Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, January 25, 2011

Wesele czy weselisko?

Wow!!! - zdazylam krzyknac jak mi Janet prosto od drzwi zaswiecila po oczach zareczynowym diamentem. Odtanczylysmy taniec radosci szczepu Kunga-Bunga wykrzykujac przy tym z radosci. W sumie obie czekalysmy na ten moment od prawie roku, wiec radosc byla jak najbardziej na miejscu.
-- Pokaz jeszcze raz - powiedzialam zakladajac okulary, na co Janet z nieukrywana ochota podstawila mi dlon pod nos.
-- Ja pierdole i on sam zadecydowal, czy troche mu podpowiedzialas?
-- Kiedys pytal jaki ksztalt chcialabym miec, wiec powiedzialam ze okragly lub owalny, a cala reszta to juz jego pomysl.
-- Ma facet pojecie, trzeba przyznac... dwa karaty, tiffany cut, do tego obraczka eternity i wianuszek pawe dookola kamienia. To sie nazywa gust! Warto bylo czekac - powiedzialam oceniajac (prawie) fachowym okiem. W koncu widzialm juz tych pierscionkow tyle, ze troche sie znam.
-- Fakt, warto bylo, mnie sie tez bardzo podoba - potwierdzila Janet.
Na dobra sprawe podejrzewam, ze nawet nie spodziewala sie tak wiele i bylaby zadowolona z nieco mniej, ale od przybytku glowa nie boli.
Janet skonczyla jesienia 36 lat, wiec pora najwyzsza, zwlaszcza, ze chca miec dzieci, a w tym wieku juz nie bardzo jest na co czekac.
-- To kiedy wesele? Czy ustaliliscie juz date? - zapytalam.
-- Tu sie zaczyna problem, bo w sumie to oboje chcemy im szybciej, tym lepiej ale mnie sie juz wszystkiego odechciewa.
-- Ooo a to dlaczego?
-- Stardust, zrobilismy liste gosci z mojej i jego strony i stanelo na 380 osob.
-- Kurwa!!!! Ja nawet tyle osob nie znam!!! Oszalalas?? - krzyknelam z wrazenia.
-- Nie oszalalam, to rodzina po obu stronach jest duza, nasi przyjaciele, przyjaciele rodzicow po obu stronach.
-- Janet, poczekaj jakie duze sa te rodziny? bo o ile pamietam, to Ty masz tylko siostre, brata i rodzicow.
-- Ha siostra, brat i rodzice to nic, ale ojca rodzenstwo, kuzynostwo, rodzenstwo matki z potomstwem i kuzynami...
-- Janet, ale to juz nie jest najblizsza rodzina. Prawda?
-- Ja mysle podobnie jak Ty i dla mnie to tez nie jest bliska rodzina.. Ale moj brat sie zenil w ubieglym roku i jak okroili troche liste gosci to wiekszosc obrazona - powiedziala ciezko wzdychajac.
-- Pierdolone europejskie zwyczaje - dodala.
-- Nie, tam zaraz europejskie zwyczaje, to nie ma nic do rzeczy. Jak czesto widzisz tych wszystkich ciotkow i pociotkow? Jak blisko jestes z nimi zwiazana?
-- Z wiekszoscia wcale nie jestem zwiazana, bo mieszkaja gdzies po calych Stanach, ale wiesz tradycja wesel i pogrzebow..
-- Najchetniej to wyjechalabym do Wloch i tam zrobila male wesele - dodala rozmarzonym glosem.
-- To zrob tak! W koncu to Twoje wesele.
Oczy jej sie zaswiecily i na twarzy ukazal sie usmiech zadowolenia, ale po chwili powiedziala.
-- Problem w tym, ze jego bratowa ma rodzic w lipcu, a wesele we Wloszech musialoby byc latem, czyli lipiec lub sierpien.. Nie da rady - westchnela.
-- Nie zakladaj z gory, ze nie da rady. Widzialam jak Ci sie oczy zaswiecily jak mowilas o mozliwosci wesela we Wloszech.
-- Bo wiesz, ja nawet wiem, gdzie chcialabym to wesele miec... mam takie wymarzone miejsce..
-- Kurwa mac!! Wymarzone miejsce!!! To nie rezygnuj z tego, to jest Twoj slub, Twoj dzien!!
Przerwalam na chwile, zeby miala czas pomyslec o tym wymarzonym weselu.
Cala ta impreza jest bardziej skomplikowana, ale juz i tak obie rodziny musialy pojsc na kompromis, wiec dlaczego nie pociagnac dalej? Kompromis polega na tym, ze Janet jest wloskiego pochodzenia, a wiec rzymsko-katoliczka, jej narzeczony jest Grekiem, wiec greko-katolikiem i to obie rodziny od poczatku uwazaly za problem nie do przeskoczenia. Nie rozumiem takiego waskotorowego myslenia, no ale ja wiele rzeczy nie rozumiem. Od samego poczatku podtrzymywalam ja na duchu w tych walkach religijnych, bo to obie matki jak tylko poznaly kandydata/tke to od razu zaczely wymyslac. A jaki slub? a w jakiej religii beda wychowywac dzieci? a jakiego jezyka beda sie dzieci uczyc?
Nawiasem mowiac ani Janet ani jej narzeczony nie mowia po wlosku, czy tez grecku z wyjatkiem kilku zwrotow grzecznosciowych, a problemem sa nienarodzone dzieci, paranoja.
Ja pierdole, ludzie to potrafia sobie sami tak skomplikowac zycie, ze zaden terrorysta by tego lepiej nie zrobil i nie rozpieprzyl. Przezyli to, obie rodziny tez jakos przezyly, slub z tego co widac ma byc rzymsko-katolicki, to po jasna cholere wymyslac wiecej problemow.
-- Janet, jakie masz mozliwosci zrobienia wesela w NYC na 380 osob? - zapytalam.
-- Niewielkie, bo niewiele miejsc przyjmuje taka duza ilosc. Wiesz na Plaza Hotel mnie nie stac..
Bylismy zobaczyc 3 miejsca, ktore moga taka ilosc przyjac i koszt od osoby jest mninimalnie $275 od lebka i to tylko jedzenie, a i tak musialabym dolozyc zeby byl wybor dan i odpowiednia ilosc. A to podniesie koszt jednej osoby na $300.
Wyciagnelam kalkulator i szybko przeliczylam.
-- Janet, 380 osob razy $300 od osoby to daje $114 000 a gdzie slub? kwiaty? fotograf? zaproszenia? suknia? reszta ubrania? tort? muzyka? wystroj sali? nakrycie stolow? limuzyna, a w zasadzie dwie? Kobieto, przy takich kosztach, to nie wiem czy uda Ci sie to wszystko zamknac w $250 000. A to juz jest koszt malego domu na przedmiesciach NYC, albo chociaz down payment. A Ty to wydasz na jeden dzien, zeby sie ludzie nie obrazili... Zastanow sie.
-- Wlasnie o to chodzi, ze do Wloch pojechaloby tylko ok. 100 osob, linie lotnicze daja znizke, hotel daje nastepna znizke i wszystko inne jest o wiele tansze.
-- No to posadz obie zainteresowane strony, czyli rodzicow i zapytaj ich co wola, jeden dzien radosci dla osob ktorych Wy mlodzi i tak nie znacie, czy przyzwoity dom dla wnukow, a moze studia w przyszlosci dla tychze wnukow.
-- Oj Stardust, jak ja bym chciala zeby moi rodzice mysleli takimi kategoriami jak Ty.
-- Moze narazie nie mysla, ale przeciez mozesz im pomoc, to tylko rozmowa - zachecalam, bo uwazam, ze wszsytko jest do zalatwienia przy odpowiedniej argumentacji.
-- Wiesz, jak ja wychodzilam za maz pierwszy raz, to moi rodzice tez mysleli, ze ma byc wesele z wszystkimi ciotkami i pociotkami, ale ja powiedzialam stanowczo NIE i bylo tak jak ja chcialam. Najblizsza rodzina, czyli rodzice, rodzenstwo (nasze, a nie rodzicow), rodzice chrzestni i swiadkowie. W sumie ok. 30 osob. Bez zadnych ciotek, pociotkow i znajomych krolika...
-- I co? - zapytala z zainteresowaniem - odzywali sie do Ciebie? nie pogniewali sie?
-- Wiesz, bede szczera, naprawde nie pamietam, ale chyba mi tez na tym za bardzo nie zalezalo... A Tobie zalezy? Przeciez skoro mowisz, ze z wieksza czescia tych osob widzisz sie tylko z okazji wesel i pogrzebow, to najwyzej Cie ktos nie zaprosi na wesele, albo jakis nieboszczyk nie zaprosi na pogrzeb.
Siedziala i myslala intensywnie, bylam nawet przekonana, ze widze jak jej zwoje mozgowe faluja.
-- Janet, jak Ci tak bardzo zalezy, zeby sie nie obrazili, to wyslij zaproszenia tym co ich naprawde zapraszasz, powiadomienia o zawarciu malzenstwa tym co ich nie zapraszasz i do tych drugich dolacz karnet do kina na film jaki sobie wybiora. I chuj sprawa zalatwiona...
Parsknela smiechem na to kino.
-- A dla najciezszych przypadkow jeszcze mozesz dolaczyc moj numer telefonu i napisz, ze jak maja jakies problemy i watpliwosci to jestem Twoim rzecznikiem od wyjasniania spraw trudnych.
Tyle tylko moglam zrobic. Jest mi szkoda tych dziewczyn, ktore ulegaja presji rodzinnych tradycji zupelnie wbrew samym sobie i swoim marzeniom.
Nie wiem co Janet zrobi, troche sie obawiam, ze jednak da dupy...
Pozyjemy zobaczymy.

62 comments:

  1. porażająca kwota!!!

    ja nie miałam okazji żadnego wesela sobie ani planować ani urządzać, ale z tych, na których byłam, to wszyscy brali kredyty, żeby te wesela zorganizować. nawet moja sister dopiero nie tak dawno ten kredyt spłaciła... jakaś paranoja! jak dla mnie.

    ale może jest warto - ja tam nie wiem, bo nie dane mi było przekonać się na własnej "skórze".

    ale 250 tysiaków...

    ReplyDelete
  2. My zrobiliśmy ślub i wesele takie, na jakie nas było wtedy stać bez ciułania, kredytów czy pomocy rodziców. Było ok. 30 osób z najbliższej rodziny i całość zmieściła się w $4000 (włącznie z suknią). Dla mnie liczy się małżeństwo, a nie wesele. Na duże wesele szkoda by mi było kasy.

    ReplyDelete
  3. Evek--> Ja lubie duze wystawne wesela jako gosc:)) A nie jako najwazniejsza osoba, nie cierpie byc w centrum zainteresowania, nienawidze zadnej presji. Swiadomosc, ze ciagle ktos na mnie patrzy zabilaby mnie. Jak sie ma 30 gosci, to jest szansa, ze mozna sie po glowie podrapac i nikt nie zauwazy. Przy 100 szansa, ze ktos jednak zauwazy jest juz dla mnie za duza, a 300 doprowadziloby mnie do szalu i bialej goraczki:))
    Nie wiem czy to sie oplaca? bo sie tym nigdy nie interesowalam. Bylam kiedys na weselu, ktore kosztowalo prawie pol miliona, ale tamte rodziny naprawde bylo na to stac, no i mlodzi tez chcieli. A to jest roznica. Tutaj niby placa rodzice Janet, a jego rodzice placa otwarty bar, muzyke i limuzyny, mlodzi placa tylko za swoje ubranie. Naprawde uwazam, ze to mocne przegiecie. Ojciec Janet jest wlascicielem sklepu spozywczego z produktami wloskimi gdzies w Brooklynie. Nie sa biedni, ale na pewno nie az tak bogaci.

    ReplyDelete
  4. Koala--> No moze lekko przesadzilam, ale na pewno przy takich kosztach za samo jedzenie nie uda im sie zmiescic w $200 000, wiec moze to byc $220 000 ale tak czy inaczej to jest kupa szmalu. Nie pytalam jakie lokale widzieli, ale przy tej ilosci osob to moze byc Waldorf, albo Pierre, moze Roosvelt. Tak stawiam na ktorys z tych hoteli, troche w ciemno, bo nawet nie jestem pewna czy Roosvelt przyjmie taka ilosc osob.

    ReplyDelete
  5. przyjmujac, ze "przecietny" amerykanski wedding to wydatek ok 30tys - to rzeczywiscie 250 tys jest suma powalajaca. szczegolnie dla wlasciela sklepu spozywczego - chyba ze last name tej Janet to Maranzano:) a tatus to Lucky Luciano.

    ReplyDelete
  6. Aneta--> "Nasze" dzieci mialy nie tak dawno wesela, bo syn w maju bedzie 5 lat. To bylo wesele na 130 osob i kosztowalo, powiedzmy ok. $60 000. Odbylo sie w Country Club gdzies w NJ nawet nie pamietam dokladnie gdzie;)
    Wesele corki mielismy 2 lata temu, duzo mniejsze, bo tylko na 70 osob i bylo bardzo skromne, kameralne, bez tancow i kosztowalo ok. 30 000 lacznie z wypozyczeniem namiotu, na wypadek gdyby padalo, bo chcieli miec ceremonie na zewnatrz. A bylo w jednym z budynkow nalezacych do Muzeum przy Prospect Park w Brooklynie.
    Moje wlasne ostatnie wesele kosztowalo ok. $3 000 lacznie z przelotem i hotelem w Las Vegas, ale do tego nalezaloby jeszcze doliczyc to co pan mlody utopil w kasynie:))) a tej kwoty nie znam:)))) Aaaa i obecnych na slubie i obiedzie bylo 5 osob lacznie z nami:)))

    ReplyDelete
  7. Aniu_2000--> No niestety Janet nie nazywa sie Maranzano;/ Dlatego uwazam, ze to jest samobojstwo rodzinne. Takie masowe sepuku we wlosko-greckim wydaniu.

    ReplyDelete
  8. I co jeszcze trzeba dodac to ci co sa zapraszani - te pociotki, 10 wody po kisielu tez czasem niespecjalnie maja ochote isc. I nakreca sie spirala "trzeba isc bo wesele, bo bedzie ciotka Kryska i wuj Stefan, ale jednoczesnie trzeba by cos kupic to nie ma pieniedzy, ubrac sie jakos, fryzjer" i tak jedna strona (nowozency) "przeklina" tą cala rodzine krolika, a kroliki tez sie czuja niejako w obowiazku. Po co i na co. Dobrze to ujelas ze terrorysta by lepiej nie namieszal ;)

    PS: Imponujacy zalew notek od paru dni! ;)

    ReplyDelete
  9. nie umiałam ulegać rodzinie jak miałam 15 lat a co dopiero teraz... nie zazdroszczę ludziom, którzy częściej starają się zadowolić świat niż siebie.. to się nigdy nie kończy dobrze - ponieważ nie da zadowolić się wszystkich, a po drugie nie wesele jest ważne a ślub, a po trzecie to wcale nie musi być ostatni ślub ;)

    ReplyDelete
  10. Po takich akcjach dobrze widać, czy tzw. "pępowina" już jest odcięta.
    A swoją drogą - wielkie halo z tymi weselami, a czy zaprosi czy nie zaprosi, czy zrobi czy nie zrobi - i tak po 10 latach nikt nawet nie będzie pamiętał, jak było. Tzn. może nikt poza nią. Myśmy wesela nie mieli - prosto po ślubie i małym szampanie odjechaliśmy w niewiadomym reszcie kierunku i spokoju świętym. Kto chciał marudzić to sobie pomarudził nie do nas, kto zrozumiał tego plus - ogólnie nijak to nie wpłynęło na nasze kontakty.

    ReplyDelete
  11. myslę że szczera rozmowa z rodzicami z kalkulatorem w ręku powinna rozwiązać problem. Ale to zależy od dojrzałości pary młodej. poza tym jeśli chcą wyprawić wesele "za rodziców kasę" to też mają ograniczony wybór i muszą iść na kompromis. Osobiście nie miałam takiego problemu, nasze wesele bylo na 50 osób i lekkim wsparciem finansowym obu rodzin, dlatego też nie naciskali jak na nasz wybór

    ReplyDelete
  12. Witaj, nie miałam białej sukni, tylko garsonkę w kolorze ecru, nie miałam wesela, był tylko rodzinny obiad dla naszych rodziców i świadków, a podróż poślubna to były 2 tygodnie w Zakopanem.I zupełnie nas nie obchodziło, co sobie różne ciotki na ten temat myślą.Nie chcieliśmy ani wystawnego ślubu ani wesela i tak też zrobiliśmy.Najbardziej margała teściowa, mojej rodzinie wystarczyłby sam papierek z urzędu stanu cywilnego, więc jedynym ustępstwem z naszej strony był ten ślub kościelny, "bez sukni, w kapeluszu zakrywającym całą twarz" jak to dramatycznie ujęła teściowa.
    Do dziś nie żałujemy,że cała ta impreza była taka zwyczajna, bez pompy i szumu.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  13. Dla pewności przeczytałam notkę DWA razy. To jakaś masakra. Ludzie są jednak 'ciut' pierdolnięci, skoro chcą wydać tyle kasy na wesele tylko dlatego, że chcą dogodzić jakimś pociotkom sięgającym panowania króla Sasa. Jaki później może być zgrzyt pod zębami, gdy trzeba się będzie rozwieść.
    Aaa! Star, nie wierzę, że nie znasz 380 sztuk ludzkości.
    Po prostu, nie ma takiej opcji. ;)))

    ReplyDelete
  14. Janet...wesele na 380? straszne... mnie sie najbardziej podoba nowe zdjęcie u góry, super:)

    ReplyDelete
  15. ta presja otoczenia jest koszmarna. u mnie w rodzince byla sytuacja taka: wujaszek zapozyczyl sie zeby siostrzenicy w ramach prezentu slubnego cos dac. matka panny mlodej jak uslyszala, ze tylko tyle planuje sprezentowac obrazila sie smiertelnie. dlatego moj slub byl w podobnym stylu co twoj ostatni :) jedynie zal mi, ze nie mialam okazji zalozyc sukni z drutami i gorsetem... ;)
    a co do Janet, wez pilnuj, zeby sie nie poddala tej cholernej presji.

    ReplyDelete
  16. Zawsze uważałam, ze to głupota :/ takie wesela na kilkaset osób, które nie daj Boże się obrażą. A co mnie to, skoro większości w życiu na oczy nie widziałam?

    ReplyDelete
  17. A ja wcale nie miałam wesela. I nawet tego nie żałuję :)

    ReplyDelete
  18. wiesz Star, czasem z nudów zatrzymuję się na weding tiwi i oglądam te cudne, amerykańskie wesela i szlag mnie jaśnisty trafia na te pieniądze wydawane na setki gości! Skąd Ci się wzięło, że to europejski zwyczaj takie przepastne wesela? Kiladziesiąt osób to już jest tłum i wydatek na parę lat kredytu. Sama osobiście kredytu na wesele córki nie brałam, ale gości zaproszonych mieliśmy 56, zgłosiło się 47 i chwatit. Ogarnęliśmy to naprawdę skromnie dwucyfrową kwotą licząc weselne ubrania panny i pana mlodego oraz nasze (a co!;), autokar dla gości niemobilnych, pensjonat dla gości spoza Trójmiasta i wesele w średniej klasy restauracji z dwoma muzykami, którzy zabalwili gości do 4 rano:)
    Nie wyobrażam sobie wydać 250 tysięcy...no chyba, że upadłabym wcześniej na głowę;))))

    p.s. jak to nie znasz tylu osób? spójrz na listę obserwatorów bloga!:P

    ReplyDelete
  19. aaa i żeby nie było - wesele było naprawdę "wypasione", ludzie byli najedzenie bo kokardy dobry jedzonkiem i napici dobrymi trunkami po muszle uszne a niektórzy nawety niższe muszle;) dosłownie:D

    ReplyDelete
  20. Matko kochana... Zaniemówiłam.
    Jak już odzyskam głos, to przemówię. A tymczasem, Państwo wybaczą, pójdę się przewietrzyć, napić się wody, poszukam wachlarza... Słabo mi.

    ReplyDelete
  21. Ucieczko--> Ja ogolnie nie rozumiem "obrazania sie" dlatego, ze ktos mnie nie zaprosil, lub obrazania sie, ze zaprosil a ja nie przyjde z jakichs powodow. Jak dostaje zaproszenie, to decyduje czy ide, czy nie, a prezent wysylam i tak i tak. Owszem mniej wypasiony jak nie biore udzialu w imprezie, ale jednak, tym bardziej jesli jestem czlonkiem nawet dalekiej rodziny. Moze ja to zle pojmuje, ale jeszcze nie slyszalam reklamacji:))))

    ReplyDelete
  22. Eulalio--> Tez naleze do tych co robia to co sami chca i jak chca. Masz racje, ze slub moze byc jeden, a moze byc ich kilka;) Z tym tylko roznica, ze "kazda milosc jest pierwsza, najgoretsza, najszczersza....":)))

    ReplyDelete
  23. znam takich co brali pozyczke na wesele, a potem po roku sie rozwiedli.a rodzice spłacają chyba do dziś..
    czego absolutnie nie życze Twojej znajomej! i niech jej sie spełni to wymarzone wesele:)

    ReplyDelete
  24. To jest jakas paranoja! W Ameryce jak i w Kanadzie te mega wypasione wesela to zwyczaj italianski!!!Kosztuja majatek. Sa tak bogate, ze glowa mala. Na zadnym innym nie ma tyle jedzenia, tylu przystawek, dekoracji (czasem kiczowatej;) jak na italianskich. Bylam na kilku, bo moj jest Wlochem z pochodzenia wiec sila rzeczy jestesmy zapraszani. Nam tez sie slub kroi, bo juz bardzo dluzo jestesmy zareczeni ale wlasnie z powodow opisanych przez Star troche mnie to przeraza!!!! Czuly punkt... Jesli slub, to na Karaibach, bo wtedy kazdy placi za siebie, zreszta nie chce slubu na 300 osob, bo jest to dla nas obojga drugi zwiazek i nie mamy absolutnie zamiaru wydawac majatku. Zaprosimy kogo trzeba a kto przyjedzie, to juz nie nasz problem. Takie mamy blizej nieokreslone plany w kazdym razie a tak naprawde to super nam sie zyje na kocia lape poki co i wcale nie spieszno nam aby ten stan zmieniac. Bo do czego mi kurna ten swistek potrzebny?? No do czego? Ale jak Janet chce miec dzieci, to w sumie stanowi to sens....

    ReplyDelete
  25. Laki--> Nie jestem pewna, czy to naprawde chodzi o "pepowine" sa ludzie, dla ktorych familia jest najwazniejsza wartoscia. I moze to jest dobre, a przynajmniej nie gorsze, czy lepsze od oderwania sie od rodziny, jest inne. Z tego co obserwuje, to bardzo wiele rodzicow mojego pokolenia i starszych zaczyna oszczedzac na okazje wesela corek juz od momentu kiedy te corki przychodza na swiat. I potem takim corkom jest ciezko powiedziec NIE. W takich wypadkach "poczucie dlugu wdziecznosci" i nie "sprawienia zawodu rodzicom" jest gleboko zakorzenione. Janet prawdopodobnie juz jako mala dziewczynka brala udzial w roznych weselach blizszej i dalszej rodziny. Teraz przyszedl czas na "wdziecznosc" Widze to nie pierwszy raz i jest to szczegolnie typowe dla rodzin pochodzenia wloskiego i greckiego. Oczywiscie nie wspominajac o np. Hindusach, gdzie tradycja sa wesela kilkudniowe i liczba gosci moze przekraczac 500. O takich tez slyszalam:))

    ReplyDelete
  26. EwaF--> I tu jest pies pogrzebany, czyli w fakcie, ze rodzice placa, a jak placa, to maja prawo zaprosic kogo chca. Tak bylo z weselem Antoniny (siostra Janet) i tak prawdopodobnie bedzie teraz.

    ReplyDelete
  27. Anabell--> Mimo, ze Polska i Wlochy leza w Europie, to jednak sa to dwa rozne kraje z roznymi tradycjami i mysle, ze tu jest rowniez chociaz czesc psa pogrzebane. W tym samym czasie kiedy Ty czy ja bralysmy nasze sluby w kapeluszach i bez wesel we Wloszech na wesela zbieraly sie cale familie. Zupelnie inna tradycja glownie uksztaltowana zupelnie innymi srodowiskami i mozliwosciami.

    ReplyDelete
  28. Akemi--> Ludzie sa pierdolnieci:) i wiesz jak ich na to pierdolniecie stac, bez zachwiania rownowagi budzetowej to dlaczego nie. Znam takie rodziny, dla ktorych wydanie tego cwierc miliona nie nadgryzloby bezpieczenstwa finansowego ani na dzis, ani na pozniej i fajnie. Maja, niech wydaja, tak sie kreci ekonomia. Ale tutaj to akurat mocne przegiecie.

    ReplyDelete
  29. Beata--> Dzieki, ja tez wole zdjecie niz 380 osob na wlasnym slubie:))) Jako gosc, owszem nie mialabym problemu byc jedna z tych osob;))

    ReplyDelete
  30. Aniah--> Ja tu nie mam nic do pilnowania. Moge sobie pogadac, ale to wszystko do czego mam prawo, a i tak jestem pewna, ze naciagam to moje prawo:)))

    ReplyDelete
  31. Aga_xy--> Ja tam cale zycie olewam kto i za co sie na mnie obrazi. Jakos nigdy nie zalezalo mi szczegolnie na uwielbieniu calego swiata. Sama tez nie wszystkich darze uwielbieniem, wiec rownowaga jest zachowana;))

    ReplyDelete
  32. Nivejko--> Ja tez, ja tez:)) Na weselach lubie byc tylko w roli goscia:D:D

    ReplyDelete
  33. Najgorsze jest to, że Janet nie umie postawić na swoim i to w dodatku mając tyle lat, a nie np.16. :// Weselne zadęcie to nic nowego i jeśli ktoś tak lubi, i MA NA TO KASĘ...jego sprawa!!

    ReplyDelete
  34. Ade--> Zaczne od tego cytatu z notki:

    "-- Pierdolone europejskie zwyczaje - dodala.
    -- Nie, tam zaraz europejskie zwyczaje, to nie ma nic do rzeczy. Jak czesto widzisz tych wszystkich ciotkow i pociotkow? Jak blisko jestes z nimi zwiazana?"

    Bo chyba nie doczytalas, to nie JA powiedzialam, ze to europejski zwyczaj. Ale nie o to chodzi Polska to nie cala Europa, wiec w innych krajach Europy moga panowac calkiem niepolskie zwyczaje i tak jest prawodopodobnie we Wloszech. A nawet bardziej niz prawdopodobnie, bo to nie pierwsze "wloskie" wesele o jakim slysze.
    Mysle, ze mimo iz zyjemy wszyscy w globalnej wiosce, to nie mozna porownywac zwyczajow panujacych w poszczegolnych krajach tej wioski. Po prostu sa inne tradycje i inne zrodla tych tradycji. I cale szczescie, bo byloby nudno jakby wszedzie bylo tak samo:))
    Chyba wszedzie na swiecie sa ludzie, ktorzy wydaja bo na to cale zycie oszczedzali (rodzice Janet prawdopodobnie tak robili) i sa ludzie, ktorzy biora na te okazje kredyty, albo nie robia wesel.
    A ja pewnie znam wiecej niz 380 osob, ale to nie zanczy, ze jakby co to bym kierowala sie ta lista zapraszajac na "wesele":))))))

    ReplyDelete
  35. Akwarelio--> Wcale Ci sie nie dziwie, ze Cie zatkalo, mam tylko nadzieje, ze szybko przejdzie:))

    ReplyDelete
  36. El--> Takie ryzyko zawsze istnieje. Malzenstwo to nie kupno nowej pralki czy lodowki gdzie producent daje gwarancje. Zreszta tez ograniczona:)))

    ReplyDelete
  37. Moniko--> Bardzo sie ciesze, ze zabralas glos:)) Jestes zywym przykladem na wloskie tradycje:)) Karaiby, to swietny pomysl i tego sie trzymaj jak z jakichs powodow zmienisz zdanie i jednak zapragniesz uslyszec Mendelsona:))

    ReplyDelete
  38. Kwoko--> Nie umie sie postawic, bo tak jest wychowana. Jak sie jest cale zycie "dobra coreczka" to trudno nagle przestac nia byc. Ja bylam zawsze zolza, to tez nie mialam problemow z zyciem po swojemu:))

    ReplyDelete
  39. Zgadzam się z całym Towarzystwem powyżej. Totalny absurd. Ja w ogóle mam wielką alergie na takie imprezy. Tym bardziej, że latem przeżyłam taki weselny koszmar jako gość (oczywiście). PISZE TO KU PRZESTRODZE! Ja i mój ukochany musieliśmy "zrobić dobrze" mojej teściowej i takim sposobem tam się znaleźliśmy. Wesele w niewielkim mieście w naszej ukochanej Polszy.Ja pierdole!!! Już w kościele wyczuliśmy, że coś jest nie tak. Pan z kamerą (oczywiście!) i wielkim halogenem(pewnie z 600 WAT)w drugiej ręce podchodził do każdego gościa i świecił mu przez kilka minut po oczach. Bo przecież wszyscy musieli być zarejestrowani. Normalnie atmosfera światła jak na boisku piłkarskim. Co niektóre panny prężyły się i wiły jak węże, byle lepiej wypaść. Myślałam że eksploduję! Ale co tam halogeny w kościele. Na samej imprezie panie kelnerki (hmm, czy to były na pewno kelnerki???)zmieniały menu dokładnie co 10 min. Dosłownie wyrywały talerze i sztućce z rąk gości, bo...jak twierdziły " już jest gorące następne". Zmieniając nakrycia rzucały talerzami jak sportowcy dyskami. Chcę dodać, że w tym czasie (O ZGROZO!!) napierdalała jakaś chamska muza. Kilku pseudo muzyków i wydzierająca się panna. ..UMTA.. UMTA. Jezu! nie było słychać własnych myśli (może i dobrze?) Apogeum nastąpiło gdy na stole pojawiła się sałatka grecka (tylko z nazwy!)w połączeniu z ciastem, bigosem i schabowym w galarecie oraz ulubionym panem reporterem z halogenem!rejestrującym jaki to apetyt mają goście. Chcąc nie chcąc musiałam przyjąć kilka szybkich żeby przetrwać do końca. HA!! ale najzabawniejsze z całej tej historii jest to, że moja teściowa (i nie tylko) bawiła się CUDOWNIE i jak podkreślała, nigdy w życiu nie była na tak cudownym weselu!!!! Ja i Marcinek odreagowywaliśmy chyba ze 2 tygodnie. Na dobicie w ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy w prezencie film z całej tej chamskiej imprezy. Jak sądzisz Stardust, obejrzeliśmy go? "gekon".

    ReplyDelete
  40. No tak.. pewnie pomyślisz, że jestem z tej puli gości co to zawsze niezadowoleni.... Zapewniam, że nie. Po prostu ktoś postawił na ilość a nie na jakość... jak to w małej mieścinie bywa.... Całusy. "gekon".

    ReplyDelete
  41. Gekon--> Siedze i mysle. Przez te 26 lat zycia tutaj bylam prawdopodobnie na 20 moze 18 weselach. Roznych, niektore bardziej lub mniej zamozne, wieksze i mniejsze, ale naprawde jako gosc nigdy nie mialam zastrzezen do obslugi czy organizacji, nie wiem od czego to zalezy, ale tutaj sie bardzo o to dba. Najwieksze wesele na jakim bylam liczylo prawie 500 gosci. Nikt nikomu nie swiecil po oczach. Na ceremonie slubna zaproszona byla TYLKO rodzina, cala reszta miala zaproszenie tylko na wesele. Samych kelnerow bylo tam zatrudnionych 150. Wiem to na pewniaka, bo bylo 50 stolow i przy kazdym stal jeden kelner non stop, taki ze jak chcialas drinka, to nie musialas isc do baru tylko on przynosil, jak cos ci spadlo to on wymienial na swieze... wiesz taki obslugant do wszystkiego na 50 osob przy stole. Oprocz tego podawanie wszelkich dan odbywalo sie w niesamowicie zorganizowany sposob. W pewnym momencie wychodzil na sale z kuchni rzad kelnerow (po 2 osoby do kazdego stolu) i ten rzad szedl wzdluz sciany sali tak dlugo az wszystkie pary kelnerskie byly przy odpowiednich stolach i teraz jeden kelner zabieral talerz po poprzednim daniu, a drugi w to miejsce natychmiast stawial talerz z kolejnym daniem. Cale serwowanie dania odbywalo sie w ciagu prawdopodobnie minuty od momentu kiedy para kelnerska stanela przy stole. Tamto wesele mimo, ze tak ogromne, bylo zorganizowane jak produkcja... nie wiem, nawet do czego porownac? filmowa? Byli oczywiscie kamerzysci nakrecajacy film, ale oni byli tak nieinwazyjni, ze nawet w jakims sensie niewidoczni. Fotograf podchodzil do kazdego stolu z para mlodych i robil jedno zdjecie gosci przy stole i mlodych. Koniec kropka. Zadnego "lapania" panny mlodej czy tez mlodego do "indywidualnych zachcianek" To byla wrecz wojskowa organizacja od strony obslugi, a mimo to sie ubawilam cudownie. Muzyka grala wtedy kiedy grala, a jak nie grala, to lecial delikatny podklad muzyki klasycznej ale nie przeszkadzajacy w rozmowach. Uwazam, ze tamto wesele bylo impreza mojego zycia, wiem, ze nigdy wiecej nie bede miala okazji uczestniczyc w czyms takim. Ale tez kosztowalo prawie pol miliona. Czy warto bylo? Nie wiem, to sprawa idnywidualna, tamtych rodzicow na pewno bylo na to stac.

    ReplyDelete
  42. Ups... walnelam.
    Mialo byc obslugant do wszystkiego na 10 osob przy stole.
    Nie chce mi sie kasowac calego komentarza... sorry.

    ReplyDelete
  43. O w mordę jeża!!! Matko Święta i Cała Błogosławiona Reszto!
    Toż to ekonomiczne samobójstwo - po pierwsze...
    Po drugiej - jak, kurważżżż mać, można terroryzować swoje dzieci, "bo się ktoś obrazi"???
    W moim przypadku skończyłyby się tematy ślubno-weselne w jakimś górskim kościółku, ze świadkami i grzańcem tuż po.
    Ludzie to potrafią sobie życie komplikować. A ludzie ludziom to już w ogóle!!!

    ReplyDelete
  44. Witaj Stardust! A powiedz czy to nie jest tak, że te wydatki na wesele w dużej części się zwracają? Kilka lat temu byłam w Stanach u przyjaciółki i szłyśmy razem na przyjęcie organizowane przez znajomych z okazji chrzcin.Przyjęcie odbywało się w jakimś polskim klubie i zaproszeni wręczali prezent(pieniądze), które pokrywały koszt za osobę. Przyjaciółka mi tłumaczyła, że tak właśnie jest przyjęte i że goście orientują się jaki jest mniej więcej koszt w danym miejscu. Tak samo na weselach. Czy to nie jest dobre rozwiązanie? Ludzie się spotykają, goszczą się a gospodarze nie bankrutują i nie biorą kredytów. No ale to w środowisku Polonii, nie wiem jak wśród Amerykanów. Ale chyba prezenty finansowe są raczej wszędzie rozpowszechnione? Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  45. Malutka--> Ludzie nie lubia prostego, spokojnego zycia, bo na co wtedy narzekac?:)) Wiec sobie je sami komplikuja i wtedy wszyscy sa szczesliwi:)))

    ReplyDelete
  46. Krystynko--> Masz racje. Nie sadze, zeby koszt wesela zwracal sie w 100% bo faktycznie jest taka niepisana cicha umowa, ze daje sie prezent rownowartosci "jedzenia" a przeciez koszt wesela to nie samo jedzenie. Wiem, ze taka regula kieruja sie tutaj Polacy, bo bylam tez na kilku polskich weselach, chrzcinach itp. gdzie glownie na prezent daje sie koperte z pieniedzmi. Wsrod Amerykanow jest bardziej rozpowszechniony i popularny zwyczaj kupowania prezentow, ktore mlodzi wybrali sobie w roznych sklepach. Wyglada to tak, ze mlodzi rejestruja sie w kilku sklepach i tam mozna dostac do wgladu liste rzeczy, ktore wybrali. Ja bardzo lubie korzystac z takich list, bo po pierwsze jest to prezent na 100% trafiony i oczekiwany, bo sami go wybrali, a po drugie zwalnia mnie z obowiazku glowkowania:)) Prezenty sa w roznych cenach od powiedzmy (strzelam) $1000 do nawet $20 i tak wiadomo, ze najblizsza rodzina kupuje te najdrozsze prezenty, a im dalej w zazylosci z mlodymi tym prezent jest tanszy. Moje klientki, na ktorych weselach bylam czesto nie bezposrednio ale z reguly mowia, ze "przesadzam" z kosztem prezentu. Ja z kolei uwazam, ze klientka zwlaszcza dlugoletnia, bo przeciez te przypadkowe nie zapraszaja na takie okazje, zasluguje na cos wiecej ode mnie mimo, ze nie jestem rodzina. Ale ona wydaje u mnie regularnie pieniadze, wiec wesele czy chrzciny to dla mnie jedyna okazja "rewanzu". Jest mi trudno ocenic jaki procent kosztow wesela zwraca sie w prezentach, bo na dobra sprawe nigdy nie mialam do tego tak bardzo bliskiego wgladu. Nawet w przypadku wesel dzieci Wspanialego, to po pierwsze w przypadku syna nie znamy dokladnego kosztu, bo Wspanialy placil tylko za obiad dzien przed weselem (ale to nie jest obiad dla wszystkich gosci, tylko najczesciej rodzina i druzbowie i druhny) oraz za alkohol i zespol muzyczny. Wiec to jest powiedzmy 1/4 kosztow calego wesela. W przypadku corki mimo, ze Wspanialy poniosl 80% kosztow to nigdy nie pytalismy ile dostali w sumie w prezentach. Ale masz racje, ze duzo sie zwraca.

    ReplyDelete
  47. Jeszcze dopisze, zeby nie bylo, ze to ja tworze sobie tutaj roznice miedzy Polonia a Amerykanami, ale tak jakos jest, ze mimo iz polskie mlode pary sie rejestruja to wiekszosc gosci daje jednak koperte, a liste ze sklepu prawie w calosci mlodzi wykupuja pozniej sami. Wiem o tym, bo w ciagu ostatniego roku mialam wlasnie klientki Polki (matka i 3 corki) i w ciagu ostatniego roku dwie corki wychodzily za maz. Poniewaz wszystkie dziewczyny przychodzily do mnie razem, to rozmawialysmy na temat wesel. Ponoc Polacy wola dac prezent osobiscie i stad przewaga koperty nad prezentem wyslanym do domu mlodych, lub rodzicow. Bo nikt nie przychodzi na wesela z paczkami prezentow, to byloby klopotliwe z wielu wzgledow, gdzie przechowac i jak zabrac do domu?

    ReplyDelete
  48. Och kochana Stardust.... mnie też na całe szczęście udało się być na podobnie zorganizowanym przyjęciu weselnym o jakim pisałaś. Klasa sama w sobie. Było milusio, dyskretnie i z klasą. Ach..... jak milusio. "gekon".

    ReplyDelete
  49. Gekon--> Bo to tylko zalezy od "wydajacych" wesele na co postawic na ilosc, czy na jakosc. A jak widac po Twoim i moim doswiadczeniu mozna na oba:)))

    ReplyDelete
  50. Stardust, jesli jest przyjete, ze daje sie w kopercie rownowartosc ceny "od talerza", to pomysl, ze para zaproszona na slub Janet musi dac co najmniej $600. I to nie rodzina, jacys tam znajomi. Chyba w takiej sytuacji, to Janet nie ma co liczyc, ze jej sie "troche" zwroci:)))) Ja rozumiem, ze to NYC ale deczko ich pogielo z tymi cenami.

    ReplyDelete
  51. Moniko--> Oczywiscie, ze masz racje z tym pogieciem. Taki koszt od talerza, to jest niepisana umowa o ktorej slyszalam glownie w kregach Polonii. Amerykanie ida glownie na prezenty rzeczowe i tutaj ceny sa naprawde bardzo rozne, bo przegladam takie listy. Ja mysle, ze cena jest bardzo wygorowana, bo Janet byla akurat w takich lokalach, nie pytalam ktore miejsca widziala, ale tak sie domyslam, bo bylam na weselu 4 lata temu w Roosvelt Hotel i cena "od talerza" juz wtedy wynosila ok. $250 wiec to jest bardzo prawdopodobne. Mysle, ze najwiekszym problemem i jednoczesnie aspektem podwyzszajace koszty jest ilosc gosci, bo naprawde niewiele jest na samym Manhattanie lokali, ktore taka ilosc sa w stanie przyjac.
    To wesele o ktorym pisalam wyzej (ok.500 osob) bylo w wynajetym na caly 3 dniowy weekend zamku w NJ Jak zwykle nie pamietam nazwy miejscowosci, ale w tym zamku krecono jakis odcinek tego mafijnego serialu telewizyjnego. Kurde mam jakas zacme umyslowa z tytulami i nazwami:))) Spranos!!! O przypomnialo mi sie. Ceny w NYC sa przerazajace i paralizujace. Najlepszym wyjsciem jest Country Club gdzies na Long Island lub w NJ. Dlaczego ona szuka w NYC? Nie wiem, ale tez nie zapominajmy, ze oni sie zareczyli na poczatku stycznia, wiec to jest narazie chyba szukanie na zasadzie "to bym chciala" a powoli przyjdzie czas na spojrzenie prawdzie w oczy i zaczna szukac realnie na zasadzie "na to mnie stac". Wiesz ja tez w ciagu pol godziny rozmowy nie moglam jej przesluchac bardziej szczegolowo:)))

    ReplyDelete
  52. Alez z ta umowa koperty "od talerza", to nie tylko wsrod Polonii, przynajmniej w Kanadzie jest to bardzo popularne we wszystkich niemal kulturach. Ja np nigdy tutaj nie dawalam nikomu prezentu, zawsze koperta, a nie tylko wsrod Polonii jestem zapraszana na wesela. I tak samo jest tez tutaj przyjete, ze cena talerza razy dwa i cos tam jeszcze sie dorzuca;))))Dlatego zdziwko jak podrachowalam ile to by wynioslo w przypadku takiego wypasionego weselicha:) Ale jesli prezent slubny jest cool, to super! I to mi sie bardziej podoba niz koperty.

    ReplyDelete
  53. Moniko--> Bosze, ja dopiero teraz jak napisalas ten komentarz siegnelam do glowy i sie okazuje, ze ja w ogole nie mam biezacego pojecia o polskich weselach, bo bylam tylko na 3, na 5 komuniach i na 4 chrzcinach. I te wszystkie polskie imprezy to byly w pierwszych latach mojego tutaj pobytu, czyli jakies 20 lat temu!!! Bosze jaka ja jestem stara:))))
    Prezenty slubne czy z jakich kolwiek innych okazji w towarzystwie innych nacji zawsze kupuje z listy w sklepach. Robie to przez internet, zamawiam i sklep wysyla do nowozencow, czy tez rodzicow dziecka (w przypadku chrzcin, czy tez baby shower) Taki prezent jest zawsze cool, bo zostal wybrany przez osobe(y) ktore go dostaja.

    ReplyDelete
  54. Bosze jaka ja jestem stara:))))

    Przestan pitolic;)))))

    ReplyDelete
  55. Rodzinne tradycje... gdyby mogły, to wskrzeszałyby zmarłych na takie uroczystości.

    ReplyDelete
  56. Moniko--> Ja nie pitole, ja nawet nie narzekam, tylko querva stwierdzam fakt:))))))))))))))

    ReplyDelete
  57. Volus--> Swiete slowa!!! Ilez razy przy takich okazjach slyszalam "jaka szkoda, ze xxxx nie dozyl":)) I co? jakby dozyl, to juz bylby jeden gosc wiecej:)))

    ReplyDelete
  58. O matko, a ja myślałam, że takie wesela i takie podejście, że co ludzie powiedzą, że trzeba zaprosić, bo wypada, albo bo ja też u kogoś byłam na weselu, to teraz muszę go zaprosić to tylko Polsce. Masakra. Żal mi tej Janet. A jak moi rodzice by mi powiedzieli, że oni płacą, to oni decydują, to tyłkiem bym się na nich wypięła i powiedziała, że w takim razie niech sobie robią to wesele beze mnie. Ślub bym wzięła po cichu bez ich udziału i tyle. Ale ja zawsze byłam zbuntowana i we krwi mam walkę o swoje prawa. Na szczęście moi rodzice nie wtrącają sie w moje życie osobiste i liczą się z moim zdaniem. Jestem teraz na bieżąco z problemem wesela, bo we wtorek omawiałyśmy z koleżanką dokładnie takie same dylematy związane z jej ślubem/weselem, które ma być w lipcu. One chce skromnie najwyżej na 50 osób, a matka chce zapraszać 10 wody po kisielu, których moja koleżanka nawet nie kojarzy.

    A ten ślub we Włoszech na 100 osób to też lekka przesada. Przelot i zakwaterowanie takiej liczby osób na pewno do tanich nie należy. Z tego co mi wiadomo, Włochy tanie nie są.

    ReplyDelete
  59. Jeszcze jedno - strasznie mnie wnerwiają te matki, które cały czas chcą decydować o swoich dorosłych już dzieciach i nie dają im normalnie żyć. A z drugiej strony te dzieci, które na to sobie pozwalają.

    ReplyDelete
  60. Aqulek--> 90% matek jak im pozwolisz soba rzadzic to beda to robic az do smierci:))) Moja przestala mna rzadzic jak mialam 8 lat, bo ja tez juz sie urodzilam wyszczekana i musialo byc po mojemu. No ale nie wszyscy sa tacy.
    Wesele we Wloszech w przeliczeniu na dolary jest bardzo tanie, zwlaszcza ze zmniejsza sie automatycznie ilosc osob. Kazdy gosc placi sobie bilet i jak chce to prosze bardzo. W takich wypadkach, slyszalam to juz wielokrotnie, zarowno linie lotnicze jak i hotel mozna zalatwic z duza znizka. Dosc czesto sie zdarza, ze jakas z moich klientek robi wesele w rodzinnym kraju rodzicow (Wlochy, Grecja, Hiszpania itp.) bo to jest naprawde duzo taniej.

    ReplyDelete
  61. Jak wygląda ślub i wesele w północnych Włoszech ?:) Zapraszamy http://www.tymrazem.pl/wloskie-wesele/
    Naszym zdaniem taka forma jest idealna :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...