Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, January 22, 2011

Kolorowo mi;)

Od czasu kiedy zaczelam znow malowac wlosy wpadlam w stan opetania.
Albo moze nie tak, raczej wrocilo dawne opetanie kolorystyczne. To drugie stwierdzenie jest blizsze prawdy, biorac pod uwage fakt, ze ja mialam juz raczej wszystkie mozliwe kolory wlosow na glowie.
Za dawnych, dawnych czasow prawie 40 lat temu kiedy zaczelam sie bawic w malowanie wlosow, a polski rynek w tej dziedzinie byl bardzo ubogi, mialam zwyczaj robic zakupy farb na takiej zasadzie:
-- Ile pani ma kolorow farb do wlosow? - pytalam rezolutnie ekspedientke w drogerii.
-- W tej chwili mamy... siedem, ale ma byc dostawa w przyszlym tygodniu, to moze cos nowego rzuca - odpowiadala pani za lada.
-- Nie bede czekac do przyszlego tygodnia, prosze kazdego koloru po jednym.
Tym sposobem mialam zawsze zapas na najblizsze kilka miesiecy a czasem dluzej. I to nie wazne, ze kazdy kolor byl inny, kobieta zmienna jest, jak wiadomo.
Gorzej bylo z tym, ze kolory byly tez roznych firm, a wiec formula nieco inna i nie zawsze dalo sie z jednego koloru zmienic na nastepny w trybie natychmiastowym. Wcale mi to nie przeszkadzalo.
Potrafilam wstac w srodku nocy i malowac wlosy.
Pamietam jak kiedys moj tato wszedl rano do pokoju zeby mnie obudzic do pracy i wyskoczyl z krzykiem.
-- Co sie stalo? - zapytala mama.
-- Jaki ona miala kolor wlosow wieczorem?
-- Blond - odpowiedziala mama spokojnie.
-- To idz ja dzis zobacz - machnal reka ojciec.
Na tapczanie otulajac twarz lezaly rozsypane kroczoczarne loki:)
Innym razem pamietam nie wiedziec czemu, po kolejnych eksperymentach kolor wygladal co najmniej dziwnie, jakis taki kanarek, nie kanarek, a w sloncu mial zdecydowany odcien jasnej zieleni.
Pamietam ten kolor, bo poszlam zrobic zakupy w Delikatesach przy ul. Sienkiewicza (te Delikatesy tam ciagle sa, chyba tylko nazwa sie zmienila). Stanelam w kolejce, bo kolejki w tamtych czasach owszem bywaly i to dlugie. Dzien byl wyjatkowo sloneczny, cala sciana frontowa sklepu skapana w sloncu i nagle uslyszalam glos dziecka na caly sklep:
-- Mamusiu, zobacz, zobacz ta pani ma zielone wlosy!!!
Nie tylko ja uslyszalam, ale wszyscy ludzie w kolejce i nagle wszystkie oczy zwrocily sie w moja strone.
Do dzis (jakies 30 lat pozniej) nie rozumiem, ze nie stluklam tamtego bachora na kwasne jablko, tylko wyszlam ze sklepu, bo wszyscy sie na mnie gapili. 
Podobnie mialam z fioletem. Kiedy to chcialam sobie na srebrzystym blondzie zrobic plukanke domowa metoda, bo kto by placil za takie fanaberie w zakladzie fryzjerskim. Metoda chalupnicza polegala na rozpuszczeniu rysika olowka kopiowego w wodzie, ale o tym juz kiedys pisalam.
Tak wiec zycie w Polsce w tamtych czasach nie nalezalo do najlatwiejszych.
Jak przyjechalam tutaj swiat kolorow stanal przede mna otworem.
No i sie zaczelo. A ze dodatkowo pracowalam na poczatek w zakladach fryzjerskich, to i kolory mialam robione fachowo. Rozne, rozniste, pasemka, bajelaze i insze wytwory.
Jak juz przestalam pracowac z fryzjerami to i tak nic sie nie zmienilo, bo chodzilam i placilam za kolor. Nudzilo mnie tylko, ze kolorysci w wiekszosci namawiali mnie na to co juz mialam poprzednio, a ja chcialam ciaglych zmian. Szlismy wiec na kompromis i ja pozwalalam im przez kilka miesiecy robic mi ten sam kolor, a potem oni musieli ulec moim namowom i zdecydowanie cos zmienic.
Na krotkich wlosach nie bardzo bylo z czym zaszalec, bo np. takie pasemka zrobione na krotkich wlosach jesli nie sa zrobione fachowo, to mozna uzyskac efekt glowy w kropki. A to juz jest paskudne.
Kiedys wlasnie w dzien wolny od pracy poszlam obciac wlosy i mnie naszlo.
Zaczelam namawiac Adele (moja fryzjerke w tamtym czasie) na cos innego, a ze wlosy mialam krotkie, kolor jakis kasztanowy to Adela sie uparla, ze pasemka  nie wchodza w rachube.
-- Zrob mi takie kolorowe duze placki, jak laciata krowa - postanowilam.
Adeli oczy wskoczyly z orbity i sie zapowietrzyla chwilowo, na co wtracil sie Bob (wlasiciel zakladu) zartujac:
-- Adela, najodpowiedniejszy dla Stardust bedzie blond znak zapytania z tylu glowy, taki zaczynajacy sie od czubka.
Bosze jak ja sie uczepilam tego znaku zapytania, uparlam sie i nie bylo mocnych.
W rezultacie skonczylo sie na blond znaku zaptyania, ale bez kropki, no zeby nie bylo tak zupelnie zwariowanie. Do tego zazyczylam sobie jeszcze dodatkowa blond plame po prawej stronie z frontu.
Zadowolona z zycia przyszlam do domu i zasiadlam przed komputerem.
Niczego nieswiadomy Wspanialy wrocil z pracy i o malo nie sparalizowalo go w drzwiach(!!!)
Na co ja spokojnie powiedzialam:
-- Oj przejdzie Ci i sie przyzwyczaisz.
Faktycznie sie przyzwyczail, ale tez z nieukrywana ulga 4.5 roku temu przyjal wiadomosc, ze przestaje malowac wlosy. Nie malowalam przez 4 lata i byl wzgledny spokoj, ale ja wiedzialam, ze to mi sie znudzi.
I wlasnie w lipcu ubieglego roku zaczelam znow malowac.
Od lipca mialam juz kilka roznych odcieni brazu, jeden byl ciut za szary, drugi za czerwony, trzeci za jasny, no nie bardzo wiem co robic. Najgorsze jest, ze z wiekiem mozliwosci szalenstwa kolorystycznego wyraznie zmalaly, bo to juz cera nie ta, wiec trzeba do pewnych rzeczy podchodzic z wieksza rozwaga.
Zreszta moim kolorysta jest teraz Wspanialy, bo to jego praca nalozyc kolor na moje odrosty, a potem to juz radze sobie sama.
Nie powiem, zeby Wspanialy byl zachwycony tym zajeciem, ale robi, bo i jakie ma wyjscie. Jak sie baba uprze to przeciez nie ma lekarstwa, w dodatku jesli baba jestem ja.
Ostatnio jak kupowalam kolor to zobaczylam cos nowego, a jak nowe, to wiadomo, ze musze miec.
Kolor mial byc sredni braz i do tego jest osobna porcja na pasemka.
Troche sie zastanawialam przy tych pasemkach, bo nie wiedzialam czy Wspanialy da rade, ale niech sie chlop szkoli. Jak juz sobie calkiem dobrze radzi z odrostami to i pasemkom da rade:)
Kupilam.
Dzis nadszedl czas malowania.
Rozbeltalam kolor, nalozylam na odrosty z przodu i zawolalam Wspanialego zeby dokonczyl dziela tam gdzie ja nie widze. Nalozyl, a mnie sie jakos ta farba bardzo ciemna wydawala, ale odczekalam cierpliwie 10 minut na odrosty, rozmazalam reszte po calej dlugosci wlosow i wlaczylam timer na nastepne 20 minut.
Siadlam przed kompem i zerkam w lusterko.
Ja pierdole!!! Czarno mi sie w oczach zrobilo!!!
O malo co sama nie zaczelam krzyczec. Polecialam do Wspanialego:
-- Skarbie, czy nie wydaje Ci sie, ze ten kolor jest za ciemny?
-- No... ciemny, ale przeciez chcialas ciemniejszy niz poprzednio...
-- No chcialam, ale kurwa ten jest czarny!!!
Zlapalam pudelko po farbie i podalam Wspanialemu:
-- Czytaj co tam pisze, bo ja nie moge zalozyc okularow przez te mazie na glowie.
-- Pisze "truffle medium ash brown"
-- Medium, jakie to medium, jak on wyglada zywcem czarny?
-- Ale jak sie zmyje, to bedzie jasniejszy... zreszta co teraz zrobisz?
-- Teraz to juz nic nie zrobie, ale sie zastanawiam czy powinnam to trzymac na glowie cale 20 minut.
-- Ja sie nie znam, ale jak chcesz to trzymaj 15 - powiedzial i polazl do swoich zajec.
Kryste!!! Nie ma na kogo nawet liczyc!!!
Nic, po 15 minutach postanowilam to zmyc. Ale zanim sie zebralam pod prysznic to uplynelo nastepne 2 minuty. Dobra, co bedzie to bedzie!!! W koncu swiat sie od tego nie zawali, najwyzej wystrasze pare osob.
Weszlam pod prysznic zmylam to wszystko.
Spojrzalam w lustro i zczelam wrzeszczec:
-- AAAAAAaaaaa !!!!!!!!!!!
-- Uspokoj sie, przeciez to mokre wlosy, jak wyschna bedzie lepiej - zaczal mnie uspokajac Wspanialy.
Ale nie na jego twarzy malowal sie absolutny brak przekonania.
Wyschlo. Jest ciemne, bardzo ciemne.
Chooj wygladam jak narzeczona Frankensteina.
Jutro robimy pasemka, w koncu nie moze byc gorzej.

45 comments:

  1. Ze dwa razy mnie podkusiło na farbowanie, ale moje włosy ciężko cokolwiek łapią, więc miałam zwykle odcień. Raz odcień w wakacyjnym słońcu zrobił mi wypłowiały brązowy kolor i to mnie wyleczyło na dobre :) Poza ja lubię mój naturalny kolor i mnie wkurzało, ze muszę się na krótko ścinać, żeby wrócić. Czasami mnie korci, żeby coś zrobić, ale jak sobie pomyślę o jazdach, żeby wrócić do naturalnego, to pozostaję przy ścinaniu/odrastaniu i kombinowaniu z fryzurami :)

    ReplyDelete
  2. Koalo--> Wiem, ze bywaja bardzo odporne wlosy na kolor, ale z wiekiem sie to troche zmienia:) No i z wiekiem zwieksza sie potrzeba malowania:))) Zreszta, co bede ukrywac? Wszystko co najlepsze przychodzi z wiekiem;)

    ReplyDelete
  3. Mam nadzieję, bo mam trzydziestkowego doła :) Objawia się tym, że nie lubię mówić ile mam lat, chociaż nikt mi nie daje tyle ile faktycznie mam. Ale mam wrażenie, że już mi się życie kończy, a ja przecież jeszcze tyle planów mam! Zaczynam mieć jakieś ataki paniki, że nie zdążę i nie mam już czasu :)

    ReplyDelete
  4. Koala ciesz sie, ze nie musisz farbowac;)))))Nadejdzie taki czas, ze nie bedziesz miala wyjscia:) U jednych wczesniej, u drugich pozno, zalezy od genow. Mam Rosjanke w pracy, nie ma trzydziestki a juz siwych tyle, co staruszka!Star, ja tez juz kilka razy eksperymentowalam sama ale juz tego nie robie, bo w rezultacie zawsze na tym ucierpialam. Duze stresy i wydatek podwojny! Teraz grzecznie chodze do fryzjera i odrosty robie, co jakis czas zmieniam odcien. Mam swoja utalentowana Wietnamke, ktora jest w tym naprawde dobra i nie bierze duzo. Nigdy nie bylam zbyt odwazna jesli chodzi o kolory na glowie, a szkoda, bo te lata "se ne wroci". Star, nie rob tylko za jasnych pasemek na te ciemne wlosy, bo nie bedzie chyba klawo:) Trzymam kckiuki:)))

    ReplyDelete
  5. mój ostatnimi czasy odmaia współpracy w kewstii farbowanie ;)

    dla mnie może być każdy kolor na głowie byle to był granatowy czarny... nie umiem się z nim rozstać jedyne co mi pozostało, bo bujnej młodości :)

    ReplyDelete
  6. O Rany!!! Ależ Cię rozumiem! Moja głowa poddawana była eksperymentom przez 20 lat. Nie udało mi się uzyskać tylko zielonego koloru Zawsze, zawsze, zawsze chciałam być piękną jaśniutką blondynką. Przez kilka lat nawet mi się udawało.To był kolor! pełna profeska! No cóż... jednego razu dzięki pewnej bardzo, bardzo egzotyczno-duchowej podróży odmieniło mi się. To była skrajna odmiana. Fryzura na Sinead O`Connor. Trochę teraz przystopowałam, ale mam za to piękne! srebrzyste! włosy. Kocham ten mój siwy kolor.I wbrew powszechnej opinii uważam , że nie zawsze siwe włosy postarzają. Najzabawniejsze jest z tej całej historii to, że moje znajome pytają jaki to numer farby z takim srebrzystym odcieniem :))) Całusy! "gekon".

    ReplyDelete
  7. Hmm a moja trufla jest ciepłobrązowa. Może pozwij producenta i zrób majątek? :))) Dokładnie opisz szkody moralne własne i Wspaniałego.

    ReplyDelete
  8. Coś wspólnego mamy, z tym farbowaniem. Robię to od 17 roku życia- zaczęłam od płukanek, od których pościel nabierała dziwnych barw.Zmiana z blond na czerń to pestka, gdy robiłam z czarnego na blond( u fryzjerki)z włosów do ramion zostały mi kosmyki dług. 6 cm, a kolor-jajecznica.Gdy wróciłam do domu, mąż mało nie zszedł na zawał, a w pracy wszyscy przychodzili mnie oglądać.Potem miałam wszystkie możliwe odcienie blondu, najdłużej srebrny blond. A teraz mam ciemny blond, z siwymi odrostami, więc co 4 tygodnie muszę dokładać koloru.

    ReplyDelete
  9. W tych farbach do włosów nic nie jest takie, jak piszą na pudełkach. A Wspaniały dzielny chłopak jest! ;)))

    ReplyDelete
  10. po pierwsze primo bardzo podoba mnie się regulamin na dzień dobry :)
    po drugie primo zabiegi nagłowne mają to do siebie, że trza je często odnawiać. zakoloruj więc luki czemprędzej :)
    po trzecie primo bardzo rzeczowy blog!

    ReplyDelete
  11. Koala--> Chyba Ci regularny pierdol spuszcze!!!!
    Ty masz szczescie, ze ja tego nie przeczytalam jeszcze wczoraj, bo pewnie nie moglabym spac i to bylaby ewidentnie TWOJA wina.
    Ja pierdole!!! Trzydziestkowy dol!!!!! Kurwa, ja sie zblizam do 60tki i jeszcze nigdy nie mialam dola pod adresem wieku!!!! Czy ja cos przegapilam? Kobieto!!!! Nie zal Ci czasu i energii na takie pierdoly????????
    Chyba jednak jebne.... ;/

    ReplyDelete
  12. Moniko--> Ja za dlugo pracowlam z kolorystami, zeby nie wiedziec co robie;))) Nie boje sie domowych eksperymentow, ja nawet wiem jaki blad popelnilam, bo pierwszy raz zrobilam kolor taki jaki byl w pudelku bez zadnych domieszek z innych pudelek:)) Zwykle mieszam dwa, lub trzy kolory i jest dobrze. A teraz sie machnie pasemka i tez bedzie dobrze. Zreszta, wlosy rzecz nabyta, zawsze da sie przemalowac, a jakby sie nie dalo, to odrosna:))))
    Ja nie mam cierpliwosci do siedzenia u fryzjera, tym bardziej ze fryzjer jest zwykle spozniony, a to powoduje, ze obciecie, kolor i niedajbuk pasemka to jest 3 godziny(!!!) Ja moge wytrzymac godzine, ale nie trzy. Wspanialy w nakladaniu odrostow osiagnal juz mistrzostwo, z pasemkami tez sobie poradzimy:))) A potem go naucze jak robic brazylijskie bikini i bedziemy samowystarczalni:))))))))))))))

    ReplyDelete
  13. Właśnie wczoraj farbowałam. Kiedyś robiłam to dla przyjemności. Dziś z konieczności. Siwizna ze mnie wyłazi garściami;)

    ReplyDelete
  14. Eulalio--> Jesli nie mozesz sie rozstac z granatowo-czarnym, to cos mi mowi, ze jestes na tyle mloda, ze mozesz sobie na to pozwolic:)) Ja wiem, ze kobiety w moim wieku glownie sklaniaja sie w kierunku jasniejszych kolorow, bo tak latwiej. Ja nie moge, sprobowalam raz i wygladalam jak sprany pudel:)) Zdecydowanie muszze miec kontrast, ale nie za duzy. Ten kolor jest za ciemny, ale zobaczymy czy da sie go ozywic pasemkami, mysle, ze to wiele zmieni.
    A w kwestii wspolpracy, to moze metoda "cos za cos" uda Ci sie ja odzyskac:)))

    ReplyDelete
  15. Gekon--> Zgadzam sie. Siwe nie zawsze postarzaja!!! Ja tez uwielbialam moje srebrzyste, przez cale 4 lata i bylam z nich bardzo zadowolona, mialam calkiem ladna siwizne, bo taka jeszcze przeplatana naturalnymi a tyl to mam ciagle prawie ciemny:))) No i wlasnie to sreberko!!! Malina!!! Ale mi sie znudzilo:( ja nigdy nie mialam tego samego koloru tak dlugo!! Musze miec zmiany!!! No musze, bo sie udusze:)) Wiec kolor wlosow to chyba najbardziej bezpieczna zmiana:)

    ReplyDelete
  16. Magento--> Ani chybi tak zrobie:))) A zaraz potem jak zgarne kase, bo wiadomo, ze zgarne:))) przeprowadze sie na Galapagos:))))
    Nic tylko trufla, trufli nie rowna;) Ja najbardziej lubie trufle szampanskie firmy Teuscher:))) Ta trufla to chyba Godiva:))

    ReplyDelete
  17. Anabell--> No to mamy te sama przypadlosc:)) Ja tez robie kolor co 4 tygodnie, bo mnie szlag trafia jak widac odrosty. Czuje sie jakbym zebow nie umyla:)))) Nie wiem co maja wlosy do zebow, ale tak sie wlasnie czuje;) Kiedys mialam czerwone wlosy i to naprawde taka gleboka czerwien, a farbowalo to wszystko co popadnie. Mialam czerwony recznik do wlosow i czerwone poszewki na poduszki. I wlasnie w tym czasie pojechalam z pierwsza wizyta do Buffalo poznac mojego Tescia:)) Pojechalam z wlasna poduszka i recznikiem do wlosow. Tatek do dzis sie ze mnie nabija z tego spotkania:)) Mowi, ze juz rozne cuda widzial, ale zeby na spotkanie przyszlego tescia wybierac sie z poduszka pod pacha, to mu sie pierwszy raz zdarzylo:))

    ReplyDelete
  18. Akemi--> Wiem:((( tylko nie wiem, co mnie podkusilo, zeby tym razem nie mieszac;/ No nic to, nic nie trwa wiecznie, wiec i ten kolor przezyjemy:))

    ReplyDelete
  19. Pomylone gary--> No trza, trza czesto i dodatkowo to trza dokladnie:))) Dziekuje za wizyte i zapraszam czesciej:))

    ReplyDelete
  20. Nivejko--> To nie siwizna z nas wychodzi, jeno madrosc zyciowa!!!! Kryste, ze ja CIEBIE musze uczyc;)

    ReplyDelete
  21. haha:)) Stardust moje ty słonko w pochmurne dni, tylko nie zapomnij pokazac tych pasemek!!!
    ja mam teraz ciężkie zycie, bo przez wiele lat uzywałam henny i teraz coś mi te chemiczne farby nie chca łapać. Co sie pofarbuje, to mi sie wydaje, ze nic sie nie zmieniło. Ale nie dam sie i bede sie farbić do skutku, amen!

    ReplyDelete
  22. W Polsce to chociaż zima... czapkę można założyć... :)

    ReplyDelete
  23. Ja też już na głowie przerobiłam wszytsko od czerni po blond z zielenią i granatem pomiędzy, teraz utknęłam przy ciemnych brązach już od jakiegoś czasu, odcień mi się zmienia jednak wciąż bo idę do sklepu i nigdy nie pamiętam jaką farbę kupiłam ostatnio więc efekt bywa różny. Marzyłam zawsze o "łysej" fryzurze ale niestety natura obdarzyła mnie kanciastą głową z tyłu i tylko to mnie powstrzymało, zawsze też chciałam dredy ale gdyby mi sie znudziły musiłabym się obciąć na zero a z wyżej wymienionych przyczyn to byłoby niemożliwe więc niedosyt pozostanie mi już na zawsze.

    ReplyDelete
  24. wlosy, kobiety??? mein Got wczroaj z srogom corkom do Centrum sie wybralem i tak patrzac zauwarzylem ze ma plamy w kolorowanych wlosach.. Tz. jasniejsze i ciemniejsze...
    Po co wogole patrzymy i najgorsze po co wogole komenty :)
    Wieczor sie u Fryzjera skonczyl..... i nawet dobrze ;)

    ReplyDelete
  25. he he...mój horror sie powoli kończy, bo i włos wydłuża i kolor blednie. Kazdy chyba czasem przechodzi taki thriller na głowie, jesli ma w niej nie po kolei;)Ja jestem w tym względzie dr. Frankenstein fryzjerstwa domowego, lubię ożywiać kolor i ten bywa często straszszny;P

    ReplyDelete
  26. Odkąd tylko mogłam, eksperymentowałam z włosami, a fartem miałam mocne i gęste, więc dawały radę. Zielonych nie miałam, ale np. meksykańską czerwień czy wściekły oranż tak. Od kilku lat wyłazi mi siwizna i jak to siwizna - robi to nieregularnie, więc teraz farbuję, żeby nie wyglądać jak zaniedbana baba, która ma głowie ni to ni śmo. Dopóki więc nie będę całkiem siwa, muszę być zakolegowana z farbami. A potem chlastam wszystko i hoduję siwe warkocze jak moje sąsiadki. Taka moda u mnie na wsi :) Norweżkę poznasz po dumnie noszonych siwych warkoczach na głowie i bojówkach na zgrabnym tyłku :)

    ReplyDelete
  27. Stardust ja Cię bardzo przepraszam ale Ty najwyrazniej powinnaś zmienić okulary na mocniejsze.Taki ciemny odcień włosów w zestawieniu z Twoimi niezykłymi oczami musi!!!! po prostu musi wyglądać seksownie,drapieżnie,no zajebiście.
    wez Ty się obejrzyj i zastanów czy te pasemka nie zepsują obecnego efektu.
    buziaki
    zula

    ReplyDelete
  28. i teraz się będę bała do NY przyjechać :P
    Już mi Pan Koala oświadczył, że mnie popierdoliło jak mu wyznałam, ze mam dwie zmarchy pod oczami i za chwilę skończę 80tkę :) W sumie najpierw dostał dzikiego ataku śmiechu, a potem oświadczył, że mnie popierdoliło :)))

    ReplyDelete
  29. El--> Pokaze, pokaze:)) Wlasnie skonczylismy dzialania wojenne, ktore tez nalezy opisac:))) Narazie odpowiadam na komentarze i probuje walczyc z lokowka:)

    ReplyDelete
  30. CalaJa--> Tu mozna w najwiekszy upal zalozyc futrzana uszatke i tez nikt nie zauwazy:)))

    ReplyDelete
  31. Malgoska czarna--> Ja tez nigdy nie kupuje tego samego koloru i dodatkowo mieszam to co mam w domu:)) Wiec kolor zawsze jest inny niz poprzednim razem:))

    ReplyDelete
  32. Diesel--> Ty klekaj i dziekuj Bogu, ze nie jestem Twoja zona:))))

    ReplyDelete
  33. Magda--> Ale gdybysmy tego wszystkiego nie robily to byloby strasznie nudno. A nuda gorsza od smierci:))

    ReplyDelete
  34. Laki--> U nas tez od jakichs 10 lat panuje moda na naturalna siwizne. Nie warkocze, bo w przewazajacej czesci krotkie zadbane fryzurki, ale wlasnie siwe. Dlatego tez ja przestalam malowac, ale wiesz, 4 lata to jednak dlugo miec taki sam kolor:))

    ReplyDelete
  35. Zula--> Skarbie, ale to nie sa ordynarne blond pasemka, to tylko highlights zeby ozywic kolor, one sa prawie niewidoczne. Powiem Wspanialemu zeby strzelil fotki to zobaczysz:))

    ReplyDelete
  36. Koala--> Oj tam zaraz bedziesz sie bala;) Postawisz piwo i zapomne:)))
    A panu Koali powiedz, ze jestem jego fanka:)))

    ReplyDelete
  37. To co panikujesz... Spraw sobie jakąś czapkę w stylu Gagi i dawaj w miasto... :)

    ReplyDelete
  38. Normalnie opowiedzialas historie mojego zycia i moich kolorow wlosow ;)))):))))

    ReplyDelete
  39. U nas latają i te wystrzyżone i postawione na sztorc, więc pewnie modę przytachały z ukochanego tu USA :) Te z warkoczami to jedna opcja. Ale co by nie rzec - nie widziałam tu nigdy kobiety z nieułożonymi fachowo włosami. Ot, co. Warkoczasta czy ostrzyżona wyglądają, jakby dopiero z salonu fryzjerskiego wyskoczyły. I to mi się bardzo podoba.

    ReplyDelete
  40. co prawda tez farbowalam wlozy od zawsze ;) ale takich eksperymentow nierobilam hahahahaha

    ReplyDelete
  41. Mi nigdy nie wychodzi kolor taki jak pokazują na pudełku, ba, jestem przekonana, że fryzjer tak naprawdę sam nie jest pewny efektu końcowego.
    :)

    ReplyDelete
  42. Star przypomniał mi się kawał.
    Wiesz co oznaczaja odrosty u blondynki ????
    Mózg jeszcze pracuje !!!!
    A tak na poważnie to tez się kiedyś załatwiłam farba : jasny brąz, a wyszło prawie czarne, więc wiem co czujesz. Ale spoko co tam, kobieta zmienną jest prawda ;-)))))

    ReplyDelete
  43. Taka jestem,że już podejrzałam. Już się cieszę na następną notkę! :)

    ReplyDelete
  44. Nie mogę się wypowiedzieć, bo nie maluję włosów :)

    ReplyDelete
  45. o boże ale się uśmiałam, ty to jesteś artystka

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...