Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, January 3, 2011

Podroze male i duze

Po wczorajszej lekturze bloga Ataner naszlo mnie na podrozowanie po mapie (narazie) i caly dzien trulam dupe Wspanialemu, bo on tez mial dzisiaj wolne. Juz troche tych Stanow zwiedzilam, ale chcialabym jeszcze wiecej. Bardzo mi sie spodobalo, ze Ataner z mezem siadaja w samochod i jada.
Jada w Ameryke!
Ja tez tak chce:))
Wspanialy mnie sprowadzal sukcesywnie z oblokow na ziemie, co sie wzbilam nieco, to ten mnie za fraki i z powrotem na ziemie. Straszny ten moj chlop. Ale musze przyznac, ze jest duzo racji w tym co mowi.
No bo tak, Ataner ma o tyle latwiej, ze mieszkaja w Chicago, ktore jest bardziej w centrum kraju niz moj ukochany New York. Bardzo mi sie to nie podoba, moje centrum swiata wcale nie jest w centrum:((
Takie "bardziej" centralne polozenie miasta wyjsciowego pomaga, bo skraca podroz chociaz troche.
A przeciez Ameryka jest niewiele mniejsza od Europy, no to ciekawa jestem, kto sie na ten przyklad wybiera samochodem w podroz przez Europe?
Pewnie sa tacy, bo dlaczego by nie? Ale to trzeba miec cholernie duzo czasu, bo samo przejechanie to jedno, ale jeszcze zeby cos po drodze zobaczyc, to juz zupelnie insza inszosc.
A czas tez jest mi w tym wypadku sola w oku i koscia w gardle.
Ja nie moge sobie pozwolic na urlop dluzszy niz 2 tygodnie, owszem mialam przez te 26 lat dwa razy urlopy 3 tygodniowe. Ale za pierwszym razem bylo latwiej, bo pracowalam w Estee Lauder i jak ja bylam na urlopie to moje klientki mogly spokojnie isc w tym czasie do kolezanki w pokoju obok.
Teraz jestem sama, wiec szlag trafia takie zastepstwo na czas urlopu.
Zreszta kazdy kto mieszka, lub mieszkal przez jakis czas w Stanach, wie, ze tutaj bardzo niechetnie zgadzaja sie na urlopy dluzsze niz tydzien. I tak ja sobie moge wziac 16 nawet tygodni urlopu, abym tylko brala go w tygodniowych kawalkach.
Gdzie moge dojechac i wrocic w ciagu tygodnia?
No troche pojezdze, ale za daleko niestety nie dam rady.
Pomijam milczeniem fakt, ze ja nawet 20 lat temu nie bylam entuzjastka namiotow;)
No coz krolewna jakas we mnie drzemie i nie da rady, krolewna musi miec lazienke z ciepla woda 3 kroki od lozka, krolewna musi miec gdzie wlaczyc lokowke albo suszarke do wlosow, krolewna musi... wiele jeszcze innych rzeczy, ktorych nawet najlepsze pola namiotowe nie zapewniaja.
Tu mi sie przypomnialo, jak to lata temu jakis kolejny ze "starajacych sie" chcial mnie namowic na wakacje pod namiotem. Tak niby nic pojechalismy gdzies w gore stanu NY, nie pamietam gdzie dokladnie, ale gory, lasy, jeziora... ladnie.
Oczywiscie my mielismy mete w jakims lokalnym B&B, ale jego znajomi przebywali tam wlasnie pod namiotami.
Przypadek? Niekoniecznie.
Pojechalismy wiec odwiedzic ich na tym polu namiotowym. Tuz nad jeziorem, piekne widoki, zachody i wschody slonca, cisza glucha, szlak turystyczny dla pieszych, dla rowerzystow, kajaki, zaglowki, no malina.
Oni maja wszyscy mordy usmiechniete od ucha do ucha, a ja sie rozgladam badawczo.
Namioty w przyzwoitej odleglosci jeden od drugiego, wiec teoretycznie nikt nikomu nie wchodzi w droge, kazdy namiot ma swoje wlasne palenisko i stol z lawami. Tylko, kurwa kelnera nie widze, wiec pytam:
-- A jak sobie radzicie z kawa?
-- Prosto, kto pierwszy wstaje ten gotuje kawe.
Ja pierdole, to przeciez ja wstaje pierwsza i mialabym rozpalac palenisko i gotowac kawe?
Po moim trupie - pomyslalam, ale jade dalej:
-- A gdzie chodzicie do ubikacji?
-- No wiesz, najblizej to pod drzewo - odpowiedzial gospodarz namiotu z radosnym usmiechem.
-- Pod drzewem to rozumiem mozna sie od wielkiej biedy wysikac, ale co z powazniejsza potrzeba? co z prysznicem? myciem glowy? zebow? wymiana tamponu?
Zarzucilam go stekiem bardzo powaznych dla mnie pytan egzystencjonalnych.
-- Aaa to tak po srodku pola namiotowego sa ubikacje i prysznice.
-- A ile jest tych ubikacji i prysznicow? bo namiotow widze sporo.
-- No wiesz, z rana czasem trzeba poczekac w kolejce.
-- Hmmm...
Nastepnego dnia pojechalismy tam jeszcze raz, wlasnie pakowali namiot.
Stalam i nie wierzylam wlasnym oczom. Gary, patelnie, zapasy papierowych talerzy, sztucce plastikowe, normalne noze, potem poszly koldry, poduszki, spiwory, koce, blankiety, reczniki, ubrania....
Nie, to nie bylo na moje nerwy juz wtedy jakies 15 lat temu, a teraz?
No trudno, nie nadaje sie na dzika turystke, przyznaje bez bicia.
Wracajac do dnia dzisiejszego, biedny Wspanialy jak mi juz wytlumaczyl za pomoca Wiki, ze Ameryka jest mniejsza od Europy w przyblizeniu tylko o powierzchnie Polski a sama Polska jest mniej wiecej wielkosci stanu Nowy Meksyk, to popatrzylam na niego jak byk na rzeznika.
-- Znaczy sie co? Chcesz mi powiedziec, ze nie da sie tego kraju zwiedzic?
-- No samochodem i z namiotem to nam sie raczej juz nie uda.
-- Dobra, mozemy sobie darowac ten namiot, ale po wschodnim wybrzezu mozemy przeciez troche pojezdzic samochodem - upieralam sie przy swoim.
-- Po wschodnim wybrzezu mozemy, to gdzie chcesz jechac? do NJ? czy do CT?
-- Ty sobie ze mnie nie rob podsmichujkow, ja zaraz cos wymysle.
Siadlam nad mapa i zaczelam kombinowac.
Po jakims czasie wpadlam na genialny pomysl!!
Przez Gory Appalachy w stanie Virginia i North Carolina przebiega bardzo malownicza droga nazwana Blue Ridge Parkway. Juz dorwalam sie do mapy, do informacji, piekne widoki, duzo przystankow widokowych.
Cudownie!!!!!!
Zawolalam Wspanialego do kompa i piszcze z radosci.
-- Mam!!! Mam zobacz, to jest wycieczka w sam raz na weekend!!!
Juz wlaczylam mu filmik z trasa Blue Ridge Parkway i pialam z radosci bez opamietania.
I co? No nic, znow sprowadzil mnie z oblokow na ziemie:)
-- Kochana, zeby dojechac do Virginii gdzie zaczyna sie Parkway, to potrzeba jeden dzien, skoro sam Parkway ma dlugosc prawie 500 mil to potrzeba na to nastepny dzien i to pod warunkiem, ze nie bedziesz sie zatrzymywac przy kazdym punkcie widokowym, a potem powrot z North Carolina to nastepne poltora dnia. A znajac Ciebie, jak zaczniesz szalec z aparatem, to zeby przejechac sam Parkway potrzeba dwa dni. I juz sie z tego robi wyprawa na minimum 4-5 dni.
Zrobilam mine zbitego psa i strzelilam focha. Ale w duchu cos mi zarechotalo, bo uswiadomilam sobie, ze tam na trasie sa dziesiatki punktow widokowych, tak mniej wiecej co 10 mil jeden. I wiem, ze on ma racje, ja bym tam wyla przy kazdym listku zieleni i kamyku:)
-- Nie denerwuj sie, przeciez nie powiedzialem, ze nie mozemy jechac. Ja tylko realnie ocenilem potrzeby wycieczki.
-- No dobra, to w takim razie sprawa jest otwarta.
Przyznalam sama przed soba, ze zycie w tak wielkim kraju jest przesrane.
Ale ten Blue Ridge Parkway zalicze:)
Najlepiej byloby tam jechac jesienia, bo pewnie widoki sa wtedy najpiekniejsze, ale i wiosna moze byc ciekawa...
Trzeba o tym pomyslec na spokojnie.

38 comments:

  1. Stadust to troszke narozrabialam i czuje, ze Wspanialy chociaz mnie nie zna to juz mnie nie lubi :)))
    Jesli mogecos podpowiedziec to zawsze mozecie leciec samolotem i na miejscu wypozyczyc samochod tym sposobem zaoszczedzicie dwa dni. Tym sposobem tygodniwa wycieczka wchodzi w rachube.
    Milego wieczoru:)

    ReplyDelete
  2. powiem jedno - oregon.
    zapraszam:)
    jezeli lubisz przyrode, piekne widoki, zielen, drzewa, lasy - gory, plaze - to tutaj znajdziesz swoj calkowity relaks i wypoczynek:}

    ReplyDelete
  3. To u Was jak w Polsce z tymi urlopami.
    Tak naprawdę, to zarządzajacy twierdzą, ze NAJLEPIEJ TO WYPOCZYWA SIĘ W PRACY:)
    He he he.

    A pomysł ze zwiedzaniem - super:).

    Byle do wiosny! Jesieni??;)

    ReplyDelete
  4. No i wszystko jasne.... dlaczego Wam tak dobrze w tej Hameryce!!! Wy tylko pracujecie!!!
    Ja przy moich 30 dniach urlopu jak dobrze zaplanuje to wykroje 8 tygodni w roku w 3 "rzutach", a w tym jeden taki dluzszy 4-5 tygodni.
    W ramach solidarnosci z narodem pracujacym - jestem gotowa odstapic Ci - 2 dni!!!
    Usciski

    ReplyDelete
  5. Mnie też coś ciągnie do zwiedzania, szczególnie północnych krańców starego kontynentu. Kto wie, kto wie...

    ReplyDelete
  6. Trzymam kciuki za Twoje podróżowanie.Tak z całej siły!!!! Każde, nawet te jednodniowe podróże są wspaniałe! Bo to co zobaczysz i przeżyjesz jest tylko i wyłącznie Twoje! Absolutnie nikt nie może Ci tego odebrać. A Ameryka to studnia bez dna... Tyle do zobaczenia!!! Co do "wypasionych miejsc" na odpoczynek dla naszej królewny....zapraszam do odebrania wiadomości na wp. "gekon"

    ReplyDelete
  7. Ważne, żeby mieć jakieś plany. Realizacja to punkt drugi i znając Ciebie, nie będziesz miała problemu z jego realizacją.
    Co do namiotów... teraz też już wiem, że ze mnie taka sama królewna. Próbowałam chyba ze dwa razy jechać pod namioty, będąc bardzo młodą panienką, koło 20 lat. Potem już jakoś nigdy mnie ten rodzaj wypoczynku nie pociągał. Z takich samych powodów, co Ciebie. Muszę mieć własną łazienkę, a choćby i dzieloną z jedną osobą, ale żadne tam czekanie w kolejce do kibelka nie wchodzi w grę :))
    buziaki!

    p.s. czy u Was nadal takie śnieżyce, czy się trochę uspokoiło?

    ReplyDelete
  8. Do wiosny na pewno coś wymyślicie i trzymam kciuki :) Kiedyś mój znajomy na odjezdne spożytkował wolny czas na objechanie całych Stanów i to była przygoda jego życia, która zajęła mu co prawda ładnych kilkanaście tygodni :) Ale od czego są samoloty, wypożyczalnie samochodów na miejscu i hotele, jeśli się nie jest fanką (i tu Cię rozumiem, bo ja też nie jestem) namiotowych warunków i długich godzin w samochodzie :)
    Trzymam kciuki, bo jak się wybierzecie to na pewno będzie to mega fajna przygoda :)

    ReplyDelete
  9. Co roku sobie obiecuję, że w następne wakacje to już na 1500% gdzieś pojadę... To może ty spełnij te obietnice za mnie;)

    ReplyDelete
  10. Ataner--> Ojtam, nie przejmuj sie Wspanialy jest odporny:)) On jest tak przyzwyczajony do moich jazd i nakrecania sie, ze naprawde nic sobie z tego nie robi:))) Wczoraj tuz przed zasnieciem, ptyam czy wie jaki jest plan? A on na to "wiem, pod koniec lutego robisz operacje i bedziesz musiala siedziec w domu przez tydzien to akurat pojedziesz na ten Blue Ridge" O malo co nie przycisnelam poduszka:))))
    A samolotami to ja zawsze podrozowalam i podrozuje. Tyle, ze to nie to samo. Nawet jadac pociagiem widzisz wiecej, ale te pociagi wcale nie sa szybsze od samochodow:( Wrrrrrrrrrrr.

    ReplyDelete
  11. Zgadzam sie z Ataner - wybierasz kierunek - jakies dwa miasta z lotniskami, lecisz do miasta A samolotem, wypozyczasz w jakiejs sieciowce samochod, jedziesz do miasta B po drodze zwiedzasz, noclegi B&B, w miescie B zostawiasz samochod i odlatujesz samolotem do chaty :-))) W tydzien spokojnie da sie to zrobic.
    Ja lubie jezdzic pod namioty, zatrzymujesz sie gdzie chcesz, zostajesz ile chcesz, potrzebny jest tylko urlop dwutygodniowy, zeby nie robic wszystkiego w biegu. Tak zwiedzalismy Chorwacje. Kilka dni tu, kilka tam, po drodze Wegry - Budapeszt, Balaton, potem Zagrzeb i dalej na poludnie az do Dubrownika - piekne widoki wzdluz morza, po drugiej stronie drogi gory - zyc nie umierac :-))
    Nie przeszkadza mi biwakowo-namiotowe zycie, choc nie ruszam sie z domu bez suszarki i prostownicy do wlosow - pani Koala moze potwierdzic :-))
    Lubie takie wakacje co drugi rok. Raz we wlasnym zakresie, raz na zorganizowana wycieczke. Teraz z moim mezem mamy plan pojechac motorem do Istambulu. To dopiero bedzie :-))

    PS czy jak używam polskich znaków, to Ty widzisz jakieś krzaczki i dziwolągi?

    ReplyDelete
  12. Ja tez jestem w takim razie krolewna;) Bo tez sie pod namioty nie nadaje.....Pociesz sie, ze jest naprawde sporo takich osob:)))))
    No niestety, zostaja Ci jednak przeloty samolotem i na miejscu auto i wypady po okolicy. Nastepne wakacje - nowe miejsce i tak mozesz w miare zwiedzic kawalek Stanow. Bo samochodem, to musze Cie zmartwic, w takich realiach to dopiero na emeryturze:))))) Mam tak samo, za malo urlopu i bardzo nad tym boleje!

    ReplyDelete
  13. Aniu_2000--> Kto wie, kto wie:) Bo w Oregonie jeszcze nie bylam:))

    ReplyDelete
  14. Ina--> Nie jest chyba tajemnica, ze Amerykanie pracuja najwiecej ze wszystkich narodow swiata, ale urlopu to ja moge chyba raczej Tobie troche podeslac:))) Bo ja pracuje tylko 4 dni w tygodniu, wiec automatycznie mam 52 dni urlopu zanim wzielam jakis urlop:))) A teoretycznie mam ilosc urlopu nieograniczona niczym wiecej tylko wlasnymi potrzebami. Owszem dlugosc, mam ograniczona potrzebami klientek, ale to juz akurat specyfika pracy.
    Gorzej wyglada Wspanialy, bo on ma co prawda 4 tygodnie urlopu, ale tez nie zawsze moze go wziac w wymarzonym terminie czy tez ilosci;/
    Wrrrrrrrrrrrrrr............

    ReplyDelete
  15. Pieprzniczko--> Mnie zawsze ciagnelo i ciagnie:)) to chyba dobrze:)

    ReplyDelete
  16. Gekon--> Zaliczylam juz 32 stany Ameryki, mysle, ze uda sie zaliczyc reszte:)))

    ReplyDelete
  17. Iw--> U nas snieg padal tylko jeden dzien i jeszcze go troche jest, bo faktycznie napadalo duzo, ale czyzby w Polsce ciagle mowilo sie o katastrofie snieznej w NY? Jesli tak, to nie bardzo sa na czasie:))))

    ReplyDelete
  18. Laki--> Tak, na takie zwiedzanie samochodowe to czlowiek moze sobie pozwolic jak Twoj znajomy, na odjezdne, albo jak moj tesc na emeryturze:)))

    ReplyDelete
  19. Nivejko--> Damy rade, co ma wisiec nie utonie:)))

    ReplyDelete
  20. Agulek--> Alez ja wiem, ze mozna samolotem:) Zapewniam Cie, ze tak wlasnie odbywam podroze przez ostanie 26 lat:))) Tyle, ze z samolotu nie widzisz tego co moglabys zobaczyc podrozujac samochodem. I tylko o to mi chodzilo:))
    I nie, nie widze krzaczkow jak piszesz z polskimi znakami, tak sie czasem zdarza w mailach, ale coraz rzadziej i na gg, ktore miedzy innymi dlatego z lekkim sercem zlikwidowalam:))))

    ReplyDelete
  21. Moniko--> I teraz juz nie wiem;) czekac na te emeryture z utesknieniem, czy raczej nie? Jakos nie zachwyca mnie perspektywa siedzenia w domu na codzien, tylko po to zeby moc jezdzic w wakacje samochodem. No dylemat!:)))))))))))))))

    ReplyDelete
  22. Ida--> A wiesz, ze w moim przypadku to by sie zgadzalo:))) Bo ja w pracy czesto sobie nawet drzemke ucinam. Warunki idealne, mam lozko, ktore moge ustawiac w jakiej chce pozycji, jest miekkie, bo nie dosc ze w ogole miekkie to go jeszcze dodatkowo wylozylam materacykiem z owczej welny:) Mam poduszke, koce do nakrywania i moge rowniez regulowac oswietlenie... no i relaksujaca muzyka i swiece.
    Kryste, ja naprawde moge najlepiej odpoczywac w pracy:))))))))))

    ReplyDelete
  23. Nic mnie tak nie dobija jak wędrówki z namiotem, kąpiel w potoku, sikanie z tyłkiem wystawionym na komary i gotowanie na kuchence turystycznej. To nie dla mnie.Gdy gdzieś się wybieram to muszę mieć zarezerwowane normalne noclegi, czyli pokój z łazienką.Jeżdżąc po Europie to nie ma kłopotu, tu gęste zaludnienie i nie uda się przejechać 500 km nie spotkawszy żadnej miejscowości. Gdy jezdzimy do córki (1100 km) to zawsze jedziemy dwa dni,żeby się nie zadziabać tą jazdą na amen,a zresztą w każdej chwili można zjechać z autostrady i wpełznąć w mocno zamieszkane drogi.Ale u Ciebie to są naprawdę duże odległości, to duży kraj.Ja to bym pewnie wybrała wariant: do jakiegoś miejsca samolotem, potem tam wypożyczyła samochód, noclegi w motelach, dojechała do kolejnego miasta z samolotem, zwróciła samochodzik i wróciła samolotem.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  24. " wiesz, ze w moim przypadku to by sie zgadzalo:))) Bo ja w pracy czesto sobie nawet drzemke ucinam."

    Z klientkami , czy sama? :)

    ReplyDelete
  25. W zyciu trzeba byc twardym, nie mientkim, Star;)
    Moj kumpel jezdzil z ojcem (i pewnie nadal jezdza) z Viginii po swieze lobsterki do Maine - obracali w weekend i przywozili jeszcze zywe w skrzynce z lodem.
    A "blanket" to chyba pled, ew. koc, bo polski "blankiet" to kawalek papieru do wypelnienia, np. blankiet wplaty, blankiet pocztowy.

    ReplyDelete
  26. Anabell--> Jezdzac po Stanach tez nie ma klopotu. Moze odleglosci miedzy miastami sa wieksze, ale tutejsze autostrady maja dosc gesto miejsca gdzie mozesz zjechac, cos zjesc, wypic kawe, zatrzymac sie na maly piknik, albo na noc. Jak jezdzimy do tescia (ok 650km) to mijamy naprawde wiele takich miejsc, zatrzymujemy sie glownie po kawe, bo my oboje nie potrafimy zyc bez kawy:))
    Dlatego od poczatku chodzi mi o roznice miedzy zamieszkaniem w Chicago, ktore jest bardziej polozone centralnie i Nowym Yorkiem, ktory jest na wybrzezu. Zeby wyjechac w Ameryke z NYC to trzeba zawsze wielokrotnie powtarzac podroz tymi samymi drogami, a to juz nie to samo. Ktos kto mieszka w Kansas moze jezdzic w kazdym kierunku kraju i w sumie zawsze wybrac inna droge. Moje mozliwosci pod tym wzgledem sa mocno ograniczone. W Ameryce naprawde nie ma problemu z noclegiem czy jedzeniem w trasie. Tylko ja zeby dojechac do Oregonu musze pokonac prawie dwa razy taka droge jak Ataner. Chodzi mi o roznice, bo tak naprawde to ja wiem jak podrozowac:))) W koncu nie przesiedzialam tych ostatnich 26 lat w NYC.
    Nigdy nie jezdzilam po Europie wiec nie wiem jak sie tam jezdzi, natomiast widzialam troche drog w Polsce, no i jest roznica.
    My droge do Tescia pokonujemy spokojnie w ciagu 7 godzin zatrzymujac sie na rozprostowanie nog, na piknik, kubek kawy czy chocby po to zeby skorzytac z lazienki i zawsze udaje nam sie ta podroz w ciagu 7 godzin.

    ReplyDelete
  27. Czarownico--> Ja ja myslalam ze kawalek kartki papieru to arkusz, albo jesli do wypelnienia to kwestionariusz:))) Nie pamietam zeby mowilo sie blankiet, no ale moze zapomnialam:)
    Kochana mowimy o dwoch roznych rzeczach. Twoj kolega siada z ojcem na zmiane za kierownice i mloci, aby tylko dojechac, kupic te raki (po polsku:)) i wrocic. Tak to ja latam po pietruszke do sklepu albo po mleko. Czy Twoj kolega zwiedza po drodze? Chyba nie, skoro robia to na obroceniu piety i wracaja. A to zasadnicza roznica miedzy turystyka a zakupami:))))

    ReplyDelete
  28. A nie, lobsterki to nie raki - to homary:)

    Jasne, oni tam nie jezdza zwiedzac, bo kiedys tam mieszkali, wiec wiekszosc "zwiedzalnych" rzeczy maja juz obejrzanych. Jezdza po swieze homary li i jedynie i chyba nawet ojciec juz nie prowadzi.

    ReplyDelete
  29. Stardust, my do naszych ubieglorocznych wakacji w Oregonie i Californii przygotowywalismy sie dosc dlugo.
    Lacznie przejechalismy ok 12 tysiecy kilometrow (sama jestem w szoku!) w czasie trzech tygodni.
    Czasmi bylo meczaco, czasami przerazajaco ale warto bylo. Oregon mnie oczarowal.
    Ameryka jest piekna ale niestety wszedzie jest daleko. Trzeba miec duzo czasu aby te wszystkie urokliwe miejsca zobaczyc czego Ci zycze :)

    ReplyDelete
  30. Czarownico--> :))) Ale sie chcialam wymadrzyc i mi sie nie udalo:))) Faktycznie to homary a nie raki i faktycznie najlepsze w Main. Spedzilam tam kiedys tydzien obzerajac sie do wypeku:)) A w Virginii maja swietne blue crabs, ktore tez kocham prosto z Chesapeake Bay:)

    ReplyDelete
  31. Ataner--> Ja juz i tak zaliczylam 32 stany. Wschodnie wybrzeze mam zaliczone az po Ohio. Ale zauroczyl mnie ten Blue Ridge Parkway, bo to naprawde cos fantastycznego.
    Prawdopodobnie w tym roku i tak musimy pojechac do Californii na 85 urodziny brata tescia, wiec po raz trzeci zalicze Californie.
    Samochodem to ewentualnie dopiero na emeryturze:)) bo jak Wspanialy pracuje to sie nie da. Z poludniowych stanow zostala mi Alabama, Mississipi i Texas:) Polnocnych nie znam w ogole. Zobaczymy co sie da zrobic;)

    ReplyDelete
  32. Pamietam jak jeszcze zanim wymyśliłam wyjazd do Kanady, chciałam wpaść do NY na długi weekend majowy odwiedzić kumpla. A że w tym czasie miałam szał na Miami Ink to się napaliłam, że skoczymy do Miami, bo to przecież rzut beretem, a potem sprawdziłam odległość...:) No wielka ta Hameryka jest, trzeba mieć sporo czasu na takie samochodowe wycieczki wzdłuż i wszerz.
    Mam ten "plus", że namioty zupełnie mnie satysfakcjonują, oczywiście jak mam hotel 5* to nie pogardzę, ale jak nie to nie ;) Wolę pola w cywilizowanych krajach niż niejeden zapchlony hotelik, który widziałam ;)

    Mnie to się marzy, oprócz Ameryki Południowej, taka trasa po USA. Tylko najpierw muszę w końcu tym rekinem giełdy zostać ;)))

    ReplyDelete
  33. Aaa, no i tak, potwierdzam, Aga zawsze z suszarką i prostownicą i nawet pod namiotem obowiązkowe codzienne malowanie rzęs ;)))

    ReplyDelete
  34. Koala--> No tak z NY do Miami faktycznie rzut beretem, ale przez mape:)) Wiesz ja na poczatku tez sie nie moglam przyzwyczaic do tych odleglosci. Pamietam, ze nawet wyjazd do Buffalo to mi sie wydawalo, ze Wspanialy przesadza z tymi 7 godzinami, "bo to przeciez ten sam stan", argumentowalam. Ano ten sam:))
    Widzisz z namiotem i spaniem na podlozu bez nozek to poczujesz roznice jak bedziesz w moim wieku:))) Pamietam kiedys przyjechal Tatek i oprocz tego mielismy gosci i nie mozna bylo inaczej tylko jedna noc musielismy spac na materacu na podlodze. Kurde wszystko mnie bolalo, a wstawanie tak z podlogi to tragedia. Ja mam jeszcze dodatkowo utrudnione, bo po moich operacjach stop nie mam pelnej sprawnosci stawow duzych palcow u stopy, a przeciez sie czlowiek na nich opiera zeby sie odbic od poloza. No ni diabla nie moglam sie zwlec z tego materaca:)))
    Obiecuje, ze w namiocie bym sie nie malowala, tym bardziej, ze ja leniwa, ale suszarka do wlosow i lokowka obowiazkowo musza byc:))

    ReplyDelete
  35. Fakt, z wiekiem namiot niestety coraz bardziej bolesny jest... Ja mam z kolei skrzywienie kręgosłupa, więc nie mogę spać ani na za twardym ani na za miękkim. Jak kiedyś zaliczyłam dwa tygodnie na karimatach, to myślałam, że oszaleję... Ale dobraliśmy taki materac, że jest ok, tylko trzeba kupić nowy, bo czasami z niego powietrze ucieka :)))) Czasami zapominam, że Ty już Starsza Pani jesteś ;)))))

    ReplyDelete
  36. Witaj Stardust w Nowym Roku! Dosiego! Cieszę się, że ponownie goszczę na Twoim blogu, bo ostatnie tygodnie jakoś nie pozwalały mi na to. Czasowo oczywiście :)
    I od razu muszę Cię zachęcic do tego podróżowania. Jedź gdzie dusza zapragnie i nie daj sie odwieść od tego planu! Dla mnie obecnie jest to najwspanialsza sprawa, korzystam dopóki mi zdrowie pozwoli. Właśnie zarezerwowałam hotel na Wielkanoc. Pierwszy raz robię coś, co przez całe życie wydawało mi się nie do przyjęcia: planuję wyjazd na święta!!! Ale te ostatnie tak mi dopiekły (Wigilia 14 osób, a potem rotacyjnie niewiele mniej) że zanim jeszcze się skończyły zapowiedziałam, że na Wielkanoc z tatą wyjeżdżamy. Ogólna konsternacja, ale przełknęli :) No a wcześniej, jeszcze w styczniu, czeka mnie podróż do Izraela, pod hasłem Ziemia Święta oczywiście. Na razie zżera mnie stres, ale mam nadzieję, że to będzie wspaniała podróż :)
    PS. A pod namiot też bym nie chciała :)

    ReplyDelete
  37. Koala--> To ze TY zapominasz, to mile, ale rowniez pryszcz:) Ale ja tez zapominam, moze to oznaka Niemca? :)))

    ReplyDelete
  38. Kurakowa--> Milo, ze znow jestes:))) Wyjazd na swieta to doskonala sprawa, robilam tak jak bylam sama z Potomkiem i zawsze bylo fantastycznie:)) Co wazne czlowiek jest non stop gosciem:)))
    Przez ostatnie dwa lata bardzo sie rozleniwilismy turystycznie, to fakt, ktory trzeba zmienic. Nie powiem, ekonomia kraju ma w tym niemaly udzial:(( Trzeba bylo szybko zmienic priorytety:)
    Wycieczke do Izraela na pewno bedziesz miala doskonala!!!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...