Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, January 17, 2011

Nie normalna

-- Nie normalna??!!
W ten sposob, jednym slowem, ale za to jak ladnie wypowiedzianym po polsku, tylko z albanskim akcentem powital mnie dzis moj super w budynku pracy.
-- Ani chybi "nienormalna" - odpowiedzialam, bo dzis poniedzialek, a przeciez ja w poniedzialki nie pracuje, wiec mial facet prawo uznac, ze mam cos z lokciem nie teges.
-- Poniedzialek, to raz, a dwa? - spojrzal wymownie na zegarek - 9:30 No nie o tej porze, to ja sie Ciebie w zyciu nie spodziewalem!!! Ty jestes pewna, ze nie musze dzwonic po lekarza, jakies ER?
-- Zapomniales jeszcze dodac, ze dzis jest swieto.
-- No faktycznie!! Swieto!! A Wspanialy pracuje?
-- Nie, Wspanialy jest w domu - odpowiedzialam zgodnie z prawda.
-- Ooo to teraz wszystko jasne. Ucieklas z domu i zostawilas mu sprzatanie, pranie i jeszcze pewnie gotowanie obiadu.. biedny chlop..
Tak sobie pozartowalismy, bo Uri jest facetem z nieslychanym poczuciem humoru.
A ja faktycznie dzis musialam jechac do pracy. Nie lubie tego robic, bo jak mam dzien wolny, to powinien byc wolny, no ale czasem trza. A jak trza to czeba;)
Mam taka jedna klientke, ktora przychodzi do mnie juz chyba 20 lat i Kenia akurat jest w ciazy z trzecim dzieckiem. Bedzie rodzic za dwa tygodnie i to ze wzgledu na nia postanowilam, ze przyjade. Ona nie mogla przyjechac i juz nie bedzie mogla w zadnym innym terminie przed porodem i jak tu odmowic tak wiernej od lat klientce. Pojechalam, zrobilam co mialam zrobic i przy okazji wzielam sie troche za porzadkowanie mojego gniazdka, bo to sie tu troche nazbieralo, a to tam naodkladalo..
Oj jaka ja jestem balaganiara!!!
Ale juz nawet przestalam sobie obiecywac, ze to sie kiedys zmieni, bo nawet jak wszystko poukladam jak trzeba, to za dzien, dwa znow mi sie nazbiera..
Taka natura czy co?
Jeszcze bylam w pracy jak zadzwonila nastepna klientka, tez dlugoletnia czy nie moglabym jutro wyjatkowo przyjechac na 10ta, bo ta znow ma nianie na urlopie i sama nie wyrabia na zakretach, wiec 10ta rano to jedyna pora kiedy moze przyjsc.
W morde jeza... pojade.
Czy ktos mowil, ze ja jestem asertywna?
No coz tak to bywa z asertywnoscia, ze czasem mozna sobie na nia pozwolic, a czasem trzeba ja psu w dupe wlozyc. Moja tym razem posiedzi w psiej dupie:)))

41 comments:

  1. wiesz Stardust, że kto rano wstaje... ;)

    ReplyDelete
  2. Asertywność zostawiam dla telemarketerów - wyszkoliłam się że hej.
    Jeśli takie sytuacje zdarzają się raz na czas... można je podciągnąć pod kategorię "dobrych uczynków":).

    Miłego!:)

    ReplyDelete
  3. Etam, z asterywnoscia to nie do od 20 lat znanych kolezanko-klientek, a co prawda to prawda - jak kroi sie mezczyznie wolny dzien to dla bezpieczenistwa czasem dobrze sie na troszke ewakuowac ;) Bo jeszcze sie bedzie nudzil i zrobi hiperaktywny czy co?

    ReplyDelete
  4. ktoś kiedyś powiedział, że asertywność to lepsza forma chamstwa ;)

    ReplyDelete
  5. dla takich klientek to ja też bym była;)

    ReplyDelete
  6. To zdecydowanie pod dobry uczynek można podciągnąć, a nie brak asertywności.
    Zdecydowanie.
    Ja zawsze w takich sytuacjach sobie to powtarzam.
    To jest kolejny argument przemawiający za podobieństwem bliźniaków.
    Pozdrawiam cieplutko

    ReplyDelete
  7. Wyjątki tylko potwierdzają regułę :)

    ReplyDelete
  8. Star, wszak asertywność to nie jest mówienie "NIE" zawsze i w każdych okolicznościach.Czasami trzeba się ugiąć i "pójść na rękę".To wyrażenie szalenie mi się podoba, jest świetnym polskim idiomem, zupełnie jak "galopujące suchoty". I wiesz, ja też jestem bałaganiara.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  9. Są takie klientki że chyba warto:D

    ReplyDelete
  10. "Klient nasz pannn" ;)))
    A na poważnie: wybierają Ciebie od tylu lat i świadczy to o tym, że jesteś dobra w tym, co robisz ;)

    ReplyDelete
  11. Evek--> Ja codziennie wstaje ok 6tej.. i co? NIC:((

    ReplyDelete
  12. Ida--> Juz wiem dlaczego Cie tak lubie:))) Tak, tak to jest dobry uczynek:) a ze za niego placa, to jeszcze lepszy niz dobry:))

    ReplyDelete
  13. Laki--> A wiesz, ze skorzystalam z okazji i sie wymiksowalam na prawie caly dzien:))) Jak wyjechalam o 9tej rano, tak wrocilam o 17tej. I obiad byl przygotowany:) To jednak dziala;)

    ReplyDelete
  14. Eulalio--> Bardzo mi sie to powiedzenie podoba:))

    ReplyDelete
  15. Tuv--> Wiem:) I ja tez jestem, a one tego nie naduzywaja, wiec jak ktoras prosi, to nie odmawiam.

    ReplyDelete
  16. Gosiu--> Cos jest w tych Blizniakach:))) czasem czytam Ciebie i sie smieje, bo widze siebie w podobnych sytuacjach.

    ReplyDelete
  17. Anabell--> Ja tez lubie powiedzenie "pojsc na reke" i ide, bo sie boje zeby mi ktos nie zrobil "wbrew":)))) O Twoim balaganiarstwie wlasnie czytalam wczoraj:) Ja jestem "wieczna odkladaczka" jak mowila moja babcia;)

    ReplyDelete
  18. Malutka--> Jedna czwarta moich klientek, to te co przychodza od 15-20 lat, a pozostale trzy czwarte to klientki polecone przez te jedna czwarta:))

    ReplyDelete
  19. Dla wieloletniej klientki pojęcie asertywności nie istnieje :) i tak się to właśnie kręci :)

    ReplyDelete
  20. Dobrze, że nie musiałaś użyć soli trzeźwiących dla zdziwionego! Jesteś po prostu elastyczna i potrafisz przystosować się do sytuacji. Same zalety. A że bałaganiara to się równoważy ;)

    ReplyDelete
  21. Star, no to taki układ jest super!!! :)

    ReplyDelete
  22. asertywność to dobra dla obcych:-))swoim czasem trudno odmówić. albo i nie warto.pozdrawiam ciepło!

    ReplyDelete
  23. mysle ze i asertywna i customer service oriented :))))

    ReplyDelete
  24. uff udało mi się czy li się meduję:)))

    ReplyDelete
  25. Biedne czworonogi.
    Jak można nie wyciągać wniosków z ostatnich dramatycznych wydarzeń.
    Lansujemy asertywność tylko wobec klientek, które przychodzą do nas z grubymi portfelami? Aaaa ... no tak , nie wolno ani przez sekundę zapominać , że to jest EnJot, a business is business. Słabe i biedne istoty nie grają w tej lidze. Typowe amerykańskie podejście do tego, co mniej ważne dla naszego interesu.
    Za wycieranie sobie twarzy dobrym imieniem czworonoga .... .
    Sam jestem ciekawy, na ile zostanie Ci wycenione takie niepoprawne politycznie zachowanie:)

    Осип

    ReplyDelete
  26. Bywa, że czasem trzeba odłożyć swoją asertywność na półkę. Mam tak, kiedy zwalą mi się na głowę na raz zlecenia od dobrych, stałych klientów i trzeba, po prostu trzeba je zrobić w terminie, nawet kosztem własnej weekendu czy wolnego czasu :)

    ReplyDelete
  27. Myslę sobie że ta asertywność nie tyczy się tylko klientek, prawda :-))

    ReplyDelete
  28. Beatta--> Nie jestem pewna czy mam na tyle zalet, zeby zrownowazyc to balaganiarstwo:))

    ReplyDelete
  29. Malutka--> Wiekszosc moich klientek to prawie jak rodzina, czasem mysle, ze wiem o nich wiecej niz ich matki, mezowie itd;) Ale to chyba normalne, bo latwiej jest sie wygadac osobie, ktora sie zna, ale jednak nie ma zagrozenia, ze cos wygada na forum rodzinnym czy zawodowym.

    ReplyDelete
  30. El--> Sa po prostu sytuacje w ktorych sie nie odmawia:)

    ReplyDelete
  31. Kachna--> Swietnie:))) Ciesze sie i witaj:))

    ReplyDelete
  32. Anon--> Mam za to dobre serce dla trolli. Nawet nie pytam jaki mocno ten twoj portfel wypchany rublami. Baw sie dobrze, z tym ze od tej chwili sam. Nie licz na zaintereswoanie, bo go tutaj nie dostaniesz.

    ReplyDelete
  33. Iw--> Bo tak jest w biznesach uslugowych, pracuje sie wtedy kiedy jest robota niezaleznie od tego czy sie nie ma lepszego zajecia:))

    ReplyDelete
  34. Fire.woman--> Jest taka niepisana zasada, ze kazdy w zyciu dostaje tyle ile sam dal. I ja w to wierze:))

    ReplyDelete
  35. Doceniam Twoją szczodrość , aczkolwiek z lekkim zażenowaniem.
    Staram się korzystać z prawa do komentowania w zgodzie z regulaminem. Jako autorka bloga kilkakrotnie podkreślałaś czy nawet prosiłaś prosiłaś , aby nie brać Twoich felietonów zbyt dosłowanie, a raczej odnosić się z dystansem do ich treści. Ta sama zasada powinna dotyczyć Twojego stosunku do treści komentarzy.
    Oschły ton Twojej wypowiedzi skłania mnie do refleksji , że być może wrodzone poczucie humoru dzisiaj Cię trochę zawiodło.

    Осип ;)

    ReplyDelete
  36. Nie pękaj, nie można być ślepo asertywnym. Do czego to by było podobne? Taka ślepa asertywność to prawie fanatyzm, a fanatyzm... rany toż to dopiero katastrofa! :))

    ReplyDelete
  37. Magento--> Masz racje nie ma nic gorszego od fanatyzmu.. :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...