagle czulam natezajace sie goraco i przypomnialam sobie, ze ten olejek zakupiony w normalnej amerykanskiej aptece jest na bazie spirytusu. Przypomnialam sobie tez, ze poprzednim razem ten wlasnie olejek poparzyl mi malzowine uszna i schodzila mi skora.
Ladnie!!!
Powiedzialam o tym Wspanialemu i zadecydowalismy, ze nie moge z tym spac, ale moge potrzymac w uchu powiedzmy do polnocy a potem wyjac.
Troche przerazala mnie perspektywa pozbawienia sie infekcji razem z uchem:)
Tym sposobem przesiedzielismy do ponocy i praktycznie to nie weszlam ale wpelzlam w Nowy Rok boso, bo jak lezalam to przeciez nie w butach, ale za to w tym jednym nauszniku, ktory bedzie juz capil kamfora do konca jego dni:) Musze pamietac, zeby zakupic nowe nauszniki.
Noc minela w miare spokojnie, od czasu do czasu budzil mnie ostry bol, ale dalo sie jakos przespac.
Wstalam rano i znow sie zaczelo, od czasu do czasu znow klujacy bol daje o sobie znac, a bol promieniuje na szczeke i do gory az na czubek glowy.
Apteki zamkniete, wiadomo Nowy Rok, wiec nie bardzo mam mozliwosc pokombinowac co by tu jeszcze. Wspanialy widocznie przygnieciony wyrzutami sumienia z powodu braku zrozumienia zaczal szperac w komputerze i znalazl inna domowa metode.
Podgrzalismy olej sezamowy z rozgniecionym zabkiem czosnku, po czym olej wystudzilismy do bezpiecznej temperatury i ja lezalam na boku, a on wpuscil mi do srodka kilka kropelek tego oleju. Oczywiscie bez czosnku, chodzi tylko o to zeby sok z rozgniecionego czosnku wymieszal sie z olejem.
Lezalam tak 10 minut nieruchomo, zeby olej mial mozliwosc rozejsc sie po sciankach ucha a potem nakrylam calosc kawalkiem waty i zalozylam czapke.
Wspanialy mowi, ze wygladam jak bezdomna.
Tez go kocham:)))
Mnie tam jest obojetne jak wygladam, wazne zebym sie tego upierdliwego bolu pozbyla do wtorku.
Weszlam na zaprzyjaznione blogi i przeczytalam u Elfii, ze "jaki Nowy Rok, taki caly rok".
Znaczy sie oboje ze Wspanialym mamy mocno przechlapane na nastepne 364 dni :(
Ja bo bede wygladac jak 17 dziecko stroza i bede obolala, a on bo nie bedzie bzykal...
Do kwietnia chyba mi chlopa rozerwie, a baczek dostanie wscieku :))))

45 comments:

  1. hehehehe podoba mi sie bzzz bzzz i zzzzzjebalo sie bzzykanko :D
    szczesliwego nowego Stardust!
    wedle tego to ja bede na kacu caly rok, cholera! :)

    ReplyDelete
  2. Bidulko! Moje chłopię ma częste zapalenie ucha, ostatnio nagle złapało go 30 grudnia. No, ale ten przygotowany jest aptecznie jak na III wojnę światową. Leków co niemiara i po bólu było już po 2 godzinach. Ale co to za ból, to wie tylko ten, kto to przeżył i trochę ten, kto musi znosić te wszelkie jęki i miny pogrobowe. Trzymaj się, a zwłaszcza ucho w ciepełku! :)

    ReplyDelete
  3. Rinonka--> Mozemy otworzyc Klub Ofiar Nowego Roku :))) A co jeszcze przed nami?

    ReplyDelete
  4. Akemi--> Bol jest faktycznie ciezki do zniesienia, bo boli nie tylko ucho ale cala polowa glowy przynalezaca do zaatakowanego ucha. Ja nie biore zadnych srodkow przeciwbolowych ani antybiotykow, olejek kamforowy to wszystko co uzywam w takich przypadkach. Ale widze, ze ta kombinacja olejku sezamowego z czosnkiem tez dziala. Nic, da sie przezyc, mam przy okazji pretekst do polegiwania w lozku:)))

    ReplyDelete
  5. Star, jak to jak będzie wyglądał Twój rok z Wspaniałym? Ano, będzie pod ręką zawsze i wszędzie, bączek będzie słuchał Wspaniałego a nie Wspaniały bączka, a i należy się pocieszać, że popsuło się tylko ucho, a nie bzykanko. Always Look On the Bright Side of Life, jak mawiają poeci.

    ReplyDelete
  6. Thuria--> Ja mu chyba tego baczka patelnia zeliwna ze lba wypedze:))) No fajnie jest, siedze w ciepelku, albo poleguje na lbie mam copecke i wygladam jakbym miala helmofon:))) bo z jednej strony copecka wypchana wata, a z drugiej ma kfiotka:))) Zadbalam o ozdobe, a co?

    ReplyDelete
  7. Biedulko, nie przejmuj się - rok będzie Superski.
    Bo ja ani butów, ani NOWYCH MAJTEK nie miałam... w starą biedę nie wierzę:)

    Do Siego!

    ReplyDelete
  8. Star, bój się Boga, albo HP. :)))) Chłop Ci się trafił co nie zdziadział, a ta chce go patelnią oćwiczyć. Niech on te chuć w pudełka pakuje i na eksport wysyła. Przydałoby się niektórym. :))))A ja Sylwestra i tak w domu spędziłam wysłuchując piosenek moich sąsiadów-studentów, do 6 rano. Teraz zaczynają after party. Jak nie skończą przed 10 to pójdę Igorem poszczuć. Łeb mi pęka, mam katar i plantację kaktusów w gardle. Nie jestem pokojowo nastawiona.

    ReplyDelete
  9. Daj znać, czy kuracja żeliwną patelnią działa, to zastosuję u Milaczka, bo chyba ma tę samą przypadłość, co Wspaniały :)
    Bez względu na wróżby i przesądy- szczęśliwego nowego roku !

    ReplyDelete
  10. Aha. To ja się będę kłócić cały rok, cały rok wstawać do robienia zastrzykow nad ranem, gotować zupy i wyprowadzać psa w piżamie. Świetnie się zapowiada.

    ReplyDelete
  11. Stardust, ale się uśmiałam ;) Przede wszystkim nie wiedziałam, że jest taki przesąd z butami, a to już któryś sylwek z rzędu jak mam na nogach papcie ;) Melon z szynka parmeńską - the best of the best ! Pychotka ! A co do bólu ucha - znam z autopsji i wiem, że ten ból potrafi uprzykrzyć życie. Podziwiam jednak za odwagę i eksperymenty z domowymi metodami ! Mam nadzieję, że szybko przejdzie :) choć humoru i tak Ci ból nie odebrał - tak trzymać ! :)

    ReplyDelete
  12. współczuję bólu. gratuluję mężczyzny ;) kuruj się szybko i wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku :)

    ReplyDelete
  13. Mam takka zasadę, że jak mi jakiś zabobon szczególnie nie leży to się do znajomości z nim nie przyznaje. Względnie nie przyjmuje go do wiadomości;)

    ReplyDelete
  14. Ida--> A pewnie ze bedzie superski:))) Juz my o to zadbamy, a co? A o nowych majtkach, to tez nie slyszalam:))) Ja generalnie pod wieczorowe suknie nie nosze majtek, bo widac, a sznurkow w dupie nie lubie, bo powoduja nieustajaca chec grzebania:)))

    ReplyDelete
  15. Thuria--> Niechby on te chuc po swiecie rozsylal, to juz bym sama pakowala pudelka i pisala naklejki adresowe. Kuzwa w tym chlopie jest troche kosci i chuc wieksza od rozumu:)))
    Sasiadow wspolczuje, bo do jasnej marszalkowskiej jak dlugo mozna swietowac? A po drugie niech swietuja sami, a nie z Toba.
    Bier Igora i wal tam:))

    ReplyDelete
  16. MP--> No to nam sie trafilo:))) Ja co prawda chcialam takiego chlopa, ale tak 10 lat temu;)
    Ale coz nie ma co narzekac, jakos sobie poradzimy:))

    ReplyDelete
  17. Lorenzo--> No to mamy niezle perspektywy:)))

    ReplyDelete
  18. Asik--> Ja tez nie wiedzialam o tych butach, jakos tak sie sklada, ze nawet jak jestesmy w Sylwestra sami to lubie byc odpowiednio ubrana, ale buty? No z moimi stopami to ja mam na nich buty przez pierwsze 20 minut, po czym oswiadczam, ze czesc oficjalna jest zakonczona, buty ida w pizdziec, a ja sie bawie boso.
    Ja sie w ogole nie znam na przesadach, tylko od czasu do czasu trafiam na jakies instruktarze, wiec powtarzam je jak papuga:)))
    A co do domowych metod, to musze zameldowac, ze ten olej sezamowy z czosnkiem naprawde dziala cuda. Powtorze kuracje jeszcze wieczorem, ale jest duuuuzo lepiej.

    ReplyDelete
  19. Porcelanowa--> Olej z czosnkiem dziala, wiec mysle, ze jutro juz bede jak nowa, albo moze raczej jak stara, czyli ta sprzed bolu:)))
    Dziekuje bardzo za zyczenia i wzajemnie, najlepszego!!!

    ReplyDelete
  20. Nivejko--> Ja tez nie przywiazuje wagi do zabobonow i przesadow, ale powtarzam jak papuga:)) a potem i tak robie wszystko po swojemu:))

    ReplyDelete
  21. Kompres trzeba bylo zrobic, a nie do ucha olejki nalewac. Skladniki na kompres powinny byc w kazdym polskim domu: wata, ciepla woda, spirytus/wodka, woreczek i recznik, byle jaki byle tlusty krem..
    Wate trzeba namoczyc ciepla woda, na to pare kropel spirytusu/wodki kapnac, rozklepac. Posmarowac ucho i skore dookola kremem, na to kompres, potem woreczek i cieply recznik na wierzch. Polozyc sie na pol godziny kompresem do gory.
    Podobnie dziala ibuprofen, tyle ze zoladek wyzera.

    ReplyDelete
  22. Czarownico--> Moze i tak, ale ja wiem, ze zawsze oprocz takiego kompresu stosowalam olejek kamforowy na watce DO ucha i pomagalo. Teraz zamiast olejku kamforowego z braku odpowiedniego mam olejek sezamowy z czosnkiem i dziala. A to dla mnie najwazniejsze:)))
    Nie jestem natomiast pewna, czy kompres na pol godziny zalatwilby sprawe, siedze caly dzien z olejkiem (3 krople) w uchu i kompresem na zewnatrz pod czapka) i bol zdecydowanie ustepuje. To ja nie bardzo wiem, czy takie pol godziny zalatwiloby sprawe. Moze, nie znam sie, wazne zeby sie pozbyc bolu:))))
    A ibuprofenu czy tez inszego profenu to nie biore, bo takich wlasnie koralikow to sie bojam:)) na jedno pomagaja a drugie rujnuja.

    ReplyDelete
  23. Zdrówka życzę na ten Nowy Rok. Chyba trzeba podejść do tego tak,że limit na choroby w tym roku już wyczerpałaś i teraz będzie samo zdrowie. Wiem co to ból ucha,dawno nie miałam ,ale dał mi się kiedyś we znaki. Ja stosowałam krople, a jak nic nie było pod ręką to też olejek kamforowy. Przypomniała mi się moja dawna znajoma ,jak opowiadała ,że przykładała na bolące uszy wetknięte w podłużny woreczek ugotowane,utłuczone,ciepłe ziemniaki .Zwisało to z głowy i wyglądało jak uszy psa Pluto :))...ale podobno pomogło. Pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete
  24. Stardust - na ucho to nie olejek kamforowy a geraniowy! Albo liścia geranium na ucho. Nie ma ktoś znajomy tej roślinki?
    Rany, współczuję Ci tym uchem i życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia.

    ReplyDelete
  25. Lubewa--> Bardzo mi sie podoba ten wyczerpany limit na choroby:)) Tego sie bede trzymac. O ziemniakach juz kiedys slyszalam cos, ale nie pamietam dokladnie, cos mi chodzi po glowie, ze to byly tarte surowe ziemniaki i okladanie nimi glowy przy migrenie, czy cus takiego:))

    ReplyDelete
  26. Laki--> O olejku geraniowym nie slyszalam, cale zycie (bo miewalam czeste problemy z uszami) stosowalam kamforowy i zawsze skutecznie. Dzis moge z czystym sumieniem zameldowac, ze olej sezamowy z czosnkiem rowniez dziala. Wiec sie okazuje, ze metody sa rozne, wazne zeby skuteczne:)) Bedzie dobrze, zlego diabli nie biora:)))

    ReplyDelete
  27. Sorry za te przesądy o butach, sama się też zaniedbałam z powodu bólu plecków, na to kamfora nie działa. A masz w domu geranium? Bo to listek jeden wrażony do ucha cuda czyni!

    ReplyDelete
  28. Zgago--> Ty sie nie przejmuj butami:) Wiesz, ze ja do takich rzeczy podchodze z humorem:)) A o olejku lub listku geranium nie wiedzialam, ale pisala juz o tym wyzej Laki. Narazie olejek sezamowy z czosnkiem dziala bardzo dobrze, wiec jutro powinnam juz zapomniec o przygodzie z uchem:) A na przyszlosc bede mam nadzieje (albo i nie) zaopatrzona lepiej. Ten olejek kamforowy, ktory mam w domu tez jest dobry, z tym tylko ze nie mozna go trzymac dluzej bo jest na bazie spirytusu i parzy skore:((
    Ale jest dobrze i bedzie jeszcze lepiej:)))

    ReplyDelete
  29. ZDROWIA! dużo zdrowia w Nowym Roku! a reszta dobrego przyjdzie sama :)

    ReplyDelete
  30. Nie cierpię zapalenia ucha, a mam je średnio 3-4 razy w roku. Na szczęście u mnie dość szybko mija.
    Życzę tego samego :)

    ReplyDelete
  31. Biedna Star! Mam nadzieję, że apteki otworzyli, a Ty wreszcie kupiłaś porządny lek przeciwzapalny. Ja bym nie przetrwała z bólem ucha, zdarzyło mi się w życiu chyba ze dwa razy i po prostu leżałam i wyłam z bólu dopóki nie dostałam antybiotyku.
    Jak tam, lepiej już?
    Nie ma co się przejmować tymi wróżbami. Może w ostatni dzień starego roku opuściła Cię po prostu jakaś ostatnia zła energia z tym bólem ucha. A w nowym roku już jej nie będzie!
    A że ból się przeciągnął na nowy rok to już nie Twoja wina!
    Buziaki serdeczne!

    ReplyDelete
  32. Ja tam nigdy nie gwizdałam a ostatnie lata też miałam przegwizdane ;). Tak że to chyba nie to. Tak samo pilnowałam, żeby w noc sylwestrową nie wisiało nigdzie żadne pranie bo to ponoć wiszące problemy ze starego roku przechodzą na nowy - i też nie działało. Z tymi przesądami to lipa, tak że nie bój nic, Wspaniały nie będzie musiał wybuchnąć :D.
    Ale bólu ucha to Ci kurka nie zazdroszczę. To dziadostwo straszne, jak miałam serię zapaleń uszu to się zawsze kończyło na pogotowiu i na ketonalu-setkach, bo z bólu się wytrzymać nie dało. Ludź się wtedy kompletnie nie przejmuje jak wygląda ;) Zdrówka życzę!

    ReplyDelete
  33. @Stardust

    musiałaś zaszaleć w wannie, woda wlała ci się do ucha ? co ?? co mówisz ???

    dużo zdrowia zasyłam z "dzikiej Azji" ;-)))

    ReplyDelete
  34. Volus--> Po moim tez juz nie ma sladu:) Wbrew wszelkim prawom olejek sezamowy z czosnkiem zdzialal cuda i jestem jak nowo narodzona:))

    ReplyDelete
  35. Iw--> Od antybiotykow uciekam cwiczebnym klusem najdalej jak moge. Cos mi chodzi po glowie, ze antybiotyk i tak trzba brac kilka dni, zeby sie pozbyc zapalenia ucha. U mnie wystarczylo 36 godzin za pomoca domowych metod:))))
    To ja jednak pozostane przy tych chalupniczych metodach:)))

    ReplyDelete
  36. Antares--> Przesadami sie nie przejmuje, zawsze traktowalam je z ogromnym przymrozeniem oka i tak juz zostanie:)) A ucho juz wyleczone, fakt, ze szybko sie za to wzielam wiec nie zdazylo sie naprawde spaskudzic, ale juz jestem OK:))

    ReplyDelete
  37. Tribudragon--> Nie, tym razem nie w wannie:))) Mysle ze to zakupy robione bez czapki i nausznikow w ostatni dzien roku sa przyczyna. Ale bylo tak cieplo, ze nie widzialam sensu. Z tym, ze owszem bylo cieplo, ale jednak zdradliwy wiaterek robil swoje;))

    ReplyDelete
  38. no qurcze buty mialem ubrane ale hmm jak w nie weszlem tego nie pamietam...
    Gwizdac tez nie gwizdalem....
    Przejmuje sie Jägermeistrem :o ale nic nie bolalo ;)

    ReplyDelete
  39. Diesel--> To znaczy, ze wszsytko dobrze, w butach, bez gwizdka i bezbolesnie, a ze z czesciowym zanikiem pamieci to moze byc calkiem pomocne:))
    Szczesliwego!!1

    ReplyDelete
  40. No, ja Ci współczuje z powodu tego nieszczęsnego bólu... ale jak o takich "poważnych sprawach" pisze sie w taki sposób jak Ty to robisz to... tak będziesz miała... ja zaplułam sobie monitor i porykiwałam radośnie przez cały czas czytania tej notki... a bzyczek Wspaniałego to... zapamiętam do końca życia i ciesz się, że ja nie znam angielskiego.... :)))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  41. Ave--> Ty sie nie przejmuj brakiem znajomosci angielskiego, bo ja mu o tym wszystkim, a szczegolnie o baczku powiedzialam:))) Reakcja?
    No nic, stwierdzil tylko ze juz nie moze pojechac do Polski bo na jego widok ludzie zaczna robic "bzzz... bzzzzzzzzzzz....":)))

    ReplyDelete
  42. zdecydowanie w butach i zdecydowanym marszem popijając z gwinta szampana aż do zatrzymania przez policję co mnie poinstruowała że "it is forbidden". grzecznie upiłam jeszcze łyk i wyrzuciłam prawie pełną flaszkę do kosza. czy zrobię się więc układna ? :)))

    Najlepszego Star Tobie - Twemu uchu (w swoim mam własnie wodę po kąpieli - koszmar ) i Twemu mężu Wspaniałemu :*

    ReplyDelete
  43. ech, to zdrowia na ten nowy zycze, i nowych nausznikow :)
    ja sylwestra spedzilam usypiajac juniora przyjaciolki z przyjaciolka, KNK i jego Babcia, a nastepnie klocac sie z KNK poki mnie ta klotnia nie znudzila i usnalam :D - jak mam takie perspektywy na nastepne 363 dni, to juz podziekuje ;)

    ReplyDelete
  44. Stardust!!! Ja już się boję Cię czytać! Bo nie pierwszy raz się zdarza, że mam podobne zdanie, myśli, przygody i... przypadłości. Nie wiem, czy może w przechowalni "u aniołków" leżałyśmy razem?
    Otóż mój Sylwester tegoroczny był w podobnym stylu. Zaprosiłam wnusię, udekorowałam salon balonikami i serpentynami, przygotowałam uroczysta kolację. W planie było wyjście na dwór w celu oglądania fajerwerków (mieszkam na wzgórzu, więc fajnie widać). No i tak pod koniec kolacji stwierdziłam, że chyba boli mnie gardło. Wszystko rozwijało się błyskawicznie: bóle mięśni, kości, mdłości, gorączka. Zaaplikowałam sobie jakąś aspirynę, ale niewiele pomogła. Dopełzłam, podobnie jak Ty, do północy, ale o toaście nie było już mowy, a o wyjściu na zewnątrz to już całkiem. Wnusia fajerwerki obejrzała przez okno i obie poszłyśmy spać. O bzykaniu już nie wspomnę :)Mnie to paskudztwo trzymało jeszcze tak porządnie dwa dni. No i jakie rokowania na 364 dni? Też mam obawy...
    PS. Nie wiem, czy to jeszcze przeczytasz, bo Twój tekst już trochę starszy. Ale może kiedyś tu zajrzysz :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...